Dodaj do ulubionych

Co robić?

17.04.14, 18:19




Co robić?
zmeczonadogranic1988 17.04.14, 18:08
Hej. Mam duży problem życiowy i nie mam z kim o tym pogadać. :(. Mam prawie 26 lat, skończone studia, niezła prace (choć smieciowa umowa), pasje. Mam tez faceta. Tego samego od 5 lat. I z nim mam problem. Facet tez po studiach, pracuje w wolnym zawodzie, ma szanse na duża karierę. Prace dostał po znajomosci- tata mu pomógł ale kuz widać ze sobie radzi i zrobi karierę. Ja pochodzę z małego miasta, do tego przyjechałam na studia i zostałam. Wynajmuje z koleżanka mieszkanie. On jest rdzennym mieszkańcem tego dużego miasta, pochodzi z zamożnej rodziny, wciąż mieszka z rodzicami w ich willi (ma tam wydzielone dwa pokoje z łazienka), ma samochod do dyspozycji, ich gosposia mu sprząta, pierze, prasuje, je z nimi posiłki, kupują mu ubrania, sprzęt sportowy, jeździ z nimi na wypasione wakacje etc. Ze mną spotyka sie czasem wieczorem w tygodniu - nie za czesto bo ja mam swoje zajęcia, on dodatkowo jeździ na tenis czy kosza z kolegami. W weekendy spotykamy sie z reguły w sobotę wieczorem albo w niedziele, czasem u mnie nocuje. Tez nie w każdy weekend bo ja jeżdzę do rodziców a on czesto ma plany ze swoją rodzina - wyjeżdżają na weekendy, etc. On swoją pensje wydaje wyłącznie na przyjemności, paliwo i telefon, ja muszę za swoją sie utrzymać. On zapewnia, ze mnie kocha i wiąże ze mną swoją przyszłość. Jednak nawet na wakacje jeździ z nimi. Teraz on szuka mieszkania - rodzice chcą zeby sie usamodzielnił i kupują mu lokal i wyznaczyli kwotę jaka na to mieszkanie przeznacza. On chce w centrum, w najlepszej, zabawowej okolicy, wiec będzie to małe, kawalerskie mieszkanko dla jednej osoby. O wspólnym mieszkaniu nie wspomina. Ja chciałabym juz stabilizacji jakiejś, choćby zaręczyn, jakiejś, nawet odległej, dart ślubu, wspólnego życia. Moi rodzice tez powoli zaczynaja pytać co dalej. Ostatnio przy okazji tego mieszkania zapytałam czy nie zamieszkamy razem- jestem tez zmęczona współlokatorami, etc. Nie, on nie chce. Chce mieszkać sam, nacieszyć sie niezależnością, odpowiadać tylko za siebie. Była awantura, zadałam pytanie o wspólne zycie, zaręczyny. Wiem, błąd. Mieliśmy potem kilka tygodni kryzysu. Potem wróciło do normy. On dalej zapewnia, ze kocha ale mieszkać razem nie chce, a plany na wspólna przyszłość ma ale na razie mgliste i odległe. Meczy mnie to. Kocham go bardzo ale ile można czekać. Juz myślałam nawet o kontrolowanej wpadce ale on strasznie sie pilnuje o musialab chyba prezerwatywę przekłuć :(. Ma jakaś obsesje - moze dlatego ze ma bardzo dużo młodsze rodzeństwo - kilkanaście lat młodsze i wspoluczestniczyl od początku w jego wychowaniu. On jest z bardzo rodzinnej rodziny - wszystko robią razem, trzymają sie razem, razem spędzają czas. Mnie traktują uprzejmie, miło i z dystansem. Raz zaprosili mnie na urlop, pojechałam, było miło ale wiecej zaproszenie sie nie powtórzyło. Do domu do niego tez nie chodzę za czesto - on nie zaprasza a mnie sie głupio wpraszac. Moi rodzice go lubią i jak czase jedziemy razem to jest super ale powoli pytają o dalsze plany. Jego rodzice, jak juz mnie widza to sa sympatyczni, uprzejmi. Co robić? Jak go przekonać do dalszych kroków?
Obserwuj wątek
    • enith Re: Co robić? 17.04.14, 18:44
      "Co robić? Jak go przekonać do dalszych kroków?"

      Nijak. Pan zgodnie z prawdą powiedział, że: "Nie, on nie chce. Chce mieszkać sam, nacieszyć sie niezależnością, odpowiadać tylko za siebie."
      Ty jesteś na etapie kolejnego kroku, konkretnych deklaracji, zaręczyn, wspólnego zamieszkania, on: "plany na wspólna przyszłość ma, ale na razie mgliste i odległe."

      No chyba jaśniej się nie da. Macie kompletnie rozbieżne wizje związku. Tego się nie da pogodzić i nie ma co się dalej szarpać. Jeśli ty nie jesteś skłonna czekać nie wiadomo ile (bez żadnej w sumie gwarancji na wspólną przyszłość), a on nie myśli w ogóle o zacieśnianiu więzi, czas się kulturalnie rozstać i szukać partnera o zbieżnych z twoimi oczekiwaniach. Przykro mi.

    • triss_merigold6 Re: Co robić? 17.04.14, 18:46
      Nijak. Jesteś kryzysowa narzeczoną. Zostawi Cię bez mrugniecia okiem jak tylko zechce stabilizacji.
      • aqua48 Re: Co robić? 17.04.14, 18:59
        Nic nie rób, poza zmianą partnera. Nie wiąż przyszłości z tym mężczyzną, on nie rokuje dobrze.
    • asiek25 Re: Co robić? 17.04.14, 18:58
      > On zapewnia, ze mnie kocha i wiąże ze mną swoją przyszłość.
      > Chce mieszkać sam, nacieszyć sie niezależnością, odpowiadać tylko za siebie.

      Widzisz w tym sprzeczność? Z jednej strony zapewnia Cię, że jesteś tą jego jedyną, z drugiej strony absolutnie nie chce bliskości z Tobą. Biorąc pod uwagę, że słowa niektórym przychodzą łatwo, ale to podjęte działania świadczą o prawdziwych chęciach i zamiarach, obstawiam że pan jednak albo przyszłości z Tobą jednak nie planuje, albo jest to przyszłość baaaaaaaardzo odległa i mglista, bo być może nie dojrzał jeszcze do zakładania rodziny.


      > Była awantura, zadałam pytanie o wspólne zycie, zaręczyny. Wiem, błąd.

      Dlaczego błąd? Błędem może było to, że była awantura, ale nie to, że dopytujesz o to co dalej. Masz prawo chcieć już ułożyć sobie życie, pójść dalej w Waszej relacji, tym bardziej że spotykacie się już 5 lat.


      > Juz myślałam nawet o kontrolowanej wpadce ale on strasznie sie pilnuje o musialab chyba prezerwatywę przekłuć :(

      Nawet nie myśl o takim sposobie zatrzymania go! Po pierwsze dziecko to nie zabawka i nie służy do zaspokajania Twojej potrzeby bycia z tym panem. Takie pomysły świadczą albo o Twojej niedojrzałości w tej kwestii, albo o jakiejś sporej desperacji. Po drugie nie masz żadnej gwarancji, że dziecko go przy Tobie zatrzyma i zmobilizuje do bycia razem. Zresztą po co Ci taki związek, w którym mężczyzna jest z Tobą z powodu dziecka, a nie z chęci bycia razem?


      > Co robić? Jak go przekonać do dalszych kroków?

      Nie przekonuj, już próbowałaś i nic to nie dało. Ale zastanów się ile jeszcze możesz na niego czekać. Możesz sobie wyznaczyć jakąś granicę w czasie, możesz mu nawet o tym powiedzieć, ale jeśli nic się do tego czasu nie zadzieje, to może warto odpuścić i poszukać kogoś, kto dojrzał już do prawdziwego i poważnego związku?
      • zmeczonadogranic1988 Re: Co robić? 17.04.14, 19:08
        No właśnie w trakcie kryzysu miedzy nami jak rozmawialiśmy przekonywał mnie, ze jestem dla niego najważniejsza i to ze nie chce mieszkać razem nie jest związane ze mną tylko po prostu chce pomieszkać i pożyć samodzielnie a nie od razu od mamy i taty i trójki rodzeństwa w następne zycie rodzinne. Widzę tez ze zachwycił go styl życia wsród kolegów i szefów w pracy. Jak pisałam to wolny zawód i w jego środowisku jest pełno młodych, dobrze zarabiających, dobrze sie bawiacych, bez zobowiązań. :(. Imprezy, weekendy na windsurfingu albo snowboardzie, markowe ubrania, dobre auta, żadnych zon, dzieci i rat we franku. Taki styl :(. I jemu sie to podoba. Jak z tym konkurować? Ech...
        • sea.sea Re: Co robić? 17.04.14, 19:17
          > po prostu chce pomieszkać i pożyć samodzielnie a nie od razu od mamy i taty i trójki
          > rodzeństwa w następne zycie rodzinne

          To akurat jest dla mnie dość zrozumiałe. Tylko, że to spokojnie może potrwać przez najbliższych 5 lat, jak nie dłużej. W końcu nigdzie mu się nie spieszy, zegar biologiczny mu nie tyka, spokojnie może żyć bez zobowiązań przez najbliższych 10 lat i nic mu nie ubędzie. Faktycznie, po co młodemu facetowi żona, dzieci i zawracanie dupy, że znowu gdzieś wyjeżdża, albo że za późno wrócił :/
    • sea.sea Re: Co robić? 17.04.14, 19:02
      Obawiam się, że możesz być tak zwaną "kryzysową narzeczoną". Na czas studiów byłaś ok, ale teraz, kiedy chłopak zwęszył karierę i sukcesy, mógł sobie pomyśleć, że stać go na więcej. Na przykład na dziewczynę, która odnosi podobne sukcesy, albo jest równie dobrze sytuowana. Gdyby z Tobą zamieszkał, zaczął się jakoś deklarować - przymknąłby sobie tę furtkę i trudniej by mu było wylogować się z tego związku. Teoretycznie jest też opcja, że on Cię kocha, ale za to jego rodzice uważają Wasz związek za mezalians i tolerują go tylko dlatego, że on się na razie nie deklaruje i utrzymuje ich w przekonaniu, że jest z Tobą dla rozrywki, ale się rozgląda za kimś bardziej na swoim poziomie :/

      O ile nie dziwi mnie, że chłopak tuż po studiach nie myśli jeszcze o ślubie, tak fakt, że kupuje kawalerkę w zabawowej okolicy i ani miauknie o mieszkaniu razem, jest dla mnie dość znamienny. Chłopak chce się wyszaleć i przypuszczalnie planuje, że potrwa to jakiś dłuższy czas. Gdyby było inaczej, nie opłacałoby mu się kupować tej kawalerki. Bo jakoś nie widzę oczyma duszy, jak on po roku chybcikiem sprzedaje czy wynajmuje wychuchane mieszkanko, bo już się nacieszył wolnością i chce się ustabilizować.

      Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to udowadnianie mu w najbliższym czasie, że jesteś świetną dziewczyną, że też Cię stać na sukcesy, że ledwo się opędzasz od facetów i że generalnie drugiej takiej nie znajdzie. Jak się poczuje niepewnie, to może dojrzeje do decyzji konkretniejszego "zaklepania" Cię sobie. Absolutnie nie wyciągałabym teraz karty "deklaracja lub rozstanie" - bo możesz się niemiło zdziwić :/
    • enith Re: Co robić? 17.04.14, 19:11
      I jeszcze jedno. Nie popełnij błędu, który popełniły setki, jeśli nie tysiące kobiet przed tobą, czekające na to, aż niezdecydowany partner w końcu się zdeklaruje i marnujące nierzadko wiele lat na związek, który nie rokuje. Zgadzam się z radą Asiek, by wyznaczyć sobie jakiś konkretny termin, do którego oczekujesz konkretnej deklaracji od partnera, ale absolutnie go o tym nie powiadamiaj. Moja kuzynka popełniła ten błąd i gdy termin przyszedł, pan dał jej pierścionek, okazało się, że wyłącznie po to, by zamknąć dziewczynie usta na kolejne trzy lata takiego radosnego bujania się za rączkę. I tylko po to, by rzucić dziewczynę po 9 wspólnych latach i ożenić się z inną w niecały bodajże rok po rozstaniu.
      U was nie musi tak być, oczywiście. Ale jak zacytowałaś swojego partnera od pięciu lat, że on chce się bawić i korzystać z życia, mając mgliste lub, co bardziej prawdopodobne, żadnych planów związanych z tobą, stanął mi przed oczami eks mojej kuzynki. To, że facet ją rzuci, ja wiedziałam jakieś 4 lata przed wydarzeniem, ale zakochanej dziewczynie nie dało się przemówić do rozsądku.
    • triss_merigold6 Tak serio 17.04.14, 19:55
      Tak serio, nie obraź się ale niezbyt do siebie pasujecie.
      Absolutnie mnie nie dziwi, że facet krótko po studiach, ustawiony i z jakąś kasą chce pożyć swobodnie i nie planuje stabilizacji w najbliższym czasie. Jemu się nigdzie nie spieszy, a otoczenie ma na tyle atrakcyjne, że wizja mieszkania razem czy ślubu, z tym nie wygra.
      Ty jesteś z małego miasta i czasu nie masz, bo albo się ustawisz w tym dużym mieście tj. wyjdziesz za mąż, albo za parę lat wrócisz do rodziców albo będziesz jeszcze długo wynajmować ze współlokatorami i w wieku 30 lat czuc się jak na koloniach.
      On ma zaplecze, Ty nie. Z perspektywy jego rodziców - nie jesteś żadną partią.
      Z jego perspektywy - teraz pewnie Cię darzy jakimś uczuciem, przyzwyczaił się, ale nie ma ochoty osiadać. Jesli będzie miał ochotę, to za parę lat na kiwnięcie palcem znajdzie inną, niekoniecznie rówieśnicę. W jego środowisku nikt kto nie musi, nie żeni się przed 30-tką. Po 30-tce się żenią, owszem, ale nie z pannami od czasu studiów.
      • allegra1002 Re: Tak serio 17.04.14, 20:16
        Matko jedyna! ;-) jakby to pisała kobieta 45 letnia to mogłabym zrozumieć że jest "zmęczona do granic" że chce stabilizacji, ułożyć sobie wreszcie życie itp. Ale 26 letni pisklak?! dziewczyno! spójrz na swój "problem" z całkiem innej perspektywy i zmień priorytety! Masz dopiero 26 lat, najpiękniejszy czas, rozkwit młodości, czas i pora na kosztowanie tej młodości, przywilejów jakie ze sobą niesie.Wykorzystaj to teraz, bo teraz jest czas na to, rozwijaj pasje, korzystaj z wolnego czasu, baw się, nawiązuj przyjaźnie, znajomości, rób to co lubisz, a czego nie da się już robić gdy ma się rodzinę, małe dzieci, obowiązki.Ja się wcale nie dziwię i nie potępiam Twojego feceta. Postępuje słusznie i lojalnie. Nic Ci nie obiecuje, do niczego nie zmusza, daje Ci tyle ile w/g niego dać może.Ciesz się tym co masz, czekaj na więcej ale jeszcze nie teraz i niekoniecznie z nim. Na siłę nic nie wymusisz a podstęp może obrócić się tylko przeciwko tobie.Wszystko ma swoje miejsce i czas . Nie zmieniaj na siłę kolejności. ;-)
      • best_bej Re: Tak serio 20.04.14, 11:22
        triss_merigold6 napisała:
        > Ty jesteś z małego miasta i czasu nie masz, bo albo się ustawisz w tym dużym mieście tj. wyjdziesz za mąż, albo za parę lat wrócisz do rodziców albo będziesz jeszcze długo wynajmować ze współlokatorami i w wieku 30 lat czuc się jak na koloniach.

        tak bo jedynym możliwym życiowym suksesem dla dziewczyny z małego maista jest wyjście za mąz za chlopaka z Warszawy. reszta opcji to porażka życiowa na całej linii.

    • blond_suflerka Re: Co robić? 17.04.14, 20:43
      Ciekawy jest Twój post. Opisałaś jego-dokładnie, siebie-też a o Was są dwa zdania. Ze czasem spędzacie wieczory w tygodniu a także część weekendów(też od wieczora) plus jakieś tam wspolne noce. I to jest relacja, która generuje pragnienia o wspolnym mieszkaniu?
      Ani słowa o tym jak bardzo się kochacie, ile macie wspolnego, co lubicie razem robić, jak się wspieracie, co daje Wam radość z tych wspolnych rzeczy.
      Wygląda na to, że tych wspolnych spraw jest niewiele. Jest pewnie seks i jakieś tam rozmowy ale chyba w 90% Wy się rozmijacie. On ma swoje sprawy a Ty swoje.
      Ty chcesz z nim zamieszkać bo go kochasz i chcesz razem z nim być czy chcesz z nim zamieszkać bo taki masz pomysł na siebie-to znaczy-facet, mieszkanie, slub? Ale wygląda to tak jakby kwestia jaki to facet była najmniej ważna.
      • paris-texas-warsaw Re: Co robić? 17.04.14, 21:05
        To chciałam właśnie napisać:) To jest opis relacji dwóch osób, których specjalnie do siebie nie ciągnie, a deklaracje czegokolwiek wydawałyby się zupełnie nieprzystające do tego, co jest obecnie. Wcale by nie były jakąś kontynuacją, tylko dziwnym zwrotem akcji.
        Nie wiem, jak dotychczas patrzyłaś na Wasz "związek", ale same oddzielnie spędzane wakacje, już by wg mnie wystarczyły by się zastanowić, co Was łączyło. To nie jest przecież tak, że jak jedna strona ma więcej pieniędzy, to jadą w dwa różne miejsca na wakacje i po innych lokalach się rozbijają. Jak komuś zależy by z kimś być na wakacjach, to albo zafunduje drugiej stronie takie wakacje, albo pojadą w tańsze. Tak się nawet robi ze znajomymi, a co dopiero z partnerem.
        Tak samo, jeśli by Was do siebie ciągnęło, to byście do siebie wpadali po pracy, przed pracą, po tych zajęciach w tygodniu. Gdyby chłopakowi zależało na byciu z Tobą to pewnie znając Twoją sytuację finansową (wynajmowane mieszkanie z koleżanką), zaproponowałby Ci już dawno byś zamieszkała w tych jego pokojach u rodziców.
        A z drugiej strony, Ty pewnie wolałabyś spędzać weekendy z chłopakiem, niż u rodziców.
        Można ten stan różnie nazywać, ale to nie wygląda na wielką miłość i ciągoty ku wspólnemu życiu.
        • triss_merigold6 Re: Co robić? 17.04.14, 21:09
          To jest związek, który mógł być fajny kiedy oboje byli na początku studiów. Teraz ich łączy: chłopaka - przyzwyczajenie, ją - przekonanie, że inwestowała przez 5 lat i teraz szkoda to stracić.
        • zmeczonadogranic1988 Re: Co robić? 17.04.14, 21:43
          Ale to raczej nie chodzi o pieniądze z tymi wakacjami. Oni jako rodzina maja zwyczaj wspólnych corocznych urlopów letnich i zimowych. Maja z reguły wynajęta wille gdzieś na południu Europy lub w Alpach i tam jadą wszyscy. Mnie zaprosili raz. Byłam. Wydawało mi sie ze było miło, starałam sie pomoc, bawić z młodszym jego rodzeństwem, wyglądało ok, polubili mnie. Ale wiecej zaproszenia nie było. Oni nie prowadzą otwartego domu. Maja swoje grono przyjaciół i mieszkanie u niego jest nie do pomyślenia w ogóle. On nawet mi mówił, ze rodzice mówią mu jasno - jesli jesteś na tyle dorosły zeby zakładać rodzine to sam ja musisz i siebie utrzymać. Pewnie dlatego tez tak obsesyjnie na ewentualna ciąże reaguje. Ale pod ich nieobecność pomieszkuje tam i nie ma problemu. A facet płaci za mnie jak wychodzimy czy gdzieś czasem jedziemy razem. Czasem tez płaci mi zakupy w markecie albo ciuchy jakby chciał pomoc. Ja pieniędzy nie wezmę od niego na zycie. Mam swój honor.
          • wies-baden Re: Co robić? 18.04.14, 10:43
            Seks, wspólne noce od czasu do czasu, bez żadnych zobowiązań, ale >mam swój honor<...
      • zmeczonadogranic1988 Re: Co robić? 17.04.14, 21:45
        My dogadujemy sie super jak juz jesteśmy razem. Mnie brakuje codzienności z nim i stabilizacji jakiejś.
        • triss_merigold6 Re: Co robić? 17.04.14, 21:53
          Ale zrozum, że tego od niego nie dostaniesz.
          Byliście w fajnym pewnie związku od początku studiów i to by było na tyle. Teraz jest od Ciebie przyzwyczajony, nie chce tego zmieniać, ale ożenić się z Tobą raczej nie ożeni. Nawet jeśli zaliczysz wpadkę.
        • paris-texas-warsaw Re: Co robić? 17.04.14, 21:53
          Tak dodam, że z tego co piszesz, że np. to rodzice zdecydowali, że ma się usamodzielnić, że dla rodziców jest coś nie do pomyślenia, to trochę się on jawi jako taki "synuś rodziny". Nie piszesz o jakimś jego takim naturalnym pędzie by pożyć samemu bez rodziców etc. Ja rozumiem, że trudno rezygnować z wysokiego standardu życia, ale jakos tak dziwnie to trochę brzmi. To Twoje nocowanie "za plecami" rodziców to bardziej na akcję maturzystów wygląda niż zarabiającego już dorosłego faceta.
          Jakoś Zuzi nie ma ostatnio, ona by zaczęła od polecenia "Toksycznych rodziców";)))

          • paris-texas-warsaw Re: Co robić? 17.04.14, 22:07
            Tak sobie pomyślałam, że jeśli są Święta, to pary jakoś razem je spędzają, jeden dzien u jednych rodziców, drugi u drugich, etc. Jak osobno, to to taki związek jak Triss pisze - początek studiów i każdy do swojej mamy na obiad.
            • triss_merigold6 Re: Co robić? 17.04.14, 22:10
              Zaraz, zaraz, zależy jakie pary. Pary mieszkające razem - jak najbardziej. Oni razem nie mieszkają, zaręczyn nie było, po slubie nie są więc sorry, ale takich dziewczyn, to ten facet może mieć jeszcze sporo i bez sensu żeby każdą starym światecznie prezentował.
          • triss_merigold6 Re: Co robić? 17.04.14, 22:09
            Och błagam, rodzice podchodzą normalnie: jak chcesz synu pracowac i balowac to kul, jeszcze możesz, ale rodzina to poważna sprawa i to już na własny rachunek. Pożyje sobie bez rodziców w tym mieszkaniu co mu zaraz kupią.
          • zmeczonadogranic1988 Re: Co robić? 17.04.14, 22:12
            Oni mają bardzo bliskie relacje wszyscy. Takie bardziej przyjacielskie. Rodzice mieli go bardzo młodo wiec sa jeszcze dobrze przed pięćdziesiątka i młodzi duchem bardzo. Mnie sie to bardzo podobało ze sie tak wszyscy nawzajem o siebie troszczą. Moj facet bardzo jest związany z tym młodszym rodzeństwem tez. Trochę mi to Włochów przypomina choć to rdzenni Polacy. Tylko mnie irytowało ich ciagle powtarzanie, ze było im trudno bardzo, ze za wcześnie go mieli, jego tata powtarza, ze dla młodszych był ojcem dopiero. Moj facet ma z ojcem zreszta bardzo silna relacje. Razem na rożne sportowe wyprawy jeżdżą, o pracy dyskutują etc. No i telefon zawsze od nich odbierze. Niezależnie czy dzwoni matka, siostra czy brat.
            • triss_merigold6 Re: Co robić? 17.04.14, 22:17
              Yyy, Ty masz jakiś problem z przyswajaniem treści czy inny autyzm?
              Mało istotne są jego układy z rodzicami, ważne że stabilizacji nie planuje i nie przekonasz go, bo jesteście z róznych bajek.
              • zmeczonadogranic1988 Re: Co robić? 17.04.14, 22:25
                Niby tak ale wciąż mnie zapewnia, ze jestem dla niego najważniejsza i go zawsze uspokajam i działam jak balsam. Tylko ja. Byliśmy teraz razem na weekend we dwoje i było cudownie. Nawet próbowałam wrócić do tematu mieszkania, ze moze lepiej większe poza centrum, rozwojowe. Tematu nie podjął. Ale sie nie awanturował jak ostatnio. Moze przemyśli. A teraz swieta idą. Jadę do rodziców i znowu bedą wyczekująco patrzeć. A on juz od dzisiaj zajęty, bo firmową kolacja a jutro to juz z rodzina wyjeżdża.
                • sea.sea Re: Co robić? 17.04.14, 22:31
                  Ty chcesz stabilizacji dla siebie, czy po to, żeby rodzice na Ciebie przestali dziwnie patrzeć?
                • triss_merigold6 Re: Co robić? 17.04.14, 22:33
                  Przepraszam, Ty jesteś głupia czy zwyczajnie trollujesz?
                • edw-ina Re: Co robić? 18.04.14, 11:52
                  Mieszkanie kupują mu rodzice i wydaje mi się, że nie powinnaś ingerować w to, czy będzie ono rozwojowe czy kawalerskie. Nie dziel skóry na niedźwiedziu.

                  W ogóle to weź się zakręć za innym facetem. Idź z przyjaciółkami do knajpy, na koncert, zapisz się na jogę i skup na swoim życiu. Jak facet poczuje, że cię traci, to się określi - w ten czy w inny sposób. Bo albo zacznie o ciebie zabiegać i się na coś zdecyduje, albo ucieszy go ten stan, że każde ma odrębne życie i powoli wszystko się wypali. No sorry, to twoje oczekiwanie i godzenie się np. na mieszkanie u niego pod nieobecność rodziców, to takie bycie na zawołanie. Jak piesek. Chodź to się pobawimy, ale teraz to baw się sam (sama).

                  Poza tym - czy ty na głowę upadłaś, że chcesz już takiej stabilizacji??? Mieszkasz w dużym mieście, masz przeróżne możliwości, pewnie większość twoich znajomych wciąż prowadzi kawalerskie/panieńskie życie, a tobie się spieszy i to z facetem, który nie ma na to ochoty??? Naprawdę chcesz skopać sobie życie na własne życzenie? To nie czasy, że 30-latka to stara panna. Naprawdę masz czas na wszystko.
                  • lillam Re: Co robić? 18.04.14, 13:18
                    Poza tym - czy ty na głowę upadłaś, że chcesz już takiej stabilizacji??? Mieszkasz w dużym mieście, masz przeróżne możliwości, pewnie większość twoich znajomych wciąż prowadzi kawalerskie/panieńskie życie, a tobie się spieszy i to z facetem, który nie ma na to ochoty???

                    Dziewczyna podchodzi do sprawy praktycznie. Przyjechala z malego miasta, poza chlopakiem nie ma tu rodziny, sama ponosi koszty zycia i utrzymania w duzym miescie. Bycie zona przy dobrze zarabiajacym i ustawionym zyciowo mezu pozwoliloby jej odetchac od ciaglego szarpania sie z rzeczywistoscia. Tym bardziej ze jej rodzina tez naciska, bo sa juz ze soba 5 lat. Ale niestety ten kandydat nie nadaje sie do wspolnego zycia w takim wymiarze jakby dziewczyna sobie zyczyla. I tu dla niej zaczyna sie problem, bo albo szybko rozejrzy sie za kims innym rozsadnym, albo bedzie "skazana" na powrot do rodzinnego miasteczka lub zycie w mieszkaniach studenckich przez kilka kolejnych lat.
                    • edw-ina Re: Co robić? 18.04.14, 15:38
                      A innych wizji niż ustawiony mąż lub mieszkanie z koleżankami nie ma? Zresztą nie widzę nic złego w mieszkaniu z koleżankami. Lepsze to niż kontrolowana wpadka, bo pan się nie kwapi do ożenku.
                      Rozumiem czym jest samodzielne utrzymanie się. Znam to, przeżyłam. Nie raz tęskniłam za czasami, kiedy mogłam sobie pozwolić na więcej. Ale to zwykle okres przejściowy, który dodatkowo pozwala wydorośleć, określić swoje priorytety, a co za tym idzie m.in. - stworzyć poważniejszy i głębszy związek. Liczenie na to, że zostanie się żoną zamożnego faceta jest pójściem na łatwiznę. Poza tym zamożność niczego nie gwarantuje, a już z pewnością nie szczęścia.

                      Na miejscu autorki naprawdę skupiłabym się na sobie, własnych potrzebach i zobaczyła, czy partner pójdzie za mną, czy też ucieszy się, bo poczuje, że ma mnie z "z głowy".
            • paris-texas-warsaw Re: Co robić? 17.04.14, 22:20
              Mi to się podoba, jak ludzie mnie lubią, a nie siebie poza mną, ale ja jestem narcystyczna i egocentryczna i taka rodzinka, co by beze mnie jeździła na wakacje, to byłaby ostatnia, która by mi się podobała;) Powiem szczerze, ja już bym ich nie znosiła;))) Może Twoi rodzice tak sie dopytują, co dalej, bo tez widzą, że na wiele liczyć raczej nie możesz i szkoda Twojego życia.
              • morticia50 Re: Co robić? 17.04.14, 22:34
                nijak nie mogę się połapać co własciwei Was łaczy oprócz niezbyt częstych spotkań,sexu.
                co robicie razem?jak spedzacie wspólny czas?jak Ty spędzasz czas bez niego?dokształcasz się?gryziesz palce z tęsknoty?
              • wies-baden Re: Co robić? 18.04.14, 10:48
                I muszę przyznać ci rację; to może wyglądać tak, że początkowo sądzili, że związek rokuje, więc zaprosili "zmęczoną", ale przestali zapraszać, bo syn ich wyprowadził z błędu.
            • haneke_29 Re: Co robić? 17.04.14, 22:45
              Ok, czyli widzisz te dobre relacje, może trochę aż za ciasne i widzisz, że chłopak kiedyś może być dobrym ojcem, rodzinnym mężczyzną.

              Od Ciebie padło jedno ważne zdanie, które wszystkim jakoś umknęło, mimo że Ciebie posądza się o autyzm, mianowicie, dali mu jasno do zrozumienia, że jak chce zakładać rodzinę to będzie musiał sobie radzić sam. Nie dziwię się w takim wypadku, że na razie odracza na nieokreśloną przyszłość zakładanie rodziny. Faceci potrafią być bardzo zakręceni i zatroskani na punkcie zapewnienia godziwych warunków swojej przyszłej rodzinie. Wiem, bo sama mam taki egzemplarz w domu. Z TYMŻE, w moim przypadku poważne deklaracje nastąpiły dość szybko. Mój przyszły mąż jest też osobą, która kolegów i słodkie kawalerskie życie ma w głębokim "poważaniu". Wyszalał się na studiach. To już ze mną było pod tym względem gorzej;)
              Z tego co piszesz wynika dla mnie dość jasno, że jego rodzice jednak mają do Ciebie jakieś małe albo większe "ale". Realnie to nie musi być coś świadczącego źle o Twojej osobie, ale jakieś bzdury pt. że zamiast średnio dobrze zarabiającej synowej z niezbyt zamożnej rodziny i małego miasteczka życzyliby sobie bardziej jakiejś warszawskiej Kate Middleton. Myślę, że w głębi serca wyczuwasz jaka sytuacja...
              On jest tak naprawdę totalnie zależny od rodziny, emocjonalnie a co najważniejsze finansowo i pracowo (sic!). Jeśli nastawienie jego rodziców nie jest tak naprawdę pozytywne, to słabo widzę waszą przyszłość, nawet jeśli udałoby Cie się doprowadzić go do ołtarza...

              Widzę jakieś tam maleńkie i słabe światełko w tunelu, bo chłopak jednak z Tobą jest i stara Ci się w miarę pomagać
              • haneke_29 Re: Co robić? 17.04.14, 22:49
                Sorry ucięło mi.

                Także niby jest jakieś tam światełko w tunelu, ale być może to Ty chcesz nas na forum bardzo przekonać, że ono jest...
                • zmeczonadogranic1988 Re: Co robić? 17.04.14, 23:03
                  Sama nie wiem. Ja mam prace niezła, mam swoją pasje która zapełnia mi popołudnia. Staram sie rozwijać zawodowo. Póz tym muszę posprzątać, uprać etc. Tez do rodziców pojechać czasem. Jest mi coraz ciężej bo myślałam aż do tej sprawy z mieszkaniem ze wszystko jest juz poukładane i byłam szczęśliwa. Nawet głupia na pierścionek na to Boże Narodzenie czekałam. No skończył studia, dostał dobra prace, zaczął o tym mieszkaniu wspominać. Myślałam tak jakoś naturalnie ze to dla nas. A tu zamiast pierścionka zonk. Jak sie dowiedziałam ze wyjeżdża na BN to juz sie zaniepokoiłam bi myślałam ze sie oświadczy i zajedziemy do moich a potem sylwester - a tu jego niet. A potem tuż przed tamtymi świętami zaczęła sie gadka po winie i wyszło to co wyszło. Po Świętach sie jakoś rozeszło i znów jestem dla niego jedyna. Ale ja juz mam wątpliwości. I nie chce go stracić przez kolegow itd. Bo moze tak byc, ze potem będzie żałował ale juz za późno. A szkoda mi nas. Ale znów czekać nie wiadomo na co tez nie chce. W takim międzyczasie. Juz bym chciała mieć pewność. Wiem to teraz niemodne ale tak mam.
                  • morticia50 Re: Co robić? 17.04.14, 23:06
                    ale co robicie RAZEM?
                    • morticia50 Re: Co robić? 17.04.14, 23:08
                      bo widzisz z opisu JEGO życia wygląda na to,ze spedza je ze swoją rodziną ,kolegami ,w pracy i chce jeszcze miec jakiś czas dla siebie jako kawaler.więc jak myślisz gdzie jest Twoje miejsce?
                      na razie wychodzi na to,że w łóżku
                      • zmeczonadogranic1988 Re: Co robić? 17.04.14, 23:15
                        Fakt. Mało czasu mamy na bycie razem. Czasem do kina idziemy, na kolacje. Najcześciej u mnie kończymy. Jasne ze dużo w łóżku. Ale tęsknimy za sobą i tak wychodzi. Jak jego rodziny nie ma to normalnie żyjemy w jego domu. Jak małżeństwo. I to jest takie fajne. Ale niestety masz racje. Na codzień głownie smsy.
                        • morticia50 Re: Co robić? 17.04.14, 23:21
                          przykro mi to pisać,ale te smsy to smycz na której Cię trzyma.tak dla podgrzania atmosfery.
                          Ty masz określoną funkcję w jego zyciu.pytanie czy Ci to odpowiada-wygląda na to,że absolutnie nie.
                          facet jest albo nie gotowy do wspólnego zycia albo jesteś pogotowiem .na pewno Wasze potrzeby i wizje na życie są różne.
                          przypuszczam też ,ze nie pasujesz jego rodzicom.i pisze Ci to jako rodzic dziewczyny niewiele od Ciebie młodszej.
                          i nie baw się w kontrolowaną wpadkę.
                  • haneke_29 Re: Co robić? 17.04.14, 23:15
                    Juz
                    > bym chciała mieć pewność. Wiem to teraz niemodne ale tak mam.

                    Równie dobrze można powiedzieć, że jedzenie, pracowanie czy rodzenie dzieci jest niemodne. To życie po prostu jest...

                    Szczerze? O ile oddzielne święta jeszcze jakoś sobie wyobrażam to oddzielnego Sylwestra już nie... I jeszcze ta kawalerka... Naprawdę niefajnie to wszystko wygląda :(
    • g4l Przewartościować życie i dorosnąć - to na pewno. 18.04.14, 07:33
      Najpierw to facet musiałby chyba odciąć pępowinę, żeby zdecydować się na dalsze poważne życie. Mieszkanie kupują rodzice, ktoś mu sprząta, pierze, karmi, itp. Całą pensję wydaje na przyjemności, więc pytam - gdzie jego poziom świadomości na temat płacenia rachunków, codziennego życia, itp? Bo tego w Twoim poście nie znalazłam.

      Po drugie - czy tylko mi wydaje się nienormalne, że dwudziestoparolatek wyjeżdża w każde wakacje ze swoimi rodzicami?

      Po trzecie - spotkania raz na jakiś czas, a mieszkanie razem to dwie totalnie, zupełnie odmienne sprawy. Nie jesteś w stanie poznać kogoś do końca spotykając się nawet kilka godzin dziennie (a Ty piszesz, że spotykacie się jeszcze rzadziej) - czyli brak tutaj przełożenia na ile jego wyidealizowany przez Ciebie obraz ściera się z jego wadami (które na przykład w mieszkaniu razem mogłyby być dla Ciebie nie do zniesienia?). Z codziennych sms'ów i wieczornych spotkań nie jesteś w stanie uzyskać takiej wiedzy. Na chwilę obecną może Ci się coś wydawać - to wszystko.

      A co do reszty to chyba wszystko zostało napisane przez innych forumowiczów: jeśli macie zupełnie inne wizje świata/związku/życia i przede wszystkim 'oboje nie idziecie w tym samym kierunku' to ja nie widzę sensu po co coś takiego dalej miałoby funkcjonować? No chyba, że po to, aby mechanicznie zaspokajać Wasze potrzeby:

      1. Jego - seksualne;
      2. Twoje - związane z nadzieją, że kiedyś w końcu przyjdzie czas, że partner się określi (ale z tego co piszesz to ani jedno zdanie na to nie wskazuje).

      No i mogę dodać jeszcze tyle, że skoro przez myśl przechodzi ci zachodzenie w ciążę w taki sposób, jaki opisujesz - to Ty sama jesteś zbyt niedojrzała na małżeństwo. Związek to nie tylko radość, seks, dzieci, wspólne wakacje, ale i partnerstwo, zderzanie się z codziennością, problemami, które wspólnie rozwiązujecie i mogłabym tu jeszcze milion innych rzeczy dopisać.

      Dorosnąć musi nie tylko on, ale i również Ty.

    • premeda Re: Co robić? 18.04.14, 09:12
      Cóż pierścionek zaręczynowy dostałam dopiero na swoje 30-te urodziny, czyli po dobrych 4-5 latach związku ale zamieszkaliśmy razem już po miesiącu. No nie jesteś dla niego tą właściwą. Podejrzewam, że jak w otoczeniu pana znajdzie się lepsza kandydatka to zostawi ten "związek" bez większego żalu. Bardziej wyglądacie na nastoletnią (taką licealna) miłość, niż dwoje ludzi, którzy są dorosli i planują razem przyszłość. Oczywiście masz prawo po 5 latach pytać co dalej ale przy odpowiedzi, ze on nie chce to się związek kończy, a nie przechodzi nad tym do porządku dziennego. I raczej chyba nie jesteś wymarzoną kandydatką jego rodziny, a skoro jest z nimi mocno związany to trzeba przejrzeźć na oczy. Wiem trudne i boli ale rozstania zawsze są cięzkie.
      • allegra1002 Re: Co robić? 18.04.14, 09:35
        Bardziej wyglądacie na nastoletnią (taką licealna) miłość, niż dwoje ludzi, którzy są dorosli i planują razem przyszłość. Premeda, chyba trafiłaś w dziesiątkę.Może jestem przeczulona, ale ten problem zalatuje mi właśnie taką imaginacją małolaty ;-) , która opisuje raczej nie swoje życie.Zbyt wiele jest tu faktów o "mamusi, tatusiu, braciszkach, siostrzyczkach, rodzince" itp.i ona za bardzo się na tym skupia.Zbyt infantylne te opisy, o gosposiach,willach, gniazdku rodzinnym rzekomego partnera.Te 5 lat związku wydaje mi się też zbyt długie.5 lat to kupa czasu, co innego gdy od 14 roku życia jest się z kimś przez kolejne lata, szczenięca miłość, tak właśnie wygląda, spotkania raz na czas, typowo zabawowe, raz na jakiś czas wspólnie z rodzeństwem "partnera"wypad na wspólne wakacje( i właśnie wspólna zabawa z młodszym rodzeństwem), osobne spędzanie świąt, wakacji, ważnych uroczystości, każde w gronie własnej rodziny. Bo przecież żaden rodzic nie bierze na serio przyjaźni dwojga małalotów.Młodzi ale już dorośli ludzie po studiach, z jaką taką stabilizacją zawodową i prywatną przez 5 lat prowadzą taki "nastolatkowy" związek?! raczej nie do uwierzenia.
    • jjjjjj Re: Co robić? 18.04.14, 10:19
      Ten związek nie ma przyszłości, spędzacie ze sobą tak mało czasu, że raczej trudno tu nawet mówić o związku. Macie zupełne inne zapatrywanie na życie, ty chcesz stabilizacji i rodziny on chce się bawić. Trudno oprzeć się wrażeniu, że potrzebuje cię tylko do łóżka póki nie znajdzie lepszego modelu. Dla mnie to dziwne, że nie spędzacie razem choćby części wakacji i świąt. Opisy bardzo związanej rodziny mnie nie przekonują. Młody mężczyzna woli wyjechać na wakacje z rodzicami niż ze swoją dziewczyną? Kochający chłopak nie znajduje czasu dla swojej dziewczyny w BN? Idzie sam na Sylwestra? Jego rodzice cię nie akceptują, deklaracje, że sam musi utrzymać rodzinę podszyte są straszakiem, że jak się z tobą ożeni odetną go od kasy.
      • imsad Re: Co robić? 18.04.14, 10:52
        Jesteś "kryzysową narzeczoną". Podzielam tu zdanie innych forumek.
        Nie jest już Wam ze sobą po drodze. Macie inne style życia i inne oczekiwania. Z tym ,że on ma czasu dużo , a Ty mniej.
        Nie wiąż z nim planów i nadziei. Prędzej czy później zostawi Cię dla innej ,może młodszej, nowej, ciekawszej. Nie mówię tego złośliwie, raczej po to abyś nie marnowała z nim cennego czasu. Skup się na sobie i na poznawaniu nowych ludzi. Jeśli zdecydujesz się czekać , możesz się nie doczekać. Jestem tego dziwnie pewna.
      • morticia50 Re: Co robić? 18.04.14, 10:52
        gdzybys była moją córką ,ktora mnie w pyta o zdanie o takim układzie powiedziałabym,zebyś przestała inicjowac spotkania w miarę możliwości odpowiadać na smsy.przybrać taką postawę wycofującą się i bierną.słowem dac panu pole do określenia się .sprobowac zobaczyc na czym i w jakim stopniu mu zależy.
        • imsad Re: Co robić? 18.04.14, 11:11
          Jeszcze o Twoich planach kontrolowanej wpadki. Nie radzę Ci tego robić.
          Wątpię ,zeby to go skłoniło do ożenku, a jeśli nawet tak by się stało to zawsze będzie miał wbite w głowę ,że go przymusiłaś podstępem a on wcale nie chciał. To się odbić może na dziecku oczywiście. A jeśli potem Cię rzuci i zwiąże z kim innym i założy nową rodzinę Twoje dziecko zawsze będzie to "gorsze" w jego oczach.
          Po przeczytaniu wszystkiego co tu napisałaś wynika dla mnie jasny i klarowny wniosek, że nie będziecie razem. Im wcześniej to zrozumiesz tym lepiej dla Ciebie. On sobie życie ułoży łatwo i szybko jeśli tylko tego zechce z kimkolwiek innym wtedy kiedy będzie chciał. W tej chwili jego postawa pokazuje ,że nie jesteś "tą jedyną", nie przejmują go zbytnio Twoje pragnienia i Twoj szczęście. On się realizuje inaczej i tego nie jesteś w stanie zmienić. Możesz zmienić jedynie swoje podejście.
    • celestyna444 Re: Co robić? 18.04.14, 13:44
      Zgadzam się ze wszystkim co tu napisano... ale nie daje mi spokoju jedna sprawa. 5 lat, to szmat czasu, ten chłopiec ( bo to raczej nie jest mężczyzna :-) ) miał milion okazji aby poznać kogoś ze "swojego kręgu" a jednak dalej niby jest z autorką wątku. Jak to się stało, że mając tyle okazji, nie poznał nikogo lepszego, chociażby na tych wypasionych, rodzinnych wakacjach?

      Nikt o tym nie pisze, a na przyklad moi synowie jeździli z nami na wakacje tak mniej więcej do końca gimnazjum :-) :-) :-) Odkąd poszli do liceum, ani razu nie byliśmy na wspólnych wakacjach. Nie umiałam wychować sobie ani jednego maminsynka :-( Dla mnie, w wieku dwudziestu paru lat, to wspólne, rodzinne spędzanie każdej wolnej chwili, jest to conajmniej dziwne.
      • celestyna444 Re: Co robić? 18.04.14, 13:48
        Może niezbyt jasno napisałam. Chodzi mi o to, czy autorka wątku, nie jest przypadkiem tylko przykrywką.???
      • morticia50 Re: Co robić? 18.04.14, 13:49
        na moje mało sie widują.może być ,ze jest jedyną albo i nie.
        nie wykluczam,że rodzice w jakiś sposób kulturalny i nie wprost stwarzają dystans do dziewczyny.
        • verdana Re: Co robić? 18.04.14, 14:00
          Trędowata w XXI wiecznych realiach. Ale moze to ja jestem zbyt podejrzliwa.
          • morticia50 Re: Co robić? 18.04.14, 14:14
            verdano dosadnie to określiłaś.ale ja byłam świadkiem podobnej historii.rodzice załatwili to w białych rękawiczkach.
    • mamasiasiulki Znaleźć sobie innego :-) 18.04.14, 14:44
      Poważnie. On pewnie nie kłamie, że Cię kocha. Ale może rozumie przez to po prostu, że tu i teraz jesteś dla niego kimś wyjątkowym? "Mgliste wizje wspólnej przyszłości" to podejrzewam większość ludzi miała nawet w związkach w wieku lat nastu, co nie znaczy, że się je brało na poważnie...

      Moim zdaniem nie zmienisz go i nie przekonasz. Ryzykujesz tym, że za 5 lat i tak się rozstaniecie, a Ty będziesz na krawędzi wieku, w którym można sobie kogoś szukać, spotykać się, snuć plany, zawierać związki, czegoś dorabiać i jeszcze z rodzicielstwem zdążyć.

      Ja bym go olała. Rozmawia to się fajnie z przynajmniej połową facetów, co daje nam minimum jedną czwartą ludzkości. Dodatkowo dochodzi satysfakcja, że to Ty kończysz niezdrową relację i to nie Ty zostajesz "rzucona". Jak mu zależy, to Cię znajdzie. Jak mu nie zależy, to pora szukać kogoś innego i niech idzie z Bogiem. Chcesz być resztę życia tą "gorszą" i życiowym mezaliansem? Może "nowy" nie będzie miał dzianych rodziców i będzie trzeba rozważyć ten kredyt we frankach, ale za to będzie co planować. Powodzenia.
      • sebalda Re: Znaleźć sobie innego :-) 18.04.14, 15:38
        Przeczytałam pobieżnie, ale jedno rzuciło mi się w oczy. Jego chęć pomieszkania osobno, samodzielnie. Ja spod skrzydeł mamy wpadłam bezpośrednio pod skrzydła męża. Skrzydła to nie jest dobre określenie, ale nazwijmy to tak umownie. To były inne czasy, wtedy nie mieszkało sie razem przed ślubem, z wynajmowaniem mieszkania też było inaczej. Swoją córkę wychowałam tak, że uczuliłam ją, żeby nie popełniła tego błędu i choć od 5 lat ma chłopaka, z którym najprawdopodobniej spędzi resztę życia, nie mieszkają razem (choć on ma mieszkanie), a ja ją namawiam (gorzej z finansami), żeby przed zamieszkaniem u niego (ona kończy studia), przez jakiś czas pomieszkała sama lub z koleżanką. Żeby poznała smak samodzielnego życia, uważam to za bardzo ważny składnik rozwoju życiowego. Niewykluczone, że Twojego chłopaka też tak wychowano, dobrze świadczy o jego rodzicach, że wreszcie wypychają go z domu.
        A nie można potraktować tej jego chęci usamodzielnienia się jako sprawdzianu? Jeśli mu to uderzy do głowy, jeśli wpadnie w wir zabawy i odsunie się od Ciebie, będzie już jasno świadczyło to o jego braku prawdziwego zaangażowania i uchroni Cię przed związaniem się z kimś, komu nie do końca zależy. Jeśli natomiast po pierwszym zachłyśnięciu się samodzielnością chłopak jednak będzie chciał, żebyś z nim zamieszkała, żebyście się sprawdzili we współnym codziennym życiu, to świetnie.
        Nie skończyłaś 35 lat, by wpadać w panikę, jesteś na dzisiejsze standardy jeszcze młoda, po co chcesz naciskać? Robić coś na siłę? O złapaniu go na dziecko nawet nie myśl, to dla mnie zawsze horror, nigdy się chyba nie udaje stworzyć tak stabilnego, dobrego związku. Chciałabyś, żeby było odwrotnie, żeby ktoś tak Cię potraktował? Instrumentalnie?
        Na koniec: są ogromne różnice mentalne między Wami, zupełnie inny styl życia, podejście do większości spraw. Tylko naprawdę wielka miłość może to przetrwać, ale to bardzo trudne i ryzykowne. Chyba powinnaś się zastanowić.
        • verdana Re: Znaleźć sobie innego :-) 18.04.14, 18:22
          Ja nie widzę konieczności samodzielnego życia - tak naprawdę, ludzie nigdy nie mieszkali samotnie, to jest zupełnie nowy pomysł i wcale nie taki doskonały - widzę, jak po paru latach samotnego mieszkania niektórzy ludzie z trudem dostosowują sie do tego, aby nagle zacząć sie z kimś liczyć. Poza tym, co naprawdę daje samotne życie? Czego uczy? Nieliczenia sie z kimś czy nieliczenia na nikogo?
          Ale w tym wypadku ja nie wierzę w historyjkę z przyczyn podstawowych
          a. Rodzice chłopaka są bardzo zamożni. Dlaczego kupują mu kawalerkę, wiedząc, ze za parę lat trzeba ją będzie wymieniać, a i teraz nie jest to rozwiązanie optymalne
          b. Rodzice chłopaka nie są bardzo zamożni. Dlaczego godzą sie , aby kupić o wiele droższą kawalerkę w centrum? Bo z dalszych dzielnic nie da sie dojechać do pubu? Naprawdę?
          • lillam Re: Znaleźć sobie innego :-) 18.04.14, 18:32
            > Ale w tym wypadku ja nie wierzę w historyjkę z przyczyn podstawowych
            > a. Rodzice chłopaka są bardzo zamożni. Dlaczego kupują mu kawalerkę, wiedząc, z
            > e za parę lat trzeba ją będzie wymieniać, a i teraz nie jest to rozwiązanie opt
            > ymalne
            > b. Rodzice chłopaka nie są bardzo zamożni. Dlaczego godzą sie , aby kupić o wie
            > le droższą kawalerkę w centrum? Bo z dalszych dzielnic nie da sie dojechać do p
            > ubu? Naprawdę?


            A ja mysle, ze historia moze byc prawdziwa. Rodzice wychodza z zalozenia, kupimy ci kawalerke, abys posmakowal samodzielnego zycia (w malym mieszkaniu oplaty eksploatacyjne sa mniejsze niz w mieszkaniu kilkupokojowym), a jak dojrzejesz do zalozenia wlasnej rodziny kawalerke mozesz sprzedac i, w zaleznosci od koncepcji, dolozymy ci do wiekszego/wezmiecie wspolnie z zona kredyt i kupicie sobie wieksze.
            • zmeczonadogranic1988 Re: Znaleźć sobie innego :-) 18.04.14, 19:26
              To nie tak. Jego rodzice ustalili mu kwotę jaka chcą przeznaczyć na jego mieszkanie. Za taka kwotę on moze kupic mieszkanie jakie sobie upatrzy. Te pieniądze wystarcza na kawalerkę w najlepszym, modnym i stylowym miejscu, dwa pokoje w tez dobrym ale juz nie tak "wypasionym", trzy-cztery pokoje poza centrum na osiedlach. On ma wybór. Ja myślałam ze będziemy szukać rozwojowego, razem. On szuka ewidentnie w miejscach gdzie będzie mógł kupic maksimum 40m i to do remontu. Rodzice podobno nie ingerują w wybór. Poza sprawdzaniem stanu prawnego lokalu etc.
              • morticia50 Re: Znaleźć sobie innego :-) 18.04.14, 20:03
                to masz jasny komunikat co chłopak wybiera: kawalerskie życie w centrum.nie myśli o założeniu rodziny.Ty chcesz czegoś innego.
                • zmeczonadogranic1988 Re: Znaleźć sobie innego :-) 18.04.14, 20:37
                  To czemu wciąż powtarza, ze mnie kocha?? Zawsze jak ma jakiś kryzys to do mnie leci, bo tylko ja go uspokajam. Odkąd pracujemy oboje mamy dużo mniej czasu dla siebie i ja sadze ze wspólne mieszkanie i zycie zbliżyło by nas znowu do siebie. Jak juz jesteśmy razem to jest super, mam tez nadzieje ze wspólne zycie wreszcie wyjaśni cos z tymi wakacjami i wolnym czasem - on po prostu cały urlop spędza z nimi. Nie ma juz urlopu żebyśmy razem gdzieś wyjechali. A jakbym była zona czy narzeczona to juz by musiał albo zrezygnować z tych wyjazdów albo mnie zabierać. Myśle, ze jego rodzice tez by to zaakceptowali. Co prawda oni w żartach powtarzają, ze nie zamierzają bawić wnuków i ich dzieci maja na nich w tej kwestii nie liczyć ale moi mogliby sie tym zając z przyjemnością. Mnie szkoda jest po prostu tych lat wspólnych, jego i tego, ze mi z nim dobrze. Czasem przecież lepiej jest podjąć decyzje za kogos jak jest niezdecydowany i zeby nam to wyszło na dobre. A tak to czuje ze to sie rozmywa. Czasu mamy dla siebie coraz mniej. Myślałam tez zeby po prostu jak juz kupi to mieszkanie pomieszkiwac u niego. Żebyśmy sie znowu zbliżyli.
                  • morticia50 Re: Znaleźć sobie innego :-) 18.04.14, 20:49
                    wżyciu człowiek dokonuje wyborów.on wybiera mieszkanie BEZ Ciebie,wybiera wakacje z rodzicami,swięta z rodzicami.TAK WYBIERA TAK CHCE TAK JEST.woli jechac z nimi niz z Tobą.bo chyba nie wierzysz ,że nie robi tego z własnej woli?jest tak jak wybiera.masz inne funkcje niż jego rodzice.odpowiedz sobie sama jaka jest Twoja rola/pozycja w jego zyciu.cokolwiek nim powoduje jest konsekwencją jego wyboru.
                    a czemu Ci mówi ,że Cię kocha?bo mówi.czujesz sie spełniona w związku?kochana się czujesz?
                    www.filmweb.pl/Holiday widziałas ten film ? jest tam pokazana relacja Kate Winslet z panem przed którym uciekła do USA na wakacje.tak mi się skojarzyło.
                    mozesz czekać na niego 5 lat? co zrobisz zmusisz go do wspólnego zycia?
                    daj na wsteczny i zobacz co się będzie działo ,ale w skali co najmniej 3 miesięcy.
                    imho jak by chciał to by znalazł dla Ciebie czas.
                  • onmytoes Re: Znaleźć sobie innego :-) 18.04.14, 22:51
                    zmeczonadogranic1988 napisała:

                    > To czemu wciąż powtarza, ze mnie kocha?? Zawsze jak ma jakiś kryzys to do mnie
                    > leci, bo tylko ja go uspokajam.

                    Bo to ze do Ciebie leci i mowi, ze Cie kocha nie jest wcale jednoznaczne z tym, ze teraz chce z Toba zamieszkac, ozenic sie, miec dzieci.
                    Bo jemu najwyrazniej dobrze jest tak jak jest. Kiedy mu potrzeba to wie, ze moze do Ciebie przyjsc a Ty jestes, wiernie czekasz, uspokajasz. Ale to wcale nie znaczy, ze on musi chcec i potrzebowac od Ciebie czegokolwiek wiecej (wspolnego mieszkania, malzenstwa).
                    A mowi, ze jestes jedyna, bo wie, ze tym Cie przy sobie utrzymuje.


                    > siebie i ja sadze ze wspólne mieszkanie i zycie zbliżyło by nas znowu do siebi
                    > e. Jak juz jesteśmy razem to jest super, mam tez nadzieje ze wspólne zycie wres
                    > zcie wyjaśni cos z tymi wakacjami i wolnym czasem - on po prostu cały urlop spę
                    > dza z nimi. Nie ma juz urlopu żebyśmy razem gdzieś wyjechali.

                    A nie przyszlo Ci do glowy, ze tak jest dlatego, ze on po prostu tego nie chce? Wiem, ze to przykre i bolesne, ale 26 letni facet, ktory WYBIERA spedzanie kazdego urlop z rodzicami a nie ze swoja partnerka? To jest wyrazny znak, na ile RZECZYWISCIE jestes dla niego wazna.


                    > Mnie szkoda jest
                    > po prostu tych lat wspólnych, jego i tego, ze mi z nim dobrze. Czasem przecież
                    > lepiej jest podjąć decyzje za kogos jak jest niezdecydowany i zeby nam to wysz
                    > ło na dobre. A tak to czuje ze to sie rozmywa. Czasu mamy dla siebie coraz mnie
                    > j. Myślałam tez zeby po prostu jak juz kupi to mieszkanie pomieszkiwac u niego.
                    > Żebyśmy sie znowu zbliżyli.

                    Nie dociera do Ciebie chyba, ze to nie jest tak, ze on jest niezdecydowany. On przeciez wyraznie Ci powiedzial, ze NIE CHCE, zebys z nim zamieszkala. Nie oswiadczyl sie, spedzacie coraz mniej czasu. Jest jak najbardziej zdecydowany, ze chce kupic kawalerke i pouzywac wolnosci. Tak nie zachowuje sie facet, ktory planuje z kobieta przyszlosc, ale facet, ktory powoli chce sie ze zbyt powaznego zwiazku uwolnic.
                  • terazkasia Re: Znaleźć sobie innego :-) 21.04.14, 08:42
                    zmeczonadogranic1988 napisała:

                    > To czemu wciąż powtarza, ze mnie kocha?? Zawsze jak ma jakiś kryzys to do mnie
                    > leci, bo tylko ja go uspokajam. Odkąd pracujemy oboje mamy dużo mniej czasu dla
                    > siebie i ja sadze ze wspólne mieszkanie i zycie zbliżyło by nas znowu do siebi
                    > e. Jak juz jesteśmy razem to jest super, mam tez nadzieje ze wspólne zycie wres
                    > zcie wyjaśni cos z tymi wakacjami i wolnym czasem - on po prostu cały urlop spę
                    > dza z nimi. Nie ma juz urlopu żebyśmy razem gdzieś wyjechali. A jakbym była zon
                    > a czy narzeczona to juz by musiał albo zrezygnować z tych wyjazdów albo mnie za
                    > bierać. Myśle, ze jego rodzice tez by to zaakceptowali. Co prawda oni w żartach
                    > powtarzają, ze nie zamierzają bawić wnuków i ich dzieci maja na nich w tej kwe
                    > stii nie liczyć ale moi mogliby sie tym zając z przyjemnością. Mnie szkoda jest
                    > po prostu tych lat wspólnych, jego i tego, ze mi z nim dobrze. Czasem przecież
                    > lepiej jest podjąć decyzje za kogos jak jest niezdecydowany i zeby nam to wysz
                    > ło na dobre. A tak to czuje ze to sie rozmywa. Czasu mamy dla siebie coraz mnie
                    > j. Myślałam tez zeby po prostu jak juz kupi to mieszkanie pomieszkiwac u niego.
                    > Żebyśmy sie znowu zbliżyli.

                    A ja widzę w tobie typ strasznie zaborczej kobiety - takiej, której nie życzyłabym żadnemu poukładanemu facetowi.
                    Przeczytaj sobie jeszcze raz, co tu napisałaś, może zobaczysz w druku, jak każde zdanie świadczy o tym, że twoja "racja" jest najważniejsza, że masz gdzieś cudze poglądy / sposób na życie. Jak można w ogóle wpaść na "łapanie na dziecko"!...
                    Małomiasteczkowość (cecha mentalna, nie ma nic wspólnego z wielkością miejsca zamieszkania) czuć od ciebie na kilometr, sorry.
                    • lillam Re: Znaleźć sobie innego :-) 21.04.14, 08:58
                      Jak można w ogóle wpaść na "łapanie na dziecko"!
                      Małomiasteczkowość (cecha mentalna, nie ma nic wspólnego z wielkością miejsca zamieszkania) czuć od ciebie na kilometr, sorry.


                      widac w tym duuuza desperacje - po trupach do celu, bo cel uswieca srodki ;)
          • morticia50 Re: Znaleźć sobie innego :-) 18.04.14, 18:53
            tak czy inaczej w myśleniu rodziców nie ma miejsca na perspektywę liczenia się z tym,ze ma dziewczynę "na poważnie" i że jako zamożni ludzie chcemy ułatwić młodym start.
            daaaawno temu mój kolega jeszcze na studiach/3rok?/ dostał od rodziców dwupokojowe mieszkanie.jego rodzice wiedzieli ,że ma narzeczoną,sprawa jest poważna,bardzo ją lubili , akceptowali związek.dziewczyna mieszkała dość daleko od uczelni ,a mieli oni nadliczbowy samochód.dali jej w uzytkowanie ,żeby nie musiała uciążliwie dojeżdżać.niech się dziewczyna wyśpi ,bo uczy się długo w nocy....
            od początku postawili sprawę finansowo mieszkaniową jasno.przyszły teść rozwijał firmę i coraz lepiej mu szło.powiedział im,że mieszkanie jest tylko na tę chwilę na start.przewidywał,że za parę lat będzie mógł im kupic inne lepsze,większe ,określił sie w czasie.pobrali sie na studiach ,skończyli je,urodziło sie dziecko i w uzgodnionym terminie powiedział,żeby znaleźli sobie sami mieszkanie do kwoty x ok.100m2.i tak sie stało.pierwszego mieszkania nie wymagał ,żeby sprzedali dołozyli sie czy coś.tam były jasne komunikaty od 21 roku życia.
            • paris-texas-warsaw Re: Znaleźć sobie innego :-) 18.04.14, 19:02
              Myślę, że czy rodzice jakoś wpływają na chłopaka czy nie finansowo, to jest to drugorzędny problem - gdyby chciał być z ta dziewczyną na poważnie, to by był.
              • zuzi.1 Re: Znaleźć sobie innego :-) 18.04.14, 19:48
                10/10, dziewczyno nie trac na tego faceta czasu, tylko szukaj normalnego chłopaka z normalnej, mniej zamożnej rodziny, temu chłopcu nie w głowie poważne życie z Tobą. Lepiej to zrozum. On ma teraz kilka lat na zabawę i na przebieranie w dziewczynach, aż trafi na tą jedyną, wtedy nie będzie miał żadnych wątpliwosci. Gdyby mu b. zależało na Tobie, to by Cię prosił, abyś z nim zamieszkała. A tak, sama widzisz, z jego strony raczej to zwykła znajomosc, z seksem, i tyle. Miłosci tu nie widac. Przykre, ale lepiej to przykre zobaczyc, przetrawic i otrząsnąc się i zacząc rozglądac się za kims innym. Naprawdę.
                • zmeczonadogranic1988 Re: Znaleźć sobie innego :-) 18.04.14, 20:43
                  Problem w tym, ze ja nie chce innego. :(. Tego kocham. Rozstałam sie dla niego z chłopakiem i całym towarzystwem z mojego miasta. Jesteśmy ze sobą piec lat. Zawsze było super. Jestem z niego dumna, jak widzę jak sobie radzi w pracy. Jest rodzinny, przystojny jak model i naprawdę nie mogę sobie wyobrazic rozstania. Nie chce go stracić.
                  • morticia50 Re: Znaleźć sobie innego :-) 18.04.14, 20:52
                    a co on zrobił dla Ciebie?
                    • zmeczonadogranic1988 Re: Znaleźć sobie innego :-) 18.04.14, 21:13
                      Pomógł mi sie odnaleźć w wielkim mieście, sprawił ze czuje sie tu swojsko. Pomagał mi na studiach (razem studiowalismy przez jakiś czas). Wyleczył moje kompleksy. Jak jesteśmy razem czuje sie spokojna i bezpieczna. Jeszcze pól roku temu czułam sie spokojna i bezpieczna. Teraz juz sie nie czuje. A z powrotem chciałabym. :(
                      • girl.anachronism Re: Znaleźć sobie innego :-) 19.04.14, 00:24
                        Ale dowiedziałaś się, że to niemożliwe, i niestety musisz się z tym pogodzić. Bo inaczej będziesz się tak bujać jeszcze wiele lat, a naprawdę szkoda czasu. On taki jest, tak myśli, tak chce i tego nie zmienisz. Masz wybór: albo tkwić przy nim i tylko marzyć o swojej stabilizacji i rozwoju związku, albo odejść i dac sobie szansę na spełnienie swoich pragnień.
                      • morticia50 Re: Znaleźć sobie innego :-) 19.04.14, 14:23
                        jesteś bluszczem.związek terapeutyczno-rodzicielski nie jest partnerskim.
    • dmuchawcelatawce Re: Co robić? 19.04.14, 00:34
      Nie musisz przeciez zrywac realcji, skoro tego nie chcesz i najwyrazniej nie chcesz uwierzyc, ze zwiazek ma marne szanse na przyszlosc.
      Mozesz zdystansowac sie do chlopaka, rozluznic wiezy, pokazac, ze jestes kobieta za ktora trzeba sie uganiac. I wtedy bedziesz miala sytuacje jasna. Albo pojdzie za Toba, albo pozwoli Ci odejsc.
      • mozambique Re: Co robić? 19.04.14, 11:27
        taaaaa,
        na pewno swiezo wypuszczony w atrakcyjna pracę i samodzielne , bogate zycie, w kluby, panienki, szybkei samochody i urlopy na desce przystojniak zacznie uganiać się za znaną do podszewki , niebogatą, zapracowaną, trochę już marudzącą dziewczyną ze studiów

        nawet jak mu zacznie znikać to przyjmie to z ulgą i zacznie uganiać się , owszem, za kims nowym z atrakacyjnego towarzystwa

        takie jzu niestety jest życie ze pieniądze ciągną do pieniędzy a ludzie najczęściej wiążą się z kims z "włąsnej półki " - czy to finansowej czy społecznej
        i młody Lubomirski zeni się z Kulczykówną a nie ze sprzedawczynią z małego miasteczka
        no cóz ..
        • blond_suflerka Re: Co robić? 19.04.14, 14:48
          No jasne-bo jak ktoś nie ma pieniędzy i nie pochodzi z miasta to już jest mało inteteresujący. Rozumiem rady, które mają pomoc Autorce wątku ale już mowienie jej, że w sumie to w ogóle nie jest ciekawa w przeciwienstwie chłopaka, który ma kasę, willę i wakacje mlion kilimetrów stąd to duża przesada.
          O wartości człowieka świadczy o wiele więcej aniżeli to co ma ten chłopak. Może Autorka to ciepła i fajna kobieta a on to buc?
          Wracając do meritum-być może tam nie ma miłości, po prostu. To znaczy z jego strony ale nie dlatego, że z Autorką jest coś nie tak tylko dlatego, że po prostu miłość to znacznie więcej anizeli kartka z minusami, plusami, wyliczenia i bilanse kto do kogo pasuje.
          Autorce radzę zacząć robić fajne rzeczy, spotykać ludzi, cieszyć się z tego co ma i leciutko poluzować znajomość-byc moze facet zrozumie, że ona jest ważna a być może ona sama zobaczy, że ten związek to tylko iluzja.
          Tak czy tak-Autorko-życzę Ci wielkiej miłości-z tym czy z innym. Powodzenia!
          • mozambique Re: Co robić? 20.04.14, 10:57
            czy ty umiesz czytac po polsku ?

            pzreceiz wyrażnie piszę ze autorka moze być najbardziej fascynująca osobą na swiecie ALE NIE DLA NIEGO
            on ją zna od wielu lat , zna ją do podszewki i jeszcze dalej
            on wchodzi w bogaty SAMODZIELNY świat gdzie co krok same pokusy, rodzice wychowali w przyzwyczajeniu do luksusu i pewnego stylu zycia ( np. nie martwienia się czy starczy do pierwszego) który on gładko łyknął
            ona prezentuje spokojnieszy , dużo skromniejszy styl życia , dla niego o wiele mniej atrakcyjny.moze w ogóle życiowo jest bardziej dojrzałą ( samodzielne utrzymywanie się szybki wyciąga człowieka z dzieciństwa)
            a on - jeśli to 26 latek to jeszcze jest zbyt głupi aby doceniać dobroć, przyzwoitość, uczciwość itp. , do tego dochodzi się z czasem, który życie już mocno kopnie w dupsko
            teraz jemu zasmakują romanse z modelkami z okładek kolorowych pism, drogie kluby z "dorselekszyn", eventy z paparazzi i zdjeciami "na ściance", urlopy w Alpach i na KAraibach, trochę prochów dla relaksu, itp.

            autorka może być najcieplejsza i najfajniesza ale on teraz nie szuka ciepła i dobroci tylko urozmaiconego seksu, dobrego alkoholu, glosnej muzyki i szumu w głowie
    • anomalia_pogodowa81 Re: Co robić? 19.04.14, 09:14
      Przepraszam, ale muszę to napisać - im bardziej czytam twoje wypowiedzi, tym mniej cię lubię :(
      Jakoś całkowicie jestem w stanie zidentyfikować się z chłopakiem, z tobą ani trochę.
      On wygląda na - wbrew pozorom - całkiem poukładanego gościa. Wie o co mu w życiu chodzi, uczciwie komunikuje swoje potrzeby, jest odpowiedzialny i nie zamierza udawać kogoś, kim nie jest. To jest jeszcze dzieciak - czas pomiędzy 20. a 30. rokiem życia to jest dokładnie ten moment, w którym człowiek rozwija się zawodowo, stopniowo usamodzielnia społecznie i finansowo, ale wciąż jeszcze jest związany z rodziną (a jeśli naprawdę ją lubi, to może nie mieć ochoty się od nich póki co szczególnie odstawiać).
      Ty zaś sprawiasz wrażenie dziewczyny z okropnie betonowym spojrzeniem na rzeczywistość i nie chodzi mi o to, że w wieku 26 lat masz napinkę na zakładanie rodziny, w tym nie ma nic złego, ale twoje wypowiedzi o tym, żeby gościa wrobić w dziecko (bo wtedy NA BANK stanie się rodzinny i jeszcze bardziej kochający), żeby dysponować mieszkaniem, które kupują jego rodzice (lokalizacja, wielkość itd bo przecież ma służyć TWOJEJ przyszłej rodzinie) a już wypowiedź o tym, że czasem za ludzi trzeba podejmować decyzje, bo sami się nie zdecydują powaliła mnie na łopatki.
      Twój chłopak cię lubi, lubi spędzać z tobą czas, dobrze mu z tobą, ale od tego do zakładania rodziny droga jest DALEKA. On tej rodziny teraz nie chce i pewnie nie będzie chciał przez kolejną dekadę. Komunikuje ci to jasno.
      A ty masz dwa wyjścia: ogarnąć się wreszcie, przestać wymuszać na nim najważniejsze decyzje życiowe, do których on najwyraźniej jeszcze nie dojrzał i:
      1) przestać marudzić, że taki przystojny jak model i zwyczajnie znaleźć faceta, który będzie miał te same priorytety co ty (znaleźć w wielkim mieście faceta w ieku lat 26 który chce zakładać rodzinę może być niełatwe, uprzedzam)
      2) cieszyć się tym, że masz 26 lat, świetną pracę, majętnego faceta, który podwyższa twoją stopę życiową, zero PRAWDZIWYCH problemów i jeszcze przez tych parę lat po prostu cieszyć się życiem. Tak, jak właśnie zamierza to robic twój facet.
      • triss_merigold6 Re: Co robić? 19.04.14, 11:57
        Ja też w teamie faceta. On ma 26 lat i dopiero zaczyna fajnie żyć, ma luz, kasę, pracę, oparcie w rodzinie, mnóstwo opcji na spędzanie czasu i sporo fajnych kobiet wokół.
        Qrczę, jak kiedyś pisałam, że pod koniec studiów panny z wiosek i małych miasteczek świrowały, żeby znaleźć męża z Warszawy i tu się ustawić, to mi nikt nie wierzył.
        • mozambique Re: Co robić? 20.04.14, 11:04
          chyba racja , pamiętam ze na studiach za mąż wychodziły tylko te koleżanki , które na studia przyjechały z daleka

          i wychodziły za kolegów "stąd": czyli z naszego miasta

          z tym ze nie nazwaaby spojrzenia autorki Betonowym" - to ją obraża
          jest po prostu inne ale wcale nie gorsze , w końcu w mniejszych miejscowościach dziewczyna po skończeniu szkoły co ma robic? łazic do opery , filharmonii i drogich klubów nie ma jak
          natomista szukac przyzwoitego kandydata do zalozenia rodziny
          przynjamnij ma szanse mieć dzieci przed 30tka a nie ( jak sporo miastowych wyzywolonych singielek) po 40tce szukac jakiegoś akceptowalnego kandydata na ojca swojego dziecka :)
    • pogodoodporna Re: Co robić? 19.04.14, 10:49
      Zmeczonadogranic, wszystko co piszesz o rodzicach Twojego chlopaka, mieszkaniu, spedzaniu wolnego czasu, jest poklosiem tego, ze facet Cie zwyczajnie nie kocha. Zadowalasz sie jakas namiastka jego uczucia, bo to co on Ci oferuje, to jest akurat tyle, co daje sie znajomemu. Bo z przyjacielem, jesli nawet nie swieta (te zwykle rzeczywiscie sa rodzinne), chce sie spedzac wolny czas-urlopy, weekendy itd., a Twoj chlopak raczej tego unika. Wiec skoro nie traktuje Cie nawet jak przyjaciela, to na czym Ty chcesz budowac ?
      PS Przeczytaj sobie "Dlaczego mezczyzni kochaja zolzy", ta humorystycznie napisana ksiazka moze Ci wiele wyjasnic ;-)
      • triss_merigold6 Re: Co robić? 19.04.14, 11:53
        Ta książka może jej parę rzeczy pokazać, ale z tym konkretnym chłopakiem ma pozamiatane, IMO.
        Jak panna rozluźni kontakt, to on odetchnie z ulgą zamiast się za nią uganiać.
        • verdana Re: Co robić? 19.04.14, 14:31
          Coraz bardziej mam wrażenie, że facet boi się zwyczajnie powiedzieć dziewczynie, ze ma jej dosyć. Mając do wyboru duże i małe mieszkanie wybiera takie, do którego dziewczyny raczej nie wprowadzi, mówi otwartym tekstem, że związku nie chce, ze chce sie bawić (wcale nie jestem pewna, czy to prawda...), po jednorazowym wyjeździe z dziewczyną i rodziną więcej jej nie zapraszał - a jakoś jestem pewna, ze mół, skoro rodzina sympatyczna i otwarta. Dwoi sie i troi aby związek rozluźnić, spędzać z dziewczyną jak najmniej czasu, nie dawać cienia perspektyw na przyszłość.
          I nic. Bez zrozumienia. Dziewczyna zaplanowała sobie małżeństwo i nic jej do tego nie zniechęci. Dla dziewczyny rady nie mam, ale dla chłopaka tak - zerwać. Po prostu.
        • brak.polskich.liter Re: Co robić? 19.04.14, 15:23
          triss_merigold6 napisała:

          > Jak panna rozluźni kontakt, to on odetchnie z ulgą zamiast się za nią uganiać.

          I sie facetowi absolutnie nie dziwie.
          Litosci, oni maja po 25-26 lat, swiezo skonczone studia, niezla prace, sa zdrowi, mieszkaja w duzym miescie - opcji korzystania z zycia do wypeku, a pannie marzy sie ubranie ich w zareczyny, slub, dzidzie i caly z tym zwiazany familijny pier..nik, ktory moze byc super opcja, ale za jakies 5-10 lat (a i to nie dla kazdego). Brrr. Sama na jego miejscu rzucilabym laske, jak goracy kartofel.
          • morticia50 Re: Co robić? 19.04.14, 15:28
            niepokojacy jest fakt,ze dziewczyna nie ma z kim o tym pogadać w realu.jakieś przyjaciółki?
            współlokatorka?macie wspólny krąg znajomych?
            • triss_merigold6 Re: Co robić? 19.04.14, 17:18
              Pewnie się wstydzi.
              • aqua48 Re: Co robić? 19.04.14, 17:44
                triss_merigold6 napisała:

                > Pewnie się wstydzi.

                Raczej boi, że doradzą to samo co forum.
                • zuzi.1 Re: Co robić? 19.04.14, 17:53
                  Autorko, pomyśl sobie czy nie lepiej byś się czuła wiedząc, że Twój facet za Tobą szaleje, kocha Cię, pragnie, chce z Tobą zamieszkac itp. po co chcesz koniecznie byc z takim, który nie może Ci tego wszystkiego zaoferowac, bo tego zwyczajnie do Ciebie nie czuje? Model, nie model, to ma trzeciorzędne znaczenie, ważne jest, żeby Cię kochał i chciał z Tobą byc, spędzac czas, święta, wakacje , weekendy itp. Pomyśl sobie, że dokonując na przekór wszystkiemu wyboru obecnego partnera, robisz sobie tak naprawdę krzywdę, na własne życzenie. Spróbuj się od tego faceta zdystansowac, przestań go traktowac jak przyszłego męża. Nie decyduj się z nim na dziecko, bo wylądujesz jak była partnerka p. Krawczyka. Z tego pana tez model, niezły model ;-)
                • lillam Re: Co robić? 19.04.14, 21:36
                  albo odbija ;) skoro to taka dobra partia i wyglada jak model, do tego niezbyt zaangazowany uczuciowo w związek z Autorką....

                  tam gdzie w gre wchodzą uczucia, pieniądze, albo kariera/awans tam nie ma przyjaźni
                  tak mawiala moja babcia
    • enith Re: Co robić? 19.04.14, 18:25
      Czyli jednak mamy klasykę gatunku. Dziewczyna zainwestowała pięć lat w jednego faceta i na podstawie studenckiego związku polegającego na imprezach, seksie i okazjonalnych spotkaniach wysnuła wniosek, że to TEN JEDYNY. I nie przyjmuje do wiadomości, że pan NIE JEST ZAINTERESOWANY ciągnięciem tej relacji. Gdyby był, miałby konkretne plany, zaproponował wspólne mieszkanie, zacieśniał więzy, zamiast je rozluźniać.
      Ja już wiem, jak to się skończy. Za parę lat dziewczyna się ocknie i zgorzkniała zostawi faceta, mając do niego pretensje, że "zmarnował' jej 8 czy 10 lat życia lub pan się w końcu zniecierpliwi i zerwie. Tak czy tak, na pozytywne zakończenie historii z tym konkretnym panem dziewczyna ma szanse równe zeru. Dywagować można już wyłącznie na temat tego, jak długo ten "związek" jeszcze pociągnie. Szkoda dziewczyny, ale zasadniczo sama się na takie traktowanie godzi.
      Wspomnę o jeszcze jednym związku z mojego otoczenia. Trzydziestoletnia panna poznała rozwodnika i zostali parą. Do ślubu i dzieci przekonywała pana 13 lat. Pan w końcu się zgodził i zaobrączkował panią. Na tyle jednak późno, by nie było już mowy o rodzeniu. Kobieta więc jest żoną, ale matką (o czym marzyła) nigdy nie zostanie. I nie wygląda na specjalnie uszczęśliwioną tym faktem.
      • algavre.live Re: Co robić? 19.04.14, 19:07
        No dobrze, ale dlaczego ten chłopak tyle lat z dziewczyną był? Skoro taki "model" super przystojny, do tego pewnie "czuć" od niego pieniadze? Mógł mieć nie jedną "modelkę";), bo z prowincji dużo zdeterminowanych, ładnych dziewczyn, a i panny rodem ze "stolycy";) niczym nie ustępują. Dlaczego teraz kategorycznie nie załatwi sprawy? Będzie miał szansę i piękną i mądrą i do tego na jego finansowym poziomie? A rodzicom chłopaka może wcale nie chodzić o oto, że dziewczyna z nizin. Może z innego względu im nie odpowiada.
        • triss_merigold6 Re: Co robić? 19.04.14, 19:12
          A po co? Ma pod ręką pannę do której się przyzwyczaił, jest mu na razie z nią wygodnie, panna wierna więc nic na niej nie złapie. Jak zechce zmienić, to ją zmieni błyskawicznie.
      • triss_merigold6 Re: Co robić? 19.04.14, 19:08
        Facet jej nie oszukuje, pretensje może mieć wyłącznie do siebie.
        • algavre.live Re: Co robić? 19.04.14, 20:09
          Facet/chłopak bardziej/ w porządku nie jest. Gdyby był wycofałby się. Jest egoistą myślącym o sobie. A dziewczyna zdeterminowana "dobrą partią". Na to wygląda, skoro brała pod uwagę złowienie chłopaka na ciążę, tudzież na siłę /chcąc decydować za niego i oświadczać się-tak to rozumiem/. Może jej pewne zachowania spowodowały, że rodzice chłopaka wyczuli jakąś determinację z jej strony i niespodobało im się to.
          • verdana Re: Co robić? 19.04.14, 20:14
            O, nie potępiałabym tak chłopaka. Może zwyczajnie boi się zerwać, a komunikat daje zupełnie jasny - nikogo nie oszukuje.
    • milamala Re: Co robić? 19.04.14, 21:24
      Znam dwa tak wymeczone malzenstwa tzn. pani chciala a pan nie. Obie panie grubo przed trzydziestka juz nie mogly doczekac sie zaobraczkowania.I wcale nie dlatego, ze panie byly z innej "gorszej"sfery. Przeciwnie, jedna pani to nawet pochodzi z lepszej rodziny niz jej wybranek. W drugim przypadku chodzi o pare wowczas mlodych lekarzy po studiach. Obie panie doczekaly sie po dlugich latach obraczek, zyja sobie w miare dobrze, raz lepiej raz gorzej.
      W obu przypadkach dla wszystkich bylo jasne, ze nie ma u panow milosci, ze panowie otwarci sa na nowa milosc, ale ku uciesze pan, owym panom nowa milosc sie jednak nie trafila.

      Wiec dziewczyna moze liczyc na lut szczescia, ze i jej sie uda, ze mlody czlowiek jednak nie pozna nikogo lepszego i jednak w stosownych wieku (n. po 10 latach) wreszcie sie oswiadczy. Co zreszta dramatem tez nie bedzie.
      Watkodawczyni bedzie miala lat 35 i spokojnie sobie moze zaciazyc jeszcze nie jeden raz.

      Natomiast poniewaz taki scenariusz obarczony jest jednak sporym ryzykiem (bo a nuz pan jednak pozna kogos kto wzbudzi w nim jednak wiekszy plomien uczuc) to ja bym sie na jej miejscu nie zamykala na nowe znajomosci. Jednym slowem korzystala z zycia. Nie mowie o zdradach, ale o byciu otwartym, tak na wszelki wypadek zeby sie nie obudzic z reka w nocniku z poczuciem straconych lat.
      Zrobic wszystko aby tych lat nie stracic. Szalone wakacje we wlasnym gronie przyjaciol, hobby, wypady do dyskotek, na koncerty we wlasnym gronie, czy co kto tam lubi. Nie skupiac sie na jednym osobniku, bo ten osobnik nie daje duzej pewnosci na stabilny zwiazek.
      • algavre.live Re: Co robić? 19.04.14, 21:46
        Właśnie tak mi się rzuciło w oczy, że autorka chyba jest za bardzo "uwieszona" na swym chłopaku. Niech się zdystansuje do niego i spraw z nim związanych, da na luz i z lekka oddali się. Zobaczy, co będzie. Ale wydaje mi się, że póki co, będzie to dla niej niemożliwe. Nie widzę tu specjalnego uczucia, raczej chęci zmiany stanu cywilnego, bo rodzice sie dopytują, a panna z małęj miejscowości, gdzie pokutuje wciąż inny model podejścia do życia w tym wieku
    • nena20 Re: Co robić? 19.04.14, 22:03
      uważaj, znałam taka parę na studiach, nawet zamieszkali ze sobą na ostatnim roku
      zaraz po studiach Pan znalazł sobie inną a ta została w rozpaczy
      jego rodzice nie bardzo akceptowali związek z biedniejszą i chyba to najbardziej wpłynęło
      było mi jej żal i to bardzo, zerwała z nami wszelkie kontakty - wiele to wszystko ją kosztowało
      zamieszkać razem możecie jak najbardziej, jeśli facet bardzo Ciebie kocha to ta kawalerka 40 m, będzie dla wszej dwójki wystarczająca,
      wypróbujecie jak to jest wspólnie mieszkać i po roku czy dwóch będziesz wiedziała czy związek rokuje,
      w wieku 26 lat nie mieszkałabym dłużej z facetem niż rok ( w Twojej sytuacji, gdy spotykasz się z facetem 5 lat wspólne zamieszkanie jest jak najbardziej oczekiwanym krokiem) po tym czasie będziesz wiedziała jaki naprawdę jest i czy warto czekać. Ślub to sprawa drugorzędna. Jeśli zostaniesz sama w wieku 27 lat to już niewiele do 30, niestety natura tak to wymyśliła, że musimy myśleć o założeniu rodziny i rodzeniu dzieci.
      • cyn-ta Re: Co robić? 19.04.14, 22:31
        nena20 halo halo, nie czytasz, że facet NIE CHCE z nią mieszkać?????????nawet NIE CHCE wyjeżdżać z nią na wakacje i w dodatku jej to nie raz powiedział.
        Autorko, to nie facet dla Ciebie. Pewnie Cie nawet lubi, ma na wyciągnięcie ręki, seks pewnie niezły, a to nie byle co...Łatwo mu powiedzieć, że Cię kocha, bo to tylko słowa, które mu towarzystwo i ten seks zagwarantują. Tak czy inaczej, nic z tego nie będzie.
      • brak.polskich.liter Re: Co robić? 19.04.14, 23:43
        nena20 napisała:

        > Jeśli zostaniesz sama w wieku 27 lat to już niewiele do 30

        ...bo po 30tce to juz kaplica i zalobny welon i nic, tylko sie utopic w kaluzy z rozpaczy nad swa staropanienska dola, wiadomo.

        > zamieszkać razem możecie jak najbardziej, jeśli facet bardzo Ciebie kocha to ta
        > kawalerka 40 m, będzie dla wszej dwójki wystarczająca

        Taki drobiazg: facet nie chce z nia zamieszkac. Wszystko jedno, czy w 40 metrowej kawalerce, czy w 200metrowej willi. NIE CHCE. On chce zyc tak, jak zyje wiekszosc jego rowiesnikow z podobnego kregu spolecznego, a nie ubierac sie w buty pt. familiada w wieku 26 lat.

        Autorka watku jak najbardziej ma prawo chciec wspolnych garow, slubu i dzidzi juz teraz zaraz (dla mnie nieco dziwne, ale spoko, roznych ma bozia stolownikow), ale tego nie uzyska od swojego chlopaka, chocby i zatanczyla kankana na cyckach.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Co robić? 20.04.14, 09:54
      Przede wszystkim wyciągać wnioski z realnej sytuacji.
      A ona wygląda tak, że Pani partner nie chce się żenić i stabilizować. Pokazuje to werbalnie,
      ( trudno o lepszy przekaz w tym wypadku ) bo się nie oświadcza, nie rozmawia o wspólnej przyszłości. Pokazuje niewarebalnie , bo kupuje mieszkanie dla siebie, żyje jeszcze blisko rodziców, wiedzie swobodne życie. Jego przekaz jest jasny i oczywisty. Nie czuje się oszustem, manipulatorem, wyzyskiwaczem kobiet. Można różnie oceniać jego postawę, ale nie o to tu chodzi przecież. Nie chce teraz tego, na co Pani czeka. Jak ma to wyraźniej przekazać ?
      Wydaje mi się nadto, że to jest słuszna, a nawet na swój sposób dojrzała postawa. Nie jest gotowy, wie to, więc się nie deklaruje.
      To nie jest postawa obliczona przeciwko Pani. Nie musi Pani czuć się w konkurencji do kolegów i wolnego stylu życia. Pani jest tego stylu elementem.
      Do Pani, natomiast, należy wyciągniecie wniosków czy w tej sytuacji chce Pani z nim być i czekać na niewiadomy rozwój zdarzeń, czy pragmatycznie, nie bacząc na uczucie miłości, zakończyć związek. Chłopak swój aktualny wzór rozpoznał, teraz kolej na Panią. Nikt za Panią tego nie zrobi. A i na chłopaka nie ma co w tym liczyć. On już zrobił swoje.
      Kontrolowana wpadka wydaje mi się złym rozwiązaniem. Jest tylko dla Pani, ma posmak agresywnego postawienia na swoim. Dobrze, że chłopak tego pilnuje, bo to także jego odpowiedzialność. Niszczyć ją, a następnie mówić o nieodpowiedzialności mężczyzn, którzy nie chcą zajmować się dzieckiem i ich matką. Takie postępowanie, to już naprawdę powinien być muzealny relikt. Nikomu to nie posłuży. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • best_bej Re: Co robić? 20.04.14, 11:19
      Też byłam kiedyś w podobnej sytuacji. Tzn miałam starszne cisnienie na mieszkanie razem. Byłam chwilę po studiach, facet nadal mieszkał z rodzicami, a mnie cisnęło na mieszkanie, zaręczyny itp.
      Z perspektywy czasu widzę że strasznie wtedy byłam niedojrzała, wydawało mi się że tak powinna iść kolej rzeczy, tak się robi to i moje życie tak powinno wyglądać. No i rozstałam się z chłopakiem właśnie z powodu tej jego bierności:) Bo ja chicałam już i teraz, a on nie. I miał rację. 26 lat to naparawdę niewiele, po co bawić się w dom, kiedy można bawić się w klubach:)
      Wyluzuj dziewczyno i odpuść sobie i chłopakowi:)
    • 1fioletowa Re: Co robić? 20.04.14, 11:26
      Masz sytuację taką: Ty chcesz samochód, ale tylko ten jeden jedyny, ten, który wybrałaś i koniec. Ludzie Ci mówią: ale nie możesz go mieć, bo… (nie stać Cię, nie masz prawka itd), a Ty w kółko: ale ja chcę tylko ten. No ale nie możesz go mieć. Ale on tak ładnie przy mnie lśni jak go myję jak się widzimy. Ale nie możesz go mieć. Możesz go umyć. Ale ja go chcę. I tak toczy się ta bez sensu rozmowa. A w niej dla mnie bardzo czytelna jest Twoja pragmatyczna bardzo silna chęć wydania się za ustawionego chłopaka… Wiesz, takie rzeczy się czuje, niestety. W Twoich wypowiedziach odbywa się nieustanne podkreślanie statusu rodziny chłopaka. Tobie się po prostu wydało, że jak się pobierzecie, to masz z bańki dorabianie się, kredyt, kupowanie mieszkania itd. Zobaczyłaś autostradę na skróty i powtarzasz: to chcę! Wszyscy tu Ci mówią, że to ślepa uliczka, ale Ty jesteś zaślepiona ulgami, jakie może nieść ten związek, jeśli tylko udałoby Ci się zmusić chłopaka do ślubu. Kiedy usłyszysz, że on NIE CHCE? Jak rokuje związek, w którym jedna ze stron nie uznaje wolnej woli drugiej, kombinuje i wymusza?
      A jeśli chodzi o jego środowisko zawodowe, to powiem Ci jedno: tam jest mnóstwo fajnych wyluzowanych dziewczyn bez mega parcia na ślub, dziewczyn, które finansowo liczą na siebie a nie na zasoby cudzych rodzin, wskutek czego łatwo będzie się w którejś z nich zakochać- bo zamiast presji będzie super fajne wspólne spędzanie czasu. On znajdzie w pracy łatwo taką, która nie będzie traktowała go użytkowo, jak połączenia mężczyzny i bankomatu. W jej poście pewnie by się znalazła jakaś informacja o tym, co w sobie polubili. W Twoich jest mowa o mieszkaniu, domu rodziców i wakacjach w willi w Alpach… Stąd wielokrotne pytania forumek o to, co Was łączy. Nie udało Ci się na to odpowiedzieć...
    • maracooja Re: Co robić? 20.04.14, 13:22
      Co robić?
      ODPUŚCIĆ.
      Sobie i jemu.
      Tak, to atrakcyjna partia. Bardzo atrakcyjna. Inteligenty, przystojny, z dobrego domu jak mniemam, wykształcony, poukładany, świetna praca, rokuje na dobrego męża i ojca. Mnóstwo plusów ale jeden minus zasadniczy: nie chce Ciebie na całe życie.
      Że mówi, że kocha? Z tego wynika tylko tyle, że mówi. Ktoś na górze wątku napisał, że jesteś elementem jego stylu życia. I ma rację! Jesteś mu potrzebna - fajny seks, oddanie, przywiązanie - i to dostaje.
      A Ty czekasz, męczysz się, oczekujesz, że może pierścionek, że może Sylwester... Patrząc z boku, nie obraź się, ale wygląda to żałośnie...
      Wiesz jak wygląda zakochany facet, który pragnie dać Ci szczęście? Na pewno nie tak jak on!
      Chcesz się mordować jeszcze 2-3 lata, proszę bardzo. Tylko błagam, nie pisz potem, że "młodość ci zmarnował".
      To, czego oczekujesz od życia, czyli partnera, stabilizacji, rodziny jest dobre. To, że masz 26 lat niczego nie zmienia. Jedni mają parcie na kluby, inni na kompletowanie sprzętu AGD.
      Ale Wy się po prostu nie zgraliście i nie zgracie, bo on jest bardzo jasno określony i to mu się jeszcze długo nie zmieni. Może kiedyś. Jak się naprawdę dojrzale zakocha w cudownej, szczęśliwej kobiecie. Którą zaakceptuje jego rodzina (!).
      Idź szukać szczęścia dalej i wspominaj go miło.

      • zmeczonadogranic1988 Re: Co robić? 20.04.14, 15:52
        Dziękuje za odpowiedzi i rady. Z koleżankami a nawet przyjaciółkami nie mogę o tym problemie rozmawiać. Wszystkie praktycznie sa zachwycone moim facetem i po cichu mi go zazdroszczą. Juz sobie wyobrażam ich miny przy takiej rozmowie.... To wszystko nie jest takie proste. Nie wyobrażacie sobie jakie trudne jest zycie w takim zawieszeniu. Juz miałam (mieliśmy jak sądziłam) wszystko poplanowane. A tu nagle taki szok. Teraz jesteśmy razem, choć po tej awanturze przedświątecznej niełatwo było przekonać go, ze damy radę to naprawić. Ale co dalej. Poświęciłam dla niego 5 lat. Dlaczego mam go teraz stracić? Nas stracić? Dziś znowu mama przy stole snuła wizje mojej szczęśliwej przyszłości. Dopytywali kiedy następne kroki. Ech.
        • cyn-ta Re: Co robić? 20.04.14, 16:07
          A cóż on z Tobą planował? Nawet urlopu z Tobą nie planował przecież. Obudźże się wreszcie!
          No głupio poświęciłaś 5 lat i co? Błądzić jest rzeczą ludzką, nie uczyć się na błędach jest głupotą.
          On nie chce się z Tobą wiązać. Trochę godności. A rodzicom powiedz, że się nie zadeklarował, więc go rzuciłaś i tak zrób.
        • triss_merigold6 Re: Co robić? 20.04.14, 16:44
          A cóż takiego poswiecilas?
          Mamę lepiej było uświadomić, że facet nie chce.
        • lillam Re: Co robić? 20.04.14, 16:45
          do jedzenia i do miłosci sie nie zmusza
          czytasz nasze rady, ale albo ich nie rozumiesz, albo nie chcesz zrozumiec
          nie ma WAS, jestes Ty i on, Ty chcesz rodziny, on chce kawalerskiego zycia, gdzie tu wspolny mianownik?
          jak spedzacie swieta? kazde osobno? jak planujecie weekend majowy,wolne dni na boze cialo, wyjezdzacie gdzies razem? czy on juz ma kalendarz wypelniony do konca roku, a ty czekasz gdzie cie wcisnie w niego?
          no sorry, ale jak jasniej napisac, ten zwiazek to rownia pochyla i zmierza ku rozpadowi, a nie ku swietlanej przyszlosci

          rodzicow bym pomalu przyggortowywala,jak sie sprawy maja, bo skoro zyja w blogim przekonaniu, ze jestescie papuzki nierozlaczki to i stawiaja oczekiwania
        • triss_merigold6 Re: Co robić? 20.04.14, 16:52
          Przestan być taka nachalna.
          To czy żyjesz w zawieszeniu zależy tylko od Ciebie.
        • 1fioletowa Re: Co robić? 20.04.14, 17:02
          "Poświę
          > ciłam dla niego 5 lat. Dlaczego mam go teraz stracić?" To nie jest transakcja handlowa- Ty mu "poświęcasz" 5 lat, a potem on jest Twoją własnością. Z tego co piszesz wynika, że się czasem spotykaliście a nie że coś poświęcałaś. Jesteś wkurzona, bo Ci plany padły. No padły.
          "Teraz jesteśmy razem, choć po tej awanturze przedświątec
          > znej niełatwo było przekonać go, ze damy radę to naprawić." Czyli Ty go przekonywałaś, żebyście to dalej ciągnęli… Po co, skoro facet postawił sprawę jasno?
          • triss_merigold6 Re: Co robić? 20.04.14, 17:19
            Przyzwyczaiła się do wizji willi, no i wstyd wracać na wioskę bez męża, całe studia zmarnowane. Powiem cynicznie- trzeba było poczekać z chodzeniem do łóżka przynajmniej do zareczyn, wtedy by miała panna poczucie, że dobrze zainwestowała.


            • cyn-ta Re: Co robić? 20.04.14, 17:25
              zawsze z grubej rury, zawsze celnie Triss
              • triss_merigold6 Re: Co robić? 20.04.14, 17:32
                Biedny chłopak popełnił duży błąd podchodzac do niej jak do dziewczyny ze swojej sfery społecznej i kulturowej, nie wziął pod uwagę różnic mentalności.
            • maracooja Re: Co robić? 20.04.14, 17:36
              No i żaden inny już się pewnie TAKI nie trafi.
              A tu koleżanki zazdrościły, w myślach panna już dekorowała pokój dziecinny wspólnego gniazdka i puszyła się pierścionkiem przed koleżankami.
              Jak się związek skończy to każdy kolejny ubiegający będzie nie taki przystojny, tak zamożny i tak rokujący. Każdemu będzie czegoś brakować, panna będzie dalej szukać aż w końcu oprzytomnieje i rzuci się na ostatni odjeżdżający pociąg.
              Oby miała więcej rozumu.

              A z moich obserwacji i interpretacji zachowań facetów wynika jeden prosty wniosek: czynów zakochanego i gotowego na ślub mężczyzny nie trzeba interpretować. Zwyczajnie to widać.
              A tu facet po 5 latach ani nie chce jej przytrzymać pierścionkiem ani wpuścić pod swój dach. Po awanturze nic nie zyskała, mało tego, aby utrzymać status quo musiała go przekonać, że wszystko się ułoży: w jej mniemaniu, że w końcu się zejdą, z jego mniemaniu że będzie tak jak do tej pory.
              W sumie to należy oddać mu, że pod but nie wchodzi, nie nagnie się pod żadną jej presją.
        • maracooja Re: Co robić? 20.04.14, 17:13
          Poświęciłam dla niego 5 lat. Dlaczego mam go teraz stracić? Nas stracić?

          Naprawdę nie dociera do Ciebie, że już i tak go straciłaś?
          Jest jeszcze światełko w tunelu dla Twojej kobiecej dumy, bo matka, koleżanki, itd:
          kiedy to TY pierwsza to skończysz, z podniesioną głową, choćbyś miała w środku się skręcać.

          Masz jeszcze czas i zrób to. Zyskujesz dumę i przestrzeń dla innego związku.
          On Ciebie i tak w końcu rzuci bo będzie miał dosyć skwaszonej miny, niewypowiedzianych pretensji. Nie zdziwiłabym się, gdyby już instynktownie nie szukał sobie fajnej, zrelaksowanej dziewczyny, z którą będzie miał równie dobry seks, relaks, porozumienie i z którą będzie chciał się pokazać na wypadzie ze znajomymi.

          Jedziesz na oparach jego przyzwyczajenia do siebie, on JESZCZE myli przywiązanie z miłością ale jeszcze dwie trzy jazdy z Twojej strony i dasz mu świetny pretekst by z Tobą zerwać.
          • imsad Re: Co robić? 20.04.14, 17:17
            Autorka ma chyba ograniczony kontakt z rzeczywistością.
            Z uporem maniaka powtarza jak mantrę to co ona by chciała.
            Nie ważne ,że jej facet ma inną wizję przyszłości i jasno to komunikuje.
            Autorka nawet nie jest w stanie przeanalizować i zrozumieć porad forumek tu udzielonych.
            Zakładając ten wątek nie liczyła chyba ,że wątek potoczy się w tym kierunku w jakim się potoczył. Spodziewała się chyba zrozumienia jej postawy i porad typu ,żeby pana wrobić w ciążę i tym skłonić go do założenia z nią rodziny.
            Jak dla mnie beznadziejny przypadek. Ale cóż ,niech się uczy na własnych błędach.
            • triss_merigold6 Re: Co robić? 20.04.14, 17:26
              Im szybciej ją facet zczysci, tym dla obojga lepiej. Namolna dziewczyna, która uroila sobie, że studenckie chodzenie ze sobą musi skończyc się weselem.
              Albo troll, bo nie wiem jak można do tego stopnia nie rozumiec jasnych komunikatów.
              • atrzeciakowski Re: Co robić? 20.04.14, 17:49
                Ale właśnie komunikaty nie sa jasne. Nie róbcie ze mnie głupiej. W towarzystwie moich znajomych zawsze jest cudownie szarmancki, kochający, przytula mnie, komplementuje. Powtarza też, że mnie kocha. Publicznie tez. Jeździ czasami ze mną do moich rodziców. Zawsze jest super, potrafi dogadać sie z moim tata, pomaga mamie w kuchni, z bratem pokopie piłkę. Ostatnio, jak juz pisałam, byliśmy razem na weekend poza miastem. Cały czas we dwoje. Było tak jak powinno byc. Dbał zeby mi nie było zimno, wymyślał rozrywki, zafundował mi sesje w spa- no rozpieszczał. A potem znów cisza jak wspomniałam o mieszkaniu. Fakt, znów ma zaplanowane wszystkie dłuższe weekendy aż do wakacji i wakacje tez zreszta. :( . To mnie tez strasznie złości - zostają zwykłe weekendy i to nie wszystkie. On tez czasem narzeka, ze jest zapracowany i ma dodatkowe zajęcia i sport i z rodzicami czasem cos załatwia, ja tez mam swoje zajęcia i brakuje czasu po prostu. Dlatego wolałabym żebyśmy mieszkali razem. Nawet jakby wyjeżdżał czy cos planował to na codzień byśmy mieli czas dla siebie. A znowu moi rodzice nie chcą żebym z kimś mieszkała bez zaręczyn. I fakt - ja tez bym po tylu latach tego pierścionka chciała. A co do planów - to nawet jego mama kiedyś żartowala, ze tak opiekuje sie i kocha młodszych ze mu wystawi dyplom ukończenia kursu ojcostwa - przy mnie- wiec chyba tez wiedziała ze będziemy razem.
                • zmeczonadogranic1988 Re: Co robić? 20.04.14, 17:55
                  I jeszcze napisałam pod loginem który ludzie znają przez przypadek. Juz mi sie z tego wszystkiego miesza wszystko.
                • blond_suflerka Re: Co robić? 20.04.14, 17:58
                  Jak brakuje czasu bo ktoś dużo pracuje i ma wiele zajęć to chce z ukochanym spędzać święta, wakacje, długie weekendy i większość zwykłych. Własnie dlatego, że się kocha, tęskni i tego czasu brak na co dzień. No chyba, że ktoś ma inny pomysł na miłość, tęsknotę i częstotliwość spotkań tak jak Twój facet.
                  Wtedy albo się dostosujesz bo tak też Ci odpowiada-lub dostosujesz się i będziesz cierpieć albo też szukasz miłości i związku, który jest kompatybilny z Tobą.
                  NIkt nie mowi, że jesteś głupia, raczej niedojrzała emocjonalnie ale w sumie wiek taki, że trudno się dziwić. Ta mądość przyjdzie z czasem. Tylko zawsze lepiej szybciej niż później.
                  A jeśli czujesz, że wszyscy tu się mylą i to Ty masz rację to nie kieruj się tymi radami. Słuchaj siebie, po prostu. Czy to będzie dobry wybór-przekonasz się za jakiś czas.
                • cyn-ta Re: Co robić? 20.04.14, 18:02
                  1) powiedział: zamieszkajmy razem?
                  2)powiedział: wyjdź za mnie?
                  NIE POWIEDZIAŁ.
                  Triss, help
                  • triss_merigold6 Re: Co robić? 20.04.14, 18:05
                    Ja bym pannę zapytała, co mu daje takiego wyjątkowego, żeby facet chcial z nią zakładać rodzinę.
                    Bo na razie ze szczegółami wiemy, co on daje jej.
                • maracooja Re: Co robić? 20.04.14, 18:16
                  A nie pomyślałaś, że on jest po prostu dobrze wychowany? Umie się znaleźć w każdej sytuacji, z Twoimi rodzicami, u Ciebie w domu. Umie też dbać o kobietę, którą zabiera na weekend. Nie chodzi o to, że jak by nie chciał z Tobą mieszkać, to tak by Cię nie szanował.
                  On Ciebie szanuje. Jest miły, szarmancki jak piszesz, szanuje Twoją rodzinę. To dobrze o nim świadczy.
                  Wierzę, że jak on mówi, że Ciebie kocha, to nie kłamie.
                  Problem w tym, ze jego uczucie aż tak głęboko nie sięga, żeby widzieć Twoje miejsce w jego życiu. Ma charakter i nie nagnie się do Twoich potrzeb i oczekiwań Twojej rodziny. Widać aż tak grzeczny wobec nich nie będzie. :D

                  Jak chcesz się przekonać, ile dla niego znaczysz, to odsuń się od niego, oddal się, wystaw na próbę. Daj mu samemu powiosłować w tym związku.
                  Ale nie sądzę, że się odważysz, bo przez skórę wiesz, jak to się skończy.

                • onmytoes Re: Co robić? 20.04.14, 19:42
                  atrzeciakowski napisała:

                  > Ale właśnie komunikaty nie sa jasne. Nie róbcie ze mnie głupiej. W towarzystwie
                  > moich znajomych zawsze jest cudownie szarmancki, kochający, przytula mnie, kom
                  > plementuje. Powtarza też, że mnie kocha. Publicznie tez.

                  Ale gdzie w tym zachowaniu widzisz dowod na to, ze on planuje z Toba swoja przyszlosci i to juz teraz?? Owszem, tak zachowuje sie facet ktory dziewczyne lubi, moze nawet kocha. Ale publiczne powtarzanie, ze kocha wcale nie swiadczy o tym, ze on ma zamiar sie z Toba ozenic.

                  Jeździ czasami ze mną
                  > do moich rodziców. Zawsze jest super, potrafi dogadać sie z moim tata, pomaga m
                  > amie w kuchni, z bratem pokopie piłkę. Ostatnio, jak juz pisałam, byliśmy razem
                  > na weekend poza miastem. Cały czas we dwoje. Było tak jak powinno byc. Dbał ze
                  > by mi nie było zimno, wymyślał rozrywki, zafundował mi sesje w spa- no rozpiesz
                  > czał. A potem znów cisza jak wspomniałam o mieszkaniu. Fakt, znów ma zaplanowan
                  > e wszystkie dłuższe weekendy aż do wakacji i wakacje tez zreszta. :(

                  Czy nie widzisz ze sama sobie zaprzeczasz? Niby jest tak pieknie bo z bratem w pilke kopie, na weekend zabierze, ale tak naprawde to okazuje sie, ze wszystkie dluzsze weekendy on ma juz zaplanowane. I wakacje zreszta tez! Wybacz, ale gdyby facet z ktorym jestem od 5 lat powiedzial mi ze nie chce ze mna spedzac dlugich weekendow ani swiat ani wakacji to dawno trzasnelabym drzwiami z drugiej strony.
                  Ty z kolei kurczowo trzymasz sie tych ochlapow, ktore on Ci rzuca (jeden wspolny weekend, sesja w spa) i bierzesz to za dowody jego powaznych planow wobec Twojej osoby.

                  >To mnie
                  > tez strasznie złości - zostają zwykłe weekendy i to nie wszystkie. On tez czase
                  > m narzeka, ze jest zapracowany i ma dodatkowe zajęcia i sport i z rodzicami cza
                  > sem cos załatwia, ja tez mam swoje zajęcia i brakuje czasu po prostu. Dlatego w
                  > olałabym żebyśmy mieszkali razem. Nawet jakby wyjeżdżał czy cos planował to na
                  > codzień byśmy mieli czas dla siebie.

                  Dziewczyno, ale on tego nie chce. Ty kombinujesz jakby tu spedzac z nim wiecej czasu a on kombinuje, zeby go spedzac z Toba jak najmniej. Narzeka, ze jest zapracowany a Ty lykasz to bez mrugniecia okiem. Facet, ktory CHCE z kobieta spedzac wiecej czasu, znajdzie ten czas bez problemu. Przestan slepo sluchac tego co on mowi, tylko otworz oczy na to co on ROBI.


                  > I fakt - ja tez bym po tylu latach tego pierścionka chc
                  > iała.

                  Ok, rozumiem, po 5 latach zwiazku chcesz wiedziec na czym stoisz. Chcesz wiedziec, czy jest przed Wami wspolna przyszlosci. Jest to jak najbardziej zrozumiale i masz do tego prawo. Problem w tym, ze ten facet chce czego innego. Dosc jasno Ci o tym mowi, a Ty zdajesz sie zupelnie tego nie widziec. Ty chcesz, zeby on chcial tego samego co Ty.
                  Zrozum, ze mozesz tak spedzic nastepne 5-10 lat przy jego boku. Zyjac w tym koszmarnym zawieszeniu, czekajac kiedy on wreszcie sie namysli, kiedy wreszcie bedzie gotowy.
                  Bardzo prawdopodobne jest, ze zyjac 5-10 lat w takim oczekiwaniu znienawidzisz go i zatrujesz Wasze zycie i Wasza milosc swoimi pretensjami. Bardzo mozliwe, ze on w miedzyczasie bedzie mial dosc tych naciskow i odejdzie. Mozliwe, ze gdy on bedzie juz gotowy do zalozenia rodziny to pozna kogos innego, kogo poslubi w przeciagu roku, a Ty zostaniesz z reka w nocniku. Bo owszem, bylas dobra w miedzyczasie, aby zapelnic czas gdy on czekal na kobiete swojego zycia.
                  Takich scenariuszy wsrod znajomych trzydziestolatkow znam kilka.


                  A co do planów - to nawet jego mama kiedyś żartowala, ze tak opiekuje sie
                  > i kocha młodszych ze mu wystawi dyplom ukończenia kursu ojcostwa - przy mnie-
                  > wiec chyba tez wiedziała ze będziemy razem.

                  Ale o czym to ma niby swiadczyc? Dziewczyno, chwytasz sie jak desperatka jakis nieistotnych drobiazgow, byle tylko cos sobie wmowic i podtrzymac swoja iluzje. Co zarty Twojej mamy maja do jego planow rodzinnych? Zamydlasz sobie oczy takimi bzdurami i pozostajesz slepa na podstawowe fakty: on nie chce i nie ma zamiaru z Toba zamieszkac- podejmuje konkretne kroki w tym celu. On nie chce i nie robi nic by spedzac z Toba wiecej czasu, by miec Cie na codzien - dobitnie swiadczy o tym jego zachowanie.
                  Jak tak Cie czytam, to mam wrazenie, ze walisz glowa w mur w nadziei, ze otworza sie tam jakies drzwi. I zupelnie nie widzisz, ze zadnych drzwi tam nie ma.

                  Rozumiem, ze go kochasz, ze zalezy Ci na tym zwiazku, ale naprawde warto czasem realnie ocenic sytuacje i sprobowac spojrzec na fakty a nie tylko zyc i karmic sie swoimi poboznymi zyczeniami.
                • szpil1 Re: Co robić? 20.04.14, 20:44

                  atrzeciakowski napisała:

                  > Ale właśnie komunikaty nie sa jasne. Nie róbcie ze mnie głupiej. W towarzystwie
                  > moich znajomych zawsze jest cudownie szarmancki, kochający, przytula mnie, kom
                  > plementuje. Powtarza też, że mnie kocha. Publicznie tez.

                  Byc może są to tylko słowa, a byc mo.że on rzeczywiście Cie kocha, ale po prostu nie jest gotowy/wcale nie widzi ślubu z Tobą w swojej przyszłości.

                  Jeździ czasami ze mną
                  > do moich rodziców. Zawsze jest super, potrafi dogadać sie z moim tata, pomaga m
                  > amie w kuchni, z bratem pokopie piłkę.

                  Może jest po prostu miłym, sympatycznym, dobrze wychowanym człowiekiem?

                  Ostatnio, jak juz pisałam, byliśmy razem
                  > na weekend poza miastem. Cały czas we dwoje. Było tak jak powinno byc. Dbał ze
                  > by mi nie było zimno, wymyślał rozrywki, zafundował mi sesje w spa- no rozpiesz
                  > czał. A potem znów cisza jak wspomniałam o mieszkaniu.

                  Cisza, bo co ma powiedziec, kiedy nie przyjmujesz do wiadomości, że on nie chce mieszkac z Tobą?

                  Fakt, znów ma zaplanowan
                  > e wszystkie dłuższe weekendy aż do wakacji i wakacje tez zreszta. :( .

                  I to Ci nie daje do myślenia?

                  To mnie
                  > tez strasznie złości - zostają zwykłe weekendy i to nie wszystkie. On tez czase
                  > m narzeka, ze jest zapracowany i ma dodatkowe zajęcia i sport i z rodzicami cza
                  > sem cos załatwia, ja tez mam swoje zajęcia i brakuje czasu po prostu. Dlatego w
                  > olałabym żebyśmy mieszkali razem. Nawet jakby wyjeżdżał czy cos planował to na
                  > codzień byśmy mieli czas dla siebie.

                  Ale on najwidoczniej wcale nie ma potrzeby spędzania czasu z Tobą. Jeden weekend raz na jakiś czas, proszę bardzo. Ale życie codzienne? O nie! I on to zupełnie jasno Ci komunikuje.

                  A znowu moi rodzice nie chcą żebym z kimś
                  > mieszkała bez zaręczyn. I fakt - ja tez bym po tylu latach tego pierścionka chc
                  > iała.


                  A nie jest tak, że Twoja rodzina i Ty - bez urazy - to ludzie z gatunku " kuzynka wujka szwagra sąsiada powie"?

                  A co do planów - to nawet jego mama kiedyś żartowala, ze tak opiekuje sie
                  > i kocha młodszych ze mu wystawi dyplom ukończenia kursu ojcostwa - przy mnie-
                  > wiec chyba tez wiedziała ze będziemy razem.

                  Wiesz, wczoraj byłam z kolegą w kawiarni. Znam go od jakichś 7 lat, zawsze się lubilismy. On mnie zaprosił do tej kawiarni zaprosił. Koleżanki mówią, że bylibyśmy fajna parą. Czy w związku z tym mam już zapytac kiedy kupi mi pierścionek?
                • annb Ty wolisz 20.04.14, 21:39
                  żebyście mieszkali razem.
                  TY
                  ale zamieszkać razem nie możecie bo Twoi rodzice nie chcą abyś mieszkała z kimś bez zaręczyn.
                  Więc pan powinien Ci się oświadczyć ,Ale po co ma się oświadczać skoro nie chce abyście zamieszkali razem, pomimo tego że od 5 lat jesteście w związku.
                  Ale nie mieszkacie razem.
                  Czy pan wie że jesteście w związku czy ten związek też jest tylko i wyłącznie w Twojej głowie?
                • rurek00 Re: Co robić? 28.05.14, 14:49
                  >> Ale właśnie komunikaty nie sa jasne. <<

                  Dla mnie są jasne, z tego co opisujesz. To, że cię wziął na jeden weekend, zafundował spa, i pogłaskał przy znajomych nie znaczy nicwobec tego, że nie planuje nawet spędzić z tobą wakacji i otwarcie mówi, że nie chcę z tobą mieszkać. Ja rozumiem, że to boli i nie chcesz się z tym pogodzić. Jeśli nie jesteś gotowa sama tego zakończyć, możesz oczywiście w tym nadal tkwić, tak jak jest. Nie wiem jak długo wytrzymasz. Może jeszcze nie została przekroczona ta granica, po której odpuścisz. Możesz też poczekać, aż on to zakończy, pewnie w przeciągu pół roku. Znajdzie sobie kogoś innego, i to zakończy. Jak wolisz. Nie widzę dla was żadnej przyszłości. Ciekawe też czy tak kurczowo byś się go trzymała, gdyby nie był bogaty i piękny jak młody bóg? Zastanów się nad tym. Własne pieniądze mają 100 razy większą wartość, więc raczej skup się na pracy i własnej karierze, a nie na "łapaniu" pana na dziecko.
        • blond_suflerka Re: Co robić? 20.04.14, 17:44
          Stworzyłaś iluzję związku i tę iluzję podtrzymujesz-sama dla siebie i dla innych. Najbliższe Ci osoby nie wiedzą jak się sprawy mają, Ty sama nie chcesz widzieć pewnych faktów-ta cała sytuacja daleka jest od dorosłości i dobrego związku.
          Miłość jest ważna i trudno jest jak się ją traci, to oczywistość. Ale trwanie w iluzji nigdy nie daje prawdziwego szczęścia, to tylko atrapa służąca do przetrwania wtedy kiedy ktoś nie jest gotowy na prawdę. Ale to niedojrzałe zachowanie i niedojrzała postawa. A przy braku dojrzałości zazwyczaj człowieka pakuje się w kłopoty i cierpi, że jego-często irracjonalny plan nie wypala.
          O jakim poświęceniu mówisz? Zdrowy, dobry związek rozwija, daje szczęście, jest dopełnieniem, sprawia, że człowiek odkrywa jeszcze bardziej swoj potencjał. I jeśli tak jest-nie ma mowy o żadnym poswięceniu komuś swoich lat bo te lata były wspolne. Znasz odpowiedz na pytanie-czym dla Ciebie jest związek? Z tego co piszesz wydaje się, że jest to jakiś twór, który ma stwarzać pozory bo wszystko co piszesz o tym związku opiera się na jakichś pozorach.
          Jesli nie dojrzejesz to z tym czy innym chłopakiem masz duże szanse na kłopoty po prostu.
          Zajmij się sobą, rozwijaj się, zrob coś dla siebie-poczytaj trochę, idz na warsztaty dotyczące relacji ale też miłości do siebie Rozwikłaj zagadkę-dlaczego podtrzymywanie tej iluzji jest dla Ciebie takie ważne.
          Jak dojrzejesz to będziesz miała szansę spotkać kogoś kto będzie chciał z Tobą być, Ty z nim i będzie w tym decyzja i rozumu i serca. I nie trzeba będzie udawać przed innymi ani przed sobą. Ani też nie będziesz miała pomysłow, żeby okłamać ukochanego(pomysł z wpadką), żeby tylko ten chciał być z Tobą. Takie bycie na siłę z kimś nie rozwija i nie buduje. Jest podtrzymywaniem tej iluzji. Szkoda by było, żebyś trwała w tej iluzji wiele lat i zorientowała się ile straciłaś czasu jak będziesz miała 50-tkę;)
    • vilez Re: Co robić? 20.04.14, 17:32
      Nie podoba mi się podkreślanie rzekomego (potencjalnego) mezaliansu ze strony forumowiczów. Jednakże nie sposób nie zauwazyć, że to sama Autorka to podkreśla.
      dla mnie sytuacja jest jasna- facet nei chce z nią stałĸego związku, a ona jest namolna jak diabli.
      Moim zdaniem między autorką a tym chłopakiem zachodzi po prostu różnica klas mentalnych. Kwestie zamozności są tu poboczne.
      Do Autorki- odejdź od niego teraz. Nic z tego nie będzie.
      • triss_merigold6 Re: Co robić? 20.04.14, 17:39
        Przeciez to jest mezalians kulturowy jak cholera. Panna podkresla status finansowy rodziny chlopaka, bo pewnie to najbardziej cieszyło jej starych w tym Pcimiu czy innym Przasnyszu. Pomyśl, przecież to + 300 do prestiżu przed sąsiadami, że córce się tak w mieście powiodło.
        • maracooja Re: Co robić? 20.04.14, 17:58
          No niestety. Pieniądze nie mają tu znaczenia.
          To znaczy mają ale dla niej, nie dla niego.
          On się 5 lat temu zakochał, bo była śliczna, cudowna, zakochana w nim i miał z nią fajny seks. Różnic nie widział, za to rodzina widziała, co się dzieje z synem. Chciała zatem poznać bliżej wybrankę i zaprosiła ją na wakacje.
          A ponieważ matka/ojciec nie mieli klapek i myśleli głową a nie główką, szybko zauważyli, w czym rzecz. Że z tego nic nie będzie a panna nie dla niego. A syn niech się wyszumi, co tam. Niech nawet przyprowadza do domu, byleby ich nie było. Byli mili dla niej nadal, bo pewnie na co dzień nie są chamami ale o syna bali się o tyle, że odcięli mu pomoc, gdyby chciał rodzinę, nie daj boże, zakładać.
          Lata biegły, ona szczęśliwa już dawno mentalnie w welonie, czekała cierpliwi, bo studia, mieszkanie itd. On czuł się przy niej dobrze, bo go rozumiał, kochała. No i miał regularny, higieniczny seks.
          Potem zaczęły wychodzić różnice w rozumieniu świata, siebie, oczekiwań wobec życia. Ona nadal zadowolona z wybranka (koleżanki!) ale już w środku buzuje.
          Wybuchło przy okazji mieszkania - za blisko klubów a za daleko od miejsca na pokoik dziecięcy. I rzecz się okazała, jaką jest naprawdę, jak są zupełnie od siebie różni.
          Tak myślę nawet, że gdyby ona mentalnie była podobna do niego, to niewykluczone, że zyskałaby przychylność rodziny, co pomogłoby mu pomyśleć o niej poważniej. Ale tak...

          • triss_merigold6 Re: Co robić? 20.04.14, 18:10
            Dokładnie. Jego rodzice byli uprzejmi i on jest uprzejmy, bo taki mają kod kulturowy. No i higieniczny seks pod ręką, przynajmniej się chłopak nie wloczy i nie sypia z kim popadnie. A teraz Marysi już dziekujemy, jej rola się skończyła.
            • vilez Re: Co robić? 20.04.14, 18:54
              Nie musi tak być. Zaprosili ją, odbyła się prezentacja, wypadła na jej niekorzyść. Ale nie musiała być na niekorzyść. Niemniej, oczywiście, nmgło tak być jak piszesz - za mało danych, by rozstrzygać.
        • vilez Re: Co robić? 20.04.14, 18:52
          Triss, to miałam na myśli pisząc o różnicy klas mentalnych. (Przepraszam w rym miejscu Autorkę (bedzie brutalnie). ) Gdyby Autorka miała klasę, różnica zamożności nie miała by znaczenia. Autorka sama podkreśla, co jest dla neij ważne (zamożność partnera), a to jest-porażka.
    • rycerzowa Re: Co robić? 20.04.14, 18:17
      A ja napiszę trochę inaczej.

      Wcale nie jest tak, że "on nie kocha, nie chce, i się nie ożeni".
      Najprawdopodobniej po kilku latach by się ożenił, znane mi podobne związki jednak kończyły się małżeństwem. Facet nie jest głupi, na posagu mu nie musi zależeć, a dziewczyny z jego towarzystwa to nie jest materiał na żonę.

      Ale nie byłabyś z nim szczęśliwa, a chodzi właśnie o mezalians. Mezalians nie na jego korzyść, absolutnie, ale na twoją. Paradoks? A jednak.
      Taksując kandydata ma męża ocenia się jego potencjał.
      Ty zdobyłaś sama wszystko, co masz - studia, pracę, poradziłaś sobie sama w obcym mieście.
      W razie utraty pracy/mieszkania nie załamiesz się, tylko poszukasz czegoś nowego.
      A on?
      Ma 26 lat i co osiągnął sam? Co umie?
      Nawet pracy sam nie umiał sobie poszukać, tatuś musiał załatwić.
      Nie umie sobie nie tylko uprasować, sprzątnąć, zrobić zakupów, ale i zorganizować wakacji.
      Jest słaby, po prostu słaby. Żaden z niego mężczyzna. Bez tatusia, mamusi nie da sobie rady.

      Powiesz - nie musi.
      Wiesz, amerykańscy milionerzy usamodzielniają, hartują swoje dzieci bardzo wcześnie, już nastolatki pracują w McDonald's. Bo amerykańscy milionerzy wiedzą, że w życiu różnie bywa, czasem dostaje się w łeb i wszystko trzeba zacząć od nowa. Do tego trzeba psychicznej siły, odporności, niezależności, inteligencji, ambicji.

      Daj sobie z nim spokój. To słabeusz. Nie musisz nikomu się tłumaczyć. Rodzicom i koleżankom po prostu powiedz, że to nie jest materiał na męża. Bo nie jest. I nie będzie.
      Czego się Jaś nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.



      • triss_merigold6 Re: Co robić? 20.04.14, 18:54
        Chcialabys, żeby tak było. Bardzo naiwne założenie, że ktoś kto dostal dużo na starcie, nie poradzi sobie samodzielnie w przyszłości. Amerykańscy zamożni rodzice wysyłają nastolatki do pracy w fast foodach, ale po studiach przepisuja na dzieci firmy albo wprowadzają je do zarządu.
        Ten chłopak z wątku normalnie wykorzystuje potencjał i możliwości jakie ma z urodzenia, spokojnie znajdzie sobie za kilka lat atrakcyjną, nieglupią i równie ustawioną kobietę z wlasnej grupy.
      • szpil1 Re: Co robić? 20.04.14, 20:32
        rycerzowa napisała:

        > A ja napiszę trochę inaczej.
        >
        > Wcale nie jest tak, że "on nie kocha, nie chce, i się nie ożeni".
        > Najprawdopodobniej po kilku latach by się ożenił, znane mi podobne związki jed
        > nak kończyły się małżeństwem.

        Może i by się ożenił za parę lat, ale obstawiam, że nie z autorką wątku.

        Facet nie jest głupi, na posagu mu nie musi zależ
        > eć, a dziewczyny z jego towarzystwa to nie jest materiał na żonę.

        A skąd taki wniosek? Autorka wątku opisuje co prawda towarzystwo swojego partnera, ale to wcale nie jest opis obiektywny. Mnie się wydaje, że za parę lat jak chłopak dojrzeje do ślubu, to właśnie prędzej zdecyduje się związac z kimś właśnie ze swojego towarzystwa. Z kobietą, która jest jednak inna niż autorka wątku.

        Przepraszam za brutalnośc, ale mam wrażenie że tu chodzi tylko i wyłącznie o to, że druga taka świetna partia już się nie trafi.
        • morticia50 Re: Co robić? 20.04.14, 21:10
          szkoda odpisywać.
          autorka ma swoją wizję i nie przyjmuje żadnych argumentów jest jak dziecko " bo ja tak chcę i już".
          osobiście wolałabym,zeby była trollem.
      • maracooja Re: Co robić? 20.04.14, 21:01
        Facet niewątpliwie jest uwikłany mocno rodzinnie. A to oznacza, że jego wybranka musiałaby się w tę rodzinę wpasować. Rodzina dała jej szansę, zabrała ze sobą i stwierdziła, że to nie ta. Mówimy o podprogowym przekazie.
        Chłopak jednak dziewczynę kocha, kocha także swoją rodzinę. Próbuje godzić te dwie rzeczy.
        Czas płynie, weryfikuje postawy jej i jego, widać, że sprawa się rozjeżdża, rodzina wcale mu nie pomaga w wyborze.
        Albo inaczej, pomaga dość subtelnie nie wspierając.

        On sobie w życiu doskonale poradzi. Wprawdzie dziś ma posprzątane, ugotowane i wyprasowane ale to wcale nie znaczy, że sam ma dwie lewe ręce. Przecież za chwilę się wyprowadza. Ma solidny fundament pod dorosłe życie a fakt, że ojciec mu pracę załatwił nie oznacza, że za niego ojciec pracuje.
        Ona i on to są po prostu dwa różne światy, dwie różne mentalności. A na dzień dzisiejszy dwie różne potrzeby od życia.
        Fakt, taka partia się już nie trafi. Jak sama bym przyjechała z małego miasta na studia i miała 5-letni związek z pięknym młodym zdrowym bogatym, szarmanckim i z dobrej rodziny, to też byłoby mi żal.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka