soova
28.06.11, 17:10
Czy zauważyliście, że podejście w "Lalce" do pieniędzy jest w ciekawy sposób zróżnicowane? To znaczy: posiadanie ich jest zdecydowanie pozytywne, ale już zarabianie - jakoś niepięknie pachnie. Ładnie to widać na przykładzie Wokulskiego, który majątku nie miał, tak jak mieli go Łęccy, Dalski, może i stary Szlangbaum, ale go zrobił. I w kółko to właśnie zrobienie majątku jest przez otoczenie stawiane w jakimś dziwnym kontekście. Bo oto panowie drobni przedsiębiorcy w jadłodajni otwarcie kwestionują, czy na pewno te pieniądze zarobił uczciwie, sam książę uprzednio upewnia się przez swoich informatorów, czy aby na pewno Wokulski pod tym względem nie postąpił tak, żeby go jednak może nie przyjmować na salonach (zresztą na święconym panowie arystokraci też mu robią z tej strony koło pióra). Natomiast nikt nie podkpiwa sobie ze starzejącego się bogatego barona, który zadurzył się w młódce, a arystokracja bezproblemowo pożycza pieniądze od starego Szlangbauma, nie wnikając tym razem w to, skąd ten je ma (a ma je z lichwy, czyli z pożyczania na wysoki procent - i to i bogatym i biednym z Elektoralnej i Nalewek). Stosunek całego otoczenia do pieniędzy jest zatem - niestety - ale skażony hipokryzją. Mało kto chciałby ich tam nie mieć, ale też i mało kto robi cokolwiek, żeby majątek zrobić. No i mało kto nie przeszkadza tym, którzy go robią.