antonina321
30.01.13, 11:07
Cześć, mam pewien problem. Mieszkamy z teściami. Chciałabym, żebyście spojrzały na moją sytuację obiektywnie, czy rzeczywiście powinnam martwić się zaistniałą sytuacją, czy może wszystkie moje lęki i spostrzeżenia wynikają z mojej antypatii do teściowej. Ogólnie jest to kobieta, do której nie mogę się przekonać. A dlaczego? Czy normalnym jest, że kiedy z mężem wyjedziemy ona sprząta w naszym pokoju, grzebie w szafkach i przekłada rzeczy? Ostatnio zostawiłam na szafce nocnej stary papier zwinięty w kulkę do wyrzucenia. Kiedy wróciłam z mężem papierek leżał na półce rozłożony.. Poza tym ciągle narzeka mojemu mężowi, że ja to nic nie robię, nie gotuję i w ogóle ale sama nie da mi nic zrobić? Lecz nie to jest najistotniejsze... Głównie chodzi o moją córeczkę, ma niecały roczek. Moja teściowa, gdy mała coś zrobi, czego nie powinna straszy ją słowami: "Zaraz babcia da klapsa!" i lekko ją klepie, oczywiście w żartach, lub robi do dziecka groźne oczy i mówi, że jej nie wolno, że babcia nie pozwala. Kiedy ja mojej córeczce zwrócę uwagę i powiem, że "Nie wolno tak robić", teściowa grozi dziecku palcem i dobitniej do małej mówi "No, babcia nie pozwala! Czemu tak robisz?!" Czy teściowa powinna tak mówić w mojej obecności, co dziecku wolno, a czego nie? I druga sprawa, czy powinnam się godzić, aby mówiła do mnie: "daj dziecku to" lub tamto"? To chyba ja powinnam decydować o tym, co jej dam, a czego nie.. Poza tym chce z dzieckiem jeździć po swoich koleżankach, lub czasem ma takie głupie odzywki typu: "Babcia to się wyprowadza, razem z Zuzią się wyprowadza", lub kiedy siedzę w drugim pokoju i ona wie doskonale, że słyszę mówi: "Rozmawiałam z koleżanką, mówię jej, że Zuzia szaleje i rozrabia, a ona, że mała błyskotliwa po tatusiu." i głupio się śmieje. Proszę poradźcie mi, bo dłużej nie wytrzymam:(