Dodaj do ulubionych

Maz nie ma ochoty na sex...

22.02.10, 18:04
Witam!Pisze do was kobitki bo chce zrozumiec-dowiediec sie jak to
jest.Jestesmy małzenstwem od 18 lat,kochamy sie,szanujemy.Ja mam 38
lat,maz 40.Mamy troje dzieci.Za soba gorsze i lepsze okresy,ale nie
wyobrazamy sobie zycia bez siebie.Kiedys uprawialismy sex jak
szaleni,co dzien lub kilka razy na dzien.Z biegiem czasu coraz
rzadziej,ale to chyba normalne,wiadomo,ze zawsze nie bedzie jak na
poczatku.Od jakis 7,8 lat kochamy sie srednio raz na m-c.Byl czas,że
mi to odpowiadało,ale od jakigos czasu wzrosly moje
potrzeby.Dodam,ze prawie zawsze to ja inicjuje zblizenie,jakies dwa
lata temu postanowiłam dac sobie na wstrzymanie i zobaczyc jak sie
sprawy potocza i ...nie kochalismy sie trzy m-ce.Mąz jest dla mnie
super kochankiem,jest mi z nim naprawde cudownie,jemu ze mna chyba
tez..ale czemu tak rzadko?Poza tym jest super na kazdym innym
polu.Czasem chodza mi po głowie mysli,że moze mnie zdradza,ale poza
sexem nic na to nie wskazuje.Nie sadze aby tak było.Nie wiemczy to
mozliwe aby naprawde mial tak małe potrzeby?Wiem,ze napewno troche
juz mu spowszedniał sex z ta sama kobieta przez tyle lat,ale jak juz
sie kochamy zawsze jest nam super nie jest to sex na "odwal
sie".Prosze napiszcie jak jest z waszymi meżami,szczególnie jesli
jestescie w wieloletnich związkach.Szczerze powiem,ze boje sie
zapytac go wprost -dlaczego?Boje sie usłyszeć,że juz go nie krecę
jak dawniej,z drugiej strony wiem,że raczej mi tego nie powie
wprost,aby mnie nie zranic.Próbowałam delikatnie sugerowac,że
kochamy sie za rzadko,ale on nic na to nie odpowiadal i nic tez z
tego nie wynikało.Najgorsze dla mnie jest chyba to,ze m prawie nigdy
sam nie wychodzi z inicjatywa,czuje sie upokorzona tym,że
musze"żebrać" o sex.Sama juz nie wiem co otym myslec.
Obserwuj wątek
    • izabela0910 Re: Maz nie ma ochoty na sex... 22.02.10, 19:23
      Nasunęła mi się myśl że może twój mąż ma jakieś problemy ze zdrowiem np z
      prostatą albo z czymś innym.A jak to facet się nie przyznać:)
      Może jestem młoda i nie doświadczona ale ja bym z mężem porozmawiała z mężem na
      ten temat,być może on nawet nie domyśla się że jest taki problem z którym ty się
      źle czujesz...
      • czarne_wino Re: Maz nie ma ochoty na sex... 22.02.10, 19:36
        za wczesnie na prostate. poza tym to raczej objawialo by sie slabszym
        wzwodem niz popedem.
        mysle,ze wasz seks byl oparty glownie na cielesnej fascynacji.
        wiadomo,z wiekiem fascynacja maleje,zamienia sie w inne uczucie,
        przyjazni,przywiazania. a wiec i czestotliwosc drastycznie maleje.
        ja bym jednak radzila przyjrzec sie bardziej mezowi,jego zachowaniu. o
        romansie zona przewaznie dowiaduje sie ostatnia.:) albo wcale.
        na takie problemy polecam forum "malzenstwo bez seksu".
        • marc.el Re: Maz nie ma ochoty na sex... 01.03.10, 12:39
          czarne_wino napisała:

          > za wczesnie na prostate. poza tym to raczej objawialo by sie slabszym
          > wzwodem niz popedem.

          Z prostata to bys sie zdziwiła .....
    • panpaniscus Re: Maz nie ma ochoty na sex... 22.02.10, 21:16
      Zupełnie nie rozumiem, czemu nie porozmawiasz o tym z mężem, zamiast oczekiwać,
      że my zgadniemy, dlaczego on zachowuje się tak, a nie inaczej - na podstawie
      garści informacji, które podałaś. Powody mogą być różne, w jaki sposób
      zweryfikujesz, które z zaproponowanych przez forumowiczki dotyczą twojego męża?

      Jeśli boisz się z nim rozmawiać, bo boisz się go urazić, zacznij od "Kochanie,
      uwielbiam się z tobą kochać" - dalej powinno być w miarę prosto. Bez wypominania
      czy dopominania się. Frustracja seksualna jednej osoby to problem obojga
      małżonków, myślę.

      Boisz się usłyszeć, że go już nie kręcisz - ale przecież jeśli to prawda, to to
      już się dzieje. Nie kochacie się, jesteś sfrustrowana, czujesz się upokorzona
      żebraniem o seks - czy to nie wystarcza, żeby coś zmienić? Zamiast chować głowę
      w piasek, po prostu weź byka za rogi. A dobra rozmowa o seksie może łatwo
      się zmienić w dobry seks.
      • tully.makker obsmialam sie jak norka. 22.02.10, 21:30
        Na pewno rozmowa z mezem sprawi, ze zycie seksualne znow zakwitnie.
        • kochamkotyijuz Re: obsmialam sie jak norka. 23.02.10, 03:58
          A ja cie doskonale rozumiem.Nie ma nic fajnego w zebraniu o sex a
          nic gorszego niz inicjujac go dostac kosza.Byc moze twoj maz jest
          zapracowany,zestresowany a moze rzeczywiscie ma problemy zdrowotne
          jak tu wspomniala jedna z kolezanek.

          Czerdziestolatkowie przezywaja swoja druga mlodosc.Moze warto
          poobserwowac meza czy oby napewno nie ma tej trzeciej : (

          Napisze ci przyklad z mojego doswiadczenia.
          Siedzimy sobie z mezem wieczorkiem i ogladamy film.Jest pozno kolo
          polnocy.W pewnym momencie lapie sie ,ze przysypiam i gubie
          watek.Wstaje taka pol przytomna,zegnam meza i czlapie na gore do
          sypialni.A tu za mna maz tup tup tup wskakuje do lozka i zaczyna
          sie.Czasem uda mu sie mnie rozbudzic ale czasem musze go odeslac z
          kwitkiem.Wtedy jest urazony i odepchniety...

          Moze ty tez inicjujesz sex w nieodpowiednim momencie?Coprawda
          napisalas ,ze maz nie odmawia ale robi to bez zapalu i emocji,tak?

          Moze byc tez ,ze juz go nie pociagasz.To smutna wersja, ale
          prawdopodowna. Spelnia jedynie malzenski obowiazek...
          • czarne_wino Re: obsmialam sie jak norka. 23.02.10, 09:08
            kochamkotyijuz napisała:

            > >
            > > Siedzimy sobie z mezem wieczorkiem i ogladamy film.Jest pozno
            kolo > polnocy.W pewnym momencie lapie sie ,ze przysypiam i gubie
            > watek.Wstaje taka pol przytomna,zegnam meza i czlapie na gore do
            > sypialni.A tu za mna maz tup tup tup wskakuje do lozka i zaczyna
            > sie.>


            Na pewno pobudzil go film ha ha ha!
        • nat.wroclaw My też pękamy ze śmiechu, tully 23.02.10, 07:26
          > Na pewno rozmowa z mezem sprawi, ze zycie seksualne znow zakwitnie.

          Na pewno lękowe unikanie kontaktu _wprost_ oraz graniczenie sie do konsultacji
          na forum staną się panaceum na problemy mwiktorainki.

        • panpaniscus Re: obsmialam sie jak norka. 23.02.10, 13:42
          Może mało się w twoim życiu seksualnym do tej pory działo, jeśli nigdy rozmowa o
          seksie nie zmieniła się w międzyczasie w praktyczne działanie.

          A bez rozmowy to naprawdę wróżenie z fusów. Ponoć dlatego łatwiej być lekarzem,
          niż weterynarzem, że z człowiekiem-pacjentem pogadasz i możesz się go o różne
          rzeczy spytać.
          • tully.makker Re: obsmialam sie jak norka. 23.02.10, 13:48
            Problem w tym, ze to nie bedzie rozmowa o seksie, tylko o bezseksiu.
            Niespecjalnie podniecajaca.
    • nat.wroclaw Re: Maz nie ma ochoty na sex... 23.02.10, 07:36
      >>Wiem,ze napewno troche juz mu spowszedniał sex z ta sama kobieta przez tyle lat

      >>Szczerze powiem,ze boje sie zapytac go wprost -dlaczego?Boje sie usłyszeć,że
      juz go nie krecę jak dawniej (...)


      mwiktorianko, Ty juz wiesz, co zrobić, by, jak pisalaś na poczatku swojego
      postu: "zrozumiec-dowiediec sie jak to jest".

      Napisawszy na forum trochę dałaś ujście emocjom, uwalniasz gromadzace sie
      napiecie - okej. Ale realnie - zmienić coś może tylko bezpośredni kontakt z
      mężem w tej sprawie.

      Strzel sobie setke, wybierz sensowny moment i pogadaj od serca bez ciśnienia,
      fochow i rozpaczy - bardziej informacyjnie, dokladnie tak, jak napisałaś, żeby
      "zrozumiec".

      I może na poczatku nie nastawiaj sie, że mąż zmieni się stosownie do Twoich
      oczekiwań tez nie naciskaj na to. Dlatego pisałam, zeby rozmawiac bez cisnienia
      w stylu "dłuzej tego nie zniosę!" Po prostu nastaw się na próbe dowiedzenia się
      dlaczego. Dopiero potem zobaczysz, co można z tym zrobic.

      Serdeczności.

      • czarne_wino Re: Maz nie ma ochoty na sex... 23.02.10, 09:10
        nat.wroclaw napisała:

        > > Strzel sobie setke, wybierz sensowny moment i pogadaj od serca
        bez ciśnienia,

        Pod warunkiem,ze maz bedzie mowil prawde.
    • czarne_wino Re: Maz nie ma ochoty na sex... 23.02.10, 09:05
      ,
      > >>
      > Próbowałam delikatnie sugerowac,że kochamy sie za rzadko,ale on
      nic na to nie odpowiadal i nic tez z > tego nie wynikało.

      No przeciez napisala? Widocznie facet cos ukrywa.
      • mwiktorianka Re: Maz nie ma ochoty na sex... 23.02.10, 17:38
        Dzieki za odpowiedzi.Rozmowa była wczoraj,cieżko mu sie o tym rozmawia,ale powiedział ,że nie ma nikogo innego.Pytał co ja tak ostatnio z tym sexem więc powiedziałam,że tak mam ,moze to taki wiek,ze na maxa jestem rozbudzona.Jesli chodzi o moment to zawsze wybierałam taki kiedy był wypoczęty miał np wolne w pracy itd.On nie odmawiał i tak jak pisałam zawsze było super.Chyba nigdy nie było takiej sytuacji zebym nie była w pełni zadowolona.I on tez.Jesli juz sie kochamy to ZAWSZE jest odlotowo.Dziś wysłałam mu z pracy kilka sms-ów takich pikantnych on odpisał tak,że az mi się gorąco zrobiło,a teraz oboje czekamy na te upojna noc.Myslę,że to czas i monotonia robią swoje,postaram sie to zmienic.Pozdrawiam i dziekuje za zrozumienie.
        P.S.Nie chodziło mi o recepte czy diagnoze bo to niemozliwe,ale o odpowiedzi typu jak jest z waszymi meżami.Wszedzie sie słyszy,ze to kobiety czesto nie maja ochoty,a faceci prawie zawsze.Dlatego byłam ciekawa czy rzeczywiscie inni tak maja,a mój jest nielicznym wyjatkiem.
        • czarne_wino Re: Maz nie ma ochoty na sex... 23.02.10, 20:08
          niejeden maz cieszylby sie z takiej zony, np. moj:)
          powodzenia.
          • mwiktorianka Re: Maz nie ma ochoty na sex... 24.02.10, 12:37
            Wczoraj już po(super seksie)drążyłam temat dalej.Okazało sie,że jest tak jak podejrzewałam...po prostu tyle lat z z ta sama kobieta to nic super podniecajacego.Przyznał,że z nowa i do tego młodszą miałby duże chęci,ale ze mna mozliwosci ma już ograniczone bo zwyczajnie mu sie nie za bardzo chce.Jest mi bardzo przykro,ale wiem,że to naturalne,że w wiekszości przypadków tak sie dzieje.Gdybym nie należała do tego typu kobiet,które cały czas potrzebuja akceptacji-podziwu ze strony męża byłoby mi pewnie łatwiej.Staram się byc zawsze zadbana,podobac mu sie.Wiem,że mu sie nadal podobam,przez te lata niewiele zmienil sie mój wyglad,choc to zasługa bardziej genów niz moja.Nie zmienia to jednak faktu,ze mu spowszednialam.Na innych polach super sie dotarlismy,rozumiemy sie czasem bez słów,bardzo szanujemy itd.Zastanawia mnie tylko skąd mi sie to bierze,czy z wiekiem u kobiet rosna potrzeby?Zawsze lubiłam sex,nigdy nie odmawiałam,byl taki kilkuletni nawet okres kiedy te zblizenia raz w m-cu w zupełnosci mi wystarczały i wogole nie zastanawiałam sie nad tym czy kochamy sie za rzadko czy nie.Dopiero od ok.roku miewam takie okresy kiedy w kołko mysle o seksie.Trwa to np.ok.tygodnia,a póxniej na m-c czy dwa mija.Nie wiem co z tym zrobic.Jednak postanowiłam nie narzucac sie mu,nie inicjowac pierwsza.Chcę zobaczyc jak czesto on bedzie miał ochote i czy wogole....Powiedziałam mu,że czekam na sygnał z jego strony wtedy gdy bedzie miał ochote.Od jakiegos czasu mysle o wibratorze nawet ogladaliśmy w internecie,chyba go kupie.
            • marianka_marianka Re: Maz nie ma ochoty na sex... 24.02.10, 13:13
              U mnie jest różnie, czasem trafiamy w obopólne chęci, czasem nie. Seks jest delikatną płaszczyzną i trzeba się poruszać jak po polu minowym, bardzo łatwo można zranić drugą stronę.

              po prostu tyle lat z z ta sama kobieta to nic super podniecajacego. Przyznał,że z nowa i do tego młodszą miałby duże chęci

              Szczerość szczerością, ale tego to nie powinien Ci mówić.
            • czarne_wino Re: Maz nie ma ochoty na sex... 24.02.10, 13:24
              w sumie to dziwne.my z mezem dzialamy na siebie po 20 latach prawie
              tak samo,jak dawniej.no,ale ja zawsze dawkowalam skes
              mezowi:))))).moze dlatego? zawsze bylismy dosc emocjonalnym
              malzenstwem, czesto sie na siebie gniewalismy, nie moglismy sie
              dogadac i to sie odbijalo na ilosci seksu,ale nigdy na jakosci.
              wlasciwie jestem pewna,ze gdybym dzisiaj nawet zainicjowala
              zblizenie (czego nigdy w zwiazku nie robilam) to moj maz by sie ze
              mna pogodzil. ale mam od 3 miesiecy kryzys i ani ja nie mam ochoty
              na godzenie sie, ani on. zawsze uwazalam,ze jak jest porozumienie w
              dzien to i w lozku sie dobrze uklada, ale na Twoim przykladzie
              widze, ze nie.
              • marc.el Re: Maz nie ma ochoty na sex... 01.03.10, 11:32
                przez 3 miesiace nie masz seksu??!!
                Rozumiem różne rzeczy .. tydzien, dwa nooo miesiac, ale po 3 miesiącach to
                zostaje tylko wspólne konto, dom, oplaty na poczcie ...
            • tully.makker Re: Maz nie ma ochoty na sex... 24.02.10, 13:25
              Przyznał,że z nowa i do tego młodszą miałby duże chęci,ale ze mna
              mozliwosci
              > ma już ograniczone bo zwyczajnie mu sie nie za bardzo chce.Jest mi
              bardzo przyk
              > ro,ale wiem,że to naturalne,że w wiekszości przypadków tak sie
              dzieje.

              Mysle, ze spokojnie moglby sobie darowac udzielanie ci tej
              informacji. Czemu to mialo sluzyc?
              • czarne_wino Re: Maz nie ma ochoty na sex... 24.02.10, 13:52
                powiedzial,bo widocznie zna swoja zone i jej reakcje. nie obrazila
                sie tylko zaczela szukac dla siebie modelu wibratora.lepsze to niz
                kochanek na boku , jak czynia to inni.
                • tully.makker Re: Maz nie ma ochoty na sex... 24.02.10, 15:35
                  powiedzial,bo widocznie zna swoja zone i jej reakcje.

                  No tak, rzeczywiscie, wie ze mizna napluc zone w twarz, a ona sie
                  nie obrazi, tylko grzeczniutko poszuka sobie wibratora. Ktory nie
                  wiem czemummialby byc lepszy niz kochanek na boku?
                  • marc.el Re: Maz nie ma ochoty na sex... 01.03.10, 11:34
                    tully.makker napisała:

                    > No tak, rzeczywiscie, wie ze mizna napluc zone w twarz, a ona sie
                    > nie obrazi, tylko grzeczniutko poszuka sobie wibratora. Ktory nie
                    > wiem czemummialby byc lepszy niz kochanek na boku?

                    Nie powinien mówić, czasami lepiej nic nie mówić .. niby to samo ale ...
                    Naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy wibratorem a kochankiem??
                    • tully.makker Re: Maz nie ma ochoty na sex... 01.03.10, 12:05
                      > Naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy wibratorem a kochankiem??

                      Widze zasadnicza - spuszczenie z krzyza kontra frajda dla wszystkich
                      zmyslow. Dlatego postawiona przez partnera przed koniecznoscia
                      wyboru wybralabym kochanka.
                      • marc.el Re: Maz nie ma ochoty na sex... 01.03.10, 12:09
                        Wymiękam na takie dictum ...;(
              • sebalda Re: Maz nie ma ochoty na sex... 24.02.10, 15:00
                Wzrost libido u kobiety w Twoim wieku jest jak najbardziej naturalny, niestety u
                facetów często jest odwrotnie, dlatego tym zaniepokojeni często przeżywają tzw.
                drugą młodość i szukają potwierdzenia swojej nieco podupadłej męskości w
                ramionach młodszych kobiet, które z kolei mają mniej wyrafinowane potrzeby niż
                starsze, doświadczone panie.
                Cenię sobie szczerość, ale tutaj to szczerość do bólu, dosłownie. Mnie takie
                wyznanie jednak bardzo by zabolało. I tak jak pisze Tully, nie wiem czemu
                mialoby slyżyć. Przecież nie odejmiesz sobie lat, nie staniesz się nagle
                tajemnicza, nowa. Ale możesz się stać nieco niedostępna, niektórych to kręci.
                Świadomość, że mąż może Cię mieć na każde zawołanie, że Ty tylko czekasz na jego
                skinienie, może sprawiać, że jemu się już nie chce starać.
                Nie lubię rad typu: spraw, żeby stal się zazdrosny, bo to przy poważnych
                problemach charakterologicznych prawie nigdy nie działa, ale w Waszej sytuacji
                myślę, że może to dodałoby nieco pieprzu Waszemu związkowi. Zaaranżuj może
                jakieś drobne sygnaly, że ktoś Cię adoruje, a jednocześnie przez dluższy czas
                wstrzymaj się z zakusami na niego w łóżku, udawaj zamyśloną i nieobecną. Nie
                wiem, normalnie uważam, że to głupie, ale postawa Twojego męża nie jest jednak
                tak do końca przyjemna i jeśli Ci zależy na zmianie jego nastawienia, można
                spróbować. Ale może się mylę.
                • tully.makker Re: Maz nie ma ochoty na sex... 24.02.10, 15:39
                  My wprawdzie jestesmy razem dopiero 9 lat, ale wiesz, co
                  najbardziej dziala na mojego partnera - kiedy wychodze gdzies sama -
                  z racji pracy mam rozne wieczorne wyjscia, on czasami nie moze mi
                  towarzyszyc, zo nie ma kto sie zajac maluchem. No wiec robie sie na
                  bostwo, zakladam nie tylko seksowna bielizne ( to codziennie) ale
                  takze ponczochy, wysokie obcasy, miotam sie po domu w tym
                  niekompletnym stroju. I chocbym wrocila nie wiem jak pozno, to nie
                  spi i czeka...
                  • sebalda Re: Maz nie ma ochoty na sex... 24.02.10, 16:05
                    To mnie jednak wkurza. My, kobiety, musimy się starać, dbać o siebie, depilować
                    (nienawidzę tego), być zawsze uśmiechnięte i chętne, bo inaczej panu się
                    znudzimy i albo nie bedzie nas chcial, albo znajdzie sobie nowszy model. Oni nie
                    muszą nic. Nie dość, że często o siebie nie dbają (a już na pewno nie tak jak
                    my), to jeszcze nie starają się być mili, nie dbają o dobrą atmosferę w domu (to
                    o czym pisze czarne_wino, dobrze to znam), a jak potem kobietę boli glowa, to
                    obrażeni, urażeni, fochy i obrażanie się albo wręcz zdrada tłumaczona
                    oziębłością małżonki.
                    Kobieta zadbana, atrakcyjna, miła, szanująca, ale już nie nowa, już nudna, już
                    nie budzi dreszczyku emocji, no żesz kurna. Ja jednak bym coś z tym zrobiła:P
                    Wiesz, mwiktorianka, ja mam w domu odwrotną sytuację: mąż zawsze chcący, ale za
                    to pozostałe kwestie, o których piszesz, już nie bardzo. I właśnie dlatego ja
                    najczęściej go odtrącam, co z kolei nakręca spiralę jego niechęci i tak w kółko.
                    Jako kobieta czuję się przy nim atrakcyjna i pożądana, ale co z tego, skoro nie
                    czuję się już tak jako człowiek. Nie wiem, co gorsze.
                    Jeśli nie możesz znaleźć potwierdzenia swojej kobiecej atrakcyjności w oczach
                    męża, poszukaj go gdzie indziej. Broń Boże nie namawiam Cię na zdradę, ale może
                    na jakiś niewinny flircik. Ty odżyjesz, zabłyśniesz, będziesz zadowolona, może
                    mąż zobaczy ten blask w Twoich oczach i przypomni sobie, że to Ty jesteś tą jedyną:)
                    • czarne_wino Re: Maz nie ma ochoty na sex... 27.02.10, 20:12
                      milo jest spotkac kogos, kto mysli podobnie:)
                      flirt to fajna rzecz,dla obojga plci,byleby nie dowiedziala sie o
                      tym druga strona, bo wowczas roznie mozna domniemywac. z tego
                      mezowskiego flirtowania okazalo sie,ze wyszedl romans, taki mialam
                      donos. gdyby maz wczesniej nie wzbudzal mojej zazdrosci takim
                      zachowaniem to uwierzylabym mu,ze jednak tego romansu nie bylo, ale
                      poniewaz zachowywal sie zawsze tak, nie inaczej to sie doigral.
              • deodyma Re: Maz nie ma ochoty na sex... 24.02.10, 19:33

                > Mysle, ze spokojnie moglby sobie darowac udzielanie ci tej
                > informacji. Czemu to mialo sluzyc?


                moze chlopina chcial zobaczyc, jak zonka zareauje na ta wiesc i byc
                moze myslam, ze da mu przyzwolenie na seks z mlodsza babka?
                kto wie, co mu po glowie chodzi:)
                a tak swoja droga to nie rozumiem, czemu chlopu mniej sie chce, gdy
                jego zona ma wiecej niz 20-30 lat a kobiecie ma sie chciec , chocby
                mial i 50 lat.
                • mwiktorianka Re: Maz nie ma ochoty na sex... 24.02.10, 21:34
                  czarne wino zazdroszcze Ci tego,że po tylu latach oboje na siebie tak
                  dzialacie,to naprawde super.Nasze małżenstwo tez na przestrzeni tych lat nie
                  było zbyt spokojne,kłócilismy sie,czesto mieliśmy odmienne zdanie,bywały ciche
                  dni,a do tego ja zawsze bylam kobieta z temperamentem i potrafiłam sie wsciec
                  naprawdę mocno.Z biegiem lat wyciszyłam sie,teraz sie dotarlismy,ja nie walcze
                  jak lwica,wole załatwiac sprawy na spokojnie.Nadal nie należe jednak do
                  ludzi,którzy nie maja własnego zdania lub pozwalaja sobie dmuchac w przyslowiowa
                  kasze.M zreszta ceni u mnie to,że zawsze mam własne zdanie.Jesli chodzi o nasza
                  rozmowe to mysle,ze gdybym nie naciskała to nie powiedziałby tego.Ja jednak
                  drażyłam temat.Prawda jest taka,że podejrzewałam ,że tak własnie jest,nie bylo
                  to dla mnie wielkim zaskoczeniem,niemniej jednak jest mi bardzo przykro,czuje
                  sie upokorzona.Ktos napisał,że pozwoliłam aby naplul mi w twarz.To nie jest
                  tak,on powiedział prawdę,nie miał chyba innego wyjscia,znamy sie zbyt dobrze
                  zeby udawało sie nam wzajemnie oszukiwac.Co miał powiedziec,że tak nie jest,że
                  ma na mnie ochote,ale nie uprawiamy sexu bo...I co ja miałam zrobic w tej
                  sytuacji-wsciec sie na niego?Popłakac(prawie to zrobiłam,udało mi sie
                  powstrzymac siła woli),gdyby widział jak bardzo mnie zranil czulabym sie jeszcze
                  bardziej upokorzona.Nic by to nie zmienilo nie zaczał by mnie nagle
                  pragnac.Popelnilam jednak zasadniczy blad,mianowicie powiedzialam mu,ze nie
                  mogłabym go zdradzic,ze nie wyobrazam sobie sexu z innym(to prawda),ale mysle
                  teraz,że niepotrzebnie byłam tak szczera.Moze troche niepewnosci przydaloby mu
                  sie.Pamietam jaki nieraz byl napalony na mnie jak na jakiejs imprezie(tak
                  twierdzil)jakis facet rozbierał mnie wzrokiem.Powinnam cos zrobic w tym kierunku
                  np.wychodzic gdzies tylko z kolezanka itp.Moze to choc trochę zadziala.Poza tym
                  w innych sferach zycia jest tak super jak nigdy.Dotarlismy sie.M mnie
                  szanuje,dba o mnie itp.Tylko ten nieszczesny sex....
                  • czarne_wino Re: Maz nie ma ochoty na sex... 27.02.10, 20:15
                    mwiktorianka napisała:

                    > czarne wino zazdroszcze Ci tego,że po tylu latach oboje na siebie
                    tak> dzialacie,to naprawde super.

                    nie ma juz czego,bylo, minelo,wypalilo sie......
                • tully.makker Re: Maz nie ma ochoty na sex... 25.02.10, 07:51
                  On pewnie juz bzyka na boku. Jesli nie realnie, to na pewno w
                  wyobrazni.
                  • marc.el Re: Maz nie ma ochoty na sex... 01.03.10, 12:11
                    hehe rybko to że ty tak masz , nie oznacza jeszcze, ze inni też tak musza mieć ;)
                    • tully.makker Re: Maz nie ma ochoty na sex... 01.03.10, 12:54
                      Pytalas o to, czy JA widze roznice, wiec ci odpowiedzialam, lala.
            • mama303 Re: Maz nie ma ochoty na sex... 24.02.10, 22:05
              mwiktorianka napisała:

              > Gdybym ni
              > e należała do tego typu kobiet,które cały czas potrzebuja
              akceptacji-podziwu ze
              > strony męża byłoby mi pewnie łatwiej.Staram się byc zawsze
              zadbana,podobac mu
              > sie.

              Szkoda że starania nie sa obustronne. Mąz jak widać ciut zlewa te
              Twoje starania. Może przestań tak się ciągle starac i troche
              poolewaj Ty jego. Wibrator naprawdę może Ci się przydać ;-)
              • kochamkotyijuz Re: Maz nie ma ochoty na sex... 25.02.10, 03:11
                Dopiero od ok.roku miewam takie okresy kiedy w kołko mysle o
                seksie.Trwa to np.ok.tygodnia,a póxniej na m-c czy dwa mija.Nie wiem
                co z tym zrobic.

                Sex raz w miesiacu to baardzo malo.I moze wczesniej ci to nie
                przeszkadzalo, bo sama mialas obnizone libido.Teraz, kiedy wrocilo
                do normy, odczuwasz poprostu potrzebe czestszych zblizen.A myslisz w
                kolko, bo go nie dostajesz.Gdybys z mezem uprawiala sex choc raz w
                tygoniu, to moze i nawet nie zauwazylabys ozieblosci
                meza.Twierdzilabys moze ,ze sex masz rzadko, ale nie ,ze maz unika
                zblizen.
                U mnie (6 lat) przewaznie maz incjuje a wynika to glownie z tego ,ze
                on poprostu nie daje mi takiej mozliwosci,nie daje mi szansy na
                zainicjowanie bo zawsze jest pierwszy : )))
                • mwiktorianka Re: Maz nie ma ochoty na sex... 25.02.10, 17:07
                  Macie w przewazajacej czesci racje.Mam jednak świadomośc,że niewiele da sie z tym zrobic,nie jestem juz od dobrych kilku lat super podniecajaca partnerka dla niego.Dziwne tylko jest to,że choc wczesniej juz zauwazalam ,że m nie ma takiej ochoty na sex jak dawniej nie rostrząsałam tego,nie było mi to przesadnie sola w oku,dopiero teraz.Moze ja przechodze kryzys wieku sredniego,zblizam sie do 40 i mam swiadomosc tego,że niedługo będe starsza panią,ani sie obejrze,a tu 50.Niepokojace jest to,ze wielokrotnie dawałam m do zrozumienia,ze kochamy sie bardzo rzadko,ale on nigdy nic w tym kierunku nie zrobił,aby poprawic ten stan rzeczy.Ja powiedziałam,a on puscil mimo uszu i przeszedł nad tym do porzadku dziennego....Tak jakby mu wogóle nie zalezało na tym co sie miedzy nami dzieje,albo moze nie chciał i nie mógł nic z siebie wykrzesac.Jeszcze jedna rzecz mi nie daje spokoju,mianowicie to,ze to zawsze ja jestem inicjatorka,jemu zdarza sie wtedy gdy jest wstawiony(co zdarza sie niezwykle rzadko),a ja zdecydowanie wole gdy jest trzeźwy.Gdyby sex byl rzadko,ale przynajmniej w połowie przypadkow inicjatywa wychodziła by od niego to juz sytuacja wygladałaby lepiej.Od teraz nie mam najmniejszego zamiaru inicjowac zblizen,jesli bedzie miał ochote niech sam wyjdzie przed szereg.Z drugiej strony panicznie boje sie tego,ze przyparty przeze mnie do muru bedzie to robil tylko ze wzgledu na moje potrzeby,to byłoby dla mnie gorsze niz calkowity brak sexu.Marze o zbliżeniach,ale takich kiedy ja go podniecam i autentycznie ma ochote.Nie zniosłabym seksu z litosci lub "dla swietego spokoju".Czytałam historie pewnego faceta,którego zona nie miała ochoty na sex,on znalazl kochanke,póxniej jednak wrocil do zony czasem sie kochaja i jak pisze od strony technicznej jest OK,ale problem siedzi w jego glowie i z jego strony wogole nie ma pozadania.Wiec jest to mozliwe.Przeraza mnie to.Mam wrazenie,ze otworzylam puszke pandory,majac swiadomosc tego wszystkiego wiem,ze nic nie będzie juz takie jak dawniej.Czuje sie naprawde okropnie.Wczoraj pokłócilismy sie,z mojej winy,m widze,ze stara sie byc dla mnie bardzo mily itd,ale ja czuje sie tak zraniona( i chyba gdzies wglebi duszy bardzo zła na niego),że puszczaja mi nerwy.Teraz mysle,ze lepiej bylo tego nie drazyc,lepiej gdyby zostalo wszystko tak jak do tej pory tym bardziej,ze zmiany na lepsze sa niemozliwe.Jak czytam ,że inni po 20 latach nadal dzialaja na siebie tak samo,zastanawiam sie dlaczego u nas ta chemia nie dziala,a wlasciwie dziala ale tylko w jedna strone....
                  • efi-efi Re: Maz nie ma ochoty na sex... 26.02.10, 09:09
                    tully.makker napisała:
                    >>On pewnie juz bzyka na boku. Jesli nie realnie, to na pewno w
                    wyobrazni. <<

                    - jak większość facetów :)
                    Nie należy żyć złudzeniami.
                    • efi-efi Re: Maz nie ma ochoty na sex... 26.02.10, 09:11
                      forum.gazeta.pl/forum/f,15128,_Brak_Seks_u_w_malzenstwie.html
                      Polecam Ci to forum - właściwe miejsce dla Twoich problemów.
                      Zdziwisz się jak wiele kobiet w Twoim wieku i znacznie młodszych ma identyczne
                      problemy.
                    • tully.makker Re: Maz nie ma ochoty na sex... 26.02.10, 09:25
                      Mialam na mysli wyobrazanie sobie sexu z konkretna, stale ta sama
                      kolezanka, w ktorej sie zauroczyl.
                      • mwiktorianka Re: Maz nie ma ochoty na sex... 26.02.10, 13:23
                        Wiem,ze napewno jest tak,ze "bzyka"w wyobraźni inne babki.To co powiedzial
                        wskazuje na to,a i bez tego wiem,ze tak jest,zreszta chyba wiekszosc jesli nie
                        wszyscy faceci tak robi.Ja tez niejednokrotnie marzylam(śniłam) o sexie z
                        innym,ale co innego fantazjowac,a co innego rzeczywiscie chciec to zrobic.Ja nie
                        wyobrazam sobie siebie w tej roli.Wiem,że m zagląda na strony porno,razem tez
                        czasem ogladamy takie filmy,niestety tez z mojej inicjatywy.Dzis stwierdzil,ze
                        tu dziala biologia;on przekazał mnie swoje geny i teraz teoretycznie powinien
                        poszukac kolejnego obiektu w tym celu,a podobno inni faceci tak robia...Ja
                        natomiast odkrylam (podejrzewalam,że tak jest)przyczyne mojego bardzo wysokiego
                        libido w ostatnich dnia..jest prozaiczna i jak najbardziej naturalna-to dni
                        płodne.Wiem dokładnie kiedy były poniewaz prowadze obserwacje cyklu.Dzien przed
                        wzrostem tempki ochota znacznie zmalała.Nie w każdym cyklu tak mam,ale dokladnie
                        je przeanalizowalam i wyszło mi,ze zazwyczaj zdarza sie to w tych,gdzie owulacja
                        wystepuje wczesniej ok.11,12 dc,a faza lutealna jest wystarczająco długa aby
                        mogło dojsc do zagniezdzenia.A więc organizm stawia na te cykle,w których jest
                        najwieksza szansa na ciazę.Po prostu natura...Co nie zmienia faktu,ze tak czy
                        siak to ja mam wieksze potrzeby.Najsmieszniejsze w tym wszystkim jest to,ze od
                        czerwca zamierzamy starac sie o jeszcze jedno dziecko,oboje bardzo tego
                        chcemy,ale w obecnej sytuacji nie wiem jak to będzie poniewaz powszechnie
                        wiadomo,ze starania powinny odbywac sie czesciej niz raz w m-cu....
                        • marianka_marianka Re: Maz nie ma ochoty na sex... 26.02.10, 13:56
                          Radziłabym poważnie się zastanowić nad trzecim dzieckiem. Jak mąż po raz kolejny przekaże Ci swoje geny, to wg jego pokrętnych teorii dostaniesz szlaban na seks.
                          Natomiast mąż jak sama piszesz przekazał mnie swoje geny i teraz teoretycznie powinien poszukac kolejnego obiektu w tym celu, a podobno inni faceci tak robia..
                          • mwiktorianka Re: Maz nie ma ochoty na sex... 26.02.10, 18:45
                            Dziecko bedzie czwarte.Jesli chodzi o ta jego gadaninę to nie biore jej całkiem powaznie.Co tu duzo ukrywac,ja czuje sie niekomfortowo,ze on nie ma ochoty na sex tak czesto jakbym chciala,a z drugiej strony i jego meska duma tez została naruszona przez zone uswiadamiajaca mu problem z niskim libido i przytaczajaca argument w postaci tego,ze wiekszosc facetów ma jednak wieksze potrzeby.Musi sie chłopina jakos bronić.Dziękuje wam za linka do strony.Poczytałam sobie o problemach z sexem i doszłam do wniosku,że nie jest tak źle jak mi sie wydawało.Wiem,że mu na mnie zależy i na tym abym byla zadowolona.Dzis ranek zapowiadal sie bardzo obiecująco,ale córcia przyszla do nas....
                            • nutka07 Re: Maz nie ma ochoty na sex... 26.02.10, 20:28
                              Nie rozumiem dlaczego go tlumaczysz. Powiedzial Ci jasno, ze z inna nie mialby
                              problemu z seksem. Sprawa jest dosc oczywista. Jutro stwierdzisz, ze w sumie to
                              wydumalas sobie ten problem i nie potrzebnie napisalas.
                              • mwiktorianka Re: Maz nie ma ochoty na sex... 27.02.10, 17:29
                                Tak nie stwierdzę bo problem jest.Też mam wrażenie,że go usprawiedliwiam
                                jednak...Ale bardziej chyba to,że w jakims stopniu rozumiem,że po tylu latach
                                nie ma na mnie ochoty takiej jak kiedys.Myślę,ze jesli chodzi o to co powiedział
                                to nie tyle go usprawiedliwiam co uznaje za normę.Tak jak pisałam wczesniej nie
                                było to dla mnie zaskoczeniem,znamy sie dobrze,meska psychike tez nie trudno
                                rozgryźć.Jeśli na przestrzeni lat powoli,ale regularnie poziom libido spada to
                                chyba wiadomo,że brak nowości i nuda się wkrada.Niedobrze,że mi o tym
                                powiedział,ale gdyby nie powiedział niewiele by to zmieniło bo sie domyslałam
                                przyczyny.Czytałam forum o problemach z sexem i o tyle uwazam jest lepiej w
                                naszym zwiazku niż w wiekszości z tego tpu problemami,że choc on nie inicjuje
                                tylko zazwyczaj ja to nigdy mnie nie zawiódł,a sex zawsze jest na najwyższym
                                poziomie.Oboje jestesmy zadowoleni on bardzo dba,abym była w pełni zadowolona.W
                                ciągu ostatniego tgodnia kochalismy sie 4 razy i było super.Nie wiem jak będzie
                                dalej.Ze mną sprawa wygląda tak,ze nie zawsze mam tak duże potrzeby.Są takie
                                okresy kiedy wystarcza mi raz czy dwa na m-c.Zreszta przez kilka lat tak bylo i
                                oboje bylismy zadowoleni.Dopiero od jakiegos czasu mnie sie zmienilo.Tak czy
                                siak nie rozgrzeszam go nie zachował sie ok tak mówiąc.Szczerośc nie zawsze jest
                                dobra.
                        • tully.makker Re: Maz nie ma ochoty na sex... 27.02.10, 17:52
                          powszechnie
                          > wiadomo,ze starania powinny odbywac sie czesciej niz raz w m-cu....

                          Bynajmniej, wystarczy raz w miesiacu, za to odpowiedniego dnia,
                          ktory jak widze umiesz sobie wyliczyc...
                          • zabkai Re: Maz nie ma ochoty na sex... 27.02.10, 23:45
                            dzisiaj mój mąż powiedział ze bedziemy uprawiac sex od czasu do czasu
                            (raz w m-cu),boi sie ze zaliczymy wpadke a on nie chce drugiego
                            dziecka!!brr
                            • blue-sunny Re: Maz nie ma ochoty na sex... 28.02.10, 10:56
                              Myślę że powiedział tak aby dalej nie drążyć tematu.
                              Tak "zarządził".
                              Jednak to nie zmienia faktu że Ty nadal możesz czuć się
                              niedoceniona jako kobieta, i że będziesz chodziła podminowana
                              że musisz się dopasowywać w takim temacie i że Twoje potrzeby zostały zepchnięte jakby na drugi plan.
                              A przecież w związku ważne są obydwie strony.

                              Również uważam że nie powinien mówić Ci tego co powiedział.
                              Dlatego że kobiecie się takich rzeczy nie mówi.
                              I również wydaje mi się że on czuje że - Tobie - można takie rzeczy
                              powiedzieć.
                              Nie powinien tak myśleć.

                              Jaki z tego wniosek... Zadbaj o siebie.
                              Myśl o sobie. Zatroszcz się o siebie.

                              Czasami tak w życiu bywa że mimo wielkich uczuć, poświęcenia
                              coś czego pragniemy na czym nam zależy wymyka nam się z rąk.
                              W tym wypadku jest to dobre i pełne ciepła życie z mężem.
                              Niestety on pozwolił sobie na nieodpowiednie słowa, i chyba
                              zapomniał jaki ma skarb obok siebie.

                              Jesteś wspaniałą dojrzałą mądrą boginią, wprost emanujesz sexem! :)
                              Zostaw męża i jego fochy, zajmij się sobą.
                              Kobieta po takich słowach jest zraniona i nie ma sensu dalej ciągnąć
                              rozmów. On będzie uważał że nic takiego nie powiedział, albo przyzna że tak jest i nic na to nie poradzi. A zmuszać go przecież nie będziesz... :)
                              Nie to nie. Jego wielka strata.

                              Jeśli możesz sobie na to pozwolić to proponuje kupić sobie coś,
                              łądną beliznę bluzeczkę z dekoltem, "iść w świat", zająć się swoją pasją.
                              To brzmi banalnie, ale działa.
                              A mnie się wydaje że zawsze jak ktoś mówi nam takie słowa to jest taka "ostrzegawcza lampka" że zapomnieliśmy o sobie.
                              Dlatego ktoś mówi nam "nie moge bo jesteś..."

                              ANi nie wolno mówić Ci takich rzeczy ani nie wolno zapominać o Twoich potrzebach, i lekceważyć je. Ale w tej chwili jedyne o co bym walczyła to o samą siebie.



                              • mwiktorianka Re: Maz nie ma ochoty na sex... 28.02.10, 18:40
                                blu-sunny trafiłaś w dziesiatke!Masz w 100% rację!Z jednej strony uważam,ze powiedział prawdę i usprawiedliwiam go w jakis sposób,mysle,ze dzieje sie tak z jednego powodu-nie zaskoczył mnie tym-podswiadomie o tym wiedziałam.Co oczywiscie nie zmienia faktu,że nie powinien mi tego mówic.On twierdzi,że ja pewnie tez wolałabym nowego faceta(do łózka),ale nie chce sie do tego przyznac-mierzy innych swoja miara.A ja nie chce nowego faceta,marzy mi sie nawet chyba bardziej niz czesty sex okazywanie czułości z jego strony,żeby mnie czasem przytulił(zdarza sie to bardzo rzadko),pocałował.Nie wiem co sie ze mna dzieje,nagle z przerazajaca siła uswiadomiłam sobie,że nie czuje sie przy moim mezu jak kobieta,a na pewno nie taka warta poządania.Jest to dla mnie cięzar nie do udźwignięcia.Czuję sie z tym strasznie.I nie będę juz wiecej inicjowac sexu z tej prostej przyczyny,że nie zniosłabym sexu z litości.Do tej pory nie zdawałam sobie z tego sprawy,rzucałam hasło,a on byl chętny.Tak mi sie przynajmniej wydawało.Wczoraj jeszcze rozmawialismy i jakos tak wyszło,ze jemu to by odpowiadał trókat(on i dwie babki0,więc pytam jak by dał rade z dwiema jak ze mna nie ma super ochoty,a on na to,ze dałby bez problemu,tylko musiałby je czesto zmieniac...Przyznał tez,ze czasem denerwuje go to,ze chcę sexu.....Zapytałam sie go jakby się czuł,gdybym to ja stwierdziła,że wole z innym chodzic do łózka.I wiesz co najbardziej niepokojace dla mnie jest to,ze mysle o zdradzie-po raz pierwszy w zyciu tak powaznie.Wiem,że to głupie,ale mysle sobie,ze miałabym fajny sex z kims kto miałby na mnie autentyczna ochote,nie czulabym sie upokorzona i nic niewarta,a on miałby ode mnie spokój.Pewnie tez kogos by znalazł,ale wiem,ze zycie w takim układzie jest nie dla mnie i dlatego jestem sfrustrowana i nie wiem co dalej.To wszystko co usłyszalm boli bardziej niz chciałabym sie przyznac sama przed soba.
                                • blue-sunny Re: Maz nie ma ochoty na sex... 01.03.10, 00:39
                                  Chciałabym napisać jakąś mądrą uniwersalną radę
                                  ale takiej chyba nie ma.
                                  Można tłumaczyć mężowi jak "chłopu na miedzy" że takie
                                  słowa Ciebie bardzo ranią, i że nie powinien tak mówić
                                  ale... problem polega właśnie na tym że on to widzi inaczej
                                  i że im dłużej będziesz tą kwestię z nim wyjaśniać
                                  tym on będzie brnął dalej a Ty usłyszysz więcej ciekawostek
                                  jak ta o dodatkowych kobietach...
                                  Wg. mnie facet jest stary i głupi.
                                  Przepraszam że tak piszę bo to Twój mąż ale wygląda na to
                                  że jeszcze nie do końca dojrzał do związku z KOBIETĄ :)

                                  Facet jest emocjonalnie nie do końca dojrzały i to sobie wyjśnij
                                  jasno.
                                  Nie widzę tu zbytnio Twojej winy - że tak powiedział i że tak się zachowuje.

                                  Naprawdę myślę że powinnaś teraz Ty odstawić męża na bok,
                                  i zająć się sobą.
                                  Być może jak zaczniesz robić coś dla siebie, chodzić jak kot własnymi drogami, przestaniesz oglądać się na męża a skupisz się na sobie to on po jakimś czasie sam dojdzie do wniosku że popełnił głupstwo i że zalezy mu przecież tak na prawdę właśnie na tej kobiecie.

                                  Tylko to co wydaje mi się najwazniejsze to zająć się sobą - szczerze, spontanicznie, naturalnie, nie na pokaz.
                                  Bo jeśli będziesz to robiła na pokaz to będziesz cały czas oczekiwać w napięciu efektów, i skończy się to awanturami co jakiś czas.
                                  Uniezależnić się od opinii męża, innych ludzi i zająć się sobą - tak bym Ci od serca jeszcze raz poradziła.

                                  Jesteś młodą kobietą, myśl o sobie, dbaj o siebie, tak żebyś TY była szczęśliwa.

                                  Ja mam 28 lat, obiektywnie patrząc jestem ładną blondynką, z dużym biustem, wciętą talią i długimi nogami, i bardzo często zdarza się że jakiś facet
                                  proponuje mi kawe, uśmiecha się, prosi o telefon. Mimo to mój mąż próbował mi wmówić że jestm mało atrakcyjna i że to moja wina że on nie ma ochoty na sex.
                                  Najpierw mnie zatkało a potem rozryczałam się jak bóbr :))
                                  To tak na pocieszenie, nie jesteś sama :)
                                  Nie dajmy sie stłamsić facetom dlatego że oni mają humory, problemy albo sami są niedowartościowani, albo też uważają że wszystko im się należy i że mają nas na własność.
                                  Życzę Ci abyś znowu odnalazła samą siebie jako BOSKĄ ISTOTĘ :)
                                  i wróciła do łóżka jako BOGINII SEXU! :)
                                  Daj sobie luz, daj sobie czas...

                                • tully.makker Re: Maz nie ma ochoty na sex... 01.03.10, 12:07
                                  Zastanow sie, czy chcesz domknac swoje wiezienie kolejnym dzieckiem.
                          • mwiktorianka Re: Maz nie ma ochoty na sex... 28.02.10, 21:44
                            Jasne teoretycznie tak jest,praktycznie tez...czasem,ale nie zawsze da sie tak wcelowac.Owulacje moge okreslic tylko w przyblizeniu,więc lepiej jesli częściej,a nie tylko raz.
                            • konwalka Re: Maz nie ma ochoty na sex... 01.03.10, 07:08
                              Obawiam sie ponuro, ze promowana szeroko szczerosc (jako remedium na
                              malzenskie klopoty)to w Waszym przypadku poczatek spadku w dol.
                              Mysle, ze sa dwie rzeczy, ktore moglyby naprawde przywrocic Ci wiare
                              we wlasna atrakcyjnosc - albo zakochany do szalenstwa obcy facet,
                              albo oszalaly z zazdrosci maz
                              Rece mi opadly po jego wyznaniu.
                              To jest wlsnie to slynne meskie "jestesmy prosci"? (byl gdzies taki
                              durny manifest)
                              trzymaj sie cieplo
                              niekoniecznie z idiota w parze :/
                              • marianka_marianka konwalka 01.03.10, 12:20
                                Rece mi opadly po jego wyznaniu.
                                To jest wlsnie to slynne meskie "jestesmy prosci"? (byl gdzies taki
                                durny manifest)


                                O to to!
                          • marc.el Re: Maz nie ma ochoty na sex... 01.03.10, 12:16
                            tully.makker napisała:

                            > powszechnie
                            > > wiadomo,ze starania powinny odbywac sie czesciej niz raz w m-cu....
                            >
                            > Bynajmniej, wystarczy raz w miesiacu, za to odpowiedniego dnia,
                            > ktory jak widze umiesz sobie wyliczyc...
                            >
                            Oczywiście mąż wie o tych staranaich??

                            • mwiktorianka Re: Maz nie ma ochoty na sex... 01.03.10, 16:47
                              Oczywiscie,ze wie chyba jasno napisalam,że oboje bardzo tego chcemy,nigdy nie
                              wrobilabym faceta w dziecko...nawet jesli jest moim mezem.
            • marc.el Re: Maz nie ma ochoty na sex... 01.03.10, 11:29
              Z tym wibratorem to dobry pomysł .. z czekaniem hmmm
              wiesz , ze organ nie używany znika?? jak się mało używa seksu to sie mało chce
              seksu i kółko sie zamyka .....
        • marc.el Re: Maz nie ma ochoty na sex... 01.03.10, 11:27
          uwaga dotyczy większosci ;)
          Faceci maja zawsze ochote tak w wieku do 30-40 lat
          Kobiety mają zawsze ochote od 30-45 lat - długo by tłumaczyć ;-P

          Facet w wieku 40 lat przeważnie ma jakis cholesterol, troche brzusia, być może
          nadcisnienie a od 30 roku spada mu produkcja testoseronu ;(

          Do tego dochodzi monotonia i nuda .. a to juz zauważyłas ;)

          A bo widzisz nam nie chodzi aby ząłpać króliczka, tylko aby gonic króliczka,
          gonic gonić gonic ;-P
          • mwiktorianka Re: Maz nie ma ochoty na sex... 01.03.10, 16:55
            Pewnie masz racje,wiem...gonitwa jest zawsze najfajniejsza bo dodaje
            adrenaliny,ale z tego co wiem zdarzaja sie przypadki,że ludzie maja
            satysfakcjonujacy seks nawet po wielu latach.Może nie jest tsk jak na
            poczatku,ale to lubia i nie odstawiaja na bok zony/meza.
          • mama303 Re: Maz nie ma ochoty na sex... 01.03.10, 20:34
            marc.el napisał:

            > Faceci maja zawsze ochote tak w wieku do 30-40 lat
            > Kobiety mają zawsze ochote od 30-45 lat - długo by tłumaczyć ;-P

            Znaczy: tak sie mówi a niektórzy faceci strasznie starają sie temu
            sprostać. Prawda jest taka że i facetowi ma prawo sie nie chcieć
            szczególnie jak żona ma tylko to jedno w głowie i wszystkie myśli
            jej krążą wokół seksu: ....Dzisiaj był seks super, a wczoraj nie
            było, a przedwczoraj było ale nie tak super, a dlaczego nie tak
            super... a kiedy będzie znowu super... itd.
            • kochamkotyijuz Re: Maz nie ma ochoty na sex... 02.03.10, 02:41
              U autorki watki sex zawsze jest super.Dlatego tak sie pociesza po
              przeczytaniu histori innych pan w podobnej sytuacji.
              tak wiec
              Moze nalezy zaczac sie cieszyc i doceniac wspanialy sex (nawet jesli
              rzadko) niz otzymywac codziennie bylejaki.
              • mwiktorianka Re: Maz nie ma ochoty na sex... 02.03.10, 17:34
                Jasne,macie rację,że lepiej rzadziej lepszy niz codzień byle jaki.Przez wiele lat ten raz na m-c mi wystarczal.Rzecz w tym,że teraz najwieksza ochote mam w dni płodne.Nie mysle o tym w kółko ostatnie pare dni takich było,a zdarza mi sie to raz na kilka m-cy,az tak duze parcie na sex.Uwazam,ze gdyby czasem zamiast jak zawsze kochac sie ze mna raz na m-c zrobil to dwa cz trzy razy w m-cu to chyba nic sie mu nie stanie.Oczywiscie gdyby mial autentyczna ochote,a nie z przymusu,bo tak to ja nie chce gdybym nawet miala z powodu braku sexu uschnac.Kobiete chyba kreci to,że widzi u faceta autentyczne pozadanie.
                • zabcia35 Re: Maz nie ma ochoty na sex... 16.03.10, 12:02
                  Są 2 mozliwe przyczyny:
                  albo problem natury medycznej lub psychologicznej, albo zaspokaja
                  się bez Ciebie ( niekoniecznie z inną kobietą ).
                  Zdrowy mężczyzna( zreszta kobieta również) nie wytrzyma bez seksu aż
                  tak długo, prawda?
                  Powinnaś z nim szczerze porozmawiac na ten temat, spokojnie ,
                  rzeczowo i szczerze.
                  • konwalka Re: Maz nie ma ochoty na sex... 16.03.10, 13:32
                    > Powinnaś z nim szczerze porozmawiac na ten temat, spokojnie ,
                    > rzeczowo i szczerze.


                    moze juz wystarczy tych szczerych i rzeczowych rozmow z mezem, co?
                    po poprzednich kobita sie jeszcze nie pozbierala do konca

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka