alagas
23.11.13, 17:02
Dostało mi się tutaj kiedyś, bo szukałam najlepszego rozwiązania, nie chciałam trafić do przypadkowego, pierwszego lepszego psychologa czy terapeuty. Właśnie niedawno dowiedziałam się od znajomej jak skończyła się jej sesja terapeutyczna.
Znajoma od 5 lat walczy z nowotworem. Było chwilowe zaleczenie, potem nawrót choroby, kolejne etapy leczenia, raz było lepiej, raz gorzej, przerzuty, cudowne cofanie się choroby. Te 5 lat walki dla całej rodziny jest niesamowita traumą, zwłaszcza, że jej matka mniej więcej w tym samym wieku zmarła na ten sam nowotwór. Wszystko podporządkowane jest jej leczeniu, huśtawka nastrojów dotyczy nie tylko jej, ale również całej rodziny. Dorastający, obecnie 16-letni syn zaczął, się buntować, uciekać z domu, brać narkotyki. Dodatkowa trauma. Ostatnio z jej zdrowiem jest coraz gorzej. Z psychiką fatalnie. Postanowiła więc pójść do psychologa. Wyrzuciła z siebie wszystko, otworzyła się na wylot, wypłakała, wykrzyczała, czekała wsparcia, otuchy, pomocy. A pani psycholog wysłuchała w milczeniu, po czym wyjęła kartkę i ołówek i powiedziała: "proszę namalować jak pani sobie tę chorobę wyobraża". Następne, co się wydarzyło, to było trzaśnięcie drzwiami gabinetu. Oburzenie jej trwa do dziś. I kompletny brak wiary w jakąkolwiek terapię psychologiczną.