tojajurek
16.01.11, 16:49
Tak mawiała do mnie Mamuśka, gdy byłem brzdącem. I byłem, a przynajmniej starałem się z całych sił. Aczkolwiek szybko pojąłem, że znacznie łatwiej być dzielnym, gdy nieszczęścia i kłopoty dotykają innych. Jednak starałem się zawsze nie okazać słabości, zwłaszcza, że było to "obciachowe" - jak by to dziś powiedziano. Znosiłem ze stoickim spokojem poniżenie, tułaczkę, biedę, głodne lata i przeróżne choroby, które cięgiem u mnie wykrywano. Zresztą nigdy nie miałem wiekszych wymagań, ani oczekiwań, że życie się ze mną obejdzie łagodnie.
Ale z tym koniec! Nie chcę i nie potrafię byc dzielny, ani takiego udawać.
Nie mam heroicznych cech i proszę ich we mnie nie szukać.
Po prostu boję się i wolałbym uciec jak najbliżej. Na jutro pani zębogriebałka wyznaczyła mi nieodwołalny termin wyrwania zęba, do którego jestem bardzo przywiązany. Nie wiem, czy nie trzeba będzie mnie też przywiązać do fotela, bo ząb - choć trefny - ma korzeń do pasa. Zamówiony jest też pomocnik kata w postaci mordochirurga.
Dupa blada. Nie dostanę już medalu za ofiarność i odwagę.
Westchnij za mnie, przechodniu forumowy.