mama303 03.12.11, 15:08 Czy 11 latek, który sam wstaje, szykuje sie do szkoły, i wychodzi nie budząc nawet śpiących rodziców to jest coś czym byście się chwalili? Rodzice nawet do końca nie sa pewni czy zjadł w ogóle śniadanie.... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
marzeka1 Re: samodzielny jedenastolatek 03.12.11, 15:16 Nie jestem w stanie się do tego odnieść, bo w ciągu tygodnia wstajemy po prostu całą rodziną. Budzik o 6.30 oznacza pobudkę dla nas wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
zaba.baba Re: samodzielny jedenastolatek 03.12.11, 15:38 Z technicznego punktu widzenia - nie widze problemu. Byloby dziwne, gdyby 11-latek nie potrafil sam wstac, ubrac sie, zrobic sobie sniadania, czy tez dotrzec do szkoly, ktora jest blisko. Wszystko zalezy od kontekstu - jesli rodzice spia, bo pili cala noc, to...wtedy jest problem, ale jesli dziecko na codzien jest kochane i zadbane, a sporadycznie wstaje rano samo i samo szykuje sie do szkoly, to nic w tym zlego nie widze. To juz nastolatek :) Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: samodzielny jedenastolatek 03.12.11, 15:44 Jedenastolatkom robilismy sniadania, których i tak nie jedli:) Dla mnie to raczej nie problem. Nawet, jesli dziecko nie wstaje sporadycznie, a codzinnie. Problemem byloby, gdyby musialo cały dzień być samo i nie miało opieki, a nie obecność rodziców przy sniadaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
znowuniedziela Re: samodzielny jedenastolatek 03.12.11, 17:14 Mój 11-latek chciałby, marzy o tym, by tak było co ranek :) Powód-uwielbia płatki z mlekiem, a ma diete i ograniczenia kaloryczne, więc może ich jeśc ograniczoną ilość-więc chciałby robić sobie sam duże śniadania ;) Poza tym sam się ubiera, myje, przygotować sniadanie tez potrafi, nawet zrobić rodzicom potrafi, umyć zęby , odziac się ciepło i zatrzasnąć dom Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: samodzielny jedenastolatek 03.12.11, 19:23 no gratulacje po prostu! znowuniedziela napisała: > Mój 11-latek chciałby, marzy o tym, by tak było co ranek :) Powód-uwielbia płat > ki z mlekiem, a ma diete i ograniczenia kaloryczne, więc może ich jeśc ogranicz > oną ilość-więc chciałby robić sobie sam duże śniadania ;) > Poza tym sam się ubiera, myje, przygotować sniadanie tez potrafi, nawet zrobić > rodzicom potrafi, umyć zęby , odziac się ciepło i zatrzasnąć dom Odpowiedz Link Zgłoś
saguaro70 Re: samodzielny jedenastolatek 03.12.11, 17:25 Mój chrześniak miał 7 lat jak pierwszy raz wyszedł z domu bez wiedzy rodziców. Zostawił kartkę, że idzie do szkoły. Idąc kupił sobie słodkie bułki. I wszystko by było fajnie, ale szkoła była zamknięta. Bo była niedziela :D Od tamtej pory nikt go nie szykuje. Dla mnie to, że dziecko jest takie samodzielne to powod do dumy. Pzdrawiam cieplutko :):) Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: samodzielny jedenastolatek 03.12.11, 19:24 nawet jesli to dziecko ma juz 11 lat?! saguaro70 napisała: > Mój chrześniak miał 7 lat jak pierwszy raz wyszedł z domu bez wiedzy rodziców. > Zostawił kartkę, że idzie do szkoły. Idąc kupił sobie słodkie bułki. I wszystko > by było fajnie, ale szkoła była zamknięta. Bo była niedziela :D > Od tamtej pory nikt go nie szykuje. > Dla mnie to, że dziecko jest takie samodzielne to powod do dumy. > Pzdrawiam cieplutko :):) Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik Re: samodzielny jedenastolatek 03.12.11, 17:43 a czy 5 latek ,ktory sam udaje sie do przedszkola,bo mysli,ze rodzice juz wyszli do pracy, i,co najwazniejsze bezpiecznie i na czas tam dociera to powod do dumy? a powaznie: jesli powornac twojego 11letniego syna z nieporadnym 30latkiem to na pewno jest to powod do dumy.ale dlla mnie, matki doroslego syna, to normalne u 11 latka o czym piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: samodzielny jedenastolatek 03.12.11, 19:03 Moje dzieci tak robiły w wieku 11 lat, nie widzę w tym nic dziwnego? Ja tylko przez jakiś czas jeszcze robiłam drugie śniadanie, ale starszy sam sobie wolał przygotować, a młodszy kupował pączki. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: samodzielny jedenastolatek 11.01.12, 00:05 Pięciolatek udający się na własną rękę poza dom łamie zakaz wychodzenia bez rodziców. Żaden powód do dumy. Do tych ostatnich można mieć jedynie pretensje, jeśli dziecko nie miało owego zakazu dogłębnie uświadomionego i przylapane na dworze samopas mówi, że "nie wiedziało, że nie można". Chyba już wiem, skąd się biorą mężowie, którzy mają pretensje do żon, że te nie wstają razem z nimi i nie robią im kanapek... Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 03.12.11, 19:31 Niby chłopak bardzo samodzielny jest, to dobrze. Ale jakos tak szkoda mi dzieciaka, rodzicom nawet sie wstac nie chce z łóżka. Odpowiedz Link Zgłoś
magdmaz Re: samodzielny jedenastolatek 03.12.11, 20:11 A ja zazdroszczę samodzielnego chłopaka! Ja muszę towarzystwo pobudzić osobiście, żaden budzik nie da rady, zresztą budziki są zawodne albo dzieciaki coś poprzestawiają. Syn ma 10 lat, rano robię mu herbatę i osobiście pilnuję, żeby ją wypił. Robię kanapki do szkoły i trzy razy przypominam, żeby zapakował do plecaka. Po trzy razy powtarzam "uczesz się" i "umyj zęby". Potem pilnuję, żeby punktualnie wyszli na autobus (odjeżdża z sąsiedniej posesji). Ogólnie marzę, żeby moje dzieci były samodzielniejsze pod względem porannego wstawania i wychodzenia (córka ma 12 lat, ale jeśli jej nie obudzę i nie sprawdzę dwa razy, czy znów nie zasnęła, to nie będzie gotowa na czas). Zwłaszcza, że ostatnio udaje mi się usnąć około 3 nad ranem (jestem w 9 miesiącu ciąży) i wstawanie o 6.00 nie sprawia mi przyjemności. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9717 Re: samodzielny jedenastolatek 03.12.11, 20:14 No i po co mają cokolwiek robić sami, skoro wiedzą, że nawet jak zupełnie coś oleją, mama dopilnuje? Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 04.12.11, 08:17 No super że chłopak taki samodzielny jest, ja go podziwiam /moja bliska rodzina/ ale jednoczesnie szkoda mi go. śniadania to on często w ogóle nie je....bułke sobie po drodze kupuje, jak zdąży. Odpowiedz Link Zgłoś
lena575 Re: samodzielny jedenastolatek 04.12.11, 09:08 Przesadzasz. Sporo dzieci w tym wieku budzi się na budzik, szykuje do szkoły samodzielnie bo rodzice w porze gdy dziecko się budzi już są w pracy. gdzieci które mają daleka przeczekują w światlicach, te które mają blisko i są samodzielne, chodzą same. Moja córka w ogóle nie jadała śniadań przed wyjściem do szkoły (wcześniej do przedszkola), gdy próbowałam nakłonić i coś wmusić kończyło się to odruchem wymiotnym. Piła kakao i zabierała kanapki, jadła gdy była głodna. Wtedy nie było jeszcze miroweli więc 7-8-latce zostawiałam gorące mleko w termosie. Bardzo często robiłam córce kanapki (czasem wieczorem), pakowałam razem z jogurtem i plastikową łyżeczką + np. mandarynkę. Czasem robiła sobie kanapki sama. Może warto nauczyc chłopaka robienia szybkich kanapek - chleb krojony, wędlina w plasterku, ser w plasterku, listek sałaty, pokrojona rzodkiewka, ogórek wieczorek a rano na całe robienie kanapki wystarczy 1-2 minuty. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 04.12.11, 09:30 lena575 napisała: > Przesadzasz. Sporo dzieci w tym wieku budzi się na budzik, szykuje do szkoły sa > modzielnie bo rodzice w porze gdy dziecko się budzi już są w pracy. gdzieci któ > re mają daleka przeczekują w światlicach, te które mają blisko i są samodzielne > , chodzą same. No tak, ja to rozumiem ale nie rozumiem kiedy rodzice sa w domu tylko im sie nie chce wyleźć z wyra nawet. > Może warto nauczyc chłopaka robienia szybkich kanapek - chleb krojony, wędlina > w plasterku, ser w plasterku, listek sałaty, pokrojona rzodkiewka, ogórek wiecz > orek a rano na całe robienie kanapki wystarczy 1-2 minuty. no pewnie że warto tylko że nikt sie tym nie przejmuje, zdązy to zje, nie zdązy to nie zje, jak nie zdazy kupć czegoś po drodze to je dopiero obiad. Odpowiedz Link Zgłoś
kooreczka Re: samodzielny jedenastolatek 04.12.11, 09:47 W tym wieku będąc biegałam codziennie rano na mszę i wychodziłam o 5.30. Rozumiem, że winnam rodzicom mieć do dziś za złe, ze dla mojego kaprysu nie zrywali się z łóżka bladym świtem. Pomysł, że w tym wieku należy pilnować, czy dziecko śniadanie zjadło wydaje mi się zbyt abstrakcyjny, by komentować. Odpowiedz Link Zgłoś
lena575 Re: samodzielny jedenastolatek 04.12.11, 10:42 To nie jest tak do końca, że nie powinno się pilnować tego co je 11-latek. Zwykle niekontrolowany, z pieniędzmi w kieszeni na coś do jedzenia kupuje pączki, czipsy i colę. Nie uważam,że 11-latek (czy 11-latka też ?) powinien byc obsługiwany przez rodzców (oczywiście, przez matkę !) ale ktoś dorosły powinien wiedzić co zjada dziecko. Nie określałabym,że starym się wstac nie chce (bo często kobieta mają problem z zakończeniem obsługiwania własnych dzieci, synów szczególnie) ale wieczorem mógłby ktoś ustalic z dzieckiem co ma zjeść, z czego zrobic pozywną kanapkę, sprawdzić czy z lodówki jedzenia ubywa. Nie powinien w ogóle dostawać pieniądze na kupienie sobie czegoś do zjedzenia, tylko robić kanapki w domu. Kupiowanie jedzenia z własnego kieszonkowego troche dyscyplinuje. Jesli zdarza się to sporadyczne, można negocjować ale nie powinno byc to regułą. 11-latek nie zawsze wie co dla niego zdrowe, a nawet jeśli coś wie to kompletnie to ignoruje (dorosły często też). Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 04.12.11, 12:06 lena575 napisała: > Nie określałabym,że starym się wstac nie chce (bo często kobieta mają prob > lem z zakończeniem obsługiwania własnych dzieci, synów szczególnie) ale wieczor > em mógłby ktoś ustalic z dzieckiem co ma zjeść, z czego zrobic pozywną kanapkę, > sprawdzić czy z lodówki jedzenia ubywa. Ale naprawde wstać sie starym nie chce. I oni sie tym chwalą a mnie sie dzieciaka żal jakos zrobiło.... może i przesadzam. Ja bym wstała choćby towarzysko. Odpowiedz Link Zgłoś
lena575 Re: samodzielny jedenastolatek 04.12.11, 13:12 Problem raczej masz ty ze swoim żalem .... w 11-latku widzisz dzidzusia któremu byłoby miło gdyby ktos go wyręczył ... bo przeciez jak matka wstanie to juz zrobi. Bo jak to, dzieciątko sam kręci sie po domu, nikt go nie obsługuje, nikt mu nie towarzyszy, a -twoim zdaniem - powinni . To twój problem. Rodzice chwalący dziecko wiedzą co mówią. Mają samodzielne dziecko i za to go chwalą. Tak byc powinno. oni powinni często zauważać jego dobre cechy i chwalić. Moja siostra miałą podobny "problem" z moim dzieckiem. Otóż sama uczyła się ze swoimi dziećmi. Od pierwszej klasy szkoły podstawowej tak z synem jak i z córką odrabiała lekcje, pilnowała co maja i na kiedy. Ja - nigdy. Moje dziecko uczyło sie samo. Córka przychodziła gdy miała problem, czegoś nie rozumiałą, czasem prosiła o sprawdzenia zadania, przepytanie z "wiersza na pamięć". Gdy jakies oceny się pogarszały (a uczyła sie dobrze) interesowaliśmy się tym czy czegoś nie rozumie i jakiej pomocy potrzebuje. W 8 klasie szkoły podst. (ten dawny system) przez rok przygotowywaliśmy córkę do egzaminu - dostawałą zadainia (j.polski i matematyka) na tyddzień a w jeden dzień przeglądalismy te dodatkowa prace. Tak samo w szkole średniej - doraźna pomoc gdy nie rozumiała, w maturalnej klasie zrobilismy program przygotowawczy -fizyka, matematyka (studia techniczne), troche polskiego i angielskiego do matury. Moja siostra nie kryła zdziwienia, ze nie interesuje mnie jak uczy się moje dziecko i czy umie. Oceny, jej zdaniem nie były wyznacznikiem. i nie rozumiała,że przełomowe monenty dochodzenia do arcyciekwawej wiedzy np. na temat rozkładu oborbnika wartosciowości pierwiastków i to czy nie zmieniło się cos od czasu uczenia nas "co autor miał na mysli, w ogóle mnie nie dotycczą. Dziecko ma problem - przychodzi. Moja siostra do dziś uczy się z najmłodszym dzieckiem. Nie ma na nic czasu. Nie przyjęła awansu w pracy bo brak jej obecności przy dzieciach powodował,że dzieci przestawały sobie radzić. Jej najmłodszy syn nie potrafi bez niej odrobic lekcji. Ona sama to wie, nie umie tylko przestać. ... Tak więc krytykę sposobu wychowania mozna sobie zachować dla siebie. I wychowywac własne dzeici tak jak się chce. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 04.12.11, 17:04 lena575 napisała: > Rodzice chwalący dziecko wiedzą co mówią. Mają samodzielne dziecko i za to go c > hwalą. Tak byc powinno. oni powinni często zauważać jego dobre cechy i chwalić. Moim zdaniem właśnie za mało go chwalą! i za mało sie interesują swoim dzieckiem. > Tak więc krytykę sposobu wychowania mozna sobie zachować dla siebie. I wychowyw > ac własne dzeici tak jak się chce. Toz zachowałam dla siebie ale jakos tak mysle o dzieciaku cały czas..... Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: samodzielny jedenastolatek 04.12.11, 10:58 mama303 napisała: > No tak, ja to rozumiem ale nie rozumiem kiedy rodzice sa w domu tylko im sie ni > e chce wyleźć z wyra nawet. No ale nie rozumiem. Zazdrościsz im czy jak? Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 04.12.11, 12:07 joshima napisała: > No ale nie rozumiem. Zazdrościsz im czy jak? o tak odkryłas mnie, tu o zazdrośc jedynie chodzi :P Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: samodzielny jedenastolatek 11.01.12, 00:09 A dlaczego miałoby im się chcieć wyłazić tylko po to, aby obsługiwać kogoś, komu rączek nie uje..ało? Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: samodzielny jedenastolatek 04.12.11, 10:56 A czego Ci szkoda? Uważasz, że dzieci trzeba do pełnoletności, albo i dłużej we wszystkim wyręczać? Jest samodzielny i zaradny nie zginie w życiu. A nie jak niektórzy panowie, którzy do pracy nie wyjda jak ich żona nie obudzi i im świeżych majtek i śniadania nie naszykuje. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 04.12.11, 12:12 joshima napisała: > A czego Ci szkoda? Uważasz, że dzieci trzeba do pełnoletności, albo i dłużej we > wszystkim wyręczać? Jest samodzielny i zaradny nie zginie w życiu. A nie jak n > iektórzy panowie, którzy do pracy nie wyjda jak ich żona nie obudzi i im świeży > ch majtek i śniadania nie naszykuje. O tak, w życiu napewno nie zginie. Tu rzeczywiscie jestem go pewna. A szkoda mi go że w wieku zalednie 11 lat jest az taki samodzielny chociaz jeszcze nie musi az tak. Może dlatego tak go do dziadków ciągnie - tam babcia pozwala mu pobyc jeszcze troche dzieckiem > Odpowiedz Link Zgłoś
kooreczka AŻ TAK? 04.12.11, 12:59 Łomatko, to robienie kanapki i zawiązanie bucików u nastolatka jest już ponad dzisiejsze normy? Przesadzacie. Zwłaszcza, że od dziecka w tym wieku można wymagać odrobiny empatii i pojęcia, że nie każdy w domu musi być podporządkowany jemu i jego planom dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: AŻ TAK? 04.12.11, 17:09 kooreczka napisała: > Przesadzacie. Zwłaszcza, że od dziecka w tym wieku można wymagać odrobiny empat > ii i pojęcia, że nie każdy w domu musi być podporządkowany jemu i jego planom d > nia. byłam wychowana w innym modelu rodziny, może dlatego......mama wstawała rano nawet jak byłam prawie dorosła, nie żeby mnie obsługiwać tylko bardziej żeby mi potowarzyszyć, napic sie razem kawy....., chwilę pogadać.... to jest poprostu bardzo miłe. Ja mam takie wspomnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
kooreczka Re: AŻ TAK? 04.12.11, 17:18 Tak i był to model jedyny słuszny. Choćby miał oznaczać zrywanie się bladym świtem, by popatrzyć się na siebie nieprzytomnym wzrokiem pt. "idźże wreszcie, bom nieprzytomna" i niewyspanie, które odbijałoby się wszystkim czkawką cały dzień. Z zasady bowiem jedna niewielka zmiana w ustalonym przez nas rozkładzie dnia jest godna najwyższego potępienia i powoduje u dziecka straszliwą traumę. Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: AŻ TAK? 04.12.11, 20:28 To, że Twoja matka była cierpiętnicą, nie znaczy, że wszystkie muszą być, bo jak nie to są wyrodne. Odpowiedz Link Zgłoś
mmk9 Re: AŻ TAK? 05.12.11, 10:03 joshima napisała: > To, że Twoja matka była cierpiętnicą, nie znaczy, że wszystkie muszą być, bo ja > k nie to są wyrodne. Skąd wiesz, że była cierpiętnicą? Z wypowiedzi mamy303 wynika, że jej mama to robiła z sympatii do niej. Myśliusz, ze to niemozliwe? Odpowiedz Link Zgłoś
kooreczka Re: AŻ TAK? 05.12.11, 10:12 Problem nie w tym, że mamusia wstawała, tylko, ze autorka uważa, ze każda musi tak robić, a jak nie robi jest wyrodna i dziecko zaniedbuje. Nie przychodzi jej do głowy, że jeden lubi posiedzieć z herbatką bladym świtem, a drugi siada wieczorem, bo rano jest zwyczajnie nieprzytomny. Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: AŻ TAK? 06.12.11, 20:08 mmk9 napisała: > Skąd wiesz, że była cierpiętnicą? Z opisu założycielki wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: AŻ TAK? 07.12.11, 22:49 mmk9 napisała: > Skąd wiesz, że była cierpiętnicą? Z wypowiedzi mamy303 wynika, że jej mama to r > obiła z sympatii do niej. Myśliusz, ze to niemozliwe? To sie w głowach nie miesci że można podejść do dziecka /zreszta ja już prawie dorosła byłam/ z sympatią. A te poranki rzeczywiscie bardzo miło wspominam z mojego domu rodzinnego. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: AŻ TAK? 07.12.11, 22:45 joshima napisała: > To, że Twoja matka była cierpiętnicą, nie znaczy, że wszystkie muszą być, bo ja > k nie to są wyrodne. Wszystko można by o mojej matce powiedziec ale napewno że jest czy była cierpietnicą. Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: AŻ TAK? 08.12.11, 12:21 > mama wstawała rano na > wet jak byłam prawie dorosła, nie żeby mnie obsługiwać tylko bardziej żeby mi p > otowarzyszyć, A dzieciak myśli: O rany matka, przestań mnie wreszcie pilnować! Odpowiedz Link Zgłoś
leniwy_pierog Re: AŻ TAK? 06.12.11, 19:59 Jak miałam 11 lat to było tak, że tata najczęściej pracował na bardzo wczesną zmianę i wychodził, jak spałam, a mama szła na zmianę popołudniową. Nie przychodziło mi do głowy oczekiwać, żeby wstawała do dorosłej baby, jaką się wówczas czułam i mnie wyprawiała do szkoły:) Wstawałam, szykowałam się, jadłam śniadanie, robiłam też kanapki dla mamy, karmiłam psa i wychodziłam z nim na spacer. Nie uważam, żebym była dzieckiem przeciążonym ponad siły obowiązkami. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: AŻ TAK? 07.12.11, 22:53 leniwy_pierog napisała: > Jak miałam 11 lat to było tak, że tata najczęściej pracował na bardzo wczesną z > mianę i wychodził, jak spałam, a mama szła na zmianę popołudniową. Nie przychod > ziło mi do głowy oczekiwać, żeby wstawała do dorosłej baby, jaką się wówczas cz > ułam i mnie wyprawiała do szkoły:) To współczuję, to miło jest jak masz z kim pogadac przy porannym śniadaniu i życzyć sobie nawzajem miłego dnia. To sie nazywa ciepło rodzinnego domu, ale w wielu domach chyba góruje obojetnośc i jedynie krótka wymiana zdań przy mijaniu sie w drzwiach :-( Odpowiedz Link Zgłoś
kooreczka Re: AŻ TAK? 07.12.11, 23:22 Rozmowa przy śniadaniu= ciepło domu rodzinnego. Ty, wiesz co, to bardzo fajne. Zerwać się z łóżka, poszczerzyć twarz przy śniadaniu i wychowanie z głowy. Wszak dzięki porannej rozmowie wszelkie problemy ulatują jak w książce dla grzecznych panienek. Co tam wspieranie w trudnych chwilach, bycie kiedy ma się czas i potrzebę. Rano.Musi.Być.Koniecznie.Bo.Dobra.Ciocia.Się.Martwi. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: AŻ TAK? 07.12.11, 23:27 kooreczka napisała: >Wszak dzięki porannej rozmowie wszelkie problemy ulatują jak w książce dla grzeczny > ch panienek. Nie wszystkie ale jest napewno milej i łatwiej zaczynac nowy dzień Co tam wspieranie w trudnych chwilach, bycie kiedy ma się czas i p > otrzebę. Rano.Musi.Być.Koniecznie.Bo.Dobra.Ciocia.Się.Martwi. Ależ w ogóle nie musi być, ani rano, ani wieczorem. czy ktos kogos zmusza? Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: AŻ TAK? 07.12.11, 23:32 Nie wszystkie ale jest napewno milej i łatwiej zaczynac nowy dzień Zależy komu. Tym, co mogliby jeszcze pospać - niekoniecznie. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: AŻ TAK? 07.12.11, 23:33 morekac napisała: > Zależy komu. Tym, co mogliby jeszcze pospać - niekoniecznie. ;-) Tym także. Korzyści są obustronne. Odpowiedz Link Zgłoś
kooreczka Re: AŻ TAK? 07.12.11, 23:38 Niby taka mądra i znająca się na ludziach, a podstawowa prawda nie dociera. Nie jest milej. Nie dla każdego. Nie każdy ma ochotę na poranną pogawędkę. Są tacy, co marzą, by obudzić się w biegu, ranki mają pośpieszne, ale znajdują czas kiedy indziej. Nie miałaś nigdy rozmów przy kolacji? Miłego podsumowania dnia i układania planów. No jak ja ci współczuję. To musi być straszne. Masz już psychologa? To tak jak człowieka, który w wakacje leży na plaży wypychać na górki szlak bo TAK JEST LEPIEJ. O jest przyjemność mniejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: AŻ TAK? 07.12.11, 23:56 kooreczka napisała: > Niby taka mądra i znająca się na ludziach, a podstawowa prawda nie dociera. > Nie jest milej. Nie dla każdego. Nie każdy ma ochotę na poranną pogawędkę. Są t > acy, co marzą, by obudzić się w biegu, ranki mają pośpieszne, ale znajdują czas > kiedy indziej. jak nie ma czasu, to nie ma czasu. Ale w tej rodzinie o której piszę czas akurat nie jest problemem. >Nie miałaś nigdy rozmów przy kolacji? Miłego podsumowania dnia > i układania planów. No jak ja ci współczuję. To musi być straszne. Masz już psy > chologa? A jedno drugie wyklucza? Albo rano albo wieczorem? jak ktos sie męczy rozmowa z dzieciakiem to nie ma znaczenia czy jest rano czy wieczór. Odpowiedz Link Zgłoś
kooreczka Re: AŻ TAK? 08.12.11, 00:06 O, czyli należy być gotowym na każde zawołanie dzieciaka, bo może coś kiedyś mu się zachce. A buzia mu zarosła, że jak trzeba to nie poprosi. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: AŻ TAK? 08.12.11, 00:11 kooreczka napisała: > O, czyli należy być gotowym na każde zawołanie dzieciaka, bo może coś kiedyś mu > się zachce. A buzia mu zarosła, że jak trzeba to nie poprosi. A skad ten wniosek, że na każde zawołanie? Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: AŻ TAK? 07.12.11, 23:40 Tego to akurat nie jestem pewna. Nie wszyscy lubią wstawać o świcie. Ale rozumiem, że mama twojego chrześniaka jest po prostu śmierdzącym leniem. Nie jest to aby jakaś niezbyt lubiana bratowa czy inna szwagierka? Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: AŻ TAK? 08.12.11, 00:00 morekac napisała: > Tego to akurat nie jestem pewna. Nie wszyscy lubią wstawać o świcie. O jakim świcie? jak dzieciak idzie na ośmą do szkoły i ma niedaleko to nie trzeba wstawać o bladym świcie. > mama twojego chrześniaka jest po prostu śmierdzącym leniem. Owszem >Nie jest to aby jakaś niezbyt lubiana bratowa czy inna szwagierka? Niestety nie. Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: AŻ TAK? 08.12.11, 12:26 > > mama twojego chrześniaka jest po prostu śmierdzącym leniem. > > Owszem I wszystko jasne. Przepraszam, ale czy jesteś jej pracodawcą, żeby ją rozliczać? A jeśli tak - czy odprowadzasz jej ZUS i podatki? > >Nie jest to aby jakaś niezbyt lubiana bratowa czy inna szwagierka? > > Niestety nie. Niech zgadnę: synowa... Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: AŻ TAK? 08.12.11, 16:32 No właśnie, blady świt to dla niektórych przed ósmą.Dla innych to środek dnia. A sytuacją chłopaka możnaby się martwić, gdyby ogólnie był zaniedbywany i zostawiany sam sobie również popołudniami i wieczorami. Ale wtedy jest to zaniedbywanie, a nie - niewstawanie rano celem asystowania przy toalecie następcy tronu. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: AŻ TAK? 11.01.12, 00:21 Dla niektórych ósma rano to blady świt, co dopiero pora, kiedy się wstaje, mając na tę godzinę do pracy/szkoły... Zwłaszcza zimą, kiedy wschód słońca następuje między siódmą a ósmą rano. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: AŻ TAK? 11.01.12, 00:19 Jakby ode mnie dziecko oczekiwało, że (nie zmuszona godzinami pracy) będę się zrywać bladym świtem tylko po to, aby mu "potowarzyszyć", toby dżihad, sajgon i wojnę w zatoce miało co rano, nie żadne tam ciepło domu rodzinnego ;) Ciepło domu rodzinnego polega mniej więcej na tym, aby wszyscy się czuli komfortowo i bezpiecznie, a nie na tym, by przyjmować owoce poświęcenia matki cierpiętnicy. Bo inaczej to całe ciepło powoduje tylko... chęć wywietrzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
noemi29 Re: AŻ TAK? 10.12.11, 23:05 Moja mama pracowała na 3 zmiany. Po rozwodzie rodziców byłysmy jakiś czas same. Ja również sama wstawałam i to już od 7 roku życia. Sama wychodziłam do szkoły i sama wracałam. Zostawałam też sama w nocy. W wieku 10 lat gotowałam lub częściowo przygotowywałam obiady w czasie wakacji. Robiłam też kanapki sobie, czasem mamie do pracy. Chodziłam na zakupy i robiłam pranie we "Frani". Robiłam to z własnej inicjatywy. Mimo tych WIELKICH obowiązków bardzo dobrze się uczyłam, chodziłam na różne kółka, biegałam z koleżankami po podwórku. Po traumie z ojcem alkoholikiem wspólne, spokojne życie z mamą było szczytem szczęścia. Uwielbiałam być samodzielna. Rozumiałam, że mama MUSI pracować i choćby chciała, to nie mogła siedzieć przy mnie o poranku, żeby mi dotrzymać towarzystwa. Odpowiedz Link Zgłoś
lena575 Re: samodzielny jedenastolatek 04.12.11, 13:22 Jak napisałam wyżej - każdy wychowuje sobie dziecko tak jak uważa za słuszne. Samodzileności nie uczy się dziecka z dnia na dzień. Nie jest tak,ze wyręczając dziecko nagle mówimy mu,że od dziś samo sobie trafia łyżeczką do buzi, ubiera swweterek czy wiąże sznurowadła, a w x-naste urodziny dziecka budzimy się i mówimy,że od tej chwili będzie samodzielne. Podejrzewam,że nie masz własnych dzieci i rosnący syn (siostrzeniec czy bratanek) będzie dla ciebie zawsze dzieckiem. To mnie dziwi. Bo to,że dla dziadków będzie małym chłopczykiem jakos mnie nie dziwi, taka różnica wieku. No chyba,że to ty jestes babcią :))) Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 04.12.11, 16:58 mam 9 latkę i mój chrześniak absolutnie nie jest dla mnie małym dzieckiem. Uważam go za bardzo rozsadnego i samodzielnego chłopca tylko jakos tak zostawiony jest przez rodziców sam sobie ze wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
lena575 Re: samodzielny jedenastolatek 05.12.11, 09:08 Z tego co piszesz, to na razie wstaje sam, robi sobie sam śniadania i wychodzi do szkoły. To "zostawiony sam ze wszystkim" jest takie pewnie sporo na wyrost ... Może właśnie dlatego,że w twoim domu niepracująca matka obsługiwała i towarzyszyła masz taki, jak dla mnie, zbyt ckliwy stosunek do potrzeb emocjonalnych dziecka. Dziecko powinno umiec byc samo i samo wymyślać sobie zajęcia, zajmować się własnymi sprawami i czuć suię odrębną, samodzielną osobą. Moim zdaniem to zdrowe psychicznie. Dziecko tez powinno wiedzieć, że dorosły, pracujący rodzic bywa zmęczony, ze musi wypocząć i z tym trzeba się liczyć. No i dzieci powinny miec stałe obowiązki, które dyscypilnują. Rozżalanie się nad "biednym dzieckiem" które musi wstać, musi samo cos zrobić jest ckliwością. A może nie pracujesz? Jakoś tak często widzę taką "misję" kobiet niepracujących, wydaje im się,że bez ich obecności dziecku jest przykro albo i źle ... a życie pokazuje,że dziecku jest normalnie. Robi to co musi i umie brać za to odpowiedzialność. Jak sama piszesz, chłopak jest rozsądny i samodzielny , pewnie to zasługa własnie rodziców i ich wychowania. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 07.12.11, 23:06 lena575 napisała: > Z tego co piszesz, to na razie wstaje sam, robi sobie sam śniadania i wychodzi > do szkoły. To "zostawiony sam ze wszystkim" jest takie pewnie sporo na wyrost . Raczej nie rozbi sobie śniadania, matka nawet nie bardzo wie, bo jej to nie obchodzi. > .. Może właśnie dlatego,że w twoim domu niepracująca matka obsługiwała Moja matka nie obsługiwała, nigdzie tego nie napisałam >i towarz > yszyła masz taki, jak dla mnie, zbyt ckliwy stosunek do potrzeb emocjonalnych > dziecka. Ależ jestem pewna że takie dziecko ma spore potrzeby emocjonalne jeszcze a ten chłopiec jest mi bardzo dobrze znany i bliski. Tu nie chodzi o ckliwośc tylko o tzw. ciepło rodzinne, które dziecku jest bardzo potrzebne i potem na tym wszystko się opiera, całe życie człowieka. Gdyby to nie było ważne to samodzielny 11 latek mógłby z powodzeniem wynieśc sie z domu. > Dziecko tez powinno wiedzieć, że dorosły, pracujący rodzic > bywa zmęczony, ze musi wypocząć i z tym trzeba się liczyć. Jego mama własnie nie pracuje. > A może nie pracujesz? Jakoś tak często widzę taką "misję" kobiet niepracujących > , wydaje im się,że bez ich obecności dziecku jest przykro albo i źle ... a życi > e pokazuje,że dziecku jest normalnie. Robi to co musi i umie brać za to odpowie > dzialność. Pracuję. > Jak sama piszesz, chłopak jest rozsądny i samodzielny , pewnie to zasługa własn > ie rodziców i ich wychowania. Nie sądzę, raczej koniecznośc radzenia sobie ciagle samemu i żebranie o uczucia rodziców /mamy w szczególnosci/ Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: samodzielny jedenastolatek 04.12.11, 20:25 Nie przesadzaj. W wieku 11 lat piastowałam swoją młodszą siostrę (niemowlę wtedy), włącznie z praniem i prasowaniem pieluch. Nawet obiad potrafiłam dokończyć, żeby był nim mama z pracy wróci. I pewnie nie ja jedna. Odpowiedz Link Zgłoś
noname2002 Re: samodzielny jedenastolatek 06.12.11, 08:56 Ja w wieku 11lat wstawałam pół godziny wcześniej, żeby pieczywo dla naszej rodziny kupić:-) I odbierałam brata z przedszkola i pilnowałam do powrotu rodziców. Rok później przygotowywałam część obiadu i sprzątałam dom(tzn robiłam taki ogólny codzienny porządek, ścieliłam łóżka, zamiatałam, odnosiłam rzeczy na swoje miejsca), a robiłam to w przerwie między szkołą a treningiem. Znęcali się nade mną, nie?:-))) Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: samodzielny jedenastolatek 06.12.11, 20:10 noname2002 napisała: > Ja w wieku 11lat wstawałam pół godziny wcześniej, żeby pieczywo dla naszej rodz > iny kupić:-) Też mi się zdarzało (nie pamiętam, czy miałam wtedy 11 lat czy ze dwa więcej). A że mieszkaliśmy na wsi jeździliśmy z bratem po pieczywo do miasta, bo u nas było dopiero po południu. I sami tak zadecydowaliśmy bo nam się nie chciało kwitnąć pod naszym sklepem i czekać na dostawę. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 07.12.11, 23:13 noname2002 napisała: > Ja w wieku 11lat wstawałam pół godziny wcześniej, żeby pieczywo dla naszej rodz > iny kupić:-) I odbierałam brata z przedszkola i pilnowałam do powrotu rodziców. Wypaczasz sens tej sytuacji, sama sie opiekowałam siostrą w tym wieku. Ale moja mama wtedy nie leżała w łóżku, no chyba że była chora albo przemęczona. > Rok później przygotowywałam część obiadu i sprzątałam dom(tzn robiłam taki ogól > ny codzienny porządek, ścieliłam łóżka, zamiatałam, odnosiłam rzeczy na swoje m > iejsca), a robiłam to w przerwie między szkołą a treningiem. A rodzice co wtedy robili? Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 07.12.11, 23:07 joshima napisała: > Nie przesadzaj. W wieku 11 lat piastowałam swoją młodszą siostrę (niemowlę wted > y), włącznie z praniem i prasowaniem pieluch. Nawet obiad potrafiłam dokończyć, > żeby był nim mama z pracy wróci. > > I pewnie nie ja jedna. a mama wtedy w łóżku odpoczywała? > Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: samodzielny jedenastolatek 08.12.11, 12:27 Mama303, wyjdźże wreszcie z cudzego łóżka. Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: samodzielny jedenastolatek 08.12.11, 16:14 mama303 napisała: > a mama wtedy w łóżku odpoczywała? Różnie bywało, ale co to ma za znaczenie? Odpowiedz Link Zgłoś
noemi29 Re: samodzielny jedenastolatek 10.12.11, 22:52 mama303 napisała: "A szkoda mi go że w wieku zalednie 11 lat jest az taki samodzielny" yyyyyyy????????????? No rzeczywiście, szkołę życia chłopak dostaje ;) Ręce i nogi opadają. Zrozumiałabym, gdyby to o 5-7 latka chodziło. A zwłaszcza rozbawił mnie tekst "sam się ubiera' hahahahahahahahahah Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: samodzielny jedenastolatek 11.01.12, 00:11 Chęć pobytu u dziadków o niczym nie świadczy. Tak samo by go ciągnęło, gdyby dziadkowie dawali danonki na obiad i odrabiali za niego lekcje. Też uważałabyś, że matka wyrodna, bo wymaga jedzenia warzyw i samodzielnej nauki? Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: samodzielny jedenastolatek 04.12.11, 19:00 Może po prostu czujesz zawiść, że im tak dobrze? Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_wp Re: samodzielny jedenastolatek 04.12.11, 22:04 A temu chłopcu też przykro, skarży się na wyrodnych rodziców, ma do nich żal? Chodzi o te śniadania i poranne wstawanie, czy ogólnie uważasz, ze dzieciak zaniedbany, rodzice nie interesują się nim, chodzi gdzie chce i z kim chce? Odpowiedz Link Zgłoś
izabelski Re: samodzielny jedenastolatek 05.12.11, 09:40 J angielski odroznoia teenanger - nastolatek , to wiek 13+, czyli po 13-stych urodzinach. Od teens - wiek 11-13 To tak na marginesie :) ale 11 tak sie zachowujacy powinien byc przepytany co je na te sniadania wydaje mi sie, ze nie lubi trgo co w domu jest, co nie jest nagana dla rodzicow, ale faktem bo wiekszosc dzieciakow tak ma aze sniadaniaami tzn muffiny chetnoie by jedli jakby byly pod reka i co i rusz w innych 0akach :) Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 07.12.11, 23:19 izabelski napisała: > ale 11 tak sie zachowujacy powinien byc przepytany co je na te sniadania > wydaje mi sie, ze nie lubi trgo co w domu jest, co nie jest nagana dla rodzicow > , ale faktem bo wiekszosc dzieciakow tak ma aze sniadaniaami seven daysy lub jakies buły kupione po drodze /jak zdąży/albo nic. Mama niebardzo nawet sie tym interesuje Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 07.12.11, 23:16 kasia_wp napisała: > A temu chłopcu też przykro, skarży się na wyrodnych rodziców, ma do nich żal? nigdy! za to ciągle żebrze o uwage mamy. > Chodzi o te śniadania i poranne wstawanie, czy ogólnie uważasz, ze dzieciak zan > iedbany, rodzice nie interesują się nim, chodzi gdzie chce i z kim chce? tak uważam, że jest zaniedbany emocjonalnie. > Odpowiedz Link Zgłoś
kooreczka Re: samodzielny jedenastolatek 07.12.11, 23:25 Weź pod uwagę, że to co Ty bierzesz za "żebranie o uwagę" może być całkiem normalnym układem w tej rodzinie, pasującym wszystkim stronom. Moje zachowania też różnym "ciociom" wydawały się dziwne, też truły mojej Mamie o tym, że jest złą matką, bo nie zajmuje się dziećmi w jedyny i słuszny sposób, a jakoś lepiej na mnie wyszła niż wszystkie one na swoich dzieciach razem wzięte. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 07.12.11, 23:29 kooreczka napisała: > Weź pod uwagę, że to co Ty bierzesz za "żebranie o uwagę" może być całkiem norm > alnym układem w tej rodzinie, pasującym wszystkim stronom. Nie biorę tego pod uwagę, za stara jestem.... i znam te rodzinę i tego dzieciaka Odpowiedz Link Zgłoś
kooreczka Re: samodzielny jedenastolatek 07.12.11, 23:39 Za stara na branie pod uwagę najoczywistszego rozwiązania? Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 08.12.11, 00:01 kooreczka napisała: > Za stara na branie pod uwagę najoczywistszego rozwiązania? Za stara żeby mylić sie w takich diagnozach. Odpowiedz Link Zgłoś
kooreczka Re: samodzielny jedenastolatek 08.12.11, 00:07 Noto idź i zrób z tym porządek. Tylko nie leć potem na forum żalić się, jak Cię wyślą na leczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 08.12.11, 00:13 kooreczka napisała: > Noto idź i zrób z tym porządek. zamierzam pogadać, ale będzie trudno :-( >Tylko nie leć potem na forum żalić się, jak Cię > wyślą na leczenie. A dlaczego nie? :P Nie warto? Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: samodzielny jedenastolatek 11.01.12, 00:23 Za stara, żeby dopuścić, że twoja wizja relacji rodzinnych nie jest jedyną słuszną? Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 07.12.11, 23:14 morekac napisała: > Może po prostu czujesz zawiść, że im tak dobrze? Nie sądzę żeby dziecku było dobrze, własnie to mnie martwi. Odpowiedz Link Zgłoś
rudylis35 Re: samodzielny jedenastolatek 05.12.11, 09:29 Normalny, zdrowy 11 latek a nie gamoń z rekami przyrośnietymi do tyłka. Pilnować czy zjadło to można 3 latka, później dziecko samo wie czy jest głodne czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: samodzielny jedenastolatek 05.12.11, 09:43 I jak dziecko nie chce, to i tak nie zje:) Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 07.12.11, 23:20 verdana napisała: > I jak dziecko nie chce, to i tak nie zje:) niekoniecznie, jak jest miły wspólny posiłek sie je inaczej niz w pospiechu, pedząc do szkoły Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: samodzielny jedenastolatek 08.12.11, 17:24 Mily wspólny posiłek to wmuszanie w dziecko sniadania? I nie w pośpiechu oanacza, ze zupełnie niepotrzebnie pozbawiamy dziecko pół godziny potrzebnego snu... Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiam_m Re: samodzielny jedenastolatek 06.12.11, 08:16 A potem się dziwić skąd te męskie nemoty.Rodzice wychowują samodzielnego faceta a kochana ciociunia się lituje.Ja mam 2 razy w tyg. na 12 do pracy i mało, że nie wstaję zrobić śniadanko to jeszcze dziewczyny chodzą na paluszkach żeby mami się wyspała. W sobotę za to muszę wstać po 6 bo młodszą muszę zawieźć na zajęcia dodatkowe. Nie czuję się ani wyrodną ani bohaterką.Normalne życie. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 07.12.11, 23:23 sylwiam_m napisała: > A potem się dziwić skąd te męskie nemoty.Rodzice wychowują samodzielnego faceta > a kochana ciociunia się lituje.Ja mam 2 razy w tyg. na 12 do pracy i mało, że > nie wstaję zrobić śniadanko to jeszcze dziewczyny chodzą na paluszkach żeby mam > i się wyspała. a jakbyś nie pracowała na druga zmianę, jakbys w ogóle nie pracowała to tez byś tyłka nie ruszyła? Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: samodzielny jedenastolatek 08.12.11, 16:17 Mam trzyletnie dziecko i nie zrywam się jak tylko ono wstanie. Skoro potrafi wstać samo, samo się sobą rano zająć, ogarnąć się w toalecie i zjeść coś jeśli jest od rana głodne to OK. Ja mam potrzebę pospać dłużej i nie uważam się za wyrodną matkę. I nie pracuje na druga zmianę, choć chodzę spać stosunkowo późno. Odpowiedz Link Zgłoś
kajos5 Re: samodzielny jedenastolatek 07.12.11, 23:54 ale Ty chcesz uslyszeć opinie innych czy potwierdzić swoje ustalone zdanie??? Większość odpowiada na twoje pytanie, że samodzielny 11-latek to normalna rzecz, a Ty z uporem maniaka próbujesz udowodnić ze jego matka to wyrodna, leniwa krowa. Lepiej sie z tym czujesz? Poprawia to twoją samoocenę? Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: samodzielny jedenastolatek 08.12.11, 00:03 kajos5 napisała: > ale Ty chcesz uslyszeć opinie innych czy potwierdzić swoje ustalone zdanie??? W > iększość odpowiada na twoje pytanie, że samodzielny 11-latek to normalna rzecz, > a Ty z uporem maniaka próbujesz udowodnić ze jego matka to wyrodna, leniwa kro > wa. Lepiej sie z tym czujesz? Poprawia to twoją samoocenę? Raczej zadziwia mnie odczytywanie na opak tego co piszę i przede wszystkim moich intencji. Odpowiedz Link Zgłoś
rudylis35 Re: samodzielny jedenastolatek 08.12.11, 12:59 No to o co kaman? Dlaczego czepiasz się tego wstawania? Bo Twoja matka wstawała i uważasz że to jedyne słuszne rozwiązanie? Dostałaś odpowiedzi że 90 % reszty społeczeństwa nie wstaje / nie zamierza wstawać robić 11 latkowi śniadania. I co? PS Ja co gorsza w weekend nie wstaję nawet do 6 latka. Dobrze ze nie ma on ciotki... Odpowiedz Link Zgłoś
ewasuwek Re: samodzielny jedenastolatek 08.12.11, 14:49 zaraz zrobią z ciebie nawiedzoną mamuśkę, co to 11 latkowi najchętniej pupę by podcierała... ja mam wrażenie, ze takie 11 letnie dziecko może czuć sie trochę samotnie, gdy rano nikomu z rodziców nawet gęby nie chce sie otworzyć i życzyć chłopakowi chociaż miłego dnia... Odpowiedz Link Zgłoś
twoj_aniol_stroz Re: samodzielny jedenastolatek 08.12.11, 15:07 Tak sobie czytam te wypowiedzi i tu ewidentnie jest drugie dno w postaci totalnego wkurzenia i nielubienia owej mamy. nie wiem, czy to siostra - ta młodsza, którą się opiekowałaś, czy kto, bo to najmniej istotne. Jesteś pełna oburzenia dla tej kobiety z powodu jej lenistwa objawiającego się niewstawaniem do 11-latka by wyprawić go do szkoły. Mój mąż pewnie też by Cię oburzył, bo jak mnie nie ma to on nie szykuje dzieciom śniadania, ale robi to moja córka obecnie 13 lat (ale robiła to mając 10 też). Szykuje śniadanie ojcu, bratu i sobie i budzi tatusia, że śniadanie jest gotowe. Prawda, że tyran z mojego męża? I małe znaczenie ma fakt, że ona sama na to wpadła i jest z tego dumna, bo tatuś trąbi o tym wszem i wobec doprowadzając do zazdrosnej zieloności oblicza innych rodziców. My w ogóle jesteśmy potworami z mężem, bo nasze dzieci mają sporo obowiązków :) Natomiast tu są dwa możliwe rozwiązania: albo dziecko jest totalnie zaniedbane, brudne, a rodzice mają gdzieś jego wychowanie - właśnie nie mama, ale rodzice, bo tatuś też ma tu znaczenie :) Albo Ciebie ta sytuacja boli, bo dotyka czegoś co w Tobie siedzi, a Ty sobie tego nie uświadamiasz. Co jest obok tego współczucia dla tego chłopca i złości na mamę? I dlaczego tylko na mamę? A tata? Jeśli pierwsza sytuacja z opisanych to jest to temat dla specjalistów, jesli druga to jest to Twoj temat dla specjalistów :) Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: samodzielny jedenastolatek 08.12.11, 16:18 mama303 napisała: > Raczej zadziwia mnie odczytywanie na opak tego co piszę i przede wszystkim moic > h intencji. Jeśli tyle osób mówi Ci, że twoje spojrzenie na tę sytuację jest błędne, to może warto je zweryfikować? Odpowiedz Link Zgłoś
purpurowa_komnata Re: samodzielny jedenastolatek 10.12.11, 17:22 niezależnie od płci 11 latek, który się tak zachowuje =nie robi nic nadzwyczajnego- nic by mu się nie stało gdyby tego śniadania zrobił więcej- dla wszystkich w domu- piszę poważnie po drugie chyba tej matki nie lubisz tak w skrócie- 11 latek to duży chłop jest, który nie wymaga karmienia, rodzice są od tego aby pożywienie mu zapewnić- a nie "wkładać do rączek". Odpowiedz Link Zgłoś
elizabeth7 Re: samodzielny jedenastolatek 10.12.11, 22:01 Coś mi się wydaje, i jak widzę, nie tylko mnie, że masz "patent" na wychowanie dziecka. Każdego. Każdy inny sposób niż twojej mamy i twój jest nieprawidłowy. Według ciebie, rzecz jasna. Pewnie nie masz sie do czego przyczepić tylko do tego rannego (nie)wstawania więc się czepiasz. Roisz sobie zaniedbania z niewątpliwymi następstwami, żebranie dziecka o zainteresowanie, brak ciepła domowego w postaci rannego usmiechu i samodzielność z przymusu. No i masz zamiar z matką onegoż zaniedbanego dzieciątka porozmawiać ... Do licha, skąd się biorą takie wścibskie babska!!! Odpowiedz Link Zgłoś
k.techniczna Re: samodzielny jedenastolatek 03.01.12, 04:33 znaczy wiesz, droga mamo303, jeśli mogę się powołać na doświadczenia z własnego dzieciństwa, ze śniadaniami to było tak, że od I klasy robiłam sobie sama. No chyba że kaszę manną albo kluski lane na mleku, tego nie umiałam, więc jak miałam ochotę, to mama robiła jak miała czas przed pracą. Ja natomiast byłam bardzo szybko i intensywnie usamodzielniana kulinarnie, a jeszcze szybciej, jak w II klasie podstawówki kategorycznie odmówiłam jedzenia obiadów w szkole. No to po szkole do domu i albo sałatka jakaś, albo jajecznica, albo omlet, albo ryż z warzywami, parówki, a i ugotować fasolkę szparagową, kalafiora czy brokuły to żadna filozofia. Czasem były też do odsmażenia kotlety, naleśniki, jakieś kluski, albo zupa do odgrzania. Tak, moja mama była uważana przez inne mamy za nieodpowiedzialną i niedbającą o dziecko. Ale: 1. była pewna, że nie zjem nic niezdrowego 2. sama mnie nauczyła odgrzewać, gotować itp. i wiedziała na 100%, że potrafię 3. wiedziała, że na pewno zjem ile potrzebuję (nie byłam niejadkiem ani jakimś głodomorem) 4. ja mogłam zjeść na obiad to, na co akurat miałam ochotę (dostawałam pieniądze i sama robiłam zakupy) No i pewnie mnóstwo mam powie, że dziecko po szkole gotujące sobie obiad to patologia i zaniedbanie. Ja tam dobrze to wspominam. Po prostu taka była sytuacja. Wydaje mi się, że wszystko zależy od dobrego dogadania się dziecka z rodzicem i wzajemnego zaufania (np. że dziecko nie będzie sobie dzień w dzień kupowało na obiad słodyczy ) i ta 100% pewność, że domu nie puści z dymem gotując obiad. Odpowiedz Link Zgłoś
bella_roza Re: samodzielny jedenastolatek 03.01.12, 11:20 Wy chyba nie rozumiecie o co chodzi autorce. ja natomiast doskonale rozumiem bo sama byłam takim dzieckiem i to jeszcze dużo wcześniej. rzeczą godną pochwały jest samodzielność 11latka i umiejętność zrobienia sobie śniadania, natomiast inną sprawą jest lenistwo rodziców. u mnie: mama nie pracowała, spała nie wiem do której jak ja już dawno byłam w szkole. wracałam po szkole głodna, mamy nie było w domu bo poszła na zakupy. jak wróciła to gotowała obiad a ja w międzyczasie wyjadłam już byle co z szafek. chodzi mi o niedostosowanie się do potrzeb dziecka w sytuacji gdy jest to możliwe (co innego praca na zmiany i inne sytuacje życiowej koniecnzości). w opisanej sytuacji miło byłoby gdyby rodzice choć wstali dać dziecku całusa przed wyjściem. no chyba że rodzice pracują na nocki, wtedy mogę ich usprawiedliwić. Odpowiedz Link Zgłoś
milenium5 Re: samodzielny jedenastolatek 03.01.12, 11:48 Ja tak mam. Syn na ósmą do szkoły często szykuje się sam: myje, ubiera, robi sobie śniadanie (potrafi przygotować płatki, kanapki i tosty oraz herbatę). Drugie śniadanie też sam sobie robi. Wychodzi do szkoły i jeszcze autobusem jedzie. My czasem o tej porze śpimy: mąż ma wolny zawód, często długo wieczorami pracuje, mamy dwoje niemowląt na stanie i na zmianę zajmujemy się nimi w nocy. Jak śpią rano często żadne z nas nie ma siły wstawać ze starszym. Syn tak funkcjonuje od września, za kilka dni kończy 11 lat:-). Odpowiedz Link Zgłoś
garibaldia to skandaliczne 03.01.12, 11:56 taki np mąż koleżanki nigdy sam się nie obudził ani sobie nie robił śniadania. nawet herbatę mu musiała osobiście zrobić zawsze gdy oboje przebywali w domu. jak miał wyjść do pracy to ona ustawiała sobie budzik i bez względu na to czy ona potrzebowała wstać czy nie do swojej pracy, to wstawała żeby obudzić męża albowiem on nie czuł potrzeby wstawania by budzik wyłączyć. Budziła męża, szła do kuchni zaparzyć kawę, wracała by go znowu budzić -bo tak od razu nie wstawał, dawała kawę pod nos, gdy mąż się ubierał ona przygotowywała mu kanapki i podawała panu. Jakoś nigdy nie było na odwrót, bo gdy ona wychodziła do pracy wcześniej, to mąż spał w najlepsze i nie w głowie mu było jej kawę zaparzać... czasem się przebudził gdy się szykowała do wyjścia i wtedy na ogół życzył sobie by mu przed wyjściem jeszcze kawę zrobiła i przyniosła do łóżka. nie wiem czemu się z nim rozwiodła, przeciez fajny był. 11-latka nalezy trzymać w domu i nie pozwalać samemu się obsługiwać. od tego jest matka. On ma jeszcze ze 40 lat na to żeby sam sobie kanapki robić. Odpowiedz Link Zgłoś
squirrel9 Re: to skandaliczne 03.01.12, 23:29 garibaldia napisała: > taki np mąż koleżanki nigdy sam się nie obudził ani sobie nie robił śniadania. > nawet herbatę mu musiała osobiście zrobić zawsze gdy oboje przebywali w domu. > jak miał wyjść do pracy to ona ustawiała sobie budzik i bez względu na to czy > ona potrzebowała wstać czy nie do swojej pracy, to wstawała żeby obudzić męża a > lbowiem on nie czuł potrzeby wstawania by budzik wyłączyć. Budziła męża, szła > do kuchni zaparzyć kawę, wracała by go znowu budzić -bo tak od razu nie wstawa > ł, dawała kawę pod nos, gdy mąż się ubierał ona przygotowywała mu kanapki i pod > awała panu. Jakoś nigdy nie było na odwrót, bo gdy ona wychodziła do pracy wcz > eśniej, to mąż spał w najlepsze i nie w głowie mu było jej kawę zaparzać... cza > sem się przebudził gdy się szykowała do wyjścia i wtedy na ogół życzył sobie by > mu przed wyjściem jeszcze kawę zrobiła i przyniosła do łóżka. > nie wiem czemu się z nim rozwiodła, przeciez fajny był. > > 11-latka nalezy trzymać w domu i nie pozwalać samemu się obsługiwać. od tego j > est matka. On ma jeszcze ze 40 lat na to żeby sam sobie kanapki robić. ... znaczy się, 40 lat do rozwodu ? :))) Odpowiedz Link Zgłoś
fajka7 Re: samodzielny jedenastolatek 08.01.12, 16:19 A ja tak zapytam: czy możesz podać inny przykład na zaniedbywanie tego dziecka? Pisałaś, że żebrze o uwagę mamy czy rodziców - możesz to rozwinąć? Sama widzisz, że samodzielne poranki nie są przekonującym przykładem. Podaj inny, bo podkreślasz, że wiesz o czym mówisz i znasz dobrze tę rodzinę i może wątek przestanie kręcić się w kółko. Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: samodzielny jedenastolatek 09.01.12, 02:17 Smutne jest to co piszesz. U nas akurat wszyscy razem wstajemy, chociaż ja mam nienormowany czas pracy (wolny zawód), więc w zasadzie też nie musiałabym. Ale fajnie jest całą piątką usiąść przy stole do śniadania. Przy śniadaniu i przy kolacji najwięcej i najciekawiej się u nas gada. A czy w tej rodzinie nie ma takich wspólnych posiłków? Przepraszam, może coś przeoczyłam w tym długaśnym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: samodzielny jedenastolatek 11.01.12, 00:01 A co takiego się robi rano, czego nie potrafiłby zrobić jedenastolatek? Bo jeśli chodzi o wzmiankowane śniadanie, to zrobic sobie kanapkę powinien umieć i siedmiolatek. Naprawdę myślisz, że dzieciak, który za dwa lata pódzie do gimnazjum, będzie chodził głodny, jeśli rodzice nie dadzą żarcia pod nos? Zresztą może być i tak, że wieczorem zostawiają mu gotowe kanapki przykryte talerzem, w lodówce. Odpowiedz Link Zgłoś