Dodaj do ulubionych

nie wiem jak pomóc córce w kontaktach z rówieśnika

29.09.10, 11:29
Witam
Moja córka ma 9 lat i jest w III klasie. Ma problem z ułożeniem sobie kontaktów z rówieśnikami. Trafiła do trudnej klasy, która znała się jeszcze z zerówki szkolej , moja córka przyszła z zewnątrz. Trudno było jej wejść w te klasę, jakoś sie udało. Jednak w drugim półroczu II klasy zaczęło się wszystko psuć. W klasie jest dziewczynka która skupia wokół siebie część dziewczynek (pozostałe połaczyły się w zamknięte 2 -3 osobowe grupki), w II klasie ta dziewczynka zaczęła dokuczać mojej córce np: obgadywać, wyłaczać ją z grupy z zabawy przezywać ( nigdy osobiście zawsze namawiała do tego kogoś innego). Dotknęło to moją córkę bardzo ponieważ przez kilka miesięcy uważała ją za przyjaciółkę. Niestety w tym roku sytuacja jest podobna tylko bez szykan osobistych ponieważ interweniowałam w tej sprawie. Ale moje dziecko teraz wszystko odbiera osobiście, narzeka że jeśli pozwalają się jej bawić w grupie to dostaje najgorsze zadanie, że nie ralizują jej pomysłów. Rozmawiam z nią i widze że boi sie odrzucenia woli sama sie odsunąć. MArtwię się, ona oczekuje odemnie pomocy , rady a ja niewiem jak jej pomóc.
Obserwuj wątek
    • demonsbaby może zabrzmi to brutalnie 29.09.10, 11:47
      ale pozwól swojej córce ułożyć relacje, a ty stój w odwodzie i doradzaj... Jednym słowem: pozwól jej na "zderzenie się z rzeczywistością" - w wieku dojrzałym poradzi sobie z trudnościami w życiu. Nie załatwiaj za córkę "kontaktów" z rówieśnikami, ale zawsze i bezwloczniei reaguj kiedy cokolwiek w zachowaniu twojej córki będzie ciebie niepokoić - apatia, zaburzenia snu, lękliwość, czy też biologiczne "obrazy" stresu. Bądź mamą, która wysłucha, przytuli i doradzi.
      Nie wiem czy jeśli ta grupa, aż tak bardzo izoluje twoją córkę - czy to rzeczywiście ma taki rozmiar "kiedy stała się pośmiewiskiem klasy" czy to ma raczej związek "nie jest liderem wśród dziewczynek" - to wówczas rozważ z kolejnym rokiem zmianę szkoły jeśli to możliwe.
      Integracja z rówieśnikami (wymuszana) przez dorosłych często tez odnosi zły skutek ... Innymi słowy - następuje zacieśnienie grupy, uszczelnienie, a obiekt, który wymagał interwencji dorosłych stał się jeszcze wyraźniejszym celem ataków (przypatrz się dylematom nastolatków).
      Następna rzecz - jeśli twoja córka - nie może zdobyć pozycji lidera w grupie, może to Ty oczekiwałaś / lub oboje z mężem od niej za dużo: najlepsza, najbardziej lubiana, etc ... i dlatego teraz jest jej ciężko się oswoić z pozycją "podporządkowania w stadzie". Z alfy stała się betą. Nie jest to ten problem? Bo z tego co piszesz nie jawi mi się jakiś niepokojący obraz izolacji czy nawet "przemocy" stosowany wobec niej... możliwe, że się mylę.


      Ok. Co do odbudowania poczucia wartości dziecka - wy / rodzice pełnicie tutaj ważną rolę. Czyli komplementacja jej zalet i tłumaczenie porządku świata: "nie musisz być przez wszystkich lubiana, nie musisz być najlepsza"
      Zastanawiałaś się nad integracją dziecka w innej (dodatkowej) grupie, gdzie może realizować poza szkolne jakieś hobby / zainteresowania? Np. taniec towarzyski, balet, gimnastyka, lekkoatletyka, sztuki walki (to odbudowuje poczucie wartości i samo-dyscyplinuje człowieka przy odpowiednim trenerze), etc?
      • demonsbaby możesz też spróbować 29.09.10, 11:56
        doradzić córce - "wybicie się w grupie" konkretną umiejętnością, zaletą, itp. Możesz też porozmawiać z wychowawczynią (chyba coś takiego jak "lekcje wychowawcze" są? czy nie ma?), żeby nie tyle przeprowadziła pogadankę na temat "izolacji" twojej córki czy też "szykanowania", ale zaaranżowała na lekcji wychowawczej (o ile jest) konkretne zajęcia z zakresu: współzawodnictwa, pomocy słabszym, tolerancji, umiejętności dobrej organizacji pracy w grupie, itp. Gdzie konkretne "wady" zachowań (tyt. do dziewczynek) może uwydatnić bardzo negatywnie, pytając czy np. takie zjawiska mają miejsce w klasie / na podwórku, itp. ... Może taki moralizator zadziała.
      • kag1 Re: może zabrzmi to brutalnie 29.09.10, 12:03
        Tak może oczekiwałam że będzie liderem, że będzie lubiana ale wydaje mi sie że nie wywieram na niej presji. Kiedy ją obserwuję w kontaktach z dziećmi np na wczasach lub słucham relacji z obozu to nie widzę problemu. Natomiast w ubiegłym roku miała problemy z zasypianiem, teraz widzę że jest coraz bardziej zestresowana objawem są jej złe nastroje, brzydko odzywa się do mnie i męża żle traktuje młodszą siostrę, coraz rzadziej się uśmiecha. Często zauważam że próbuje wykluczać z zabawy młodszą córkę. Ma zajęcia dodatkowe w których się realizuje ( jeździ konno) lubią ją dziewczynki z innych klas rówieśniczych. Radzić ale co jej radzić.
        • demonsbaby Re: może zabrzmi to brutalnie 29.09.10, 12:13
          kag1 napisała:

          > Tak może oczekiwałam że będzie liderem, że będzie lubiana ale wydaje mi sie że
          > nie wywieram na niej presji.

          Nie musisz wywierać TERAZ wystarczy, że do czasu integracji w tej klasie DAWAŁAŚ JEJ TAKI PRZEKAZ.

          Kiedy ją obserwuję w kontaktach z dziećmi np na wc
          > zasach lub słucham relacji z obozu to nie widzę problemu.
          To nie znaczy, że w innym środowisku na takie zależności, o których piszesz nie trafi. Dla ciebie to również sygnał, że córka nie jest ogniskiem zapalnym konkretnego konfliktu. Warto może z nią porozmawiać o "braku potrzeby bycia lubianym przez wszystkich i wszędzie" i nie odstaw pogadanki, że np. "ona nie jest duszą towarzystwa", ale np. że ty się borykałaś w pracy z jakimiś trudnościami z tego tytułu, czy np. ty w spotkaniach towarzyskich też nie wiedziesz prymu. Generalnie MAMO pokaż, że jesteś zwyczajnym człowiekiem, który się myli, popełnia błędy, nie zna odpowiedzi na wszystkie pytania i że ludzie bywają tez trudni w relacjach.

          Natomiast w ubiegłym
          > roku miała problemy z zasypianiem, teraz widzę że jest coraz bardziej zestresow
          > ana objawem są jej złe nastroje, brzydko odzywa się do mnie i męża żle traktuje
          > młodszą siostrę, coraz rzadziej się uśmiecha. Często zauważam że próbuje wyklu
          > czać z zabawy młodszą córkę. Ma zajęcia dodatkowe w których się realizuje ( jeź
          > dzi konno) lubią ją dziewczynki z innych klas rówieśniczych. Radzić ale co jej
          > radzić.
          Ok. Te odzywki czy też burczenie na siostrę może mieć związkiem z "porażką" w towarzystwie klasowym, ale nie musi.

          Skoro mała jeździ konno, to np. ja bym zorganizował (jako mama) dla klasy wypad na stadninę koni, gdzie twoje dziecię, zaprezentuje umiejętności w pięknej dżokejce, a tym samym wzbudzi "podziw" klasy?
        • demonsbaby a przeniesienie? 29.09.10, 13:31
          kag1 napisała:

          > lubią ją dziewczynki z innych klas rówieśniczych.
          A do takiej z klas, gdzie jest lubianą koleżanką, dałoby radę ją przenieść?
          • nowy99 Re: a przeniesienie? 29.09.10, 14:57
            W Waszej sytuacji bez chwili wahania przeniosłabym do innej klasy. Ale wpierw poprosiłabym o rozmowę z dyrką lub pedagogiem szkolnym, która klasa jest spokojna i otwarta na ludzi. Jeśli nie wiedzą, to na ślepo przeniosłabym do innej. Tak zrobiłam z synem w 6 klasie! Od drugiego półrocza poszedł do iinej klasy. Dziś jest w pierwszej gimnazjum, de facto w tym samym budynku, ze swoją "nową" klasą (tą od 2 półrocza 6 klasy) - i jest super, dzieciaki zupełnie inne. Ale to p. dyrektor poradziła nam zmianę na tę klasę.
            Naprawdę po latach mojej nauki w wielu klasach, bo to przeprowadzka, to zmiana miasta wiem że są róóóóżne klasy.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: nie wiem jak pomóc córce w kontaktach z rówie 30.09.10, 09:09
      Oczywiście, że kalsy w szkołach bywaja różne i jak każda grupa podlegają nieświadomym procesom grupowym, które różnie ją konstytuują. Tak więc w innej klasie mogłoby być lepiej lub tylko inaczej.
      No ale nie zawsze jest możliwość zmiany, a i ucieczki nie mogą być ostateczna receptą na problemy.
      To, jak opisała Pani opisała grupę rówieśniczą córki, to opis bardzo typowych zachowań wśród dziewcząt. Dziewczynki taką właśnie metodą się posługują, gdy rozwiązują konflikty lub walcza o władzę. Próbą wykluczenia jednych, a przyciągania drugich. Tworzą właśnie taki "dwór "wokół jednej przwódczyni. Przyjaźnie wtedy są pozorne i raczej mają rolę użytkową niż prawdziwie emocjonalną. Sytuacja w grupie ma być niejasna i zmienna.
      Może warto popytać córkę czemu lgnie do takiej grupy, co dam dostaje za gratyfikacje i czy może je otrzymać od innych. Oczywiście należy to mówić językime, który córka zrozumie. Wspierać ją w umiejętności utrzymania poczucia swojej wartości, niezaleznie od grupy. Wspierać jej indywidualizm. Przyjmować uczuicia z którymi wraca ze szkoły. Ale nie krytykować przy córce tych, którzy ją odtrącili, nawet jak ma Pani ochotę i im się taka krytyka należy. Krytykując może Pani wzmocnić niechcacy aktrakcyjność tej grupy dla córki lub postawi Pani córke na obrzeżu grupy. Natomiast słuszne są Pani interwencje, które chronią córkę przed osobistymi inwektywami, bo w tym dzieci należy powstrzymywać, bo same jeszcze nie umieją sobie stawiać granic.
      Niestety wejście w środowisko rówieśnicze naraża dzieci na wstrząsy, które rodzice chcieliby zniwelować, bo często boleśnie przeżywają rozterki swoich dzieci i dzielą z nimi ich uczucia. To zrozumiałe. Cóż boryka się Pani z problemami córki ,na które nie ma Pani już takiego wpływu jak kiedyś, gdy córka była mała i wszystko było pod kontrolą. Teraz ona musi radzić sobie sama i nie zawsze może schronić się za Pani spódnicę i doznać ulgi, a Pani poczuć, ze jest bezpieczna. Ona musi nauczyć się teraz sama takie bezpieczeństwo generować. Agnieszka Iwaszkiewicz

      • blue_romka Pani Agnieszko, 30.09.10, 09:33
        mam wątpliwość w związku z Pani odpowiedzią. Radzi Pani, by wypytać, dlaczego córka tak lgnie do grupy, co tam otrzymuje, jakby było to coś niewłaściwego czy dziwnego. A mnie się takie zachowanie wydaje całkiem naturalne i sądzę, że pobudki są takie same, jak u każdego. Bo chyba każdy z nas, niezależnie czy dziecko czy dorosły, chce być akceptowany przez grupę, w której musi funkcjonować przez dobrych kilka godzin dziennie. Rzadko kto ma potrzebę i satysfakcję z wyrzucenia poza nawias, robienia wszystkiego samemu, bycia nielubianym, demonstrowania na każdym kroku swojego indywidualizmu. Więc czy tędy droga?
        Natomiast zgadzam się, że trzeba wzmacniać w tym przypadku poczucie własnej wartości córki, bo zostało ono i ciągle jest mocno nadszarpnięte przez grupę.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pani Agnieszko, 03.10.10, 20:24
          Tak napisałam, bo to wydaje się być kluczowe. Z jakiś powodów córka autorki wątku chce być w tej konkretnej grupie. Dziewczynka nie jest w ogóle wyrzucona poza nawias, jest odrzucona lub źle traktowana przez określone osoby, nie przez wszystkich. I do nich właśnie lgnie. Więc rozmowa na ten temat wydaje mi się ważna.
          Prawdą jest to co Pani napisała, że nikt nie lubi być tak traktowany i instynktownie stara się temu zapobiegać, ale tutaj nie o takim przypadku mówimy. Pozdrawiam. Agnieszka Iwaszkiewicz
          • blue_romka rozumiem, dziękuję n/t 04.10.10, 15:49
      • kag1 Re: nie wiem jak pomóc córce w kontaktach z rówie 30.09.10, 10:38
        Oczywiście wiem że życie jest brutalne i że dzieci spotkają się jeszcze z wieloma porażkami. Nie zminia to faktu że mała jest zestresowana a ja czuje się bezradna. Jest dopiero koniec wrzesnia a mała jest w coraz gorszyma nastroju, odreagowuje to w domu dając nam popisy (bunt, fochy, próby przejecia kontroli nad niektórymi rzeczami np czy światło ma być zgaszone czy zapalone rano). Oczywiście wspierać, ale boję się popełnić błąd, i tak mam poczycie że tych błędów popełniam całą masę. Co mówić, jak zachęcić do kontaktów z rówieśnikami do których bardzo się zniechęciła, jak poprawić jej samoocenę?
        • demonsbaby Re: nie wiem jak pomóc córce w kontaktach z rówie 30.09.10, 10:47
          Jej samoocenę poprawisz komplementacją jej zalet i umiejętności - i tu odnieś się do hobby - czyli jazda konna. Przecież nie ma innych "dżokejów" w jej klasie, a oswojenie się z koniem jest wyzwaniem nawet dla dorosłych ludzi. Natomiast na sobie najlepiej jest pokazać, że życie potrafi mieć rożne barwy, a kompromis jest ciężko osiągnąć - czy choćby równowagę. Pozwól córce mówić. Sprawdź - jak bardzo źle jest jej w klasie. Czy chłopcy też reagują na nią negatywnie. Czy to wszystkie dziewczynki są wyznawcami "liderki", a ona ma poczucie "niższości" czy też jest zawiedziona bardziej tym, że ona tą liderką nie jest - i stąd ciągły konflikt. Nie sugeruj jej odpowiedzi - niech określi tobie sama.
          Natomiast jeśli jesteś przekonana o tym, że dziecko nie umie sobie poradzić z asymilacją w tej grupie to podejmij wszystkie kroki, żeby już jej nie dokładać wrażeń i przenieść do innej klasy.
          • kag1 Re: nie wiem jak pomóc córce w kontaktach z rówie 30.09.10, 11:03
            demonsbaby napisała:

            > Jej samoocenę poprawisz komplementacją jej zalet i umiejętności - i tu odnieś s
            > ię do hobby - czyli jazda konna. Przecież nie ma innych "dżokejów" w jej klasie
            > , a oswojenie się z koniem jest wyzwaniem nawet dla dorosłych ludzi. Natomiast
            > na sobie najlepiej jest pokazać, że życie potrafi mieć rożne barwy, a kompromis
            > jest ciężko osiągnąć - czy choćby równowagę. Pozwól córce mówić. Sprawdź - jak
            > bardzo źle jest jej w klasie. Czy chłopcy też reagują na nią negatywnie. Czy t
            > o wszystkie dziewczynki są wyznawcami "liderki", a ona ma poczucie "niższości"
            > czy też jest zawiedziona bardziej tym, że ona tą liderką nie jest - i stąd ciąg
            > ły konflikt. Nie sugeruj jej odpowiedzi - niech określi tobie sama.
            > Natomiast jeśli jesteś przekonana o tym, że dziecko nie umie sobie poradzić z a
            > symilacją w tej grupie to podejmij wszystkie kroki, żeby już jej nie dokładać w
            > rażeń i przenieść do innej klasy.

            Z chłopcami ma dobry kontakt, oni ją akceptują. Nie wysztkie dziewczynki są "wyznawcami liderki" to jest grono 5-7 osób , te które w tym gronie niesą akceptują moją córkę ale nie pozwalają jej zbliżyć się bardziej trzymają sie w 2-3 osoby i tyle. Przeniesienie do innej klasy czy szkoły nawet jest możliwe ale jeśli tam będzie podobnie to zupełnie zadołuje moje dziecko. Porozmawiam z córką w weekend. A może powinnam pójść z nią do psychologa?
            • demonsbaby Re: nie wiem jak pomóc córce w kontaktach z rówie 30.09.10, 11:08
              wiesz co - psycholog winien się pojawiać w przełomowych okresach życia dziecka, które wręcz są drastyczne w świecie dziecka.Taką wizytę bym sama polecała, gdyby córka była źródłem konfliktu w każdej grupie albo obiektem "grupowej przemocy" - ale tutaj tak nie jest.
              Reagujesz (tak mi się wydaje) za bardzo emocjonalnie w stosunku do porażek córki. Owszem, masz do tego prawo, ale wykaż się rozsądkiem. Tata jest w życiu córki, czy jesteś samotną mamą?
            • demonsbaby Re: nie wiem jak pomóc córce w kontaktach z rówie 30.09.10, 11:13
              kag1 napisała:

              > to jest grono 5-7 osób , te które w tym gronie nie są akceptuj
              > ą moją córkę ale nie pozwalają jej zbliżyć się bardziej trzymają sie w 2-3 osob
              > y i tyle.
              Czyli córka dąży do akceptacji w grupie liderki i nie może się pogodzić z porażką - jej nie "przyjęcia". Natomiast inne dziewczynki nie chcą "żyć z nią w komitywie" bo już dawno liderkę i symbiozę 7 osobowej grupy olały? Tak? Zapytam ponownie, przemyślałaś np. zaproszenie tychże 2-3 osobowych "olewających liderkę" dziewczynek na nie wiem choćby wspólny wypad na stadninę koni (gdzie wpływu liderki nie będzie) albo do domu zabaw (choć nie wiem czy w tym wieku dzieci lubią się bawić w takich miejscach)? Albo zaproponować córce, żeby zaprosiła 2-3 dziewczynki do siebie do domu np. w sobotę na fajny film / bajkę (nie wiem) albo razem poszły do kina pod twoim nadzorem?
              • kag1 Re: nie wiem jak pomóc córce w kontaktach z rówie 30.09.10, 15:45
                Dziękuję! Może faktycznie zbyt emocjonalnie podchodzę do sprawy. Zorganizuję w najbliższym czasi przyjęcie urodzinowe dla córki, boję tylko czy pod wpływem liderki dziewczynki zechcą przyjść. Moja córka nie jest zapraszana na przyjęcia urodzinowe, wiem również że w ubiegłym roku liderka namawiała dziewczynkę żeby mojej córki nie zapraszała (mimo to dostała zaproszenie).
                • nowy99 Re: nie wiem jak pomóc córce w kontaktach z rówie 01.10.10, 23:02
                  Kag, zastanów się sto razy nim zaprowadzisz córkę do psychologa - ona wie co to psycholog i w prostej linii wyciągnie wnioski, żę z nią jest coś nie tak. Pomyśli, że jest psychicznie coś tam... Dziewczynki, szczególnie te indywidualistki są bardzo wrażliwe, przewrażliwione. Ona ma swój charakter, nie chce być zdominowana i ulepiona całkiem na wzór grupy, chce mieć prawo wyrażania swego zdania w grupie - a takie często są nielubiane.
                  Nie zgodzę się z tezą naszej forumowej ekspert, że zmiana klasy to próba ucieczki przed problemem, że nie hartuje się na przyszłość i problemy w przyszości. Otóż, najgorzej układają się niestety kontakty wśród dzieci, bo są one niedobre, bezwzględne i autentyczne do bólu. To trwa do około ósmej klasy, później młodzież łagodnieje, nabywa ogłady, tolerancji - dojrzewa do układania poprawnych sotsunków z innymi, różniącymi się ludźmi, nie tępi za opinie tylko z nimi dyskutuje. Zawsze się mówiło, że dzieci są najbrutalniejsze względem siebie. Ja bym przeniosła.
                  • morekac Re: nie wiem jak pomóc córce w kontaktach z rówie 02.10.10, 09:12
                    - ona wie co to
                    > psycholog i w prostej linii wyciągnie wnioski, żę z nią jest coś nie tak. Pomy
                    > śli, że jest psychicznie coś tam...
                    Rozumiem, że uważasz, że psycholog jest od psychicznych...
                    • nowy99 Re: nie wiem jak pomóc córce w kontaktach z rówie 02.10.10, 13:16
                      przestań się czepiać - dziecko to tak rozumie.
                      No bo chyba dziecko nie rozróżnia specjalizacji: psychologa od psychiatry.
                      O mój poziom oleju w głowie się nie zamartwiaj i nie zaśmiecaj forum
                      • morekac Re: nie wiem jak pomóc córce w kontaktach z rówie 02.10.10, 20:19
                        A skąd ty wiesz, jak to zrozumie ta właśnie 9-latka? To lepiej nic nie robić?
                        BTW: można dziecku wytłumaczyć, po co idzie się do psychologa. Nawet 9-latce.
                  • borowina75 Re: nie wiem jak pomóc córce w kontaktach z rówie 02.10.10, 20:57
                    nowy99 napisał:


                    > Nie zgodzę się z tezą naszej forumowej ekspert, że zmiana klasy to próba uciecz
                    > ki przed problemem, że nie hartuje się na przyszłość i problemy w przyszości. O
                    > tóż, najgorzej układają się niestety kontakty wśród dzieci, bo są one niedobre,
                    > bezwzględne i autentyczne do bólu. To trwa do około ósmej klasy, później młodz
                    > ież łagodnieje, nabywa ogłady, tolerancji - dojrzewa do układania poprawnych so
                    > tsunków z innymi, różniącymi się ludźmi, nie tępi za opinie tylko z nimi dyskut
                    > uje. Zawsze się mówiło, że dzieci są najbrutalniejsze względem siebie. Ja bym p
                    > rzeniosła.

                    Myślę, że przeniesienie do innej klasy to ostateczność, w tym przypadku jest jeszcze wiele do zrobienia przed tym krokiem. Przede wszystkim, z tego, co pisze Kag1, córka nie jest kozłem ofiarnym w klasie, chłopcy ją akceptują, dobrze się z nimi dogaduje, a główny problem ma z grupą kilku dziewczynek, które "rządzą" w tej społeczności. Napisałaś, Kag, że spodziewałaś się, że być może córka będzie w klasie liderem -z tego wnioskuję, że ma silną osobowość, lubi przewodzić. Nie sądzisz, że właśnie tu może być źródło problemu - że trafiła na równie silną osobowość, a może nawet silniejszą, która ma już swoje grono "wielbicielek" i walczy o swoją pozycję?
                    Wydaje mi się, że pokazanie córce, że może być fajnie również wtedy, gdy "oleje" Towarzystwo Wzajemnej Adoracji i znajdzie koleżanki wśród tych mniej popularnych jest trafionym rozwiązaniem, tym bardziej, że te najbardziej popularne w klasie grono zazwyczaj nie składa się osób najwartościowszych...
                    Jeśli córka sama nie potrafi się przełamać i nawiązać relacji z innymi "sparowanymi" już koleżankami, to rzeczywiście możesz jej w tym pomóc, organizując jakieś atrakcyjne spotkanie z kilkoma koleżankami. Kto wie, jeżeli córka ma cechy przywódcy, to może uda jej się stworzyć wokół siebie konkurencyjną "elitę". :D
                    • kag1 Czuję że ten problem mnie przerasta 03.10.10, 09:49
                      Sama sie już zgubiłam. Rozamwiałam z córką i teraz mam wrażenie że problem tkwi w niej ( oczywiście nie powiedziałam jej tego) . Chyba gdzieś popełniłam jakiś straszny błąd wychowawczy i teraz zbieram plon.
                      Moja córka jest BARDZO uparta, od zawsze mamy problem z ubieraniem z czesaniem z jedzieniem, mam wrażenie że od zawsze jest w fazie buntu i kontestacji (bunt 2latka został jej na stałe).
                      Co do szkoły to powiedziała mi że spotykała się z odmowami kiedy chciała bawić się z grupą więc przestała pytać. Wydawało mi się że niejest fajtłapą, ale ostatnio mieli zawody na świetlicy jej drużyna została zdyskwalifikowana ponieważ moje dziecko nie usłyszało polecenia (jako jedyne!!) i nieprawidłowo wykonała zadanie. Oczywiście cała drużyna pogniewała się na nią i miała wrażenie że dlatego nikt się do niej nie odzywał. POwtarzam jej od zawsze jak nie wiesz , nie słyszałaś nie zrozumiałaś to dopytaj, ale wdiać ja grochem o ścianę.
                      Postanowiliśmy z mężem że pójdziemy z nią do pedagoga szkolenego, ale może poszukać prywatnie psychologa? Czuję się bezradna, winna i przerosło mnie to.
                      • demonsbaby Re: Czuję że ten problem mnie przerasta 03.10.10, 12:54
                        złotego środka nikt nie znalazł. Spokojnie. Na razie poznałaś kilka wydarzeń, które mogą sugerować, że córka ma problem, kiedy pojawia się jakaś konkretna sytuacja, wywołująca adrenalinę / stres. Może jest wstydliwa. Jeżeli wizyta u pedagoga coś wniesie, owszem idźcie, może razem znajdziecie przyczyny / rozwiązania.
                        Jeżeli jednak niepokoją was wszelkie podejmowane przez was działania w stosunku do pomocy rozwiązywania przez dziecko problemów, psycholog dziecięcy nie jest złym rozwiązaniem. Możecie iść, możecie zapytać, gdzie i kto się w czym tutaj gubi, taka wizyta może wam szczególnie pomóc, choćby w utwierdzeniu waszych metod lub wskazaniu, gdzie może być popełniany błąd i jak temu zaradzić.
                      • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Czuję że ten problem mnie przerasta 03.10.10, 21:06
                        Kłopoty jakie przeżywa Pani córka z grupą oraz opisane przez Panią jej zachowania w innych sytuacjach, są kłopotliwe, ale nie odbiegają od normy. Wydaje mi się, że interwencje psychologa w takiej sytuacji to nadmiarowość, która może być sygnałem dla córki, że coś z nią jest nie tak.
                        A ona ma problemy naturalne dla swojego wieku, dodatkowo jest może wyrazista, ma potrzebę zaznaczania swojej niezależności, co także nie jest niczym negatywnym czy wymagającym zmiany. Wydaje mi się, że córka stawia przed Państwem większe wymagania, ale to też nie oznacza, że należy ją temperować przy pomocy fachowca.
                        Jeśli już to ewentualnie pedagog szkolny, który ma szansę obserwować ją w jej naturalnym środowisku. Ale tu też warto być ostrożnym .
                        Może warto, i aby Pani zastanowiła się się skąd w Pani takie wymagania wobec córki. Wydaje się też zbyt identyfikuje się Pani z jej trudnościami jakby miały świadczyć o Pani jako o matce. Natychmiast myśli Pani o błędach wychowawczych , które Pani popełniła. I zaczyna Pani cierpie. Naprawiając córkę zmniejszyć chce Pani swój dyskomfort. Proszę nie traktować tego co napisałam jako krytykę swojej postawy. Domyślam się, że w swoim postępowaniu widzi Pani i dobro córki. Ale takie myślenie, ze córka świadczy o Pani i Pani zdolnościach wychowawczych trzeba zminimalizować , bo tym córce Pani tylko może naprawdę zaszkodzić. A skutki tego będzie w dorosłym życiu odczuwać bardziej niż konflikty z koleżankami z podstawówki, które są naturalnym szkolnym folklorem. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka