Miałam dzisiaj pojechać do lecznicy z Hesią. Zrobiła jej się na łebku trudno gojąca ranka pewnikiem po zapasach z którąś z bambaryłek. Tuż przed zatelefonowała wetka z pytaniem o DT dla kotki. Niby przed moim wyjściem z lecznicy wycofała się z tematu, ale nie sądziłam, że jednak kota uśpi.
Zdążyłam zatelefonować do Wiesi, Wiesia wykonała dwa telefony, jedna osoba obiecała dać odpowiedź jutro po południu. Założyłam wątek na Zakątku pt. Moja wetka uśpi zdrową kotkę
CytatI zrobi to po raz pierwszy w życiu. Gdyby było choć trochę czasu 
Historia smutna, bez szczęśliwego zakończenia. Dorosła kotka ok. 7 letnia, wysterylizowana, widząca na jedno oko (drugie chore, uszkodzone) znaleziona dwa lata temu w lesie mieszkała w sąsiedniej wsi. Niestety okazało się, że dzieci mają tak silną alergię, że nie pomogło odczulanie i oddanie kotki do babci mieszkającej na piętrze. Nawet kontakt dzieci z babcią (choćby poprzez ubranie i inne) powodował u dzieci objawy alergiczne. Pan wykorzystał wszelkie możliwości żeby kotkę gdzieś umieścić, niestety bez efektu. Kotka jest w lecznicy. Nie mam pojęcia ile ma czasu...
Ja nie mogę. Czuję się z tym fatalnie. Nawet na kilka dni do klatki (klatkę mam), bo co po kilku dniach? Mam siedem w domu, dwa na zewnątrz, ciągłe walki z burymi i ataki paniki Ksiki. Tak bezradna dawno się nie czułam.
Głaskałam, tuliłam, a ja w końcu obca osoba więc to jest materiał na wielkiego miziaka. Ehhh... Ryczeć się chce
Zadzwoniłam więc do wetki, ale.......... już było po wszystkim. Cholera! Fuck! Gorsze słowa cisną mi się na usta! Jak można uśpić zdrowe zwierzę??? Jeszcze na dodatek mąż wrócił do domu i chciał byśmy jednak wzięli kotkę, a o dom martwili się później.
Dlaczego ja tej kotki nie wzięłam od razu??? Będę sobie wyrzucać za każdym razem jak o niej pomyślę

No i nie wiem czy chcę nadal chodzić do "mojej" wetki. Pierwsza wpadka, ale jaka