07.12.09, 18:41
Jestem w małżęństeie 2 lata i mam 2 letnią córkie.Zbliżają się
święta może nie jesteśmy idealnym małżeństwem ale chciałam w tym
roku spędzić wigilie najpierw w domu z córką i mężem wspólnie
podzielić się opłatkiem złożyć życzenia i zjęść wspólną kolacje.Ale
mój mąż jest przeciwny temu i zaskoczony powiedziałam mu o tym
pomśle pare tygodni wcześniej ale nie jest zadowolony bo zawsze
jezdziliśmy do rodziców i tam była wspóla kolacja pomyślałam że
wypadało by zrobić Wigilie w domu tym bardziej żę jesteśmy
rodziną.Nie możemy się dogadać każde z nas ma inne zdanie teściowa z
moja mama ugadały się co do godziny i widze że ja nie mam tu
własnego zdania i mój mąż też nie liczy sie z moim zdaniem dla niego
jest ważniejsza mama niż żona i córka.Chciałabym żeby córka dostała
prezenty pod własną choinką a nie u Teściowej. Prosze poradzcie mi
coś ? Czy to żle że chce zrobić Wigilie w domu a potem jechać do
rodziny?Czy ja robie coś żle?A może nie potrafie zrozumieć męża?
Obserwuj wątek
    • kag73 Re: Święta? 07.12.09, 19:06
      Ja tam bym sie nie upierala gdybym miala mame albo tesciowa pod
      nosem, pojechalabym do nich. Oszczedzisz sobie roboty(wiem jestem
      wygodna). A dziecko moze miec spoko prezenty pod choinka u dziadkow,
      im wiecej tym lepiej, patrzac z perspektywy dziecka.
      • dominisia07 Re: Święta? 07.12.09, 19:31
        Mame mam pod ręką a Teściową 60 km.Ale zawsze chciałam spędzić
        Wigilie w własnym domu tym bardziej że nie zawsze jest po między
        nami dobrze i myślałam że jak zrobie w domu to mogłabym też na
        spokojnie z nim porozmawiac o naszym życiu.Mój mąż zawsze sie mnie
        czegoś czepiał że czegoś nie zrobiłam żeczegoś nie ugotowałam więc
        chciałabym mu pokazać na co mnie staćMam wrażenie że ja i córka nie
        jesteśmy tak ważne dla niego jak jego Mama on poza nia świata nie
        widzi.Ja niechce iść na wygode chcałabym sama coś zrobić. Dzięki za
        odpowiedz.
    • cibora Re: Święta? 07.12.09, 19:34
      Witam!
      Ja od początku małżeństwa (już ponad jedenaście lat) robię Wigilię i Śniadanie Wielkanocne najpierw w domu, potem jedziemy do teściów, a potem do moich rodziców :-) W zeszłym roku urodził nam się synek i Święta też tak wyglądały. W tym roku raczej ominiemy teściów, ale to jest temat na inny wątek :-(
      Zrób Wigilę u siebie wcześniej i tyle, zaprowadź w domu nową tradycję. Ja tak zrobiłam, ale uwielbiam Święta, tę całą krzątaninę i gotowanie.
      Pozdrawiam!
      Agnieszka i Staś (03.05.2008)
      • dominisia07 Re: Święta? 07.12.09, 19:53
        Dzięki za wsparcie.Chce tak zrobić myślałam że jak zrobie na 15 to o
        16 by pojechał to teściowej żeby na 17 była wigilia i do 18 mozna
        posiedzieć żeby na 19 być u moich rodziców ale nikomu to nie pasuje
        wię powiedziałam że jak ci nie pasuje to nie musisz spędzac z nami
        wigili i jedz do mamy a ja z małą zostane w domu stwierdził że jak
        by mniał jechać to z córka więc powiedziałam że nie dostanie
        małej.Poprostu ja dla niego sie nie licze ja jóż niewiem jak mam mu
        to przetłumaczyć jak z nim rozmawiać.
        • evenjo Re: Święta? 07.12.09, 19:59
          ale co mu chcesz tłumaczyć? Żeby bardziej zależało mu na tobie niz na
          jego matce? Beznadziejna sprawa...wspólna wigilia nic tu nie pomoże.
          Straszne są te historie rodzinne-denne, beznadziejne i przygnębiające
          • dominisia07 Re: Święta? 07.12.09, 20:12
            Poprostu porozmawiać bo on jest tylko gościem hotelowym w domu i
            żadko przebywa z córką a ona go potrzebyje jego ciepła ,miłości
            nawet i wspólnego posiłku wspólnej zabawy ale on nie ma czasu dla
            niej wieć myślałam że w święta sie nim na cieszy.może ją czegoś
            nowego nauczy bo jak na razie to ja z nia przebywam 24h.
            • lejdi111 Re: Święta? 07.12.09, 20:44
              Witam!!! Ja również mam trzy osobową rodzinę. Wigilię zawsze spędzamy w naszym
              mieszkaniu. Nie wyobrażam sobie inaczej. Natomiast jeśli chodzi o święta to po
              śniadaniu w pierwsze święto jedziemy do męża rodziców i zostajemy do kolacji a w
              drugie święto też po śniadaniu jedziemy do mojej rodziny. Podobnie z Wielkanocą.
              Wielka Sobota w domu a święta u rodziny.
              • dominisia07 Re: Święta? 07.12.09, 20:54
                A je te święta chciałabym spędzić w domu ze względu na córkie bo
                mało przebywa z tata a on mało poświęca jej czasu Chce żeby poczuła
                że ma ojca a nie tylko matkie.Chce żeby jej ten wony czas poświęcił.
    • rlena Re: Święta? 07.12.09, 21:28
      Masz prawo zaczac wlasna tradycje swiateczna, twoj maz i corka sa
      teraz twoja najblizsza rodzina. Gdy w rodzinie nastepuje zmiana, bo
      jedno z dzieci zaklada swoja wlsana, zmienia to dynamike calej
      rodziny - na nowo trzeba ustalic granice. Dlatego pierwsze lata
      malzonkow maja wplyw na to jak uloza sie stosunki z ich rodzinami w
      przyszlosci. Wyznaczenie granic to teraz dla waszej rodziny
      kluczowa sprawa. Warto wlozyc w to wiecej energii, i przeprowadzic
      zmiany najlepiej jak sie da - dyplomatycznie nie zrywajc mostow, ale
      stanowczo.
      • dominisia07 Re: Święta? 07.12.09, 21:39
        Mój mąż i jego rodzina nie potrafią mnie zrozumieć ja nie robie tego
        dla siebie tylko dla nas.U mojego męż jest tradycja że robi się u
        najstarszego wigilie czyli u mamy a u mojej rodziny jest to bez
        różnicy ważne oby podzielić się opłatkiem.Tylko dla mojego męza
        najbliższa rodzina to mama i siostry a potem żona i córka.Ja nie
        zmieniam świąt nie wiadomo jak tylko chciałam dożucić wigilie w
        własnym domu więc chyba nie żądam od własnego męza aż tak wiele!Chce
        tylko spędzić pierwszą wigilie w gronie mi najwżniejszej rodziny a
        potem jechać na wigilie do rzodziny.A ja nie dam sobie wejść na
        głowe bo tak zarządziła moja mama czy teściowa!
        • wespuczi Re: Święta? 07.12.09, 21:58
          bo do tanga trzeba dwojga, nie zmusisz pana zeby nagle stal sie bardziej lojalny
          wobec ciebie, niz swojej rodziny.
    • annb Re: Święta? 07.12.09, 22:08
      Przyjmij do wiadomosci ze mąz nie przeciął pępowiny łaczącej go z
      matką.
      jesli weżmie corke i pojedzie tam bez Ciebie, mając w glebokim
      poważaniu to że chcesz aby ten wieczor byl magiczny dla corki,
      pokaze kto jest jego rodziną
      Ty jestes jakims dodatkiem, cos jak mebel albo wyposażenie kuchni
      najwazniejsza jest mamma.
      bardzo częste w polskich rodzinach
      nie ty pierwsza i nie ostatnia
      przykro mi
      bez dobrej terapii sie nie obejdzie, o ile uda Ci się męża na nią
      zaprowadzic,Bo on zapewne problemu nie widzi.

      A panu męzowi i tesciowej powiedz ze nadmierne przywiazanie do matki
      moze byc podstawa do stwierdzenia niewaznosci malzenstwa czy
      jakos_tak
      • dominisia07 Re: Święta? 07.12.09, 22:17
        Ja jóż niewiem jak mam z nim rozmawiać jak mu wytłumaczyć co
        powinno byc dla niego ważne a co mniej ważne. Teraz też zamiast po
        pracy przyjechać do domu do pojechał do matmy i tam nocuje.A co ja
        mam mówić dziecku!Jeśli nie dojdziemy do porozumienia to napewno
        będzie tak robił żeby jechać tylko z córka ale ja nie pozwole na to
        to ja tak naprawde ją wychowuje a nie on.On tylko dostarcza
        pieniądze zeby córka mniała co zjeśc i nic więcej.Raczej nie
        zaciągne go na terapie bo stwierdzi że do ja powinnam się leczyć a
        nie on bo on nic takiego nie robi.Dziękuje za wsparcie.Pozdrawiam
        • annb Re: Święta? 08.12.09, 08:36
          Dominisiu możesz gardło zedrzec a do pana nic nie dotrze.Wieloletnia
          tresura daje efekty.Jesteś dodatkiem do dziecka a słowa pana podczas
          slubu iż "slubuje ci milość, wierność I UCZCIWOŚĆ małzeńską" nic nie
          znaczą.Są jak durny wiersz deklamowany podczas dretwego apelu.
          Przydałby się tutaj dobry terapeuta który panu priorytety poustawia
          Nawet w Pismie swietym stoi jak byk że opusci ojca i matke i
          zamieszka z żoną.
    • mrowkojad2 Re: Święta? 07.12.09, 22:49
      A ja mam wrażenie, że zbyt wielkie nadzieje pokładasz w tej waszej
      wspólnej Wigilii. Twój mąż nie odciął pępowiny, mało czasu spędza z
      tobą i dzieckiem, bo woli z mamą, a ty sądzisz, że wspólna kolacja
      to zmieni, że będzie jak w reklamie w telewizji, ty mu powiesz o
      swoich żalach, a potem będziecie już szczęśliwi.
      Masz prawo do zorganizowania świąt po swojemu, ale nie zmusisz męża,
      żeby w tym uczestniczył i traktował to równie poważnie jak ty.
      • ledzeppelin3 Re: Święta? 07.12.09, 23:23
        Mężuś powinien odciąć przegniłą pępowinę.
        Dopóki tego nie zrobi, nie będziecie rodziną.
        Zawsze mamma (twoja lub jego) będzie starszyzną rodu, a Ty rodzącym dzieci i
        siedzącym cicho kotem ;)
    • leni6 Re: Święta? 08.12.09, 00:31
      Napisze kilka słów o mojej sytuacji w tej sprawie, być może u ciebie jest podobnie.
      Jeszcze nie jestem mężatka, ale prawdopodobnie za kilka lat będę miała taki
      problem jak ty. Ja jestem nauczona w domu, że można spędzić Wigilię i Święta w
      gronie 3 osób i nie jest to nic dziwnego. U mojego partnera w rodzinie sytuacja
      jest zupełnie inna. Wigilia to impreza w większym rodzinnym gronie, organizowana
      zwykle u osób o najlepszych warunkach lokalowych, trwająca kilka dni. Już teraz
      wiem, że mój partner będzie nalegał byśmy spędzali święta z jego lub moją
      rodziną a nie sami u siebie. Ewentualnie sami możemy zorganizować dla jednej i
      drugiej rodziny, ale to gdy będziemy mieli warunki lokalowe na to (co trochę
      potrwa). Konflikt taki jak u Ciebie. Tylko, że u mnie to nijak nie wynika z
      tego, że mój partner jest bardziej związany ze swoją rodziną niż ze mną. Z
      rodziną widuje się rzadko mimo niewielkiej odległości, a jego rodzice już wiele
      lat temu nauczyli się, że jakiekolwiek wtrącanie się w jego życie ten kontakt
      jeszcze osłabia. Po prostu wyniósł z domu inna tradycję świąteczną.

      Co do osób doradzających postawienie na swoim, to nie rozumiem takiego
      stanowiska. Oboje decydują przecież o tym gdzie spędza Wigilię i gdzie spędzi je
      dziecko - potrzeba rozmowy, a nie stawiania na swoim. Mi osobiście też nie
      podobałoby się kilkukrotnie kursowanie w Wigilię między różnymi domami.
      • dominisia07 Re: Święta? 08.12.09, 10:25
        Ja jak chce porozmawiać z mężem to zawsze mowi że nie ma mi nic do
        powiedzenia.To nasi rodzice ustalili na którą mająbyćwigilie nie
        pytając czy komuś to pasuje czy nie chodz wcześniej mówiłam że robie
        też wigilie w domu każdy był zaskoczony a dla czego? a po co?itp
        ja nie moge za każdym razem im ustępować bo się przezwyczają i tak
        będzie zawsze. Pomyślałam sobie bo mój mąż nie ma ojca i może jak by
        mniał to może by mu wytłumaczył na czym polega rodzina! On wychował
        się z matką i 2 siostrami i jemu nie mniał kto tego wytłumaczyć bo
        dla niego zawsze będzie ważniejsza mama i siostry a nie żona i córka.
        • sapalka1 Re: Święta? 08.12.09, 16:43
          Obawiam się, że nie jesteś w stanie przkoenać męża :(
          Pomyśl, jesli on teraz nie chce rozmawiać dlaczego miałby chceić rozmawiać w
          czasie Wigilii? Nie dość, że będzie zły (postawiłaś na swoim - zwłaszcza jeśli
          nie pojedziecie do jego mamy, jesli pojedziecie, to będzie się śpieszył z
          jedzeniem - czyli brak warunków do rozmowy), to jeszcze raczej będzie miał inne
          wyobrażenie niż Ty odnośnie tej kolacji. Zapewne rozmowa zwlaszcza na tematy,
          których od dluższego czasu nie chce poruszać - nie będzie mieściła się w jego
          planach. Osiągniesz tyle, że nic nie uzgodnisz/wyjaśnisz, tylko pogorszysz
          swoją sytuację, a wspólna (3-osobowa) kolacja wigilijna będzie się od tej pory
          kojarzyła wszystkim z nieprzyjemna atmosferą (jeśli nie kłotnią). A pewnie i tak
          twoje uszka nie będą się umywały do tych maminych :/ Nawet jeśli Twoje
          obiektywnie oceniająć - będą najlepsze.
          Co zrobić? Porozmawiać z mężem wcześniej. Chcesz przy wspólnej kolacji? Zrób
          rewelacyjną kolację np. w piątek czy sobotę. Podrzuć córkę do mamy, a Wy
          spędźcie wieczór na naprawie realcji. Plusem tego będzie na pewno lepsza
          atmosfera w czasie świąt. A Wigilię - zapowiedz rodzinie, że w przyszłym roku
          spędzicie w trójkę, babcie można odwiedzić w czasie reszty dni światecznych.
          Podsumowując ;) kolacja wigilijna nie spowoduje magicznie, że Twój mąż dojrzeje
          i przemówi ludzkim głosem. Może zaś spowodowac wiele dodatkowych kłótni,
          pretensji itd. Zdążysz jeszcze wykazać się jako gospodyni. Powodzenia.
    • amb25 Re: Święta? 08.12.09, 10:27
      Ja chyba jestem z innego swiata, bo zupelnie nie potrafie zrozumiec
      tego calego zamieszania swiatecznego.
      No i zupelnie, ale to zupelnie, nie rozumiem dlaczego tak wielu z
      Was zalezy na tym zeby Wigilie spedzic u siebie a nie u kogos (co
      jak dla mnie jest po prostu wygodniejsze i milsze, bo wiecej osob).
      Rozumiem jesli sie tego kogos nie lubi ale innych powodow nie znam.
      • annb Re: Święta? 08.12.09, 10:35
        amb a ja potrafię zrozumiec, że ludzie chcą NAJPIERW zrobic swobie
        własną wigilię, z własnymi prezentami pod choinką, z łamaniem
        się opłatkiem we własnej NAJBLIŻSZEJ RODZINIE-czyli w tym
        wypadku mąz, żona i dziecko
        a dopiero po tym wyruszyc w obchód po mamusiach i tatusiach i
        tesciach i tak dalej...ile sil starczy i miejsca w zoladku


        • dominisia07 Re: Święta? 08.12.09, 10:43
          annb dzięki za wsparcie widze że ty mnie rozumiesz.Pozdrawiam
        • cahir4 Re: Święta? 08.12.09, 11:53
          Też tak mam. Absolutnie. Dla jednych im więcej osób, tym milej, dla
          innych niekoniecznie. Może właśnie w mniejszym gronie, ale silniej
          ze sobą związanych osób, potrafią pełniej, mocniej i bardziej
          prawdziwie przeżyć te święta niż w radosnym rozgardiaszu wielkiej
          rodziny. Każdy ma inaczej i dobrze. Gorzej, jeśli mąż i żona mają
          zupełnie inne wyobrażenie świąt.

          Dla mnie było oczywiste, że w momencie, kiedy zakładam rodzinę, będę
          też miała "własne" wigilie. Byłam nawet znacznie mniej kompromisowa
          od autorki wątku - było dla mnie bardzo ważne, żeby pierwsza wigilia
          po moim ślubie odbyła się u mnie. Mama i teściowa zaproszone były,
          oczywiście. W sprawie kolejnych wigilii byłam gotowa pójść na pewne
          kompromisy.

          Dlatego dla mnie trudne do zrozumienia jest, że ktoś od lat dorosły,
          dzieciaty, mężaty NIGDY nie organizował u siebie wigilii. A jeszcze
          trudniejsze, że ktoś spędza wigilię w rozjazdach: bo trzeba zaliczyć
          wizytę u matki, babki, teściowej... Czasem jeszcze z małym
          dzieckiem. Jak dla mnie - horror. Dla mnie od tego jest pierwszy i
          drugi dzień świąt. No, ale nie każdy jest mną (na szczęście dla
          niego ;)). Są osoby, którym to pasuje. Są też takie, które robią to,
          bo ulegają naciskom - i to dopiero jest smutne.

          Autorka wątku jest na tyle spolegliwa, że nie zamierza buntować się
          przeciw przyjętym zwyczajom. Ma zamiar zadowolić teściową, matkę i
          wszystkich dookoła. Dodatkowo chciałaby mieć jeszcze chwilę, jedną
          małą chwilę w gronie ona, mąż i dziecko. To naprawdę niewiele. Tyle
          że jej problem jest chyba znacznie poważniejszy, niż kwestia wigilii.
          • dominisia07 Re: Święta? 08.12.09, 12:09
            Dzięki za zrozumienie cahir4 ja nie rezygnuje z wigilii u mamy czy
            teściowej ja chce tylko dodac własną wigilie tym bardziej że rzadko
            jemy wspólny posiłek bo mąż wiecznie w pracy i nie zawsze jest w
            domu ja wiele nie żądam od własnego męża.Mój mąż zawsze ma jakieś
            ale do mnie ale nie zdaje sobie z tego sprawy że ja mam cały dom i
            dziecko z którym siedze 24h i co dziennie nie jestem wstanie
            posprzątać przy 2letniej córce myślałam żeby mała dawać do moich
            rodziców na jakieś pare godzin żebym mogła posprzątać ale mój mąż ma
            zawsze pretensie że to ja powinnam wychowywać dziecko a nie dziadki
            więc dlatego musze z tym wszystkim dawać sobie rade sama bo nawet
            jak ma weekien wolny to mi nie pomoże i nie zajmie się córką bo
            najlepiej usiąść przed kompem na puł dnia albo grać na telefonie.My
            zawsze się ocoś posprzeczamy a on wiecznie zasłania sie pracą a dla
            nas nie ma czasu.
            • cahir4 Re: Święta? 08.12.09, 12:43
              dominisia07 napisała:

              > Chodzby po to żeby pokazać że potrafimy same zrobić wigilie a nie
              > wiecznie liczyć na kogoś.

              I wcześniej:

              >Mój mąż zawsze sie mnie
              >czegoś czepiał że czegoś nie zrobiłam żeczegoś nie ugotowałam więc
              >chciałabym mu pokazać na co mnie stać

              Strasznie to smutne jest. O ile rozumiem potrzebę spędzenia wigilii
              w gronie najbliższej rodziny, o tyle nie sądzę, żebyś w ten sposób
              rozwiązała choć część swoich problemów. Pozbądź się złudzeń, że
              zaimponujesz mężowi urządzeniem wigilii, której nie chciał. To raz.
              Dwa - jeśli w naturze pana męża leży czepianie się Ciebie o
              wszystko, a zwłaszcza o rzeczy związane z prowadzeniem domu, to nie
              licz na to, że w jakikolwiek sposób uda Ci się go zadowolić. Bo to
              raczej nie zależy od tego, jaką jesteś gospodynią, tylko od tego, że
              on lubi traktować Cię w ten sposób. Jedyna rozsądna reakcja na takie
              gadanie, to ciśnięcie w pana i władcę szmatą, garnkiem, czy czego
              tam problem dotyczy i rada, żeby się sam wykazał. No dobra, z tym
              ciskaniem, to była przenośnia, ale rada, żeby się od Ciebie odczepił
              i sam wykazał - jek najbardziej serio.

              Jeśli mąż mówi Ci wprost, że nie bedzie z Tobą rozmawiał, bo nie ma
              o czym, to mała jest nadzieja, że porozmawiacie o swoich problemach
              przy wigilii. I jak ta, niełatwa przecież, rozmowa miałaby wygladać -
              z ciągłym patrzeniem na zegarek, żeby zdążyć do teściowej?

              Wiesz, nie wiem, co Ci poradzić, bo to wygląda na naprawdę poważny
              kryzys. Jeśli dobrze zrozumiałam, jest tak: ty od niego za wiele nie
              wymagasz, za to jego wymaganiom nie ma końca. I to on jest wiecznie
              zapewne pracą zmęczony, a ty "siedzisz" z dzieckiem. I do tego
              wszystkiego TY masz poczucie winy, że nie spełniasz oczekiwań.

              Nie wiem, co Ci radzić. Ale napiszę Ci jedno. Czasami masz prawo
              wymagać. Masz prawo wymagać od męża, żeby współuczesniczył w
              zajęciach domowych. Masz prawo wymagać, by zajmował się córką. Masz
              prawo oczekiwać od niego, że będzie liczył się z Twoim zdaniem
              bardziej, niż ze zdaniem matki. Masz prawo wymagać od matki i
              teściowej, żeby brały pod uwagę Twoje zamierzenia i plany.

              Nie wiem, czy spełnią się Twoje marzenia o ciepłej i miłej wigilii.
              W każdym razie z całego serca Ci tego życzę.
              • dominisia07 Re: Święta? 08.12.09, 12:55
                Serdecznie cidziękuje za słowa otuchy.Tak naprawde to ja nie mam
                kiedy z mężem rozmawiać bo żadko bywa w domu a pracuje 80km od domu
                i nie zawsze przyjeżdza.Wiem że mam prawo ale on stwierdził że jego
                obowiązek jest pracować i utrzymać dom i nas i mój obowiązek jest
                prowadzenie domu i wychowywanie córki ja mu nie pomagam w pracy więc
                on nie pomaga mi to są jego słowa.
                • premeda Re: Święta? 11.12.09, 10:43
                  Prowadzenie domnu i wychowywanie dziecka to dwie różne prace i
                  owszem pan mąż pracuje zawodowo, Ty prowadzisz dom ale dziecko razem
                  już powinniście wychowywać. Panie pracujące jako gosposie nie są na
                  ogół nianiami i guwernantkami. To powinnaś mężowi dobitnie wyjaśnić,
                  bo pan sam stawia się w roli dawcy nasienia i to może kiedyś
                  usłyszeć od dojrzewającej córki. To jedna sprawa, a druga o wiele
                  istotniejsza to Twoje poczucie wartości. Pan może na żadną terapię
                  małżeńską się nie zgodzi ale idź sama dla siebie. Być może jak Ty
                  zmienisz swoje postepowanie to zmieni je również mąż. Zacytuje
                  Kicię031, bo trafiła w samo sedno:" pamietaj, ze jedyna rzecz, nak
                  jaka masz kontrole, to
                  twoja wlasne zachowanie, twoj wlasny rozwoj , zmiany i decyzje jakie
                  podejmujesz. jestescie z mezem rofdzajem systemu - jesli ty zmienisz
                  swoje
                  postepowania, zmieni je i maz ( nie ma oczywiscie gwarancji, ze na
                  lepsze). ale
                  sadze, ze wciaz warto zaczac od siebie i tworzyc taki zwiazek, jaki
                  chcialabys,
                  zeby byl. nie uda sie - trudno, zdarza sie, ale skoro
                  zdecydowaliscie sie zostac
                  razem, to czy warto tkwic w marazmie?"
      • dominisia07 Re: Święta? 08.12.09, 10:42
        Chodzby po to żeby pokazać że potrafimy same zrobić wigilie a nie
        wiecznie liczyć na kogoś.Któregoś dnia może zabraknąć tych blizkich
        osób i będziemy musieli liczyć tylko na siebie.
        • dominisia07 Re: Święta? 08.12.09, 11:31
          Co nie którzy idą na wygode żeby nie stać w garkach a nie wezmą pod
          uwagie tego że miłoby było spędzić wigilie w gronie męża i
          dzieci.żeby pokazać że zależy nam na rodzinie.
    • jkl13 Re: Święta? 08.12.09, 11:57
      U nas problem podobny, choć na pewno w mniejszej skali. Mi marzy się
      Wigilia tylko z mężem i dziećmi, mąż z kolei nie dopuszcza do siebie
      myśli, aby Wigilii nie spędzać z rodzicami (jego czy moimi).
      Dlatego wypracowaliśmy kompromis, tzn. plan 3-letni :D Jednego roku
      Wigilia jest u teściów, drugiego u moich rodziców, a w trzecim roku -
      u nas!! W ten sposób i wilk jest syty, i owca cała. Podobnie z
      Wielkanocą - pierwszy dzień spędzamy na przemian u rodziców i u
      siebie.
      Ja jakoś nie umiem sobie wyobrazić kilku Wigilii tego samego dnia i
      dlatego od zawsze Wigilię mamy tylko jedną. Tak było nawet jak nie
      mieliśmy dzieci - Wigilię spędzaliśmy tam, gdzie wypadało to zgodnie
      z grafikiem na dany rok. I to pomimo faktu, że obie nasze rodziny
      mieszkają od nas w promieniu 10 km.
      • dominisia07 Re: Święta? 08.12.09, 12:22
        Ja do teściowej ma 60km więc to nie jest tak blizko tym bardziej że
        jedziemy z dzieckiem.Ja męzowi nie zabieram wigili u jego matki
        tylko dokładam naszą wigilie żeby choć raz w życiu spędzić miło i
        ciepło kolacje wigilijną.
        • pam_71 Re: Święta? 08.12.09, 13:27
          Ja do teściowej ma 60km więc to nie jest tak blizko tym bardziej że
          jedziemy z dzieckiem.Ja męzowi nie zabieram wigili u jego matki
          tylko dokładam naszą wigilie żeby choć raz w życiu spędzić miło i
          ciepło kolacje wigilijną.

          Czy aby na pewno to "ciepła i miła kolacja wigilijna", kiedy w perspektywie masz
          60km. do zrobienia ze zmęczoną dwulatką i uśmiechy przy stole z Teściową ?
          Dodatkowo jeszcze poważne rozmowy do przeprowadzenia z mężem ?
          Zastanawia mnie Wasz podział obowiązków. Mąż w pracy spędza zapewne 8-10h (może
          więcej), a Ty w swojej .... no właśnie ile ? Możesz po 8-10h wyjść , zatrzesnąć
          za sobą drzwi i zostawić problemy służbowe? Oczywiście, że nie. Obsługa domu,
          wychowanie dziecka i jeszcze nadskakiwanie Panu i Władcy zajmuje często więcej
          niż 24/7. Kiedy Ty dziewczyno masz czas dla siebie ? Wychodzisz gdzieś (fryzjer,
          kosmetyczka, koleżanki etc.) ? TO NIE JEST SPRAWIEDLIWY PODZIAŁ OBOWIĄZKÓW !!!
          Kopnij faceta w d... i wręcz w najbliższy weekend szmatę i niech okna umyje
          przed Świętami. Najwyższy czas nauczyć go partnerstwa ... dopóki nie jest za późno.
          Acha - i jak Młoda skończy 3-max 4 latka to obowiązkowo Ona do przedszkola a Ty
          do pracy.
          Pozdro
          • dominisia07 Re: Święta? 08.12.09, 13:41
            My to rozumiemy ale faceci nie! nie raz prosiłam męża żeby pozmywał
            po obiedzie czy kolacji to mnie wyśmiał i powiedział że to nie jego
            obowiązek.on siedzi rozwalony na łóżku czy przed kompem a ja musze
            sprzatać i zajmować się dzieckiem.Nie wychodze bo nie mam nawet
            kiedy ewentualnie do koleżanki czy do rodziców ale to dosłownie na
            chwile bo mój mąż twierdzi że zamiast chodzić do rodziców mogłabym
            się zająć sprzątaniem a nie przez cały dzień siedze i nic nie
            robie.codziennie gotuje codziennie sprzątam codziennie zajmuje się
            małą ale dla niego to nie robota
            • mrowkojad2 Re: Święta? 08.12.09, 13:53
              Wyszłaś za buraka cukrowego, to teraz masz. Sorry, ale naprawdę uważasz,że
              nieodpępniony koleś, przekonany, że rolą kobiety jest stanie przy garach i
              sprzątanie, niedoceniający ani ciebie, ani twojej pracy, wzruszy się pierwszą
              gwiazdką, zastawionym stołem i choinką?
              Nie tędy droga, masz poważny problem ze stosunkiem męża do ciebie, Wigilia tego
              nie zmieni, uwierz mi.
              • ssnn Re: Święta? 08.12.09, 13:57
                mrowkojad2 napisała:

                > Wyszłaś za buraka cukrowego.[...]

                Jakże trafna kwintesencja... ;-)
            • ssnn Re: Święta? 08.12.09, 13:54
              Co ty tutaj robisz
              i co ja robię tu /u-u/ co ty tutaj robisz
              12 ciężkich szczerozłotych koron moją głowę zdobi
              jest tyle różnych dróg /u-u/
              co ty tutaj robisz
              kolejny piękny marmurowy pomnik koło domu stoi

              Już każdy powiedział to co wiedział
              trzy razy wysłuchał dobrze mnie
              wszyscy zgadzają się ze sobą
              a będzie nadal tak jak jest...
            • annb smutne to i tyle 08.12.09, 15:05
              twoj maz Cie nie szanuje
              to jest twoj problem
              a wigilia z mammą to odprysk

              smutne

              uzaleznił cię od siebie ekonomicznie
              i nie podskoczysz


          • wysoki.brunet Re: Święta? 08.12.09, 13:58
            pam_71 napisała:

            > Kopnij faceta w d... i wręcz w najbliższy weekend szmatę i niech okna umyje
            > przed Świętami. Najwyższy czas nauczyć go partnerstwa ... dopóki nie jest za pó
            > źno.

            No przynajmniej wiadomo jak pam_71 pojmuje PARTNERSTWO. Kopnąć w dupę i szmatę
            do reki. Sponsor bankomat to mało, jeszcze brakuje funkcji robota i służącego u
            w tym samym modelu. Żeby realizować własne swoje marzenia o "ciężkiej pracy"
            siedzeniu w domu i niańczeniu dzieci.
            • pam_71 Re: Święta? 08.12.09, 15:01
              Sponsor bankomat to mało
              He..he ;-) Dlaczego Faceci uważają siebie za Bogów tylko dlatego, że przynoszą
              do domu pensję ;-)
              Wysoki_Brunecie ;-) - po pierwsze mnie nie zaimponujesz, bo zawsze wolałam
              blondynów ;-p
              Po drugie - ponad 10lat pracuję nad partnerstwem w swojej rodzinie i ...hm na
              chwilę obecną jestem całkiem zadowolona z efektów Naszej wspólnej ciężkiej
              pracy. Wspólnej, bo bez chęci drugiej strony nic się nie zrobi ;-) A ciężkiej,
              bo jeżeli jedynym obowiązkiem domowym młodego mężczyzny w domu rodzinnym było
              odstawienie talerza do zlewu ... to tak czy siak będzie mu ciężko odnaleźć się w
              układzie partnerskim ;-) Model mamy całkiem zdrowy, bo oboje pracujemy zawodowo
              i tym samy oboje prowadzimy dom i wychowujemy nasze dzieci. Jedyny niezdrowy
              element, to moja mama w roli Babci dyżurnej - ale to temat na inny wątek ;-p
              Praca kobiety w domu jest często deprecjonowana i doceniana dopiero podczas
              zamiany ról ;-) Mam kilka przykładów kobiet, które po okresie "siedzenia w domu"
              zostało praktycznie z niczym - bez męża (bo znalazł sobie inną kobietę
              sukcesu... sic!), bez doświadczenia zawodowego i bez pracy (bo trzyletnia lub
              większa przerwa w karierze to praktycznie dyskwalifikacja). Same z dziećmi i
              często z koszmarnie zaniżonym poczuciem własnej wartości ...
              Nie po to kochany ;-p kilka pokoleń walczyło o wolność kobiet, abyście teraz
              zamykali nas w domu ...
              Brunecie - uwierz mi, że ta "szmata w najbliższy weekend" byłaby najlepszym
              przyczynkiem do partnerstwa w domu autorki wątku.
              Swoją drogą Tobie również radzę ;-) umyć okna ... nawet nie wiesz jakie miałbyś
              chody u swojej partnerki ;-p To zwykle lepiej działa niż bukiet czerwonych róż ...
              Pozdro
    • lag2000 Re: Święta? 08.12.09, 13:49
      Zyjemy w czasach jakich zyjemy, praca, ciagly pospiech...
      Mysle ze maz przede wszystkich chce zapewnic Wam godziwy byt
      skupiajac sie na pracy a zaniedbujac wiezy rodzinne.
      Dwa lata po slubie to bardzo krotko na odciecie pepowiny od mamy ale
      z czasem to mija :-)
      Swieta trwaja kilka dni, my zazwyczaj swoja domowa wigilie robimy
      rano, czyli prezenty pod choinka potem sniadanie czy obiad z potraw
      wigilijnych.
      Tradycyjna wigilie spedzamy u dziadkow. Wydaje mi sie ze dla nich to
      jest wazne ze moga miec cala rodzine u siebie, za paredziescia lat
      na pewno bedziemy mysleli tak samo i bedzie nam przykro jesli dzieci
      czy wnuki beda mialy inne zdanie.
      Na pewno jestes w stanie tak to zorganizowac zeby maz byl
      zadowolony, a corka pod kilkoma choinkammi znalazla dla siebie
      prezenty
    • wysoki.brunet pokręcona hipokryzja 08.12.09, 13:51
      dominisia07 napisała:

      > własnego zdania i mój mąż też nie liczy sie z moim zdaniem dla niego
      > jest ważniejsza mama niż żona i córka.

      Co za pokręcona hipokryzja!
      Z jednej strony kobiety uważają że jeżeli dziecko jest dla niej matki
      najważniejsze i ważniejsze od męża to wszystko w początku i normalnie, ale jak
      dla męża matka najważniejsza i ważniejsza od żony w jakimkolwiek momencie to już
      nie jest w porządku płacz i lament :)
      • dominisia07 Re: pokręcona hipokryzja 08.12.09, 14:07
        Dla mojego męża zawsze była ważna mama i siostry a nie żona i córka
        on nawet zamiast po pracy wrócic do domu to on woli jechać do mamy i
        tam przenocować.
      • annb Re: pokręcona hipokryzja 08.12.09, 15:03
        drobna uwaga
        w oryginale stało
        żona i corka
        możesz olac zonę jak musisz ale corka to krew z krwi

        no i skoro mamma wazniejsza od zony to po co się żenil?
        mógł się z mammą ożenić zamiast zawracac glowe kobiecie którą za
        zonę wziął, ale ktorej nie szanuje.
        ach
        zapomniałam
        prawo zabrania
        kazirodztwo

        no straszne


      • pam_71 Re: pokręcona hipokryzja 08.12.09, 15:08
        Co za pokręcona hipokryzja!
        Z jednej strony kobiety uważają że jeżeli dziecko jest dla niej matki
        najważniejsze i ważniejsze od męża to wszystko w początku i normalnie, ale jak
        dla męża matka najważniejsza i ważniejsza od żony w jakimkolwiek momencie to już
        nie jest w porządku płacz i lament :)


        Miłość do mężczyzny (jakkolwiek ważna) ma się nijak do miłości jaka My - kobiety
        obdarzamy swoje potomstwo ;-) To są dwa zupełnie odrębne światy i zupełnie inne
        uczucia (choć oba miłością się zwie ;-p). Podstawowa różnica to ta, że miłość do
        dziecka jest bezwarunkowa. Z uczuciem do mężczyzny jest inaczej ... tu dochodzi
        wiele różnych czynników jak chociażby zaufanie ;-)
        Ale chyba mało jest facetów, którzy to rozumieją lub chociażby starają się
        zrozumieć ...
        • dominisia07 Re: pokręcona hipokryzja 08.12.09, 16:27
          Oj mało mało Oni nie potrafią nas zrozumieć że chcemy dobrze a nie
          zle.
          • dominisia07 Re: pokręcona hipokryzja 09.12.09, 21:59
            pomuście jak mam rozwiązać ten problem?
            • marianka_marianka Re: pokręcona hipokryzja 11.12.09, 11:58
              dominisia07 napisała:

              pomuście jak mam rozwiązać ten problem?


              Po pierwsze pomóżcie.
              Droga Dominisiu nikt nie da Ci jednej złotej rady, ale kilka wskazówek.
              To co już ustaliliśmy to fakt, że Twój mąż Cię nie szanuje, jesteś dodatkiem do jego dotychczasowego życia i jak to ktoś trafnie ujął ma mentalność buraka cukrowego.
              Z jednej strony - rozglądaj się za pracą i przedszkolem/opieką nad dzieckiem. Z drugiej strony - na chamstwo reaguj spokojnie - mów że sobie nie życzysz takich odzywek lub takiego traktowania. Jak się do Ciebie odzywa po chamsku - powiedz co powyżej i wyjdż z pokoju.
              Pytałaś o pieniądze - jeżeli zajmujesz się bieżącymi zakupami i rachunkami to oczywistym jest fakt, że mąż zostawia określoną ilość funduszy, lub dzieli się z Tobą od razu jak otrzyma wynagrodzenie.
              Jeżeli wydziela Ci pieniądze uzależniając to od swojego humoru, to fatalnie. Musisz spokojnie informować ile potrzebujesz, a jak najszybciej próbuj uniezależnić się finansowo.
              Co do porządków w domu - sama mam dwójkę ruchliwych maluchów i uważam że utrzymanie porządku nie jest wysiłkiem ponad siły. Tym bardziej, że mąż wraca późno, więc czasu masz wystarczająco. Inną kwestią jest to, że idealny porządek w mieszkaniu nie jest kwestią priorytetową.
              Co do Świąt - nie ma większego znaczenia czy pojedziesz chętnie czy niechętnie, skoro Twój mąż ma Twoje zdanie gdzieś. Nawet jak wybłagasz wigilię spędzoną w domu, to w jakiej atmosferze?
              Zacznij od zmiany całego Twojego postępowania, nastawienia względem męża i małżeństwa.
      • kicia031 jedyne co jest pokrecone to twoja psychika 10.12.09, 10:11
        Wiekszosc niezaburzonych rodzicow kocha swoje dzieci milosci
        bezwarunkowa i wszechogarniajaca. czescia tej milosci jest zdawanie
        sobie sprawy z tego, ze choc rodzice sa dla malego dziecka calym
        swiatem, to ich waznosc maleje wraz z dorastaniem. Milosc
        rodzicielska jest ze swej natury niesymetryczna - bardziej kochaja i
        wiecej daja z siebie rodzice niz dziecko, ze wzgledu na
        niesymetryczne rozlozenie sil, mozliwosci, dojrzalosci i
        odpowiedzialnosci miedzy rodzicami ma dziecmi.
        • dominisia07 Re: jedyne co jest pokrecone to twoja psychika 11.12.09, 10:18
          Mam pytanie czy wasi mężowie zostawiają wam pieniądze? i ile?
          • rapunzel1 Kobiecość i pieniądze 11.12.09, 13:09
            Hej dominisia07

            Powodem twojego obstawania przy osobnej wigilii, jest chyba przekonanie, że jak mąż nie zwraca na żonę uwagi to jest to jej wina, bo się za mało stara.
            Nie tędy droga

            Kup sobie czym prędzej "Sekrety kobiet" Ewy Wojdyłło lub bardziej lajtowe "Mężczyźni kochają zołzy". Zamiast szykować święta czytaj

            BTW jeśli mąż skąpi ci pieniędzy na utrzymanie lub daje nieregularnie, masz prawo do alimentów również pozostając w małżeństwie.
            Ale taki argument brzmi bardziej przekonująco w ustach zołzy niż zakompleksionego dziewczątka przymilającego się o ochłapy uwagi ;)
          • uli Re: jedyne co jest pokrecone to twoja psychika 11.12.09, 14:49
            Cały ten wątek to jest podpucha.
            Nikt tak nie pisze.
            • edor67 Re: jedyne co jest pokrecone to twoja psychika 12.12.09, 15:45
              Dominisiu, zastanawia mnie skąd się biorą takie kobiety. Nawet sama
              nie wiem jak je nazwac: naiwne? Facet cię olewa, krytykuje, nie
              szanuje a ty jeszcze chcesz mu Wigilię urządzić?facet przychodzi z
              pracy i ma pretensje, że coś nie tak, mówisz gdzie są przybory do
              sprzątania, zostawiasz dziecko i wychodzisz. Nie dość, że będzie
              musiał zająć się domem to jeszcze zajmie się małą.Przecież spędza z
              nią za mało czasu. Ale to tylko twoja wina.Nie dajesz mu szansy.
              Zrobił z ciebie kurę domową i tak cię traktuje, a ty mu na to
              pozwalasz. Nie zdziw się, jak się okaże, że koleżanka z pracy jest
              atrakcyjniejsza i woli na przykład z nią sypiać.
              A co do Wigilii- szukasz problemu tam gdzie go nie ma. Zamiast sobie
              odpocząć i pojechać na gotowe do teściowej chcesz stać przy garach a
              potem całą kolację zrzędzić facetowi. Wigilia to nie jest czas
              szczerych rozmów życiowych, może skończyć się kłótnią. Dlaczego nie
              chcesz dać małej ojcu jak chce ją zabrac do rodziny? Przecież sama
              twierdzisz, że spędza z nią mało czasu. Przecież tam też może się z
              nią pobawić, nauczyć czegoś nowego.
              W moim domu od początku naszego małżeństwa Wigilia jest u nas,
              przychodzą moi rodzice, tesciowie, nasze rodzeństwo- razem około 15
              osób. I wcale nie spędzam tego dnia przy garach, bo każdy coś
              przyniesie. W pierwsze święto jedziemy do rodziców, w drugie do
              teściów i w ten sposób każdy jest zadowolony.
              • ledzeppelin3 Re: jedyne co jest pokrecone to twoja psychika 12.12.09, 20:35
                Po pierwsze: DLACZEGO WSZYSCY MAJĄ BYĆ ZADOWOLENI???
                ZAWSZE wszyscy są zadowoleni. Autorko wątku, pierwszy raz w życiu pozwól sobie
                TY być zadowolona.
                Po drugie: Dlaczego autorka wątku ma dać ojcu dziecko na wigilię? W nagrodę za
                to, jak ją traktuje? Po to, by teściowa miała super święta, bo z synkiem i
                wnuczką, bez nielubianej synowej? Z jakiej, pytam, racji ma siedzieć bez dziecka
                w wigilię?
                Nie każdy chce "przyjechać na gotowe", to sie tak slicznie mówi. Zaplata za to
                jest spędzenie świąt całkowicie wbrew sobie, pod sztandarem
                "Jestem-Taką-Zgodną-Dziewczynką". Nie bądź zgodną dziewczynką. Pierwszy raz w życiu.
                • edor67 Re: jedyne co jest pokrecone to twoja psychika 12.12.09, 22:35
                  Jakkolwiek nie postąpi i tak nie będzie zadowolona. I co z tego, że p
                  [rzygotuje wigilię, jak pan i władca będzie niezadowolony. Taką cene
                  płacą kobiety, które pozwalają zrobić z siebie kurę domową. I co,
                  mąż spędzi z nią wigilię, podczas której ona zacznie mówić o swoim
                  nieudanym związku. Jak to sie skończy? Kłótnią. Sorki, ale kłótnia w
                  wigilię to nie najlepszy pomysł.I tak zostanie sama ze swoim
                  rozgoryczeniem
                • dominisia07 Re: jedyne co jest pokrecone to twoja psychika 17.12.09, 15:01
                  Dzięki za wsparcie ledzeppelin3 chociaż Ty mnie rozumiesz.Ja jestem
                  z tych osób co nie lubią iść na gotowe chciałabym coś sama
                  przyządzić a nie liczyć wiecznie na gotowe tak jak inni bo niechce
                  im się robić.
                  • dom-za Re: jedyne co jest pokrecone to twoja psychika 18.12.09, 00:14
                    Sama przeczysz sobie. Mnóstwo ludzi tutaj doradziło Ci, co najlepiej
                    zrobić, ale wciąż powtarzasz: pomóżcie. Skoro lubisz robić wszystko
                    sama, to dlaczego denerwujesz się, że codziennie musisz sprzątać,
                    gotować, zamjować się dzieckiem? Jesteś umęczona tą pracą, ale gdyby
                    Ci ją ktoś zabrał, to już krzyczałabyś , że "ty lubisz wszystko
                    zrobić sama, a nie iść na gotowe", widzę tu same sprzeczności i
                    chyba sama nie za bardzo wiesz, czego chcesz...
                    Wigilia to nie czas na poważne rozmowy o małżeństwie. Napadli tutaj
                    na Twojego męża, że pępowina nieodcięta itd. , ale to przecież OBIE
                    WASZE matki już się umówiły co do godziny, a nie tylko teściowa
                    narzuciła temat. Chociaż jestem kobietą, powiem, że też trudno
                    byłoby mi się dogadać z kimś kto niby wszystko chce sam, ale
                    oczekuje, że ktoś pozmywa, posprząta. Nie zrozum mnie źle,uważam, że
                    mąż powinien pomagać w domu (mój pomaga), ale Twoje niezdecydowanie
                    jest dziwne...
                    Mąż spędza dużo czasu ze swoją rodziną... oczywiście najłatwiej jest
                    okrzyknąć go syneczkiem mamusi... a może atmosfera w domu nie
                    zachęca do powrotów... czasem najtrudniej przyjrzeć się sobie samej.
                    Piszesz, że mąż pracuje daleko od domu, a teściowa mieszka 60 km od
                    Waszego domu. Może po prostu ma bliżej, by na noc zatrzymać się u
                    Niej?
                    Mój mąż przez 2-4 dni też pracuje 130 km od domu, w mieście w którym
                    mieszkał. Naturalne, że na noc jedzie do domu rodzinnego,a nie
                    wraca do mnie autem 130 kilosów. Cieszę się, że ma gdzie spędzić
                    noc, że jest bezpieczny niż gdyby miał jechać po nocach autem albo
                    pociągami. Na Wigilię jedziemy do teściów z 6-miesięcznym dzieckiem,
                    130 km. Potem wracamy do mojej Mamy. Nie zdążę już przygotować
                    własnej Wigilii, nie w tym roku. Ale przecież nie ma tragedii. Bo
                    czy we własnym domu, czy u mojej mamy czy u teściów jesteśmy tą samą
                    rodzinką. Najgorsze robić coś na siłę, komuś coś udowadniać lub
                    jeszcze gorzej-samej sobie.
                    • bekwadrat Re: jedyne co jest pokrecone to twoja psychika 18.12.09, 06:51
                      Zorganizowanie wigilii we własnym domu w tym roku wbrew mężowi- niewiele da,
                      będzie trudna do zniesienia atmosfera dla wszystkich. Ale jeżeli bardzo chcesz
                      zrobić swoją wigilię to nasuwają mi się 2 rozwiązania: idziecie z mężem na
                      kompromis i ty zgadzasz się w tym roku na dużą rodzinną wigilię (skoro i tak
                      wszystko już zaocznie zostało ustalone) ale za to on zgadza się na że w
                      następnym roku wigilia będzie tylko wasza, najwyżej odwiedzicie rodziny po
                      waszej wigilii. Inne rozwiązanie to zorganizowanie własnej wigilii dzień przed.
                      Tak wiem że to nie to samo. Ale mama przyjaciółki tak właśnie przez lata robiła:
                      to znaczy żeby zaoszczędzić im dylematów "co, kiedy i u kogo" po prostu
                      organizowała wigilię dla córki z rodziną dzień przed, następnego dnia jeździli
                      do jego rodziców. To było łatwiejsze logistycznie, bo jego rodzice mieszkali
                      daleko. To rozwiązanie nieidealne ale kompromisowe, mama przyjaciółki jest
                      właśnie taką osobą ugodową i lubianą przez wszystkich.
                      Na koniec jeszcze dodam własną historię: w zeszłym roku bardzo zależało mi na
                      własnej wigilii bo odkąd mamy dzieci jeździliśmy zawsze do jednych czy drugich
                      dziadków. Wigilię zrobiliśmy (z malutkimi dzieciakami to okazało się być bardzo
                      trudne wyzwanie ale sama musiałam się o tym przekonać)i w tym roku z
                      przyjemnością jadę na wigilię do teściów, a na święta do moich rodziców. Tobie
                      życzę powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka