Dodaj do ulubionych

Chce mi się wyć!!!!!

21.01.13, 16:37
Miałam dzisiaj pojechać do lecznicy z Hesią. Zrobiła jej się na łebku trudno gojąca ranka pewnikiem po zapasach z którąś z bambaryłek. Tuż przed zatelefonowała wetka z pytaniem o DT dla kotki. Niby przed moim wyjściem z lecznicy wycofała się z tematu, ale nie sądziłam, że jednak kota uśpi.
Zdążyłam zatelefonować do Wiesi, Wiesia wykonała dwa telefony, jedna osoba obiecała dać odpowiedź jutro po południu. Założyłam wątek na Zakątku pt. Moja wetka uśpi zdrową kotkę
CytatI zrobi to po raz pierwszy w życiu. Gdyby było choć trochę czasu sad
Historia smutna, bez szczęśliwego zakończenia. Dorosła kotka ok. 7 letnia, wysterylizowana, widząca na jedno oko (drugie chore, uszkodzone) znaleziona dwa lata temu w lesie mieszkała w sąsiedniej wsi. Niestety okazało się, że dzieci mają tak silną alergię, że nie pomogło odczulanie i oddanie kotki do babci mieszkającej na piętrze. Nawet kontakt dzieci z babcią (choćby poprzez ubranie i inne) powodował u dzieci objawy alergiczne. Pan wykorzystał wszelkie możliwości żeby kotkę gdzieś umieścić, niestety bez efektu. Kotka jest w lecznicy. Nie mam pojęcia ile ma czasu...
Ja nie mogę. Czuję się z tym fatalnie. Nawet na kilka dni do klatki (klatkę mam), bo co po kilku dniach? Mam siedem w domu, dwa na zewnątrz, ciągłe walki z burymi i ataki paniki Ksiki. Tak bezradna dawno się nie czułam.
Głaskałam, tuliłam, a ja w końcu obca osoba więc to jest materiał na wielkiego miziaka. Ehhh... Ryczeć się chce crying

Zadzwoniłam więc do wetki, ale.......... już było po wszystkim. Cholera! Fuck! Gorsze słowa cisną mi się na usta! Jak można uśpić zdrowe zwierzę??? Jeszcze na dodatek mąż wrócił do domu i chciał byśmy jednak wzięli kotkę, a o dom martwili się później.

Dlaczego ja tej kotki nie wzięłam od razu??? Będę sobie wyrzucać za każdym razem jak o niej pomyślę sad
No i nie wiem czy chcę nadal chodzić do "mojej" wetki. Pierwsza wpadka, ale jaka https://forum.kocie-hospicjum.pl/images/smilies/030.gif
Obserwuj wątek
    • mitta Re: Chce mi się wyć!!!!! 21.01.13, 19:15
      Jestem wstrząśnięta. Gdzie tu etyka zawodowa, nie mówiąc o zwykłej ludzkiej przyzwoitości i empatii. Gdzie miłość do zwierząt, która każe wybrać ten zawód.
      Barbro, nie mogłaś nic zrobić, nie miałaś czasu sad
      • wiesia.and.company Re: Chce mi się wyć!!!!! 21.01.13, 21:14
        Przegadałyśmy z barbą. Ja się nie mogę z tym pogodzić, no nie mogę. Kolega kociarz obiecał dać zdecydowaną odpowiedź dzisiaj wieczorem, czyli koteczka zostałaby ewentualnie wzięta jutro po południu po pracy. Decyzja byłaby dzisiaj. A zadzwonił też wstrząśnięty dzisiaj wieczorem (dałam mu natychmiast smsem info, że nieodwracalna rzecz się stała), bo powiedział że z żoną nie za bardzo by chcieli teraz brać (po stracie jednej swojej koteczki), ale chcieli zabrać kotkę z lecznicy i zawieźć do mamy dziewczyny, do Wieliszewa, gdzie są koty domowe i dochodzące, mieszkające na terenie. Była szansa.
        Barba była szansą. Że zacznie się dziać, bo przecież trzeba organizować na szybko...
        Ani kotka, ani Barba nasza w sumie tej szansy nie dostały.
        Nie rozumiem, nie rozumiem, dlaczego nie dostały szansy.
        Boli mnie to, bo sobie wyobrażam, co czuła kotka, sama, tam gdzieś, wśród tych zapachów obcych, niechciana, sama.
        A szansa przecież była.
        Nie rozumiem i jestem strasznie przybita. Dlaczego?
        Dlaczego tak?
        • wladziac Re: Chce mi się wyć!!!!! 21.01.13, 21:36
          dla mnie sytuacja też niezrozumiała,skąd ten pośpiech w usypianiu kotki,widocznie komuś bardzo zależało żeby się pozbyć kłopotu i dał w łapę wetce czy co?szokujące
          • barba50 Re: Chce mi się wyć!!!!! 21.01.13, 21:54
            Najgorsza jest oczywiście nieodwracalna strata kotki, która mogła żyć, ale dla mnie szokujące jest to, że zrobiła to moja wetka do której miałam zaufanie, którą traktowałam wręcz jak kogoś zaprzyjaźnionego (ona przyjaźni się z rodziną kolegi moich dzieciaków, którego ja również znam od dawna). Nie rozumiem kompletnie po co w ogóle mnie pytała o miejsce w DT dla tej kotki, po co mi ją pokazywała kiedy podjęła i tak decyzję, uśpiła ją w 1,5 h od naszej rozmowy. Kompletnie niezrozumiałe sad

            No i mam strasznego moralniaka - leczyła od lat moje koty, z wielkim zaangażowaniem pochylała się nad Guciowym FIVem. Nie wiem, zupełnie nie wiem, nie dociera do mnie to co się stało.....
            • salimis Re: Chce mi się wyć!!!!! 21.01.13, 22:27
              Ta sytuacja mi coś przypomina. Pamiętasz Basiu jak rozmawiałyśmy przez telefon o mojej wizycie z Milusiem , o nieszczęsnym badaniu w kierunku FIP i co moja wetka powiedziała ?
              Pamiętam że też byłam zszokowana bo mam do niej pełne zaufanie. I gdybym jej posłuchała Miluś dawno by nie żył. Kuźwa, co się dzieje z tymi wetami uncertain
    • wadera3 Re: Chce mi się wyć!!!!! 21.01.13, 21:45
      A ja durna pomyślałam, że po sprawie, znaczy, że wątek wywaliłaś, bo się DT znalazłsad
      Faktycznie niewyobrażalne.
      • agnes-05 Re: Chce mi się wyć!!!!! 21.01.13, 23:04
        Nieslychana rzecz! Co tej babie do głowy strzeliło?
        Nie rozumiem jej postępowania, bo z jednej strony szuka DT, dzwoni do Barby, a drugiej nie czeka na odpowiedz i zabija kota. Moze właściciele sie tego domagali, bo skąd ta nagła decyzja? Narzekamy na zwyrodnialców trujących, czy bijących koty, a tu ze strony człowieka, który powinien zwierzęciu pomóc... taka okrutna postawa...((((
        • jottka Re: Chce mi się wyć!!!!! 22.01.13, 00:20
          sie nie znam, ale tak chyba nie wolno? to znaczy, domyślam się, że poręczny paragraf w razie czego się znajdzie, ale o ile nie jest tak, że czegoś nie wiemy, to porażająca bezmyślność. nie dziwię się basi, że nie ma ochoty na dalszy kontakt z panią wet. też bym straciła zaufanie, bo nie walczy do końca.

          natomiast żeby wiarę w wetów przywrócić - zaangażowałam się w opiekę nad ciężko chorą półdziką kotką, tydzień temu wyniki krwi miała takie, że dwóch wetów powiedziało bez namysłu "uśpić". pojechałam do trzeciej, wetki mojej kocicy, powiedziała - najpierw spróbujemy leczyć, po tygodniu badania i wtedy decyzja. badania jutro, ale w tej chwili kotka nie jest już lecącym przez ręce, nieprzytomnym stworzeniem na ostatnich nogach, tylko zajadającym z apetytem, wyrywającym się na dwór normalnym kocim buntownikiem.

          no więc mam nadzieję, że niedługo będę szukać pomocy w adopcji (ona nie może wrócić na działki, bo zginie, to już tzw. kotka nerkowa), ale gdyby nie ta trzecia pani wet, kotka już by nie żyła. są weci i weci, że tak się szalenie oryginalnie wypowiem, trzeba szukać tych prawdziwych.

          basiu, to nie twoja wina, na głupotę nie ma ratunkusad
          • barba50 Re: Chce mi się wyć!!!!! 22.01.13, 09:51
            Jottko, że są dobrzy weci ja wiem. Za taką uważałam dr D. I dlatego tak mi źle. Przez pół nocy bolało mnie serce, po raz pierwszy w życiu, bałam się, że skończy się to pogotowiem.
            Ciągle wyrzucam sobie, że nie wyniosłam tego transportera z kotką z lecznicy od razu. Żyłaby. Bo jeszcze raz sprawdziła się szczera prawda - wpierw się ratuje, potem myśli co dalej. Na myślenie czasem nie ma czasu, jak w tym przypadku.
            • yoma Re: Chce mi się wyć!!!!! 22.01.13, 10:21
              Barbuś, kochana, tylko żadnych numerów z wbijaniem się w poczucie winy. NIE TWOJA WINA.
              • agnes-05 Re: Chce mi się wyć!!!!! 22.01.13, 10:43
                Basiu, absolutnie nie mozesz tak mysleć. Jeżeli ktokolwiek jest winny, to w pierwszym rzędzie właściciel, bo moim zdaniem poszedł na łatwiznę. Kota do weta, jak nie znajdzie szybciutko domu, to uśpić. Nie wierzę, że nie mogł znaleźc doraznego wyjscia z sytuacji, chocby płatnego hoteliku dla zwierząt na parę dni i w tym czasie szukać, szukać. Jakos Miluś znalazł dom, choć niemłody już był ( no, ale Milusiem zajęła się salimis..smile ). No i w drugim oczywiście pani D. Co dziwi mnie niepomernie, bo z Twoich opowiesci wyłaniał sie obraz nie tylko wspaniałej wetki, ale i wielkiego przyjaciela zwierząt. Ty w tej historii i tak jestes NAJJAŚNIEJSZYM punktem. ))))
                • niutaki Re: Chce mi się wyć!!!!! 22.01.13, 11:11
                  Barbo bardzo Ci wspolczuje i tez jestem wstrzasnieta, ale nie mozesz winic siebie, nie jestes jasnowidzem. Szkoda ze pani weterynarz tak bardzo zawiodla Twoje zaufanie, trzymaj sie jakos, przytulam mocno...
                  • barba50 Re: Chce mi się wyć!!!!! 22.01.13, 14:02
                    W ramach odreagowania założyłam bloga moim kotom. Nie wiem co z tego wyjdzie. To trochę kolejny twór, ale nie bardzo mam gdzie pisać o futrach. Zakątek jest w pewnym stopniu spalony suspicious

                    Oto jest Blog Kotów Barby

                    Przy okazji może ktoś biegły w blogach powie mi jak wyrzucić to coś co mi się pojawiło na ekranie i nie potrafię tego usunąć https://forum.kocie-hospicjum.pl/images/smilies/030.gif

                    O:

                    https://img820.imageshack.us/img820/3323/blogcj.png
                    • barba50 Re: Chce mi się wyć!!!!! 22.01.13, 14:08
                      Już się udało big_grin Proste było. Ot zaćmienie umysłu suspicious
                      • yoma Re: Chce mi się wyć!!!!! 22.01.13, 14:21
                        Bardzo ładnie na dobry początek, naprawdę smile Ksika przewzruszająca...
    • elzbieta.24 Re: Chce mi się wyć!!!!! 22.01.13, 14:44
      Ciężko czytać o takim zdarzeniu ale nic nie mogłaś poradzić.Trzymaj się.
    • mysiulek08 Re: Chce mi się wyć!!!!! 22.01.13, 17:16
      Zdaje sobie sprawe, ze na swiecie usypianie zdrowych kotow gdy nie moga w okreslonym czasie znalezc domu jest norma (z ktora nie moge sie pogodzic), ale maja choc jakis czas, a tu szast sprast i nie ma kota. Zdrowego kota, dodatkowo niezgodnie z prawem.

      I to wet zaufamy, dobry, w glowie mi sie nie miesci.

      Mittta, nie ma etyki, nie ma.
    • andy3458 Re: Chce mi się wyć!!!!! 22.01.13, 17:42
      Co się stało to się już nie odstanie. Szkoda kotki , bo mogla żyć i mieć swój dom, ale przecież to nie jest Twoja wina. Zrobiłaś co mogłaś. Skąd można było przypuszczać że wetka tak postąpi? Nadużyła Twojego zaufania i tyle, a to świadczy o niej niezbyt dobrze. Może jest dobrą wetką w kwestii leczenia, ale to za mało - trzeba też być po prostu dobrym człowiekiem, a tego jej chyba brakuje.
    • ewarudo Re: Chce mi się wyć!!!!! 22.01.13, 21:55
      Barbo, choć stała się rzecz straszna, to nic z tego nie jest Twoją winą i nie czyń sobie wyrzutów. Ty zrobiłaś co mogłaś, nie powinnaś mieć do siebie pretensji, że nie wzięłaś kotki od razu do siebie, bo skąd mogłaś wiedzieć jak się cała sytuacja skończy? Nie jesteś jasnowidzem, a nic nie wskazywało na takie zakończenie. Dla kotów zrobiłaś i tak tysiąc razy więcej niż przeciętna osoba. Więc proszę, nie miej wyrzutów sumienia, że mogłaś zrobić więcej.
      • barba50 Podsumowanie 24.01.13, 10:50
        Kochani ja WIEM, że w tym wszystkim nie ma mojej winy. Choć przy moim charakterze przez moment tę winę chciałam sobie przypisać. Bo kiedy weszłam do lecznicy i zaczęła się rozmowa o domu tymczasowym dla kotki powiedziałam, że Zakątek jest zakocony na maksa. Ale nie powiedziałam, że nie spróbuję. Błagałam o trochę czasu. I wyszłam z lecznicy z myślą, że odrobina tego czasu jest. A tu szast prast...
        No dobra. Wczoraj miałam kryzys, ciągle przed oczami miałam kotkę, to jej chore oczko, czułam pod palcami mięciutkie czarne futerko. Dzisiaj zaczynam myśleć co dalej. Bo co się stało to się nie odstanie, a my (moje koty i w konsekwencji ja) musimy mieć weterynarza. To była prawie najbliższa lecznica i wet któremu ufałam i lubiłam. Do poniedziałku. Mieszkamy na wsi i do każdej lecznicy mamy daleko (choć w zasięgu lecznic jest co najmniej kilka). No, ale zanim trafiłam do dr D. miałam kontakty w pozostałymi i nie do końca byłam zadowolona. Od dłuższego czasu (jakoś rok, czy dwa) jeździliśmy do dr D. (tylko do niej w całej lecznicy, choć wetów kilku), byliśmy przez dr D. traktowani bardzo życzliwie, żeby nie powiedzieć przyjaźnie, również finansowo co przy takiej gromadzie ma wielkie znaczenie.
        I teraz nie potrafię się zdecydować: czy w kieszeń schować urazę i żal czy szukać innej przychodni...
        • salimis Re: Podsumowanie 24.01.13, 11:38
          Wbrew temu że moja wetka coś tam bąknęła o uśpieniu, rezygnowac z niej nie zamierzam bo wiem że jest na prawdę dobra. I nie chodzi tu że nie raz leczyła po kosztach (nie moje oczywiście) ale o całokształt.
          Możesz Basiu zostawic tak jak jest a mozesz po prostu i w sumie ja bym tak zrobiła, zapytac wprost - co nią kierowało że podjęła taką a nie inną decyzję. Albo rozwieje to twoje wątpliwości albo nie. Znacie się nie od dziś a więc możesz zagadac, ot niby tak od niechcenia przy kolejnej wizycie.
          • wladziac Re: Podsumowanie 24.01.13, 13:30
            zmiana wet nic Ci nie da,każdy pewnie ma coś za kołnierzem a sobie dołożysz tylko kłopotów,faktycznie spróbuj się dowiedzieć co się stało skąd ta nagła decyzja,może jest jednak jakieś wytłumaczenie zaistniałej sytuacji
    • arim28 Re: Chce mi się wyć!!!!! 26.01.13, 20:11
      Barbo, wspolczuje bardzo ale tak jak wszyscy tutaj pisza, naprawde niewiele moglas zrobic.
      Wydaje mi sie, ze decyzja o uspieniu zapadla przed rozmowa z Toba.
      Dbaj prosze o siebie i swoje serce - jest tyle bid kocich, ktore kiedys, na pewno jeszcze trafia w Twoje rece a Ty ich serca, miski i reki nie odmowisz. Wiec zyj prosze dlugo i zdrowo.

      Co do wet. - moze faktycznie rozmowa pomoglaby Wam obu?
      Pisalas o jej wczesniejszym zaangazowaniu w leczenie Twoich kotow - szkoda byloby stracic chyba dobrego weta.

      Trzymaj sie. kiss



      Ps.
      Dlaczego piszesz o "spalonym Zakatku"?
      • barba50 Ciąg dalszy nastąpił... 23.02.13, 15:10
        Dzisiaj po raz pierwszy, po miesiącu niebytności musiałam odwiedzić lecznicę i dr D.
        Oczywiście rozmowa zaczęła się od sprawy uśpionej kotki i dowiedziałam się, że jednak po części przyczyniłam się do tego. Podobno wychodząc miałam powiedzieć, że mam na głowie tyle kocich spraw, że nie dam rady pomóc, że nic nie będę robić. A to była reakcja na jej oświadczenie, że wycofuje się z prośby o szukanie dla kotki domu. Więc zrobiła co zrobiła.
        Ja tego tak nie pamiętam, jeżeli coś takiego nawet powiedziałam to sarkastycznie, czy nawet w złości lub bezsilności, bo wiedziałam, że ona decyzję już podjęła. Cholera jasna, znowu wyję.....

        Przy wszystkim wiem, że ona tę sprawę mocno przeżyła. Postanowiłyśmy nie wracać do tej sprawy, bo co się stało to się nie odstanie. Oczywiście pamiętać będziemy, bo to się zdarzyło. Dr D. jest mi potrzebna, bo pomimo tego co wyżej jest jedyną lekarką o której wiem, że należycie zajmie się kotami, szczególnie teraz potrzebującym tego Guciem.
        • dorcia1234 Re: Ciąg dalszy nastąpił... 23.02.13, 21:44
          a jak dla mnie, to przerzucanie odpowiedzialności za swoją decyzję przez panią doktor na ciebie . Czuje się winna i szuka współodpowiedzialnych.
          • pi.asia Re: Ciąg dalszy nastąpił... 23.02.13, 22:24
            Nie wpisywałam się wcześniej bo byłam off line. Ale sprawę znam na bieżąco z rozmowy telefonicznej z Basią.
            Winy Basi nie widzę żadnej. Może niezawinioną winę - że użyła jakiegoś sformułowania, zupełnie niewinnego (np. właśnie tego, że Zakątek zakocony na maksa) a pani doktor - też zestresowana sytuacją - odczytała to niezgodnie z intencjami Basi.
            Niestety bardzo często tak bywa, że słyszy się nie to, co zostało powiedziane, tylko to co chce się usłyszeć. Albo wręcz przeciwnie - to, czego się nie chce słyszeć. A sama obawa przed usłyszeniem sprawia, że włącza się nadinterpretacja, która rodzi straszny problem.

            Co do dalszych kontaktów z tą lecznicą i ta panią doktor - podtrzymuję opinię, żeby potraktować to zdarzenie jak pierwszy poważny kryzys w związku i nie podejmować od razu radykalnych kroków. Ostatecznie dotychczas Basia nie miała zastrzeżeń do dr D., wręcz przeciwnie.
            Raz nastąpiło kompletne niezrozumienie i tragedia. Teraz obie strony będą bardziej wyczulone na to co mówią, co robią i co słyszą. Tyle dobrego.
            Trzymaj się Basiek, teraz skup się na Guciu. Kciuki zaciśnięte.
            • barba50 Re: Ciąg dalszy nastąpił... 24.02.13, 15:15
              Byłam dzisiaj na kolejnym zastrzyku z Guciem. Było poprawnie, nie było tamtego tematu. Ale dopiero teraz Olinka w wątku Plastusia uświadomiła mi, że za profender zapłaciłam cenę bez promocji, a i za Gucia jakoś sporo. Nie prosiłam się o preferencyjne ceny, nigdy tego nie robiłam, ale doc sama z siebie zawsze brała pod uwagę ilość moich kotów i wszystkich innych. Hmm...
              • elzbieta.24 Re: Ciąg dalszy nastąpił... 27.02.13, 17:31
                Przykre że pani doktor zachowuje się jak przedszkolak w piaskownicy któremu zepsuto babkę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka