Dodaj do ulubionych

Spierdzielone święta

25.12.10, 00:50
Mój wieloletni partner właśnie dziś 15 minut przed wyjściem na Wigilię do mojego ojca zrobił mi awanturę z krzykami że do tegoż ojca wychodzę. Ze on będzie sam, bo ja wychodzę i zabieram dzieci a on jak bezdomny, że pójdzie na dworzec bo tam spędzają święta bezdomni - no histeria po prostu. oczywiście wyszłam tak jak było umówione...
Ale może zacznę prologiem - parą jesteśmy kilkanaście lat, dwoje dzieci, zwiazek z grubsza udany choć zdarzają się wielkie afery a potem ciche dni... Nigdy - od tych kilkunastu lat nie byl na Wigilii u moich rodziców, godziłam się na to bo jechal do swoich synów i byłej żony, myślałam sobie okej, mam go na codzień niech dzieci mają go na święta. Nigdy też nie mialam o to pretensji a on o to że idę do rodziców. Od kilku lat nie żyje moja mama i ojciec jest sam, i tym bardziej na Wigilię wypada mi do niego iść. Akurat tak się też składa że to czy idzie do synów na wigilię czy nie to wie w ostatniej chwili, w tym roku nie zaprosili go, co nie zdarza się pierwszy raz bo kilka razy żona wigilii nie robiła. Zawsze w takiej sytuacji wie że fajnie by bylo jakby poszedł do mojego ojca, ale nie on woli siedzieć i udręczać się. Ale dziś przeszedł samego siebie. Wiedział że muszę wyjść i wykrzyczał mi o tej bezdomności i że za rok albo wigilię robię w domu albo koniec z nami. No chyba że zgodzę się wyjechać na całe święta z nim. A do ojca to mogę sobie iść (sama z dziećmi) w drugi dzien świąt. Pytam czemu mnie stawiasz w takiej sytuacji a on mi na to że się do ojca już nachodziłam i koniec z tym bo on chce mieć wigilię z dziećmi w domu. No fajnie, gdyby chociaż był wierzący... Wie doskonale że pozostałe dni świąt siedzę w domu na dupie i obrabiam głównie kulinarnie rodzinę, nie zapraszamy nikogo na święta ani już nigdzie nie wychodzimy żeby spędzić je razem choć sprowadza sie to do tego że on robi swoje, ja swoje i właściwie wcale razem nie jesteśmy. Pytam go czemu wcześniej nie mówiłeś że to ci się nie podoba, czemu czekałeś z tym do wigilii, kiedy ja już mam na nogach buty i muszę wyjść? Odpowiedzi nie było, tylko jakieś histeryczne wrzaski. A ja nawet sobie wszystko tak zaplanowałam, rodzinę ustawiłam na wcześniejszą godzinę, bo myślałam wrócimy wcześniej, usmażę karpia, posiedzimy, będzie druga wigilia o czym go uprzedziłam wczoraj czy przedwczoraj. Na koniec wykrzyczał mi jeszcze żebyśmy do niego z życzeniami nie dzwonili bo sobie nie życzy itp. A potem mówi ubierz małemu lepszą czapkę żeby nie wyglądał jak zabiedzony - pytam jakie to ma znaczenie skoro idziemy do nikąd bo za nic ma mojego ojca... Ech przykro mi się zrobiło jak jasna cholera. Ciężko ojcu powiedzieć że w wigilię za rok ubędą mu wnuki i córka. Summa summarum tak się na niego wkurzyłam że nie wróciłam wcześniej bo znam go i wiem że będzie się dąsał. Więc jak przyszliśmy to najpierw siedział zamknięty w pokoju, córka poszła do niego, prosił ją o herbatę, zrobiła z moją pomocą. Potem kładłam małego spać, a potem wszedł do kuchni i zaczął z wściekłością trzaskać szafkami, talerzami szklankami. Więc poszłam i poprosiłam zeby się uspokoił i nie trzaskał bo mały śpi. Zrobił sobie sam jedzenie, weszła córka to znowu powiedział że je sam jak bezdomny (no ale szyneczką nie wzgardził). Córka w sumie też cały wieczór miała spieprzony, jest nastolatką i wiele rzeczy już rozumie, ale nie to, że własny ojciec takie durne teksty gada. Oczywiście trzaskał nadal, ale nie dałam się sprowokować - bo to była prowokacja.... A potem dupnął drzwiami i koniec wieczoru - śpi. Oczywiście kilka dni będzie obrażony, urażony i przybity. Jak juz się odezwie to będzie mi wciskał że zepsułam mu święta, że nie odpoczął, że jest zmęczony, że odchorowuje każdą awanturę. Tak więc mam po świętach, nic dobrego z tego nie wyniknie. Wolałabym żeby poszedł jutro do pracy. A tak to będzie mnie tylko wnerwiał aż w koncu naprawdę się pokłócimy. Potrwa to kilka dni, aż w końcu przyjdzie i ni z gruchy zacznie mówić normalnie. Oczywiście do dziś nie wracając. Albo powie - nie rób tak nigdy więcej, nawet nie wiesz ile mnie to kosztuje... I takie tam sraty pierdaty. Naprawdę rozumiałabym jego rozgoryczenie brakiem wigilii z rodziną gdyby byl wierzący, ale nie jest. Wigilia za rok zapowiada sie kijowo. W dodatku opcja "ojciec do nas" też mu nie pasuje, no chyba że mielibyśmy warunki, a wg niego nie mamy. Ale swoich synów zaprasza na drugi dzień świąt i mówi jakoś się pomieścimy.... I tu ja oczywiście mam robić dobrą minę do złej gry.... Dzizas jak mnie wwkurza ten facet ostatnio.
Obserwuj wątek
    • magdmaz Re: Spierdzielone święta 25.12.10, 09:24
      A dlaczego wigilia jest zawsze u Twojego ojca? Dlaczego żadne z dzieci nie zaprasza go do siebie? Pytam, bo u nas to normalne, że "starym" zdejmuje sie tego garba z pleców i zaprasza "na gotowe", a porządki przed i po sa na głowie mlodszego pokolenia. Wyjątkiem jest, jak seniorzy mieszkaja na tyle daleko, ze ich przyjazd jest wiekszym dla nich kłopotem, niż udostepnienie chałupy na świeta dla tabunów rozwrzeszczanej rodziny.
      Bo własciwie dlaczego nie mialabys zrobic wigilii u siebie i zaprosic ojca?
      Pomijam oczywiście, ze awantura na 15 minut przed wyjściem jest czyms zupenie durnym, zwłaszcza, ze partner mógl z toba o roblemie pogadac wczesniej. No, chyba ze nie mogł.
      • mruwa9 Re: Spierdzielone święta 25.12.10, 09:37
        Dokladnie o to samo chcialam zapytac. Jestem ciekawa, ile swiat w Polsce jest spierdzielonych na wlasne zyczenie.
        Trzeba bylo ojca zaprosic do siebie, zwlaszcza, ze jest sam.
    • ewenny58 Re: Spierdzielone święta 25.12.10, 09:39
      a może on zaczyna przechodzić kryzys wieku średniego czyli jest po 40????
      wtedy ONI tacy bardzo drażliwi na swoim punkcie
    • kurczak1 Re: Spierdzielone święta 25.12.10, 10:59
      Ja go tak trochę rozumiem. Miło jest byc na wigilię we własnym domku. Tatę spokojnie można zaprosic. Właściwie wypadałaoby nawet.
      • najma78 Re: Spierdzielone święta 25.12.10, 13:40
        Jemu zadna opcja nie odpowiada oprocz jego wlasnej. W takim wypadku facet albo idzie na kompromis i zapraszacie na wigilie twojego ojca lub razem jedziecie do niego, niby dlaczego dla kaprysow twojego meza ma siedziec sam? Ustalacie wszystko wczesniej, a twoj maz musi zaakceptowac jakias opcje, a nie zachowywac sie jak rozkapryszony gowniarz. Po takiej awanturze to ja bym mu dopiero pokazala, ty i tak jestes spokojna:)
    • velluto Re: Spierdzielone święta 25.12.10, 13:36
      Myślę, ze facet wyładował na tobie żal i frustrację, że synowie się na niego wypięli, i stąd ta awantura. Nie rozumiem tylko czemu nie mógł iść na wigilię z wami do ojca, to wygląda na rodzaj szantażu na zasadzie "skoro mi jest źle, to innym też zepsuję święta", jakiś rodzaj dziecinnej manifestacji, kiedy ktoś chce pokazać całemu światu jak bardzo mu źle, i będzie się tym stanem delektował.

      A skoro piszesz, ze ojciec jest sam, to może warto zmienić plany i zaprosić jego do was, żeby uniknąć takich sytuacji? nawet nie chodzi o fochy partnera, ale rykoszetem obrywają wasze dzieci, które też mają zepsute święta.
    • hamerykanka Re: Spierdzielone święta 25.12.10, 16:37
      Rzeczywiscie, Twoj maz zachowal sie jak g...niarz. Bo wyglada na to ze nie przeszkadzalo mu ze on wychodzi do swojej ex i synow, zostawiajac Ciebie sama, a do Twojego ojca nie chce.
      Ja bym zignorowala fochy albo zapowiedziala ze w takim razie w przyszlym roku spedzamy swieta razem, nie ma wychodzenia do jego ex. Zagralabym jego karta zeby zrozumial ze sie nie zgadzasz na szantaz-niech sprobuje jak to smakuje.
      Az mi sie krew zagotowala...
    • eastern-strix Re: Spierdzielone święta 25.12.10, 16:57
      O ile rozumiem, że partner może chcieć spędzić święta u siebie, o tyle fakt, że nie chce widzieć twojego ojca uważam za dziwny. To Twoja rodzina i o ile Twój ojciec nic okropnego partnerowi nie zrobił, to partner musi się liczyć z z tym, ze Ty zapraszasz ojca tak jak on synów.

      Sposób komunikacji uważam za niedopuszczalny. Histeria a potem dąsanie się (bierna agresja przecież) i wzbudzanie poczucia winy to są toksyczne metody wymuszania od Ciebie określonych zachowań. Najlepszy sposób to nie zwracać uwagi. Wiem, że łatwo się mówi, ale może byście tak z córką olały pana, włączyły sobie film, pojadły i pogadały? A panu jak się nie podoba, to niech leży i zdycha.

      Póki co, widzę,że jego fochy i manipulacja działają, bo już się czujesz winna. I myślę, że Twoja córka nie zasługuje na taką lekcję - że facet to duże dziecko i należy się z nim cackać. Jest dorosły. Niech swoje potrzeby komunikuje w sposób dorosły albo nie będziesz brała jego zachowania poważnie.

      • asturium Re: Spierdzielone święta 25.12.10, 21:34
        Bardzo bym chciała ojca na Wigilię zaprosić, ale on nie. Bo to nie jego rodzina, jego rodzina to jego dzieci, no i niby ja. Poza tym nie mamy warunków wg niego - 80 metrów mieszkania to naprawdę dziupla... w dodatku ojciec mieszka w tym samym mieście, można go zawieźć i przywieźć, nikt nie mówi o noclegu, ojciec by nawet nie chciał, zresztą po co? to tyle w kwestii zaproszeni ojca.

        Dzień przebiegl spokojnie jako że on siedział zamknięty w swoim pokoju niemal cały dzień. Jak wychynął z dziupli i dopadł go synek (półtora roku) to mu oświadczył że taty nie ma i zamknął mu drzwi przed nosem.

        śniadania nie zrobiłam, na zupę kazałam córce poinformować go że jest zupa, ale on powiedział że chce barszcz z uszkami, kazalam się bujać. Na drugie usmażyłam wczorajszego karpia - przyszedł, zjadł. Myślałam że może coś trafiło... Wieczorem przyszedł gapić się na młodego w wannie, to zamknęłam - złośliwie przyznaję - drzwi. Jak spytał czemu zamykam, to powiedziałam że przecież cię nie ma, to po co mały ma mieć drzwi otwarte...

        Jak mały już spał to przyszedł mieć pretensje że się nad kompem izoluję i że nie chcę być z rodziną. No mówię nie chce, bo nie chcę się kłócić, a z córką przebywałam cały dzień. No ale od słowa do słowa i widzę że napięcie rośnie. Oczywiście dowiedziałam się (podniesionym tonem) że od lat mi mówił że jemu taka forma świąt nie odpowiada, tylko że delikatnie mi sugerował a ja nie rozumiem co się do mnie mówi, więc dlatego w końcu czara się przelała i powiedział mi wprost. Ja mówię że ok, tylko czemu w momencie kiedy trzymałam buty w ręce? A no bo żebym się nie umawiała z ojcem za rok. Mówiłam mu że nie mam zwyczaju planować co będę robić za rok, bo kurde mogę nie dożyć. Mimo że starałam się mowić spokojnie to nic to nie dało i jego głos przybierał coraz wyższe tony. W końcu powiedział że jest bezdomny, że go z tej rodziny wyrzucam, że nie uzględniam go, że zabieram dzieci a on siedzi sam jak palant. I takie tam farmazony, no to wyszłam bo co będę gadać, do niczego dobrego to nie prowadzi, ja też mam cięty język i niewiele trzeba żebym się rozkręciła. Ale za chwilę wpada do pokoju i krzyczy już na mnie że go nie szanuję, a robi to nad łóżkiem syna, który śpi. NO to się wqrłam i kazałam mu się z pokoju wynosić, powiedziałam że możemy się kłócić czy dyskutować ale nie nad łóżkiem dziecka. Jak mi kolejny raz powiedział że go nie uwzględniam, że zostawiam, że dzieci są bez ojca to nie wytrzymałam i mówię kto dziecku zamyka drzwi przed nosem, kto mogl spędzić cały dzień z dziećmi ale wolał zamknąć się w pokoju i umartwiać się? etc, etc a na końcu powiedziałam to się wyprowadź....
        • joanna35 Re: Spierdzielone święta 25.12.10, 22:00
          a na końcu powiedziałam t
          > o się wyprowadź....
          To nie ten typ, co najwyżej zagnębi Cię humorami/dasami i demonstracjami. Dziewczyny dobrze radzą - ignorować, ale w sumie i tak sobie nieźle radzisz. Dlaczego on stawia Cie przed faktem dokonanym w kwestii synów, a Ty nie możesz go postawić w kwestii ojca? Facet niby delikatny i wrażliwy jak lelija, ale skóra na nim jak na byku...
          • asturium Re: Spierdzielone święta 25.12.10, 22:20
            Pewnikiem to moja wina, jako że długi czas dość uległa bylam i wyrozumiała, rozumiałam trudne czasy, ciężką pracę, frustracje, kłopoty, pogodę, ciśnienie etc. Poza tym to jest samiec alfa, prezes, nikt mu się nie sprzeciwia to się chłop odzwyczaił.
            W sumie to nie wiem czy synowie przyjdą, może dali mu kosza i stąd to wszystko. Ale tak sobie myślę że gdzie się mieli szacunku do ojca nauczyć jak nie w domu rodzinnym. W dodatku tego się nie da nauczyć przykazami tylko dając przykład swoim zachowaniem wobec swojej matki (bo ojciec od dawna nie żyje)....
            • joanna35 Re: Spierdzielone święta 25.12.10, 22:41
              A gdzie spędza Wigilię jego matka?
              • asturium Re: Spierdzielone święta 25.12.10, 22:51
                Mieszka w innym mieście, jeśli zaprosi ją ex wife to czasem przyjedzie, ale nie jest to regułą. Ona ma jeszcze drugiego syna, więc sama nie jest. On w każdym razie nie przejawia inicjatywy byśmy zaprosili matkę na wigilie, choć z innych okazji przyjeżdza i nawet nocuje. To też jest tak że matka jest starsza, jest zima i ona średnio ma ochotę podróżować. Wiosną, latem to co innego. Z jego matką mam przyzwoity kontakt.
                • joanna35 Re: Spierdzielone święta 25.12.10, 22:59
                  Synowie męża są dorośli? Mają dobre relacje z ojcem?
                  • asturium Re: Spierdzielone święta 25.12.10, 23:05
                    tak dorośli, mają raczej dobre relacje - jak mają. Potrafią tygodniami nie dzwonić, on zresztą też.
            • mgla_jedwabna Re: Spierdzielone święta 27.12.10, 01:38
              "Pewnikiem to moja wina, jako że długi czas dość uległa bylam i wyrozumiała, roz
              > umiałam trudne czasy, ciężką pracę, frustracje, kłopoty, pogodę, ciśnienie etc.
              > Poza tym to jest samiec alfa, prezes, nikt mu się nie sprzeciwia to się chłop
              > odzwyczaił."

              Przestań szukać winy w sobie. To NIE jest twoja wina, że facet się zachowuje jak histeryzująca trzynastolatka z burzą hormonów, a nie jak dorosły i ojciec dzieciom.

              I przestań go usprawiedliwiać. Przyzwoity facet bierze "trudne czasy, ciężką pracę, frustracje, kłopoty, pogodę, ciśnienie etc" na klatę, a nie robi jazgot żonie i dzieciom.

              Samiec alfa się znalazł, akurat. Miękka ciota (i nie mam tu na myśli geja) i tyle, nie potrafi przyjąć nawet do wiadomości, że inni ludzie mają swoje życie, rodziny, plany etc.

              Ja bym takiego z domu wyrzuciła i to szybko.

              Jeśli nie możesz: nie dawaj się zbywać tekstami o "braku warunków", przejmij inicjatywę, trzymaj chłopa krótko, komunikuj się w prostych żołnierskich słowach. Żadnego tłumaczenia się, wyjaśniania, uzasadniania, pitu pitu. "Wychodzę". "Zaprosiłam ojca na jutro". "Nie drzyj się, dziecko śpi". "Wynieś śmieci". "Nie ma barszczu". I tak dalej, bez usprawiedliwania się, tłumaczenia, napiętego oczekiwania na reakcję, łagodzenia humorów, ściszania głosu, jak on trzaśnie drzwiami.

              Na miejscu synów tego faceta też bym go nie szanowała, kogo oni mają szanować - takiego idiote, który własne fochy na niespełna dwulatku wyładowuje ("taty nie ma" - pewnie oni też to słyszeli parę razy, no to nie ma i szlus, na Wigilii też).
        • mruwa9 Re: Spierdzielone święta 26.12.10, 09:28
          80 metrow mieszkania to dziupla??
          Niezle wpadlas- miedyz mlotem a kowadlem, dwoch upartych i humorzastych facetow, do ktorych bez kija nie podchodz.
          W przyszlym roku odpowiedz sobie sama, czego ty chcesz na Swieta, bo widac dogadzanie innym i dostosowanie sie do tego, czego inni chca, srednio sie udaje.
          Ja bym ojcu powiedziala: sorry, ale moj partner i moje dziecko to jest obecnie moja rodzina i chce z nimi spedzic wigilie. Jestes, tata, zaproszony, albo przyjdziesz do nas, jestes mile widziany, albo bedziesz sam, bo ja nie moge latac jak z pieprzem. Nie mam na to ani sily, ani ochoty.
          Ojciec jest dorosly i sam decyduje o swoim zyciu, Tak, jak ty o twoim. I jesli ojciec powie "nie", to jako dorosly poniesie konsekwencje swojego wyboru. Jego decyzja , za ktora ty z zadnej strony nie powinnas poczuwac sie do winy czy wyrzutow sumienia.
        • eastern-strix Re: Spierdzielone święta 26.12.10, 10:03
          Tak... Brzmi znajomo, niestety. Mój ojczym też był takim prezesikiem, co w domu wymuszał wszystko fochem i awanturą.

          Powiedz panu, że póki co, to Ty też mieszkasz w tym mieszkaniu i nie masz zamiaru rozbijać więzów pomiędzy Tobą a ojcem, bo on tak chce. I że albo tata przyjeżdża na Wigilię do Was, albo Wy idziecie do taty. Wiedział,że masz ojca jak zaczynaliście być razem i chyba sobie nie wyobrażał, że przestaniesz z nim utrzymywać kontakty. I proszę Cię, jeśli się zacznie dąsać, ignoruj. Daj mu odczuć jak działa jego własna broń - ignoruj i tyle.

          Co do syna, to ojciec stosuje zachowania przemocowe, bo zaniedbywanie emocjonalne to jest rodzaj przemocy. A tatuś robi z synka debila, bo ma focha do jego mamy. Na litość boską, mój trzynastoletni kuzyn jest bardziej dojrzały! Poczekaj kilka lat, tatuś będzie miał focha, że syn go nie szanuje i oczywiście będzie to wina syna.

          Obawiam się,że ten typ jest wysoce toksyczny i ciągle toczy z Toba ukrytą walkę o władzę. Rób swoje i ignoruj. Inaczej spieprzysz życie sobie i dzieciom.

          Kilka rad praktycznych:
          - jak ma focha to niech ma, nie wysyłaj córki,żeby mu powiedziała,że jest zupa; sami jecie a on niech cierpi skoro taki biedny - innymi słowy: jeśli facio zachowuje się niedojrzale, to go ignorujesz na każdym poziomie - aż zakuma, że taka taktyka mu się nie opłaca
          - jak ma pretensje itp - ignoruj. To wiele kosztuje, ale po działa: jednym uchem wpuszczasz drugim wypuszczasz. Jeśli się za bardzo rozkręci to mówisz,że już wystarczająco klarownie wyraził swoje zdanie i nie musi go powtarzać - zarejestrowałaś. Po czym wracasz do swoich zajęć/zamykasz się w łazience na godzinę/idziesz na spacer z dziećmi itp.
          - spokój bardziej go utemperuje niż awantury - pokaż, kto jest mądrzejszy i nie odpowiadaj. Po prostu ignoruj tak,jak ignorujesz źle zachowujące się dziecko.

          I chyba czas na zmiany w tym związku, bo pan przyzwyczaił się, że jest udzielnym księciem.

    • deodyma Re: Spierdzielone święta 25.12.10, 23:45
      poki chodzil na Swieta do eks i dzieci, to bylo ok, ale jak przetali go zapraszac, nagle zaxzela mu ta cala sytuacja przeszkadzac???
      przeciez to chore...
      chore tez jest samo to, ze na taka sytuacje przez iles lat z rzedu sie godzilas i teraz masz problem.
      i jak teraz to rozwiazesz?
      • asturium Re: Spierdzielone święta 26.12.10, 00:12
        gdybym wiedziała, nie byłoby mnie tutaj...
        Tak poza wszystkim to ja mam świadomość że jestem z kimś kto ma trudny, być może paskudny charakter. Ale kiedyś zakochałam się, postawiłam wszystko na jedną kartę i ... jest jak jest. Ludzie się przez lata zmieniają. Gdybym miała podsumować dziś swoje życie z nim to powiedziałabym - tak warto było. On miewa różne dziwne schizy i czepia się bez powodu, ale wiem że zawsze mogę na niego liczyć, zwłaszcza w trudnych chwilach. A że mnie wkurza to jest fakt...
        • kozica111 Re: Spierdzielone święta 26.12.10, 09:21
          Może powinnaś napisać do niego list/ maila/ i wyłożyć mu wszystko na spokojnie?
          Jego poczynania są nielogiczne i histeryczne.
        • joanna35 Re: Spierdzielone święta 26.12.10, 15:54
          Asturium jak jest w Twoim związku sama wiesz najlepiej, my poznałyśmy zaledwie wycinek, ale jeżeli pomimo jego fochów w trudnych momentach naprawdę możesz na niego liczyć to z pewnością warto nad związkiem popracować. Proponuję lekturę "Małżeństwo: krucha więź" A. Napiera, daje do myslenia:-)
          • purpurowa_komnata Re: Spierdzielone święta 26.12.10, 16:46
            > Małżeństwo: krucha więź" A. Napiera, daje do myslenia:-)
            Też polecam-prawdziwe. Szkoda tylko,ze nie przeczytałam jej jakieś 2 lata wcześniej...
    • mama303 Re: Spierdzielone święta 26.12.10, 09:59
      Ja na Twoim miejscu nie zaważajac na fochy małżonka zaprosiłabym ojca do domu i zorganizowała fajna Wigilię. Co to za zwyczaje sobie powprowadzaliście z tymi rozstaniami na Wigilię? Jesteście rodziną i w Wigilie powinniście być razem! Twój mąz prawdopodobnie też tego chce. Za rok koniecznie spędźcie ten szczególny dzień razem! Potem możecie się rozjeżdżać po dalszych rodzinach nawet osobno.
      • noname2002 Re: Spierdzielone święta 26.12.10, 12:01
        Dziwne też, że on prawie do końca nie wie czy spędza Wigilię z synami, przecież takie rzeczy się omawia wcześniej. Nie wierzę, że eks do ostatniej chwili nie wie czy wyprawia święta czy nie.
        Na Tobie może wymuszać, żebyś wybierała między ojcem a nim a z eks nie może zachować asertywnie?
        I czy nie może się z nią dogadać, żeby synowie spędzali Wigilię raz z nią a raz z Wami?
        • mama.rozy Re: Spierdzielone święta 26.12.10, 14:24
          a mi jest po prostu żal Twoich/Waszych dzieci.córka jako nastolatka powinna miec ustabilizowany świat,wsparcie w ojcu.syn to maluch,który jedna dużo rozumie.i święta,gdzie jest trzaskanie drzwiami,garami i krzyki.
          spróbuj nie grac dziecmi,nie wyręczac się nimi,jak to było z tą zupą,gdzie córka poszła zawołac pana ojca.bo nauczysz ją,że mąz może byc świętą krową,a skakanie wokół niego to obowiązek uciśnionej kobiety.
          u mnie w domu mąż,owszem,jest głową rodziny.ale to właśnie oznacza,że bierz na siebie odpowiedzialnośc za tę rodzinę.a nie zachowuje się jak dwulatek,któremu zabrałaś zabawkę.
          przepraszam za ostre słowa
          powodzenia i sił życzę,d.
    • izabelski Re: Spierdzielone święta 26.12.10, 18:55
      trudno w takich chwilach zachowac sie jak rozjemca, bo musialabys przestac brac strony i pozostac bezstronna, zeby nie dac sie poniesc emocjom

      idealny scenariusz - partner podnosi glos czy sie wkurza, a ty potrafisz stanac bezstronnie obok i oceniwszy sytuacje rozpoczac negocjacje

      co mnie dziwi, z skoro jestescie zesoba tyle lat on nie zwierza sie ze swoich frustracji
      bo jesliby powiedzial co go boli, to na pewno do czasu wyjscia do twojego taty para uszlaby i on nie bylby tak wkurzony

      piszesz - plamowalam, zeby wrocic wczesniej, czy to bylo uzgodnione i okreslone - mamy rodzinna wigilie u nas we czworke?

      duzo niedomowien w komunikacji miedzy wami, partnerami
      jesli nie przepracujecie tego, to za 20 lat bedziecie sklocona para zyjaca pod jednym dachem, lub byla para

      bo juz sa tego typowe objawy - on sie dasa, trzaska drzwiami, ty uzywasz dziecka jako posrednika etc..

      tarapia malzenska przydalaby sie, bo faktem jest ze wiele malzenstw tak sie komunikuje i te niedomowienia prowadza do rozpadu rodzin
      • asturium Re: Spierdzielone święta 27.12.10, 00:24
        Dziękuję za polecenie lektury, na pewno skorzystam.
        Eksowa robi Wigilię w zależności od nastroju, czasem z początkiem grudnia mówi że nie robi a 23 grudnia że robi, z nią nic nigdy nie wiadomo.

        Problem z tą Wigilią czy świętami wynika też z tego że on nigdy nie przywiązywał wagi do tego, a jeśli to naciskał żebyśmy po prostu wyjechali w góry, z naciskiem na skorzystanie z zimowej aury. Jak juz pisałam raczej obce jest mu religijne uniesienie z okazji świąt. Zawsze deklaruje się jako agnostyk. Ja może nie jestem typową kobietą bo jakoś nie kumam aluzji, niedopowiedzeń i zawoalowanych próśb czy gróźb. Do mnie najlepiej jest mówić tak jak jest. A on na ten temat ze mną w ten sposób nie rozmawiał. Nie wiem może wie że dla mnie to może być jakiś drażliwy temat więc jakoś omijał go? Nie mam pojęcia.
        Poza tym jak chodzi o rozmowy w naszym związku to raczej sobie mówimy co nas boli, frustruje, dotyka... Być może nie wszystko. Temat z dziećmi z pierwszego małżeństwa jest dla niego bolesny, jednocześnie czuje się winny i ma żal do żony że w swoim czasie mocno ograniczała mu dostęp do synów.
        W chwilach dla mnie ciężkich czy trudnych zawsze jest wsparciem, ma zdolność podejmowania dobrych i szybkich decyzji. Generalnie - poza jakimiś odskokami od normy - żyje nam się nieźle. Dlatego mimo różnych moich pomysłów na życie - rozważałam rozstanie kilka razy - trwam w tym związku. I oczywiście chcę by było lepiej. Zdecydowanie uważam że ignorowanie fochów to jeden z lepszych na nie sposób i to się sprawdza - staram się tak robić. No chyba że wejdzie mi na bardzo bolesny odcisk - wówczas czasem puszczają mi nerwy...
      • mgla_jedwabna Re: Spierdzielone święta 27.12.10, 01:43
        "idealny scenariusz - partner podnosi glos czy sie wkurza, a ty potrafisz stanac bezstronnie obok i oceniwszy sytuacje rozpoczac negocjacje"

        Z kim? Z kimś, kto wrzeszczyi trzaska drzwiami? Takiego się ignoruje, póki się nie uciszy. I póki nie przestanie chrzanić, że mieszkanie 80m to dziupla, teść to obcy człowiek, a on sam jest bezdomny i opuszczony.

        Takiemu osobnikowi należy się wiadr wody na łeb i kop w d...ę. W wersji miłosiernej krzyżyk na drogę.
    • kota_marcowa Re: Spierdzielone święta 31.12.10, 00:11
      omg, jak to czytam to nie dziwię się, że jego była to była. Jak można wytrzymac z kims, kto ma cię przepraszam, ze tak to napiszę ale w doopie i ma tak podły i paskudny charakter. A już wyżywanie sie na staruszku, któremu zmarła żona i chce spędzić wigilię z rodziną, a jemu nic nie zrobił to dopiero chamstwo. No tak stary ojciec to juz tylko pod most albo do brata Alberta.
    • kota_marcowa Re: Spierdzielone święta 31.12.10, 00:23
      W ogóle nie wyobrażam sobie, że mój partner stawia mnie w takiej sytuacji i zastanawiam się czy mu na tobie i wspólnych dzieciach zależy i wydaje mi się, że nie. Jest skrajnym egoistą, póki chodził do ex nie obchodziło go czy będziesz z dziećmi sama w wigilię czy nie, miał to w nosie, zainteresował się dopiero jak ex go wystawiła. i też mi się wydaje, że zwyczajnie chciał się na was za to wyżyć.
    • w_miare_obyczajna Re: Spierdzielone święta 31.12.10, 16:17
      Z Panem Ojcem radzisz sobie nieźle, musisz nauczyć też tego dzieci, jak już Forumki pisały - nie wysyłaj dzieci jako posłańców do Królestwa Biedy i Bezdomności zamkniętego drzwiami, one sie na pewno głupio czują. Ja robiłam za takiego posłańca po sprzeczkach między rodzicami, nie pamiętam kogo wtedy bardziej chciałam wymordować, ojca który patrzył na mnie jak na intruza czy matkę, która bała się stanąć z ojcem w otwartej konfrontacji. Do dziś została mi bezkompromisowość, jak jest konflikt czy problem to należy go rozwiązać natychmiast i to z zainteresowanymi a nie publiką.
      • esy_floresy_100 Re: Spierdzielone święta 02.01.11, 21:42
        Nie czytałam wszystkich postów, więc mogę się powtarzać, ale muszę to powiedzieć, bo wybuchnę. Gdy czytałam opis Twojej awantury z partnerem i wszystkie jej następstwa, to przez chwilę miałam wrażenie, że mój ojciec ma brata bliźniaka. Dokładnie ten sam typ - kretyńskie, ekstremalne argumenty, wrzaski, wyżywanie się na Bogu ducha winnych dzieciach i karanie ich swoimi fochami, ciche dni, zamykanie się w pokoju, obwinianie wszystkich dookoła tylko nie siebie, a potem udawanie, że nic się nie stało. RZYGAM TYM, za przeproszeniem. Oczywiście czasem ojciec bywa uroczy, troskliwy, ciepły, nieprawdaż? I wtedy moja mama myśli "Może się zmieni, od miesiąca na nas nie krzyczał" (poza tym też zawsze usprawiedliwiała jego zachowania problemami w pracy) Ja już dawno przestałam się łudzić, czekam tylko aż zbiorę trochę pieniędzy na wyprowadzkę z domu. Albo aż mama się wreszcie rozwiedzie.
        Nie wiem, może Twój partner nie jest aż tak nienormalny (bo to nie jest normalne zachowanie) jak mój ojciec, ale ja od lat czekam aż moja mama odejdzie od ojca i czasem myślę sobie, że moje, nasze życie byłoby dużo lepsze, bylibyśmy dużo mniej nerwowi, gdyby moi rodzice nie byli razem. Więc jeśli takie zachowania Twojego partnera będą się częściej powtarzać, a Twoje własne dzieci zaczną mówić o tym, że wolałyby, żebyś zostawiła ich ojca... To albo postaraj się solidnie podreperować swój związek, albo posłuchaj dzieci. Moim zdaniem.
        • asturium Re: Spierdzielone święta 03.01.11, 01:27
          Syn jest na razie maleńki, więc nic nie mówi, ale tatusia uwielbia... Córka już kiedyś mnie spytała, czy wy się rozejdziecie? Pytam a co? jakbyś wolała? mówi że nie chce byśmy się kłócili ale nie chce żeby tata się wyprowadził. Ja go przed nią nie tłumaczę, bo sama widzi że ojciec przesadza - w argumentacji, zachowaniu, porywczości. Owszem pracę ma niełatwą, sytuację rodzinną pokręconą jak cholera, ale nie usprawiedliwiam go. Córka sama widzi i może wyciągać wnioski. Akurat ostatnio jest tak że od świąt jest ok. No może nie miód, ale po prostu dobry standard i pełna współpraca.
          Ja mam ten komfort psychiczny że mogę odejść w każdej chwili, owszem byłaby kicha z finansami i logistyką, ale dla mnie to nie jest koniec świata, nie muszę się z nim męczyć. On o tym wie, bo mu to wiele razy mowiłam, że możemy się rozstać. Mało tego - że się rozstaniemy jak sobie pewnych spraw nie przerobi w głowie i nie zmieni zachowania. "a bo Ty mnie nie kochasz, bo mogłabyś tak odejść z dnia na dzień..." tak mogłabym. Bo ja mam jedno życie i drugiej okazji nie będzie, nie będę więc marnować go dla buca który mnie nie szanuje... A że póki co bilans jest na plusie, więc jestem... :)
          • esy_floresy_100 Re: Spierdzielone święta 03.01.11, 17:50
            I tak trzymaj! Tzn. życzę, żeby bilans był cały czas na plusie, ale też żeby nie bać się zmian, nie czekać wiecznie na poprawę charakteru, bo facet po 30 (chyba że pójdzie do terapeuty i będzie bardzo zdeterminowany), to raczej się nie zmieni, nie? I uważaj, żeby partner po jakimś czasie nie zaczął Ci wmawiać, że specjalnie nastawiasz córkę przeciwko niemu, bo przecież ona sama z własnej woli na pewno by się od niego nie zaczęła odwracać, nie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka