13.12.09, 00:58
dlaczego moj mezszczyzna mowi ze mnie nienawidzi?
dlatego ze pozwolilam mu z naszych wspolnie zarobonych pieniedzy pozyczyc
siostrze ktora nie kwapi sie ich oddac bo mowi ze pozyczylismy jej kukenbinentowi?
dlatego ze rzucilam wszystko /studia-moje marzenie, prace u rodzicow - brak
marzen ale byla/ zeby zaperdalac za granca w polu w zimnym na deszczu mrozie,
zeby byc tu z nim i urodzic mu dzieci nie majac szansy na zadna pomoc/
rodziny/ ani zlobka ani jego / bo pracuje do 20-tej?/nie mam z kim wyjsc?
kolezanki w dzen pracuja, po poludnu maja dzieci meza, wyjscie do kina, na
kregle, a ja?
ja jestem calkiem sama..... moj maz jak ma wolne to che tylko spac...caly dzen
marzy mu sie w lozku, i zeby dzieci po nim nie skakaly...do mnie nikt nie
zaglada przez caly dzien, sasiadki maja swoje zycie /pracujace/ a jak mowie
mezowi o swoich problemach to mowi : "znowu sie zaczyna marudzenie..."
meszkamy za granica, chce wrocic do pl- tu przynajmniej dzieci moge oddac do
zlobka przedszkola , pomoc rodzicom w restauracji od czasu do czasu / wiem ze
nie znajde jakes pracy bo moje wyksztalcenie jest zbyt ambcjonalne ale moge
je doksztalcac.../zawsze marzyly mi sie studia ale boje sie ze jestem juz za
stara /mam 30 prawie/ ....
moj maz jest starszy dzsaj przyjechal w odwiedziny jego brat, nie mam nic
przeciw, myslalam ze spedzimy ten wieczor razem ale on wymysll ze idzie do
baru z bratem a ja znowu z dziciakami sama... w sume to dzieci spia ale ZNOWU
SAMA.... czuje sie samotna...od dawna.... nikt mnie nie przytula...nie
mowi..."nie martw sie bedzie leiej"....nie kochana, nie ladna, tylko slysze za
plecami "grubasie" hahhah baaaaaardzo mi pomaga....mam zal do siebiebze nie
spelnilamswoich marzen tylko poszlam za glosem milosci... co mam zrobic?
Obserwuj wątek
    • jedynaczka28 Re: dlaczego? 13.12.09, 01:18
      dlaczego mężczyzna mówi kobiecie żę nienawidzi? szczerze sama nie wiem ma
      podobna sytuację... ywdaje mi się, ze ma sam problem ze sobą. Nie przejmuj się
      napewno jesteś wartosciową mądrą dziewczyną to z nim jest nie tak, czy ty mu tak
      mówisz? napewno nie bo my kobiety jestesmy inne. nie znaczy wcale, ze lepsze my
      inaczej postrzegamy zycie i swiat. To prykre, ze czujesz się sama, nie kochana,
      nikt CIe nie przytula. Pomyśl sobie napewno jest ktoś kto Cię kocha, teskni za
      Tobą, ktoś kto lubi spędzać z Tobą czas - tak jest i uwierz w to:)
    • marzeka1 Re: dlaczego? 13.12.09, 11:58
      Dlaczego? Bo znalazł w tobie materiał na ofiarę, uzależnił od siebie, pozwolił,
      byś dla niego poświęciła tak dużo, bo jest dupkiem, który zabił w tobie poczucie
      własnej wartości.
      A teraz pytanie? DLACZEGO uważasz, że dalej musisz tkwić w takim układzie? Przy
      nim co najwyżej przedwcześnie, zatyrana, zestarzejesz się. Masz TYLKO 30 lat,
      nie musisz życia zmarnować przy facecie, dla którego jesteś nikim, "grubasem",
      który traktuje cię jak sprzęt domowy. Pomijam ,że dzieci dostają zły przykład,
      bo to, że mąż cię nie szanuje, widać, one też to w końcu zobaczą.
      Miłość? A gdzie ty tu widzisz ze strony pana męża miłość? Wdepnęłaś w toksyczny
      układ , teraz by nie zmarnować życia, warto je zmienić. Może na początek wrócić
      do Polski, do rodziców i zacząć swoje życie odbudowywać.
    • izabelski Re: dlaczego? 13.12.09, 14:01
      30 lat to jeszcze zadna tragedia

      zdazysz wszystko sobie poukladac i przewartosciowac

      MUSISZ MUSISZ MUSISZ MUSISZ MUSISZ MUSISZ MUSISZ

      stanac przed lustrem czy tez kartka papieru albo pisac czy mowic o
      tym co dla ciebie jest najwazniejsze
      i co sie liczy

      jak dojdziesz do tego co jest najwazniejszze
      to nie bedzie fundament
      to beda kamienie jak w takim sloiku
      wkladasz do niego te kamienie
      jest ich tylko tylko kilka
      NAJ NAJ NAJ wazniejszych spraw

      nastepne to sa te mniej wazne sprawy - to sa mniejsze kamienie
      wsypujesz je do tego sloika, one naturalnie ukladaja sie wokol tych
      wielkich kamienia az do brzegu

      nastepne w trzeciej kolejnosci te jeszcze mniejsze sprawy - to jest
      piasek, ktory wsypujesz do sloika
      on wpasowywyje sie w jak najmniejsze szczeliny i wolna przestrzen

      reszta - to woda, ktora zalewasz te kamienie i piasek, ona wyprze
      wszelkie powietrze i zapelni reszte przestrzeni

      jak widzisz - mniejsze sprawy i dalsze priorytety same sie ustawia
      gdzie powinny, jesli zdecydujesz co dla ciebie jest najwazniejsze

      a jak juz zdecydujesz - nie zaluj

      nie wazne co jest dlaciebie najwazniejsze, dopoki robisz to
      swiadomie i wierzysz w to,ze to jest najwazniejsze
    • kicia031 Re: dlaczego? 13.12.09, 16:26
      zaden facet nie ceni, gdy sie dla niego poswiecasz - zadbaj o
      siebie, a maz musi sie dostosowac, albo...
      • cab-ron Re: dlaczego? 18.12.09, 14:43
        przykro mi ze tak Ci zle w zyciu, ja jestem juz od 20 lat emigrantem i wiem ze
        jesli nie stworzysz sobie jakiegos srodowiska i nie znajdziesz sensownego
        zajecia ktore lubisz i ktore pozwoli ci sie rozwijac to zycie staje sie wegetacja.
        Chcialbym tylko dobitnie podkreslic ze uogolnianie problemow i sianie nienawisci
        do mezczyzn tak jak to wlasnie zrobila kicia31 mowiac:
        > zaden facet nie ceni, gdy sie dla niego poswiecasz - zadbaj o
        > siebie, a maz musi sie dostosowac, albo...

        nie sluzy dobrze sprawie. Ja tez jestem facetem i potrafie doskonale docenic gdy
        moja zona sie dla mnie poswieca a wiec to wcale nie tak jak Kicia031 by myslala..
    • dom-za Re: dlaczego? 18.12.09, 00:56
      majdo, pełen smutku jest Twój post, czuje się Twoją samotność... cóż
      doradzić? Jesli jak piszesz, potrzebujesz wrócić do kraju to wracaj-
      tu masz rodzinę, dzieci będą w przedszkolu, a Ty spokojnie zmienisz
      swoje życie i uwierzysz znowu w siebie! Bycie samym jak palec w
      obcym kraju, zdanym na łaskę-niełaskę męża, który wyzywa Cię od
      grubasek, tego powinno być dla Ciebie za dużo! Niech nie skończy się
      na jednym poście, napisanym w chwili załamania. Podejmij kroki i
      zmień swoje życie. Wtedy być może i mąż się zmieni. A jeśli nie,
      rozstanie nie będzie Cie już tak przerażać, gdy będziesz bardziej
      pewna siebie i otoczona rodziną i znajomymi.
      I uwierz mi , że "na pewno będzie lepiej"! Trzymam kciuki!!!
    • triss_merigold6 Re: dlaczego? 18.12.09, 09:24
      Trzeba było spełniać swoje marzenia a od pana wymagać zamiast tylko
      dawać. Pan mąż Cię nie doceni, nie łudź się. Wróć tam gdzie będzie
      miała wokół bliskich ludzi i pomoc.
    • demonsbaby Re: dlaczego? 18.12.09, 09:56
      majda12 napisała:

      > dlaczego moj mezszczyzna mowi ze mnie nienawidzi?

      Bo twój mężczyzna ma ewidentny problem ze sobą i nie potrafi się
      przyznać, że to on zawiódł, więc najlepiej jest obarczyć Ciebie.
      Dlaczego Ciebie? Bo jesteś dla niego wygodna. Często stajemy w
      obliczu pewnych sytuacji, które wymagają od nas konkretnej
      decyzyjności. Ta z kolei pozwala nam doświadczać na własnej skórze
      efektów, często potrafimy się poświęcać dla dobra dwojga / dzieci,
      innych etc. Z twojego postu wynika, że już niejednokronie stałaś na
      zakręcie życia i konkretne decyzje podejmowałaś, jednak na jakimś
      etapie zatraciłaś się w poświęcaniu dla drugiej osoby, nie dbając o
      własne potrzeby.
      To co teraz zaczynasz przechodzić, można ując kolokwialnie "klapa z
      oczu zaczyna powoli z hukiem spadać w dół". To wcale nie jest żle,
      że się poświęciłaś w imię życia rodzinnego, miłości do partnera -
      okazałaś swoją gotowość do działań, zaangażowanie i po prostu
      miłość. Pytanie, czy te ustępstwa (które w życiu są ważne) nie
      powinny na jakimś etapie przerodzić się również w wymagania do
      drugiej osoby. Można być ustępliwym wobec ważnej osoby w zyciu, ale
      z założenia wspólnego zycia i posiadania wspólnej rodziny takie
      ustępstwa muszą zadziałać obustronnie.
      Twój parner najwyrażniej przyzwyczaił się do twojej ugodowości i
      zapomniał, że istnieje tzw. kompromis. Z osoby, którą zapewne kochał
      zrobił dla siebie wygodny mebel i pomagiera. Proza życia go dobiła,
      zrzucił na Ciebie wszystkie obowiązki - bo tak jest mu wygodniej. Ty
      na to pozwoliłaś. Pytanie czy chcesz to nadal ciągnąć?
      Masz 30 lat i już od dawna się usamodzielniłaś, jeszcze tego nie
      widzisz? Na kim polegasz? Na nim? Chyba już dawno przestałaś. Czy w
      takim razie obecność męża, który bliskość zapewnia Ci przez grzanie
      doopska we wspólnym łóżku jest dla Ciebie aż tak atrakcyjna?
      Doszedł do wniosku, że Ciebie sobie wychował i spoczął na laurach.
      Nie mogłaś się tego spodziewać, w końcu rzadko przez pryzmat
      zakochania, więzi jesteśmy w stanie obiektywnie spojrzeć na
      zachowania drugiej, bliskiej osoby. Być może takie relacje jakie ma
      z Tobą zaczeropnął z domu rodzinnego albo na podstawie doświadczeń w
      innych związkach.
      Niestety, teraz to Ty musisz podjąć decyzję, czy nadal chcesz tak
      żyć i czy będąc na jakimś etapie kobietą sfrustrowaną, nieszczęśliwą
      uszczęśliwsz własne dzieci... Jak już sobie poukładasz w głowie, to
      wtedy powolutku do celu. Uwierz mi, da się żyć jako samotna mama
      maluchów, być otoczoną przyjaciółmi, na których można polegać i z
      czasem nowym człowiekiem w życiu, który nadrobi (i sam się
      napracuje, ba nawet poświęci) wszystkie straty ponoszone obecnie.
      Poważne zmiany w zyciu zawsze nas przerażają, często zasmucają kiedy
      zamyka się jakiś rozdział. To naturalne, tak samo jak naturalne jest
      uciszenie burzy i pojawienie się słońca na niebe.
      • demonsbaby Re: dlaczego? 18.12.09, 11:13
        Ważne też jest, żeby umić sobie odpowiedzieć na pytanie: kocham /
        nie kocham? Jak już sobie wyprostujesz pewne założenia, warto
        porozmawiać z mężem jak się czujesz.
        U Ciebie ważną rolę odgrywa jeszcze jeden czynnik. Żyjesz za
        granicami kraju, gdzie od ręki miałaś przyjaciół, pomoc rodziców, a
        tam niestety zostałaś na łasce i niełasce pracodawcy, męża,
        siebie ... a życzliwości wokół brak. Kiedyś żyłąm w podobnym związku
        na obczyżnie. Z racji braku przyjaciół i tego, że czułam się tam
        samotnie - związek się rozpadł, z racji tego, że "co się czepiam,
        marudzę, może sobie sama poszukam nowych znajomych".
        Dziś będąc bogatsza w nowe doświadczenia umiałabym tamten problem
        rozwiązać inaczej i być może dziś moje życie wyglądałoby zgoła
        inaczej.
        Cięzko doradzać w takich sytuacjach, bo to co nas cechuje to
        subiektywizm oceny całej sytuacji i zamknięcia na konkretne bodzce z
        zewnątrz.
        Nie mniej przy braku chęci driugiej strony i wsparcia, trzeba zacząć
        dbać o siebie i rozwoj dzieci w ciepłym i szczęsliwym domu, przede
        wszystkim ze szczęsliwą mamą.
    • migotka-2 Re: dlaczego? 19.12.09, 16:25
      Wygląda na to że masz marzenia. Weź się w garść i zacznij je realizować, a życie
      zupełnie zmieni kolory! Powodzenia!
    • olta4 Re: dlaczego? 02.01.10, 23:12
      kurde czytajac to wyruszylam sie bardzo az nie wiem co ci napisac szkoda mi
      ciebie bardzo mmam nadzieje ze wszstko sie ulozy ........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka