Dodaj do ulubionych

Co robić?

    • enith Re: Co robić? 20.04.14, 21:29
      Myślę, że cokolwiek byśmy tu napisały, autorka wątku i tak wie swoje i po swojemu zrobi. Myślę, że na własnej skórze bardzo boleśnie przekona się, że z tym mężczyzną rodziny nie założy. I chyba tak powinno być. W końcu to na własnych błędach uczymy się najlepiej.
      • algavre.live Re: Co robić? 20.04.14, 21:58
        No, dziewczyny:)... tak pięknie tu wszystko wyłuszczacie, że, jak będę miała problem /oczywiście odpukać ;)/ to będę wiedziała, gdzie się udać!
        A taka na serio, myślę, że Autorka dostała tu już niezłą lekcję i na spokojnie sobie wszystko przetłumaczy i w końcu jakieś konkretne wnioski zakiełkują.Bo jeśli głębsza refleksja nie będzie jej udziałem, to po tym, co się naczytałam, to już nie wiem, naprawdę...chyba więcej nic się nie da już powiedzieć w tym temacie...
    • rycerzowa Re: Co robić? 20.04.14, 22:51
      Ej, dziewczyny, macie kompleks panicza.
      Skąd wam wiadomo, że to "dobra partia"?
      Że mają pieniądze? I stąd od razu należą do "wyższych sfer"?
      A w tym jej Pułtusku, to co, nożem i widelcem ludzie nie umieją jeść?
      Nie jest wykluczone, że ona i jej rodzice reprezentują wyższy poziom intelektualny i moralny , niż tamta rodzina.

      To są prawdopodobnie Nowe Pieniądze, bo tylko tacy szaleją z konsumpcją.
      Jak na razie młody człowiek tylko konsumuje na potęgę.
      Sam jeszcze niczego nie osiągnął. (Studia teraz kończą wszyscy).
      Stare Pieniądze wiedzą, że trzeba umieć je pomnażać. Nie ma takich pieniędzy, których nie można szybko i do końca wydać, gdy zarobić się nie umie.

      Dziewczyno, trzymaj się daleko od tego rozrywkowego młodzieńca, w dodatku maminsynka!
      • maracooja Re: Co robić? 20.04.14, 22:59
        > Nie jest wykluczone, że ona i jej rodzice reprezentują wyższy poziom intelektualny i moralny , niż tamta rodzina.

        W pełni się zgadzam.
        Problem w tym, że dla autorki wątku nie to ma znaczenie. Tylko fakt, że tamci jeżdżą na wakacje takie a takie, mają willę, gosposię i co tam jeszcze a ona ma życiowo mniej komfortu. I mniej pieniędzy. Tu ją uwiera a nie to, że jego matka jest. np. nowobogacką Dulską, z którą nie można porozmawiać o nowinkach wydawniczych.
      • szpil1 Re: Co robić? 20.04.14, 23:13

        rycerzowa napisała:

        > Ej, dziewczyny, macie kompleks panicza.
        > Skąd wam wiadomo, że to "dobra partia"?
        > Że mają pieniądze? I stąd od razu należą do "wyższych sfer"?
        > A w tym jej Pułtusku, to co, nożem i widelcem ludzie nie umieją jeść?
        > Nie jest wykluczone, że ona i jej rodzice reprezentują wyższy poziom intelektua
        > lny i moralny , niż tamta rodzina.

        Ale to chyba nie my mamy "kompleks panicza". Jest to "dobra partia" ale zdaniem autorki i jej rodziny. I należy się go trzymac zębami i pazurami, bo jakże to taki łakomy kąsek stracic? I taki wniosek z wypowiedzi wysnułam nie tylko ja, ale i chyba większośc forumowiczek.
        >
        > To są prawdopodobnie Nowe Pieniądze, bo tylko tacy szaleją z konsumpcją.
        > Jak na razie młody człowiek tylko konsumuje na potęgę.

        Ale jakie szaleństwo? Rodzice mu po prostu pomagają.

        > Sam jeszcze niczego nie osiągnął. (Studia teraz kończą wszyscy).
        > Stare Pieniądze wiedzą, że trzeba umieć je pomnażać. Nie ma takich pieniędzy, k
        > tórych nie można szybko i do końca wydać, gdy zarobić się nie umie.

        Co niby miał osiągnąc? Jak rozumiem, niedawno skończył studia, jest młody, ma dużo czasu by się wykazac. Dlaczego zakładasz, że sobie w życiu nie poradzi? Bo tato mu pracę załatwił? Kulczyk też pierwszy milion dostał od taty i jakoś go nie stracił, wręcz przeciwnie.

        >
        > Dziewczyno, trzymaj się daleko od tego rozrywkowego młodzieńca, w dodatku mamin
        > synka!

        Rozrywkowy i mamisynek? Młody chłopak, chce troche pożyc, a nie pakowac się w stateczne stadło i pieluchy. Tu się akurat z autorką kompletnie rozmijają. Pytanie tylko na ile u autorki związku jest to rzeczywista potrzeba, aby założyc rodzinę właśnie z nim, a na ile desperacja, żeby taka świetna partia jej nie uciekła.
        • rycerzowa Re: Co robić? 21.04.14, 00:11
          szpil1 napisała:

          >
          >
          >
          > Rodzice mu po prostu pomagają.


          Na razie facet jest we wszystkim wyręczany.
          >

          > Kulczyk też pierwszy milion dostał od taty i jakoś go n
          > ie stracił, wręcz przeciwnie.

          Ano właśnie! Dostał milion po to, by go zainwestować, pomnożyć.
          Nie na rozrywki, gosposię, rozbijanie się autem, mieszkanko w zabawowej dzielnicy, tenis, narty w Alpach, itede itepe.

          Wracając do amerykańskich milionerów, żaden nie przepisałby firmy na gogusia, który przez 26 lat swego życia sam się jeszcze niczym nie wykazał. Papcio ufundowałby raczej jakieś Carnegie Hall.
      • edw-ina Re: Co robić? 21.04.14, 11:16
        Nie rozumiem skąd wnioski, że to nowobagacka rodzina bez etyki. Bo pieniądze uwierają?

        Dla mnie dziewczyna po prostu trzyma się chłopaka zębami i pazurami, by jej dobra partia nie uciekła. Chłopak lat 26 to dzieciak. I super, że nie pakuje się w małżeństwo, bo by unieszczęśliwił autorkę, ewentualne dzieci i siebie. Do takich decyzji trzeba dojrzeć. A że wychowany w zamożnej rodzinie ze wszystkimi tego konsekwencjami, to źle? To po kiego grzyba ludzie pracują, by zapewnić dzieciom dobre życie? By inni oceniali na dzień dobry negatywnie?

        Ja tam popieram chłopaka. W podobnym wieku też mnie taki jeden próbował zaobrączkować i cieszę się, że miałam tyle oleju w głowie, by zwiać. Dopiero po studiach, pierwsza praca - tyle możliwości się otwiera, a tu zonk, bo babka 5 lat życia zainwestowała i pierścionka nie dostanie!
        • pom Re: Co robić? 21.04.14, 11:33
          To po kiego grzyba ludzie pracują, by zapewnić dzieciom dobre życie? By inni oceniali na dzień dobry negatywnie?

          Do dokładnie. Z opisanego obrazu wynika, że są zamożną, scaloną rodziną i wejść do ich hermetycznej przestrzeni nie może każdy. Nie musi chodzić o pieniądze, bardziej o sposób myślenia, mentalność.
          Panna myślała, że wystarczy do tego być ładną i miłą dziewczyną, żeby się załapać. A tu potrzeba jakiejś może, nie wiem, klasy, kindersztuby, horyzontów?
          • rycerzowa Re: Co robić? 21.04.14, 13:00
            pom napisała:


            > Panna myślała, że wystarczy do tego być ładną i miłą dziewczyną, żeby się załap
            > ać. A tu potrzeba jakiejś może, nie wiem, klasy, kindersztuby, horyzontów?

            No i to jest właśnie ten sposób myślenia większości forumowiczek - syndrom Kopciuszka i Panicza.
            Ludzie mają pieniądze, dużo pieniędzy, zatem - zdaniem niektórych - to są wyższe sfery, "klasa, kindersztuba, szerokie horyzonty".
            A przyszłą żona chłopaka, ta "z jego klasy społecznej", czyli obsługiwana przez gosposie i spędzająca czas tylko na rozrywkach, będzie piękna, mądra, dobra i wartościowa.
            Bo też będzie miała pieniądze.

