Dodaj do ulubionych

fucking friend

28.01.11, 23:22
wsrod fizjologicznych jest jedzenie, woda, tlen, sen i potrzeby seksualne
wg Maslowa

kazda jest jakos obwarowana przez spoleczne ograniczenie, np. jedzenie: zjedz za mamusie (chyba ze dziecko na B-LW), tyle mi dal kelner, to zjem, bo sie zmarnuje, kazali spac 8h, to spie, chociaz mi sie nie che

ale ja nie o tym, jak juz wiecie po tytule
jak zapokajac podstawowa potrzebe fizjologiczna - sex - bez moralno-katolicko-spolecznych zinternalizowanych ocen?

zeby nie wzburzyc fZR to katolicko = tak wiekszosc z nas wychowywano - mnie tez:
if shit happens, you deserve it.

od roku nie mam partnera - z wlasnego wyboru, wynioslam sie z dziecmi, jestem po rozwodzie.
nie chce se wiazac. teraz.

ale brakuje mi seksu.
masturbacja to za malo, za malo.
a nie chce isc do lozka z kimkolwiek, bo zamiast sie cieszyc zaspokojona potrzeba, latalabym po klinikach wenerelogicznych.

inne potrzeby OK: jestem glodna - jem, spragniona - pije, senna - spie, rozgrzana - ...
Obserwuj wątek
    • karigi Re: fucking friend 28.01.11, 23:35
      Piszesz jak w malignie :D ledwo to do kupy poskładałam.

      Jeśli chcesz mieć "przyjaciela z przywilejami" (wolę to określenie), to wg mnie ocena społeczna nie jest przeszkodą. Wszakże to od ciebie zależy, jak się czujesz ze swoim życiem i swoimi wyborami. Jeśli uważasz , że możesz znaleźć taka osobę i zaspokajać z nią swoje potrzeby bez krzywdzenia swoich dzieci czy kogokolwiek z bliskich ci osób - to OK. A innym - co do tego?

      I teraz ALE - odnoszę wrażenie, że ocena społeczna to to, czego się najbardziej boisz (popraw mnie, jeśli się mylę) - twój post po części odebrałam jako gorączkową próbę tłumaczenia, dlaczego w ogóle o tym pomyślałaś. Wyluzuj. Spójrz na całą sprawę z dystansem. Rozważ za i przeciw. Jeśli uda ci się nawiązać jakiś kompromis z własnym sumieniem, to działaj. Jeśli nie, to też działaj :D ale raczej w kierunku znalezienia rozwiązania alternatywnego :):):)
      Mam nadzieję, że nie wyprodukowałam jakiegoś bezsensownego bełkotu. Powodzenia:)
      • arbuzianka Re: fucking friend 28.01.11, 23:39
        racja, zabelkotalam.

        to jeszcze raz.
        ja wiem, ze nie poszukam FF.
        bo sie zaslaniam moralnoscia. ze jeden na 4ever.

        ale chce z Wasza pomoca poszukac zrodel tego myslenia.
        bo wiem, ze nie jestem jedyna.
        • arbuzianka Re: fucking friend 28.01.11, 23:40
          chodzi mi o ocene wewnetrzna.
          zewnetrznej nic do tego, w ogole nie sadze, by takowa mnie interesowala.

          • karigi Re: fucking friend 29.01.11, 00:28
            Och, żródeł twojego myślenia jest mnóstwo - polska tradycja i obyczajowość, wychowanie jakie otrzymałaś, rozmaite stereotypy: jaka powinna być kobieta, matka; no i środowisko, w którym zyjesz. Nie znam nikogo, kto nie ulegałby wpływom przynajmniej części tych czynników. Generalizując (choć nie lubię) jest tak, ze im większe skupisko ludzkie tym większa tolerancja dla odstępstw od tych "starych","bezpiecznych" norm i wzorców myślenia. Sporą rolę odgrywa tu też wiek - im jesteś starsza, tym trudniej otworzyć się na te nowe wzorce, nieprzystające zupełnie do tej "starej" moralności. Zaznaczam, ze daleka jestem od oceny, co jest lepsze - to "nowe" czy "stare". Myślę, że to kwestia indywidualnych wyborów.

            Czy w jaki sposób odpowiedziałam na twoje pytanie?
        • burza4 Re: fucking friend 29.01.11, 19:08
          arbuzianka napisała:

          > to jeszcze raz.
          > ja wiem, ze nie poszukam FF.
          > bo sie zaslaniam moralnoscia. ze jeden na 4ever.

          wyrośniesz z tego:)
        • tully.makker Re: fucking friend 31.01.11, 12:02
          No coz, ja ci nie pomoga, bo po rozwie, zanim byalam gotowa do nowego zwiazku, przez lata prowadzilam zyie seksulane i towarzyskie z kolega, z ktorym darzylismy sie wylacznie sympatia, a wylacznym celem bylo uprzyjemnianie zycia.
          Nie jestem wiec w stanie pojac, w czym tkwi problem.
    • triss_merigold6 Re: fucking friend 29.01.11, 11:28
      Chwała Panu jestem ateistką z rodziny ateistycznej więc pojęcia grzechu i kary mi nie wpajano, ale kod kulturowy "grzecznej dziewczynki" owszem.
      Fucking friends miewałam w czasach singlowskich i bardzo sobie chwaliłam - higieniczne i bezpieczne układy o ile panujesz nad emocjami i nie angażujesz się uczuciowo oraz nie tworzysz na podstawie udanego seksu iluzji związku.

      Obstawiam kod kulturowy obyczajowy i kod "dobrej matki", która potrzeb fizjologicznych nie realizuje ze względu na mityczne dobro dzieci + wstyd przed przyznaniem się samej sobie, że mogłabyś z kimś współżyć ot tak, dla czystego relaksu, a nie z powodu uczucia.
      • mehil.dam Re: fucking friend 29.01.11, 16:24
        Ale Ty potrzebujesz seksu czy bliskości drugiego człowieka?
        Jeśli tylko seksu i sama masturbacja nie pomaga, to może w Sexshopie pomogą coś wybrać?
        Jeśli bliskości to raczej nie pomogę, bo dla mnie by się coś takiego nie sprawdzało, za bardzo taka bliskość wiąże się dla mnie z miłością...
        • arbuzianka Re: fucking friend 29.01.11, 17:04
          karigi
          to rzeczywiście nieprzystajaca nowa moralnosc do starej
          w mlodosci przyswoilam mit romantyczny i spotykanie się z ukochanym w zaswiatach
          teraz wierze w seryjna monogamie w 100% :)

          triss
          tez nie jestem przywiazana do grzechu, do grzecznej dziewczynki bardziej
          dobra matka odpada, gdybym była ta matka, o ktorej piszesz, nadal tkwilabym w malzenstwie;
          w koncu nawet w czasach studenckich nie przelamalam się, chociaz chodzilo mi to po glowie

          nieprzyjecie prawa do wspolzycia dla relaksu – jak najbardziej
          czy wstyd? nie wiem, potraktuje rozpoznanie tego odczucia jako zadanie domowe

          mehil
          seksu, nie bliskosci
          jestem sama z wyboru i to jest dobre w tym momencie – chce pobyc ze soba, nie potrzebuje mezczyzny do uzupelnienia mojego zycia

          tylko do zabawy
          i z jednej strony chce, a z drugiej jestem kompletnie zablokowana
    • kajda28 Re: fucking friend 29.01.11, 16:50
      > a nie chce isc do lozka z kimkolwiek, bo zamiast sie cieszyc zaspokojona potrze
      > ba, latalabym po klinikach wenerelogicznych.

      Może brak mi wyobraźni, w dodatku mam cholerne szczęście- ale miałam iluśtam partnerów i ani razu niczego nie załapałam. Więc ten argument całkowicie do mnie nie przemawia. Ale rozumiem ludzie się boją mają prawo- tylko z tego co wiem to przed większością chorób chronią skutecznie prezerwatywy. Więc teraz już całkiem nie rozumiem w czym problem.

      Seks nie jest dla mnie żadnym tabu, tajemnicą, czymś niezwykłym. Traktuje go tak jak ty opisałaś- jestem głodna jem, jestem spragniona pije, chce mi się faceta - mam. CHociaż ostatnio się coś zmieniło, zakochałam się- wiem jak wspaniały jest seks z miłości, mój Kochanie musiał wyjechać na parę m-cy. Cierpiałam straszliwie, nie wiedziałam że można tak bardzo cierpieć z powodu jego braku. Ktoś mi wtedy napisał żebym seksu nie traktowała jak coś fizjologicznego tylko emocjonalnego- to trochę pomogło.

      Ale gdybym teraz miała być znowu sama (skończyłby się mój związek) to nie miałabym skrupułów skorzystać z jakiegoś pana, po to aby dalej czuć się dobrze, atrakcyjna itp.

      Na szczęscie nie uważam że jeden na zawsze. Już taki jeden był, teraz może jest następny, a w przyszłości jeszcze kilku chce mieć takich.
      • arbuzianka Re: fucking friend 29.01.11, 17:07
        kajda28 napisała:

        Ale rozumiem ludzie się boją mają prawo- tylko z tego co wiem to
        > przed większością chorób chronią skutecznie prezerwatywy. Więc teraz już całki
        > em nie rozumiem w czym problem.

        nie ma 100-procentowej ochrony ;)
        nie trzymam sie tego argumentu jakos kurczowo, jest tylko jednym ze skladnikow blokady przed seksem dla relaksu
        • kajda28 Re: fucking friend 29.01.11, 18:44
          > nie ma 100-procentowej ochrony ;)

          Nigdy nie ma 100 % ochrony. Moja mama przez jakiś czas się martwiła że poprzez seks została zarażona chorobą która m. in tak może być przenoszona- a mój tata (czyli jej mąż) nie złapał tej choroby poprzez seks z inną kobietą tylko całkiem inaczej.


          > nie trzymam sie tego argumentu jakos kurczowo, jest tylko jednym ze skladnikow
          > blokady przed seksem dla relaksu

          Są kobiety którym religia i/lub własne przekonania nie pozwalają po rozwodzie poznać, poznawać nowych mężczyzn- cierpią ale mają do tego własną ideologię, w którą wierzą i dzięki temu jest im trochę łatwiej. Dlaczego ty nie chcesz poznać faceta? Przecież nie musisz z nim iść od razu do łóżka. Możesz pójść dopiero piętnastym poznanym i to po pół roku czy roku znajomości. Ale każdy dzień to już będzie przybliżanie się do celu a nie stanie w miejscu, i jedynie narzekanie że nic się samo nie zmienia.
          • arbuzianka Re: fucking friend 30.01.11, 21:33
            kajda28 napisała:

            > Są kobiety którym religia i/lub własne przekonania nie pozwalają po rozwodzie p
            > oznać, poznawać nowych mężczyzn- cierpią ale mają do tego własną ideologię, w k
            > tórą wierzą i dzięki temu jest im trochę łatwiej.
            uf uf, to nie ja

            > Dlaczego ty nie chcesz poznać faceta?
            bo mi dobrze samej na tym etapie zycia. nie wiem, ile to potrwa: 17 lat, 2 tygodnie?
            chce poswiecic troche czasu sobie, dowiedziec sie tez, czego oczekuje od partnera oraz co moge mu dac. sytuacja jest inna niz 10 lat temu, wowczas mialam kompletnie inne priorytety, zadnych dzieci; no, to sie tez wiaze.

            Przecież nie musisz z nim iść od razu do łóżka. Możesz pójść dopiero p
            > iętnastym poznanym i to po pół roku czy roku znajomości. Ale każdy dzień to już
            > będzie przybliżanie się do celu a nie stanie w miejscu, i jedynie narzekanie ż
            > e nic się samo nie zmienia.
            nie znam tego ogolnego celu, o ktorym piszesz.
            nie szukam kolejnego meza, chce pobyc sama, dobrze mi z tym.
            tylko mma niezaspokojona potrzebe fizjologiczna.
            ha?
            • royal_pl Re: fucking friend 31.01.11, 09:57
              > > Dlaczego ty nie chcesz poznać faceta?
              > bo mi dobrze samej na tym etapie zycia. nie wiem, ile to potrwa: 17 lat, 2 tygo
              > dnie?

              Brednie. Po prostu jesteś zwykłą egoistką, która traktuje facetów jak żywe wibratory. Może sama zostałaś kiedyś przez jakiegoś faceta potraktowana przedmiotowo i teraz kieruje Tobą chęć "odwetu" oraz strach przez zaangażowanie (zranieniem), a może po prostu masz taki ...ski charakter. Nie wiem skąd to wynika, na to pytanie możesz odpowiedzieć sobie tylko Ty sama.
              • triss_merigold6 LOL 31.01.11, 10:07
                Coś dotknęło osobiście?
                Jak dotąd, pani żadnej niezobowiązującej znajomości nie zawarła i nie planuje, brakuje jej natomiast seksualnego spełnienia z drugą żywą osobą.
                W posiadaniu fucking friend nie ma nic złego, to przyjemna i rozsądna opcja dla dorosłych ludzi, którzy z różnych powodów nie chcą w danym momencie radykalnie zmieniać swojego życia i wchodzić w nowe związki. Fucking friend przydaje się kobietom z syndromem jednego samca, po takim doświadczeniu są w stanie zrozumieć, że przyjemność i dobra zabawa nie muszą łączyć się z wielkim uczuciem i obietnicami.
                Trochę luzu.
                • royal_pl Re: LOL 31.01.11, 10:20
                  Nie wiem, może jestem staroświecki, ale dla mnie chodzenie z kimś do łóżka "dla sportu" jest czymś nienormalnym.
                  • triss_merigold6 Re: LOL 31.01.11, 10:25
                    Nie dla sportu tylko w celu zaspokojenia jednej z podstawowych potrzeb fizycznych. Nie ma się czego wstydzić, naprawdę. Po to są fucking friends, żeby uniknąć niehigienicznego i mniej bezpiecznego rwania jednorazowo w klubach. Dorośli ludzie mają potrzeby, tłumienie i wypieranie powoduje frustracje i nerwice.
                    • royal_pl Re: LOL 31.01.11, 10:46
                      Wiesz z braku seksu jeszcze nikt nie umarł, a z braku pożywienia owszem, więc to by było tyle jeśli chodzi o seks, jako podstawową potrzebę fizyczną (fizjologiczną). Człowiek to nie jest zwierzę i powinien panować nad swoja chucią, zwłaszcza jeśli jest człowiekiem dorosłym. W życiu często tak jest, że nawet będąc w stałym związku, nie można zaspokajać swoich potrzeb seksualnych, np. z powodu choroby partnera, wyjazdu, etc. Czasem taki stan rzeczy trwa tygodniami, miesiącami a nawet latami. Czy to oznacza, że należy wtedy korzystać z pomocy fucking friends czy też "profesjonalistów"? Dla mnie to obłęd. Własnie dlatego żyjemy w takich chorych czasach, że drugiego człowieka używa się jako przedmiotu i to, że robi się to za przyzwoleniem tego człowieka niczego nie zmienia. Później się ludzie dziwią, że jest tyle nieszczęść, rozwodów, gwałtów, porzuconych dzieci i innych patologii.
                      • les.vacances Re: LOL 31.01.11, 10:51
                        royal_pl napisała:

                        > Wiesz z braku seksu jeszcze nikt nie umarł

                        To samo mówisz mężczyznom korzystającym z usług prostytutek?
                        • royal_pl Re: LOL 31.01.11, 11:00
                          Nie, gdyż nikt z moich znajomych nie korzysta z usług prostytutek, a jeśli korzysta to się do tego nie przyznaje, ale jeśli znałbym takiego faceta, to bym mu powiedział dokładnie to co tu napisałem.
                          • les.vacances Re: LOL 31.01.11, 11:04
                            A może wytłumacz nam, dlaczego człowiek, który nie jest z nikim związany ani życiowo ani emocjonalnie nie powinien poprawiać sobie jakości życia (i zdrowia) zaspokajniem swojej potrzeby seksualnej?

                            Co stoi na przeszkodzie?
                            • royal_pl Re: LOL 31.01.11, 11:14
                              A od kiedy seks "dla sportu" poprawia komuś życie? Bardzie prawdopodobne jest to, że raczej skomplikuje. Nie mówię tu o ewentualnych chorobach, które przez taki sport można złapać, ale o komplikacjach natury psychologicznej, np. o jednostronnym zakochaniu w partnerze (partnerce) "sportowym".
                              • triss_merigold6 Re: LOL 31.01.11, 11:16
                                Cóż, nie należy mylić porywów serduszka z porywami innej części ciała i panować nad swoim zaangażowaniem emocjonalnym.
                                • royal_pl Re: LOL 31.01.11, 11:31
                                  W teorii to bardzo proste, w praktyce niestety nie.
                                  • les.vacances Re: LOL 31.01.11, 11:32
                                    W praktyce chemia organizmu działa inaczej? Ciekawe.
                                • tully.makker Re: LOL 31.01.11, 19:19
                                  óż, nie należy mylić porywów serduszka z porywami innej części ciała i

                                  No, moj fucking friend niestety sie we mnie zakochal ( a moze tylko to byl tylko syndrom psa ogrodnika?), choc nie przyjaznimy sie od 11 lat, to wciaz wydzwania i na cos liczy.
                              • les.vacances Re: LOL 31.01.11, 11:20
                                royal_pl napisała:

                                > A od kiedy seks "dla sportu" poprawia komuś życie?

                                Nie rozumiem, co to znaczy "dla sportu", po prostu seks.

                                Poprawia samopoczucie a podczas orgazmu z mózgu uwalniane są oksytocyny, a te z kolei powodują uwalnianie endorfin, które są dla ciała naturalnymi lekami, poprawia się poziom immunoglobuliny A, komórek immunologicznego białka, które chroni przed chorobami wirusowymi, spalane są kalorie i następuje poprawa stanu mięśni.

                                • royal_pl Re: LOL 31.01.11, 11:35
                                  > royal_pl napisała:

                                  > Nie rozumiem, co to znaczy "dla sportu", po prostu seks.

                                  Seks bez uczuć, mający na celu rozładowanie tylko i wyłącznie rozładowanie napięcia jest dla mnie tylko i wyłącznie sportem, względnie wzajemną masturbacją. Dlatego nie ma po co komplikować sobie i innym życia, lecz lepiej kupić sobie wibrator albo... iść pobiegać.
                                  • les.vacances Re: LOL 31.01.11, 11:37
                                    royal_pl napisała:

                                    > > royal_pl napisała:
                                    >
                                    > > Nie rozumiem, co to znaczy "dla sportu", po prostu seks.
                                    >
                                    > Seks bez uczuć, mający na celu rozładowanie tylko i wyłącznie rozładowanie napi
                                    > ęcia jest dla mnie tylko i wyłącznie sportem, względnie wzajemną masturbacją.

                                    Toteż nikt nie każe Ci go uprawiać. Ale może warto przyjąć do wiadomości, że Twoja norma nie jest obowiązująca dla innych?
                                    • royal_pl Re: LOL 31.01.11, 11:47
                                      > Toteż nikt nie każe Ci go uprawiać. Ale może warto przyjąć do wiadomości, że Tw
                                      > oja norma nie jest obowiązująca dla innych?

                                      To co ludzie robią ze swoim życie to tylko i wyłącznie ich sprawa, więc przyjmuje Twój pkt widzenia, co nie oznacza, że się z nim zgadzam czy też uważam za normalny. Forum dyskusyjne ma tę cechę, że się na nim dyskutuje, nieprawdaż?
                                      • les.vacances Re: LOL 31.01.11, 11:51
                                        royal_pl napisała:

                                        Tak, forum dyskusyjne ma tę cechę, że się na nim dyskutuje. Dlatego żałuję, że nie potrafisz uzasadnić swojej opinii.


                                        • demonsbaby heh 31.01.11, 12:03
                                          les.vacances napisała:

                                          > royal_pl napisała:
                                          >
                                          > Tak, forum dyskusyjne ma tę cechę, że się na nim dyskutuje. Dlatego żałuję, że
                                          > nie potrafisz uzasadnić swojej opinii.
                                          >
                                          >
                                          Sądzę, że trudno znaleźć uzasadnienie dla wartości przez siebie hołdowanym, jeśli porządek wymuszony utożsamiony jest z naturalnym.
                                          Nie mnie ludzi ewangelizować. Choć mam jaja, żeby przyznać, to czego nie umie royal. Wyznaję wartości monogamiczne, hołduję przywiązaniu do jednego samca, czuję się najlepszą opiekunką swojego dziecka, ale nie uszczęśliwiam swoim wzorem rodziny innych. Hołduję dyscyplinie, bez kar cielesnych, wyznaję szacunek do starszyzny, bez popadania w skrajności. Próbuję tępić głupotę w moim subiektywnym odczuciu, nie narażam ludzi na bagno, w jakim sama bym nie chciała zostać, etc ... mam od cholery wad.

                                          Stąd po jaką cholerę mam umoralniać "bliźniego" skoro sama mogę mieć belkę w oku?
                                          • les.vacances Re: heh 31.01.11, 12:10
                                            Royal_pl zaczął od niegrzecznego, agresywnego ataku na autorkę wątku i tym samym postawił się na gorszej pozycji.

                                            A wystarczyło napisać, że seks bez zobowiązań wiąże się u kobiety ze sporym ryzykiem zaangażowania emocjonalnego i w takim kontekście należy go rozpatrywać.
                                            Myślę jednak, że powody royala są ideologiczne i niewiele mają wspólnego z rozsądkiem.
                                            • demonsbaby Re: heh 31.01.11, 12:27
                                              Może się wiązać i nie musi jednocześnie. Wszystko to wypadkowa indywidualnej konstrukcji psychicznej każdego człowieka jak i gospodarki hormonalnej u kobiet.
                                              Co więcej to co "nas uszczęśliwia" nie musi uszczęśliwiać innych.
                                              Zatem, mojej osobie taki model "związku" / układu nie przyniósłby spełnienia czy pełnej satysfakcji, natomiast nie neguję, że autorce tak.
                                  • demonsbaby Re: LOL 31.01.11, 11:39
                                    royal_pl napisała:

                                    > > royal_pl napisała:
                                    . D
                                    > latego nie ma po co komplikować sobie i innym życia, lecz lepiej kupić sobie wi
                                    > brator albo... iść pobiegać.


                                    Pytanie zasadnicze: KOMU ma to skomplikować życie, przy obopólnej zgodzie na istnienie takiej formy układu bez zobowiązań?
                          • les.vacances Poza tym kłamiesz, royal_pl 31.01.11, 11:31
                            royal_pl napisała:

                            > Nie, gdyż nikt z moich znajomych nie korzysta z usług prostytutek, a jeśli korz
                            > ysta to się do tego nie przyznaje

                            W innym miejscu napisałeś:
                            Mam znajomego, który zaprosił na swój ślub prostytuktę, której był stałym klientem. Jak się potem okazało po ślubie nim nadal pozostał...
                            forum.gazeta.pl/forum/w,619,120627540,120994382,Re_Zaproszenie_bylego_na_slub_wesele_.html
                            • royal_pl Re: Poza tym kłamiesz, royal_pl 31.01.11, 11:42
                              Zaprzeszła przeszłość. Faceta, o którym pisałem widziałem ostatni raz dwa może trzy lata temu, a o jego "wyczynach" dowiedziałem się pół roku temu i to od osób trzecich, więc nie miałem okazji go umoralniać. ;)
                      • velluto Re: LOL 31.01.11, 11:55
                        royal_pl napisała:

                        > Człowiek to nie jest zwierzę i powinien panować nad swoja chucią, zwła
                        > szcza jeśli jest człowiekiem dorosłym.

                        Może i powinien - wszak autorka nie rzuca się na przechodzących facetów. Ale po co się na silę umartwiać? tw tym przypadku oboje byliby wolni, nie można tego porównywać ze zdradą w związku.

                        A że ludziom czasam pasuje układ, gdzie jest jasno powiedziane że oboje nie chcą zobowiązań? no, faktycznie, koszmar i patologia. Nawiasem mówiąc, podejrzewam, ze nie bulwersowałby cię to tak, gdyby rzecz dotyczyła faceta.
              • arbuzianka Re: fucking friend 31.01.11, 10:56
                royal_pl napisała:

                > która traktuje facetów jak żywe wibratory.

                zaledwie rozwazam takie potraktowanie :-)
                • royal_pl Re: fucking friend 31.01.11, 11:03
                  I może lepiej przy tych rozważaniach pozostań...
                  • arbuzianka Re: fucking friend 31.01.11, 11:07
                    przyszlam z tym na forum wlasnie po to, by porozwazac.

                    twoj glos jest ozywczy, lecz w moim odczuciu napastliwy.
                    podyskutujmy spokojnie i uprzejmie, jesli chcesz zyskac w oczach innych wiecej opcji niz zywy wibrator :-)
    • demonsbaby czemu ma służyć ta ideologia? 31.01.11, 11:11
      zaspokajanie potrzeb seksualnych bez potrzeby dzielenia się uczuciem / emocjami jest tak samo naturalne jak zaspokojenie niedosytu wiedzy.
      Skoro nie stoi za tym "żadna przeszkoda moralna", a na tym układzie nie cierpi żaden człowiek, szczególnie trzeci nie mający pojęcia o jego istnieniu, nad czym się tu roztrząsać?
      Teoretycznie, porządek tego społeczeństwa, jak i zdaje się wielu innych, został oparty na podstawach religijnych. Nie tylko chrześcijaństwo, ale islam (jako pochodna w/w) umiejscowił kobietę, na "drugim miejscu", pod kątem zaspokajania potrzeb mężczyzny, w tym seksualnych. Na temat hinduizmu wypowiadać się nie będę bo mam w tej kwestii nikłe pojęcie. Tutaj z pewnością: Mężczyzna ma być spełniony, kobieta nie musi.
      Starotestamentowe przyzwolenie na wielożeństwo i akty seksualne z większa ilością kobiet oparte na szacunku, było uzasadnione wojnami między plemionami i faktem, że istota wyższa nie pozwalała na cierpienie owdowiałych kobiet / samotnych matek, stąd ten "boży nakaz" męskiej opieki. Również to mężczyzna, miał odwieczne prawo "oddania" kobiecie listu rozwodowego, głównie kiedy ta była bezpłodna. W dużej mierze poświęcono również zapisy higienie intymnej i jakości współżycia, nie godząc się na "zboczenia" tyt. zwierząt i w szerokim rozumieniu orgii choć nie doczytałam się samego pojęcia: homoseksualizmu czy nawet pedofilii. Możliwe, że dlatego fanatyczne muslimy dopuszczają seks z chłopcami jako zastępczą "formę grzechu" niż pozbawienie dziewictwa i wszeteczeństwo z kobietą, karane śmiercią przez starszyznę.
      Dopiero nowotestamentowe spojrzenie nadało wymiar emocjonalnej więzi w małżeństwie.
      Zgodnie z doktrynami i zdaje się również naszą konstrukcją psychiczną, czy tez predyspozycjami, przypisana nam została rola opiekunki dzieci, istoty słabszej wymagającej troski istoty silniejszej, której bliższe są emocje niż polowanie.
      Skoro jednak to "yin i yang" funkcjonuje inaczej,. to dlaczego debatować nad moralnością zaspokajania potrzeb seksualnych w sposób pozbawiony więzi emocjonalnych pomiędzy dwojgiem ludzi? Czy ty masz inne / nienormalne potrzeby? Nie, masz tak samo naturalne, jak każda kobieta, przywiązana do mężczyzny, ale fantazjująca o seksie z innym mężczyzną bez zaangażowania uczuciowego.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: fucking friend 01.02.11, 00:39
      Moja wypowiedź odniesie się raczej generalnie do ujawnionego przez Panią problemu. Może odnajdzie Pani w niej jakieś wątki pasujące do Pani lub będące odpowiedzią na Pani wątpliwości.
      Dzisiejsze czasy mierzą się z redefinicją związków i rodziny. To trend, którego nie da się powstrzymać, a który został opisany przez socjologów. Owi socjologowie są w stanie nadać takim związkom odrębne nazwy, a jak jest nazwa to znaczy , że jest i byt. Znam takie ich spolszczone nazwy jak miedzy innymi : "dwie pensje, żadnych dzieci" czy "przyjaciel z dodatkowym świadczeniem" z angielskim skrótem FWB czyli "friends with benefits" . Myślę, że o tym Pani napisała. Ów bonus to seks. Te nowe byty trudno zaszczepiają się na polskim gruncie. Nie obarczałabym za to wyłącznie naszej katolickiej podstawy, choć ma ona niebagatelne znaczenie.
      Myślę, że podobne znaczenie ma przywiązanie do kulturowego mitu miłości romantycznej i idealnej oraz bardzo ujednolicone wyobrażenie miłości, zawsze dążące do odnalezienia "drugiej połówki jabłka". Inne wersje są przyjmowane podejrzliwie i krytycznie.
      A przecież miłość nie jedno ma imię.
      Dlatego nowe reguły w związkach i nowa ich forma z takim trudem się przebija i ma na wstępie złe konotacje, jako zaprzeczająca temu mitowi, a więc zła.
      Innym elementem problemu jest zrepresesjonowanie, trwające od wieków, kobiecej seksualności .
      Kobieta nie ma prawa głośno o takich potrzebach mówić, bez posądzenia jej o zaburzenie. Kobiety postrzega się jako zdolne do miłości romantycznej i tę cechę przeciwstawia się męskiemu promiskuityzmowi , czyniąc tu kobietę wyższą od prymitywnego i impulsywnego mężczyzny. A chyba lepiej być lepszą i wznioślejszą niż gorszą i prymitywną. Seks zostaje w tym odszczepiony i obserwowany odrębnie. Jeśli na to nałożyć osobnicze skłonności do posiadania nadmiernie rozbudowanego superego, to wewnętrzny konflikt gotowy.
      Z psychologicznego punktu widzenia, najlepiej łączyć uczucie miłości z uczuciem seksualnego pożądania, jako wyrazu bliskości, pełni, oddania.
      Ale też wiadomo, że nie zawsze są okoliczności do realizacji tego ideału, więc zaczynają siętworzyć boczne ścieżki.
      To naturalnie są bardzo ogólne rozważania.
      Przechodząc do szczegółów warto otworzyć się na nowe doświadczenie. Dopiero wtedy będzie Pani wiedziała, czy jest Pani zdolna do związku FWB, czy dobrze się Pani w tym czuje, czy spełnia on Pani oczekiwania.
      Jest Pani dorosła i powinna mieć Pani możliwości zasymilowania takiego doświadczenia w jego pozytywnej i negatywnej odsłonie.
      A swoją drogą warto uznać, że potrzeby seksualne trzeba zaspokajać. Inaczej popadnie Pani przedwcześnie w" syndrom wdowy" czyli kobiety zamkniętej na takie potrzeby. A to znów jest problem, bo byłoby to za wcześnie. I kolejny problem. Więc lepiej problemów nie generować, a potrzeby zaspokaja., Agnieszka Iwaszkiewicz

    • rlena Re: fucking friend 01.02.11, 05:59
      Termin "fucking friend" jest wytworem naszych czasow i odzwierciedla ich tendencje. F.F. to cos w rodzaju fast foodu polaczonego z disneylandyzmem. Jedno jest niezdrowe, drugie infantylne. Bezposrednie i dosadne nazwanie przez ciebie problemu moze robic wrazenie - niezalezna kobieta, wie czego chce i do tego dazy. Wyczuwam tu jednak zgrzyt - osoba dojrzala, ktora zna swoje potrzeby i onie dba nie chce byc "fucking" (co po polsku znaczy pie...na), bo wie,ze to skonczy sie tylko wieksza frustracja. Rozumie,ze bedac w wieku rozrodczym, i bez deficytow hormonalnych jej cialo jest gotowe do prokreacji i otwarte na seks. Czlowiek to cialo, umysl i dusza, ignorowanie , ktoregos wymiaru predzej,czy pozniej upomni sie o siebie. Nasz obraz natomiast prymitywnieje, co przejawia sie w jezyku (F.F.) a skoro jest nazwa, to jest i byt.. dlatego zamiast byc kochane,chcemy byc fucking. Niektorzy nawet zrobili z tego podejscia manifest przeciwko K.K., filozofia zycia, lub tez niekonczacym si ezmaganiem z tozsamoscia lub walka ze zlym tata.

      Nie pisze o milosci, bo o takiej nie ma tu mowy, co Autorka postu rzetelnie i otwarcie przyznaje, wiec darujmy sobie dorabianie ideologii, ze przeciez milosc niejedno ma imie..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka