Dodaj do ulubionych

Teściowa, a wnuczka

19.07.10, 23:00
Witam chciałabym prosić Was o pomoc, bo mi ciężko. moim problemem jest to, że teściowa bardzo zabiega o względy mojej córeczki. Wydaje mi się, że chciałaby być dla niej ważniejsza ode mnie. Czasami mam tego dosyć. Mieszkam z mężem u jego rodziców. Wszystko układało się dobrze do momentu, gdy urodziła się nasza wspaniała córeczka. Teściowa tak jakby traktowała nas trzech jak swoje dzieci, nie szanowała mnie jako matki. Trochę się to zmienił, bo dałam jej odczuć, że nie podoba mi się jej zachowanie. W ogóle nie podoba mi się jej charakter, jest osobą władczą, głośną, strasznie pewną siebie. Chciałaby rządzić wszystkim dookoła i oczywiście Małą też. Mówi jej co wolno, co nie wolno, co ma teraz zrobić, co powiedzieć (chociaż jeszcze nie umie mówić) tak jakby mnie nie było. Staje na głowie, żeby tylko się Jej przypodobać. Nie wiem może powinnam się cieszyć, że mam takiego pomocnika w wychowaniu mojej córeczki, ale nie umiem się z tego cieszyć. Drażni mnie każde jej słowo, zraziłam się do niej, a najgorsze, że boję się, że Mała będzie ją wolała ode mnie. Co o tym myślicie...?
Obserwuj wątek
    • zla_synowa Re: Teściowa, a wnuczka 19.07.10, 23:41
      A jakie były wasze relacje przed urodzeniem Małej? Też Ci mówiła jak masz
      chodzić w ciąży? Co masz jeść itp? Ja jeszcze nie mam dziecka ale nigdy bym nie
      zamieszkała z teściową pod jednym dachem żeby sie wtrącała w wychowywanie MOJEGO
      dziecka a później w kłótnie moje z mężem ;) Ja na Twoim miejscu bym jej otwarcie
      powiedziała, że jest fajnie jak pomaga ale to Ty wychowujesz te dziecko a nie ona...
      • calineczka_777 Re: Teściowa, a wnuczka 19.07.10, 23:58
        Tez napisze tak jak zla_synowa. Pierwszy blad jaki popelnilas to zamieszkanie u
        tesciowej. Drugi blad to to, ze pozwalasz jej na wejscie w role mamy. Mama
        jestes ty i musisz to podkreslac i odpowiednio sie zachowywac. Male dzieci sa
        niestety czasami jeszcze glupiutkie i czesto mozna je "przekupic" slodyczami,
        pozwalaniem na wszystko, rozpieszczaniem. Jesli twoja tesciowa tak robi to miej
        sie na bacznosci, bo nastawi corke przeciwko tobie i potem ty masz klopot.
        Zreszta mysle, ze dla kazdej matki to niemila sytuacja jak ktos probuje zajac
        ich miejsce.
    • frog.1 Re: Teściowa, a wnuczka 20.07.10, 08:46
      U mnie w rodzinie jest taka sytuacja i powiem szczerze że nie wygląda to ciekawie.Mam taką ciotkę która wie wszystko najlepiej,umie wszystko najlepiej...Jej synowa nie ma nic do powiedzenia w kwestii ubierania,karmienia,wyboru przedszkola,wyjazdu na wakacje...Gdy matka małej choruje(przeziębienie np)mała jest natychmiast zabierana przez babcie,izolowana od kichającej matki!Wiem że to skrajny przykład,ale podobny do Twojego.Nie pozwól wtrącać się w wychowanie małej.To TWOJE dziecko,Ty wiesz najlepiej jakie ma potrzeby!!!Babcia też jest potrzebna,ale kiedy chce wskoczyć na Twoje miejsce to już przesada.Rola babki kończy się na opowiadaniu bajek,pomaganiu gdy jest taka potrzeba i gdy jest o to poproszona,a nie rywalizowaniem z matką.Wychowanie dziecka to rola rodziców,babcia musi się przystosować nawet jeśli nie zgadza się z Waszymi metodami.
    • deodyma Re: Teściowa, a wnuczka 20.07.10, 09:08
      a jakie byly Wasze relacje prze slubem, narodzinami corki?
      co na to wszystko maz?
      nie bylo innej opcji, niz mieszkanie u tesciowej?
      • one_smutas Re: Teściowa, a wnuczka 21.07.10, 22:31
        Jeśli chodzi o mieszkanie, to jakoś tak z góry było ustalone, że będziemy
        mieszkać u męża. On zastał już sam w domu, a u mnie mieszka jeszcze młodsza
        siostra. Inaczej sobie to wyobrażałam, ciężko też tak trafić do praktycznie
        obcych ludzi, innych niż do tej pory się znało, z innym stylem życia. Przed
        ślubem o tym nie myślałam, a warto by było;)
    • thegimel Re: Teściowa, a wnuczka 21.07.10, 11:47
      A kiedy urodziłaś? Moja teściowa jest w porządku całkiem, ale po urodzeniu
      dziecka też każdy jej gest wobec mojego dziecka odbierałam jako zamach na moje
      prawa Matki Polki. Może pogadaj z mężem, niech uświadomi mamie co robi źle. Może
      to jest po prostu przesadna radość z wnuczki i bezmyślność a nie zła wola?
      • czubata Re: Teściowa, a wnuczka 21.07.10, 15:49
        Moja szwagierka mieszka z teściami.Jaj dzieci mają prawie 9 lat.Sytuacja jest od
        lat niezmienna.Kiedy szwagierka urodziła blizniaki,jej tesciowa doszła do
        wniosku że jednym ona się będzie opiekować bo szwagierka sama nie da rady. Potem
        już decydowała absolutnie o wszystkim.I nadal decyduje.Jeżeli szwagierka się
        sprzeciwia,dostaje ochszan od swojego męża który we wszystkim popiera
        mamusie.Dzieci są rozbestwione jak dziadowski bicz,i absolutnie nie uznają
        autorytetu matki.Matka nie ma nawet prawa zadecydować co wolno jej dzieciom.Tyle
        tylko że je ma,ale wpływu na nich żadnego. Matki chrońcie swoje małe dzieci
        przed babciami,bo babcie potrafią z miłości je "zepsuć".
        Co innego gdy dzieci starsze i bardziej rozumne,które mają już utrwaloną więz z
        matką,ale zanim to nastąpi budujcie swój autorytet.
        • one_smutas Re: Teściowa, a wnuczka 21.07.10, 17:39
          Dzięki Dziewczyny! przynajmniej wiem, że to nie ja mam jakieś widzi mi się:) Moja Mała ma już rok, z początku było fatalnie, prawie cały czas płakałam z tego wszystkiego, bo teściowa naprawdę przeginała, ale z czasem chyba domyśliła się,że nie podoba mi się jej zachowanie i troszkę odpuściła. Nasze relacje się popsuły. Nie mam ochoty nawet z nią rozmawiać. Wcześniej było inaczej, była dla mnie neutralna. Ani jej bardzo nie lubiłam , ani nie nie lubiłam. Nie przeszkadzało mi to jak mówiła nam co mamy kupić, co mam jeść, bo i tak robiłam co chciałam. Mąż mnie bardzo wspiera, mogę mu powiedzieć wszystko, ale on jednak tego nie rozumie. Chociaż i tak, kiedy jest w domu (a niestety nie jest za często) nie pozwala za dużo ingerować swojej mamie. Pozdrawiam Was!
          • opamietajciesie Re: Teściowa, a wnuczka 23.07.10, 10:09
            Myślałaś o tym, że możesz mieć depresję poporodową? To naprawdę poważna choroba.
            Nieleczona może objawiać się ciężkimi komplikacjami w przyszłym życiu. Wiem, że
            pewnie już nie płaczesz i nie jesteś przybita - ale to nie znaczy, że jeśli to
            była depresja, jesteś zdrowa.
            Ja bym na Twoim miejscu zaczęła się sobie przyglądać. Swoim, być może,
            przesadzonym reakcjom. A najlepiej gdybyś spróbowała porozmawiać ze specjalistą
            o tym jak się czułaś i jak się czujesz teraz. Dla dobra Twojego dziecka.
            • czubata Re: Teściowa, a wnuczka 23.07.10, 21:22
              No,tylko nie wiem jak to się ma do tego wątku...
              • opamietajciesie Re: Teściowa, a wnuczka 24.07.10, 13:31
                autorka napisała: "z początku było fatalnie, prawie cały czas płakałam z tego
                wszystkiego"

                Dlatego też, jak pewnie zauważyłaś, odpowiedziałam na ten post, a nie na post
                główny. Myślę, że bezpośrednia odpowiedź na post jakoś ma się do wątku.
            • thegimel Re: Teściowa, a wnuczka 24.07.10, 21:21
              opamietajciesie napisała:

              > Myślałaś o tym, że możesz mieć depresję poporodową? To naprawdę poważna choroba
              >
              Dziecko ma rok. Też myślałam, że to może być baby blues lub depresja, ale po
              takim czasie dziewczyna by raczej na to wpadła.
              • one_smutas Re: Teściowa, a wnuczka 02.08.10, 15:50
                Depresja poporodowa to raczej nie była, bo w takim wypadku wszystko by mnie
                denerwowało, nawet dziecko, a tak nie było. Po prostu teściowa za bardzo
                przejęła się swoją rolą, a może i chciała wejść w rolę matki i to było przyczyną
                mojego płaczu i smutku.
                • gomik1010 Re: Teściowa, a wnuczka 09.08.10, 12:20
                  Witam!
                  To zabrzmi pewnie banalnie, ale głowa do góry...
                  Dziecko też ma swój rozum i mama jest dla niego najważniejsza. Moje czteroletnie
                  dziecko już nie raz (ku mojej radości;) dało teściom- dziadkom odczuć gdzie jest
                  ich miejsce).
                  U mnie zarówno teściowa i teść (to było gorsze)chcieli decydować o naszym
                  dziecku. Za mną, tak jak u Ciebie, wiele przepłakanych dni, ale uodporniłam się.
                  To nasze dziecko i my o nim decydujemy. Piszesz, że mąż jest po twojej stronie,
                  to najważniejsze, u mnie nie zawsze tak jest.
                  Teraz mam gdzieś to, co gadają, robię swoje, a z naprawdę głupich rad (wierzcie
                  takie też się zdarzały) po prostu śmieję się głośno. To ich trochę hamuje!
                  • one_smutas Re: Teściowa, a wnuczka 09.08.10, 22:24
                    Dzięki gomik1010:) widzę, że nie jestem sama z takim problemem i mi to trochę pomogło, dodało wiary w siebie. Oby nasze dzieci zawsze były takie mądre...
                    • my_valenciana Re: Teściowa, a wnuczka 16.08.10, 13:25
                      No to ja muszę cię odrobinę otrzeźwić.
                      U mnie to moja mama przejęła rolę matki. Pomagała mi od początku bo
                      byłam po cesarce, mąż wziął tylko 5 dni wolnego, dziecko chorowalo
                      ja miałam zapalenie piersi i w ogóle masakra jakaś była.
                      Moja mama przez pierwszych kilka miesięcy była matką dla mojego
                      dziecka, gdyby mogła to karmiłaby go piersią. My z mężem byliśmy
                      notorycznie niewyspani bo dziecko miało problemy i prawie nie
                      spaliśmy w nocy. MOja mama jest generałem i pedantką - robiła
                      wszystko zajmowała się dzieckiem, gotowała, sprzątała, więc nie
                      chcąc wyjść na pierdołę - w czasie kiedy była u nas ja zajmowałam
                      się domem zamiast dzieckiem. Ona usypiała, ona przewijała, ona się
                      bawiła z małych, chodziła na spacery.
                      Nie mogłam gdzieś wyjść, spotkać się z koleżankami, razem z
                      dzieckiem no bo ona codziennie przychodziła.
                      Opamiętałam się w końcu ale było trudno jej wytłumaczyć, że jestem
                      bardzo wdzięczna za pomoc, że bez niej nie dałabym rady ale teraz to
                      ja już sobie poradzę. Był koszmar z szantażowaniem śmiercią włącznie
                      MUszę Ci powiedzieć, ze moja relacja z dzieckiem byłą żadna, mały
                      płakał kiedy brałm go na ręce - najważniejsza była babcia i tata a
                      ja mogłam nie istnieć, nic nie mogłam przy nim zrobić bo wył.
                      Odbudowywanie mojej relacji z synem trwało długo - chyba z pół roku,
                      nadal jeszcze czasem jest ciężko ale mogę powiedzieć, że się udało.
                      Walcz dziewczyno - bo potem będziecie cierpieć oboje.
                    • my_valenciana Re: Teściowa, a wnuczka 16.08.10, 13:26
                      No to ja muszę cię odrobinę otrzeźwić.
                      U mnie to moja mama przejęła rolę matki. Pomagała mi od początku bo
                      byłam po cesarce, mąż wziął tylko 5 dni wolnego, dziecko chorowalo
                      ja miałam zapalenie piersi i w ogóle masakra jakaś była.
                      Moja mama przez pierwszych kilka miesięcy była matką dla mojego
                      dziecka, gdyby mogła to karmiłaby go piersią. My z mężem byliśmy
                      notorycznie niewyspani bo dziecko miało problemy i prawie nie
                      spaliśmy w nocy. MOja mama jest generałem i pedantką - robiła
                      wszystko zajmowała się dzieckiem, gotowała, sprzątała, więc nie
                      chcąc wyjść na pierdołę - w czasie kiedy była u nas ja zajmowałam
                      się domem zamiast dzieckiem. Ona usypiała, ona przewijała, ona się
                      bawiła z małych, chodziła na spacery.
                      Nie mogłam nawet gdzieś wyjść, spotkać się z koleżankami, razem z
                      dzieckiem no bo ona codziennie przychodziła. Prawie rok tkwiłam w
                      domu.
                      Opamiętałam się w końcu ale było trudno jej wytłumaczyć, że jestem
                      bardzo wdzięczna za pomoc, że bez niej nie dałabym rady ale teraz to
                      ja już sobie poradzę. Był koszmar z szantażowaniem śmiercią włącznie
                      Muszę Ci powiedzieć, ze moja relacja z dzieckiem byłą żadna, mały
                      płakał kiedy brałm go na ręce - najważniejsza była babcia i tata a
                      ja mogłam nie istnieć, nic nie mogłam przy nim zrobić bo wył.
                      Odbudowywanie mojej relacji z synem trwało długo - chyba z pół roku,
                      nadal jeszcze czasem jest ciężko ale mogę powiedzieć, że się udało.
                      Walcz dziewczyno - bo potem będziecie cierpieć oboje.
                      • anta1981 Re: Teściowa, a wnuczka 24.08.10, 18:34
                        Nie słuchaj porad "opamietajciesie" to jakaś nawiedzona teściowa co z wszystkich
                        synowych robi wredne wariatki. Ja mam podobną sytuację. Moja córcia w czerwcu
                        skończyła rok. Do porodu teściowa była dla mnie neutralna (tak jak u Ciebie),
                        ale po porodzie oszalała. Parę razy przyłapałam ją na tym jak zwraca się do
                        mojej córci per mama (mówiła tak o sobie). Ty masz o tyle lepiej że Twój mąż
                        jest po Twojej stronie. mój facet niestety uważa że przesadzam i że jego mamusia
                        ma zawsze rację. A z resztą jest przecież staruszką i powinna się nacieszyć
                        wnuczką. W poprzednie wakacje (zaraz po porodzie) przyjeżdżała do nas kilka razy
                        w tygodniu. Zabierała mi mała na cały dzień (mogłam ją tylko nakarmić i
                        przewinąć), nie słuchała w ogóle moich próśb żeby małej nie usypiać na siłę bo
                        potem nie chce mi spać w nocy. Babcia twierdziła że dziecko musi dużo spać i
                        koniec. Tak jak niektóre dziewczyny pisały próbowała wejść w rolę matki. Całe
                        szczęście jak zrobiło się chłodniej to kontakty zrobiły się trochę rzadsze ale i
                        tak kilka razy dziennie dzwoniła żeby zrobić przesłuchanie- co mała jadła, czy
                        była na spacerze i jak długo, ile spała, o której ją wykąpałam itd. Mówiłam
                        mojemu facetowi że jak tak dalej będzie to przestaniemy ją odwiedzać. Czasem
                        nawet nie jeździłyśmy do niej tylko on jechał sam. W tym roku jest pod jednym
                        względem gorzej. Od miesiąca mieszka z nami. Rzygać mi się chce jak ją widzę.
                        Nie znoszę jak dotyka i przytula moje dziecko. Mam wrażenie że jest jak sęp
                        polujący na każdą minutę z moją dziewczynką. Wystarczy że na minutkę Agata ode
                        mnie odejdzie a ona już się zjawia jak jakiś duch. Szpieguje nas i podgląda co
                        robimy. Ja już z nią prawie nie rozmawiam. Muszę kończyć maminysynek się zjawił.
                        • brittadwa Re: Teściowa, a wnuczka 24.08.10, 20:47
                          spotkał mnie podobny problem,
                          mój wątek:
                          forum.gazeta.pl/forum/w,24876,112906555,112906555,zabiara_mi_dziecko_.html
                          mój mąż w końcu porozmawiał ze swoją mamuśką o jej zachowaniu
                          względem mojej córki i zarazem mnie. Kobieta jakby trochę na razie
                          się opamiętała. Ostentacyjnie trzyma dystans.Cieszy mnie to bardzo,
                          odżyłam i czuję się o wiele pewniej jako matka.
                          Rozumiem was dziewczyny jak się czujecie gdy teściowa przejmuje
                          podstępnie rolę matki waszych dzieci. Niestety budzi to nienawiść,
                          boli, a często upakarza.
                          Może zróbcie jak i ja zrobiłam, zarządałam kategorycznie od mojego
                          męża rozmowy ze swoją mamuśką. Mąż się przestraszył bo uświadomiłam
                          mu jakie będą konsekwencje z mojej strony gdy teściowa nie
                          przystopuje. Powiedziałam co czuję i na co jestem przygotowana gdy
                          moja cierpliwość się skończy, Nie wiem jak długo teściowa wytrzyma,
                          ale jak będzie trzeba to znowu zostanie przywołana do pionu.
                          Martwi mnie tylko jedno, co będzie jak córcia podrośnie, czy
                          teściowa nie będzie jej po cichu buntowała przeciwko mnie?
                          • calineczka_777 Prawdopodobienstwo, ze bedzie buntowac dziecko 25.08.10, 09:24
                            brittadwa napisała:

                            > Martwi mnie tylko jedno, co będzie jak córcia podrośnie, czy
                            > teściowa nie będzie jej po cichu buntowała przeciwko mnie?

                            Jest duze prawdopodobienstwo, ze bedzie probowala buntowac corke przeciwko
                            tobie. Tesciowa mojej mamy, czyli moja babcia, probowala buntowac mnie przeciwko
                            mamie. Jej, jakie ona glupoty opowiadala, az uszy wiedly :-))))) Ale ja juz
                            bylam na tyle duza, ze z pomyslow babci sie smialam ironicznie i wkrotce babcia
                            zrezygnowala orzekajac, ze jestem zle wychowana (czytaj: nie postepuje jak sobie
                            babcia zazyczy i nie uwazam jej wrogow za swoich wrogow). Tak wiec jesli corka
                            nieco podrosnie i bedzie przez ciebie wychowywana na myslaca osobe to nic ci ze
                            strony tesciowej nie grozi, nawet jesliby tesciowa nie wiem co wymyslala. To
                            jako pocieszenie.....
                          • foxi-em Re: Teściowa, a wnuczka 29.08.10, 03:18
                            brittadwa napisała:
                            > Nie wiem jak długo teściowa wytrzyma,
                            > ale jak będzie trzeba to znowu zostanie przywołana do pionu.
                            > Martwi mnie tylko jedno, co będzie jak córcia podrośnie, czy
                            > teściowa nie będzie jej po cichu buntowała przeciwko mnie?
                            Kochana, ale musisz sobie uświadomić, że to Ty jako matka powinnaś
                            wyznaczyć granicę. Twój mąż powinien Cię wesprzeć , ale to Ty masz
                            bronić swojej pozycji - pozycji matki.
                            Krótka i rzeczowa rozmowa z teściową - Mówisz że ci się nie podoba
                            jej zachowanie, przypominasz jej że to Ty jesteś matką i wszystkie
                            decyzje zwiazane z corcią należą do ciebie i twojego męża. Podajesz
                            przykłady zachowań, których sobie nie życzysz, i stawiasz warunek,
                            że jesli się nie dostosuje to małą w weekendy przez godzinę będzie
                            oglądać.
                            Jesli teściowa np.ciągnie małą w swoją stronę, zdecydowanie bierzesz
                            małą na ręce i wychodzisz do siebie do domu czy do innego pokoju.
                            A co to za wynoszenie dziecka z Twojego domu? nie pozwalasz i
                            koniec! Bądź bardziej zdecydowana, może nie dawałaś starej sygnałów
                            że ci to nie odpowiada?
                            Trzymaj się i bądź twardsza a w negocjacjach z teściową nie posługuj
                            się mężem bo ona nigdy nie będzie Cię szanowała. Nie szanuje się
                            zdania osób które nie potrafią walczyć o swoje.
                            Mam nadzieję że nie za ostro ci napisałam, ale wkurzyłam się
                            zachowaniem twojej teściowej. Jednak twoją biernością też. Nigdy nie
                            pozwoliłabym, nawet własnej matce wynieść mi dziecko z domu bez
                            słowa.
                            Pozdrawiam i trzymam kciuki:)
                            • brittadwa Re: Teściowa, a wnuczka 29.08.10, 09:24
                              foxi-em napisała:
                              > Trzymaj się i bądź twardsza a w negocjacjach z teściową nie
                              posługuj
                              > się mężem bo ona nigdy nie będzie Cię szanowała. Nie szanuje się
                              > zdania osób które nie potrafią walczyć o swoje.

                              foxi-em, święte słowa napisałaś.
                              W ogóle dziękuje za całą Twoją wypowiedź bo choć w ostrych słowach,
                              to uświadomiłaś mi moją rolę w tej chorej sytuacji.
                              Postanowiłam bronić swojej roli matki, nawet za cenę konfliktu z
                              teściową. Wiem, że od początku popełniłam błąd. Już od pobytu w
                              szpitalu gdzie teściowa nie pozwoliła mi i mojemu mężowi na pobycie
                              z mała "sam na sam" tylko siedziała cały dzień. Chciałam by czuła
                              się potrzebna i doceniona, gdy pozwalałam jej kąpać córke pierwszy
                              raz. Tak samo gdy pytałam o zdanie w wyborze wózka i w jeszcze
                              innych sytuacjach. Nie miałam nigdy zamiaru tworzenia nieporozumien
                              na linii "synowa-teściowa". Chciałam ją szanować.
                              No ale skutek jest taki, że teściowa mi się rozbestwiła :))) Mam
                              nadzieję, że nie jest zbyt późno na wytyczanie granic.

                              • foxi-em Re: Teściowa, a wnuczka 30.08.10, 19:06
                                Nigdy nie jest za późno:) ale pamiętaj że teraz teściowej będzie to
                                trudniej zrozumieć, może Ci powiedzieć, że wcześniej Ci to nie
                                przeszkodzało.
                                Rozmawiaj z nią bardzo stanowczo ale kulturalnie, nie bądź
                                zdenerwowana, zaznacz że jej wcześniejsza pomoc przy dziecku była Ci
                                potrzebna i jej za to dziękujesz i spytaj czy możesz na nią liczyć w
                                razie potrzeby. To wazne żeby teściowa nie odebrała tej rozmowy tak,
                                że zupełnie odcinasz ją od małej.
                                Teściowej siedzacej w szpitalu sobie nie wyobrażam:) ja przed
                                pójściem do szpitala rozmawiałam z rodziną, że oprócz krótkiej
                                (jednej) wizyty nie chcę więcej odwiedzin i tak było. Dotyczyło to
                                równiez moich rodziców, brata itd.
                                Mocno pozdrawiam i trzymam kciuki:) Napisz mi kiedyś co i jak
                                poszło:)
                              • barbra25 Re: Teściowa, a wnuczka 21.10.10, 14:14
                                Wiem, że od początku popełniłam błąd. Już od pobytu w
                                > szpitalu gdzie teściowa nie pozwoliła mi i mojemu mężowi na pobycie
                                > z mała "sam na sam" tylko siedziała cały dzień.

                                Ja mojej teściowej w ogóle nie pozwoliłam przyjechać do szpitala po porodzie... Niestety i tak borykam się z wtrącaniem do wszystkiego co dotyczy mojej córki właśnie dlatego, że mieszkamy u teściowej. Myślę, że potrzebny jest złoty środek..tzn. pomoc teściowej przy dziecku jest bardzo potrzebna choćby po to żeby samej czasem odetchnąć od trudnej roli matki więc nie ma co absolutnie jej dyskwalifikować ale wszystko w granicach rozumu.
                                Mnie trochę niepokoiło, że moja córka mówi do babci "mama" ale zauważyłam, że nawet na psa woła "mama"...więc liczę, że jak już rozwinie mowę na tyle, żeby mówić "babcia' co jest na razie jeszcze za trudne dla niej będzie wiedzieć, że mama to mama a babcia to takie zastępstwo na czas nieobecności mamy.
                                • magdash35 Re: Teściowa, a wnuczka 02.11.10, 15:37
                                  Czesc Wszystkim,
                                  chcialabym opisac moja sytuacje co do ktorej ludzilam sie ze jest pod kontrola, ale teraz czuje ze wszystko jest coraz gorzej...i mam juz dosc, mam rowniez problemy w zwiazku ale problem na linii moja mama, tesciowa i maz stanie sie chyba ta przyslowiowa kropla przelewajaca czare goryczy i doprowadzi do ostatecznych rozwiazan. O poczatku...gdy poznalismy sie z mezem opowiadalam mu czasem o problemach z mama- despotka nie sluchajaca innych, tak mysle ze wtedy wlasnie wyrobil sobie moj chlopak zle zdanie na temat przyszlej tesciowej, ze po slubie nie zamierzal zamieszkac ze mna u moich rodzicow a trzymal mnie w niepewnosci do konca- mieszkalismy to u moich rodzicow to u jego. Gdy urodzilam corke nie dalo sie juz dluzej przenosic a poniewaz w trakcie porodu maz poklocil sie z moja mama- wygonil ja z porodowki, ta obrazila sie i nie pokazala wiecej w szpitalu, tak tez z dzieckiem pojechalismy prosto do jego rodzicow i tam pozostalismy przez 2 lata. Moi tesciowie to "chodzace pomoce", wszystko dla ciebie zrobia chcesz czy nie.. zwlaszcza tesciowa, ale pytana o rade odpowie zdecyduj sama, ja nie wiem. Od poczatku wiec maz i jego rodzina uznali moja matke za chodzace zlo i ciagle mi wymawiali- czemu nie przyjedzie, czemu nie pomoze, czemu sie nie interesuje...ciagle poczucie winy za " winy" matki i wczesniejsze problemy doprowadzily do mojego odseparowania od mojej rodziny, a moja corka znala moich rodzicow z okazji swiat itp. Teraz to juz duza dziewczyna, ma 12 lat a my mieszkamy za granica, wiele zdarzylo sie w miedzyczasie, ale teraz moja tesciowa przy okazji pobytow mojej corki u nich, bo naturalnie gdzie ma jechac do Polski na wakacje jak nie do tesciow.. robi jej wyrzuty, gdy probuje skontaktowac sie z "druga" babcia, lacznie z placzami i komentarzami co do jej rzekomo niewlasciwego rozwoju. mam dosc bo zawsze napraszali sie o zajmowanie sie i pomoc przy corce a teraz traktuja ja jak wlasnosc ale to moja matka przy bardzo sporadycznych kontaktach jest manipulantka robiaca kozla ofiarnego z mojej corki???? a ja niewdziecznica ktora nie widzi jaka ona ( moja tesciowa) obdarza mnie miloscia. Boze jak ja mam tego dosc...sluchania wyrzutow ze jak jestem w Polsce to za czesto spotykam sie z matka a oni przeciez tak czekaja na kazda wizyte( bywam tam niemal kazdego dnia w trakcie kazdego pobytu). Dodam ze tesciowa rzadko wychodzi z domu, steruje tesciem tak ze wszystko lata i zalatwia- a moze jemu to tez pasuje bo kto wytrzymal by w domu z taka lamentnica. W odroznieniu od mojej halasliwej mamy jest spokojna i zrownowazona, nigdy nie krzyczy i nie przeklina ale nigdy nie wiesz o co jej dokladnie chodzi i nigdy nie powie wprost. Oczywiscie na pierwszy rzut oka zachowuje sie bez zarzutu i trudno jej udowodnic cokolwiek bo np. te "placze" mojej corce zrobila podczas nieobecnosci tescia w domu. W zeszlym roku w wakacje poklocili sie z moja mama u nich w domu do tego stopnia ze moja mama nie chce ich znac ani tam jezdzic, pogodzila sie nawet z faktem ze jesli ja nie przywioze jej wnuczki z wizyta to ona sie z nia nie zobaczy. tesciowie przekoali wszystkich ze to moja mam wywolala tamta awanture, ale nikogo przy tym nie bylo bo corke wyslali na dwor, zreszta zawsze tak robili gdy tylko mama moja przyjerzdzala do nich odwiedzac wnuczke. Oczywiscie wersja mojej mamy rozni sie...Ja nie odwrocilam sie plecami do tesciow po tym zajsciu- pytalam ich o ta awanture i choc mnie nie przekonali uznalam ze nikt nie dojdzie gdzie jest racja..natomiast moj maz zrobil mi okropna awanture ze moja diabelska matka wpedza jego rodzicow do grobu i ze jego ojciec omal nie dostal zawalu- gwoli uzupelnienia tesc ma b. porywczy temperament i podobny charakter do mojej mamy. tesciowa to mimoza siedzaca w domu i zyjaca przeszloscia...staralam sie nie angazowac w konflikty pomiedzy rodzicami bo gdy tak robilam to albo klocilam sie z mama albo z tesciami ale to nic nie dalo.. bo teraz wszyscy sie kloca...
                                  • 1madziara1 Re: Teściowa, a wnuczka 02.03.11, 22:30
                                    Cześć!
                                    U mnie jest podobnie z teściową, Też mi wypomina dlaczego moja mama nie przyjedzie pomóc przy dzieciach, chciała by kontrolować każdy ruch wnuczki. Latem to ona mogła wychodzić z małą na długie spacery, bo u mnie dziecko głodowało jak poszłyśmy na spacer...
                                    Teraz mam jeszcze młodsze dziecko i przez pierwsze 2 miesiące nawet mi nie pomogła, a później gadała, że sobia nie radzę bo mały płacze...Jak w domu jest spokuj to go nawet ponosi, ale jak zaczyna coś wisieć w powietrzu to wnuki traktuje jak powietrze i to najbarziej mnie irytuje- bo niby człowiek dorosły a zachowuje się gożej niz dziecko.
                                    Jak córka zachoruje to chętnie wysłała by ją do szpitala (uroi sobie jakąś chorobę i wmawia nam na co moje dziecko choruje). Oczywiście tylko ona może mieć zdanie na kazdy temat, a jak zaczynają się jakieś problemy to umywa ręce...
                                    Moja mama z wielką chęcią zajęła by się dziećmi ale pracuje zawodowo a jak ma wolne to nie ma czym przyjechać...My z mężem żadko do niej jeździmy bo zawsze jest później między nami kłutnia (mąż nie lubi nigdzie jeździć bez zgody matki)....
                                    Cieszę się tylko z tego że mam zdrowe dzieci- teściowa nie potrafi się z tego cieszyć- zawsze coś jej nie pasuje... ( nie życzyła mi drugiego dzieka i pożyczyła trzeciego- chorego)ale ja mam ją gdzieś- bo nie zastanowi się nad tym co mówi- a ma jeszcze córkę i czasami takie słowa mogą się odbić i zaszkodzić komuś innemu...
    • 1madziara1 Re: Teściowa, a wnuczka 09.01.11, 23:23
      witam!
      u mnie sttuacja przedstawiała się podobnie 4 lata temu-kiedy to urodziłam pierwszą córkę...teściowa nie odstpowała jej na krok- patrzyła jak karmię,czy w nocy jej nie duszę bo spała ze mną(oczywiście przychodziła do naszego pokoju jak mąż miał nocki),wtedy też nie miałam zbytniego poparcia ze strony męża:( Kazał mi przemilczać- niestety ile możnz dawać się po sobie jeżdzić...przegieła kiedy powiedziała, że Karolinka będzie opóźniona w rozwoju!!! Wtedy zabrałam małądo mojej mamy. Mąż i jego siostra błagali mnie żebym wróciła bo ich matka dostanie zawału(mdlała, słabła itd.).Durna posłuchałam ich.(jeszcze przed wyprowadzką z tamtąd zażądała żebym oddała jej wszystkie żeczy jakie kupiła małej i powiedziała że nie życzy mi kolejnego dziecka). od tamtego czasu jest coraz gożej... Wypomina wszystko na każdym kroku, Karolinkę porównuje do innych dzieci(losowo wybranych), ludziom rozpowiada,że głodzę dzieci, nie dbam o nie itd. możecie sobie wyobrazić stan mojej psychiki na dzień dzisiejszy... wszoraj powiedziałam że jej strzelę po tym głupim łbie jak się nie zamknie! to pożyczyła mi kolejnego dziecka- chorego!!!
      zapomniałam wspomnieć, że jej mąż odebrał sobie życie przez tą wiedzmę...
      Moja Teściowa nie lubi jak się jej ktoś stawia i sprzeciwia- ja niestety nie jestem uległa...mąż też ma już tego dość i mam nadzieję, że się w końcu z tąd wyprowadzimy- inaczej będzie bida...
      O teściowej mogła bym napisać powieść czym mi zawiniła...
      Szkoda tylko że ludzie dają się nabierać na jej zagrywki- gra świętoszkę i wielce pokrzywdzoną. W końcu ma złą synową, złe wnuki i syna który się już jej nie słucha.

      Pozdrawiam wszystkie "złe" synowe:)
      • deodyma Re: Teściowa, a wnuczka 10.01.11, 06:45
        a Twoj maz to co???
        patrzy sobie na to wszystko i nie zwraca uwagi mamusi?
        co to za rodzina w ogole?
        wychodzi na to, ze tam wszyscy maja nierowno pod sufitem a ja sama nie siedzialabym tam nawet minuty dluzej.
        mezus jak chce, niech z mamusia siedzi do konca swoich dni.
        • izzyy6 Re: Teściowa, a wnuczka 01.02.11, 19:44
          ja mam tesciowa od 15 lat i mowie Wam wszystkim Wy zle synowe chocby nie wiem jak bylo to trudnie postarajcie sie by wspolnie mieszkanie z tesciami bylo jedynie przeszloscia nie ma co siedziec i liczyc na to ze bedzie wszystko ok i wszystko jakos bedzie bo nie bedzie a bedzie wrecz przeciwnie . Zła synowa.
          • znowuniedziela Re: Teściowa, a wnuczka 16.02.11, 10:27
            le z czasem chyba domyśliła się,że nie podoba mi się jej zachowanie i troszkę odpuściła. Nasze relacje się popsuły. Nie mam ochoty nawet z nią rozmawiać. Wcześniej było inaczej, była dla mnie neutralna. Ani jej bardzo nie lubiłam , ani nie nie lubiłam. Nie przeszkadzało mi to jak mówiła nam co mamy kupić, co mam jeść, bo i tak robiłam co chciałam

            nie rozumiem, czemu Wy, kobiety, matki, żony jestescie takei rpzeczulone na wspomnienie o tesciowych, czemu sie obawiacie, nie mowicie niczego, co czujecie, dajecie sobą manipulowac, pomiatac, zabierac dziecko kierowac własnym zyciem-otem wyzalacie sie na forach, a w realu jestescie myszkami, ktore nie potrafia pwiiedziec niczego zupełnie obcej podlej i niczego ie mogacez zrobic dobrze dla was babie ?/ Czemus ie boicie podniesc glowe i pwoiedziec dosc?? Jak uczycie dizeci szacunku dla siebie, skoro same dajecie soba pomaitac ??
            Kobiety!!
            Opamietajcie sie !! To sa podłe i ohydne baby, które za realne odneisienie do zycia mają fakt, żeby zniszcyzc Wam zycie !!
            Krzyczcie, walczcie i mówice głośno!!
            Ja nie współczuje, masz prawo do godnego zycia i niebycia zastraszana w domu, nie jest wazne, czy mieszkacie u tesciow, rodzicow, czy pod mostem-wazne, bys potrafila wyznaczyc granice, -masz swoja rodzine, ona ie ejst jej czeacia, to matka meza, nie twoja!!
            • znowuniedziela Re: Teściowa, a wnuczka 16.02.11, 10:28
              i co to za sformułowanie-chyba sie domyśliła-dziewczyno-ona ma wiedziec, ze cie rani, a ie domyslac sie , czy nie, domyslac sie to mozesz, ze np kogos boli glowa. ale jelsi ktos cierpi- akaze sie domyslac-to albo lubi, albo jest niestety glupi ....
            • 1madziara1 Re: Teściowa, a wnuczka 17.02.11, 09:02
              witam!!
              Pięć miesięcy temu urodziłam synka- jest cudownym smykiem:)
              Teściowa przez pierwsze 2 mies. tylko raz go wzieła na ręce (potem córce się skarżyła, że jej zabroniłam). Raz powiedziała że nie radzę sobie z dzieckiem bo mały płacze- to odpaliłam jej, że do tej pory jakoś sobie dawałam radę bez niczyjej pomocy- to się przymknęła.
              Mimo, że mieszkamy pod jednym dachem ( kłótnie nadal są), to nie powiedziałam jej kiedy małemu wyżną się pierwszy ząbek- sama później jakoś zagadała...
              Dopiero teraz Teściowa zaczęła bawić się z małym, brać go na ręce- osobiście nie mam nic przeciwko żeby od czasu do czasu się nim zajęła, bo mogę coś zrobić na spokojnie.
              Tylko, że podczas kłutni potrafi powiedzieć za dużo (np. pożyczyć trzeciego dziecka- chorego).
              Wyjść też nie mam do kąd bo mąż nie zajmie się dziećmi....
              Teraz jest ok to lata rozmawia z matką- ze mną zamieni raptem 2 słowa:(

              Pozdrawiam
    • lidalili Re: Teściowa, a wnuczka 19.02.11, 15:15
      oh jak sobie pomysle, ze moglam byc na Twoim miejscu, to az mnie strzacha.
      Moja tesciowa, jak juz bylam w ciazy to miala taki plan : ja do pracy, ona do nas sie wprowadza, my jej placimy, a ona siedzi z dzieckiem. Usmiechalam sie tylko z zacisnietymi zebami i nic nie mowilam, bo nie wiedzialam , jak to bedzie po urodzeniu dziecka i jak to bedzie finansowo. Na szczescie moglam zostac z dzieckiem w domu. MOja tesciowa duzo 'pomagala'. Byla tak wspaniala babcia, ze juz od 4 miesiaca rozpieszczala Mala karotka, czy kubusiem!!! Dowiedzialam sie o tym i o paru innych kretynskich pomyslach od pan ze sklepu, ktore same nie mogly na to patrzec. Moja dziecko caly czas plakoalo, lekarze nie wiedzieli dlaczego, ja bylam wykonczona i oczywiscie tesciowa wspanialomyslnie mi , jak najwiecej chciala pomoc, zabierajac mala chociaz na godzine na spacer. Pozniej sie domyslilam, ze spacer z babcia i jej pozniejszy placz mozla polaczyc linia prosta. Jak mala miala 10mies tesciowa zostala odstawiona i placz sie skonczyl. Niestety nie dalo sie jej calkowicie zabronic spotykania z Mala, ale za kazdym razem bylo cos z dzieckiem nie tak. Jak Mala skonczyla 3 lata juz przestalam sie o nia tak martwic i mogly sie czesto widywac. Skonczylo sie to nawrotem refluksu. 4 miesiace temu byla pozadna awantura z wyzywaniem mnie od koorew, straszeniem mnie policja, nastawianiem Malej przeciwko mnie (bo jestem bardzo zla wiedzma , bo nie pozwalam dawac Malej slodyczy itp) ...... Skonczyly sie spotkania moje z tesciowa na dobre, a dziecko ma zakaz przebywania u niej bez taty i refluks tez sie skonczyl. Ostatnio jednak byla u mniej raz pol dnia bez taty. NIestety efekty od razu bylo widac. Wiem, ze tesciowa uczy ja klamac. Na szczescie znam swoje dziecko i wiem , jak zadac pytanie, zeby wyszla prawda.... cholernie to jest przykre i w zyciu bym nie pomyslala, ze najblizszym mozna takie rzeczy robic.


      MOja rada dla Ciebie, zrob tak , zeby Twoje 'widzimisie' nie doprowadzilo do tego, ze wszystko na dziecku sie odbije, bo tesciowa Ciebie znienawidzi. U mnie tak sie stalo. Nie mogla sie na mnie zemscic, to zrobila to przez dziecko.

    • kysu Re: Teściowa, a wnuczka 11.03.11, 09:39
      nie jesteś w tym klubie sama i niestety, powtórzę to co napisały poprzedniczki - trzeba ostro postawić granicę, za którą wkraczać teściowa nie może.
      nie jest to łatwe, zwłaszcza, że mieszkacie razem, ale inaczej ty zwariujesz, ona zabierze Ci wszystko, spieprzy małżeństwo, zepsuje dziecko.

      oznacza to niestety stan permanentnej wojny ;-)
      moja teściowa ze mną nie mieszka, dziecko MOJE ma 1,5 roku i wciąż i wciąż jesteśmy na wojennej ścieżce. ona kupuje córce tonę używanych rzeczy - ja je sprzedaje. ona rezerwuje wakacje - ja kategorycznie odmawiam, nawet jeśli zapłaci zaliczkę. ona komentuje moje metody wychowawcze - ja wyśmiewam jej. jak wyrywa mi dziecko to dostaje po łapach, ostro mówię, że NIE MA PRAWA WYRYWAĆ MI DZIECKA W ŻADNEJ SYTUACJI.

      powodzenia życzę
    • magdulec1988 Re: Teściowa, a wnuczka 07.07.12, 13:50
      rozumiem cie jak nikt.u mnie bylo prawie tak samo tyle ze moja tesciowa palcem nie kiwnela zeby pomoc umiala sie tylko wpierdalac.taki sam charakter jak twoja tez traktowala mnie jak kogos podleglego sobie do czasu az wybuchnelam.mieszkamy razem pod jednym dachem jednak mam osobna kuchnie i pokoj wlasne bo sami dobudowalismy.nie oddzywalismy sie do nie j z mezem przeszlo rok-tak sie doigrala.przejscia z nia mialam ze szok dlugo by pisac.NIE DAJ SOBIE WEJSC NA GLOWE I WALCZ ZMIEN SWOJ CHARAKTER JASNO MOW CO CI SIE NIE PODOBA JESTES DOROSLA TO TWOJE DZIECKO A ZYCIE MASZ TYLKO JEDNO,POZDRAWIAM CIEBIE I MALEGO ANIOLKA
    • kalia-99 Re: Teściowa, a wnuczka 23.07.12, 17:26
      Mój mały ma dopiero 3 miesiące, nie jesteśmy u niej często 1 do dwóch razy na miesiąc. A już zdąrzyła mnie wnerwić mówiąc, do małego "co oni ci robią!?, co oni ci robią?! - mały miał krótkie spodenki, a na dworze skawr, ona twierdzila, że dziecko marznie!, a potem jak mały leżał i z radości przebierał nóżkami, gadała, że dziecko jest nerwowe i nadpobudliwe, i to nasza wina... l_ ludzie trzymajcie mnie, bo nie wytrzymam.
      Wiem co przeżywasz, ale nic tylko wyprowadzka z jej chaty coś da.
      • soosowa Re: Teściowa, a wnuczka 26.07.12, 12:42
        Jesteś tam max 2 razy w miesiącu. Moja rada: zlej to, co ona mówi i co robi. To TYLKO kilka godzin w miesiącu. Kiedyś robiłam z moimi teściami tak, jak Ty, czyli wkurzałam się na cokolwiek i strzelałam focha, bo ona znowu coś powiedziała. Powinnam była patrzeć na nią jak przez szybę [głowa gada, a ja i tak nic nie słyszę] i robić swoje. Byłabym teraz zdrowsza. I to Ci radzę, nie zwracaj uwagi, co ona mówi i jak to robi. Traktuj to, jak np.kolor włosów ;). Daj na luz, dziecko i tak jest z Tobą i z mężem cały czas i to Wy je kształtujecie. A taka babcia przez kilka godzin w miesiącu wydaje mi się, że za dużo złego nie narobi. A że sobie pogada? Może to jej jedyna rozrywka w życiu?
    • misiagumisia Re: Teściowa, a wnuczka 25.09.12, 12:01
      Witam
      Musze napisać, że u mnie jest całkiem odwrotnie.a mianowicie moja teściowa, nie uznaje mojego dziecka.Tak po prawdzie to mnie nie nawiedzi i dlatego..dalej domyślacie się.Jak spotka się kochana rodzinka np. na święta, to mam istny..cyrk., popisywanie się.Zaczyna się..ach mój kochany wnusio, moje najpiękniejsze i najlepsze.I to nei tylko teściowa, ale ..pozostali też.no bo kochaną mamusie, dzieci muszą wspierać. Dwoją się i troją, żeby pokazać..ze jestem nikim.Psychicznie mnie zdołować. I przyznam się, ze im się to udaje.Mi nie zależy..ale szkoda mi dziecka..tak bardzo..bardzo.Tym bardziej, że ona jest taka grzeczna i spokojna , dobrze się uczy.Nie zasługuje na takie traktowanie, jak każde dziecko. Wiedzą ze ma dietę, (alergia)to specjalnie..częstują ją tym, czego nie może jeść. I to z uśmiechem na twarzy z premedytacją. żeby pokazać..ze jest gorsz..inna, chora..tzn.:zła.
      Podli ludzie. Jak ktoś powie do teściowej, ze ma ładną wnuczkę, udaje ze nie słyszy. Lub odpowie..oj..aa wnuk jaki fajny, piękny.Także..o kupowaniu, o rozpieszczaniu..nie ma mowy.(Kochan córko, przepraszam że przeze mnie cierpisz.)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka