25.02.10, 21:26
moja mama miala dzisiaj zawał, bylysmy na zakupach, rozmawialysmy o
pie...ch i nagle to sie stało. Jestem zalamana. Miała szybko
robiona koronografie, grozi jej drugi zawal...byla przy mnie
reanimowana.Nawet nie chce sobie myslec co by bylo, gdyby....Do
teraz jestem w szoku...
Obserwuj wątek
    • mamma_kubusia Re: zawał... 25.02.10, 21:27
      przepraszam za niezrozumiale slowa,ale jest mi tak ciezko.... nie
      mysle nawet o tym co pisze...po prostu musze sie wygadac...
      • ania19771 Re: zawał... 25.02.10, 21:52
        :-( bardzo mi przykro -taki strach i niewiadoma ...
        ale trzeba mieć nadzieje ze będzie dobrze że mama jest we właściwych rękach że wyjdzie z tego
        Pewnie będzie Ci trudno dziś zasnąć ale spróbuj wypocząć -będziesz jej potrzebna
        Przytulam mocno
        • mamma_kubusia dziekuje 26.02.10, 12:28
          dziekuje za slowa otuchy, wczoraj bylam na tabletkach uspakajajacych
          i dopiero teraz przeczytalam jakie nieskladne zdania napisalam.
          Zawsze gdy slyszalam,ze ktos mial zawał myslalam, ze mnie to nie
          dotyczy-mojej rodziny, a tutaj taka tragedia. Na oddziale mowia na
          moja mama malolata :) bo jest z najmlodsza pacjentka, ma 48 lat.
          Dlugo jeszcze nie wyjdzie niestety, bedzie miala drugi zabieg
          (koronografia). ehhh..wczoraj zdalam sobie sprawe, ze czlowiek wcale
          nie musi miec wypadku,czy raka zeby umrzec, zycie jest po prostu
          ulotne...
          • miacasa Re: dziekuje 26.02.10, 12:40
            Będzie dobrze, mama jest młoda, udało się w porę podjąć reanimację i wdrożyć
            leczenie. Skup się na zorganizowaniu mamie opieki i późniejszej rehabilitacji,
            poczytaj o psychicznych następstwach zawału (mój tata przez pierwsze kilka
            tygodni bardzo się bał wyjść na dwór, miał trudności by wejść do wanny, głównie
            psychiczne, potrzebował dużo wsparcia). Teraz jest już 1,5 roku po zawale,
            przyjmuje stale leki (profilaktyka) i żyje jak przed zawałem, lęki ustąpiły,
            siły wróciły i dobre samopoczucie też. Trzymaj się i wspieraj mamę, macie
            szczęście, cieszcie się z drugiej szansy.
            • verdana Re: dziekuje 26.02.10, 17:16
              Bardzo, bardzo Ci współczuję przezyć - ale zawał to nie wyrok. Mam
              teżscia, ktory po dwóch zawałach zdążył jeszcze zlamac sobie
              kręgosłup , jezdżac na rowerze (na szczęście i to dobrze się
              skonczyło), od ostatniego zawału minęło już 15 lat, teść ma 84 lata
              i jest w doskonałej formie.
    • delecta Re: zawał... 26.02.10, 20:48
      Moja Mamusia niedawno miała zawał w... SZPITALU. Po drugim zabiegu
      koronarografii (taki sam zabieg/badanie, pół roku wcześniej,
      przeszła rewelacyjnie).
      Po tym czuła sie fatalnie, jest tak wytrzymała na ból, a tym razem
      mówiła, że boli ją wszystko a wyglądała...
      Moje grzeczne zapytania w dyżurce niewiele pomogły. Dopiero po
      solidnych wymiotach zajęto się nią i w nocy stwierdzono zawał.
      Nie straszę Cię, tylko chcę poradzić, żebyś była czujna i nawet
      naraziła się służbom medycznym zadając o jedno pytanie za dużo.
      Po wyjściu ze szpitala Mamusia była u mnie przez 2 tygodnie, teraz
      mieszka z nadzorem rodzinnym i sąsiedzkim - nie widać po niej, ze
      przeszła zawał.
      Zostaw wszystko i siedź jutro w szpitalu dopóki Cię nie wyrzucą.
      Będzie dobrze.
    • czarne_wino Re: zawał... 27.02.10, 20:20
      napisz, co z mama, czy juz lepiej?
      • mamma_kubusia Re: zawał... 27.02.10, 20:45
        kurcze dziekuje Wam,ze w ogole cos napisalyscie, jakos lepiej mi,ze
        pomimo tego,ze nikogo tu nie znam, a znajdzie sie pare osob, ktore
        sie zainteresuja. Tak, lepiej z nia, we wtorek czeka ja drugi
        zabieg. Tak mi jej w domu brakuje,jej marudzenia :) W dzien nie mam
        kiedy sie bardzo zamartwiac, bo zajmuje sie synem, mezem i ojcem
        (ktory nawet kanapek do pracy nie potrafi sobie zrobic) ehh...ale
        wieczorem,gdy juz mam posprzatane, wszystko zrobione,dziec spi to mi
        tak smutno.. Gdy przypomne sobie ta cala sytuacje,jak mama wyla z
        bolu(klatki piersiowej), nie umiala nabrac powietrza,pozniej tracila
        przytomnosc i ja reanimowano to dopada mnie histeria.Naprawde, nigdy
        nie myslalam,ze moze mnie to dotyczyc-mojej rodziny...
        • marionaud_1 Re: zawał... 28.02.10, 10:24
          Trzymaj się, Kochana. W ubiegłym roku straciłam mamę i dobrze wiem,
          że tam gdzie miłość, tam boli. Nie przejmuj się tym, co ludzie
          pomyślą. Twoja mama wyjdzie z tego i jeszcze długo bedziecie się
          sobą cieszyć.
          • mamma_kubusia Re: zawał... 28.02.10, 14:04
            Powiem Wam szczerze, ze teraz sie boje bardzo o moja mame...Bo
            sprawa wyglada tak,ze moj ojciec jest alkoholikiem, fakt-pracuje,
            ale zawsze przychodzi z pracy pijany.To juz trwa kilka
            lat...Walczylam z nim-rozmawialam, mama straszyla rozwodem, nic nie
            pomoglo. Czasami czulam,ze w tym domu dojdzie do tragedii.Pozniej
            moja mama zaczela podpijac..Czasami sama kupowala 3 piwa,wypila i
            poszla spac, no troche sie zmienilo gdy urodzilam, alkohol w rekach
            mamy widuje rzadko.Ale kiedy przychodzi tata do domu pijany, zawsze
            sa awantury, on jest typem...hmmm...paranoika?? Nie wiem jak to
            nazwac,jak sie uczepi jednej osoby to koniec, potrafi wymyslac
            bzdury o ktorych swiat nie slyszal.Rok temu nie wytrzymalam tego
            psychicznie i sie wyprowadzilam 2 ulice dalej, do babci "meza". Nie
            utrzymywalam z ojcem kontaktu, za te wszystkie lata, kiedy to w
            tygodniu potrafilysmy z mama nawet 3 razy dzwonic na policje,zeby go
            zabrali.Mieszkalam kiedys nawet z mama w domu samotnej matki z
            dzieckiem,ale nie dlugo,tata przychodzil i prosil o wybaczenie i
            jeszcze jedna szanse.Tych szans trudno zliczyc.Od dnia kiedy mama
            miala zawal (czyli od czwartku) nie tknal nawet piwa (do
            dzisiaj),pokazuje,ze jest dobrym mezem,odwiedza mame w szpitalu.
            Teraz jest przed 14 a on juz ma fajnie,jest po kilku piwach.Wiem,ze
            w tym stanie jakim jest nmoja mama nie mozna jej denerwowac, jak
            pisalam wczesniej grozi jej 2 zawal.Boje sie,ze on bedzie udawal
            dobrego meza tylko przez miesiac a pozniej bedzie powtorka z
            rozrywki,zacznie pic,awanturowac sie..A przeciez moja mama
            potrzebuje spokoju.Czasem nienawidze mojego ojca,gdy bylam w
            ciazy,ani razu nie zapytal,jak dziecko sie rozwija itd.Nie to,ze
            mnie nie kocha,bo sie za mnie wstydzi czy cos,bo ma powody do
            dumy,mam pierwszego mezczyzne,jestesmy razem 4 lata,nigdy nie mialam
            problemu z uzywkami,zdalam mature,poszlam na studia.Od lata znowu
            mieszkamy z moimi rodzicami,balam sie ze nie dam rady sobie z malym
            dzieckiem w domu babci mojego "meza".Mam dopiero 22 lata,
            wolalam,zeby mama byla blisko mnie. Wiem,ze bede musiala jej pomagac
            i nie oczekiwac od niej pomocy.Od taty nie odejdzie,nie da sobie
            rady,zarabia marne 900 zl, ma kredyt do splacenia,nie mialaby nawet
            gdzie mieszkac,my z "mezem" czekamy na mieszkanie,ktore bedziemy
            musieli wyremontowac,w przyszlym roku planujemy slub...Slabo to
            wszystko widze.Bardzo sie boje o mame...Nie pozwole,zeby ojciec
            dopuscil do kolejnego z....ehhh...nie chce nawet o tym pisac.
            • mamma_kubusia Re: zawał... 10.03.10, 11:24
              Mama wrocila do domu..Walczymy z nia zeby nie palila. Do wczoraj
              podpala pokryjomu w ubikacji. Przeczytalam jej pewien artykul na
              temat zawalu i opinie osob na forum, ktore tez przeszly zawal. Dzis
              nie wypalila ani jednego papierosa, przestraszyla sie. Tylko jest
              problem..Zachowuje sie od momentu wyjscia ze szpitala jakby miala
              depresje, dostala recepte na leki przeciwdepresyjne. Co chwile
              placze, przykladowo, siedzimy sobie wszyscy, zartujemy a mama nagle
              sie obraza, wychodzi i placze jak dziecko. Zartowalismy tylko na
              temat papierosow.Boje sie ja zostawic sama w domu, bo wiem gdy
              nikogo przy niej nie ma to placze.Nie wiem co mam robic,pomagam jej
              duzo,wspieram,codziennie mowie,jak bardzo ja kocham,tata nawet
              przestal pic. Jest mi lepiej gdy widze, jak jest szczesliwa gdy bawi
              sie z moim synem, usmiecha sie i w ogole. Mam nadzieje,ze ten stan
              zalamania minie z czasem.W zyciu mialam tyle podobnych sytuacji,
              kilka razy widzialam jak mama probuje odebrac sobie zycie, jeszcze
              bylam dzieckiem.Przy jej zawale slyszalam jak mowi, ze chce zyc.Boje
              sie,ze kiedys wkoncu ja strace.Dostala tyle szans..
              • marianka_marianka Re: zawał... 10.03.10, 14:23
                Jesteś dla mamy oparciem i na pewno to docenia.
                Skoro mama przejęła się opiniami innych osób po zawałach to może dobrze by było skontaktować ją z kimś kto parę lat temu przeszedł zawał, z kimś kto pokaże jej że można żyć dobrze, bez lęku o przyszłość. Może osoba z forum lub lekarz kogoś podsunie?
                Znam osobę, która twierdzi że zawał uratował jej życie. Musiała zmienić całe swoje nastawienie do życia, przejść na dietę, zacząć się ruszać. Dzięki temu dopiero jak twierdzi zaczęła naprawdę żyć.
                Życzę dużo sił i samozaparcia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka