Dodaj do ulubionych

Warto przemyśleć

01.07.19, 12:57
co facet prawi, moim zdaniem. Tytuł tekstu oczywiście idiotyczny [wzdech, o tempora, o mores]:

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24950931,prof-kisilowski-zdecentralizujmy-aborcje-niech-kazdy-region.html?v=1&pId=53275961&send-a=1#opinion53275961
Obserwuj wątek
    • ave.duce Re: Warto przemyśleć 03.07.19, 09:53
      Przemyślałam i podchodzę wielce sceptycznie do Polski tak zdecentralizowanej.
      • magdolot Re: Warto przemyśleć 04.07.19, 14:06
        Chiba nie ma czego roszcząsać, gdysz widzi mi się, że się nikomu nie pali do przejmowania pałeczki waaadzy* od PiS-u. Nalepka na czółko "opozycja koncesjonowana" i dobre drugie miejsce, posadki lichsze ale w miarę pewne, chwalebne zadowalanie się małym, pieczołowite dojadanie resztek i drobne satysfakcje, że nasi w PE cieszą się większą sympatią... Uogólnione suszenie zęb i polerowanie paznokci w oczekiwaniu na zbafffczy Harrrr - Magedon.

        Spadam sobie we kszaki besss prądu. Wyjąć głowę z młockarni dobrze jest. A szczególnie z młockarni, co wali i wali na jałowym biegu... A niechże się wali. Na ryj. A potem letę ja prać duży szmaciany chodnik w morzu, jako przystało "Filifionce, która wierzyła w katastrofy". Wypierać z niego resztki Ślimaka na Placufffce, co tu i ówdzie pokątnie Drzymały. A na koniec wysuszyć, zazorbić i złożyć go u stóp Almanzoru, o którymże Wieszcz nasz pszeokropnie nakłamau i fejkuff napuszczał. Roland leży pod sosną, tfffarz ku Hiszpanii obrócił, uszami się mózg mu wylewa. Albo cuś takiego.


        * pałeczki okrężnicy?
        ** "Była sobie raz Filifionka, która prała swój duży szmaciany chodnik w morzu. Tarła go mydłem i szczotką aż do niebieskiego pasa i czekała na co siódmą falę, która przychodziła w sam raz, aby zmyć pianę. Potem prała go do następnego niebieskiego pasa; słońce grzało jej plecy, ona zaś stała na swoich szczupłych nogach w przezroczystej wodzie i tarła, i wciąż tarła. Był pogodny i bezwietrzny letni dzień, taki właśnie, jaki nadaje się na pranie chodników. Fale nadchodziły jedna za drugą, powolne i senne, aby jej pomóc, a wokół jej czerwonej czapeczki brzęczało kilka trzmieli, sądząc, że jest kwiatem. „Umizgujcie się do mnie, jeśli chcecie” - pomyślała Filifionka z goryczą. - „Ja w każdym razie wiem, jak to jest. Świat przed katastrofą zawsze wygląda tak cicho i spokojnie”. Doszła do ostatniego niebieskiego pasa na chodniku, pozwoliła siódmej fali zmyć go, po czym wyciągnęła cały chodnik z wody."
        by Tove Jansson of kołz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka