red-truskawa
10.01.13, 00:54
ok miesiąca temu opisałam nasza sytuację "małżeńską" forum.gazeta.pl/forum/w,898,141103053,141103053,Rozstanie_2_dzieci_3_latek_i_3_miesieczniak.html
okazało sie ze jest ta 3. potem po 2 tyg była rozmowa, obiecał ze zawalczymy o nas, ze moze jeszcze nie wszytko wygasło z jego strony. 2 tyg było fajnie, na prawde ekstra, ja sie strałam, on sie strał, czułam niepewnosc ale nie szpiegowałam. 3 dni temu dostał sms (cały czas dostawał) i tym razem mnie podkusiło, przeczytałam, był od niej, zobaczyłam zdjecia w komórce. on sie wypierał, przy mnie do niej zadzwonił na moja prosbe i powiedzia ze zrywa kontakt i nadal próbujemy. Chwile póżniej zobaczyłam kolejne stare sms od niej i wtedy on powiedział ze ma dosc, ze odchodzi, ze chciałam prawdy a nie kłamst wiec szczerze mówi, ze ma mnie dosc, ze nie kocha mnie na 99.9%. Bylismy u moich rodziców, nie wyjechał, wrócilismy do domu, znowu powiediał ze dajemy sobie szanse (na moja prosbe aby tak było, chociazy czas abym sie przygotowała logistycznie ze zostane z 2 maleńkich dzieci), utrzymuje ze zerwał kontakt bo ja tak chciałam a on nie, ale ja wiem ze kazdego wieczoru pisza maile. mówi ze pójdziemy na terapie ale on w to nie wierzy, ale przeciez nie jest w stanie przewidziec co bedzie wiec moze sie uda, tyle ze nadal 99,9 ze mnie nie kocha, ze chce mnie zostawic i dzieci tez. Jednoczesnie nie wyprowadza sie, chce seksu, powiedział ze gdybym sie przytuliła to mnie nie odrzuci.
Zaczyna do mnie docierac ze nic z tego nie bedzie, ze nie odzyskam jego miłosci, ze dzieci nie stanowia argumentu aby zawalczyć. Nie stac mnie jeszcze emocjonanie aby poprosic aby sie wyprowadził, kocham go, boje sie przyzłosci, boje sie czy sama dam rade, czy bede potrafiła wychowac dzieci tak, aby nie odczuły jego codziennego braku. Jutro ide do psychologa.
tak bardzo sie boję przyszłosci, boję się ze okaleczę dzieci życiem bez ojca (sama przezyłam rozwód rodziców w wieku 18 lat), ze kiedyś one nie bedą umiały stworzyć normalniej rodziny.
Boję sie jak synek to przeżyje, co ja mu powiem, on swiata poza tatą nie widzi.
boję... czy znajde w sobie siłe aby nie pokazywac dzieciom jak cierpię bo go ciągle kocham. boję sie bo mam prawie 40 lat i do konca życia zostane już sama, ze nigdy już nie znajde żadnego mężczyzny, bo kto umówi sie z matką 2 maleńkich dzieci, która na nic nie ma czasu.
Serce mówi jedno a rozsądek co innego.