byle-do-wiosny-0
10.05.12, 17:54
Pisałam już kiedyś o mojej teściowej, która wyciaga ze mnie całą dobrą energię.Co zrobić jeśli wszelkie rozmowy skutkują tylko na jakiś czas?Przez 15 lat jak tu mieszkamy próbuje przejmować kontrolę nad moim życiem i naszej rodziny.I jeszcze nie widzi w sobie nic złego a bynajmniej nie ma nad sobą żadnych przemyśleń.Dziś byłam u koleżanki,wróciłam o 14.45 i chcę robić obiad a tu się okazuje że obiad już zrobiony bo widziała że auta nie ma więc mnie też nie ma.Ciągle mnie w ten sposób kontroluje i nie tylko w ten.Nie prosiłam jej o zrobienie obiadu,miałam już przyszykowane.Mam ochotę się wyprowadzić ale mam tu duży piękny ogród ,który jest moją pasją który sobie stworzyłam i wkładam dużo pracy.To moja jedyna odskocznia od problemów gdzie wypoczywam.Nie wiem już sama co robić.Nie wyobrażam sobie życia bez ogrodu i moich roslin, a z tą jędzą nie mogę już wytrzymać.Jak się wziąć w garść?Lepiej rozmawiać z teściową i dalej cierpieć czy się od niej odciąć,choć nie jest to do końca możliwe.Nie cierpię jej.To taka osoba która myśli że jest idealna,idealnie wychowała dzieci,patrzy tylko by jej było dobrze,nigdy prawie nie choruje nawet głowa ją nie boli,czytałam kiedyś o "wampirach energetycznych",pasuje wszystko jak ulał.Energię czerpie z naszej rodziny i nią żyje a ja mam coraz większe problemy ze zdrowiem,jestem bardzo nerwowa.Sama już nie wiem co robić.Mąż jest po mojej stronie ale pracuje za granicą,także na codzień jestem z tym wszystkim sama.Już dzisiaj wzięłam tabletki na uspokojenie bo się trzęsłam z nerwów,ochrzaniłam ją,to powiedziała że już nie będzie.Jak mała niegrzeczna dziewczynka.No może i nie będzie...do następnego razu.Ciągle to przerabiam.Boże,jest jakiś sposób?Nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam.Trochę sobie jestem winna bo przez lata dałam sobie wejść na głowę.Trzeba było od razu postawić granice.Teraz to wiem ale czasu nie cofnę.Jak z tym żyć?Albo jak zmienić?Niech ten mój wątek będzie przemyśleniem dla tych co się zastanawiają czy zamieszkać z teściami lub rodzicami.NIGDY!Choćby Wam się wydawało że będzie dobrze.Moi teściowie uchodzą w wiosce za bardzo porządną i religijną rodzinę.Ale to bardzo skrzywiony obraz.