mwiktorianka
22.02.10, 18:04
Witam!Pisze do was kobitki bo chce zrozumiec-dowiediec sie jak to
jest.Jestesmy małzenstwem od 18 lat,kochamy sie,szanujemy.Ja mam 38
lat,maz 40.Mamy troje dzieci.Za soba gorsze i lepsze okresy,ale nie
wyobrazamy sobie zycia bez siebie.Kiedys uprawialismy sex jak
szaleni,co dzien lub kilka razy na dzien.Z biegiem czasu coraz
rzadziej,ale to chyba normalne,wiadomo,ze zawsze nie bedzie jak na
poczatku.Od jakis 7,8 lat kochamy sie srednio raz na m-c.Byl czas,że
mi to odpowiadało,ale od jakigos czasu wzrosly moje
potrzeby.Dodam,ze prawie zawsze to ja inicjuje zblizenie,jakies dwa
lata temu postanowiłam dac sobie na wstrzymanie i zobaczyc jak sie
sprawy potocza i ...nie kochalismy sie trzy m-ce.Mąz jest dla mnie
super kochankiem,jest mi z nim naprawde cudownie,jemu ze mna chyba
tez..ale czemu tak rzadko?Poza tym jest super na kazdym innym
polu.Czasem chodza mi po głowie mysli,że moze mnie zdradza,ale poza
sexem nic na to nie wskazuje.Nie sadze aby tak było.Nie wiemczy to
mozliwe aby naprawde mial tak małe potrzeby?Wiem,ze napewno troche
juz mu spowszedniał sex z ta sama kobieta przez tyle lat,ale jak juz
sie kochamy zawsze jest nam super nie jest to sex na "odwal
sie".Prosze napiszcie jak jest z waszymi meżami,szczególnie jesli
jestescie w wieloletnich związkach.Szczerze powiem,ze boje sie
zapytac go wprost -dlaczego?Boje sie usłyszeć,że juz go nie krecę
jak dawniej,z drugiej strony wiem,że raczej mi tego nie powie
wprost,aby mnie nie zranic.Próbowałam delikatnie sugerowac,że
kochamy sie za rzadko,ale on nic na to nie odpowiadal i nic tez z
tego nie wynikało.Najgorsze dla mnie jest chyba to,ze m prawie nigdy
sam nie wychodzi z inicjatywa,czuje sie upokorzona tym,że
musze"żebrać" o sex.Sama juz nie wiem co otym myslec.