Dodaj do ulubionych

Rozterki miłosne

23.05.12, 12:58
To raczej niewłaściwy wybór mojego tematu do tego głównego wątku, ale kiedy przeglądałam ogłoszenia i to w jaki sposób forumowicze próbują doradzić komuś to napawa mnie małym optymizmem. Ta słoneczna pora, którą widzimy za oknem jest chyba najlepszym czasem za porozglądaniem się za swoją ukochaną drugą połówką. W moim życiu te sytuacji rozbiegły się w czasie na tyle pomyślnie, że zdołałam skończyć studia. Wiadomo, że jak ktoś już stopniowo ma tą stabilizację finansową osiągnął już jakieś małe cele to jest psychicznie gotowy na rozpoczęcie nowego etapu w swoim życiu i stopniowym pomysleniu o swojej przyszłej rodzinie. Od października ponadto zapisałam się na studia podyplomowe, z których jestem praktycznie na finiszu dzieli mnie zaledwie kilka dni od ich obronienia. Jeszcze przed skończeniem studiów poznałam pewnego chłopaka na imprezie od razu spodobaliśmy się sobie, wymieniliśmy się naszymi numerami zaraz na drugi dzień spotkaliśmy się na naszą pierwszą randkę. Wspominam te czasy naprawde z uśmiechem na twarzy nie ma to jak mieć obok siebie kogoś bliskiego, który potrafi porozmawiać z Tobą na każdy temat, jest opiekuńczy i troskliwy, traktuje Wasz związek z zaangażowaniem. Wiadomo, że nigdy nie było do końca sielankowo zdarzały się od czasu do czasu kłótnie jednak nie były na tyle poważne. W trakcie świąt zaprosił mnie do swojego domu, żebym mogła zapoznać jego najbliższą rodzinę. Zostałam tam potraktowana bardzo miło, jego babcia zaczęła traktować się jak wnuczke często jego dziadkowie i mama dopytywali się potem po naszym rozstaniu co teraz robię. Mówiła mu, że niepotrzebnie pojechał wtedy nad to morze to by był ze mną do tej pory, jak ma taką fajną dziewczyne to powinien sie jej trzymać jednak nie znała do końca tej prawdziwej wersji. Jako jestem jedynaczką, w życiu mi w sumie niczego nie brakowało miałam w miare możliwości to co chciałam czasami musiałam na to zapracować swoim wysyłkiem i pracą moi rodzine, szczególnie mama należy do osób dość wymagających w stosunku do innych. Rozumiem, że każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej nie mam do niej o to pretensji. Zaczęło jej przeszkadzać, że niepotrzebnie spotykam się z tym chłopakiem, on powinien znaleźć sobie kogoś w swoim wieku, nie ma oparcia ze strony jego taty, nie ma skończonych studiów i konkretnej pracy. Jednym słowem według niej to nieodpowiednia partia dla mnie. Pewnego dnia zaraz po mojej obronie w wakacje pojechaliśmy razem z moim byłym chłopakiem do mojej bliskiej rodziny w okolicach, żeby mogli go zobaczyć. Odnosiłam wrażenie po jego reakcjach, że czuł się w tamtym towarzystwie nieswojo, nie zabardzo wiedział co mógłby opowiedzieć. Wkradałam się w jego zdania, mobilizowałam, że to co ostatnio mi opowiadał było tak zabawne i wesołe niech spróbuje opowiedzieć to innym to wspólnie się pośmiejemy. Moja ciocia mi powiedziała, że psychicznie mam tyle lat ile mam czuć dominację moją nad nim on do mnie nie pasuje. Chciałam go od tego uwolnić pokazałam mu skałki jakie są w okolicy poszliśmy się przejść to momentalnie czuł się przy mnie swobodnie, był bardziej energiczny i nie skulony w gestach jak w obecności mojej rodziny. Trwało to przez pewien okres czasu, ale przez docinki głównie mojej mamy musieliśmy się rozstać - według mnie to było najlepsze rozwiązanie. Ja byłam w stosunku do niego szczera nie mieliśmy przed sobą tajemnic mówiłam wprost, że rodzice nie są za tym bycia ze mną i z nim razem. Ja zdaję sobie sprawę z tego, że to nie rodzice powinni decydować z kim ich córka będzie się spotykać bardziej zależy to głównie ode mnie jednak patrząc tak z bku chciałabym widzieć na twarzy mojej mamy jak zobaczy mojego przyszłego chłopaka uśmiech, w pewnym stopniu akceptuje go i lubi zamiast krzywej miny, ogólniego zniechęcenia. On starał się pójść na studia miał łącznie dwie próby - z jednego kierunku go wyrzucono, bo miał problem z pewnym wykładowca i nie mógł zdać ostatniego egzaminu w sesji podobnie jak reszta chłopaków z jego roku. Drugi kierunek też był związany z kierunkiem ścisłym dostał się na państwową uczelnie dość renomowaną, ale pochodził góra dwa tygodnie zaraz po pierwszym kolokwium zrezygnował z dalszej nauki. Pamiętał jak cieszył z tego, ze będzie chodził na studia, pokazywał mi na kompie jego plan zajęć kiedy będzie miał dni wolne moglibyśmy się wtedy spotykać ja w tym czasie byłam na studiach podyplomowych grałoby to ze wspólnymi dojazdami na uczelnie w weekendy. Chodził wtedy taki dumny w sobie i z satysfakcją że inwestuje w jakiś sposób w siebie. Przez pewien okres czasu spotykaliśmy się ze sobą ukryciu, on planował wziąć udział w procesie rekrutacyjnym do policji, zaczął bardziej dbać o swoją kondyche, przeglądać strony jak wygląda to wszystko u nich mysleliśmy obioje, ze moze wtedy rodzice będą inaczej na to patrzeć i będziemy mogli być razem. Nie wiem czym było to spowodowane, ale zaczął nie doceniać tych naszych spotkań. Ze strony intymnej mamy obydwoje troche inne zdania na ten temat, bo ja odczuwałam - jego nachalność w kontaktach jakby musiało zawsze do czegoś dojść jego zdaniem, a on - chciał mnie przy sbie jak najbliżej, to z powodu tego jak podkręcałam go fizycznie i z uczucia. Ostatnio romawialiśmy zapytałam się go czy daloby się naprawić nasze relacje to stwierdził, że zostaniemy przyjaciółmi możemy się gdzieś tam umawiać. Po co być kogoś przyjacielem, pobyć troche przy sobie i intymnie nacieszyć się sobą jakbyśmy byli parą skoro nią według niego już nie możemy byc ? W rozmowie zapytał się mnie czy moi rodzice dopytują się jeszcze o niego, opowiedział mi o jego dziadkach i babci, że pytają się o tamtej pory o mnie. Powiedział, że nie wie co ja z nim zrobiłam nie może wykazać z pamięci tego co było, to był wspaniały czas i nigdy nie będzie już tak szczęśliwy jak ze mną. Czy powinnam walczyć o niego czy odznaczyć ten okres czarnym krzyżykiem i rozpocząć układać sobie życie z kimś nowym ? Głównym utrudnieniem moga stać się relacje z rodzicami, bo nie wyobrażam sobie traktowania się tak nieprzyjemnie jakbym od czasu do czasu odwiedzała ich razem z nim u mnie w domu. Moje życie towarzyskie teraz troche poupadło, bo nie chodze od dawna juz na jakieś imprezy czasami chciałabym się gdzieś pobawić nie ma jednak zabardzo z kim. Tyle co spotkam się ze znajomymi z mojej grupy, wspólnie wykombinujemy coś przy projekcie na obrone, troche pogadamy w jakiejś knajpce i każde rozchodzi się w swoim kierunku. Czuje się troche przykro jak widze te spacerujące pary na zewnątrz, tak głosno śmiejące się do siebie, spędzające razem czas, a dla mnie najgorsze sa właśnie te weekendy. W moim zyciu pojawił się jeszcze jeden chłopak dwa lata starszy ode mnie jest w tej chwili za granicą, skończył studia, ale nie pracuje w zawodzie. Zadzwonił do mnie przez telefon bez względu na pieniadze za połączenie tylko tak, żeby ze mną chwilę porozmawiać jak dostanie dni wolne to da mi znać jak przyleci, czyli wniosek nasuwa się - chciałby się ze mną spotkać. Przyjemnie mi się z nim rozmawiało jak nigdy, na rózne tematy taki oczytany się wydawał, który traktuje świat takim jakim jest. Jednak wtedy po pierwszym spotkaniu z nim przyznał mi się chyba troche za wcześnie, że był w szpitalu psychiatrycznym ja przestraszyłam się ze ta choroba może się nawrócić, nie wiedziałabym wtedy w jaki sposób zareagować na to. Podobno brał psychotropy, ale nie mam pojęcia na co się leczył chyba wypadło mi już z głowy. Co ja powinnam zrobić: walczyc o poprzedniego faceta, dać szansę właśnie temu, który jest teraz zagranicą czy poznać kogoś jeszcze całkiem nowego ?
Obserwuj wątek
    • antheax Brakuje akapitów 23.05.12, 13:04
      Tego wątku nie da się przeczytać ponieważ brakuje akapitów. Porozdzielaj to jakoś
      • verdana Re: Brakuje akapitów 23.05.12, 13:13
        Przebrnęłam, choc z trudem.
        Masz mentalność jak uczennica gimmnazjum, a zachowanie - jak nauczycielka w gimnazjum. Wybiueranie chłopaka pod kątem uśmiechu mamusi najprawdopodobniej skończy się tym, że zostaniesz z tym uśmiechem mamusi sama. No, chyba, zę uwazasz, zę mamusia l;epiej wie, kto jest dla Ciebie dobry niz Ty sama. I pozwolisz sie wyswatać.
        Poza tym rozumiem, dalaczego facet zwiał. Twoje poczucie wyższości, traktowanie go jak kogoś, kogo trzeba "zachęcć", poczuczać, ochraniać dowodzi, że nie bardzo wiesz, na czym polega związek. O seksie juz nie wspomnę.
        Pozostaje Ci czekać, aż mamusia znajdzie odpowiedniego dojrzałego, zamoznego pana.
        • palore25 Re: Brakuje akapitów 23.05.12, 13:33
          verdana napisała:

          > Przebrnęłam, choc z trudem.
          > Masz mentalność jak uczennica gimmnazjum, a zachowanie - jak nauczycielka w gim
          > nazjum. Wybiueranie chłopaka pod kątem uśmiechu mamusi najprawdopodobniej skońc
          > zy się tym, że zostaniesz z tym uśmiechem mamusi sama. No, chyba, zę uwazasz, z
          > ę mamusia l;epiej wie, kto jest dla Ciebie dobry niz Ty sama. I pozwolisz sie w
          > yswatać.
          > Poza tym rozumiem, dalaczego facet zwiał. Twoje poczucie wyższości, traktowanie
          > go jak kogoś, kogo trzeba "zachęcć", poczuczać, ochraniać dowodzi, że nie bard
          > zo wiesz, na czym polega związek. O seksie juz nie wspomnę.
          > Pozostaje Ci czekać, aż mamusia znajdzie odpowiedniego dojrzałego, zamoznego pa
          > na.

          Nie zrozumiałaś mnie ja poprostu chce, żeby oni go lubili jako mojego faceta... czy to jest coś złego? Czułabyś się miło na jego miejscu jak moja mama rzucałaby w niego niemiłe spojrzenie, ona naprawde starała się, żeby zachęcić go do rozmowy to bał się wejść do pokoju, traktował ją z boku to było na samym poczatku ? Każdy lubi ludzi beżpośrednich i otwartych. Ja doskonale wiem na czym polega związek tyle, że to było trudno go zbudowanie na normalnych relacjach w takiej sytuacji. Skoro ten chłopak ze mną był przez ponad rok, a znamy się przeszło 3 lata to chyba o czymś świadczy prawda ?

          To jest właśnie ta wada zakładania tutaj wątków, gdzie ludzie nie potrafią podejść czysto do tematu - wyrabiają sobie opinie po paru zdaniach w temacie.
          • yoma Re: Brakuje akapitów 23.05.12, 13:51
            Ładne mi parę :)
          • verdana Re: Brakuje akapitów 23.05.12, 17:20
            Czułabym, że jestem totalnie uzalezniona od mamusi, skoro nie potrafię powiedzieć "Jeśli nie będziesz sympatyczna dla mojego partnera, to nie oczekuj naszych wizyt".
            No i nie kazdy lubi ludzi bezpośrednich i otwartych. A jak się ich nie lubi,m to nie nalezy się z takimi wiązać.
            I masz rację - Wasze relacje nie były normalne, były to relacje , w których usiłowałaś przerobić faceta na kogoś innego, który by Ci sie bardziej podobał.
            Jesli byliście razem rok i zerwaliście, bo chłopak nie pasował do trójkąta Ty- mamusia-facet, to rzeczywiście o czymś świadczy.
    • mozambique Re: Rozterki miłosne 23.05.12, 13:11
      nie dałam rady przeczytac
    • wies-baden Re: Rozterki miłosne 23.05.12, 15:08
      Czy dobrze zrozumiałam, że ten chłopak z którym chodziłaś jest młodszy i nie ma ukończonych studiów? I nie tylko mamusi się nie podobał, ale nie mieliście też dobrych relacji intymnych?
      • palore25 Re: Rozterki miłosne 24.05.12, 08:15
        wies-baden napisała:

        > Czy dobrze zrozumiałam, że ten chłopak z którym chodziłaś jest młodszy i nie ma
        > ukończonych studiów? I nie tylko mamusi się nie podobał, ale nie mieliście te
        > ż dobrych relacji intymnych?


        Tak, jest młodszy ode mnie o trzy lata, zapisał się na studia, ale nie utrzymał się na nich ma skończone technikum ja aktualnie kończe studia podyplomowe. Nie podobał się jej, bo był według niej za mało bezpośredni, nie umiał znaleźć się w towarzystwie. Byłam z nim szcześliwa, nie przeszkadzało mi to, że on nie ma studiów nadawaliśmy na jednych falach. Tylko potem zaczęły się te docinki w domu, że on powinien znaleźć sobie kogoś innego jakąś rówieśniczke ja jestem dla niego za starsza. Zaczeły się porównania do dziewczyn w moim wieku, że mają konkretnych i bogatych facetów po studiach to będzie im w zyciu dobrze.

        • sorvina Re: Rozterki miłosne 24.05.12, 10:16
          Byłaś szczęśliwa z facetem, rzuciłaś go tylko dlatego, że rodzice kręcili nosem?

          Wiesz miałam nieco podobnie. Mój partner jest ode mnie młodszy 3,5 roku. Gdy się poznaliśmy ja po studiach rozkręcałam firmę a on jeszcze studiował na tzw "nieżyciowym humanistycznym kierunku, po którym nie ma pracy". Jego rodzice są po rozwodzie, nie stać ich by mu bardziej pomagać, tata ma problemy psychiczne. On jest spokojny i nieśmiały, co przy moich wygadanych i mało życzliwych rodzicach oznaczało, że mało co się odzywał. Rodzice przez dobry rok pytali codziennie, czy już z nim zerwałam, mówili, że sobie zmarnuję życie, lepiej wziąć starszego, bogatszego, z "dobrej rodziny". Zupełnie ich nie obchodziło, że ja jestem z nim szczęśliwa jak nigdy w życiu.
          Nie ma ludzi idealnych, są ludzie idealni dla siebie nawzajem. Ja jestem na zewnątrz bardziej wygadana i przebojowa, on mnie tonizuje. Szanuję go za to, że jest dobrym, wrażliwym człowiekiem, któremu ufam, z którym mogę pogadać o wszystkim. Ma szerokie horyzonty i błyskotliwy umysł. To on uczył mnie - dorosłe dziecko toksycznych rodziców - jak rozmawiać o uczuciach. Jak szanować siebie i drugą osobą. Dzięki niemu pierwszy raz w życiu mam dom, do którego chcę wracać.
          Jednocześnie czytając moje książki psychologii i rozwoju osobistego on zrozumiał, że może sobie pomóc, podnieść swoją samoocenę i dzięki systematycznej pracy bardzo się zmienił. Nie jest duszą towarzystwa, jest mu po prostu łatwiej załatwiać swoje sprawy. A ja uczyłam się jak go wspierać, bez traktowania go jak dziecko. Raczej na zasadzie - akceptuję Cię takiego jaki jesteś. Inaczej bym z tobą nie była. Po prostu widzę, że się czasem z czymś męczyć i możesz liczyć na to, że pomogę Ci tak jak potrafię i uszanuję, że chcesz zrobić to po swojemu.

          A co do kasy i rodziny. Ciągu tych 6 lat toksyczność mojej rodziny osiągnęła takie stadium, że by chronić siebie zerwałam z nimi kontakt. I na wszystkie święta jeżdżę do jego rodziny i to od nich dostajemy wsparcie.
          A pieniądze... czasem w firmie mam opóźnienia w płatnościach od klientów i wtedy okazuje się, że jego stała pensja pozwala nam przetrwać. Gdy postanowiłam, że się przekwalifikuję, bo chcę robić to co kocham, a nie to co kiedyś widziałam dzięki rodzicom jako "racjonalne i dochodowe", to on więcej wkłada do budżetu domowego, bo to co ja zarabiam idzie na dokształcanie się. Gdyby dla niego, tak jak dla moich rodziców pieniądze były ważniejsze niż człowiek to by mnie puścił w długą i znalazł sobie lepiej zarabiającą laskę. Ale mamy podobne wartości i to wspiera nasz związek.

          Jednocześnie wiedziałam, że gdyby w związku było nie tak, gdyby okazał się przemocowcem jak mój eks, albo odezwała się paranoiczna zazdrość jak u jego ojca, to bym się z nim rozstała. On wiedział, czego nie będę tolerować. Więc nauczył się sobie radzić z zazdrością. A ja pracowałam nad moimi wadami. Bo okazało się, że deklaracje deklaracjami, wychowana przez taką mamusię potrafiłam tylko krytykować i okazywać niezadowolenie.

          A co do spraw seksualnych - ja miałam blokady po niezbyt fajnych doświadczeniach z przeszłości i dzięki jego delikatności otworzyłam się na naprawdę fajne doświadczenia w tej materii.

          Po ponad 6 latach dziękuję sobie, że powiedziałam mamusi, że to ja będę z moim partnerem żyć i sypiać i jej nic do tego.

          Numer ze szkołą policyjną u twojego chłopaka mnie nie dziwi, do swoich własnych kompleksów dołożył świadomość, że nie jest dość dobry dla ciebie i twojej rodziny i chce się poczuć silny i męski. Niestety leczenie kompleksów tą drogą może doprowadzić do zachować przemocowych, by się dowartościować cudzym kosztem. Mleko się rozlało, nie wiem czy tutaj jest co zbierać, ale swoje wartości i priorytety musisz przemyśleć. Bo wbrew twoim słowom tym nie wiesz czym jest związek.

          Masz prawo mieć wymagania by umawiać się tylko z mężczyznami ustawionymi życiowo, ale przyciągasz innych, równie niepoukładanych jak ty sama. Wpierw zajmij się sobą, zacznij się separować emocjonalnie i życiowo od rodziny, bo na chwilę obecną nie za bardzo jesteś gotowa do prawdziwego związku.

          --
          Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
    • triss_merigold6 Streszczę się 23.05.12, 17:39
      Streszczę się:
      Zostaniesz samotną starą panną.

      Dziękuję za uwagę.
      • verdana Uzupełnienie do streszczenia 23.05.12, 17:40
        Nie samotną. Z mamusią.
        • triss_merigold6 Re: Uzupełnienie do streszczenia 23.05.12, 18:19
          Mamusia kiedyś umrze?
          Przy takich układach z mamusią, babciami, dziadkami itd. nie ma miejsca nawet na bardziej zażyłe przyjaźnie i znajomości, a co tu mówić o tworzeniu związku.
    • marianka_marianka Re: Rozterki miłosne 23.05.12, 18:02
      palore25 napisał(a):
      kiedy przeglądałam ogłoszenia i to w jaki sposób forumowicze próbują doradzić komuś to
      napawa mnie małym optymizmem.


      Nie wiem, czy zabrzmi to optymistycznie, ale towarzysza życia, powinnaś szukać dopiero po śmierci mamusi.
      Z postu wyłania się infantylna dziewczynka, całkowicie podporządkowana rodzicom, a mamie w szczególności.
      Zmień podejście. Nie podoba się rodzicom chłopak? Przykre, ale to ty decydujesz, czy dobrze ci z nim, czy zaspokaja twoje potrzeby. Najwyżej, nie zapraszaj chłopaków do domu. I przestań się zwierzać mamie z każdej pierdoły.
      • nick_ze_hej Re: Rozterki miłosne 23.05.12, 20:58
        No i przestań tak z góry traktować tych swoich adoratorów. Twój post, pomijając brak akapitów, został napisany dziwnym językiem, przy użyciu dziwnej składni i gramatyki. Tak więc ciut więcej pokory by się przydało, bo jak widać to nie dyplomy czynią człowieka inteligentem;)
        • aramea Re: Rozterki miłosne 23.05.12, 21:41
          Oj tak... zgadzam się z powyższym.
    • brak.polskich.liter Re: Rozterki miłosne 23.05.12, 21:36
      Tytulem wstepu - o ja pitole, ale dlugie. Do tego napisane w taki sposob, ze tylek sie marszczy.

      Krotko - skoro usmiech na twarzy mamy, jej wymagania i w ogole dobrostan starszyzny rodu sa priorytetem, to proponuje malzenstwo zaaranzowane. W Indiach i Chinach funkcjonuje to znakomicie, moze i u Ciebie sie uda.
      • triss_merigold6 Poznaję tę składnię 23.05.12, 21:48
        (...)Zadzwonił do mnie przez telefon bez względu na pieniadze za połączenie tylko tak(...)

        Nie ukrywam, że ta składnia mnie urzeka. D
        Poznaję - tak piszą dzieci trenowane na polskim do wypełniania testów i pisania esejów zgodnie z kluczem, tak pisali moi maturzyści, których zabijałam śmiechem i czytałam im głośno co lepsze kwiaty. To jest mieszanka języka bardzo potocznego, stylu prezenterów, komunikatów sms-owych i na gg + nieudolne próby stworzenia bardziej eleganckiego przekazu.
        • marzeka1 Re: Poznaję tę składnię 23.05.12, 22:12
          "Nie ukrywam, że ta składnia mnie urzeka. D
          Poznaję - tak piszą dzieci trenowane na polskim do wypełniania testów i pisania esejów zgodnie z kluczem,"

          - pozwolisz, że się pod tym podpiszę; faktycznie: składnia wielce urokliwa. :)
          Zgadzam się też z konstatacją, ze czeka ją przy takim podejściu staropanieństwo z mamusią.
        • mama_myszkina Re: Poznaję tę składnię 23.05.12, 23:35
          Zgadzam się z Toba Triss. Innymi słowy - bełkot z pretensją.
    • czechowka Re: Rozterki miłosne 23.05.12, 22:55
      Ach, wiele kwiatków wartych analiz językoznawczych znalazło się w Twoim poście. Współczuję poprawiającym błędy w Twoich pracach dyplomowych.
      Tak, wiem, przedmiotem Twojej troski nie jest nieudolność językowa. Nie zaprząta też Cię wielość i miałkość słów. Na wreszcie treściwe pytanie na koniec zadane mam jedną odpowiedź: poznać nowego. Wobec "poprzedniego faceta" czujesz wyższość, może nawet nie uświadomioną. Mocno wpasowałaś się w ramki konwencji narzuconej przez wymagającą matkę, więc i ten przebywający za granicą nie będzie tym, który wywoła uśmiech na twarzy Twojej matki. Zatem szukaj.

      Nie mogę się oprzeć - to zdanie mnie rozbraja:

      Pewnego dnia zaraz po mojej obronie w wakacje pojechaliśmy razem z moim byłym chłopakiem do mojej bliskiej rodziny w okolicach, żeby mogli go zobaczyć.

      Jakie nagromadzenie informacji, jaki pomysłowy porządek zdania. I ta rodzina w okolicach, i ten były chłopak, którego tak bardzo chcieli zobaczyć... jak dziwo jakieś.
      • triss_merigold6 Re: Rozterki miłosne 23.05.12, 22:59
        I jak precyzyjnie określony czas zdarzenia...
    • aga.doris Re: Rozterki miłosne 23.05.12, 23:09
      Zaczęłam czytać aby wyrobić sobie własne zadnie ale niestety utknęłam na samym początku. Czy ktoś mógłby mi przetłumaczyć następujące zdanie:

      To raczej niewłaściwy wybór mojego tematu do tego głównego wątku, ale kiedy przeglądałam ogłoszenia i to w jaki sposób forumowicze próbują doradzić komuś to napawa mnie małym optymizmem.
    • mama_myszkina Re: Rozterki miłosne 23.05.12, 23:32

      Egzaltacja jak z czytadła 'dla kucharek'. Styl wypowiedzi absolutnie niedopuszczalny. Nie wiem, jakie studia skończyłaś ale nie napawa mnie to optymizmem jeśli chodzi o poziom nauki.

      Nie wiem, co Ci doradzić, bo ciężko mi sobie wyobrazić, że to nie jest zwykłe trollowanie.
    • gabbie Re: Rozterki miłosne 24.05.12, 06:48
      moze i jestes uzależniona od mamusi

      z drugiej jednak strony, z tego co o chlopaku piszesz, to moze mamusia miała rację...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka