Dodaj do ulubionych

I znowu o teściowej

10.05.12, 17:54
Pisałam już kiedyś o mojej teściowej, która wyciaga ze mnie całą dobrą energię.Co zrobić jeśli wszelkie rozmowy skutkują tylko na jakiś czas?Przez 15 lat jak tu mieszkamy próbuje przejmować kontrolę nad moim życiem i naszej rodziny.I jeszcze nie widzi w sobie nic złego a bynajmniej nie ma nad sobą żadnych przemyśleń.Dziś byłam u koleżanki,wróciłam o 14.45 i chcę robić obiad a tu się okazuje że obiad już zrobiony bo widziała że auta nie ma więc mnie też nie ma.Ciągle mnie w ten sposób kontroluje i nie tylko w ten.Nie prosiłam jej o zrobienie obiadu,miałam już przyszykowane.Mam ochotę się wyprowadzić ale mam tu duży piękny ogród ,który jest moją pasją który sobie stworzyłam i wkładam dużo pracy.To moja jedyna odskocznia od problemów gdzie wypoczywam.Nie wiem już sama co robić.Nie wyobrażam sobie życia bez ogrodu i moich roslin, a z tą jędzą nie mogę już wytrzymać.Jak się wziąć w garść?Lepiej rozmawiać z teściową i dalej cierpieć czy się od niej odciąć,choć nie jest to do końca możliwe.Nie cierpię jej.To taka osoba która myśli że jest idealna,idealnie wychowała dzieci,patrzy tylko by jej było dobrze,nigdy prawie nie choruje nawet głowa ją nie boli,czytałam kiedyś o "wampirach energetycznych",pasuje wszystko jak ulał.Energię czerpie z naszej rodziny i nią żyje a ja mam coraz większe problemy ze zdrowiem,jestem bardzo nerwowa.Sama już nie wiem co robić.Mąż jest po mojej stronie ale pracuje za granicą,także na codzień jestem z tym wszystkim sama.Już dzisiaj wzięłam tabletki na uspokojenie bo się trzęsłam z nerwów,ochrzaniłam ją,to powiedziała że już nie będzie.Jak mała niegrzeczna dziewczynka.No może i nie będzie...do następnego razu.Ciągle to przerabiam.Boże,jest jakiś sposób?Nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam.Trochę sobie jestem winna bo przez lata dałam sobie wejść na głowę.Trzeba było od razu postawić granice.Teraz to wiem ale czasu nie cofnę.Jak z tym żyć?Albo jak zmienić?Niech ten mój wątek będzie przemyśleniem dla tych co się zastanawiają czy zamieszkać z teściami lub rodzicami.NIGDY!Choćby Wam się wydawało że będzie dobrze.Moi teściowie uchodzą w wiosce za bardzo porządną i religijną rodzinę.Ale to bardzo skrzywiony obraz.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 17:59
      Nie podoba mi się to, co piszesz; nie podoba bardzo. Bo to ty zamieszkałaś w jej domu, skoro widziałaś od początku, JAKA jest, mieszkanie tam 15 lat i narzekanie jest po prostu obrzydliwe, zamiast wyprowadzenie się i życie tak, jak się chce.
      No straszną rzecz teściowa zrobiła, ugotowała ci obiad- na drzewo z nią i powiesić. Wtedy cale domiszcze wraz z ogrodem będzie TWOJE.
    • verdana Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 18:01
      Zrobiła obiad? Straszne...
      • marzeka1 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 18:08
        No i zarzut wobec teściowej: nigdy nawet nie choruje- wiesz co? Współczuję jednak tej teściowej, ze z tak koszmarną synową pod jednym dachem przyszło jej żyć.
        • madi138 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 18:34
          Ale przeciez tu nie chodzi o obiad, tylko o walke o wplywy,terytorium i pozycje w rodzinie. Tesciowa niby zrobila tylko obiadek, a przekaz byl 'zrobie, bo ona sie gdzies szlaja/nie umie zrobic jak nalezy'. Taka niby troska, a w tle ciagle 'ja wiem lepiej, ty sie nie znasz, wszystko robisz zle'. Oczywiscie synowa tez przewrazliwiona i przydaloby sie jej troche dystansu, ale tak sie konczy mieszkanie na kupie. Dorosli ludzie potrzebuja wlasnej przestrzeni, gdzie moga sobie swobodnie funkcjonowac i obiady gotowac kiedy chca. jedyna dobra rada- wyprowadz sie. dom to terytorium tesciowej i ogrod tez nalezy do niej. a czemu nie dolaczysz do meza?
          • marzeka1 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 18:43
            " ale tak sie konczy mieszkanie na kupie. "
            - no o DLATEGO mi nigdy do głowy nie przyszło, by mieszkać z moją mamą, gdy żyła, czy z moimi teściami. Tu- kobieta mieszka 15 lat i wylewa frustracje , zarzut czyniąc z ugotowanego obiadu i tego, ze nawet głowa teściową nie raczy boleć.
            • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 19:20
              Wiesz co marzeka 1?Obrzydliwa to jesteś Ty i Twoje szanowne wypowiedzi..Tylko czekasz kiedy znowu nowy wątek i znowu dokopać.Tak zieje od Ciebie jadem że szkoda gadać.Ciekawa jestem jaką Ty jesteś osobą.Powiem Ci Ze Twoich wypowiedzi nie biorę w ogóle pod uwagę bo nie ma w nich nic mądrego to pisz sobie co chcesz.Jak już czytam - "to po się wprowadziłaś,to jej dom" - powtarzasz się.Wprowadziłam się bo o to prosili gdyż zostali sami po tragicznej śmierci córki,to po pierwsze,po drugie nie znałam ich w ogóle z tej strony,jak pisałam uchodzą za bardzo "porządną" rodzinęTrudno kogoś dobrze poznać jak się z nim pod jednym dachem nie mieszka.Gdyby tak nie było nie byłoby rozwodów,prawdziwe życie i ludzi się poznaje jak się z nimi mieszka.Po trzecie jeśli teściowie pozwalają mi zamieszkać w swoim domu i przepisują go na nas to chyba mam prawo czuć się u siebie,do końca życia mam na kolanach za nimi chodzić?To już wolę mieszkać gdzie indziej.Ogród jest mój bo urządzałam go sama z kawałka szczerego pola.Nie robię sprawy z ugotowanego obiadu,to jest jedna z wieeelu innych spraw.Chodzi o to że czuję się jak obserwowana w kamerze,bo teściowa zawsze wie kiedy jestem,gdzie jestem jakby żyła tylko naszym życiem.Sama nigdzie nie wychodzi i nikt jej nie odwiedza.Denerwuje mnie jak ktoś mówi - mieszkasz u teściów to się dostosuj.Chyba każdy ma prawo do wolności i własnych decyzji..Właśnie jest tak jak w poprzedniej wypowiedzi,że nie chodzi wcale o obiad,tylko o to że to ona zawsze wie lepiej.Nie życzę jej też bólu głowy choć sama mam migreny,chodzi o to że ona jest zawsze "na chodzie",od samego rana,nigdy się żle nie czuje,zawsze wesoła,nawet jej czasem zazdroszczę i się dziwię skąd ma tyle energii.Z tą wyprowadzką to tak jak mówiłam - nie potrafię zrezygnować z ogrodu zresztą serce by mi pękło jakbym miała potem widzieć jak to wszystko zielem zarasta.Zresztą pieniędzy też w to trochę wsadziłam.Ten ogród mi jeszcze daje jakieś resztki radości.To tak jakby muzykowi kazać przestać tworzyć czy śpiewać.Do męża nie mogę dołączyć,mam dorastające dzieci - tu chodzą do szkoły,nie chciałyby zmieniać środowiska.Zresztą mąż wróci za jakiś czas więc to bez sensu.A nie zostawię przecież dzieci z babcią.Proszę o jakieś mądre rady bo zastanawiam się nad psychoterapią,żebym mogła nauczyć się w otwarty sposób rozmawiać z teściową,staram się ale to skutkuje jak pisałam na trochę,albo nie wiem,nauczyć się z tym żyć i się nie przejmować.
              • marzeka1 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 19:31
                Od kiedy dokopaniem jest stwierdzenie, że powinnaś się wyprowadzić, a nie 15 lat znosić coś, co ci nie odpowiada, a rosnącą frustrację zwalczać tabletkami??
                No upuściłaś sobie emocji wobec mnie, DLACZEGO w takim razie nie zawalczysz o zmianę waszego życia?

                "Po trzecie jeśli teściowie pozwalają mi zamieszk
                > ać w swoim domu i przepisują go na nas to chyba mam prawo czuć się u siebie,do
                > końca życia mam na kolanach za nimi chodzić?To już wolę mieszkać gdzie indziej."- no bo o to właśnie chodzi.
                • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 19:42
                  nie rozumiesz że po tylu latach, zwłaszcza jak się ma dzieci,tu im stworzyliśmy warunki,też od podstaw,remontowaliśmy prawie cały dom żeby mieć własne mieszkanie - to nie jest tak pstryk i się wyprowadzam?To nie jest mieszkanie w bloku gdzie się wprowadzasz i za chwilę wyprowadzasz,płacisz czynsz i więcej cię nie obchodzi,w taki remont wkłada się kupę kasy.Mówię jeszcze raz - NIE WIEDZIAŁAM że tak będzie bo i skąd?W dużej mierze chodzi też o ogród - nie wykopię przecież tych wszystkich roślin.A wiem że nikt by o niego nie zadbał.Teściowa uznaje tylko pracę na roli a nie przy kwiatkach.W ogóle jej to nie interesuje.
                  • marzeka1 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 19:52
                    To w takim razie jedyne, co mogę ci doradzić, to idź, koniecznie, do psychologa, bo ewidentnie nie radzisz sobie z emocjami; może zobaczysz swoją sprawę z innej strony lub zobaczysz, jak inaczej można rozmawiać?
              • mama_myszkina Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 23:04
                Twój post to klasyczny przykład narcyzmu. Narcyzi są zazwyczaj nieszczęśliwi, smutni i mają za złe, bo przecież nikt ale to NIKT ich nie rozumie. Wygoogluj sobie narcyzm i narcystyczne zaburzenie osobowości (to nie jest to samo).

                Szczęście,ze mąż pracuje za granicą, obawiam się, że inaczej mogłabyś już być rozwódką. Dawno nie czytałam czegoś tak ohydnego.

                • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 23:55
                  mama_myszkina napisała:

                  > Twój post to klasyczny przykład narcyzmu. Narcyzi są zazwyczaj nieszczęśliwi, s
                  > mutni i mają za złe, bo przecież nikt ale to NIKT ich nie rozumie. Wygoogluj so
                  > bie narcyzm i narcystyczne zaburzenie osobowości (to nie jest to samo).
                  >
                  > Szczęście,ze mąż pracuje za granicą, obawiam się, że inaczej mogłabyś już być r
                  > ozwódką. Dawno nie czytałam czegoś tak ohydnego
                  I tu Cię zawiodę- z mężem dobrze nam się układa.
                  • jak.z.nut Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 11:29
                    Jakże by inaczej skoro pracuje z dala od domu;)
                  • mama_myszkina Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 12:48

                    > I tu Cię zawiodę- z mężem dobrze nam się układa.

                    No jasne, bo Cię widzi raz na miesiąc :)
          • jak.z.nut Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 10:19
            Rany, a moze po prostu była miła i pomyślała " zrobię obiad to sprawię jej tym przyjemność, pomogę" ale rozumiem że jak się jest negatywnie nastawionym to taka opcja nie przychodzi do głowy.
          • tylko.przelotem Re: I znowu o teściowej 15.05.12, 20:20
            Madi ma rację. Moja teściowa jest świetną babką, bardzo wiele jej zawdzięczam i nie wyobrażam sobie kogoś innego na jej miejsce, ale do białej gorączki doprowadzają mnie takie "obiadki". Chwalę Boga, że nie mieszkamy razem. Wielokrotnie padały z mojej strony prośby o niesprzątanie w moim domu pod moją nieobecność, ale ona nie jest w stanie wytrzymać bez wchodzenia w rolę gospodyni. Lista wkurzających mnie działań pseudo-pomocowych, o których zaprzestanie wciąż proszę, jest długa. Choć niezmiernie się cieszę, że zniknęło z niej zmienianie pościeli w naszym małżeńskim łóżku :-) - tu już byłam bliska zrobienia karczemnej awantury z wrzaskami, chyba mój mąż ją ostrzegł...

            W takim zachowaniu nie widzę chęci pomocy (a pomocna w ogóle jest), raczej zadufanie w sobie i zarozumiałość - przekonanie, że ona jednak wie lepiej czego potrzebują inni, nawet gdy ci inni komunikują wyraźnie swoje zupełnie odmienne potrzeby. Ignorowanie próśb jest dla mnie przejawem lekceważenia. Widzę potrzebę kontrolowania, potrzebę przekonania świata o swojej doskonałości i - sorry, ale to naprawdę widzę - brak empatii.
    • titti_pecci_scialoja Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 18:59
      Długo czytam to forum i uważam,że Twój problem jest zbyt delikatny aby tu pisać. Życie nie jest czarno białe, ma wiele odcieni szarości i czasem na pozór nic się nie dzieje a dzieje się bardzo dużo. Niby powinnaś być wdzięczna za ten obiad, ale Ty sama najlepiej wiesz co się za tym kryje. To się czuje pod skórą. Podejrzewam,że Twoja teściowa to niezła manipulantka jak większość kobiet niestety. Mało jest babek co lubią jasne sytuacje i da się z nimi porozumieć. Jeśli Ty do takich należysz, to zostaw w cholerę ten ogródek, stworzysz piękniejszy gdzie indziej. Nie szukaj tu rady, bo Cię zjedzą.
    • ciociazlarada Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 19:03
      Mieszkasz u niej w domu - a po co? Skoro Ci źle to się wyprowadź.

      O teściowej piszesz per "wampir emocjonalny", za to od Ciebie wieje rozhisteryzowaną emocjonalną szantażystką, co to łyka pigułki i trzęsie się z nerwów aby wszystkich dookoła wpędzić w poczucie winy i pokazać światu jaka z niej biedna ofiara.

      Teściowa ugotowała obiad? No i dobrze. Nie dopuszczasz do siebie myśli, że mogła to zrobić bez podtekstów? Na serio mi żal tej pani: z Twojego opisu wyłania się sympatyczna i rozumna osoba teściowej, plus rozhisteryzowana lekomanka synowa - czyli Ty.
      • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 19:23
        Ha,ha dzięki - rozśmieszyłaś mnie.
        • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 19:31
          Według Ciebie to świat jest właśnie czarno - biały.Sympatyczna pani powiadasz? na pozór jak najbardziej.Ciekawe tylko dlaczego nikt do niej nie przychodzi.Ona też nigdzie nie idzie bo nie potrzebuje.Ma nas.
        • ciociazlarada Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 11:43
          Problem w tym, ze Ty rowniez rozsmieszasz - dorosla osoba, przez 15 lat pod jednym dachem z czlowiekiem, ktorego nie tolerujesz, a zamiast podjac jakies naprawde sensowne kroki aby zmienic swoje zycie, rzucasz sie jak piskorz na forum bo kilka osob napisalo Ci prosto z mostu co mysla.

          Czego Ty oczekujesz tak naprawde? Chcesz cos zmienic, czy zalozylas watek bo oczekujesz wspolczucia? Tak, biedna jestes bo zamiast dorosnac i podejmowac dorosle decyzje wolisz trzasc sie, lykac pigulki i narzekac jaka to jestes biedna ofiara ruchliwej tesciowej. Wspolczuje Ci, serio.
    • patik110 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 19:17
      Ten obiad to nie najlepszy przykład.
      Ale rozumiem, że czujesz się osaczona, teściowa widzi kiedy wracasz do domu, w co jesteś ubrana, z kim wracasz itp.
      No cóż, rada jest jedna i ty ją nasz.. wyprowadzka.

      Swoją drogą, ja mojej teściowej nie znoszę ale jeszcze bardziej nie znoszę gotowania. Gdyby więc moja teściowa chciała mnie wspomóc gotowaniem (mieszka kilkaset metrów dalej i jest na emeryturze), to chybabym jej nieba przychyliła i miałabym gdzieś jej ewentualne komentarze. Tym bardziej, że klasyczne polskie dania gotuje po prostu świetnie. Kiedyś przyniosła rybę po grecku i coś tam jeszcze, bo synuś taki marniutki (bzdura). Ale rybka była taka pyszna, że co tam, niech sobie gada...
    • lady-z-gaga Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 19:28
      Mieszkasz u tesciowej 15 lat? a więc nie jesteś młodą niedojrzałą dziewczyną, tylko starą zołzą i histeryczką :D
      teściówka, jak widać z opisu, to pozytywna osoba, dlatego nie choruje i nawet głowa ją nie boli, Ty musisz brac tabletki na uspokojenie, bo ktoś nieproszony ugotował Ci obiad....
      bierz przykład z teściowej, bo udusisz się własnym jadem

      >Dziś byłam u koleżanki,wróciłam o 14.45

      A może do roboty idź?

      widziała że auta nie ma więc mnie też nie ma.Ciągle mni
      > e w ten sposób kontroluje i nie tylko w ten.

      Tobie naprawdę potężnie wali w dekiel :DDD
      Mieszkacie razem, więc jak miałaby nie zauważyć, że nie ma Twojego auta? auta same nie wyjeżdżają w świat, nie trzeba detektywa, żeby wykombinowac, ze właścicielki tez nie ma
      • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 19:48
        Pracuję.A auto to trzymam w garażu.Pewnie,teściówka to pozytywnie myśli a ja mam sobie pozwolić na głowę wejść.To może całkowicie przejmie kontrolę nad naszym życiem.Wcale by się nie pogniewała.
        • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 19:51
          Aj,dajcie już sobie spokój.Co nieco mądrego wyczytałam - a te głupoty do kosza.Może Pani Ekspert się wypowie.
          • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 20:05
            W kwestii obiadów - jeśli mnie nie ma i proszę by ugotowała -to proszę ją o to.Tak było umówione.Jeśli nie proszę, to znaczy,że mimo że mnie nie ma to będę na czas albo mam już zrobione.Ale to nie tylko ten głupi obiad.Mówię że takich sytuacji - przeróżnych jest co jakiś czas.Mam wrażenie jakby ona ciągle myślała za mnie.Na przykład w święta wielkanocne przyszła i powiedziała że mamy iść na nieszpory bo tak ksiądz kazał i tak wypada.Mój syn jest ministrantem i cały czas chodziła jak miał rano służbę i dzwoniła do drzwi o 6.30 żebyśmy nie zaspali.Ach,przykłady można mnożyć...
    • joshima Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 20:00
      byle-do-wiosny-0 napisała:

      > Mam ochotę się wyprowadzić ale mam tu duży piękny ogród ,który jest moją pasją
      Cóż. Skoro ogród jest dla Ciebie ważniejszy niż święty spokój to chyba nie można Ci nic mądrego poradzisz. Teściowej nie zmienisz i nie masz się co łudzić.
    • leckowa Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 20:03
      Mieszkanie z tesciową Ci nie pasuje,wyprowadzka tez nie,to jakie tu widzisz rozwiązanie?Starszej kobiety juz nie zmienisz,prowokowanymi klotniami bedziesz doprowadzac do frustracji samą siebie i ją.Chcąc z nią zyc musisz nauczyć sie jej zachowania ignorowac,nie zwracac uwagi badz zaakceptowac jej charakterek bo caly czas bedziesz zyla jak na polu minowym-do wybuchu kolejnej klotni.Pewnie jej tez jest ciezko,byc moze chce dobrze a Ty tak ją odbierasz.To matka Twojego męża,sprobuj ją zrozumiec,zaakceptowac jej wady,nie stwarzac klotni a i Ty odpoczniesz i jej te lata starosci uplynąl milej.pozdrawiam
      • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 20:09
        no i to są rady...dzięki.Proszę żeby ktoś to z boku ocenił,może ja też żle robię i nie widzę tego.
        • sprucexl Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 20:25
          to tak jakbym czytala o swojej:-) na szczescie mieszkamy daleko od siebie
          *po pierwsze nikt tutaj cie nie zrozumie bo nie jest w takiej samej sytuacji a po drugie nie jestesmy identyczni. to co wkurza mnie nie musi wkurzac ciebie.
          *po drugie, wiem, ze sytuacje w zyciu sa naprawde rozne, ale gniazda w gniezdzie sie nie buduje. wlozyliscie w ten dom sporo pracy, ale czy czujesz, ze jest on twoj? wiesz, mama meza czesto opowiada o swojej tesciowej, do ktorej z 30 lat temu sie wprowadzila, podobno byla straszna kobieta, powiedziala, ze dopiero jak zmarla poczula sie jak u siebie.
          *po trzecie, psycholog dobry na pewno nie zaszkodzilby ci, moze jakies plusy pomoze ci odkryc
          * po czwarte sprobuj zyc swoim zyciem, masz je jedno

          • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 20:40
            Mimo,że teść już nie żyje,bo powiem Ci jak żył to mi dopiero jazdy robił,mówił moim dzieciom,że jak mama sobie ogródek zrobiła,to niech teraz te krzaki je,bo mu pewnie szkoda było że kawałek pola na ogród przerobiłam,i w ogóle co to za pomysł,ale jak ktoś do nas przyszedł to mówił, -no idżcie tam obejrzeć jaki sobie ogród zrobiła - ale chciałam powiedzieć że nie czuję się tu nigdy jak u siebie,czasem teściowej nie ma,co prawda bardzo rzadko ale zdarza się, to czuję się tak fajnie i swobodnie..Pewnie zaraz ktoś napisze że śmierci jej życzę.To już lepiej się czuję w moim rodzinnym domu mimo że już nie jestem u siebie a oboje moi rodzice żyją.
    • one_berenika Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 20:33
      też mi szkoda tej teściowej

      przyszło Ci do głowy jak bardzo kobiecie musiało byc przykro jak dostała opier za ten obiad?
      • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 20:41
        mi już 15 lat jest przykro.
        • yoma Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 20:46
          A nie moglaś się kurka usmiechnąć i raz zjeść obiad z teściową?
        • marzeka1 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 20:48
          Gdybyś powiedziała: dziękuję, że mama wyręczyła mnie w obiedzie, zjemy razem? Byłoby zupełnie inne spojrzenie na tę sytuację, a tak niepotrzebnie się nakręcasz.
          Straszne w sumie jest to, że pozwoliłaś sobie na takie podejście i życia na własne życzenie przez 15 lat w warunkach, które tobie nie pasują.
          • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 20:56
            Ale gdybym jej tak powiedziała to lepszego komunikatu by nie miała - i dalej będzie to samo albo jeszcze gorzej.Już wypracowałam jakieś granice które ona zresztą i tak łamie.Przez lata byłam "grzeczną dziewczynką" co nie odpowie nic złego,jak zaczęło mi się sypać zdrowie z tłumienia własnych emocji to postanowiłam że tak dalej być nie może i zaczęłam stawiać granice.Mam to wszystko zmarnować?
            • marzeka1 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 20:59
              Ale CO złego jest w podziękowaniu za zrobienie obiadu? Bo czytałam już na forum naprawdę straszne akcje teściowych, tu- widać przeszkadza ci sam fakt, że ona w tym własnym domu jest, istnieje.? Serio tak źle czasem odpuścić?
              • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 22:36
                myślę że za długo odpuszczałam dlatego doszło już do takiej sytuacji że irytuje mnie jej obecność w każdym aspekcie naszego życia
                • szpil1 Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 05:32
                  byle-do-wiosny-0 napisała:

                  > myślę że za długo odpuszczałam dlatego doszło już do takiej sytuacji że irytuje
                  > mnie jej obecność w każdym aspekcie naszego życia

                  No, ale teściowa będzie w Twoim życiu obecna. Dlatego, że Ty mieszkasz w jej domu. A wyprowadzic się nie chcesz, bo ogród...
            • lady-z-gaga Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 21:08
              Nakarmiła Cię tym obiadem przez rurkę? :>
              Jesli chcesz koniecznie "wychować" teściową, to musisz to robic na spokojnie.
              Dla mnie cały problem jest z d...wzięty, ale skoro Ty tak cierpisz, to wystarczyłoby, gdybyś powiedziała : dziękuję, mam obiad. Następnie zjadasz swój, a tego ugotowanego przez teściową nie tykasz. Wątpię, aby po kilku takich akcjach chciało jej się gotowac dla Ciebie.
              Twoje emocje świadczą o tym, ze jesteś słaba psychicznie. Niechciane przysługi, wtrącanie, olewa się grzecznie, ale dobitnie. Stawianie granic to nie robienie awantur, tylko spokojny, cierpliwy i konsekwentny opór.
              • czerwonaoranzada Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 21:21
                No to co napisze pewnie Ci sie nie spodoba ale jedyne rozwiazanie to zabicie tesciowa. Bo widze tu ewidentna walke o terytorium.Bo nie ma innego rozwiazania ona zawsze bedzie Ci przeszkadzac bo bedzie. Gdzies w pokoju, gdzies za poruszajaca sie zasłonka itd. Bo juz sobie zakodowałas ze ona zyje By sprawic Ci przykrosc. Pytasz o rade to prosze. Czujesz sie jedynie dobrze gdy jej nie ma w zasiegu wiec jakie inne widzisz rozwiazanie?Zawiazac oczy , zatkac nos , zwiazac rece ...hm..ale ciagle bedzie oddychac gdzies i myslec o was..a wiec..
                Bo z tego co widze to Ty sama nie wiesz czego konkretnie od niej oczekujesz.
                - ma nie wchodzic do kuchni , pokoju gdy ty w nim jestes?
                - ma nie mowic ze widziała odjezdzajacy samochod jak widziała??
                - ma nie odzywac sie nie proszona?.

                Weszłas na jej terytorium od 15 lat sie szarogesisz i jeszcze masz pretensje ze tesciowa zyje.
                • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 23:18
                  jeśli ktoś się szarogęsi to raczej nie ja.
                  • yoma Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 12:45
                    Kobieto, jak rany... każdy ma prawo się szarogęsić w swoim własnym domu. A w ogóle fora ci się pomyliły, idź na Wyżalnię, tam głaszczą po główkach.
              • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 23:04
                No właśnie tego się uczę,bo wiem że spokojem zdziałam więcej ale w takich momentach wyprowadza mnie z równowagi.
              • beta-beta Re: I znowu o teściowej 14.05.12, 22:30
                > Nakarmiła Cię tym obiadem przez rurkę? :>
                lady-z-gaga - dziękuję za zapewnienie banana na twarzy przez resztę wieczoru:)))
        • one_berenika Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 21:37
          troche nie rozumiem

          ona tez Cie ochrzania za obiady?
          • ada16 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 21:57
            A na codzień prowadzicie 2 kuchnie , gotujecie - ona sobie , Ty sobie i dzieciom?

            Czytając wypowiedzi takich synowych utwierdzam sie w przekonaniu ,ze za próg żadnej synowej nie wpuszczę.
            Teściowa oddała swój dom synowej a teraz jej przeszkadza.
            Nie zeszła w odpowiednim dla synowej terminie, co za pech!
            • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 23:16
              Tak prowadzimy 2 kuchnie,w sumie to ja mogłabym jej dawać obiad,ale ona nie chce,mówi że nie bo ma dużo czasu.Zanim zrobiliśmy sobie osobne mieszkanie byłam z teściami w jednej kuchni,łazience i to jej bardzo pasowało bo byliśmy taką jedną wielką rodziną.
          • titti_pecci_scialoja Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 22:25
            Czy Wy wszystkie wracacie do domu takie głodne? Bo dochodzę do wniosku,że większość tutaj na miejscu Autorki z radością pobiegłaby do talerza. O co chodzi? To,że można się szybko najeść po powrocie do domu nie dla wszystkich jest priorytetem. Po kiego grzyba teściowa robi obiad jak synowa chce zrobić po swojemu? Naszykowała sobie. Ma to wyrzucić? Na tym właśnie polega nie uznawanie granic. Pod jednym dachem żyją dwie rodziny i obie muszą mieć trochę przestrzeni, 'nie widzieć' co robi druga strona, nie wyrywać się z pomocą.
            • ada16 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 22:36
              To nie jest kwestia obiadu.
              Problem polega na tym, ze synowa nie akceptuje esciowej w jej ( tzn tesciowej) domu.
              • marzeka1 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 22:42
                ada16 napisała:

                > To nie jest kwestia obiadu.
                > Problem polega na tym, ze synowa nie akceptuje esciowej w jej ( tzn tesciowej)
                > domu.

                - dokładnie, ba- wymienienie rzeczy, które ją denerwuje (czyli: od rana jak skowronek, nie ma migren) tylko na to wskazuje.
                Mam 2 synów i dawno już stwierdziłam (m.in. po lekturze wieeelu wątków na forum), że opcja mieszkania z synem i jego żoną to opcja "po moim trupie".
              • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 23:23
                Myślę że to nie tak, że nie akceptuję teściowej,nie akceptuję jej zachowania,to że mieszkam w jej domu oznacza że mam się na wszystko zgadzać?
            • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 23:20
              dokładnie tak
            • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 23:32
              dokładnie też tak uważam.
              • byle-do-wiosny-0 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 23:36
                coś mi się żle powstawiało,chciałam powiedzieć że uważam dokładnie tak jak napisała titti-pecci-scialoja
        • jak.z.nut Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 11:34
          Obawiam się ze Tobie jest przykro od zawsze. Taki typ człowieka. Zawsze źle i nadmierne skupienie na sobie. Marudzisz a sama nie potrafisz zająć się swoim życiem. Odpowiedzi sprzeczne z Twoimi oczekiwaniami są oczywiście złe i złośliwe... w takim razie po co ten post...żyj jak żyjesz, łykaj tabsy i nakręcaj się. I ciesz, że mąż pracuje daleko od domu.
    • wies-baden Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 21:58
      Myślę, że ten list to jakaś prowokacja - nie mogę uwierzyć , że istnieją takie niewdzięczne osoby.
      Przemawia przez ciebie taka niechęć, że skutecznie zrazisz przyszłe teściowe do utrzymywania jakichkolwiek kontaktów z synowymi.Tak, ten list należałoby pokazywać wszystkim chętnym i ufnym , mającym nadzieję, że jakoś się ułoży. Do synowych tez trzeba mieć szczęście, ech zycie!
    • 71tosia Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 22:34
      Wiesz ja bym sobie odpowiedziala spokojnie na takie pytania: skoro mieszkacie w jednym domu to dlaczego uwazasz za dziwne ze tesciowa wie kiedy wychodzisz i wracasz? Co w tym zlego ze wie kiedy wrocilas czy wyszlas? Czy ona jakos komentuje ze bylas u kolezanki robi ci z tego powodu wyzuty? Czy ona ten obiad gotowala ze zlosliwosci?
    • aloiw1985 Re: I znowu o teściowej 10.05.12, 23:00
      sadze ze brak ci chlopa i swirujesz.... dopuszczam ze starsza pani moze byc frapujaca ale na boga ona tylko obiad zrobila, skoro bylas zla trzebabylo jej wyjasnic ze juz mialas ustalone co ugotujesz, a na drugi raz jak wychodzisz z domu to uciekaj przez okno bez samochodu, mze wtedy nie zauwazy ze cie nie ma i tego obiadu nie zrobi


      a Tak na powaznie zastanow sie czy Ty jestes wporzadku. Moze czasem zrobcie cos razem. usmiechnij sie do niej od czasu do czasu, pozartujcie. Powiedz jej ze tesknisz za jej synem i jestes nie do zniesienia. Napewnoz rozumie iz aczniecie sie lepiej komunikowac
    • mama_myszkina Jak śmiała! 10.05.12, 23:00
      Jak śmiała zrobić obiad!

      Cóż, zamieszkałaś w domu u teściowej, więc się dostosuj.

      Nie podoba się - idź na swoje. Ale wtedy trzeba by było porzucić ogródek i co gorsza iść do pracy, nie?

      Teściowa przyjęła Cię pod swój dach i pozwala Ci robić co chcesz z jej ogrodem. Chyba jednak nie jest taka zaborcza.

      Być może jesteś nerwowa ale swoje problemy stwarzasz sobie sama. Żal mi Twojej teściowej, nie Ciebie.

      • ada16 Re: Jak śmiała! 10.05.12, 23:04
        a mnie zastanawia, jak to było kiedyś:
        szczególnie na wsiach było normą , ze syn przyprowadzał żonę do domu rodzinnego i tam wspólnie gospodarzyli .
        Czy wtedy również synowe nie tolerowały obecności tesciowych w ich własnych domach?
        • mama_myszkina Re: Jak śmiała! 10.05.12, 23:16
          Poczytaj Orzeszkową. Kiedyś był 'wycug' czyli miska zlewek i dach nad głową z oczekiwaniem rychłej śmierci. Niestety mam wrażenie, że niektórym osobom marzy się to i dziś... .
          • byle-do-wiosny-0 Re: Jak śmiała! 10.05.12, 23:31
            Chyba nie czytałaś wcześniejszych wypowiedzi.
            • saga55-5 byle-do-wiosny-0 11.05.12, 00:06
              Albo napisz jakis konkretny powód, albo daj na luz bo to, co wypisujesz to........żenada.
              Teściowa jest uśmiechniętą optymistka, a ty zgorzkniałą kobietą która bedzie do utraty tchu bronić ogrodu w zamian za święty spokój, byle wygrać bitwę typu : kto tu rządzi.
              Teściowa jak piszesz póki co wyluzowana, uśmiechnięta i nie choruje, a ty już musisz brać środki na uspokojenie.
            • kicia-076 Re: Jak śmiała! 11.05.12, 00:23
              Ja Cie doskonale rozumiem. I zrozumie Cie ten , kto mieszkal lub mieszka z tesciami. Na poczatek polece Ci forum : gazeta.pl tesciowie forum- sama niedawno go odkrylam. Ale do rzeczy: ja wiem, ze przyklad ugotowanego obiadu to po prostu symbol tego co sie dzieje miedzy Toba a Tesciowa.Przemyslalam ta sytuacje i powiem Ci jak ja bym zrobila / a w zasadzie sprobowala/ , bo problemy "nawarstwily" sie przez te 15 lat i tak jak pisalas dalas sobie wejsc na glowe , nie postawilas granic ale mysle , ze to nie Twoja wina-tak zostalas wychowana. No wiec ja bym ja poprosila na rozmowe, usiadlabym z nia / zrobila kawe czy cos tam/ i grzecznie acz stanowczo porozmawialabym: "Mamo , wiem , ze jestes cudowna, kochana i chcesz nam pomoc i uczestniczyc w naszym zyciu ale wierz mi ze pewne sprawy chcialabym zalatwiac sama itd,itd/ noi sama musisz wymyslec co dalej -bo przeciez ja znasz i wiesz jaka jest/. Na ogol babki, ktore nie maja "wlasnego zycia", zwlaszcza ze maz jej juz nie zyje nie maja co robic po prostu z czasem i zyja zyciem zastepczym czyli zyciem syna i synowej, serialami itd, jesli ona taka religijna to moze niech zacznie do kolka rozancowego chodzic albo podsun jej jakies ciekawe ksiazki itd. hm....sama juz nie wiem. Jezeli chodzi o "wampiryzm energetyczny" to masz duzo racji i znam temat-ona moze do nich nalezec ale nie musi, jest tez sposob aby sie "energetycznie" odciac od takich osob ale to musialabyc troche zglebic temat. Panie, ktore pisaly powyzej na pewno mialy w swoim zyciu takie momenty ze czuly sie zle a nawet bardzo zle w otoczeniu osob, ktorych czasami nawet nie znaly / na przyklad na jakims spotkaniu towarzyskim , w pracy itd./ , czasami nie umiemy sobie wytlumaczyc dlaczego kogos nie lubimy lub ktos nas odpycha/. Z moich obserwacji wynika ze ludzie starsi a nawet bardzo starzy wielokroc "czerpia energie z mlodszych" i nie sa to jakies "czary mary" -chodzi o to ze z nich uchodzi zycie - miesiac po miesiacu, rok po roku itd a Twoje objawy ze slabniesz a ona kwitnie sa dowodem na to ze to zjawisko moze wystepowac. Kochana/cos przydlugi masz ten nik/ - ja bym najpierw z nia porozmawiala i zobaczysz jak zareaguje a moze wlasnie wtedy sie otworzy - a jak sie otworzy to juz bedziesz wiedziala po jakim "gruncie stapasz" i co masz robic dalej. Pozdrawiam.
            • mama_myszkina Re: Jak śmiała! 11.05.12, 01:25
              byle-do-wiosny-0 napisała:

              > Chyba nie czytałaś wcześniejszych wypowiedzi.

              Czytałam. Boli Cię, że teściowa nie ma migren a Ty tak. Poczekaj, teściowa umrze, mąż wróci zza granicy a Ty dalej będziesz nieszczęśliwa.
              • bez_przekazu Re: Jak śmiała! 11.05.12, 20:56

                dokladnie, ten typ tak ma.


                mama_myszkina napisała:

                > byle-do-wiosny-0 napisała:
                >
                > > Chyba nie czytałaś wcześniejszych wypowiedzi.
                >
                > Czytałam. Boli Cię, że teściowa nie ma migren a Ty tak. Poczekaj, teściowa umrz
                > e, mąż wróci zza granicy a Ty dalej będziesz nieszczęśliwa.
    • edw-ina Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 00:59
      Dla mnie ta cała sytuacja jest totalnie niezrozumiała. Mieszkasz od iluś tam lat w domu teściowej. Nawet, jeśli dom jest przepisany na ciebie i na męża, to wciąż należy do teściów. Nie pasuje ci to, męczysz się, doszło do tego, że każdą sytuację, jaka się wydarzy odbierasz jako swego rodzaju atak, a co za tym idzie czujesz się nieszczęśliwa, ale nic z tym nie robisz. Nie żal ci życia? Ono się już nie powtórzy, a każdy stracony na nerwy rok będzie tylko straconym rokiem. Poważnie aż tak bardzo nie jesteś w stanie odpuścić ogrodu? Wiesz, ja się wychowałam w dużym domu, a jednak przez kilka ładnych lat żyłam w mieszkaniach, bo nie zdecydowaliśmy się z mężem na zamieszkanie z rodziną, a na własny dom nie było nas wtedy stać. Przez moment nie przeszło nam przez myśl, by zrobić inaczej. Dla mnie sprawa jest jasna - źle ci tam, to zmień mieszkanie z teściami na własne M. Skoro dom ma należeć do was, to prawdopodobnie i tak do niego wrócicie. A teraz trzeba dbać o własną rodzinę. Teściowej nie zmienisz, ma taką a nie inną naturę i debatowanie nad tym nie ma sensu. Sama tworzysz ten impas, bo nie wytrzymujesz, ale nie chcesz zostawić. Trzeba zadać sobie konkretne pytanie: co jest lepsze dla mnie i dla mojej rodziny. Przemyśleć, odpowiedzieć sobie i wykonać. A nie deliberować. To nic nie da.
    • sorvina Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 07:56
      Być może rzeczywiście przez lata teściowa wtrącała się do twojego życia i narzucała swoje pomysły i zachowania. Ale miałaś 15 lat by postawić granice lub się wyprowadzić. Nie zrobiłaś ani jednego, ani drugiego. Na chwilę obecną zachowujesz się jakbyś była chora z nienawiści. Nagromadzone urazy sprawiają, że drażni się w teściowej wszystko. To że jest, to że czuje się lepiej od ciebie, wszelkie drobiazgi, nawet zupełnie nie nastawione przeciw tobie itp. Przyzwyczaiłaś się do jednej interpretacji rzeczywistości i tym żyjesz. Teściowa nie musi wysysać z Ciebie energii, własna złość, podejrzliwość i niechęć Cię tak osłabia. Nie da się dzień po dniu żyć takimi emocjami i czuć się psychicznie i fizycznie dobrze.

      Wpierw musisz jakoś przerobić swoje emocje, by zacząć trzeźwo patrzeć na to co się dzieje. Nauczyć się reagować asertywnie, a nie histerycznie. Teściowa ma prawo mieć taką osobowość jaką ma. Dorosły człowiek analizuje sytuację, patrzy co jest w stanie zaakceptować, to czego nie jest w stanie - stara się zmienić stawiając granice. A jak się nie da, bo teściowa nie szanuje żadnych granic, to się wyprowadza i nabiera dystansu. A nie czeka aż teściową oświeci i się zmieni.

      Na chwilę obecną wszyscy mają zatrute życie - ty, dzieci i teściowa. Pytanie czy zamierzasz coś z tym zrobić poza żaleniem się jaki to babsztyl ci się trafił.
    • premeda Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 08:10
      Idź kobieto i pierdyknij na zawał w tym swoim super wypasionym ogrodzie, będziesz miała ładny widok przed śmiercią. Jak ci szkoda paru krzaków i trochę zieleniny to mecz się następne 15 lat z teściową. A na poważnie radzę udać się do specjalisty, bo raz mieszkasz z teściową, a chciałabyś aby układ był taki jakby was dzieliło 1500km, a to nie jest realne. dwa tesciowa zobaczyła, ze ciebie nie ma, zrobiła obiad, a ty wylatujesz z teoria, że to jej sposób kontroli. Halo w normalnych sytuacjach się mówi ""teściowo" jak wrócę to obiad zrobię, bo mam już wszystko przyszykowane". Po trzecie na miłośc boską, kto wprowadza sie do teściów jak mąż ma pracę za granicą i w tym wspólnym mieszkaniu nie będzie uczestniczył?!!! Radę mam jedną wyprowadzić się, olać ogród bo zdrowie ważniejsze zarówno twoje jak i teściowej.
      • lena1952 Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 08:31
        Przeczytałam b.dokładnie cały wątek,z ogromnym niedowierzaniem.
        Powiem Ci autorko wątku tak, Twoja teściowa powinna natychmiast "wywalić" Ciebie, ze swojego
        domu, ponieważ jesteś niebezpieczna.
    • dorobotykoty Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 10:05
      ja chyba wiem o co chodzi, pierwsze wrażenie z obiadem troche niezbyt pozytywne, ale potem przypomniała mi sie pewna historia:

      przyjaciółka ma rodziców, kochanych i o dobrych intencjach, wściekła chodzi na nich non stop a oni nie wiedzą dlaczego. Przecież chcą dobrze! Codzienne smsy, emaile i telefony pt "idz z dzieckiem do lekarza" "dzis masz wizyte u dermatologa" "masz zupe na obiad? przywieziemy" "jutro święto kup sobie chleb". Mówiła, że czuje sie jak d..bil (ma 37lat), a nie jest niedorozwinięta. Tłumaczenia nic nie dają, że jest juz duża ;p i sama sobie poradzi-poniesie konsekwencje - oni przecież tak z troski... Straszne to jest.

      To jakaś forma kontroli. Wcale nie miła wcale nie przyjemna. Mimo, że jej rodzice naprawdę ja kochaja i chca dobrze.
      • premeda Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 10:19
        Recepta jest prosta telefonów nie odbierać, meile pakować w spam i jak najmniej mówić, po co mają wiedzieć, że dzisiaj ma wizytę u dermatologa, a pojutrze u okulisty. Znamy przecież rodziców i teściów i adekwatnie postępujemy do tego co chcemy osiagnąć. Jak ja wiem (bo przez 30 lat to chyba ślepy zauważy), że mój ojciec mówi co innego, a robi co innego to odpowiednio do tego podchodzę. Jak mi daje działkę, a za jakiś czas będzie mi ja wypominał, to jej nie przyjmuję lub biorę, przepisuję na siebie a w przypadku gadania uciszam go tym, że ja mu dołożyłam się do budowy domu, więc jesteśmy na zero. Tyle, tylko tyle.
        • sorbeta Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 13:57
          Byle do wiosny , bardzo cię rozumiem.Mam taki sam staż małżeński jak ty i prawie identyczną sytuację.Też moją pasją jest ogród, też mam dwoje dorastających dzieci i teściów , którzy szczerze mnie nienawidzą, obgadują, piszą anonimy z oszczerstwami.Ja się nie odzywam od trzech lat, to ja gotuję, jestem taka zła, a teściowie mi stale towarzyszą w kuchni, też czuję ich oddech na plecach, też połowa domu jest nasza, a remonty całego domu robiliśmy za nasze pieniądze i teściowa teraz się śmieje prosto w oczy, że faktury były na nią(za pieniądze ze zwrotu podatku mąż im kupił różne rzeczy), więc cały dom jest jej( działka męża, więc bredzi kobieta) i dlatego nie chce zrobić sobie oddzielnej kuchni. Mi ich jest szczerze żal, bo tyle w nich nienawiści do mnie, a mogło być dobrze, bo nie należę do wrednych osób, naprawdę starałam się, ale nie chciałam się całkowicie podporządkować, to się doigrałam, jedyną szansą było odcięcie, chociaż psychiczne.
          • yoma Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 14:30
            Zaraz zaraz. Po pierwsze teściowa Byle do wiosny ani jej nie obgaduje, ani nie pisze anonimów, lecz gotuje obiad i stwierdza brak samochodu na podwórku. A pod drugie nie możesz sama zrobić tej kuchni bez zmuszania teściowej?
            • purpurowa_komnata Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 15:07
              A pod
              > drugie nie możesz sama zrobić tej kuchni bez zmuszania teściowej?
              Na to to by się musiał zgodzić maż autorki tego posta.
              Jemu zapewne wspólna kuchnia pasuje oraz nie przeszkadza za bardzo fakt,że jego rodzice nie szanują jego żony.
              Zwalania wszystkiego na wrednych teściów jest nie w porządku.
              Jak się nie da mieszkać razem to trzeba szukać innego rozwiązania.
            • sorbeta Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 18:54
              Nie mogę, gdyż po ślubie to my z mężem dobudowaliśmy sobie kuchnię, jadalnię i łazienkę.Teściowie mają 3 pokoje na dwie osoby, nasza 4- osobowa rodzina 2 pokoje, gdybym miała chociaż jeden pokój więcej, to bym tam zrobiła kuchnię.
              • ada16 Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 19:58
                A wczesniej kuchninie mieli? ;)
                • sorbeta Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 21:56
                  Mieli i z własnej kasy zrobiliśmy im tam pokój.
                  • ada16 Re: I znowu o teściowej 12.05.12, 18:07
                    Przyznam, ze tego kroku nie rozumiem. Zrobiliście teściom trezci pokój ( sami mając tylko dwa na rodzinę rozwojową ) i świadomie zrezygnowaliście z osobnych kuchni?
                    Wybacz, ale dla mnie to daleko posunięta głupota , albo - może do pewnego momentu odpowiadało Ci , ze teściowa gotuje tez dla Was?
    • default Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 15:11
      Tak to jest, gdy się mieszka z teściową czy nawet z własną matką - to sie nie może udać ! To coś w rodzaju zwierzecej walki o terytorium, dwie samice w jednym gniezdzie zawsze sie pogryza predzej czy pozniej :)
      Ja akurat nie potepiam autorki watku, rozumiem ja i bardzo wspolczuje - sama mialam niemal identyczne odczucia, gdy mieszkalam z tesciowa. Dochodzilo do tego, ze niemal dusilam sie z nerwow i tlumionych emocji, kiedy tylko weszla do domu - jeszcze zanim cokolwiek zrobila czy powiedziala. Tesciowa bywala przykra, ale miala tez duzo dobrych checi i gotowosc do pomocy, jednak to nie mialo po jakims czasie zadnego znaczenia, co i jak zrobila/powiedziala, bo ja nie moglam zniesc po prostu jej obecnosci w domu, nawet kiedy siedziala u siebie. Czulam sie megaskrepowana i spieta, odżywałam tylko gdy jej nie było, np. wyjezdzała na kilka dni. Czesto zdarzalo sie, ze gdy wracala z pracy pozno, przychodzila jeszcze do naszego pokoju, my juz w łóżku, a ona siadala i gadala. Obiektywnie nie bylo to nic zlego - serdecznie pytala co slychac, opowiadala co w pracy, takie zwyczajne gadki, ale ja czulam sie jak robak, ktorego entomolog przyszpila w swojej kolekcji - bezradna, omotana, ubezwłasnowolniona, uwięziona. W gardle rosł mi krzyk "idź stąd kobieto!!! I nie wracaj!" i zduszenie tego krzyku kosztowało mnie tyle nerwow, ze ciągle chodziłam spieta i nabuzowana. Sztywnialam wewnetrznie i zewnetrznie kiedy tylko pojawiala sie w pobliżu - ona to w koncu wyczuwała, wiec tez robiła sie nieprzyjemna - i tak sie nakrecała ta spirala nienawiści...
      Niestety nie mam dla byle-do-wiosny dobrych wieści - u mnie skonczyło sie moją wyprowadzką, a jakiś potem - rozwodem.
    • sootball Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 17:52
      Jej zachowanie może wynikać z troski, chęci pomocy i chęci czucia się potrzebną. Szczególnie to trzecie bywa silne u starszych ludzi. W żadnej z tych rzeczy nie ma nic złego.
      Jednak jeśli Tobie to nie odpowiada, to zrób coś, a nie siedzisz na tyłku i gotujesz się na wolnym ogniu. Jesteś nieszczęśliwa tylko z własnej wygody. A i teściowa jest pod ręką, zawsze o wszystko można ją obwinić i czuć się tą pokrzywdzoną.
      Ogród możesz urządzić gdzie indziej, to nie jest jedyny kawałek ziemi na świecie.
      Albo idź na tę psychoterapię. Przyda Ci się tak czy inaczej.
      • bez_przekazu Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 20:52
        chyba nie jest taka zla,jesli tak dobrze wychowala syna, a twojego meza? ciesz sie,ze nie trzyma strony matki tylko twoja.odpowiesz - bo mnie kocha, matke tez kocha,a jednak wie,ze teraz najwazniejsza dla niego kobieta jest zona, i to od tylu lat! doprawdy,zastanawiam sie,jak to sie wam udalo. ile to na swiecie maminsynkow,ktorzy do konca zycia nie potrafia odciac pepowiny?
        przepraszam, mimo,iz sama kiedys zalozylam podobny watek, w twoim wypadku trzymam strone tesciwoej. pomysl o tym.
    • kol.3 Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 20:56
      W sumie nie wiem jak możemy Ci pomóc. Zawsze ale to zawsze i jest to Zasada Życiowa Nr 1 - młode małżeństwo powinno mieszkać OSOBNO. Wprowadzanie się do teściowej lub rodziców w myśl zasady "duży dom to miejsca wystarczy na 2 rodziny, albo we wspólnym domu będzie taniej" prowadzi do piekła rodzinnego.
      Wobec tego są 2 możliwości:
      albo wyprowadzić się, co odrzucasz,
      albo ulożyć sobie życie z teściową, która Cię wykończa bo przejmuje kontrolę nad Twoim życiem, co też jest zatem niemożliwe.
      Nie wiem czy masz osobne mieszkanie w tym domu, wtedy mogłabyś zamykać się i nie dopuszczać aby teściowa chodziła po twoim terenie. Jeśli macie wspólny dom bez rozgraniczenia na osobne mieszkania, to dobrego wyjścia w ogóle nie ma.
      • bez_przekazu Re: I znowu o teściowej 11.05.12, 21:00
        ona czeka na smierc tesciowej, zeby sie nie przeliczyla. czasami mysle, ze moja tesciowa bedzie jeszcze mnie chowala.
        za dobrze ma w zyciu,nie musi sie niczego dorabiac, ja zapalacila wielka cene za to,ze nie mieszkam z tesciowa (a moglam). musielismy splacic mieszkanie, kombinowac,zeby starczylo do pierwszego, po pracy lecialam po dzieciaka do przedszkola, pod drodze zakupy, obiad, a najgorsze bylo kiedy dziecik chorowal. ale nie zaluje. z drugiej strony,moze dawno bylabym wolna.....
        kol.3 napisała:

        > W sumie nie wiem jak możemy Ci pomóc. Zawsze ale to zawsze i jest to Zasada Życ
        > iowa Nr 1 - młode małżeństwo powinno mieszkać OSOBNO. Wprowadzanie się do teści
        > owej lub rodziców w myśl zasady "duży dom to miejsca wystarczy na 2 rodziny, al
        > bo we wspólnym domu będzie taniej" prowadzi do piekła rodzinnego.
        > Wobec tego są 2 możliwości:
        > albo wyprowadzić się, co odrzucasz,
        > albo ulożyć sobie życie z teściową, która Cię wykończa bo przejmuje kontrolę na
        > d Twoim życiem, co też jest zatem niemożliwe.
        > Nie wiem czy masz osobne mieszkanie w tym domu, wtedy mogłabyś zamykać się i ni
        > e dopuszczać aby teściowa chodziła po twoim terenie. Jeśli macie wspólny dom b
        > ez rozgraniczenia na osobne mieszkania, to dobrego wyjścia w ogóle nie ma.
        • znowu.to.samo Re: I znowu o teściowej 12.05.12, 14:31
          A ja Cię rozumiem
          Co prawda miałam swoje mieszkanie, ale za to ``uczynną``teściową. Gdy przychodziła do nas, zamiast pobawić się z wnukiem łapała za miotłę i sprzątała, albo zmywała gary.

          Mówiła -ty sobie odpocznij, tyle masz na głowie, ja ci pomogę

          Aż pewnego dnia doszło do mnie okrężną drogą że rozpowiada jaki ze mnie brudas i flejtuch i wogóle..... taka to była pomoc. Wg niej u mnie nie był syf i brud, i pod pozorem pomocy zaprowadzała swoje porządki.
          • efi-efi Re: I znowu o teściowej 12.05.12, 21:58
            ada16 napisała:
            >>To nie jest kwestia obiadu.
            >>Problem polega na tym, ze synowa nie akceptuje esciowej w jej ( tzn tesciowej) domu

            - Zamieszczam ten jeden cytat, ale odniosę się do wypowiedzi większości osób, które reprezentują podobne do w/w poglądy i 'jadą' sobie równo po autorce.
            Otóż autorka mieszka w SWOIM domu, a nie w cudzym.
            I nie ma tu nic do rzeczy czy prawnie ten dom w części należy do niej czy nie. Dorosła osoba (teściowa) proponująca mieszkanie u siebie młodej parze musi liczyć się z tym , że to jest ICH DOM , a jakie zwyczaje będą panowały w tym domu - ona nie ma nic do gadania.

            Nie wiem czy te przykre komentarze o tym jaka to wredna i niewdzięczna jest autorka wątku biorą się z owczego pędu , czy może piszące same są już albo niedługo będą teściowymi i to im trochę zuboża percepcję.
            Chyba gołym okiem widać, że nie o ten pieprzony obiad chodzi!

            Autorko, jak sama piszesz, do tej pory byłaś po prostu osobą mało asertywną.
            Nie twierdzę, że Twoja teściowa jest wstrętną babą bo pewnie to jej zainteresowanie Tobą i Waszym życiem wynika z mało atrakcyjnego własnego życia. No, ale taka jej postawa jest na tyle męcząca, że powinnaś zdecydowanie z nią porozmawiać. Jasno powiedz, że jesteś dorosła i chcesz sama o sobie decydować, o swoich dzieciach, obiadach bądż ich braku , o tym kto do Ciebie przychodzi albo gdzie Ty wychodzisz .





            • ada16 Re: I znowu o teściowej 12.05.12, 22:51
              > Dorosła osoba (teściowa) proponująca mieszkanie u siebie młodej parze musi licz
              > yć się z tym , że to jest ICH DOM , a jakie zwyczaje będą panowały w tym domu -
              > ona nie ma nic do gadania.


              Wygląda na to , ze początkowo autorce nie przeszkadzało wspólne gospodarowanie, wspólna kuchnia.
              Decyzja o zlikwodowaniu kuchni teściów , przerobieniu jej na pokój i dobudowaniu nowej , wspólnej kuchni jest , przyznasz, kuriozalna.
              Prawdopodobnie na poczatku zakładali wspólne gospodarowanie, dopiero póżniej autorce się odmieniło.
              Przede wszsytkim usiąść i wspólnie porozmawiać , również o rozdzieleniu kuchni
            • sootball Re: I znowu o teściowej 13.05.12, 12:30
              "że to jest ICH DOM , a jakie zwyczaje będą panowały w tym domu - ona nie ma nic do gadania"
              No chyba żartujesz.
              To jest jej dobra wola. Tak, osoba proponująca komuś zamieszkanie musi być gotowa na zmiany, ale absolutnie nie na zasadzie "od tej chwili jestem tylko meblem, dom jest wasz a ja nie mam nic do gadania". Ty byś się zgodziła na taki układ? Zapraszasz kogoś do domu i stajesz na półce, a z wymagań masz tylko odkurzenie Cię raz na pół roku?
              Dorosłe osoby, które podejmują decyzję o zamieszkaniu z teściową muszą być świadome że będą się też musiały do niej dostosować, a nie tylko oczekiwać, ze ona dostosuje się do nich.

              Oczywiście że nie chodzi tylko o obiad. Jak masz uczulenie na jakąś osobę, to szlag cię trafia jak ta osoba nawet podrapie się po nosie. Autorka pozwoliła sobie na rozwój takiego uczulenia, nic z tym nie zrobiła, tylko skarży się że ją odgłos drapania doprowadza do szału.
            • edw-ina Re: I znowu o teściowej 13.05.12, 16:35
              Do wieku teściowej jest mi bardziej niż daleko, więc trudno jest mnie oskarżać o przynależność do grona określonego przez ciebie: piszące same są już albo niedług
              > o będą teściowymi i to im trochę zuboża percepcję.

              Nie trzeba być geniuszem, by wiedzieć, że wspólne mieszkanie dwóch rodzin jest problematyczne. Wystarczy popytać znajomych, którym się to zdarzyło choćby czasowo. Nawet jeśli dom jest przepisany na autorkę wątku i jej męża, to dopóki żyją teściowie będzie przede wszystkim ich domem. Oni go kupowali/budowali itp. Osobiście odżałowałabym włożone w niego pieniądze, w końcu kiedyś i tak będzie mój, a zamiast łykać tabletki skupiła się na szukaniu własnego domu/mieszkania. I dodam, że chociaż tobie się to nie podoba, to teściowie zrobili młodym przysługę. Mogli nie proponować im mieszkania u siebie. Mogli powiedzieć, że dom dostaną kiedyś tam. A równie dobrze mogli go sprzedać, kupić małe mieszkanie, a za resztę pieniędzy wyjechać w podróż dookoła świata. Więc nie, autorka wątku nie jest u siebie. Ale w sumie sama tego chciała. Wystarczyło kilka minut podstawowej analizy sytuacji i miałaby jasny ogląd. Jak widać nie chciało się.
            • wies-baden Re: I znowu o teściowej 15.05.12, 12:17
              Upieram się , że autorka mieszka jednak w cudzym domu. Piszesz, że teściowa musi się liczyć z tym , że teraz będą panowały zwyczaje nowych najemców i ona nie ma nic do gadania...bo ich zaprosiła do siebie. To chyba można odkręcić, żeby na powrót zaczęły obowiązywać zwyczaje pani domu, której nikt nie będzie podsumowywał jak żyje i czy się z kimkolwiek spotyka. Bardzo uprzejme te uwagi o życiu teściowej. A jakież to interesujące życie prowadzi autorka wątku?!
    • marianka_marianka Re: I znowu o teściowej 13.05.12, 15:17
      Default skompensowała chyba najlepiej Twoją sytuację. Spójrz, jak się kończy.
      Oczywiście, że nie o ten jeden obiad się rozchodzi. Rzecz w tym, że trwa to już 15 lat, a więc możliwości manewru były spore.
      Wyprowadzić się nie chcesz, głównie z dwóch powodów: wygody i zainwestowanych w dom finansów. Ok, można to zrozumieć. Jeżeli jednak, w imię tych priorytetów, musisz mieszkać pod jednym dachem z teściową, dlaczego jeszcze do tej pory, nie "odgrodziłaś" się od niej w widoczny sposób?
      Osobne wejście, drzwi zamykane na klucz, chyba rozwiązują kwestię myszkowania po Twojej części domu? Jak to wszystko widzi Twoj mąż?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka