12.01.09, 18:47
dostał kupę szmalu po śp. Wokulskim i miał zrobić za to wynalazek.
Nic takiego do dzisiaj nie zaszło. Chyba, że Ochocki kobietą był i
nazywał się Skłodowska właśnie.
Obserwuj wątek
    • soova Re: Ochocki 12.01.09, 19:42
      perla napisał:

      >dostał kupę szmalu po śp. Wokulskim i miał zrobić za to wynalazek.
      Nic takiego do dzisiaj nie zaszło.

      Primo: pamiętajmy, że Ochocki to jednak postać fikcyjna (mimo że wzorowana na autentyczym Julianie Ochorowiczu). :)

      Secundo: bardzo wiele projektów wynalazczych nie wychodzi, nawet, gdy są na nie pieniądze. Media mówią przecież tylko o tych udanych, podczas gdy na jeden trafiony nietrafionych są zapewne dziesiątki. Poza tym obaj panowie - i Wokulski i Ochocki - byli pod wrażeniem blaszki Geista, ale robili błędne założenie, że unieść się w powietrze może tylko maszyna od niego lżejsza... :-)
      • perla Re: Ochocki 12.01.09, 20:21
        soova napisała:

        > Poza tym obaj panowie - i Wokulski i
        > Ochocki - byli pod wrażeniem blaszki Geista,

        a propos, co Prus miał na myśli? Czy istnieje metał lżejszy od
        powietrza? Bo jeżeli nie, to co fruwało Wokulskiemu przed oczyma?

        > ale robili błędne założenie, że u
        > nieść się w powietrze może tylko maszyna od niego lżejsza... :-)

        mylisz się. Ochocki miał właściwy punkt wyjścia. Machina latająca
        miała być cięższa od powietrza. Punkt ten, doceniał też Wokulski
        właśnie.
        • meduza7 Re: Ochocki 13.01.09, 10:41
          Hihi, przyszło mi do głowy... Ochocki i Geist, jak Verne i Wells. Obaj pisali o
          wyprawie na Księżyc, tylko, że w wersji Verne'a odbyło się to w pojeździe
          wystrzelonym jak pocisk z potężnych rozmiarów działa, a w wersji Wellsa w
          pojeździe skonstruowanym z metalu, na który nie działało prawo grawitacji. Może
          Wokulskiemu latał przed oczami właśnie ten metal Wellsa ;)
          • perla Wokulski podawał się za przyrodnika 13.01.09, 11:53
            więc powinnien umieć odróżnić metale od podróbki. Dokonał kilku
            doświdczeń, i stwierdził, że są to metale. Ale przeciez nie ma
            takich metali.
            To wszystko stawia w podejrzanym świetle Wolulskiego jako niby
            znającego się na naukach przyrodniczych właśnie.
            • bat_oczir Re: Wokulski podawał się za przyrodnika 14.01.09, 22:06
              takich, to znaczy jakich? Lżejszych od powietrza?

              Owszem, nie ma. To znaczy nie znamy takich metali. Ale czy jeśli czegoś nie
              znamy, to możemy powiedzieć, że nie istnieje?

              Pewnie, że możemy. Niejednokrotnie taskie właśnie powiedzenie było hamulcem dla
              postępu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka