Dodaj do ulubionych

zlosc na coreczke

27.06.13, 02:45
Jestem DDD. Mam fantastyczna 2 letnia coreczke, ktora kocham I uwielbiam. Mamy bardzo mocna wiez, bo jak to zwykle bywa to ja jestem z nia w domu caly dzien. Nie mozemy bez siebie zyc. Zwlaszcza corcia ma przedluzajacy sie lek separacyjny. Nie zostanie z nikim, uwielbia swojego ojca, ale czasem jak ma gorszy dzien to potrafi plakac jak zostaje tylko z ojcem. Musze z nia zasypiac. Zmierzam do tego, ze musze byc z nia na okraglo.
Czasem mnie ponosi np. dzis zasypialam z nia. Sama zasnelam. Potem ok. 22 sie obudzilam, cichutko probowalam wyjsc z pokoju a ona sie obudzila z krzykiem. Zezloscilam sie. Krzyczalam, nie na nia ale ogolnie. Zezlosci nawet walnelam piescia w sciane. Dziecko oczywiscie sie balo. Nie zdarza mi sie to czesto, ale na tyle aby zatruc mi wiekszosc czasu wyrzutami. Ja ja za kazdym razem przepraszam, przytulam, sciskam, caluje,tlumacze, ze to wina mamusi, ze to nie jej wina itp. nie chce zeby potem miala taki dysonas, mamusia kocha, ale bywa agresywna, to moze milosc tak ma wygladac itp.
W jaki sposob madry zniwelowac skutki takich moich agresywnych reakcji, zeby nie zaburzyc coreczki. Czy przytulac, czy wrecz przeciwnie? Czy tluamczyc? Jesli tak to jak?
Ja wie , ze w ogole do takich rzeczy nie powinno dochodzic. Czasem zdolam wybiec do innego pokoju I w innym pokoju wyladowac sie, aby dziecko nie widzialo. Taki jestem nieopanowany choleryk.
Obserwuj wątek
    • lilyrush Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 10:48
      przestań ja kochać tak bardzo i uwielbiać i pokochaj mądrze. Matka, która buduje z dzieckiem, aż taka wieź, ze zostanie z ojcem jest trauma robi swojemu dziecku krzywdę.
      a dodając do tego twoje zachowanie to juz w ogóle szkoda dziecka...
      • dmuchawcelatawce Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 12:55
        "przestań ja kochać tak bardzo i uwielbiać i pokochaj mądrze. Matka, która buduje z dzieckiem, aż taka wieź, ze zostanie z ojcem jest trauma robi swojemu dziecku krzywdę. "

        To znaczy co konkretnie?
        • zuzi.1 Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 13:54
          Po prostu zamiast stworzyc z córką zdrową relację oplotłaś ją swoją opieką jak pająk swoją ofiarę. Tu nie ma już miejsca na relację córki z ojcem. Odseparuj się trochę od dziecka, daj jej troche swobody od Ciebie i wolności, zwolnij miejsce ojcu na budowanie jego własnej relacji z córką a Ty w tym czasie skup się na swojej pracy i hobby. Robiąc to co robisz budujesz niezdrową, mocno zalezną reklację z dzieckiem, ta mała już reaguje płaczem na zostanie przez jakiś czas z ojcem, jak pójdzie do przedszkola, będzie to samo, czyli spazmy, że mamusia ją zostawia w przedszkolu. Takim zachowaniem szkodzisz zarówno dzieku, sobie jak i ojcu. To co budujesz z małą, w takim natężeniu jak to robisz, to jest toksyczna, mocno niezdrowa relacja. Pozwól ojcu na przejęcie czesci opieki nad małą, wychodź w tym czasie z domu, daj się dziecku choc trochę uniezaleznic od Ciebie, pozwól jej na dorastanie, nie zamęczaj jej swoją nadopiekuńczoscią, nie spij z nią w jednym łózku, daj dziecku dojrzewac bez Twojego ciągłego oddechu nad jej głową. Wyluzuj, poczytaj mądre książki i przestań osaczac dziecko Twoją osobą. Wiem, że wydaje Cinsię, że to co robisz to jest dla jej dobra i poczucia jej bezpieczeństwa, ale moim zdaniem przekroczyłas juz w tej relacji zdrowe granice.
          • dmuchawcelatawce Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 14:23
            "Po prostu zamiast stworzyc z córką zdrową relację oplotłaś ją swoją opieką jak
            > pająk swoją ofiarę. Tu nie ma już miejsca na relację córki z ojcem. Odseparuj s
            > ię trochę od dziecka, daj jej troche swobody od Ciebie i wolności, zwolnij miej
            > sce ojcu na budowanie jego własnej relacji z córką a Ty w tym czasie skup się n
            > a swojej pracy i hobby."
            Moim najwiekszym marzeniem jest wyspac sie I skupic na hobby bez ogonka. Tylko jak to zrobic? Dziecko wymaga opieki. Nie mam komu zcedowac tej opieki. Mieszkam za granica. Rodzina meza nie jest zainteresowana pomoca.Jestem sama. A dzieckiem ktos musi sie zajac. Moje hobby sprzed porodu kontynuuje zaocznie ... u boku z coreczka.

            "Takim zachowaniem szkodzisz zarówno dzieku, sobie jak
            > i ojcu. To co budujesz z małą, w takim natężeniu jak to robisz, to jest toksycz
            > na, mocno niezdrowa relacja. Pozwól ojcu na przejęcie czesci opieki nad małą, w
            > ychodź w tym czasie z domu, daj się dziecku choc trochę uniezaleznic od Ciebie,
            > pozwól jej na dorastanie, nie zamęczaj jej swoją nadopiekuńczoscią"
            Bardzo chcialabym jej nie szkodzic moja stala w jej zyciu obecnoscia, sama potrzebuje choc chwilki sam na sam, ale dziecko jest za male aby zostawalo bez opieki.
            Tata przychodzi poznym popoludniem, czasem jeszcze zdola sie z dzieckiem troche pobawic, ale czasem jest padniety ze zmeczenia.

            "nie spij z
            > nią w jednym łózku"
            Nie spie z dzieckiem w jednym lozku.Spie obok lozka na podlodze (tzn. materacu). Dziecko nie usnie samo. Od pewnego juz dluzszego czasu wpada w histerie zostajac samo w pokoju do snu.

            "Wyluzuj, poczytaj mądre książki i przestań osaczac dziecko Twoją osobą.
            > Wiem, że wydaje Cinsię, że to co robisz to jest dla jej dobra i poczucia jej b
            > ezpieczeństwa, ale moim zdaniem przekroczyłas juz w tej relacji zdrowe granice."
            Moze kiedys zdarzy sie cud (jeszcze zanim dziecko dorosnie dosamodzielnosci), ze bede mogla przestac osaczas ja moja osoba I niebede musiala wiecej przekraczas w tej relacji zdrowych granic. Takie moje male ciche marzenie.
            • amb25 Re: zlosc na coreczke 28.06.13, 09:14
              Tez mieszkam za granica.
              U nas dwulatkom przysluguje juz miejsce w przedszkolu. Miejsce w przedszkolu przysluguje dziecku od ok. 1 roku (jak sie nauczy chodzic). Wychodz na plac zabaw do innych dzieci, niech sie przyzwyczaja, moze sa u was miejsca spotkan dla mam z malymi dziecmi?
              Poszukaj jakis znajomych mam w podobnej sytuacji - np. w organizacji polonijnej, formu twojego kraju, imprezie w ambasadzie, szkolce niedzielnej itp. Nie jestes sama w takiej sytuacji. Ktos wtedy bedzie mogl przynajmniej z toba pogadac, moze zostac czasem z dzieckiem.
              Poza tym nie spij z nia razem. Ucz ja spac w swoim pokoju a ty do mez (lozka albo pokoju). Mozesz zaczac od uspiania jej (np. czytajac bajki, spiewajc jej itp) a potem wychodzenia z pokoju :)
              Coreczka bedzie placzem wymuszala twoj powrot, ale ona wie, ze to dziala wiec bedzie to stosowala. Ciebie bedzie bolal jej placz, bo jestes kobieta, a my mamy wbudowane mechanizmy reagowania na placz dziecka. Jesli zaczniesz musisz byc konsekwentna, bo inaczej zmarnujesz swoj czas i dziecka.
              No i ostrzezenie. Uwazaj na agresje. Jesli np. jakis sasiad doniesie, ze krzyczysz na dziecko, ze jestes agresywna itp. mozesz miec duze problemy z pracownikami soacjalnymi albo tymi od ochorny praw dziecka (wlacznie z odebraniem dziecka albo grzywna). Jak duze zalezy od kraju gdzie meiszkasz.
    • blond_suflerka Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 11:27
      DDD mają w sobie nieprzerobiony ból i on jest tak silny, że może powodować napady agresji w kompletnym odłączenie empatii do świadka czy odbiorcy tych napadów.
      Także rozwiązaniem chyba byłoby przepracowanie bólu z dzieciństwa.
      Dodatkowo na bieżąco należy pamiętać o tym, jak sama czułaś się w trudnych chwilach, bezradna wobec niewłaściwego zachowania dorosłych. Warto jak najczęściej myśleć o tym, że coreczka nie jest niczemu winna, jest bezbronną i kruchą istotką i nie wolno robić jej krzywdy. Rozumiem, że ta agresja to pewne automatyzmy, nad którymi trudno Ci zapanować ale w chwilach kiedy emocje opadają to jest czas, żeby podjąć kroki zmierzające do naprawy tego problemu.
      Przepraszanie jest ważne i dobre pod warunkiem, że nie stwarza się systematycznie sytuacji krzywdzących po których się przeprasza. Wtedy to żadna ulga i nauka dla dziecka tylko składowa całego rytmu przemocy.
      • wuika Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 12:36
        Znacie jakieś proste, łopatologiczne sposoby na redukcję takich automatyzmów? Ew. jakaś lektura do polecenia? Nie mam rozeznania, żeby czegoś sensownego poszukać, a może jest to na wyciągnięcie ręki. Mam kilka zachowań, które są po prostu kalką zachowań mojej matki. Mam świadomość tego, że są złe (nie chodzi o jakieś sytuacje przemocowe, czy coś tak krzywdzącego), chciałabym się ich pozbyć, samo uświadomienie sobie tego dużo daje, ale poczucia winy z kolejnego, nawet jeśli zredukowanego ilościowo zachowania - nie usuwa.
        • dmuchawcelatawce Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 12:58
          "Znacie jakieś proste, łopatologiczne sposoby na redukcję takich automatyzmów? '

          Przylaczam sie do pytania.
      • dmuchawcelatawce Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 12:57
        "Rozumiem, że ta agresja to pewne automatyzmy, nad którymi trudno Ci zapanować ale w chwilach kiedy emocje opadają to jest czas, żeby podjąć kroki zmierzające do naprawy tego problemu.'

        Dziekuje za zrozumienie. W rzeczy samej to po prostu automatyzm, nad ktorym bardzo staram sie pracowac, czasem wychodzi I zdolam wybiec do innego pokoju zeby sie wyladowac, ale czasem nie.
        Co masz na mysli mowiac o krokach zmierzajacych do naprawy?
    • angazetka Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 12:35
      Przepraszam, ale gdybym miała takie wybuchy agresji o nic, leciałabym w te pędy do specjalisty, bo to wygląda po prostu źle.
      • tully.makker Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 13:00
        Hmm, niedospana od 2 lat matka, ktora o 22 nie moze w spokoju isc do kibla, to raczej jest sytuacja, ktora z latwoscia moze wygenerowac irracjonalny gniew.
        • dmuchawcelatawce Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 13:02
          '> Hmm, niedospana od 2 lat matka, ktora o 22 nie moze w spokoju isc do kibla, to
          > raczej jest sytuacja, ktora z latwoscia moze wygenerowac irracjonalny gniew."

          Dzieki za zrozumienie. Czlowiek juz sam nie wie co robic. Przed porodem nie mialam takich sytuacji. Mam spokojne zycie z swietnym mezem. To niedospanie daje mi sie we znaki.
        • wuika Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 13:08
          No dobra, jak poszłam do psychologa, żeby się dowiedzieć, jak bardzo wielki mam problem, to się dowiedziałam oczywistości: jestem przemęczona. Cudownie, to wiem. Fajnie też się dowiedzieć, że jeszcze nie jest tak źle, żeby mnie zamykać, czy izolować :> Ale odpowiedzi na pytanie: jak zredukować te automatyzmy, nie dostałam. Znaleźć więcej czasu, więcej spać, etc. Na to każda młoda matka w końcu wpadnie, ale to nie zawsze są rady do automatycznego zastosowania. Moja matka z niektórymi zachowaniami też się nie urodziła, bo nie zawsze robiła to, czy tamto. Wolałabym zawrócić z tej drogi i fajnie, że się na niej nie posuwam, ale jak się cofnąć? Nie jest to takie hop-siup, bo chcę, to się zaraz stanie.
      • dmuchawcelatawce Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 13:00
        "Przepraszam, ale gdybym miała takie wybuchy agresji o nic, leciałabym w te pędy
        > do specjalisty, bo to wygląda po prostu źle. "
        Problem polega na tym, ze musze sobie sama z tym poradzic. Mieszkam za granica, juz mialam kontakt ze specjalista I to byl niewypal. Mysle, ze to kwestia roznic kulturowych.
        • nammkha Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 13:16
          Słyszałam, że istnieje terapia przez skype'a. Wiem to troche dziwne i sama nie wiem czy bym sie na to zdecydowala ale może kilka spotkań chociaż??? Albo jakieś warsztaty jak sobie radziec z emocjami czy cos takiego w polsce w czasie urlopu? No bo samemu to człowiek sobie nie poradzi z takimi rzeczami. Wiem po sobie że czytanie książek o sobie niczego nie zmienia w człowieku.

          Co innego czytanie o wychowaniu dziecka jak sobie poradzić z lękiem separacyjnym dziecka itp. tam powinny być opisane konkretne metody, które można z powodzeniem stosować.
          • verdana Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 13:56
            Radziłabym minimum raz w tygodniu zostawiać córkę na pół dnia mężowi mężowi i wypocząć - iść do kina, spać, do kawiarni z kolezanką. Dziecko płacze? Trudno, przyzwyczai się, lepiej, aby parę razy popakało, niz musiało znosić wybuchy złości matki. Poza tym postaraj sie, aby tak co dwa-trzy dni zostawiać na godzinę dziecko mężowi, on się zajmuje, wychodzi na spacer, Ty sobie czytasz, albo oglądasz serial, albo cokolwiek.
            Nie wszystkie matki są w stanie przebywac nieprzerwanie z małym dzieckiem i nie trzeba byc DDA, aby w pewnym momencie dosawać ataku furii. Tu nie pomoze absolutnie nic, poza czasowym i regularnym odseparowaniem się od dziecka i wypoczynkiem. Jesli macie kasę - wynajmij nianię. Albo dziecko powinno iśc do żłobka czy przedszkola.
            Lęk separacyjny? Trudno - dla dziecka lepsze jest zmmaganie się z lękiem separacyjnynym , zwylke szybko mija, niż matka - furiatka.
            • dmuchawcelatawce Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 14:29
              "Radziłabym minimum raz w tygodniu zostawiać córkę na pół dnia mężowi mężowi i w
              > ypocząć - iść do kina, spać, do kawiarni z kolezanką. "
              Zostaje minimum raz w tygodniu z ojcem na 2,3 godzinki, nie ma wyjscia, czasem musze zrobic zakupy, cos zalatwic, cos ogarnac, a moim ruchliwym dzieckiem u boku trudno pewnych rzeczy dokonac. Niestety nie ma mowy o swawolach jak kino czy kawiarnia. Zawsze sa to obowiazki.
              Nie mamy kasy na nianie. Niestety. Chcemy aby w przyszlym roku poszla do przedzzkola, ale martwi mnie ten lek separacyjny. Moej dziecko to tez temperamencik ma I jak jej cos niepasuje to rozstawia krzykiem wszystkich po katach.
              • nammkha Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 14:56
                Tak mi to brzmi jakbys nie miała zbyt wiele do powiedzenia kiedy mała płacze. Płacze trudno, nie można zawsze jej ulegać. A czy to nie jest trochę tak, że hodujesz trochę takie dziecko, któremu chcesz wynagrodzić coś czego sama nie dostałas? To nie jest zdrowe. Tak samo jak zbyt bliska więź z dzieckiem. Oczywiście twoje dziecko jest na tyle małe, że jesteście jeszcze bardzo bliskie i potrzebne sobie, ale żeby to się nie przerodziło w takie bycie najlepszymi psiapsiółkami...;P
                • nammkha Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 14:57
                  Acha no i w tym wieku dziecko powinno już umieć samo zasnąć, popracuj nad tym:)
                • milamala Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 15:05
                  "A czy to nie jest trochę tak, że hod
                  > ujesz trochę takie dziecko, któremu chcesz wynagrodzić coś czego sama nie dosta
                  > łas? "

                  Wiesz, chyba troche tak, nawet na pewno tak.

                  "ale żeby to się nie przerodziło w takie bycie najlepszymi psiapsiółkam
                  > i...;P "
                  Ja generalnie zawsze mialam reke do dzieci, dzieki mnie lubily. Nigdy nie musialam zadnemu rozkazywac a zawsze mnie sluchaly. Teraz mam wlasne dziecko I moze tak sie zdarzyc jak mowisz. Nadzieja jest w tym, ze moja corcia jest istota wysoce niezalezna I tak jak sama odstawila sie od piersi, jadania papek itp. dzieciecych zwyczajow, tak kiedys odstawi mamusie.
                  Ale jak narazie komitywa troche przymusowa ze wzgledu na brak zmiennika w opiece pomiedzy name kwitnie.
                  • morekac Re: zlosc na coreczke 28.06.13, 08:54
                    Nadzieja jest w tym, ze moja corcia jest istota wysoce niezalezna I tak jak sama odstawila sie od piersi, jadania papek itp

                    Może jest niezależna, a może ty boisz/unikasz/nie umiesz postawić jej granic.
              • alinawk Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 15:44
                > ale martwi mnie ten lek separacyjny.

                Kobieto, ale twoja córka ma tylko dwa lata! Dopiero dwa lata! W tym wieku to całkiem normalne. U mojej córki było tak samo: mamusia i mamusia, dosłownie przyklejona do mamusi, jak ktoś obcy się zbliżał to się robiła sztywna i przyklejała się do mojej nogi, o zadnych zabawach z dziećmi mowy nie było. Odmieniło jej się cudownie w wieku tak około czterech lat - samo. Na placu zabaw potrafiła zaczepić obce dziecko starsze o parę lat ze słowami: hej, pobaw sie ze mną. W przedszkolu zero problemów i żadnych płaczów (ale poszła w wieku czterech lat). Teraz ma dziesięć lat, sama chodzi do szkoły, umawia się z koleżankami, a mamusia poszła w odstawkę :)
                Także nawet się nie obejrzałam, a tyle czasu już minęło... A przecież dopiero miała dwa lata...
                Jest chyba najbardziej samodzielna z moich dzieci, chociaż chyba najbardziej rozpieszczana i traktowana opiekuńczo przeze mnie (no wiadomo, tamte starsze juz mnie tyle nie potrzebowały). I wcale jej to nie zaszkodziło, chociaż uczuciowo dostawała to co chciała. Chciała mamusi do usypiania - to była mama. Tata miał myć głowę czy czytać książeczkę - to był tata.
    • sorvina Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 15:07
      DDD/DDA gdy sami zostają rodzicami, mają często pragnienie by dać dziecku to czego sami nie dostali - być rodzicem idealnym, ale robią to tak jak robili wszystko całe życie - zgadując co jest normalne. Rodzice ignorowali ich uczucia i potrzeby, zostawiali samemu - to pewnie dobre jest bycie z dzieckiem 24h na dobę nawet gdy wyrośnie z wieku niemowlęcego. Rodzice na nic się nie zgadzali, ignorowali potrzeby? To będą skakać wokół dziecka by nigdy niczego mu nie brakło. Ale w ten sposób robią mu krzywdę. Dziecko nie potrzebuje idealnych rodziców, tylko wystarczająco_dobrych. Ludzkich. Takich, którzy dbają też o siebie, stawiają granice i pokazują, że nie wszystko można mieć, teraz, zaraz, pewnych rzeczy w ogóle. To dla dziecka ważna lekcja radzenia sobie z frustracją, wychodzenia ze stanu przekonania, że jest wszechmocnym pępkiem świata, do nauki budowania relacji - proszenia, negocjowania, a coraz częściej uczenia się radzenia sobie niezależnie od rodziców. Pewnie, że w trakcie procesu będą nie raz nieszczęśliwe, warto pomóc im się uporać z emocjami nazywając je, pomóc szukać rozwiązań np. mama wychodzi i zostawia misia. Jednak nie ulegać. Jeśli będzie się to działo w oparciu o wiedzę o okresach rozwojowych dziecka i z wyczuciem wynikającym z przerobienia własnych demonów dzieciństwa, to wszystko będzie dobrze.
    • lilith76 Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 15:58
      Mam podobny problem, z jakimiś drobnymi różnicami - mieszkam z 3,5 letnim dzieckiem sama, ono widuje się z ojcem kilka dni w miesiącu (tak, wtedy wypoczywam), lubi ludzi, potrafi z nimi samo zostać, dziecko jest żywe, ruchliwe i miewa napady histerii, bo stawiam granice (normalka).

      Tylko jak radzić sobie ze złością, która się we mnie magazynuje? Staram się przy dziecku być spokojna i opanowana, nie podnosić głosu (nie zawsze się udaje). Tylko, że ta złość - nie na dziecko, na jego zachowanie wynikające z jego etapu rozwoju - kumuluje się i dokłada kostka po kostce. I czasem eksploduję. Albo czuję jakby miała w środku kupę gruchoczącego złomu.
      Jestem introwertyczką, która nauczyła się tłumić złość i cierpiała przez to na choroby somatyczne i depresje. Nie mam pojęcia jak zdrowo przeżywać złość. Jak się jej pozbywać, nie raniąc siebie, czy otoczenia?

      To bluźnierstwo, ale czasem czuję się jak... w związku przemocowym. Roztrzęsiona, zwracająca uwagą na ton głosu dziecka, czy - gdy powiem "nie" - aby będzie ok, czy będzie znowu 20 minut wrzasku i płaczu.

      Może pisze dlatego, że moje dziecko ma takie fazy co kilka miesięcy. Skok rozwojowy? Teraz właśnie - nie ma dnia bez 1-4 ataków histerii.

      Też się boję, że będę matką ambiwalentną.
    • lilith76 Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 16:03
      I może też w temacie:
      Jak nauczyć dziecko mądrego radzenia sobie ze złością?
      Pozwalać jej wykrzyczeć się, wypłakać i przytulać po wszystkim? Na razie tak robię. Nie chcę by miała w życiu takie problemy ze złością jak ja.
      • nammkha Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 16:31
        Jak nie chcesz żeby miała kłopoty z przeżywaniem emocji to lepiej swoje napraw. dziecko się uczy poprzez obserwacje, nasladowanie, a czasami nieswiadomie przejmuje zachowania rodziców. Więc najlepszym rozwiązaniem bedzie nauczyć się wyrażać własne emocje.
        A jak? Najłatwiej na terapii.
      • pade Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 23:51
        Sa takie książeczki Gdanskiego Wydawnictwa Psychologicznego dotyczace róznych emocji. O zlości też są. Warto przeczytać, komentarze na końcu ksiązki przydadzą się i rodzicom i dzieciom:D
        I jeszcze polecam to:
        www.abcbaby.pl/?id=149&page=Structure&problem=z%B3o%B6%E6++-+jak+j%B1+zrozumie%E6%2C+jak+sobie+z+ni%B1+radzi%E6
        i to:
        www.swierszczyk.pl/dla-rodzicow/lekcje/jak-pomoc-dziecku-radzic-sobie-z-uczuciami.html
        www.zakamarki.pl/index.php/uczucia-co-to-takiego.html
        Mam, czytałam, czytała córcia, te książeczki naprawdę pomagają.
    • anaisanais Re: zlosc na coreczke 27.06.13, 22:57
      staraj sie kontrolowac swa zlosc. nie ma nic zlego w tym ze sie zloscisz, takie bycie non stop z dzieckiem jest meczace, kazdy by chcial odetchnac.
      ale jak czujesz jej naplyw to wyjdz i powkurzaj sie i wroc spokojna, nawet jak mala troche poplacze
    • mamasiasiulki Re: zlosc na coreczke 28.06.13, 13:15
      Weźże Dziewczyno nie czytaj nawet tych bredni, które tu się pisze... Ty konkretne pytanie zadałaś, a odpowiedzi masz głównie na temat tego, że...masz się nie zajmować dzieckiem... Że je "osaczasz". Osaczać to można siedmio, ośmiolatka, fundując mu nasze ambicje, na które on nie ma ochoty, kontrolując i tp. Dwulatek ciągle jeszcze pragnie pełni uwagi Rodzica i jego całego czasu (każda książka z psychologii małego dziecka...). Ale tu sami eksperci przecież... Porażka. Mnie zjechano tu kiedyś za nauczanie niespełna dwulatki czytania metodą Domana, bo "takie dziecko nie musi umieć czytać". No i co, że nie musi??? Skoro chce i lubi, to mam jej odmawiać? Nieraz wcześniej siadała z bajką i "czytała" po swojemu: "I, u, yyy, my, my, haj!" :-)

      Moim zdaniem niepotrzebnie wiążesz własną złość i wybuchy (skoro - jak twierdzisz - są raczej rzadkie) ze swoimi doświadczeniami (DDD). Każdy ma prawo czasem się wkurzyć - grunt to nie wrzeszczeć na dziecko "byle jak" i na całą mordkę. Mnie też zdarza się na Młodą krzyknąć (22 m-ce, fantastyczna, ale "z charakterkiem"), ale krzyczę zawsze "na temat", np. "Gosiu, jest noc, teraz się śpi, mama jest zmęczona i chce spać, proszę, żebyś natychmiast przytuliła misia i spróbowała zasnąć", albo coś w stylu: "rozumiem, że jesteś wściekła, chętnie zostałabym z tobą tu dłużej, ale umoczyłaś się skacząc po kałużach i musimy iść do domu, bo się rozchorujesz", tyle, że podniesionym głosem. Robię to na tyle rzadko, że robi na Małej niezłe wrażenie.

      A kiedy pękam ze złości wyobrażam sobie, że jestem takim szybkowarem i cała para wychodzi mi uszami ;-) Też działa.

      Myślę, że tłumaczenie, że "to wina mamusi" nie jest dobrym pomysłem - sieje zamęt. Ja po prostu już krzycząc mówię "Gosiu, jestem na Ciebie wściekła, zachowałaś się bardzo brzydko" i td. Dziecko w tym wieku świetnie rozumie słowa, ale raczej kiepsko - emocje, nawet własne. Jeśli mama krzyczy, później przeprasza i tp. to nie rozumie, o co chodzi i tylko bardziej czuje się niepewnie.

      A co do czasu: a nie możesz zostawić dziecka raz na jakiś czas w jakimś klubie malucha? Najpierw pochodzić z Nią, a później ją zostawić, a samej odpocząć? Mnie dobrze zrobił powrót do pracy - tu odpoczywam ;-p
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: zlosc na coreczke 30.06.13, 17:31
      dmuchawcelatawce napisała:

      Ja ja za kazdym razem przepraszam,
      > przytulam, sciskam, caluje,tlumacze, ze to wina mamusi, ze to nie jej wina itp
      > . nie chce zeby potem miala taki dysonas, mamusia kocha, ale bywa agresywna, to
      > moze milosc tak ma wygladac itp.
      > W jaki sposob madry zniwelowac skutki takich moich agresywnych reakcji, zeby ni
      > e zaburzyc coreczki. Czy przytulac, czy wrecz przeciwnie? Czy tluamczyc? Jesli
      > tak to jak?

      Oczywiście takie wybuchy gniewu czy złości przy dziecku czy wobec niego mogą się zdarzyć. Z różnych powodów i one dla mojej wypowiedzi nie mają znaczenia. Może to być z powodu złych wzorców i doświadczeń (DDA) niewyspania i przeciążenia, charkteru i osobowości, sytuacyjnie itp.
      Ważna dla dziecka jest późniejsza reakcja. Dlatego nie powinna być chaotyczna. Nie powinno być najpierw gniew a potem nagle przytulenie. Najpierw złość z potem od razu czułość. Dziecko zaczyna mieć sprzeczne komunikaty, zaczyna być zdezorientowane. Nie wie na jaką reakcję ma się nastawić. Dlatego zawsze w takich wypadkach warto dziecku rzeczowo wyjaśnić powód gniewu oraz jeśli potrzeba ( bo nie zawsze tak jest, czasem gniew jest uzasadniony ) przeprosić. Potem zająć się uczuciami dziecka, jakich doświadczyło z powodu Pani złości. To może być lęk, smutek, też złość.
      Takie reakcje jak opisane przez Panią raczej nie pomagają. Są nagłe i sprzeczne, a podyktowane są Pani poczuciem winy. Wybuch, już trudno , nastąpił. Spokojnie należy przyjąć konsekwencje i postępować jak wyżej napisałam. Agnieszka Iwaszkiewicz

      • danaide Re: zlosc na coreczke 03.07.13, 03:01
        Jedno hasło, ale najważniejsze: emocje (także złość) są ok, zachowania niekoniecznie.

        Ja córeczkę przepraszam. Ale nie za złość, tylko za zachowania, które są nie fair, jeśli się takie trafią. I mam nadzieję - bo żaden ekspert na razie mi tego nie potwierdził - że tak powinno być.

        Resztę, z uwagi na porę na razie hasłowo:
        - śpij z dzieckiem;
        - koło 2 lat jest chyba tzw. drugi lęk separacyjny, którego dobre przejście (dobre to znaczy jakie?...=) powoduje np. że dziecko będzie gotowe na oddzielenie się od matki (i np. przedszkole - co nie znaczy, że nie popłacze wtedy czy nie ulegnie zbiorowej histerii, jako moja=)
        - poszukaj sal zabaw/kawiarni/fundacji, gdzie dzieci bawią się wspólnie z mamami lub osobami trzecimi. W miarę możliwości postaraj się być obserwatorem tego co robi mała. Ja zaczęłam gdy miała 9 miesięcy, i od ok. 2-latki usłyszałam kiedyś w takim miejscu "Mama ma iść na kawę!!!".
      • danaide Re: zlosc na coreczke 05.07.13, 22:16
        I jeszcze jedno - nie zgadzam się z p. ekspert, że powody nie mają znaczenia. Piszesz: "złość na córeczkę", ale to jest odreagowywanie złości na coś innego - na co? Masz jakieś lęki, problemy i POTRZEBY, które musisz jasno zdefiniować, a potem zaspokoić, by minęła Ci złość, a z nią - odreagowywanie. Oczywiście - pojawią się inne potrzeby, a wraz z ich niezaspokojeniem - lęki, ale im szybciej będziesz je określać tym mniejsze ryzyko wybuchu. Jesteś zmęczona, ale teraz dociera do mnie, że to także ciężar odpowiedzialności i częściowej (masz tego męża, jednak) bezradności wynikających z osamotnienia w macierzyństwie. Jak ktoś ładnie powiedział: do wychowania dziecka potrzeba wioski, a Ty jesteś w obcym kraju sama z dzieckiem. Tak, niedosypiasz, ale piszesz posty po nocy, czemu? Bo to nie jest zwykłe niedospanie, to jest już takie, że w czasie w którym powinnaś spać dalej nie śpisz, bo się gryziesz.

        Ktoś na "w" pisał coś o automatyzmach. Wiem o co chodzi, też to miałam, w dużej mierze automatyczne zachowania wiążą się z automatyczną okolicznością. Pierwszy przykład z brzegu: syf a chacie. Mam syf - leci krytyka (matka, eks). Syf idzie za dzieckiem, normalka. Reakcja - stres (bo matka, bo eks). Stop. Dwa lata się przestawiałam, aż doszłam do etapu, w którym "przewróciło się, niech leży" jest moją codziennością i wolę wyjść z dzieckiem do parku i półbrudne i zadowolone położyć spać. Nie umiesz zmienić faktów zmień nastawienie. Do okoliczności.

        Jest jeszcze automatyzm krzyku, jeśli ktoś coś wie o tym, chętnie poczytam=)

        Mam nadzieję, że niczego nie poplątałam, mam cd kolacji w przygotowaniu=), ale może tęższe w rozwalaniu takich mechanizmów głowy się wypowiedzą.

        PS ja w ogóle po trzech latach wiem trzy najważniejsze rzeczy, z czego dwie są w tym poście, a 3cia to czytajcie J. Juula.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka