Dodaj do ulubionych

Jestem chora - jestem TREDOWATA

14.02.10, 02:01
Po wieluuuuuu latach przylecialam do Polski do mojego rodzinnego miasteczka.
Miałam tam tylu znajomych, mielismy stały kontakt. i nagle wrociłam jako
wdowa. Nie zapomne widoku jaki wmurowal mnie w chodnik w samo poludnie dnia
pewnego. jedna z najblizszych mi duszyczek zauwazyla mnie i....... uciekla.
Kombinowala strasznie bo wyjsc miala malo - ale uciekla. To tylko jedna
opowiastka. Ale unikan i ucieczek byla cala masa. Pomyslalam -ok- wyprowadzam
sie i tak do wawy. Tutaj- juz przed moja wprowadzka wszyscy wiedzieli ze
mieszkac bedzie wdowa z dzieckiem. jestem teraz jak pieciononzny orangutan z
penisem na czole - zjawisko, dziwactwo do poogladania i to najlepiej z daleka.
No nic pomyslalam. Odezwal sie jeden z najlepszych przyjaciol meza, odwiedzil
mnie, zaoferowal pomoc. Umowilismy sie na takie bardziej luzne spotkanie bez
placzu z rodzinami. naszykowalam salatek, ciast itd - i jego zona zrobila mu
awanture O MNIE. czy to k... mozna pojac? czy moze ja juz jestem jakas
nastawiona. Nie przyjechali. Awantura zaczela sie podczas podrozy do mnie.
Wiedzieli ze jest to moj jedyny wolny weekend, ustalalismy to dlugo - tak
bardzo sie cieszylam ze dzis sama nie bede. I ten j.....bany los nie dosc ze
zabral mi meza to teraz mnie osmiesza z tego samego powodu. Czuje sie jak
tredowata. Przegladam telefon i mam tam mame, tate, poczte glosowa, operatora
internetuurzad miasta, krus, pare osob z USA ale nikogio z groma moich starych
znajomych - przyjaciol. Zaczyna mnie bolec zawartosc tego urzadzenia
Obserwuj wątek
    • karina.ge Re: Jestem chora - jestem TREDOWATA 14.02.10, 12:41
      Rozumiem, ze twoim rodzinnym miejscem jest małe miasteczko, to dużo
      tłumaczy, w takich małych społecznościach - nie wiedzić dlaczego -
      ludzie tak jakoś dziwnie czasem zachowują się względem siebie. Nie
      ma się co przejmować. A jak mówi przysłowie: Kto przestaje być
      przyjacielem, nigdy nim nie był. Ja osobiście przestałam mysleć o
      ludziach tak, że są na zawsze, uczę sie, że pojawiaja sie, czasem
      właśnie odchodzą, a potem pojawia sie ktoś inny i wnosi do mojego
      światopoglądu, życia coś nowego. I myslę, że to wcale nie jest złe.
      Rozwijamy sie i kształtujemy każdego dnia. Moze po takim czasie,
      kiedy byłaś w Stanach, jak piszesz, patrzysz na zycie inaczej. A a
      propos braku tolerancji, zrozumienia u dorosłych ludzi, czy jak to
      juz tam nazwać... to uważam zawsze jedno: Zahamowanie rozwoju
      życiowego i brak prawdziwych doświadczeń. Pozdrawiam
    • noemi755 Re: Jestem chora - jestem TREDOWATA 14.02.10, 15:01
      Moja "przyjaciółka" zapewniała, że na pewno nie zostanę sama. Mam
      przecież tak wielu przyjaciół. Po śmierci mojego męża nie odzywała się
      przez 1,5 roku. Pewnego dnia zadzwoniła i spytała czy może mnie
      odwiedzić. Zgodziłam się (ale dzisiaj tego żałuję). Przyjechała niby mnie
      przeprosić, lecz jednocześnie dodała, że oni ( z mężem) wycofują się ze
      znajomości, w których istnieje ryzyko rywalizacji ( niby ja miałabym być
      zagrożeniem dla ich związku, ich świętej i nieskalanej miłości
      małżeńskiej).
      Jestem sama 2,5 roku i tak naprawdę przyjaciół nie mam wcale.Wszyscy się
      wykruszyli. Mam jedną przyjaciółkę, ale mieszka w Paragwaju, więc kontakt
      mamy sporadyczny. Mam grono znajomych, koleżanek z pracy, które chętnie
      mnie odwiedzają ze swoimi dziećmi (mam duży dom, mnóstwo miejsca do
      zabawy).Tylko ze względu na dzieci podtrzymuję te znajomości. Nas rzadko
      ktoś zaprasza. Ale mam to gdzieś.Umiem sobie i dzieciom tak czas
      zorganizować, że jesteśmy szczęśliwi:):):) Życzę Wam wszystkiego dobrego
      i pozdrawiam!
    • mar-y88 Re: Jestem chora - jestem TREDOWATA 14.02.10, 18:22
      Małe miasteczka są najgorsze, nie wiele się dzieje i ludzie za
      wszelką cenę szukają sensacji. Na szczęście mieszkam w dużym
      mieście, ale wychowałam się i pracuję właśnie w takiej dziurze i
      dosłownie widzę jak idąc ulicą ruszają się firanki w oknach, ale jak
      ktoś stoi na podwórku to bardzo szybko znika za dźwiami co bym go
      moją żałobą nie zaraziła. Tak jak napisałaś boli kiedy uciekają
      osoby bliskie... Jednocześnie pojawia się pytanie 'czy były bliskie'
      jak to mówią prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie...
      • elka323 Re: Jestem chora - jestem TREDOWATA 14.02.10, 19:52
        Kasta4 ,to nie ty jesteś trędowata , to trędowaci są ludzie z naszego
        otoczenia.Nie tylko ty masz ten problem i nie tylko ciebie unikają "niby"
        przyjaciele.Z czasem przyzwyczaisz się do tego , że nie jesteś pożądanym gościem
        , że kobiety przy swoich mężczyznach patrzą na ciebie podejrzliwie , bo czują
        się nie wiadomo dlaczego zagrożone.Przeszłyśmy przez to prawie wszystkie - takie
        traktowanie wdów jest w Polsce powszechne .Ja już się tym nie przejmuję ,
        chociaż z początku te życzliwe osoby zdrowo dały mi w kość.Nie mam przyjaciół -
        jedynie znajomych , nie jestem zapraszana na imprezy i najczęściej spędzam czas
        sama lub z synami.Bywam złośliwa wobec znajomych , bo często przygaduję im- a co
        , boisz się o męża?I zawsze jedna odpowiedz - no co ty , skąd, ale wiesz dziś
        nie mogę.
        Nie martw się , z czasem uodpornisz się.Pozdrawiam
        • kasta4 Re: Jestem chora - jestem TREDOWATA 14.02.10, 20:02
          To wszystko jakos zrozumialam ale najbardziej niesmaczne jest to, ze traktowana
          jestem jako zagrozenie dla zwiazkow!!!!!!!! To obrzydliwe. I robia nam to
          kobiety - bo to one maja tak nas...e w glowach. jedyne slowo jakie mi przychodzi
          wlasnie do glowy odnosnie tej sytuacji to "obrzydliwe".
        • agni-123 Re: Jestem chora - jestem TREDOWATA 14.02.10, 20:23
          Dziewczyny ludzie są okrutni.Ja się jeszcze z czymś takim nie
          spotkałam,ale wiem ,że takie sytuacje sie zdarzają.Jest to wręcz
          śmieszne.Przecież wdowa to nie myśliwy,który czeka tylkożeby
          upolowac znowu.Wdowa cierpi i szuka pocieszenia,ale u przyjaciółek,
          a nie w ramionach męża przyjaciółki.Jeżeli tak myślą to są puste w
          środku i nie są pewne uczuć swoich mężów.Śmiejmy się i z takich,bo
          wyglądają żałośnie ze swoją zazdrością.Ja mam dużo koleżanek-mężatek
          i wręcz zapraszają mnie a ich mężowie mówiaże jakby co to słuzą
          pomocą.Widać mam szczęście czego i Wam życzę.
          • justynakm1 Re: Jestem chora - jestem TREDOWATA 15.02.10, 11:44
            Czytam i oczom nie wierze, choc pewnie i ja kiedys taki glupi
            komentarz uslysze od jakiejs znajomej. Chyba mam wielkie szczescie
            bo zadna z naszych (teraz juz moich) zaprzyjaznionych - tak naprawde-
            par nie wykrecila mi takiego numeru!! Zadna kobieta nie rzucila
            takiego textu, nie robila głupich min... Kogo obchodzą ich mężowie?
            My tutaj to wiemy, one - jeszcze po tej lepszej stronie zycia -
            nie.. Oby nigdy los nie postawil ich w naszej sytuacji.
    • trelka10 Re: Jestem chora - jestem TREDOWATA 15.02.10, 19:39
      kasta niestety to kolejny etap, patrzysz wokół i ... jest albo pustka albo
      zaledwie garstka osób na które możesz liczyć. Gdzieś w starym wątku też
      pisałyśmy o podobnych sytuacjach ale nie ma co się stresować.
      Po prostu olej to! Nawiąż nowe znajomości!
      Wiem jak jest ciężko, kiedy idzie się ulicą a człowiek ma wrażenie ze wszyscy
      patrzą się na każdy krok, gest, ubranie, makijaż.
      Dzisiaj mnie to bawi ale wiem jak było mi ciężko na początku.
      Teraz mam garść przyjaciół za to prawdziwych i kilka osób na które mogę liczyć
      (chociaż bardziej typ ze mnie zosi-samosi)
      A swoją drogą jak mają nas traktować dobrze inni skoro już w bajkach wdowa jest
      be... w ulubionej bajce dziewczynek o kopciuszku ta zła macocha (wdowa z córkami) :D
      a na poważnie życzę Ci wiele siły!
      • kasta4 Re: Jestem chora - jestem TREDOWATA 15.02.10, 22:05
        no tak - nawet w bajkach.... To slowo WDOWA jest okropne - smierdzi
        niezaradnoscia i samotnoscia itd. Nie lubie go, nienawidze. Chyba latwiej by mi
        bylo powiedziec (hipotetycznie :-)) ze jestem dziwka niz "wdowa". jakos okropnie
        ciezko to przechodzi przez gardlo. Wybaczcie dosadnosc. Znowu robie sie
        nabuzowana. ostatnio bylam wyrzucuc smieci i slyszalam na korytarzu szepty o
        "wdowie" - to k.... mogly zaczekac az wroce do mieszkania!!!!!! Juz sa plotki ze
        mi dziecko odebrali bo malutki z babcia na wakacjach jest i od kilku dni widza
        mnie sama a nie z dzieckiem. Obrzydliwe
        • madzik2-4 Re: Jestem chora - jestem TREDOWATA 15.02.10, 22:56
          Kasta wypnij sie na wszystkich,tak nie ma innego wyjścia jak ignorancja,ja tak
          robiłam,ja udawałam ze nie widzę,omijałam z daleka i nie wdawałam się w
          bezsensowne rozmowy,pomału małymi kroczkami,wstawałam i wstaję nadal,ale
          najwięcej właśnie znaczy to ze to ja SAMA jakoś bo jakoś ale daję radę i nie
          potrzebuję niczyjej łaski.Może i zgorzkniałam w tej samotności.........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka