fiestabolesta
01.12.10, 09:30
Witam.Piszę bo najbliższe świeta już dziś napawaja mnie rozgoryczeniem.Chodzi o to,że to my z mężem w jego mniemaniu musimy jeździć ciągle do jego matki i ojca i im kazdego roku składac zyczenia a oni uwielbiaja swoja wnuczkę,która córka im przyniosła niewiedząc kto jest ojcem dziecka nawet.Dotychczas chcąc by ok jeździłam z męzem do nich od czasu do czasu ale to zawsze było niejako dla mnie z przymusu.Ostatnia taka wizyta skonczyła sie tym że ja wyszłąm z synem bo tesciowa przez całą wizyte mówiła o tym jak to jej wnuczka wspaniale sie rozwija ani razu zas nie wspomniała o moim dziecku nawet kontaktu z nim nie nawiązała.Według męża to my mamy znowu jechać do nich na wigilię-oni nigdy,przenigdy do nas nie p5zyjadą.Dochodzi jeszcze konflikt z siostra męża obrazona wiecznie i szujakącą zaczepki no i to,że nie widziałam jej rok po ostatnich swietach i nie czuje potrzeby spotkania.Wigilia natomiast i święta przebiegał tak że my siedzieliśmy z mężem przy stole z tesciami a ona w osobnym pomieszczeniu i nawet nigdy nie przychodziła=pisała smsy.Tesciowa zas na siłę udawała że jest ok-ogólnie to zawsze ja pierwsza wyciągałam rękę do kontaktu ale już niemam siły na to.W ostatnie swieta siostra znowu siedziała obrazona i to ja miałam niby jej zyczenia składac i przepraszać(niewiem za co)ale to tesciowa sobie to wymysliła.Zawsze było tak że gdy my jechaliśmy to ona uciekała z domu z dzieckiem tak jakby miała coś udowodnić,że jej nie zależy na kontakcie np.Jest jeszcze dodatkowy argument w tym roku robię urodziny synowi i chciałabym nie jechac do nich ale jemu poswiecic czas.Jak postapic?Naprawde nie mam ochoty tam jechac i udawac ze jest dobrze,bo nie jest.Wiem tez ze mąż bedzie obrazony na mnie.Jak postapić?