Mój mąż

22.02.10, 21:02
Witam-poznałam swego męża jakies 2 lata temu i zakochalam sie no i okazalo sie
ze jestem w ciazy.Spotykalam sie tylko z nim nie mialam nawet okazji poznac
jego matki czy ojca bo jak mowil nie zawiezie mnie do domu bo jest bardzo
biedny.Okazalo to sie jednak klamstwem bo prawda byla taka ze jego ojciec byl
alkoholikiem i wpadajac w ciagi chodzi po znajomych i pił-wyzwywał potem matkę
i kłócił sie z nia.Powiem szczerze ze jak sie o tym dowiedzialam to juz nie
chcialo mi sie brac z nim slubu.Mój chłopak wtedy juz jak bylam w ciazy zaczal
pokazywac na co go stac-pil czsem tak duzo-ze robil rzeczy rozne-probowal
uciekac przed siebie gdzie go oczy poniosą,mówił że odejdzie i nie
wróci.Wzielismy ślub jednak.Po slubie zamieszaklismy u moich rodziców-na
poczatku było ok-potem jednak nie pracowal jakies pół roku i co 3 dzien
wypijal butelke wina sam-wtedy mówił mi przykre rzeczy.Powiedzialam mu ze nie
wiem jak dalej bedzie i bylo troche spokoju.
po urodzeniu dziecka znowu pił-pracował juz ale co 2 dni pil 5 piw albo
butelke wina-sam.Bylam zła i mówilam to mu-nie reagował-w koncu powiedzialam
ze sie rozowiade i podzialalo-ale na krótki czas.Zaznaczałam nawet mu dni w
kalendarzu jak pił żeby widział-wyszło raz że pije 14 dni w miesiacu.Kazde
zakupy to zakup piwa-ostatnio sama bylam na zakupach zadzwonil ze znow mam
mu kupic piwa-nie zgodzilam sie-on na to ze dal mi przeciez pieniadze na
jedzenie i musze mu kupić-nie kupiłam mu.
Teraz jezdzi do rodziców-bo ojciec czasem pije i matke pociesza,ale wraca i
sam znów pije.Zadzwonilam ostatnio do jego matki i powiedzialam jej co synek
wyczynia-bo ona byla nieswiadoma tego-nigdy prawie nie mówiłam co robi-jak to
mówił żeby mamy nie martwic.Juz mam dosc jego picia,widze ze jest
uzalezniony,szuka tylko okazji do picia.Powielil zapewne wzór ojca-choc tak
obiecywal ze jest inny.Pracuje to fakt-tylko co z tego jak ja boje się z nim
przyszłości.popadnie w wieksze uzaleznienie-a jak mówi chce kupić oddzielna
posiadłośc i zamieszkac razem-a wtedy bede skazana na niego,bo doloze sie
finansowo i co wtedy gdy zacznie pic wiecej?
zastanawiam sie juz jak mu pomoc bo z jednej strony go kocham a z drugiej mam
dosc jego zachowan.co robic?Mam dosc jego-przejrzalam na oczy ale chyba za
późno-juz nie pozwalam mu sączyc piwa w domu,ale co to da?
    • marzeka1 Re: Mój mąż 22.02.10, 21:48
      ".Powiem szczerze ze jak sie o tym dowiedzialam to juz nie
      chcialo mi sie brac z nim slubu."- no i głupio zrobiłaś, że wyszłaś za mąż za
      alkoholika z pijackiej rodziny. Na dodatek pan ma alergię na pracę. Dziecko
      będzie się wychowywać przy pijackim tatuśku. Może czas zacząć działać, podjąć
      jakieś sensowne decyzje, zamiast tak dać "nieść się życiu": w ciążę zachodzę ot
      tak, wychodzę za mąż, o jakoś tak wyszło, toleruję chlanie, bo co mam robić....
      zawsze z taką siłą bezwładu podchodzisz do życia? Dla mnie to opis faceta na
      sanitarny odstrzał i bezsensowny wzór dla dziecka.
      • blue-sunny Re: Mój mąż 22.02.10, 22:56
        Mój mąż też popija.
        Ale twierdzi że to zupełnie ok, bo do pracy pijany nie chodzi
        a z kolegą czy sam czasem przecież może się napić, przypalić trawkę.
        3 dni temu kupił sobie małą butelkę wódki i wypił sam w domu, na drugi dzien poszedł pić do kolegi. Potem poszedł na 2 dni do pracy, dziś miał wolne więc pojechał do kolegi.

        Ja też myślałam że się zmieni.
        Nie zmienił i nie zmieni.
        Czas będzie nabijał Ci lat a on będzie dalej pił.
        Nie łudź się proszę i zadbaj o siebie i dziecko.
        Jestem pewna że każda z nas ułoży sobie życie i że będziemy zadowolone z podjętej decyzji.
        Mnie ten związek kosztuje zbyt wiele stresu i niepewności,
        a takie coś jest mi zupełnie niepotrzebne.
        Mój mąż dostał ode mnie wiele szans. Ale rzadnej nie wykorzystał.
        Jego strata.

        Trzymaj się i rób tak żebyś TY była szczęśliwa i spokojna.
    • blue-sunny Re: Mój mąż 22.02.10, 23:00
      Dodam że męża pokochałam bardzo.
      Bardzo mi na nim zależa...ło.
      Ale zrozumiałam że nie wolno poświęcać siebie i tego co
      jest ważne dla mnie - dla osoby która tego nie docenia.
      • kochamkotyijuz Re: Mój mąż 23.02.10, 02:47
        Twoj maz jest alkoholikiem i sadzac po twoim opisie daleko mu
        jeszcze do przyznania sie przed samym soba ,ze nim jest.Do zdania
        sobie sprawy ,ze jest bezsilny wobec alkoholu.Bo z alkoholikami to
        tak jest ,ze wszyscy do okola widza problem tylko nie on
        sam.Piszesz,ze zawsze przeszkadzal ci alkohol ,ale dopiero ostatnio
        podjelas kroki psucia mu komfortu picia w domu.Nie chce cie martwic,
        ale to dopiero poczatek,a czeka cie wiele.Alkolizm to choroba
        postepujaca a chory czyli uzalezniony zyje w swiecie zaprzeczen.
        Niedlugo zacznie sie wylewanie alkoholu do zlewu,obwachiwanie
        meza,ciagla kontrola.On bedzie chowal alkohol po szafach,podpijal
        ukradkiem,wstrzynal klotnie aby pod pretekstem wyjsc, trzasnac
        drzwiami i sie napic,tobie na zlosc ,bo tak go zdenerwowalas i to ty
        jestes winna,ze sie napil.Kolejnym etapem bedzie utrata pracy z
        powodu picia,zmiana towarzystwa,przepijanie majatku itd.
        Podobno alkoholik musi upasc tak nisko aby moc odbic sie od
        dna.Tylko ,ze dla kazdego co innego moze byc dnem.Dla jednego dno to
        utrata pracy z powodu picia a dla drugiego lezenie oszczanym w rowie.
        Byc moze sama jeszcze nie wiesz jak bardzo jestes
        wspoluzalezniona.Sa takie specjalne spotkania dla kobiet wlasnie
        takich jak ty.Radzilabym ci sie wybrac i posluchac,no i zawsze tam
        mozesz znalezc pomoc a przede wszystkim zrozumienie.
        Trzymaj sie i mam nadzieje,ze bedziesz twarda,nieugieta i
        konsekwentna.Pamietaj o dziecku bo ono i jego dobro powinno byc dla
        ciebie najwazniejsze.
        • ostralila Re: Mój mąż 23.02.10, 08:09
          alasnie wczoraj byl etp ze niewiadomo skad przyniosł wino-mial schowane chyba w
          samochodzie,bo w niedziele chcial pic ale mu nie pozwolilam.Piwa tez mial
          schowane,dzis z rana znow mi naublizal tym razem ze to tak jak napislas pije bo
          jestem gruba itp.
          no i najlepsze ze za to ze zadzwonilam do matki to teraz nie dami wogole
          pieniedzy nawet na chleb.Czuje sie przez niego juz gnebiona psychicznie,ciągle
          mówienie jaka to jestem gruba,niezdarna itp.
          Co ja mam robić?Dalam mu ultimatum,jak nie przestanie kończę to,bo tak chyba
          będzie lepiej.
          • annb Re: Mój mąż 24.02.10, 08:37
            Które to już ultimatum?
            i co zrobisz jak nadal będzie pić?


    • agab28 Re: Mój mąż 23.02.10, 08:41
      Czytam wszystko co napisałyście i wydaje mi się ze skądś to znam. U mmie tez
      sytuacja nie wygląda najlepiej. Może nie pije tak że sie upija, ale tez zauważam
      ze odstawia sobie piwo np. do garazu, albo w inne miejsce, żeby pewnie mieć na
      czarną godzinę. Pije piwo codziennie, a w weekendy po prostu około 4 butelek a
      nawet 5. I niby nie chodzi pijany ale to chyba już organizm się przystosował do
      ciagłej dawki i dlatego tak jest. Mam juz dość, a także tego że cały dom i całe
      jego utrzymanie jest na mojej głowie. Myślę że gdyby nie dziecko dawno bym od
      niego odeszła bo cały czas czuję że życie ucieka mi przez palce i że nie tak
      powinno być. Mam dobra pracę, wykształcenie, cudowne dziecko a on.... Pracuje
      ale co z tego jak nic z tego nie ma. Mówi że on wydaje na inne rzeczy których ja
      nie widzę. Pytam na jakie. Nie potrafi odpowiedzieć.Ja wszystko kupuje i do domu
      i dla dziecka.
      Tez nie wiem co ma robić ze swoim życiem. Tyle razy prosiłam żeby sie zmienił i
      niby sie zmienia plus ale mija jakis czas i od nowa jest to samo.
    • aniazavonlea Re: Mój mąż 23.02.10, 09:35
      Mozesz coś zrobić po prostu iśc na terapię najpierw Ty, zeby chronić siebie i
      wiedziec jak postepować z uzaleznionym facetem.
      On jest nie tylko DDA ale i alkoholik, on powinien tez isc na terapie ale go nie
      zmusisz..chyba ze grozba i prosbą, podrzucając jakies lektury o DDA itd.
      On wyniósł to z domu alkohol to jedyny sposób raedzenia sobie ze stresem.
      Akurat pomysl dzwoniena do matki jego nuietrafiony, co to małolat zeby skarzyc
      na niego matce, ktora ma to samo w domu...odpowiada za siebie jesetście rodziną
      wiec roziazujcie swoje problemy we własnym gronie, matka pjcu jego nie pomogła
      wiec czemu miałaby miec wpływ na syna?
      Jesli nei pójdziesz na terapię zasiegnąc jezyka sama pogrązysz sie coraz dalej
      we wspołouzaleznienie, kontrolowanie jego i wciągniesz w to dziecko.
      Zostaw nie kontroluj, postaw jasne granice alebo leczenie albo do widzenia.

    • tully.makker Re: Mój mąż 23.02.10, 10:13
      Terapia dla wspoluzaleznionych dla ciebie, pilnie.
    • triss_merigold6 Powodzenia w niesieniu krzyża 23.02.10, 10:36
      POwodzenia w niesieniu krzyża.
      Nie masz i nie będziesz miec żadnego wpływu na to kiedy Twój mąż
      pije, ile pije i czy w ogóle pije. Masz wpływ jedynie na swoje
      postępowanie i swoje decyzje. Chcesz być męczennicą... prosz....
      wiele takich, masz znakomite wzorce.
      Możesz też wykopać pana z domku Twoich rodziców, rozwieść się i
      układać życie w ciszy i spokoju. Inwestowanie nawet w kurną chatę z
      tym panem to kanał - gwaranacja, że będziesz spłacać jego długi.
      • ostralila Re: Powodzenia w niesieniu krzyża 23.02.10, 11:05
        dzwoniac do matki chcialam mu dac do zrozumienia ze o jgo nalogu powoli wszyscy
        sie dowiedza-zaczelam od niej i mowie dalej,bo do tej pory ukrywal sie z
        picie.terapia-dobre slowo-on sie nie wybiera-bo po co?
        • tully.makker Re: Powodzenia w niesieniu krzyża 23.02.10, 11:36
          Terapii potrzebujesz ty. Tzn, on tez, ale ta kwestia jest poza twoim
          zasiegiem.
          • czarne_wino a moj maz nie pije 23.02.10, 15:30
            bo 20 latach pierwszy raz tak dlugo wytrzymal.Miesiac! Wczesniej
            prawie codziennie piwo, i od czasu do czasu mocniejszy alkohol. Aha,
            i jeszcze takie male buteleczki znajdowalam po alkoholu. Podobno
            postanowil pic tylko "okazjonalnie".
            Stalo sie tak po awanturze w grudniu,kiedy odkrylam kolejna
            oprozniona buteleczke i powiedzialam,ze ma sie leczyc. Leczenia nie
            podjal,bo oczywiscie on nie jest alkoholikiem,ale cwiczy silna wole.
            Nie odzywamy sie do siebie juz dwa miesiace. I sie zastanawiam,czy
            to moje milczenie mu pomaga czy jest mu to obojetne? Czy to,ze nie
            pije robi to dla nas czy dla siebie? Jednoczesnie nie widze zmiany w
            zachowaniu na lepsze. Jest jeszcze bardziej obcesowy. Wynika z
            tego,ze 20 lat pil przeze mnie, jak mi kiedys powiedzial?
        • czarne_wino Re: Powodzenia w niesieniu krzyża 23.02.10, 15:33
          zmienialas nick?


          ostralila napisała:

          > dzwoniac do matki chcialam mu dac do zrozumienia ze o jgo nalogu
          powoli wszyscy
          > sie dowiedza-zaczelam od niej i mowie dalej,bo do tej pory ukrywal
          sie z
          > picie.terapia-dobre slowo-on sie nie wybiera-bo po co?
    • zawrotna_kotka Re: Mój mąż 23.02.10, 20:33
      dziś znów wrócił-ale udała jakby nie pamietał co było-posłuchał co u
      powiedzialam ze planuje tylko koniec zwiazku albo koniec jego
      picia=posłuchałą.chciał mnie przytulić,komplementy-niezła gra ,prawda-zaluje
      tylko ze tak pozno przejrzalam na oczy.No i najwazniejsze powiedzial tak-ze jak
      chce to pije a jak nie to nie-kolejny objaw bo on tego nie kontroluje
    • zawrotna_kotka Re: Mój mąż 23.02.10, 20:47
      jest tu ktos?
      • marzeka1 Re: Mój mąż 23.02.10, 20:55
        No jest, tyle że pytanie: co ty zamierzasz z tym zrobić, oprócz marudzenia, że
        ma przestać pić, co oczywiście się nie spełni,bo wyszłaś za pijaka?
        • kochamkotyijuz Re: Mój mąż 24.02.10, 02:22
          Kazdy alkoholik uwaza ,ze w kazdej chwili moze przestac pic jesli
          tylko bedzie chcial.A nie przestaje ,bo mu sie nie chce,bo nie widzi
          problemu,jemu picie nie przeszkadza a tylko ty robisz problemy.
          To jest naprawde bardzo typowe.Alkoholik do tego stopnia potrafi
          siebie oszukiwac ,ze az naprawde w to wierzy.
          Poczytaj sobie w internecie na ten temat.jest naprawde duzo
          informacji.
          Jestes wspoluzalezniona to pewne dlatego szukaj dla siebie ratunku.
          A alkoholik jak sam nie bedzie chcial sie leczyc to nie jestes w
          stanie NIC zrobic
Pełna wersja