Tak sobie gadalismy w robocie o zywności i daniach narodowych i pysznościach jedzeniowych.
I wlasnie za namową kolegi Brazylijczyka zabrałam się za robienie (a jestem leń co do gotowania, przyznaję się bez bicia), coxinhia.
Coxinhia to, nie wiem, jak nazwac, takie kuleczki z ciasta (w kształcie dobrego Duszka Kacpra do góry nogami:)) z nadzieniem z piersi kurczaka.
Zrobiłam to raz kilka tygodni temu, pyszne to było, i jak zaczęliśmy jeśc, to skończyliśmy dopiero jak zabrakło.
Nie da się przestac :). Jest to tak dobre, że smakuje zarówno na cipeło, ajk i na zimno.
Dziś własnie powtarzam. Ale nieco modyfikuję przepis.
Odkryciem dla mnie było ciasto. Sposób jego robienia. W pierogach róznorakich i pielmieniach jestem dobra, bo w tym się wychowałam i mam to, że tak powiem, z mlekiem matki. Ale ciasto robione na coxinhę... sposób, dziwny. Ale jest tak pyszne, że aż brak słów. I co wazne - proste.
Więc tak to wygląda, polecam:
1. Wrzucamy do garnka pokrojoną cebulę, czosnek, piersi kurczka, sol, pieprz, kostkę rosołową, lisc laurowy, ziele angielskie i kostkę masła. Gotujemy.
2. Ugotowane mięso wyciągamy, rosół cedzimy.
3. do rosło (nie na odwrót :)) dodajemy mąki, żółtko i robimy ciasto.
4. mięso strzępimy na drobne, robimy dodatkowo sosik czosnkowo-majonezowy, mieszamy razem. Ale nie na papkę.
5. z ciasta robimy wałek o przekroju 4-5 cm, odcinamy kawałki ok. 2-3 centymetrowe
6. rozgniatamy taki kawałeczek i faszerujemy nadzieniem (do nadzienia doaję chili i ser), i zaklejamy na kształt a la duszek kacper :)
7. obtaczamy w białku z jajka i bułce tartej. I na gorący olej. Rrrraz!
Mało zdrowe, ale jakie pyszne!
Sposobów przygotowania tego jest cała masa, przepisów co jeden to inny. Chciałabym jednak kiedyś spróbowac oryginalnych coxinha.
Jak macie jakieś przepisy na dania "obcokrajowe", to się może podzielicie ?