kłębek nerwów

08.06.11, 00:14
witam!
od 2 dni ledwo żyję...w niedzielę jest komunia mojego synka,a dokładnie 2 dni temu zadzwonił mój brat : żona oznajmiła mu,że ma faceta,chce rozwodu i nie życzy sobie żadnych kontaktów z naszą rodziną,ich 7letniej córeczce też nie zezwoli być w tym dniu z nami
brat jest załamany,ta mała Płacze,że chce jechać do cioci,nie wsPomnę już o moim synku,który tak na nich czekał(mieszkają 120 km od nas,rzadko się widzimy)
byliśmy miesiac temu z zaProszeniem,nic nie zaPowiadało tej burzy
co mam robić??dzwonić do niej dalej?bratowa nie odbiera moich tel
jak wytłumaczyć synkowi,że nie będzie wujka(brat nie zostawi małej),cioci i siostrzyczki-czyli w sumie najbliższej rodziny
jak można być taką egoistką?!brak słów na to,co ona wyPrawia,jak można kosztem dzieci

prowadzić taką wojnę:((((?
Przeraszam za literówki

    • demonsbaby Re: kłębek nerwów 08.06.11, 05:41
      jeżeli tak bardzo wam zależy na udziale bratanicy w komunii twojego syna, zadzwoń do bratowej i delikatnie porozmawiaj. Nie używaj żadnych wojennych argumentów, po prostu poproś, żeby zgodziła się na udział córki w tej uroczystości i zrobiła to dla twojego syna. Zaznacz, że nie chcesz się wtrącać w sprawy jej i twojego brata.
      Możesz krytykować jak najbardziej jej postępowanie, ale nie znasz faktów albo znasz je z jednej strony. Tak czy inaczej - rozwody zawsze były brudną wojną, a niestety niewielu potrafi stanąć na wysokości zadania i chronić przed jej dostępem własne dzieci.
      • rosapulchra-0 Re: kłębek nerwów 08.06.11, 08:32
        No, tylko, że bratowa nie odbiera telefonów..
        • mysiamarysia Re: kłębek nerwów 08.06.11, 08:42
          skad wiesz??
          • annb Re: kłębek nerwów 08.06.11, 08:50
            może stąd?

            co mam robić??dzwonić do niej dalej?bratowa nie odbiera moich tel

            podkreslenie moje.
            Wpis-post założycielki wątku
            • sebalda Re: kłębek nerwów 08.06.11, 09:11
              To pewnie wojna podjazdowa, robienie na złość, odgrywanie się. Mój mąż też tak mi potrafił zrobić, na tydzień przed wyjazdem na wesele powiedzieć: nie jadę!. Tyle, że mnie to już ani ziębi, ani grzeje. Biorę dzieciaki i jadę sama. W końcu pojechał, a ja zgodziłam się tylko dlatego, że Młodemu było głupio, że mu zależało, żebyśmy pojechali całą rodziną. No i logistycznie było wygodniej. Tak czy inaczej nie rozumiem, dlaczego brat nie może przyjechać z córeczką, ale bez żony. Co, ona silą mu zabroni wziąć dziecko na uroczystość rodzinną? Ona może się obrażać na cały świat, ale nie ma prawa ojcu zabronić jechać z dzieckiem. Póki co, on rozumiem, nie ma odebranych praw rodzicielskich. Olać szantażystkę emocjonalną i tyle, to jedyna metoda, wiem, co mówię.
              • rosapulchra-0 Wydaje mi się, 08.06.11, 10:09
                że brat ma teraz większy problem na głowie niż komunia siostrzeńca. I oczekiwanie od niego, że będzie na komunii, żeby nie sprawić siostrze i siostrzeńcowi przykrości jest trochę nie na miejscu. Ja bym się raczej skupiła na wsparciu brata, a nie histeryzowała z powodu jego nieobecności na komunii.
          • rosapulchra-0 Re: kłębek nerwów 08.06.11, 09:10
            mysiamarysia napisała:

            > skad wiesz??

            @annb już ci odpisała, ja ze swojej strony proponuję czytać uważniej, nie niesie to za sobą ryzyka robienia z siebie agresywnej idiotki.
            • mysiamarysia Re: kłębek nerwów 08.06.11, 10:47
              no dziekuje serdecznie za rady,co za idiotka ze mnie....

              a czy w rozmowie w 4 oczy tez wyzywasz rozmowce od idiotow jak niedoslyszy?
              ja np. niedowidze
              • rosapulchra-0 Re: kłębek nerwów 08.06.11, 11:18
                mysiamarysia napisała:

                > no dziekuje serdecznie za rady,co za idiotka ze mnie....
                >
                > a czy w rozmowie w 4 oczy tez wyzywasz rozmowce od idiotow jak niedoslyszy?
                > ja np. niedowidze

                Jeśli jest agresywny, to dostosowuję swoją wypowiedź do jego wypowiedzi. Tak też stało się w twoim przypadku. Twoje pytanie z podwójnymi pytajnikami odczytałam jako agresywne. Też czasem umyka mi coś w polu widzenia czy słyszenia. Aparatu słuchowego nie posiadam, ale okulary - owszem.
                • mysiamarysia Re: kłębek nerwów 08.06.11, 11:31
                  to Ty jestes agresywna i do tego przewrazliwiona,wystarczylo odpisac jak dziewczyna wyzej i nie potrzeba skakac z pazurami do oczu za dwa wykrzykniki...

                  zastanow sie na drugi raz,bo nigdy nie wiesz,czy Twoje slowa nie zrobia komus wiekszej przykrosci niz 2 glupie wykrzykniki napisane ot tak...

                  ( te 3 kropki to tez wyraz idiotyzmu)?
                  • rosapulchra-0 Re: kłębek nerwów 08.06.11, 11:41
                    Jak na razie to ty podchodzisz zbyt emocjonalnie do sprawy. Po pierwsze to tylko net, po drugie duża ilość znaków przestankowych świadczy o rozedrganiu emocjonalnym właśnie :D
                    • mysiamarysia Re: kłębek nerwów 08.06.11, 11:45
                      rosapulchra-0 napisała:

                      > Jak na razie to ty podchodzisz zbyt emocjonalnie do sprawy. Po pierwsze to tylk
                      > o net, po drugie duża ilość znaków przestankowych świadczy o rozedrganiu emocjo
                      > nalnym właśnie :D

                      ale nie o agresji,ktora mi zarzucasz :D
                      • rosapulchra-0 Re: kłębek nerwów 08.06.11, 11:55
                        Niech ci będzie, że źle zinterpretowałam twoją wypowiedź. Zgoda?
                        • mysiamarysia Re: kłębek nerwów 08.06.11, 11:59
                          no zgoda,zgoda
                          nie zasmiecajmy juz watku autorki ;)
    • blue_romka Re: kłębek nerwów 08.06.11, 09:24
      A po co do niej dzwonisz? Chcesz ją prosić, przekonywać? Postanowiła zmienić swoje życie i szwagierka na pewno jej nie przekona do zmiany decyzji.
      Natomiast dyskusyjne jest to, że "nie zezwoli córeczce być w tym dniu z Wami". Dziecko nie jest jej własnością, ma ojca, a ten ma prawa rodzicielskie. Powinien twardo powiedzieć żonie, że jedzie z córką na komunię i tak też zrobić.
    • tully.makker Re: kłębek nerwów 08.06.11, 09:59
      to rzeczywiscie bardzo przykra sytuacja - przede wszystkim dla brata. Jesli chcesz go wesprzec, to moze zamiast skupiac sie na straszliwym cierpieniu twojego synka z powodu nieobecnosci wujka na komunii, pozwol mu zajac sie rozwiazywaniem wlasnych problemow rodzinnych?
      • sebalda Re: kłębek nerwów 08.06.11, 10:22
        Wsparcie brata to jedna sprawa, a kwestia rozwiązania sprawy odgrywania się na mężu i przez to karania także dziecka to jeszcze coś innego. Ta kobieta zwyczajnie nie ma prawa tak postąpić, tu jest przykro nie tylko synkowi autorki, ale przede wszystkim tej dziewczynce i nie rozumiem, dlaczego ona ma cierpieć przez zagrywki matki. Co to znaczy: ona nie pozwoli??? To jest szantaż emocjonalny i należy mu się przeciwstawić już teraz, bo to prawdopodobnie początek całej batalii. Rozumiem nieporozumienia małżeńskie, rozumiem szarpaninę przed- i rozwodową, ale na tym nie mogą cierpieć dzieci. Mała na pewno się bardzo nastawiała na ten wyjazd, moje dzieci, jak były młodsze uwielbiały takie wyjazdy czy wizyty u nas, możliwość spotkania się z rówieśnikami w rodzinie. Wiem, jak to może małą boleć. Nie dość, że dzieje się coś złego między rodzicami, to jeszcze ona jest karana odmową wzięcia udziału w takiej uroczystości. Bo ona tak to odbierze, jako niezawinioną karę.
        • tully.makker Re: kłębek nerwów 08.06.11, 10:26
          Wszystko to prawda. Ale nie to zamienilo autorke watku w klebek nerwow, tylko straszliwa krzywda jej synka. Odrobine wyczucia proporcji poprosze.

          ---
          • rosapulchra-0 Re: kłębek nerwów 08.06.11, 10:36
            O to to to! Nie ma co demonizować WIELKIEJ KRZYWDY dziecka. Raczej powinno się zrozumieć trudną sytuację brata w tej chwili. I wspomóc go, a nie podżegać do kolejnych konfliktów.
            • morekac Re: kłębek nerwów 08.06.11, 10:40
              Komunista będzie miał wystarczająco dużo rozrywek.
            • sebalda Re: kłębek nerwów 08.06.11, 11:00
              Ale tutaj konflikt generuje żona, ona już teraz chce rządzić, wywiera presję, uważam, że w tej chwili należałoby jej się postawić, mając jako argument przykrość, jaką się wyrządza dziecku (córce, nie siostrzeńcowi). Tam już sytuacja jest prawdopodobnie przegrana, ale nie powinno się tak biernie podchodzić do fochów żony, bo ten zakaz jest typowym fochem, nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia. Jak facet się teraz nie postawi, to potem będzie coraz gorzej, tak myślę. Jemu taki wyjazd powinien też dobrze zrobić, nie postrzegam tego jako podżeganie do konfliktów. Ale może się mylę.
              • rosapulchra-0 Re: kłębek nerwów 08.06.11, 11:29
                A co, jeśli żona zawsze była stroną rządzącą w związku? Postawienie się męża w tym układzie i w tym konflikcie nie będzie należało do rozsądnych, bo tylko spowoduje kolejne ognisko zapalne, jeśli nie pożar. Poza tym, nie uważasz, że powodowanie w tej sytuacji kolejnego konfliktu nie odbije się na dziecku jeszcze bardziej? Bo kłócą się dorośli, a dziecko jest narzędziem. I nie traktowałabym z góry zachowania żony jako bezpodstawnego focha, nie znamy dokładnie sytuacji w tamtym małżeństwie. Wiemy, że jest konflikt, ale daleka jestem od oceniania na podstawie krótkiej i niespójnej relacji osoby, która z choćby racji więzi rodzinnych stoi w opozycji do żony brata. W ogóle takie ocenianie i wyobrażanie sobie, że ona na pewno strzeliła focha uważam za daleko posuniętą nadinterpretację.
                • sebalda Re: kłębek nerwów 08.06.11, 12:06
                  Rosa, pewnie masz rację, faktycznie za malo wiemy. Były dwie przesłanki, że to z żoną jest nie za dobrze: po pierwsze, oznajmiła, że kogoś ma, po drugie sprawa się rypła nagle. Nie wygląda to na maltretowana żonę, ktora chce sie natychmiast odciąć od męża, ale raczej na panią z pretensjami.
                  A najbardziej przeciwko niej świadczy to, że zamiast w tej sytuacji powiedzieć: ja nie jadę, jedźcie sami, ona nie pozwala zabrać dziecka. Co moze usprawiedliwiac taką postawę? To ma naprawdę wszelkie znamiona focha. Ale ok, zgadzam się, że różnie może być.
                  • rosapulchra-0 Re: kłębek nerwów 08.06.11, 12:28
                    Widzisz, na podstawie własnych doświadczeń wiem, że coś co z pozoru może wyglądać tak jak nam się wydaje, w rzeczywistości jest zupełnie inne. Wystarczy nie znać szczegółów, które mogą mieć niebagatelne znaczenie i obraz sytuacji się diametralnie zmienia. Osobiście jestem daleka od oceniania i gdybania na podstawie kilku nawet postów i zawsze biorę pod uwagę, że daną sytuację znam tylko z jednej strony. A tu widzę zmartwioną zapowiedzianą nieobecnością brata i bratanicy autorkę posta, która z żalu nie zachowała obiektywizmu, co z resztą jest w tej sytuacji zupełnie naturalne. W ten sposób powstały w jej wyobrażeniu dwie strony: brat nieudacznik, bo się nie sprzeciwia żonie i zła zona, która złośliwie nie puszcza dziecka na komunię, bo sobie znalazła nowego pana. A tak naprawdę to nie wiemy, co się wydarzyło. Poza tym wszystkim, nadal obstaję przy tym, że sytuacja brata jest bardziej priorytetowa niż komunia i ja wszelkie pretensje bym odpuściła, a raczej skupiła się na wsparciu brata, bo zbyt komfortowej sytuacji on nie ma.
                    • mysiamarysia Re: kłębek nerwów 08.06.11, 12:36
                      zgadzam sie :)
                  • cahir4 Re: kłębek nerwów 08.06.11, 12:46
                    Sebalda, wyluzuj, bo zaraz napiszesz, jaki kolor włosów ma ta pani. A gdzie pytania pomocnicze ;) ? Przecież w tym poście nie ma żadnych danych nt. okoliczności sprawy, poza informacją o kochanku. Skąd wiesz, że nagle? Stąd że podczas wizyty zapraszajacej miesiąc temu autorka (rzadki gość) nie zauważyła zapowiedzi rozwodu ?

                    Pani postanowiła (wg opinii autorki), że nie chce, żeby dziecko kontaktowało się z rodziną męża. Dlaczego - NIE WIEMY. Może to być wszystko: od idiotycznej i nagannej chęci odseparowania całkowitego i na zawsze dziecka od rodziny męża - bo tak, do objawu wieloletniego konfliktu poniędzy rodziną męża i panią, która się np. obawia, co dziecko na tej imprezie mogłoby w tej sytuacji na jej temat usłyszeć. NIE WIEMY.

                    Natomiast groteskowy jest fakt, że sen z oczu (dosłownie) spędza autorce nie sytuacja brata i siostrzenicy, ale ich nieobecność na uroczystości. Toż fakt, że bratowa uniemożliwia im przyjazd jawi się w tym poście jako bardziej skandaliczny niż fakt posiadania kochanka! Nie jest problemem, że bratowa rozpieprza rodzinę (przyjmijmy na chwilę punkt widzenia męża), ale to, że jej córka nie będzie na komunii...

                    Serio, uważasz, że w momencie, kiedy dziecku rozpada się rodzina a na horyzoncie pojawia się kandydat na zastępczego tatusia, największą przykrością i krzywdą dla dziecka jest to, że nie pojedzie do cioci?
                    • verdana Re: kłębek nerwów 08.06.11, 12:54
                      Cóż, jestem w stanie zrozumieć niechęć pani rozwodzacej się do rodziny męża, jeśli najwazniejszą rzeczą w dramatycznym rozwodzie brata i najwyraźniej utraty możliwosci zajmowania się własnym dzieckiem, najwazniejsze staje się dla siostry, ze jej synek się zmartwi, bo gość nie przyjedzie.
                      Cos jest tu bardzo nie w porzadku - rozumiem,że gdyby rozstanie nastąpiło tydzień później to dramatu by nie było.
                    • figglagla Re: kłębek nerwów 08.06.11, 12:55

                      Serio, uważasz, że w momencie, kiedy dziecku rozpada się rodzina a na horyzonci
                      > e pojawia się kandydat na zastępczego tatusia, największą przykrością i krzywdą
                      > dla dziecka jest to, że nie pojedzie do cioci?


                      moze nie :najwieksza przykroscia ale jeszcze jedna przykroscia ,a moze udzial w uroczystosciach bedzie jakas radoscia w tym wszystkim co sie zlego ostatnio dzieje.moze warto mimo wszytsko sprobowac jakos sie dogadac
                    • sebalda Re: kłębek nerwów 08.06.11, 15:19
                      Cahir4 napisała:
                      > Serio, uważasz, że w momencie, kiedy dziecku rozpada się rodzina a na horyzonci
                      > e pojawia się kandydat na zastępczego tatusia, największą przykrością i krzywdą
                      > dla dziecka jest to, że nie pojedzie do cioci?

                      Serio nie uważam, że największą, ale dodatkową. Jeśli masz problem, a jeszcze ktoś zrobi Ci dodatkową przykrość, czasami błaha rzecz może stac się przysłowiową kroplą goryczy przepełniająca czarę. Zamiast dziecku fundowac dodatkową przykrość, należałoby mu dac może jeszcze jednen miły, beztroski dzien? Takie zachowanie ze strony matki mogłoby byc podyktowane wyłącznie bardzo złymi doświadczeniami z tamtą rodziną? Jak bardzo złe by musialy być, żeby matka nie zważała na łzy dziecka? I to najbardziej może szokuje autorkę.
                      Jest tutaj kilka rozwódek. Ile z Was zabrania dzieciom jakichkolwiek kontaktow w rodzinami byłych? Z dziadkami, wujkami i ciociami, gdy dzieci tych kontaktow chcą i potrzebują? To ciekawe zjawisko, naprawdę mnie to interesuje. Ja chyba musialabym widzieć, że to bandyci i agresywni alkoholicy, żeby izolować dzieci. Niewykluczone, że sama się rozwiodę za jakiś czas, ale za diabła nie przyszłoby mi do głowy zabraniać dzieciom kontaktow z najbliższą rodziną. Bo niby czemu?
                      • cahir4 Re: kłębek nerwów 08.06.11, 16:14
                        > Jest tutaj kilka rozwódek. Ile z Was zabrania dzieciom jakichkolwiek kontaktow
                        > w rodzinami byłych?

                        O - i to jest prawdziwy problem. Jeśli matka będzie chciała trwale odciąć małą od rodziny męża. Na razie tylko autorka napisała, że sama bratowa nie chce mieć z nimi kontaktu, a córce, póki co, zabrania przyjechać na tę konkretną uroczystość.

                        I nie wiedząc nic więcej o sprawie, z tego powodu - właśnie dokładnie z powodu tego zakazu- odsądziłaś kobietę od czci i wiary, uderzyłaś w surmy bojowe i wezwałaś do walki. I to jest właśnie to, czego pojąć nie mogę. Gdyby moja bratowa wycięła taki numer, zszokowałby mnie przede wszystkim sam fakt kochanka, rozbicia rodziny, martwiłabym się o brata, o bratanicę mającą w perspektywie mieszkania zamiast z ojcem z ojczymem, o to jak się teraz relacje ojciec dziecko ułożą, o całą masę innych rzeczy. Jestem wyjątkowo mało empatyczna widocznie, bo mówienie o wielkiej krzywdzie dziecka, które płacze, bo chce pojechać do cioci, a mama, co na mnie najbardziej szkować w tej sprawie, jest odporna na jej łzy i nie pozwala, nijak nie przemawia mi do wyobraźni.

                        Przy obecnym a łatwo zrozumiałym stanie emocjonalnym ojca i zaprezentowanej w inicjującym poście "wrażliwości" cioci, nie jest dla mnie wcale oczywiste, że dziecko spędziłoby "miły, beztroski dzień"?

                        Co samo w sobie nie usprawiedliwia zreszą matki.

                        A powodów dla usprawiedliwiających jej decyzję jestem w stanie wymyślić całą masę, tylko jaki to ma sens?
                        • zziajana dziwie sie wam 08.06.11, 16:54
                          jak zwykle narzucacie jej czym powinna sie zajac,co powinna zrobic se swoim (brata) zyciem itp

                          dziewczyna tu sie zwraca z innym problemem...nie pyta czy ma sie zajac zyciem brata,jak ratowac ich malzenstwo itp

                          dlaczego bagatelizujecie problem malej dziewczynki,ktora bardzo chce pojechac do cioci?przeciez dla dziecka oderwana glowa lalki jest czesto wielkim problemem,dlaczego lekcewazyc potrzeby dziecka poniewaz dziecko ma teraz gorszy problem:rozpada jej sie rodzina...
                          spojrzcie z perspektywy dziewczynki,czy dlatego ze jej mamusia znalazla sobie nowego faceta,ona nie ma prawa do przyjemnosci,na ktorej jej zalezy?
    • tully.makker Re: kłębek nerwów 08.06.11, 13:33
      Nie wiemy, co sie dzieje w rodzinie brata, nie wie tego rowniez zalozycielka watku. Moze bratowa jest wariatka/psychopatka, moze uslyszala od meza "to ja ci koooorwo dziecko zabiore" i boi sie je spuscic z oczu, a moze oboje sa siebie warci i lubia mocna wrazenia na gruncie rodzinnym.

      Podejrzewam, ze gdybym otrzymala informacje, ze malzonej mnie zdradza i chce odejsc byloby wybieranie sie na komunie w blizszej lub dalszej rodzinie. Tragedia porownywalna do ciezkiej choroby z hospitalizacja. Robienie afery o nieobecnosc na komunii jest w tej sytuacji jakims koszmarnym nieporozumieniem. Co zreszta brat czuje, stwierdzajac ze w taj sytuacji chce sie skupuc na potrzebach dziecka a nie ma komunii siostrzenca.
      • sebalda Re: kłębek nerwów 08.06.11, 13:55
        Co do poprzestawiania priorytetów przez autorkę wątku - pełna zgoda. Co do robienia przykrości (dodatkowej, może nie większej, ale dodatkowej) dziecku - nie ma mojej aprobaty. Rodzina musiałby być jakaś wyjątkowo toksyczna, żeby dziecka nie móc puścić na jeden dzień na taką uroczystość. I o ile ja puszczam wodze fantazji (jak zwykle przez pryzmat mojego skłonnego do fochów męża:), o tyle niektorzy tutaj tez dorabiaja historię o rodzinie, ktorej może się obawiać żona. Przecież to nie jest jeszcze kwestia walki o prawa do opieki, ale jednodniowy wyjazd na komunie w najbliższej rodzinie. Jeśli kobieta w trakcie małżeństwa znajduje sobie nowego partnera, to jakoś trudno mi uwierzyć, że jest pokrzywdzona i ma prawo zabraniać dziecku takiego wyjazdu, bo doznala tylu przykrości. Owszem, mogła doznac od męża, tego nie wiemy, ale od rodziny męża? Wiem, że się zdarza, ale jakoś wydaje mi się to naciągane, zwłaszcza w świetle nowego tatusia dla córeczki.
        Raz jeszcze podkreślam, że moze się mylę, nikt nie rozstrzygnie, kto ma rację, ale udzielamy odpowiedzi na podstawie szczątkowych informacji właściwie zawsze, każdy może tylko interpretować, nie rozstrzygać.
        Zawsze mnie irytuje, gdy ktoś zakłada wątek, a potem go porzuca. To po cholerę zakłada?
        • dama_z_kawa_i_papierosem Re: kłębek nerwów 08.06.11, 14:06
          Ale przeciez nic tak naprawde nie wiadomo. Moze brat nie chce jechac bo wali mu sie zycie i to tlumaczenie to tylko wymowka. Moze brat jest nieodpowiedzialny/agresywny/cokolwiek i kobieta nie chce puscic z nim dziecka samego. Moze dziecko nie chce jechac. Moze rodzina meza nastawia dziecko przeciw matce Moze walcza ze soba jak psy i brat nie jest lepszy niz opisywana egoistyczna bratowa itp.
          Moze byc wszystko.
          A tak w ogole to mysle ze to trol. Bo to nienormalne, ze bratu rozpada sie malzenstwo a glownym problemem tego watku jest to ze na komuni synka autorki watku nie bedzie siostrzenicy.
          • sebalda Re: kłębek nerwów 08.06.11, 14:52
            Jeśli podważamy słowa autorki, to jaki jest sens odpowiadania na posty? Nie znamy tła, ale pewnym informacjom albo wierzymy, albo w ogóle sie nie wypowiadamy, bo po co?
            Autorka napisała: "nie życzy sobie żadnych kontaktów z naszą rodziną,ich 7letniej córeczce też nie zezwoli być w tym dniu z nami brat jest załamany,ta mała Płacze że chce jechać do cioci (...) (mieszkają 120 km od nas,rzadko się widzimy)". Czyli jednak wiemy, ze dziewczynce jest przykro z powodu odmowy przyjazdu na komunię. I uważam, że facet chyba nie z tych najgorszych, bo mógłby sprawę olać i przyjechac sam, a nie chce zostawiać małej, żeby jej nie było jeszcze bardziej przykro. Tak to odbieram.
            Problem autorki rzeczywiście głupio postawiony, widać, że pisany w nerwach, ale ja wierzę w prawdziwość historii, to jeszcze nic wobec problemu z zawłaszczonym imieniem:))))
            • sebalda Re: kłębek nerwów 08.06.11, 15:08
              Zastanawiam się, czy nie oceniamy autorki zbyt surowo. Napisała o problemie z komunią, bo a. jest w tej chwili najbliższy i konieczny do rozwiązania na bieżąco, b. zakaz uczestniczenia w tej uroczystości dziecku wydaje się niesprawiedliwy, autorka nie może pojąć takiej postawy, bo obiektywnie rzecz ujmując, jest ona nie fair, c. małżeństwa brata nie może ratować i w zasadzie nie powinna, to skupia się na rzeczy tu i teraz. Ja tak odczytałam wątek.
              • niebieska.sofa Re: kłębek nerwów 08.06.11, 15:26
                sebalda napisała:

                > Zastanawiam się, czy nie oceniamy autorki zbyt surowo. Napisała o problemie z k
                > omunią, bo a. jest w tej chwili najbliższy i konieczny do rozwiązania na bieżąc
                > o, b. zakaz uczestniczenia w tej uroczystości dziecku wydaje się niesprawiedliw
                > y, autorka nie może pojąć takiej postawy, bo obiektywnie rzecz ujmując, jest on
                > a nie fair, c. małżeństwa brata nie może ratować i w zasadzie nie powinna, to s
                > kupia się na rzeczy tu i teraz. Ja tak odczytałam wątek.

                ja tez tak uwazam,
                to ze autorka postu nie pisze o sytuacji brata jako o glownym problemie,nie oznacza,ze jest to dla niej mniej wazne.nie ma obowiazku opisywania tego na forum,natomiast zwrocila sie z problemem dotyczacym jej dziecka,bo z tym jak sadze probuje sobie jakos poradzic,szukajac wsparcia tutaj.
                i uwazam,ze w obecnej sytuacji jakiej sie wszyscy znalezli, a wszczegolnosci dzieci-dobrze by bylo pomyslec,ze malej, siedmioletniej dziewczynce mozna zrobic radosc z uczestnictwa w komunii kuzyna. zamiast zapedzac sie we wscieklosci.to dorosli maja problem,dziecko nie powinno na tym dodatkowocierpiec.
                zgadzam sie w pelni z sebalda
                • tully.makker Re: kłębek nerwów 08.06.11, 16:17
                  Rzeczywiscie wobec rozpadu rodziny nieuczestniczenie w komunii ciotecznego brata jest zaiste prawdziwa tragedia.
        • menodo Re: kłębek nerwów 08.06.11, 16:09
          > Zawsze mnie irytuje, gdy ktoś zakłada wątek, a potem go porzuca. To po cholerę
          > zakłada?"

          Hihi, bo jest trollem na przyklad - i ekscytuje go, jak rosnie w sile jego watek; jak sie ludzie w nim gryza - zazwyczaj o pierdoly:D
    • mypandka Re: kłębek nerwów 08.06.11, 16:20
      Serio? twojemu bratu rodzina się rozpada a ty przejmujesz się tylko "swoją" komunią.

      "Jak można być taką egoistką?" o to zapytaj się siebie.

      Bratanicy naprawde sie jakas wielka krzywda nie stanie bo nie bedzie na komunii kuzyna. Myśle, że wiekszym problemem bedzie dla niej rozstanie sie rodziców, i tym sie powinniscie przejmowac ( jak jej pomóc). Rodzina twojego brata jest teraz w naprawde krytycznym momencie, wiec daruj sobie to , że ktokolwiek bedzie sie przejmowal "twoja" komunia
      • zziajana Re: kłębek nerwów 08.06.11, 17:01
        mypandka napisała:

        > Serio? twojemu bratu rodzina się rozpada a ty przejmujesz się tylko "swoją" kom
        > unią.

        jak mozna tak wogole komus sugerowac.
        skad wiesz, czy bratanicy straszna krzywda sie nie stanie?czemu mowisz jej czym sie powinna przejmowac?

        czy uwazasz,ze powinna rzucic wszystko i cala swoja energie,czas i zycie poswiecic na ratowanie malzenstwa swojego brata? a dzieci? moze ich potrzeby tez sie licza w tym wszystkim?takie normalne,zwyczajne,codzienne chociaz dla niektorych doroslych blahe?
        • dziunia35 Re: kłębek nerwów 08.06.11, 17:39
          dziękuję Wszystkim za Posty,zarówno te wsierające,jak i krytykujące
          nie porzuciłam wątku-doPiero teraz mam chwilę żeby naPisać
          bardzo się mylą Ci,którzy sądzą,że komunia jest tu Priorytetem,martwię się bardzo całą tą sytuacją,a Pod wPływem emocji skuPiłam się głównie na komunii
          faktycznie,myślę,że to Początek rodzinnego dramatu,niestety,ani brat,ani bratowa nie chcą rozmawiać,brat Prosił,żebym dała sPokój na razie z kontaktami,tam Pewnie musi być niewesoło:((((((
          a dzieci?szkoda mi ich nadal i myślę,że nie ma w tym nic dziwnego
          brat dzwonił do synka,PrzeProsił,że ich nie będzie
          wiem tyle,że mała chce Poznać córkę z tym facetem i nie chce,żeby nasza rodzina mąciła jej na komunii w głowie:((((((((((cokolwiek to znaczy jest dla mnie szokiem
          mała jest bardzo Przez nas kochana,ma tu dziadków,nas,mąż jest jej chrzestym
          bratowa zawsze chętnie ją zostawiała u nas,kiedy była taka Potrzeba
          naPrawdę,mam dość tego wszystkiego,szczerze mówiąc tej komunii trochę też
          atmosfera będzie nieciekawa,bo moja mama się Pochorowała z tego wszystkiego
          ech,to życie....
          Pozdrawiam,sorry za literówki
          • dziunia35 Re: kłębek nerwów 08.06.11, 17:53
            Powiem Wam jeszcze jedno,być może pierwszy Post był trochę egoistyczny z mojej strony,ale myślę,że mamy tu obecne zrozumieją,co czułam w PIerwszej chwili...
          • dziunia35 Re: kłębek nerwów 09.06.11, 00:26
            oczywiście to bratowa,a nie mała chce poznać córkę z tym facetem,jak to pomyłkowo napisałam powyżej
          • rosapulchra-0 Re: kłębek nerwów 09.06.11, 09:19
            [quote]brat Prosił,żebym dała sPokój na razie z kontaktami,tam Pewnie musi być niewesołosad(((((
            a dzieci?szkoda mi ich nadal i myślę,że nie ma w tym nic dziwnego
            brat dzwonił do synka,PrzeProsił,że ich nie będzie
            wiem tyle,że mała chce Poznać córkę z tym facetem i nie chce,żeby nasza rodzina mąciła jej na komunii w głowiesad([/quote]

            Zastosowałabym się do siostry brata i nie wtrącała się w ich konflikt. Ale gdyby brat choćby mrugnął w moim kierunku, to natychmiast bym przy nim była. Co do komunii, też bym odpuściła, nie ma co rwać szat, widać, że oboje postanowili, że dziecka nie będzie. Zaś poznanie córki z nowym panem jest, moim zdaniem, nieuniknione, zbiegło się tylko w czasie komunii Twojego syna, co jest przykre również i dla Ciebie.

            [quote]mała jest bardzo Przez nas kochana,ma tu dziadków,nas,mąż jest jej chrzestym bratowa zawsze chętnie ją zostawiała u nas,kiedy była taka Potrzeba
            naPrawdę,mam dość tego wszystkiego,szczerze mówiąc tej komunii trochę też
            atmosfera będzie nieciekawa,bo moja mama się Pochorowała z tego wszystkiego
            ech,to życie....[/quote]

            Nikt nie wątpi w waszą miłość do dziewczynki, ani w to, że bratowa z chęcią zostawiała ja u was, gdy była taka potrzeba. Po prostu zmieniła się sytuacja, bratowa wręcz obawia się, że będziecie nastawiać dziecko przeciwko niej, więc może już wcześniej było coś na rzeczy? A może tak ją postraszył brat? Tego nie wiemy, ale rozumiem Twoje rozgoryczenie. I nie dziwię się Twojemu zniechęceniu, atmosfera przez to wszystko nie jest za ciekawa. Na pewno inaczej sobie wyobrażałaś święto swojego dziecka. Współczuję. Jednakże skupiłabym się przede wszystkim na swoim synu i jego uroczystości.
            • rosapulchra-0 Re: kłębek nerwów 09.06.11, 09:31
              Do jakiej siostry? No do jakiej?? :>
              Do prośby oczywiście.
              • dziunia35 Re: do rosaulchra 09.06.11, 14:38
                dziękuję za zrozumienie;)
                komunia już za 2 dni,dlatego ,,odpuściłam,, sobie chwilowo rozmyślanie o sytuacji brata,zresztą to dorośli trzydziestoparoletni ludzie,muszą sami to rozwikłać
                brata zawsze będę wspierać,a żal do bratowej za jej decyzję pozostanie-nawet jeśli wina leży pośrodku,to dzieci nic do tego nie mają
                małej nikt by w głowie nie mącił-nie to miejsce i czas
                pozdrawiam serdecznie
                • olafowamama Re: do rosaulchra 11.06.11, 22:27
                  Pamiętaj, że na mącenie w głowie dziecku nie ma odpowiedniego czasu ani miejsca!!! Tego po prostu robić nie można ze względu na dobro dziecka.Cokolwiek tam się nie wydarzyło- matka jest zawsze matką, a ojciec ojcem i to jest w tej chwili i sytuacji najważniejsze. Dziecko i tak będzie przechodziło ciężkie chwile i dodatkowe atrakcje w stylu "mącenia dziecku w głowie" nie są jej potrzebne.
                • honeyandmilk Re: do rosaulchra 14.06.11, 16:48
                  brata zawsze będę wspierać,a żal do bratowej za jej decyzję pozostanie-nawet je
                  > śli wina leży pośrodku

                  piękne!!! Każda siostra męża to perfidna żmija.
                  Weż się w ich życie kobieto nie wtrącaj. Rób sobie swoją komunię, a byłą bratową zostaw w spokoju. Może już po prostu na twojego brata i jego rodzinkę nie może patrzeć.
                  • dziunia35 Re: do honeyandmilk 14.06.11, 23:30
                    nie wtrącałam się i nie wtrącam,panie mądralo
                    a komunia odbyła się i bez twoich rewelacyjnych rad
                    nic nie wiesz o mojej rodzinie,więc daruj sobie te krzywe teksty,że bratowa nie może na nas patrzeć,ok?
                    do tej pory jakoś mogła,a moich Rodziców pod niebiosa wychwalała,co nie przeszkadzało jej znależć sobie pana na boku
                    zanim udzielisz mi kolejnej porady,to przemyśl ją sobie,bo oceniasz ludzi,których zuełnie nie znasz
Inne wątki na temat:
Pełna wersja