Dodaj do ulubionych

czas na zrobienie habilitacji

29.07.09, 23:47
Zeby tak rozruszac troche to wakacyjnie spanie na forum, to napisze cos, co mi
po glowie chodzi od jakiegos czasu.

1. A wiec dlaczego humanisci (tak naprawde to jeden na pewno :) ) uwazaja ze
habilitacja w 9 lat to pikus, ze wystarczy jedna ksiazka i 10 publikacji.

2. dlaczego w naukach scislych jest lepiej bo mozna robic "zszywki"?

w naukach przyrodniczych robi sie doswiadczenia, badania nad jednym
zgadnieniem trwaja 1-3 lata i zajmuja caly czas wolny od dydaktyki, z tego
wychodzi jedna publikacja, czyli 9 lat to 3-4 publikacje. Trzeba jeszcze wziać
pod uwage, ze w mojej dziedzinie czas od 'przyjecia do druku' do
'wydrukowania' to jest 1 rok i to jest szybko.
jezeli w miedzyczasie, czytaj po nocach i w weekendy, wlacze sie w badania
innych to jestem u nich w publikacji i robie dorobek nie wchodzacy do "zszywki".

Standardem u mnie jest 15 publikacji oryginalnych z jakimkolwiek IF
(oczywiscie im wyzszy tym lepiej) oraz ponadto minimum 4 publikacje
oryginalne, czyli oparte na doswiadczeniach i te 4 wchodza do "zszywki".
oprocz tego najlepiej minimum jednoroczny staz zagraniczny, kierownictwo
grantu i inne duperele.
oczywiscie uczelnia nigdzie konkretnie tak nie wytyczyla tylko tak sie "robi"
i tak mi "mowią".
poza tym ja po doktoracie trafilam w nowe miejsce, gdzie musialam sobie taki
lab zorganizowac, zdobyc kase na sprzet i odczynniki, co mi sie udalo ale 2
lata zajelo, w miedzyczasie musialam biegac do zaprzyjaznionych miejsc i
prosic, lub od dobrych ludzi dostalam to i owo.
A humaniscie to tylko biurko i komp albo i kartka z olowkiem wystarcza... do
szczescia

Dlatego uwazam, ze powinno byc 12 lat na zebranie sie do kupy i zlozenie
papierow.
Z tego co wiem od otwarcia do obrony moze uplynac 1 rok lub wiecej, czy czas
na to tez jest wliczony do tych 9 lat czy nie?

i na koniec trzeba wziać pod uwage ze mi 30-50% czasu pracy zajmuje dydaktyka,
a w instytutach tez maja 9 lat, ale od rana do wieczora siedza w labie (ale ze
tak powiem to juz mniej istotne).
Obserwuj wątek
    • niewyspany77 Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 00:05
      a czy to nie jest tak, ze przewod hab trwa maksimum rok?

      co do 1 to ksiazka jest wymagana, gdyby nie bylo tego wymogu to pewnie by malo
      kto ja pisal. 10 cienkich publikacji ma srednio wydajny doktor po 3 latach po
      dr. jestem przekonany, ze gdyby owe publikacje byly z najlepszych polskich
      czasopism, 6 pkt per item, to by sie nikt nie przypieprzal. z docierajacych do
      mnie informacji wynika, ze bez ~40 publikacji nawet nie mam co myslec o hab.

      > A humaniscie to tylko biurko i komp albo i kartka z olowkiem wystarcza... do
      > szczescia

      tak, i podobnie jak scislaki mamy ebsco czy unny pubmed, gdzie jest
      W_S_Z_Y_S_T_K_O i poza ostrzalka do naszych olowkow nie potrzebujemy nic.
      • h_hornblower Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 00:09
        niewyspany77 napisał:

        >z docierajacych do
        > mnie informacji wynika, ze bez ~40 publikacji nawet nie mam co
        myslec o hab.

        Osz ty w zyciu?! W jakiej to dziedzinie, jesli można spytać?

        pzdr
        horny
        • niewyspany77 Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 00:24
          humanistyka nie-filologiczna ;P

          takie glosy chodza po ludziach, nie wiem na ile sa realne do osiagniecia, na ile
          to wymysl. ostatnio z kregu moich zainteresowan zrobil habilitacje pewien pan,
          jednak z racji iz dorobek owego jegomoscia jest standardowo dla wiekszosci
          habilitownych tajne/poufne (pomijajac ksiazke oraz 2 teksty), nie mam
          odniesienia. pewnie reallnie jest mniej, kij wie.
          • h_hornblower Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 00:52
            > dorobek owego jegomoscia jest standardowo dla wiekszosci
            > habilitownych tajne/poufne (pomijajac ksiazke oraz 2 teksty),

            Bo to i pewnie cały dorobek jest :) - ta kniga i dwa teksty.
            Oczywiście nie dezawuuje tego - kniga może być swietna, a dwa teksty
            genialne, w sumie więcej warte niż kilkadziesiąt pozycji kogo
            innego. Ale i mnie przeszkadza, że nie mam jasnych kryteriów co do
            habilitacji. Z drugiej strony znam habilitowanych co do których
            dziwię się, że doktorat mają.

            pzdr
            horny
            • niewyspany77 Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 01:17
              koles jest wybitnie monotematyczny, moze napisal tego wiecej. ale w habilitacje
              typu ksiazka+2 teksty nie wierze, musialo byc tego wiecej.
              • h_hornblower Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 01:41
                niewyspany77 napisał:

                > musialo byc tego wiecej.

                Pewnie tak.
      • eni.huso Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 00:15
        ksiazka nie jest wymagana, moze być "zszywka", w mojej dziedzinie "lepsi" robia
        zszywki, bo przynajmniej ma sie publikacje w dobeych czasopismach, a ksiazki to
        raczej nikt nie czyta.

        "10 cienkich publikacji ma srednio wydajny doktor po 3 latach"
        to o humanistach?

        "gdyby owe publikacje byly z najlepszych polskich czasopism"

        u nas po polsku są zeszyty roznych postępów, w ktorych mozna pisac malo ciekawe
        wyniki lub prace przeglądowe

        "tak, i podobnie jak scislaki mamy ebsco czy unny pubmed, gdzie jest
        W_S_Z_Y_S_T_K_O i poza ostrzalka do naszych olowkow nie potrzebujemy nic"

        po co ta agresja? cos wiecej wam trzeba?

        • adept44_ltd Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 00:18
          tak, trzeba, np. książek, których nie ma w bibliotekach, bo w wolnych chwilach
          lubimy sobie poczytać... ;-)
        • niewyspany77 Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 00:35
          tak, ogolnie posze o humanistach, jak o scislakach, to wyraznie zaznaczam.
          zszywek w humanistykach sie nie praktykuje, podonie jak w scislych pisania ksiazek.

          > u nas po polsku są zeszyty roznych postępów, w ktorych mozna pisac malo ciekaw
          > e
          > wyniki lub prace przeglądowe

          tak, ja to wiem, i nawet rozumiem czemu to ma sluzyc. wyobraz sobie, ze
          niektorzy pisza powazne prace do pism za 2 pkt i nie ma w tym zadnej ujmy na
          czymkolwiek. poza tym 'malo ciekawe' rzecz wzgledna!

          > po co ta agresja? cos wiecej wam trzeba?

          i tam agresja, nie lubie jak sie powtarza te same pierdoly w kolko. jak sie
          zarabia 3000 brutto jako adiunkt i chce sie byc na bierzaco to zasadniczo
          chlebek, herbatka i serek topiony, mniej wiecej co drugi dzien (uwaga, zartuje!)
        • charioteer1 Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 02:27
          eni.huso napisała:

          > po co ta agresja? cos wiecej wam trzeba?

          Tak. Takich narzedzi badawczych uzywano w psychologii 50 lat temu:
          childes.psy.cmu.edu/topics/wugs/01wug.jpg
          Teraz po prostu potrzebna jest aparatura i oryginalny soft.
      • flamengista nie - bez 30 30.07.09, 16:16
        W każdym razie chodzi o nauki społeczne i dyskusję, jaka się wywiązała na naszym
        wydziale po sprawie Migalskiego.

        Żeby była jasność - dorobek ma być ilościowy. Niestety o jakości nikt nie
        wspomniał. Więc połowę mogą stanowić Zeszyty Pokonferencyjne Wyższej Szkoły
        Rekreacji i Dobrej Zabawy.
    • adept44_ltd Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 00:17
      myślę, że takie uogólnienia nie mają najmniejszego sensu, są problemy badawcze i
      problemy badawcze, no i są możliwości i możliwości, niezależnie od dyscypliny,
      znam ściślaka, który w dwa lata zrobił badania i napisał, 40 stronicową hab...
      itd. itp...

      jak powiadają rarus fortuna sua contentus est albo jakoś tak ;-))
    • charioteer1 Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 01:49
      Tos trzepnela martyrologicznie, jak to ty masz ciezko, a humanistom to niby dobrze. Przepraszam, jakim humanistom? Bo ja znam takich, ktorzy publikuja artykuly na 5 stron na zasadzie "mi sie zdaje, ze". Takich publikacji to mozna trzepac po 10 rocznie.

      Humanisci sa rozni. Jeden bada manuskrypty, inny bada swoje mysli. Archeolog potrzebuje wykopalisk, historyk kwerendy po archiwach, a antropolog wyprawy w Amazonie. Teraz o mnie, a ja pracuje "na ludziach".

      Najpierw prosze mi pozazdroscic troche. Raz udalo mi sie zrobic badanie w mniej niz 5 dni. Tyle zajelo zebranie i opracowanie danych. Wyjdzie za pare miesiecy w niezlym wydawnictwie za granica, ale to byl absolutny rekord - zwykle caly proces od pomyslu do opracowania wynikow zajmuje kolo roku. To bylo mozliwe dzieki pomyslowi, a takie pomysly nie trafiaja sie codziennie.

      Teraz przyklad ekstremalny z drugiego konca. W srodowisku znane jest jako megabadanie, od razu dodaje, ze nie bylo robione w Polsce. Harmonogram wygladal tak: zbieranie danych - 2 lata, analiza i opracowanie wynikow - 2 lata, przygotowanie do druku - rok, od zlozenia do druku do publikacji - 3 lata. Artykul na 60 stron w topowym czasopismie miedzynarodowym, ktore nb. zazwyczaj nie publikuje tekstow dluzszych niz 20 stron. Robil zespol, nie pojedynczy, samotny badacz. Badanie eksperymentalne, ilosciowe.
      • h_hornblower Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 10:01
        charioteer1 napisał:

        Ba
        > danie eksperymentalne, ilosciowe.

        Jeśli to nie faux pas z mojej strony - możesz podac link lub notkę
        biblio? Ciekaw jestem, co nazywasz "badaniem ekstremalnym".
        Rzeczywscie Twój opis brzmi "ekstremalnie".

        pzdr
        horny
        • charioteer1 Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 10:34
          Masz na priva.
          • h_hornblower dziękuję n/t 30.07.09, 10:44
      • eni.huso Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 11:59
        tak, byc moze i trzepnelam, ale to był odzew na to co napisal jeden z humanistow
        na sąsiednim forum, napisal to co ja zawarlam w 2 pytaniach w poscie
        rozpoczynajacym wątek.
    • mpit78 Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 12:15
      w końcu ktoś napisał prawdę jak to wygląda w naukach scisłych -
      eksperymentalnych. Mogę tylko dodać, ze w moim przypadku np jest tak, że mogę
      pochwalić się olbrzymim doświadczeniem laboratoryjnym, dużą ilością opisanych
      eksperymentów a mizerną ( w porównaniu) ilością publikacji. Instytucje naukowe,
      które postawiły na "analizę" danych literaturowych w chwili obecnej wygrywają z
      takimi instytucjami jak moja o całe lata świetlne.

      Przykład - badania w laboratorium nad procesami spalania, takie coś trwa około
      roku, modelowanie matematyczne eksperymentu - kolejne kilka miesiecy (dla
      biegłego) pisanie , weryfikacja, walidacja - pół roku. Pojawia się publikacja po
      2-2,5 roku. W środowisku nie uważa się za stosowne kompilacji, zatem jedna z
      dużego projektu badawczego!.

      Widzę, że bardziej wydajni są uprawiający naukę doktoranci na studiach
      zaocznych, nie maja labolatorium, nie prowadzą badań, nie zawalają sobie głowy
      porządną kwerendą (nawet nie wiedzą że uczelnie mają dostęp do szczegółowych baz
      danych) Efekt - po kilku latach ja mam marny dorobek, za to duże doświadczenie.
      Konkurencja, doświadczenie zero za to dorobek bolszy. Czasem, patrząc na dorobek
      kolegów z innych katedr (te 20 publikacji/rok) zastanawiam się czy przypadkiem
      nie jestem nieudacznikiem :).


    • ford.ka Po co? 30.07.09, 12:38
      Chyba przekręce, ale tak to szło:
      "Gospodarka socjalistyczna coraz lepiej radzi sobie z rozwiązywaniem
      problemów, które sama stwarza".
      Albo coś z myśli ludów wschodu:
      "Choćbyś na sto różnych sposobów układał ogon psa, i tak pozostanie
      krzywy".
      Ile razy trzeba powtarzać, że problemem nie są absolutnie niejasne i
      (przynajmniej z pozoru) takie same dla wszystkich nauk reguły
      habilitacji, ale jest nim sama habilitacja, a jedyny sposób na
      całkowite i ostateczne usunięcie problemów związanych z habilitacją
      jest jej likwidacja?
      • adept44_ltd Re: Po co? 30.07.09, 13:14
        w żaden sposób niedowiedzione, przynajmniej przy zastosowaniu logiki
        dwuwartościowej... ;-)
      • dala.tata Re: Po co? 30.07.09, 13:54
        aaaaa. to wszystko juz jest jasne.... a jaki to sa te problemy? na czym polega
        owa dopustowosc boza habilitacji? owo piklo, ktore sami sobie zgotowalismy (i
        jeszcze pol Europy)? poza tym ze trzeba pracowac rzecz jasna. to jest
        rzeczywiscie koszmar nad koszmary!
        • ford.ka Re: Po co? 30.07.09, 14:06
          Podobno to ja mam problemy z logiką...
          Nie mam nic przeciwko pracy. Mam wszystko przeciwko ustawianiu pracy
          pod bliżej nieokreślone oczekiwania ("nigdzie to nie jest napisane,
          ale tak się mówi na korytarzach") i taką konstrukcję obecnej
          habilitacji, że uprawnia ona do różnych rzeczy, ale jakoś tak
          głównie oprócz tego, na podstawie czego jest przyznawana. Czyli że
          n.p. ilość i jakość publikacji przesądza o kwalifikacjach do
          pełnienia roli promotora cudzej pracy czy prowadzenia dydaktyki.
          • dala.tata Re: Po co? 30.07.09, 14:23
            fordzie.ka, na pewno bedze to dla ciebie wielkim szkokiem, ale caly cywilizowany
            swiat akademicki radzi sobie z taka niedookreslonoscia kryteriow.bo, az sie boje
            ci to mowic, takich kryteriow nie da sie okreslic. i na przyklad, profesorem
            staje sie ten, komu inni profesorowie napisza pozytywna recenzje. proste? proste.

            mozna by oczywiscie wprowadzic punkitowosc. zeby dostac habilitacje, musisz
            zdobyc 1500 pkt KBN, albo iles tam cytowan. mnie sie osobiscie takie cos nie
            podoba, ale to jest jakies rozwiazanie. nigdzie nie stosowane, ale przeciez
            Polak potrafi.

            ja nie mam wielkich trudnosci z tym, ze promotorem pracy doktoraskiej jest ktos
            po habilitacji. tak, z pewnoscia sa doktorzy, ktorzy by sobie z tym bez
            wiekszych problemow poradzili, jednak jesli juz przyjac jakies rozwiazanie dla
            wszystkich, to ono nie jest takie zle.
            • ford.ka Re: Po co? 30.07.09, 14:28
              > ja nie mam wielkich trudnosci z tym, ze promotorem pracy
              doktoraskiej jest ktos po habilitacji. tak, z pewnoscia sa doktorzy,
              ktorzy by sobie z tym bez wiekszych problemow poradzili, jednak
              jesli juz przyjac jakies rozwiazanie dla wszystkich, to ono nie jest
              takie zle.

              Ja tez nie mam z tym problemow. Ty za to masz problem z czytaniem ze
              zrozumieniem. Mam problem z tym, ze w procesie, w ktorym ocenia sie
              przydatnosc kandydata do promowania doktoratow w zaden sposob nie
              uwzglednia sie, czy kiedys cos moze wypromowal (bo sa jeszcze
              licencjaty i magisteria). Mam problem z tym, ze dajac venia legendi,
              nie sprawdza się ani nie ocenia, czy może kiedys cos nasz kandydat
              wykladal (a doktorzy moga wykladac).
              • charioteer1 Re: Po co? 30.07.09, 14:37
                ford.ka napisał:

                > Mam problem z tym, ze w procesie, w ktorym ocenia sie
                > przydatnosc kandydata do promowania doktoratow w zaden sposob nie
                > uwzglednia sie, czy kiedys cos moze wypromowal (bo sa jeszcze
                > licencjaty i magisteria). Mam problem z tym, ze dajac venia legendi,
                > nie sprawdza się ani nie ocenia, czy może kiedys cos nasz kandydat
                > wykladal (a doktorzy moga wykladac).

                W ogole nie wiem, czemu akurat takie kryteria mialyby byc brane pod uwage.
                Licencjaty promuja magistrowie w roznych szkolach i szkolkach. Jakosc tych prac
                bywa taka, ze zeby moga rozbolec od patrzenia - to sie ma liczyc do
                czegokolwiek? Od wykladania masz wyklad habilitacyjny. A jak doktor pracuje w
                jednostce tak nasyconej profesura, ze nie ma szans na wyklady i magistrantow, to
                co, nie bedzie mial szans sie habilitowac?
                • ford.ka Re: Po co? 30.07.09, 14:49
                  Kurde, wezcie sie oderwijcie od wlasnych podworek, zalozcie okulary
                  nie tylko do czytania.
                  "w zaden sposob nie uwzglednia sie" napisalem, a nie "koniecznie i
                  absolutnie musza byc brane pod uwage i to punkty maja byc za ilosc a
                  nie za jakosc".
                  > A jak doktor pracuje w jednostce tak nasyconej profesura, ze nie
                  ma szans na wyklady i magistrantow, to co, nie bedzie mial szans sie
                  habilitowac?
                  A po jaka ch**ere ma sie tam habilitowac, skoro wyraznie kolejny
                  habilitowany nie jest tam do niczego potrzebny? Moze czekac az sie
                  etat profesorski zwolni, a moze isc tam, gdzie sie do czegos przyda
                  i dostanie etat profesorski.
                  • charioteer1 Re: Po co? 30.07.09, 14:54
                    ford.ka napisał:

                    > "w zaden sposob nie uwzglednia sie" napisalem, a nie "koniecznie i
                    > absolutnie musza byc brane pod uwage i to punkty maja byc za ilosc a
                    > nie za jakosc".

                    To recenzenci w przewodzie habilitacyjnym maja czytac te wszystkie prace
                    licencjackie i magisterskie? Bez jaj.
                    • ford.ka Re: Po co? 30.07.09, 14:56
                      Mnie o to pytasz?
                      Dla mnie nie maja czytać, bo caly przewod to strata czasu.
                      Ale jak chcesz sie bawic w "naprawianie habilitacji" to oczywiscie,
                      musza czytac, skoro chca dac prawa do dalszego promowania.
                      • charioteer1 Re: Po co? 30.07.09, 15:05
                        Ale my naprawde rozmawiamy o kryteriach awansu, a nie o naprawianiu habilitacji,
                        i nie wiem, po co do tego pakujesz znoszenie haba. Bez wzgledu na to, czy
                        habilitacja bedzie, czy nie bedzie, jakies kryteria awansu musza byc i ktos to
                        musi oceniac. Bz wzgledu na to, czy habilitacja bedzie, czy nie, eni.huso bedzie
                        musiala wyprodukowac okreslona liczbe publikacji w czasopismach indeksowanych, w
                        tym nie mniej niz tyle a tyle jako pierwszy autor. Co tu jest niejasnego?
                        • dala.tata Re: Po co? 30.07.09, 15:19
                          proste, bo jak juz nie bedzie habilitacji to sie wszystko tak rozmyje ze jedyna
                          wada nowego systemu bedzie to ze nie bedzie mozna na niego narzekac. tak dobrze
                          bedzie!nic nie robic nigdy od doktoratu!la dolce vita!
                        • ford.ka Re: Po co? 30.07.09, 15:19
                          Pakuje, bo to, co sie tu uprawia, to rozpaczliwe proby takiego
                          przykrecenia skrzydel do Syrenki 101, zeby mogla tez plywac pod
                          woda, a nie zadna dyskusja o kryteriach awansu.
                          Obecny system jest tak zakrecony i niejasny, a do tego obrosniety
                          lokalnymi tradycjami i tym wszystkim, co to wszyscy wiedza, ale nikt
                          na oczy nie widzial, ze tylko rozwalenie go w drobny mak i
                          zbudowanie od nowa ma jakis sens. I ja sie konsekwentnie opowiadam
                          za tym, zeby dac sobie spokoj probami stworzenia jednolitego systemu
                          powyzej dr i zostawic to uczelniom. Czyli tenure, gdyby ktos nie
                          wiedzial, o czym mowie. Stanowisko profesora.
                          Ale kocham Was, najdrożsi, za to z jakim wysiłkiem próbujecie
                          przekręcac to, co tu piszę ;)
                          I idę na obiad!
                          • charioteer1 Re: Po co? 30.07.09, 15:24
                            ford.ka napisał:

                            > I ja sie konsekwentnie opowiadam
                            > za tym, zeby dac sobie spokoj probami stworzenia jednolitego systemu
                            > powyzej dr i zostawic to uczelniom.

                            Kiedy ja sie z tym zgadzam. Smacznego!
                          • dala.tata Re: Po co? 30.07.09, 15:25
                            smacznego!
                      • dala.tata Re: Po co? 30.07.09, 15:16
                        nie. habilitacja nie jest daniem praw do promowania. ale skoro chcesz tak myslec
                        i dobrze ci z tym....
                        • charioteer1 Re: Po co? 30.07.09, 15:18
                          dala.tata napisał:

                          > nie. habilitacja nie jest daniem praw do promowania.

                          To czym jest? Przekaska? Zakaska? Chyba calym stolem wielkanocnym, bo prawo do
                          promowania tez daje.
                          • dala.tata Re: Po co? 30.07.09, 15:22
                            jest stopniem.a z niego wynikaja pewne konsekwencje.zagladnij do ustawy czego
                            dotyczy przewod hab.
                            • charioteer1 Re: Po co? 30.07.09, 15:27
                              Po wakacjach. Teraz mi sie nie chce ;-)
              • dala.tata Re: Po co? 30.07.09, 14:52
                bo moze ja taki gupi jestem? mysle ze promowanie mgr i lic to inna bajka.mysle
                tez ze kompetencje promotorskie sa niezwyle trudne do uchwycenia.mo uni robi
                kurs promotorow, no bo cos trezba zrobic.....
                • ford.ka Re: Po co? 30.07.09, 14:57
                  Jakie znowu trudne? Zrobil habilitacje, czyli ma.
    • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 13:58
      ja proponuje 18 lat! kto da wiecej?
      • ford.ka Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 14:01
        Powtarzam za Polityka - AGH Kraków 30 lat.
      • charioteer1 Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 14:08
        dala.tata napisał:

        > ja proponuje 18 lat! kto da wiecej?

        Uczelnie same ustalaja terminy. Moja kolezanka jest wlasnie na takich zasadach
        zatrudniona. Nie pamietam dokladnie ile - 16 albo 18 lat na zrobienie
        habilitacji. Poza tym to sie zmienia i na tej samej uczelni moga byc adiunkci
        zatrudnieni na roznych zasadach - jedni maja lacznie 16 lat na zrobienie
        habilitacji, inni tylko 9. Znam przypadek czlowieka, ktory mial 25 lat na
        habilitacje - nie zrobil, chyba nawet nie zaczal.
        • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 14:14
          no boi pewnie termin jeden dla wszystkich nie ma wiekszego sensu. chociaz w USA
          zazwyczaj ma sie 7 lat na uzyskanie tenure (ale akceptuje ze w Polsce jest
          trudniej logistycznie)
        • dominikjandomin Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 16:19
          charioteer1 napisał:

          >Moja kolezanka jest wlasnie na takich zasadach
          > zatrudniona. Nie pamietam dokladnie ile - 16 albo 18 lat na zrobienie
          > habilitacji. Poza tym to sie zmienia i na tej samej uczelni moga byc adiunkci
          > zatrudnieni na roznych zasadach - jedni maja lacznie 16 lat na zrobienie
          > habilitacji, inni tylko 9.

          Macie to w umowach?

          U nas jest uchwała Senatu, obowiązuje wszystkich.
          • charioteer1 Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 16:27
            Prawo nie dziala wstecz, wiec nowa uchwala nie dotyczy osob zatrudnionych na
            stanowisku przed jej podjeciem.
            • dominikjandomin Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 16:30
              charioteer1 napisał:

              > Prawo nie dziala wstecz, wiec nowa uchwala nie dotyczy osob zatrudnionych na
              > stanowisku przed jej podjeciem.

              A była uchwała wcześniej? To klops. U nas NIE było, więc zaczęła obowiązywac
              wszystkich. A ponadto ludzie sa na kontraktach terminowych. Nowe zatrudnienia -
              nowe warunki.
      • eni.huso Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 16:03
        dala.tata napisał:

        > ja proponuje 18 lat! kto da wiecej?

        jasne, dala.tata zrobil pewnie hab. w 2 lata i nie rozumie lub nie chce
        zrozumiec innych pkt widzenia. wystarczy popatrzec na dorobek naszego ulubionego
        profesora Karpinskiego i jego problemy z nostryfikacja, habilitacja itd (tego
        akurat ujac mu sie nie da) i wystarczy popatrzec na podworkowego prof X (rownego
        wiekiem i stazem z SK), ktory 15 lat temu zrobil hab metoda tradycyjna tzn
        napisal ksiazeczke, z ktorej nastepnie napisal 2 publikacje i od tamtej pory
        jeszcze 6 publikacji, a z czasów przed hab jakos sie nie moge doszukac...
        i znowu moge ponarzekac, bo obecnie takie cos nie przejdzie, z zalozenia teraz
        trzeba wiecej...
        • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 16:22
          nie.ja zreszta nigdy nie 'robilem habilitacji'.

          jednak 12 lat jest rownie arbitralne co 9, czy 18. uczelnia powinna oceniac co
          rok dzialalnosc pracownika i tyle. jesli to niemozliwe to uwazam ze wieksza
          presja jest lepsza. jednak, jak powiedzialem w US tenure jest po 7 latch zazwyczaj.
    • pfg Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 15:24
      I z tej, i z innych dyskusji widać, że kryteria są lokalne, przy czym wyróznić
      trzeba ich dwa rozdzaje: lokalne-uczelniane i lokalne-branżowe.

      Lokalne-uczelniane określają maksymalny czas zatrudnienia pomiędzy doktoratem a
      habilitacją. Na UJ jest to 3+9 lat, z często wykorzystywaną możliwością
      przedłużenia o dalsze 3. Przy czym jeśli habilitację na UJ robi ktoś
      niezatrudniony na UJ, nikt się na jego czas pracy nie patrzy. A na AGH podobno
      faktycznie jest to 30 lat.

      Lokalne-branżowe: faktycznie, humaniści piszą książkę, ścisłowcy robią
      "zszywkę", ale ile i jakich prac wchodzi do zszywki, to już zapewne zależy od
      węższego podziału na dyscypliny. W fizyce jest to, typowo, około 6 prac, tylko z
      czasopism z Listy Filadelfijskiej (fizycy innych z zasady nie uznają), przy czym
      ważne jest, żeby te prace układaly się w jakiś cykl tematyczny (wymaganie
      ustawowe!) i żeby habilitant miał w nich "wiodący" wkład. To ostatnie wymika z
      interpretacji wymogu ustawowego, aby praca habilitacyjna stanowiła "znaczny
      wkład autora" w rozwój danej dyscypliny. Problem miewają ludzie, którzy
      uczestniczą w olbrzymich, wieloosobowych i międzynarodowych projektach
      badawczych z fizyki doświadczalnej (głównie akceleratorowej). Takie osoby
      zazwyczaj miewają mnóstwo publikacji, ale za każdym razem są jednym z
      kilkudziesięciu (w ekstremalnym przypadku AFAIR ~300) autorów i czasami trudno
      jest wskazać, że spełniają wymóg ustawowy samodzielności pracy (Art. 17.4:
      "Rozprawę habilitacyjną może stanowić część pracy zbiorowej, jeżeli opracowanie
      wydzielonego zagadnienia jest indywidualnym wkładem osoby ubiegającej się o
      nadanie stopnia doktora habilitowanego"). W takim wypadku albo wskazuje się, że
      habilitant zrobił coś, bez czego w ogóle eksperyment by nie ruszył (na przykład
      wymyślił i zbudował jakiś nowy, kluczowy fragment aparatury - heh, za to i Nobla
      można dostać, patrz Georges Charpak), albo habilitant, *za zgodą szefostwa
      eksperymentu*, samodzielnie opracowuje jakiś fragment wyników (w fizyce
      akceleratorowej wyników jest całe mnóstwo i na ogół coś można spokojnie
      wydzielić bez straty dla reszty uczestników) i publikuje wyniki tej analizy
      samodzielnie, albo - co jest uważane za rozwiązanie najgorsze, ale akceptowalne
      - samodzielnie publikuje (w czasopismach z Listy!)
      jedną-dwie prace teoretyczne oparte na uprzednio i zbiorowo opublikowanych
      wynikach doświadczalnych; jeżeli te prace teoretyczne będą wartościowe, to może
      to być całkiem sensowne, choć na ogół okazuje się, że rok po habilitacji nikt
      już o tej teorii nie pamięta ;-)

      Jak jest w innych dziedzinach, a zwłaszcza w bio-med, nie wiem. Moja rada -
      przyjrzeć się pracom habilitacyjnym i dorobkowi tych osób z danej dyscypliny,
      którzy już przeszli ten próg, a następnie krakać jak inne wrony z tego stada.
      • eni.huso Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 16:04
        dzieki za tak obszerna wypowiedz.

        ja napisalam ze jak dla mnie 12 lat byłoby akurat,
        przynajmniej nie w każdym wątku wieje sarkazmem.
        • ford.ka Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 18:09
          Zaraz tam sarkazm... Sarkazm to dopiero będzie.
          W Twoim pierwszym poście zabrakło dla mnie kilku dość podstawowych
          refleksji.
          Jeśli na spełnienie wymogów, które dają Ci prawo do samodzielnej
          pracy naukowej potrzebujesz 12 lat od doktoratu, co w obecnym
          systemie oznacza, że bedzie samodzielna ok. 45 (czterdziestego
          piątego) roku życia (może jakieś dzieci urodzisz), to czy taki
          system ma sens?
          O ile jesteś w stanie tak ustawić swoja pracę badawczą, że robisz
          to, co chcesz, co Cię interesuje, ma jakis obiektywny sens i co
          potencjalnie zostanie uznane przez PT recenzentów za wybitne, nie ma
          problemu. Ale jeśli chcesz zrobić coś naprawdę nowego? Jesli nie
          masz pojecia, dokad wlasciwie Cie zaprowadza Twoje eksperymenty, ale
          czujesz, ze chyba warto? Masz odczekać 12 lat, aż
          będziesz "samodzielna" i dopiero wtedy się zebrać do prawdziwej
          pracy? Wyobrażasz sobie, jak Marysia Skłodowska odkłada badania nad
          radioaktywnością do pięćdziesiątki, bo to się panom profesorom na
          pewno nie spodoba, więc lepiej robić habilitację z czegoś
          bezpiecznego?
          Czy jeśli organizacja pracy jest taka, że z rzadka masz wolna chwilę
          na pracę badawczą, bo senat powiększył pensum, kierownik instytutu
          dorzucil 30% nadgodzin plus zajecia na zaocznych, wieczorowych,
          podyplomowych etc, a proces bolonski dal Ci okazje wykazac sie przy
          promowaniu/recenzowaniu/egzaminowaniu licencjatow, to naprawde
          rozwiazaniem jest wydluzenie czasu na zrobienie habilitacji?
          To są pytania na serio, a nie ustalanie, ile lat będzie wszystkim
          pasować. Zawsze się znajdzie jakiś specjalista od dendrologii, który
          stwierdzi, że drzewo które bada owocuje raz na dwadzieścia lat, więc
          po doliczeniu dwóch lat na opracowanie wyników i roku na ich
          publikację, musi mieć na habilitacje lat 23 i ani dnia mniej.
          Uwaga! To akurat jest sarkazm.
          • charioteer1 Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 18:50
            ford.ka napisał:

            > O ile jesteś w stanie tak ustawić swoja pracę badawczą, że robisz
            > to, co chcesz, co Cię interesuje, ma jakis obiektywny sens i co
            > potencjalnie zostanie uznane przez PT recenzentów za wybitne, nie ma
            > problemu. Ale jeśli chcesz zrobić coś naprawdę nowego? Jesli nie
            > masz pojecia, dokad wlasciwie Cie zaprowadza Twoje eksperymenty, ale
            > czujesz, ze chyba warto? Masz odczekać 12 lat, aż
            > będziesz "samodzielna" i dopiero wtedy się zebrać do prawdziwej
            > pracy? Wyobrażasz sobie, jak Marysia Skłodowska odkłada badania nad
            > radioaktywnością do pięćdziesiątki, bo to się panom profesorom na
            > pewno nie spodoba, więc lepiej robić habilitację z czegoś
            > bezpiecznego?

            To, o czym piszesz, to jest wlasnie problem w humanistyce, a nie w scislych i
            przyrodniczych. Jak nie wiadomo, czy warto i co z tego wyjdzie, to mozna te 4
            artykuly do zszywki opublikowac, a potem zajac sie czym innym. Pod warunkiem
            oczywiscie, ze uda ci sie to opublikowac w dobrych czasopismach. Jezeli jest
            porzadnie zrobione i dobrze opublikowane, to panowie recenzenci moga sobie
            skoczyc na drzewo. To w humanistyce nie jest wazne, gdzie opublikowane, ani kto
            to czytal, poniewaz madrosc recenzencka jest swieta i niepodwazalna.
            • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 21:46
              hmmmmm. jak gdzie nie ma znaczenia chario. nawet powiedzialbym, ze oczywiscie ze
              ma! recenzent habilitacji opublkowanej w porzadnym miedzynarodowym wydawnictwie
              bedzie mial trudnosci ze stweirdzeniem: eeee to jest do kitu.
              • charioteer1 Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 21:48
                Ale ja nie rozumiem, o co tobie chodzi z tym recenzentem...
                • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 22:14
                  najwyrazniej to ja nie zrozumialem o co tobie chodzi z tym recenzentem.
                  • charioteer1 Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 22:20
                    Czyli niezrozumienie jest pelne. Oboje doskonale rozumiemy, ze nie rozumiemy ;-)
          • eni.huso Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 19:24
            ford.ka napisał:


            > Jeśli na spełnienie wymogów, które dają Ci prawo do samodzielnej
            > pracy naukowej potrzebujesz 12 lat od doktoratu,

            ja mysle i mam nadzieje ze w 9 sie wyrobie, ale odbywa sie to kosztem roznych
            rzeczy, głownie rodziny

            co w obecnym
            > systemie oznacza, że bedzie samodzielna ok. 45 (czterdziestego
            > piątego) roku życia (może jakieś dzieci urodzisz), to czy taki
            > system ma sens?

            nie wiem czy to ma sens, ja nie robie w jednym zagadnieniu, mam swoje głowne i
            poboczne, poboczne to analizy do hab kogos innego, glowne do mojej, jezeli
            system wymagalby tylko 4-6 publikacji oryginalnych z 1 zagadnienia, to nie ma
            problemu, ale oprocz "zszywki" musze miec minimum 10 innych nie zwiazanych z
            zszywką, no chyba ze ktos jest dopisywany za frajer (...). moge swoje wyniki
            podzielic i opublikowac w "kiepskich" 10 czasopismach albo w 1 super. Wiec te
            kuluarowe wymogi co do ilosci są po prostu głupie. Lepiej byłoby jakby trzeba
            było osiagnąc jakiś sumaryczny IF, nawet ustalony dla konkretnej dziedziny np
            dla nauk biologicznych tyle , a dla matematyki ileś tam itp. Juz nie napisze
            jaki dla mnie jest ok, bo kiedys napisalam i jeden wredny sie uczepil... wtedy
            nikt by sie nie porywal na drzewo kwitnace co 23 lata itd

            > O ile jesteś w stanie tak ustawić swoja pracę badawczą, że robisz
            > to, co chcesz, co Cię interesuje, ma jakis obiektywny sens i co
            > potencjalnie zostanie uznane przez PT recenzentów za wybitne,

            akurat robie to co mnie interesuje, na razie wszystko ok, ale nie wiem co
            wyjdzie dalej, moze byc tak ze nic calkiem, lub nic ciekawego... i wtedy sie
            zhabilituje z niczego ;) tez można, tylko chyba nie o to chodzi?


            > czujesz, ze chyba warto? Masz odczekać 12 lat, aż
            > będziesz "samodzielna" i dopiero wtedy się zebrać do prawdziwej
            > pracy?

            ależ ja nie czekam



            • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 22:04
              no ale jesli dobrze licze, to wychodzi srednio po 2 teksty rocznie, czyz nie?
              uwazasz ze to wymagania ponad sily?
              • eni.huso Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 22:15
                w naukach biologicznych jest to ponad sily, tak jak napisalam wczesniej, ale
                moze Ci umknelo:

                doswiadczenia wyczerpujaco odp na postawione pytanie: 3 lata - 1 publikacja
                "normalna"

                9 lat - 3 doswiadczenia - 3 publikacje.

                jak zrobic 2 publikacje na rok? nie mozliwe, chyba ze piszac miernoty
                • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 22:39
                  nie znam sie na biologii. jednak wydawaloby mi sie, ze 3 letnia praca
                  przekladajaca sie na jedna publikacje to dla mnie jakies piramidalnie zla
                  organizacja pracy. w ciagu trzech lat to ja przechodze przez caly cykl pisania
                  ksiazki (wiem nieporownywalne, ale mimo wszystko).

                  i znow: nie znam sie, jednak nie wyobrazam sobie, ze z jednego eksperymentu nie
                  mozna wycisnac wiecej. 3 lata na 1 tekst: jak dla mnie nie do zaakceptowania.
                  • eni.huso Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 23:10
                    masz rację nie znasz się na biologii,

                    przyklady: czasem ustalanie kultury komórkowej trwa rok zanim coś zrobisz, a
                    czasem musi minąć rok żeby rozmnożyc konie..... Czyli z samego rozmnozenia czy
                    zalozenia kultury nie napiszesz nic, no bo o czym tu pisać? nastepnie kon
                    nowourodzony musi wydac potomstwo, ktore to dopiero cos wykarze, oczywiscie nikt
                    nie prowadzi pracy nad jednym koniem... trza mieć stado.

                    oczywiscie w tzw czasie oczekiwania na kolejne porody robi sie cos innego,
                    wlasnie ten dorobek "pozazszywkowy".

                    > i znow: nie znam sie, jednak nie wyobrazam sobie, ze z jednego eksperymentu nie
                    > mozna wycisnac wiecej. 3 lata na 1 tekst: jak dla mnie nie do zaakceptowania.

                    trudno sobie cos wyobrazac jak sie nie ma o czyms bladego pojecia, ale
                    deklarowanie braku akceptacji to juz przegiecie !
                    • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 23:27
                      eni, ja rozumiem, ze sie nie znam, laik biologiczny ze mnie.i z tymi kulturami
                      rozumiem itd itd.

                      jednak i tak uwazam, ze jednak publikacja na 3 lata to jest piramidalna strata
                      czasu. i wcale brak akceptacji to nie jest przegiecie. mysle ze niestety to
                      przegieciem jest praca w tempie 3 publikacje na dekade!

                      i jasne ze trudno sobie wyobrazac cos, na czym sie nie znam, jednak nadal, jako
                      zupelny laik twierdze, ze do kitu sa ekperymenty 3 letnie, z ktorych mozna tylko
                      jeden artykul wycisnac.

                      mnie zbieranie danych do ksiazki zajmuje okolo okolo roku, dwoch. potem juz sa
                      pikusie. cztanie literatury, transkrypcja danych, analiza. pisanie to juz
                      pestka. ostatnia ksiazke pisalem w tempie 2 rozdzialy na tydzien. no i jest
                      ksiazka. poswiecenie takiej ilosci czasu na to, zeby miec jeden artykul, to
                      lepiej nie robic nic.
                      • charioteer1 Re: czas na zrobienie habilitacji 31.07.09, 00:16
                        dala.tata napisał:

                        > do kitu sa ekperymenty 3 letnie, z ktorych mozna tylko
                        > jeden artykul wycisnac.

                        E tam, zdarzaja sie i dluzsze, a artykul artykulowi nierowny. A co, ma ten
                        eksperyment na cztery czesci podzielic? A jak za kazdym razem wyjdzie co innego
                        to juz zupelny klops bedzie.

                        > jednak i tak uwazam, ze jednak publikacja na 3 lata to jest piramidalna strata
                        > czasu. i wcale brak akceptacji to nie jest przegiecie. mysle ze niestety to
                        > przegieciem jest praca w tempie 3 publikacje na dekade!

                        Dlatego w naukach eksperymentalnych pracuje sie zespolowo.
                      • eni.huso Re: czas na zrobienie habilitacji 31.07.09, 10:58
                        gwoli ścisłości, te 3 publikacje z 3 experymentów to są do "Zszywki". oprocz
                        tego mam przynajmniej 2 na rok wynikajace ze wspolpracy z kims innym, ale one
                        wchodzą tylko do dorobku, bo nie jestem tam głównym autorem.
                        wiec jak to ująles Wyciskam jakieś artykuly w sumie.

                        > jednak i tak uwazam, ze jednak publikacja na 3 lata to jest piramidalna strata
                        > czasu.

                        nawet jesli po 3 latach pracy publikacja będzie w Nature? ;)
                        (o tym czasopismie chyba slyszales?)
                        • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 31.07.09, 12:38
                          no to jednak sie daje. do dorobku. tak jak powiedziala chario: w naukach
                          scislych wspolpracyje sie w zespolach. ja kiedys z kolega pisalem duzo. i
                          umawialismy sie, ze raz on jest pierwszym autorem, raz ja. moze nawet biologom
                          tkaa wspolpraca by sie udala?

                          o Nature? chyba o Naturze! czy slyszalem? wczoraj chyba nawet w kiosku
                          widzialem. kurde, chyba nie....to byla Natura i Uroda....to mialas na mysli?
                          • eni.huso Re: czas na zrobienie habilitacji 31.07.09, 13:03
                            dala.tata napisał:

                            > umawialismy sie, ze raz on jest pierwszym autorem, raz ja. moze nawet biologom
                            tkaa wspolpraca by sie udala?

                            no udaje się od zarania dziejów...

                            > o Nature? chyba o Naturze! czy slyszalem? wczoraj chyba nawet w kiosku
                            widzialem. kurde, chyba nie....to byla Natura i Uroda....to mialas na mysli?

                            tak, to!!, najlepsze czasopismo, nieprawdaż? :)
                            • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 31.07.09, 13:13
                              jest swietne!!! i mam nadzieje ze jrfnak tam opublikujesz. i ze akurat bedzie
                              jakas fajna okladka i super promocja.a moze nawet i jakis darmowy podarunek. to
                              byloby laaaaaaaaaaaaaaaaaaaal! juz zazdroszcze. mnie tam nie wezma
                              :(((((((((((((((((((((
                              • eni.huso Re: czas na zrobienie habilitacji 31.07.09, 20:21
                                a co? ani natury ani urody u ciebie? ;P
                                • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 31.07.09, 21:36
                                  noooooo :-(((((((((((

                                  eni.huso napisała:

                                  > a co? ani natury ani urody u ciebie? ;P
                                  • adept44_ltd Re: czas na zrobienie habilitacji 03.08.09, 21:15
                                    tylko kultura?
          • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 21:36
            zupelnie nie rozumim dlaczego z tymi waznymi badaniami nalezy czekac do po
            habilitacji? i jak wplynie jej likwidacja na panow profesorow, ktorym sie te
            badania nie beda nadal podobac. wszak nie chcesz zniesc jeszcze funkcji
            kierowniczych na uniwersytetach? mnie fascynuje to myslenie, ze jak zniesiemy
            habilitacje, to nagle wszyscy stana sie dla siebie zyczliwi i uprzejmi. tak sie
            nie stanie. bedzie dokladnie tak samo jak jest teraz, tyle ze nie bedzie sita
            habilitacji.

            i na koniec: ja jestem rowniez zdania, ze kwestie awansu na na stanowisko
            docenta czy profesora powinny przejac uczelnie. ale dzisiaj one nie sa tego w
            stanie zrobic. z jednej strony piszesz, ze sa profsorowie, 'ktorym sie nie
            podoba', ale za chwile chcesz im dac prawo decydowania o tym, czy bede docentem?
            i nagle oni beda juz uczciwi, zyczliwi i bedzie fajosko? sorry, winnetou, ale
            bez jaj.

            i tak nawiasem mowiac, jak ci wyszlo, ze ze 12 lat po habilitacji to 45 rok
            zycia, to nie wiem zupelnie. to oznaczaloby ze dokotrat robisz w wieku lat 33, a
            zatem 9 lat po studiach?!?!?!?!?! 9 lat na doktorat? ja rozumiem ze nie wszyscy
            robia dokotrat w 2 lata, ale w 9?!?!?! fordzie.ka, jesli to jest dla ciebie
            wizja nauki, to ja serdecznie dziekuje.
            • eni.huso Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 21:43
              > i nagle oni beda juz uczciwi, zyczliwi i bedzie fajosko? sorry, winnetou, ale
              > bez jaj.

              oczywiscie ze nie, musialby byc inny system oceny itd, ale tu tez mozna toczyc
              dyskusje.

              mnie to jest obojetne czy hab bedzie czy nie, wydaje mi sie ze itak pracowalabym
              tak jak pracuje. A ze o habie jest wspomniane w ustawie przy stanowisku
              adiunkta, to nie jako póki co musze czy chce czy nie chce...

              ford.ka pewnie myslal o 8 latach z mgr na stanowisku asystenta (na tym
              stanowisku trzeba zrobic dr w czasie 8 lat), tak jak na adiunkcie hab w 9 lat.
              Normalnie na studiach doktoranckich jest czas 4 lata z mozliwoscia przedlzuenia
              o rok, przyjął pewnie najdłuższą wersję.
              • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 22:12
                alez oczywisice ze mozna toczyc dyskusje, tylko niech beda osadzone w tym z
                rownoleglych swiatow. wiec ja nadal wole miec superurzad w postaci CK, do
                ktorego moge sie zworcic w wypadku gdy moja instytucja pogrywa ze mna w kulki
                (mam w tym doswiadczenie). polska nauke przezarlo cos co nazywam akademicka
                korupcja - nie ocenia sie tego, co X napisal, ale to z kim, gdzie, po co, kto
                jego itd itd. i dopoty dopoki nie uda sie tego zmienic, nie ma zadnego sensu
                wprowadzenie nowego systemu. bedzie dokladnie tak samo skompromitowany, jak ten
                obecny.

                co robic na dzisiaj? wedle mnie:

                a. wykorzystac w rpocesie recenzyjnym Polakow zza granicy, a zatem Polakow spoza
                ukladu.
                b. dokonywac kontroli procesu recenzyjnego z konkretnymi karami w postaci
                'naming and shaming' i zakazu recenzowania.

                ale przeciez latwiej i prosciej jest krzyczec o zniesienie habilitacji.
                • eni.huso Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 22:17
                  dala.tata napisał:


                  > ale przeciez latwiej i prosciej jest krzyczec o zniesienie habilitacji.

                  Ale gdzie ja krzyczę o zniesienie habilitacji????
                  • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 22:40
                    pardon: to proste i jasne rozwiazanie forda.ka.
                • charioteer1 Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 22:23
                  Ale przeciez kto, z kim i gdzie opublikowal ma ogromne znaczenie!
                  • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 22:49
                    mnie nie o pisanie a znajomosci, przyjaznie i uklady tudziez ukladziki chodzilo

                    charioteer1 napisał:

                    > Ale przeciez kto, z kim i gdzie opublikowal ma ogromne znaczenie!
                    >
                • ford.ka Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 22:25
                  Jak to miło się przekonać, ze nie tylko ja jestem oderwany od
                  rzeczywistości. Zwłaszcza to a)... Nie mają co robić, będą
                  recenzować te dziesiątki tysięcy doktoratów... Dwa tysiace
                  habilitacji rocznie...
                  To forum trochę za szybko sie dla mnie kręci, więc wrócę do wyższego
                  postu. Nic mnie nie obchodzi, kto zostanie profesorem w Rzeszowie. I
                  tak poczatkowo będzie to tytuł grzecznościowy. Na UW, UJ czy UAM i
                  tak bez książki/dorobku nikogo nie zatrudnią (na UW ze snobizmu, a
                  UJ i UAM ze skąpstwa) na stanowisku profesora.
                  A na krotsza mete (i juz bez taryfy ulgowej) dołek demograficzny
                  posprząta ten burdel aż miło, bo to jest tak naprawdę jedyna
                  nadzieja na zmiany. Dolek nie bedzie odkladal, bo wybory czy inne
                  gradobicie. Likwidacja poboru się na to nałoży, a wracający z
                  Londynu będą już raczej w wieku post-studenckim, o ile w ogóle
                  kiedys wrócą. Tyle że ja bym wolał obecnym systemem potrząsnąć na
                  początek, bo inaczej się okopie w obecnej wersji kadrowej, a za
                  pietnascie lat bedziemy mieli powtorke z polowy lat 90. - starych
                  profesorow i doktorantow, bo srednie pokolenie bedzie musialo sobie
                  znalezc inne zajecia, skoro nie bedzie dla nich miejsca na
                  uczelniach.
                  • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 22:57
                    powiedzialem o recenzjach habilitacyjnych, ale pewnie niewyraznie. czy
                    zgodzilbym sie na napisanie 2 recenzji habilitacyjnych rocznie? jasne. ja wiem,
                    wiem, w Polsce to sie nie miessci w glowie, ze mozna po prsotu tak o powiedziec,
                    ja to zrobie i tylko chce zwrot kosztow. tak wyglada w UK system recenzji
                    doktoratow.

                    czy wprowazdenie do systemu polakow za granica oznaczaloby, ze kazda habilitacja
                    musialaby miec zagranicznego recenzenta? nie. jednak rzeczywista grozba kontroli
                    na przyklad przez polakow za granica bylaby wystarczajaca? wedle mnie tak. moze
                    nie po pol roku, moze nie po 2 latach, ale z czasem i po paru spektakularnych
                    wpadkach, tak.

                    czy mnie obchodzi, kto bedzie profesorem w Rzeszowie? tak! bo ten profeosr ma
                    wyplacana pensje podatnika. ale ciesze sie ze myslisz, ze wszystko co zle dzieje
                    sie tylko na prowincji. a na UJ i UW niektorym profesorom juz sie pojawiaja
                    aureole!!! sam widzialem.
                    • eni.huso Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 23:13
                      dlaczego mieliby to byc Polacy zza granicy, moze idzmy dalej i niech to będzie
                      ktokolwiek z dziedziny wylosowany jak w totolotku?
                      • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 30.07.09, 23:35
                        eeeej, mysle ze wyraznie napisalem, ze maja to byc polscy uczeni pracujacy za
                        granica i napisalem dlaczego. jestesmy poza ukladami. mnie jest naprawde rybka,
                        czy prof. X obrazi sie na mnie, a prof. Y bedzie fuczec. co wiecej, po 20 latach
                        tu, latwiej sie pisze recenzje, ktore sie chce napisac, a nie te, ktore 'wypada'
                        napisac. nie zdarzylo mi sie jeszcze napisac 'politycznej' receznji. aaaa, zeby
                        nie bylo: dlaczego Polacy? a no dlatego, ze czytamy po polsku. dopoki nie
                        bedziemy wszyscy pisac po angielsku (a nie ma sensu wedel mnie wprowadzac
                        takiego wymagania), a znajomosc jezyka polskiego nie stanie sie powszechna, no
                        to jestesmy skazani na ludzi, ktorzy mowia po polsku.

                        ale jesli uwazasz, ze to powinni byc ludzie z ulicy, byc moze rzeczywiscie
                        lepiej tacy niz ci, ktorzy puszczaja plagiaty.

                        eni.huso napisała:

                        > dlaczego mieliby to byc Polacy zza granicy, moze idzmy dalej i niech to będzie
                        > ktokolwiek z dziedziny wylosowany jak w totolotku?
                        • eni.huso Re: czas na zrobienie habilitacji 31.07.09, 11:00
                          łudzenie sie za polacy poza grancia nie sa w ukladzie jest bardzo naiwne ;)

                          a wszystko powinno sie pisac po angielsku, jedynie podreczniki po polsku
                          • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 31.07.09, 12:43
                            moze i naiwne, ja tak nie mysle. niespecjalnie wiem, w jakim to ukladzie jest
                            ktos kto od 20 lat siedzi w UK i nie ma kontaktow z nauka polska poza wypiciem
                            piwa z kolega ze studiow. ale moze ja sie myle.

                            mysle tez, ze to jednak jest cos. samo narzekanie oraz zniesienie habilitacji
                            niczego nie zmieni.

                            co do pisania po angielsku, to jestes pewna ze napiszesz doktorat po angielsku
                            tak, ze jak bede to czytal to nie zalamie sie nad jezykiem? a jesli dasz go
                            nativowi do poprawek stylistycznych, to to jest jeszcze twoj doktorat? a jak nie
                            dasz i recenzten ci powie, ze to jest fatalna praca, bo jezyk jest fatalny, to
                            dobrze czy zle? w rzeczywistosci, pisanie 'wszystkiego' po angieslku nie ma
                            sensu. natomiast publikowac artykuly: tak, tu pelna zgoda.

                            eni.huso napisała:

                            > łudzenie sie za polacy poza grancia nie sa w ukladzie jest bardzo naiwne ;)
                            >
                            > a wszystko powinno sie pisac po angielsku, jedynie podreczniki po polsku
                            • eni.huso Re: czas na zrobienie habilitacji 31.07.09, 20:22
                              a jak dam poloniscie do sprawdzenia, to moj czy nie moj doktorat
                              a jak mi Word sprawdza, to moj czy nie moj papier?
                              • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 31.07.09, 21:38
                                dobre pytanie. czy ktos, kto nie potrafi napisac zdania nie robiac 4
                                ortograficznych bykow, powinien dostac dokotrat.

                                eni.huso napisała:

                                > a jak dam poloniscie do sprawdzenia, to moj czy nie moj doktorat
                                > a jak mi Word sprawdza, to moj czy nie moj papier?
                                • eni.huso Re: czas na zrobienie habilitacji 01.08.09, 11:27
                                  no proszę Cie, co ma ortografia do stopnia, wszak chyba to nie dr z polonistyki?

                                  niektorzy na to maja papiery: dyslekcja, dysgrafia.

                                  znam nawet jednego powaznego naukowca z adhd, ten to w ogole nie umie pisac, bo
                                  mu sie wątki w pracy mieszaja, tak ze niewiadomo o co chodzi, ale za to odkryl
                                  cos niesamowitego i co z takim? dla mnie on wart wiecej niz taki co smaruje
                                  dyrdymaly ale za to stylistycznie i bezblednie.
                                  • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 01.08.09, 16:02
                                    no to akurat byl twoj przyklad. ja nmowilem o pisaniu w jezyku obcym i
                                    problemach, ktore to tworzy. wolalas to przelozyc na jezyk ojczysty. tak to
                                    problem, ale mniejszy jak dla mnie. narzucenie ludziom pisania w jezyku obcym
                                    tworzy cala mase problemow.
                    • rysiek_1 Re: czas na zrobienie habilitacji 02.08.09, 22:51
                      > czy mnie obchodzi, kto bedzie profesorem w Rzeszowie? tak! bo ten
                      profeosr ma
                      > wyplacana pensje podatnika.

                      Przeciez Ty w Polsce nie placisz podatkow, wiec argument troche bez
                      sensu. Obserwuje te dyskusje i nie moge zrozumiec o co Ci tu chodzi:
                      dlaczego przeszkadza Ci ze jakas uczelnia nazwie kogos profesorem?
                      Bo widze w wielu watkach, ze to dla Ciebie to wlasnie jest jakims
                      wielkim problemem. To tylko i wylacznie sprawa tej uczelni. Profesor
                      to zawod jak kazdy inny, a to tylko nazwa.
                      Przeciez nie od dzis wiadomo, ze profesor profesorowi nierowny--
                      przyklady masz w UK. Wszyscy wiedza, ze profesor na uniwerku z,
                      powiedzmy, 90-tego miejsca w rankingach, to nie to samo co profesor
                      UCL, Imperial czy Edinburgh, o Oxbridge nie wspominajac. Licza sie
                      publikacje, bo za to sa pieniadze, a nie za tytuly. Jesli jakas
                      uczelnia chce zatrudnic kogos na stanowisku profesora, jej prawo.
                      Chodzi o to, by system w Polsce ustawic tak, np. jak w UK: pieniadze
                      dla uczelnie sa bezposrednio zwiazane z publikacjami. Bardzo
                      sensowny system. Zadne habilitacje ani belwederskie tytuly w niczym
                      tu nie pomoga.
                      • rysiek_1 Re: czas na zrobienie habilitacji 02.08.09, 23:08
                        A co do samych publikacji, to zgadzam sie z Toba w 100%: powinny byc przede wszystkim miedzynarodowe. Bez tego tworzy sie niestety w Polsce taki rownolegly swiat, z tymi wszystkimi tytulami od prezydenta i habilitacjami, ktory zyje sobie wlasnym zyciem. Ludzie sie podniecaja tymi tytulami, czesto publikuja jedynie w kraju, w oderwaniu od czolowki swiata. I ta wlasnie habilitacja sluzy temu choremu systemowi, dajac poczucie, ze przeciez sie tyle osiagnelo, bo przeciez habilitaja to juz naprawde cos, a tytul od samego prezydenta to juz w ogole. A ja tylko czuje zazenowanie, gdy musze odpowiadac na pytania kolegow w stylu "To w Polsce prezydent zna sie na fizyce/jezykoznawstwie/medycynie/itd., ze nadaje tytuly??" Nie moga pojac o co chodzi. Ale to szczegol, bardziej martwi mnie ten rownolegly swiat, ktory widze czesto w Polsce.
                        • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 02.08.09, 23:20
                          nie wierze w ptyania o to czy proezydent zna sie na lingwistyce i automatyce.
                          tak samo mozna pytac: to wasz rektor zna sie na fizyce i historii, przeciez to
                          rektor daje profesury w UK.

                          i w rzeczywistosci wszyscy bardzo szybko lapia o co chodzi, gdy wyjasnia sie
                          proces (o ile wiem, pantowowa profsorua wystepuje w innych krajach Europy
                          rowniez). starczy tez tylko napomnknac o ceremonialnej roli prezydenta i
                          wiekszosc ludzi, ktorym mowilem o tym, gdy jechalem odebirac tytul zazdroscilo
                          mi. uwazali to wlasnie za docenienie statusu naukowca. i ja tak ogolnie sie z
                          tym zgadzam: nie widze jakiejs strasznej poruty i wstydu bo prezydent nadaje, a
                          w USA nie. no to my mamy inaczej - na pewno gorzej, bo przeciez oni to najlepszy
                          ze swiatow, nie?

                          jelsi czujesz zazenowanie z tego powodu, to musze przyznac, ze mi ci zal i
                          zaofarowalbym ci wsparcie psychologiczne. ja czuje zazenowanie z zupelnie innych
                          powodow, gdy patrze na nauke polska. a zdumione pytania z reguly dotycza
                          upolitycznienia nauki, a reszta kwestii panstwowych i prywatnych szkol. nigdy
                          nie slyszalem pytania o habilitacje (no rozne kraje, maja rozne systemy, proste
                          jak drut), nigdy nie slyszalem pytania o prezydenta.

                          czy habilitacja sluszy choremu systemowi? watpie. system jest chory gdzie
                          indziej, wedlug mnie. ale nie mam watpliwosci ze najlatwiej jest zniesc wlasnie
                          habilitacje., latwo, szybko przyjemnie, masy adiunkckie beda przeszczesliwe.

                          co do poziomu habilitacji? moze. mysle ze roznie to bywa, natomiast to sa
                          rzeczy, ktore mozna zalatwic naprawde szybko.
                      • dala.tata Re: czas na zrobienie habilitacji 02.08.09, 23:08
                        niestety w Polsce rowniez place podatki, ale to jest drugorzadna sprawa.

                        rzeczywiscie profesor profesorowi nierowny. jednak dopoki placi podatnik, to
                        profesor powinien byc wylaniany w drodze uczciwego konkursu. to wcale nie
                        znaczy, ze wszsycy maja publikowac w Nature, niektorzy w Naturze i Urodzie,
                        dopoty, dopoki jest to publicznie podane do wiadomosci, a potem sie tego
                        przestrzega.

                        tak to wyglada w UK. bardzo rozni sa profesorowie. i akurat roznica miedzy
                        Oxfordem i 90tka wcale nie musi byc taka jak mowisz, wbrew pozorom. w Oxforidze
                        bedzie tych super bedzie po prostu wiecej, a tych ktorzy zostali uprofesorzeni
                        za academic leadership nie bedzie wcale. jednak nawet ci drudzy beda wiedziec
                        kiedy startowac. a 'wlazenie w du.pe dziekanowi' nie jest kryuterium ani w
                        jedynym ani w w drugim wypadku.

                        czy dla mnie to jest problemem? byc moze tak. i byc moze dlatego, ze jako ze
                        mieszkam tu od 20 prawie lat, bardzo powaznie moje pieniadze ktore ida do rzadu
                        w postaci podatkow. i mnie fascynuje paru kolegow forumowiczow, ktorzy cchca
                        ppodatnkkow zaangazowac do aprobaty problemow badawczych, ale nie z duza
                        dezynwoltura chca utrzymywac uczelnie, na ktorych awans zalezy od lizusostwa.

                        i jeszcze raz: Uniwersytett Rzeszowski powinien moc ustalac kryteria
                        zatrudniania profesorow. ale tylko pod warunkiem, ze jest w stanie tych
                        kryteriow przestrzegac. wedle mnie polksie uczelnie nie sa dzisiaj w stanie
                        przeprowadzic uczciwego konkursu na asystenta czy adiunkta (prosze mi tylko nie
                        pokazywac tego chlubnego wyjaktu). uczciwy konkurs na profesora jest na razie
                        poza sfera marzen nawet. jak to polska nauka osiagnie, zniescie habilitacje.

                        a na twoj postulat o ustawienie polskiej nauki jak w UK, chetnie: tylko ja bym
                        mial takie drobne pytanko: od czego zaczniemy? od zniesienia habilitacji?! wolne
                        zarty. pytanie, jak to przeprowadzic, jest pytaniem za milion dolarow. poki co,
                        nikt na to pytanie nie ma odpowiedzi proponujac co najwyzej teksty o zniesieiu
                        habilitacji i oboiwazku umieszczania ogloszen o prace na stronach ministerstwa
                        (uuuuuuu: nie ma jak uderzyc gdzie naprawde boli, nie?).
              • pfg Re: czas na zrobienie habilitacji 31.07.09, 00:40
                eni.huso napisała:

                > A ze o habie jest wspomniane w ustawie przy stanowisku
                > adiunkta

                W ustawie? W której i co konkretnie? Ja w Ustawie o szkolnictwie
                wyższym "o habie przy stanowisku adiunkta" znajduję tylko Art. 120:

                "(...) okres zatrudnienia na stanowisku adiunkta osoby
                nieposiadającej stopnia naukowego doktora habilitowanego, a także
                warunki skracania i przedłużania oraz zawieszania tych okresów
                określa statut."

                Zatem nie ustawa, tylko statut uczelni. To są te warunki lokalne, o
                których wspominałem poprzednio.
                • eni.huso Re: czas na zrobienie habilitacji 31.07.09, 11:23
                  rzeczywiscie, w nowej ustawie nic nie ma, ale gdzies to ostatnio czytalam,
                  pewnie w starszej
                  • salzburg standard to 9 lat 31.07.09, 12:30
                    Pewnie w większości uczelni dla zatrudnionych w ciągu kilku ostatnich lat termin
                    wynosi 9 lat - i nie ma zmiłuj się.
                    Oczywiscie sa i tacy którzy mają terminy dłuzsze, ale to jest zaszłość z
                    przeszłosci. I co tu dużo mówić albo wylądują jako starsi wykładowcy (z 330
                    godzinami pensum), albo ich uczelnia wyrotuje.
                    Co do czasu 9 lat to jak sądze okres optymalny. Pozwala spokojnie pisać, ale nie
                    pozwala bumelować, bo rzeczywiście można wtedy nie zdążyc.
                    • charioteer1 Re: standard to 9 lat 31.07.09, 15:09
                      salzburg napisał:

                      > Oczywiscie sa i tacy którzy mają terminy dłuzsze, ale to jest zaszłość z
                      > przeszłosci. I co tu dużo mówić albo wylądują jako starsi wykładowcy (z 330
                      > godzinami pensum), albo ich uczelnia wyrotuje.

                      W mojej scislej specjalnosci (o wiele mniej niz dyscyplina) w PL, dane z roznych
                      uczelni, w ciagu ostatnich 5 lat tylko 2 osoby wyrobily sie w 9 lat lub mniej, 8
                      sie nie wyrobilo. Z tych osmiu - 3 sie habilitowaly, 4 sa bardzo blisko, jednej
                      jeszcze troche brakuje. Wsrod tych, co sie habilitowaly w ostatnich latach jest
                      osoba, ktora habilitowala sie z olbrzymim dorobkiem w wieku ok. 50 lat, dosc
                      dobrze rozpoznawana i cytowana za granica.

                      Nie twierdze, ze tak jest dobrze i tak powinno byc, ale nie lubie latwych
                      stereotypow.
                      • ford.ka Re: standard to 9 lat 31.07.09, 15:16
                        Postawię takie prowokacyjne pytanie - czy to przypadkiem nie znaczy,
                        że oczekiwania wobec przyszłych habilitowanych są w istniejących
                        obecnie realiach nierealistyczne?
                        Jeśli jest w stanie je spełnić co piąty kandydat, to chyba trudno tu
                        mówić o zbiorowym pechu. Czy należy to raczej tłumaczyć tak, że w
                        specjalności dominują bumelanci i nieroby?
                        • charioteer1 Re: standard to 9 lat 31.07.09, 15:37
                          Mysle, ze przyczyny sa zlozone. Na niektorych uczelniach chyba wrecz zaklada,
                          albo zakladalo sie, ze jak ma 40 lat to jeszcze mlody i nie musi sie spieszyc z
                          habilitacja.

                          Druga sprawa to kwestia bazy. W tej chwili dostep do literatury i mozliwosci
                          wyjazdow sa nieporownywalnie lepsze niz na poczatku lat 90., kiedy wielu z tych
                          ludzi robilo doktoraty.

                          Mysle tez, ze w 9 lat mozna spokojnie zrobic habilitacje, jezeli startuje sie z
                          dobrego poziomu. Natomiast, obserwujac mlodych doktorow z roznych osrodkow, mam
                          powazne watpliwosci, czy oni zdaza zrobic cos sensownego w te 9 lat.
                        • eni.huso Re: standard to 9 lat 31.07.09, 15:39
                          obstawiam, ze byc moze nierealistyczne. wypowiadam sie tylko dla nauk
                          biologicznych. ja pracuje na uczelni, oprocz eksperymentow, mam 240 dydaktyki z
                          nadgodzinami, zajecia z zaocznymi, inz i mgr (ale tego nie musze), recenzje inz
                          i mgr (to nalezy do moich obowiazkow, jesli ktos mnie poprosi), poza tym inne
                          obowiazki organizacjne - obciazajace czas. A teraz kolezanka z instytutu - tylko
                          praca w labie, i praca w labie.
                          Ja i ona mamy tyle samo czasu. Te 9 lat.

                          p.s. no wlasnie w takim razie skąd sie te 9 lat wzielo? bo ja dam sobie reke
                          obciac ze w ustawie było, hm?
                          • pfg Re: standard to 9 lat 31.07.09, 16:58
                            eni.huso napisała:

                            > p.s. no wlasnie w takim razie skąd sie te 9 lat wzielo?

                            Przecież zacytowałem przepis ustawy, która okres zatrudnienia na
                            stanowisku adiunkta osoby bez habilitacji pozostawia do uregulowania
                            statutom poszczególnych uczelni. Zatem - wzięło się to ze statutu. I
                            dlatego na różnych uczelniach jest różnie (patrz podawany tu
                            przykład AGH).
                            • eni.huso Re: standard to 9 lat 31.07.09, 20:23
                              tak masz racje, sprawdzilam w statucie... wrrr ;)
                      • salzburg Re: standard to 9 lat 31.07.09, 16:08
                        Powiedzmy szczerze - dawniej nikt nie pilnował terminów i mozna było sobie
                        bimbac wiele lat. Teraz reguły sa w miare jasne. Każdy wie, że musi zrobić bo
                        zaczną się kłopoty. A nie ma nic gorszego niż stres, związany z corocznym
                        przedłużaniem umowy, oceną,drwiącymi spojrzeniami kolegów itd.
                        Jezeli ktos nie robi w ciągu 9 lat habilitacji to są zazwyczaj 3 powody:
                        - nie nadaje się do tej "zabawy"
                        - po doktoracie spoczął na laurach i odpuścił sobie zamiast 1 roku np. 3/4 lata.
                        I oczywiście sprawa się komplikuje bo 4/5 lat to rzeczywiscie mało
                        - perfekcjonisci, którzy uważaja, że jeszcze należy pocyzelować prace (ale tych
                        jest relatywnie bardzo niewielu)- i tu rola rozsądnego szefa by przerwał to
                        doskonalenie i popchnał do działania
                        • charioteer1 Re: standard to 9 lat 31.07.09, 18:08
                          Pisze o ludziach, ktorych bardzo dobrze znam i wszystkich bronic nie zamierzam.
                          8 osob sie opierdalalo na 10? Bez przesady. Jedna osoba byc moze sie
                          opierdalala, tzn. tak byla zawalona obowiazkami administracyjnymi, ze z trudem
                          starczalo czasu na cokolwiek innego. O skrajny perfekcjonizm mozna posadzic co
                          najwyzej jedna osobe z tych "opoznionych".

                          Najczestszym powodem opoznienia byl brak ksiazki, bo u nas ksiazek sie nie pisze
                          poza habilitacyjnymi i profesorskimi, a nie bylo jeszcze smialka, ktory wazylby
                          sie habilitowac na podstawie dorobku. Drugi powod opoznien to ciagnace sie ponad
                          rok przewody.

                          Srednie opoznienie dla podanej grupy 10 osob to 1,7 roku.
                          Najwieksze opoznienie: 5 lat.
                          Najszybsza habilitacja: 7 lat po doktoracie.
                          • ford.ka Re: standard to 9 lat 31.07.09, 18:27
                            8 na 10 wymienionych nie zmieniło się w terminie. 80% to nie jest
                            błąd statystyczny, to jest norma. Czyli albo ludzie są coś nie tego
                            albo termin jest nierealistyczny albo wymagania/oczekiwania są
                            nierealistyczne. Napisałbym "tertium non datur" ale sam wlasnie
                            dalem trzy opcje ;)
                            • charioteer1 Re: standard to 9 lat 31.07.09, 19:11
                              Ta lista obejmuje wszystkie osoby, ktore zrobily doktoraty w latach 1993-1999 i
                              sa zatrudnione na uczelniach akademickich w PL, za wyjatkiem tych, ktore
                              habilitacji nie zrobily i najprawdopodobniej nie zrobia, a przynajmniej nic nie
                              wskazuje na to, zeby mialy ja zrobic w przewidywalnej przyszlosci. Moze bardziej
                              dyplomatycznie to ujme: wszystkie czynne naukowo osoby z mojej specjalnosci,
                              ktore zrobily doktoraty w latach 1993-1999.
                            • dala.tata Re: standard to 9 lat 31.07.09, 21:47
                              no zgadzam sie z fordem.ka. nie mozna przyjac ze 80 proc ludzi (jesli taka
                              liczbe mozna przyjac) to sa lenie, ktorzy sie obijali.

                              ford.ka napisał:

                              > 8 na 10 wymienionych nie zmieniło się w terminie. 80% to nie jest
                              > błąd statystyczny, to jest norma. Czyli albo ludzie są coś nie tego
                              > albo termin jest nierealistyczny albo wymagania/oczekiwania są
                              > nierealistyczne. Napisałbym "tertium non datur" ale sam wlasnie
                              > dalem trzy opcje ;)
                              • ford.ka Re: standard to 9 lat 31.07.09, 23:21
                                Nie wiem, czy to jakiś argument, ale tak mi się przypomniało, że jak
                                oceniano studia 3. stopnia czyli doktoranckie, to tak jakos się
                                oceniającym wypsnęło, ze najlepiej wypadł UJ, bo tam w terminie
                                doktoraty zrobiło 15% czyli w calym kraju co najmniej 85% się nie
                                zmieściło w terminie. Mam co prawda tylko mature z matematyki, ale
                                80% i 85% to dziwnie podobne liczby.
                                Ale bez Dana Browna pewnie nie da sie ustalic, co znacza...
                                • dala.tata Re: standard to 9 lat 31.07.09, 23:32
                                  tu jest arguemnt ciekawy. w UK rowniez chcemy zeby ludzie konczyli doktoraty
                                  szybko. trzy lata + czas na obrone, czy cos takiego. i co? i tzw. completion
                                  rates sa bardzo niskie. jednak obwinia sie o to uniwersytety, promotorow i
                                  studentow. termin ma byc taki jak rzad kaze i juz.
                                  • eni.huso Re: standard to 9 lat 01.08.09, 11:29
                                    dala.tata napisał:

                                    > termin ma byc taki jak rzad kaze i juz.

                                    czyli sie zgadzasz ze jest za krótki?

                                    >
                                    >
                                    • dala.tata Re: standard to 9 lat 01.08.09, 16:06
                                      nie mam zdania czy jest za krotki. dla jednych jest, dla innych nie jest.
                              • charioteer1 Re: standard to 9 lat 31.07.09, 23:34
                                No, ale dobrze jest i narod jakby pracowitszy sie robi z czasem.

                                Dla porownania habilitacje z lat 1995-2001. Dane niepelne, tylko dla 6 osob, bo
                                ciezko czesto znalezc date doktoratu.

                                Srednia: 15 lat po doktoracie.
                                Najszybsza: 8 lat od doktoratu.
                                Najdluzsza: 24 lata.
                                • eni.huso Re: standard to 9 lat 01.08.09, 11:32
                                  > Srednia: 15 lat po doktoracie.
                                  > Najszybsza: 8 lat od doktoratu.
                                  > Najdluzsza: 24 lata.

                                  tak w ogole to trzeba wziac pod uwage jeszcze to, z czego te habilitacje wtedy
                                  były, i to nie tak dawno, bo mowie o jakis 10 lat temu. Jakby poziom nie
                                  skoczyl, to bym juz ta hab od biedy miala.

                                  czyli poziom skoczyl a czas sie skrocil, zreszta te ustalenia poczynili sobie
                                  starzy madrale, ktorzy wlasnie po 20 lat te habilitacje robili.

                                  to nasze pokolenia dla nastepnych ustali 5 lat , a co?
                                  • salzburg Re: standard to 9 lat 01.08.09, 12:14
                                    Srednia: 15 lat po doktoracie.
                                    > > Najszybsza: 8 lat od doktoratu.
                                    > > Najdluzsza: 24 lata.

                                    Problem polega na tym ile z tych 15 czy 24 lat rzeczywiście poświęca się na
                                    prace - czyli historyk siedzi w archiwum, biolog w laboratorium, archeolog na
                                    wykopaliskach itd.
                                    Przeciez nikt chyba nie chce powiedzieć, że 9 lat intensywnie pracuje i nie jest
                                    w stanie opracowac jakiegoś tematu.
                                    Problem polega na tym, ze z tych 15 czy 24 lat większość to jałowy przebieg
                                    (większość się usiłuje finansowo odkuć, łapiąc dodatkowe zajęcia - i to jest
                                    oczywiscie zrozumiałe - trudno bowiem samemu dziadować przez całe zycie i
                                    jeszcze skazywac na to rodzine).
                                    Ale jest coś niepokojacego kiedy słysze od zdolnego świeżo upieczonego doktora,
                                    że on nie chce przejść na adiunkta bo termin 9 lat uzyskania habilitacji liczy
                                    sie nie od uzyskania stopnia doktora, ale od awansu na adiunkta. To oznacza, że
                                    on w ogóle nie planuje dotrzymac terminu.
                                    Serdecznie wówczas odradzam. Jest tylko bowiem jedna rzecz gorsza od
                                    "przestarzałego" adiunkta - "przeterminowany" - magister. Mówie oczywiście o
                                    jego sytuacji, a nie rzeczywistych walorach.
                                    • charioteer1 Re: standard to 9 lat 01.08.09, 12:35
                                      salzburg napisał:

                                      > Srednia: 15 lat po doktoracie.
                                      > > > Najszybsza: 8 lat od doktoratu.
                                      > > > Najdluzsza: 24 lata.
                                      >
                                      > Problem polega na tym ile z tych 15 czy 24 lat rzeczywiście poświęca się na
                                      > prace - czyli historyk siedzi w archiwum, biolog w laboratorium, archeolog na
                                      > wykopaliskach itd.

                                      Oprocz checi trzeba jeszcze miec mozliwosci. Historykowi wystarczy bilet PKS,
                                      zeby dojechac do archiwum. U nas niewiele sensownego da sie zrobic bez kontaktu
                                      ze swiatem. Zwlaszcza w przypadku tych starszych habilitacji uderzyl mnie brak
                                      jakiegokolwiek zwiazku miedzy czasem od doktoratu a jakoscia mierzona
                                      opublikowaniem _czegokolwiek_ za granica.
                                      • salzburg Re: standard to 9 lat 01.08.09, 12:51
                                        Chyba nie masz wielkiego pojęcia o pracy historyka - z biletem na PKS możesz
                                        jechać na wczasy.
                                        Jak masz źródła w kilkunastu archiwach: Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, a także
                                        za granicą (zalezy od tematu) to musisz miec pieniądze na dojazd, naclegi,
                                        kserokopie (2 zł za sztukę) i miesiące czasu na pracę od 9-19.
                                        To pewnie nie sa wydatki jak w fizyce kwantowej, ale nie pisz, że tu wystarczy
                                        ołówek, kartka i bilet PKS za 5 zł.
                                        • charioteer1 Re: standard to 9 lat 01.08.09, 13:39
                                          salzburg napisał:

                                          > Jak masz źródła w kilkunastu archiwach: Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, a także
                                          > za granicą (zalezy od tematu) to musisz miec pieniądze na dojazd, naclegi,
                                          > kserokopie (2 zł za sztukę)

                                          To sie mozemy licytowac, kto ma gorzej. 60 funtow kosztuje ksiazka, ktora jest
                                          mi niezbednie konieczna do skonczenia pracy. Mnie kosztowala 30 funtow, bo mam
                                          znizke autorska w wydawnictwie. Zamowienie tego przez miedzybiblioteczna nie
                                          wchodzilo w rachube, bo to jest nowa pozycja i biblioteki tego jeszcze nie maja.
                                          Mnie z calej ksiazki potrzebny tylko jeden rozdzial, wiec wychodzi 10 zl za
                                          strone, a to jest tylko jedna z ok. 500 pozycji bibliograficznych. 10 lat temu
                                          nie bylo w ogole takich mozliwosci pracy.

                                          Ale ogolnie chodzilo mi o to, ze byli ludzie, ktorzy publikowali duzo byle czego
                                          i miescili sie w terminach, i byli ludzie, ktorzy publikowali malo ale
                                          porzadnie. Co oczywiscie nie oznacza, ze szybko rowna sie byle jak, a dlugo to
                                          dobrze. Nie ma takich zaleznosci. W ogole nie ma zadnych zaleznosci. Duzym
                                          zaskoczeniem dla mnie bylo, ze jedna z lepszych habilitacji w tej przedstawionej
                                          probie powstawala prawie 20 lat. W rzeczywistosci powstawala ona prawdopodobnie
                                          o wiele krocej, ale gdyby nie stypendium zagraniczne, pewnie nie powstalaby w ogole.
                                          • dala.tata Re: standard to 9 lat 01.08.09, 16:12
                                            chario, ale to ty chraznisz o tym, ze historykowi potrzebny jest bilet PKS i to
                                            ty zaczelas sie wlasnie lictywoac. badanie w archiwach to naprawde nie tylko
                                            bilet tramwajowy. poza wszystkim innym, to ostatnio w pewnych archiwach
                                            zarpoponowano nam (to znaczy projektowi, na ktory mam grant) opalte 400 zlotych
                                            od JEDNEGO rekordu, nam bylo potrzebnych kilkaset. widzisz absurdalnosc twego
                                            stweridzenia o bilecie PKS?
                                            • charioteer1 Re: standard to 9 lat 01.08.09, 16:27
                                              Gratuluje grantu i kajam sie za PKS.
                                        • pfg Re: standard to 9 lat 01.08.09, 17:28
                                          salzburg napisał:

                                          > To pewnie nie sa wydatki jak w fizyce kwantowej

                                          W fizyce kwantowej (i w ogóle, w fizyce teoretycznej) wydatki nie są
                                          bardzo wielkie. Całkiem umiarkowane. Co innego w nowoczesnej fizyce
                                          doświadczalnej - tam sky is the limit.
                                    • eni.huso Re: standard to 9 lat 01.08.09, 19:25
                                      salzburg napisał:

                                      > Ale jest coś niepokojacego kiedy słysze od zdolnego świeżo upieczonego
                                      doktora,że on nie chce przejść na adiunkta bo termin 9 lat uzyskania habilitacji
                                      liczysie nie od uzyskania stopnia doktora, ale od awansu na adiunkta.

                                      no wlasnie, bo ja glupia bylam, ze sie 5 lat nie byczylam na asystenckim, tylko
                                      po studiach dr od razu poszlam na adiunkta... tak bym nie narzekala na "krótki" czas
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka