gadam3po3
06.03.12, 14:49
W ogromnym skrócie i uproszczeniu:
Kilka lat temu w akcie notarialnym teściowa i siostry zrzekły się na rzecz mojego mojego męża praw do odziedziczonej po teściu działki budowlanej. Podczas tej samej wizyty u notariusz teściowa za zgodą mojego męża i starszej siostry przepisała swoje mieszkanie na młodszą z córek. Zatem starsza córka ZRZEKŁA SIĘ (nie wiem czemu) i udziałów w działce i w mieszkaniu.
Starsza siostra - rozwódka z dzieckiem mieszka wraz z teściową i prowadzą wspólne gospodarstwo domowe.
My - małżeństwo z kilkunastoletnim stażem, dzieciaci, pracujemy na posadach państwowych, w tym roku planujemy rozpocząć budowę na odziedziczonej działce.
Młodsza siostra - od roku mężatka mieszkająca w kupiomym na kredyt mieszkaniu.
O co chodzi?
Za kilka tygodni starsza siostra odbierze klucze do nowego mieszkania. Już od dłuższego czasu - ostatnio mocno naciskając - teściowa uważając, że młodsza córka jest dopiero na dorobku, usiłuje wymusić na moim mężu spłacenie starszej siostry. Nie rozmawiała o tym z nami tylko z moim mężem. Starsza siosrta nie wiem jakie ma zamysły, bo utrzymuje z nami okazyjne i mocno kurtuazyjne stosunki. Jestem oburzona, bo po pierwsze: to nasze wspólne pieniądze, po drugie: czemu tylko my musimy spłacać starszą siostrę, no i czemu spłacać skoro dobrowolnie się zrzekła? Czemu teściowa nie zapytała czy nie pomógłby fizycznie (przy przeporwadzce, malowaniu, montowaniu czy takich tam) tylko zarządała konkretnie pieniędzy, my przecież też lada chwila będziemy ich potrzebować na budowę. Jednym słowem teściowa - Janosik, łupić bogatych, wspomagać biednych.
Mój mąż się łamie, bo twierdzi, że w razie odmowy matka będzie mu to wypominała do końca życia. Czuję, że odpali siostrze jakąś sumkę dla świętego spokoju.
Jestem egoistką czy wskazaną na ofiarę?