effuniak
31.01.09, 22:07
Dziewczyny pomóżcie !
Dostałam dziś list od mojej znajomej z prośbą o pomoc merytoryczną i
pomyślałam , że gdzie jak gdzie ale u nas z pewnością znajdzie się osoba która
bedzie mogła jej pomóc a jeśli nie , to z pewnością są matki dla których ten
list może być przestrogą
Pozwoliłam sobie go skopiować w całości
Jeśli cokolwiek wiecie to pomóżcie , bedę wdzięczna za każdą inormację
A oto ów list :
Zwracam się z prośbą do Wszystkich osób, które są na nk w kręgu moich znajomych.
8 czerwca ubiegłego roku, mój synek zachorował, nagle, do dziś niewiadomo
czemu, na ostre zapalenie trzustki (OZT).
Nie chce tu opisywać gehenny szpitalnej, trwającej prawie 3 miesiące,
przejmującego bólu, żywienia sonda dojelitową, litrów kroplówek, cierpienia…
mojego lęku o jego życie i bezsilności wobec cierpienia i łez dziecka.
Bez obaw nie szukam również wsparcia finansowego.
Szukam wciąż więcej i więcej informacji… o chorobie, o specjalistach
zajmujących się chorobami trzustki, zwłaszcza u dzieci, może kontaktu z
rodzicami, którzy przechodzą przez to co ja..
Choć moja wiedza jest teraz tak szeroka, że wiem niestety jak straszne są
schorzenia trzustki. I jak niewiele się o tym wie i mówi…
Do tej pory nie zdiagnozowano przyczyny choroby u Jasia.
Mój synek schudł ponad 7 kg, jest na restrykcyjnej diecie, nie chodzi do szkoły.
Ostatnie kilka miesięcy bez nawrotów choroby pozwoliło mi mieć nadzieję, że
było to rzadko spotykane, ale jednak , powikłanie po ospie wietrznej…
Niestety przedwczoraj Jasia znów zabolał brzuszek, na krótko… Ból na szczęście
minął, ale wyniki badań są jednoznacznie złe…
Przed nami wciąż badania w Warszawie… m.in. genetyczne, na które czekamy - nie
wiem jak długo jeszcze…
Proszę tylko o ewentualne popytanie, poszukanie wśród znajomych… kogoś kto
wie, zna … cokolwiek.
Choroba trzustki jest straszna, trzustka niszczona kolejnymi skokami poziomu
enzymów, nie regeneruje się … nie ma praktycznie możliwości przeszczepiania
tego organu…
Będę wdzięczna za każdą informację
Do wszystkich rodziców – nie lekceważcie bólu brzuszka Waszych dzieci, nas
trzy dni odsyłano ze szpitali do domu, nikt nie pomyślał o zbadaniu poziomu
enzymów trzustkowych…
Kiedy wreszcie przyjęto nas do szpitala, Jaś nie chodził o własnych siłach i
był w bardzo ciężkim stanie, zagrażającym jego życiu (groźba martwicy
trzustki, sepsy…)
Moja rada- żądajcie kompleksowych badań… to są przecież NASZE DZIECI, i nic
nie jest ważniejsze od ich zdrowia
Z góry dziękuje za jakąkolwiek pomoc
Basia