            Tymczasem, z opisu, ci ludzie naprawdę wyglądają na dorobkiewiczów, niczego dorobkiewiczom nie ujmując.
            Stare Duże Pieniądze tak się nie zachowują!

            Sytuacja tej dziewczyny przypomina mi perypetie córki sąsiadów.
            Pojechała na studia czy staż, już nie pomnę, do Holandii, tam zakochała się jakimś Hansie.
            Oczywiście, Hans mieszkał z rodzicami w jednorodzinnym domu (po naszemu willa), już od liceum jeździł samochodem, chatę im sprzątały imigrantki.
            Oczywiście rodzina Hansa uważała, że dziewczynie chodzi tylko o to, by załapać się na Holandię, na zachodni dobrobyt, bo w Polsce to ludzie jeszcze z drzew nie zeszli.
            Nawet do Polski, do rodziców dziewczyny, przyjechali, by to sobie obejrzeć.

            Sęk w tym, że rodzina dziewczyny jest profesorska, w najlepszym sensie tego słowa, w starym, klasycznym stylu.
            Niemniej mieszkają w bloku.
            Tymczasem holenderscy rodzice Hansa to klasa robotnicza, niczego klasie robotniczej nie ujmując, w dodatku prostaccy, niewykształceni. Sąsiedzi nie mogli się z nimi dogadać, ani po angielsku, ani po niemiecku.
            Hans wprawdzie skończył studia inżynierskie, ale brak zaplecza kulturowego niejednokrotnie wychodzi na jaw.
            Sąsiadom nie udało się przekonać dziewczyny, że popełnia mezalians, taka była zakochana. Miłość jest ślepa.

            Oczywiście, Hans po kilkunastu latach się z dziewczyną ożenił.
            Gdzie by znalazł lepszą żonę?
            • pom Re: Co robić? 21.04.14, 13:23
              No i to jest właśnie stereotyp, że jak forumowiczki piszą, to wyłącznie myśląc o schematach.
              Nie wiem, czy to stare czy nowe pieniądze. Stare pieniądze także mają gosposie kucharki i ogrodników. Tylko traktują to naturalnie a nie podniecają się tym, jak nasza panna. Albo stoją kością u niektórych. Stare pieniądze nie wyjeżdżają na wakacje, tylko przeprowadzają się do swoich domów zagranicą. Tak czy owak, stereotypem jest myślenie, że oni ją wyautowali, bo patrzą na nią poprzez własną zamożność. Nie wiem, gdzie to wyczytałaś.

              Z jej opisu wyłazi obraz jej samej. Ona czuje, że wskoczyłaby w lepszy świat.
              W JEJ pojęciu.

              Chłopak ma 26 lat, PRACUJE chcę zaznaczyć i jego zbójeckie prawo żyć tak, jak uważa. Ma pieniądze, młodość, zdrowie, wsparcie zamożnej rodziny i to może niektórych w tyłku strzykać. Bo przecież powinien przytulić sierotkę z małego miasteczka i spełnić wszystkie życzenia.
              Tak, on DLA NIEJ jest księciem a ona jest tym przysłowiowym kopciuszkiem.
              Co nie znaczy, że po lepszym poznaniu jego przez inną forumowiczkę, ta by prychnęła np. na nowobogacki badziew bez klasy.
            • blond_suflerka Re: Co robić? 21.04.14, 15:24
              Dokładnie o tym pisałam w tym poście:
              forum.gazeta.pl/forum/w,898,150597729,150619270,Re_Co_robic_.html
              Wklejam, żeby już nie powtarzać.
              W każdym razie-tu nie chodzi o to, że on ma kasę a ona nie, że on z miasta a ona nie i tego typu historie. Tu chodzi o to, że on nie jest tak mocno zaangazowany jak ona. I wcale nie musi chodzić o to, że on ją wykorzystuje, że ona jest dobra do łożka i to z jego strony jest wyrachowane. Ja tak nie uważam. Tu racej chodzi o to, że jemu jest fajnie tak jak jest i tyle może jej zaoferować. Na ten moment nie ma on potrzeby stabilizacji, ani też jakiegoś takiego głębokiego związku. Jest fajnie w tej formie jaka jest i tyle.
              I takich związkow jest wiele i nie trzeba w to mieszać jego statusu materialnego i miastowego urodzenia;) Wiele kobiet narzeka na mężczyzn, którzy nie chcą się zobowiązywać ale to jest sprawa do zupełnie innej analizy anizeli prostych rownań, że on jej nie chce bo ona biedna i ze wsi.
              Być może on dojrzeje do tej milości za jakiś czas a być moze nie. Nikt tego dzis nie moze wiedzieć. To jest ryzyko-czekać czy szukać milości gdzie indziej. Nikt nie da odpowiedzi i to ryzyko trzeba podjąć samemu.
        • mamameg Re: Co robić? 24.04.14, 11:49
          Ja tam popieram chłopaka. W podobnym wieku też mnie taki jeden próbował zaobrączkować i cieszę się, że miałam tyle oleju w głowie, by zwiać. Dopiero po studiach, pierwsza praca - tyle możliwości się otwiera, a tu zonk, bo babka 5 lat życia zainwestowała i pierścionka nie dostanie!

          Dopisz jeszcze, że potem miałaś problemy z zajściem w ciążę, może jednak nie warto za długo czekać z zakładaniem rodziny? Wiem, że teraz to takie modne, trzeba skończyć studia, zrobić karierę, wybawić się itd, ale biologia jest biologią niestety.
          • edw-ina Re: Co robić? 24.04.14, 11:57
            Masz rację, gdybym z nim została to z pewnością bym zaszła w ciążę szybciej - to pewne, jak to, że Boeinga z Malezji porwali kosmici, a Macierewicz zostanie żywcem wzięty do nieba.

            Swoją drogą super miłe są takie wycieczki osobiste. Po co to robisz? Lepiej ci po tym, jak mi wytknęłaś, że nie mogłam zajść w ciążę? Spojrzysz w lustro i stwierdzisz: jaka świetna jestem, w końcu ja mogłam zajść w ciążę?

            Życzę miłego dnia.
          • basiastel Re: Co robić? 24.04.14, 13:49

            >
            > Dopisz jeszcze, że potem miałaś problemy z zajściem w ciążę, może jednak nie wa
            > rto za długo czekać z zakładaniem rodziny? Wiem, że teraz to takie modne, trzeb
            > a skończyć studia, zrobić karierę, wybawić się itd, ale biologia jest biologią
            > niestety.
            ----
            Niech dziewczyna realizuje swoje biologiczne potrzeby z chętnym, by je zaspokoić.
    • pom Re: Co robić? 21.04.14, 11:12
      Teraz on szuka mieszkania - rodzice chcą zeby sie usamodzielnił i kupują mu lokal i wyznaczyli kwotę jaka na to mieszkanie przeznacza. On chce w centrum, w najlepszej, zabawowej okolicy, wiec będzie to małe, kawalerskie mieszkanko dla jednej osoby. O wspólnym mieszkaniu nie wspomina. Ja chciałabym juz stabilizacji jakiejś, choćby zaręczyn, jakiejś, nawet odległej, dart ślubu, wspólnego życia.

      Jakby się z Tobą liczył, to zanim by zdecydował się na jakieś lokum by Ciebie zapytał, czy Ci się podoba. Brałby Ciebie po uwagę. Zrobił to?
      Pal licho ślub, on nawet nie chce z Tobą mieszkać, nie chce codziennie budzić się przy Tobie, nie chce dzielić z Tobą codzienności.
      Całe jego zachowanie, które opisujesz, to niewerbalny przekaz: albo jesteśmy parą na moich warunkach albo żegnaj.
      A Ty o pierścionku, dziecku, no litości.
      Jakby zobaczył ten cały wątek, już byś go na oczy nie zobaczyła.
      A Ty tylko o tym, że 5 lat zmarnowałaś. Zamiast się czegoś nauczyć, wyciągnąć wnioski i ruszyć dalej.

      No, ale najważniejsze, że mówi, że kocha, czuły był, kurtką otulił i do spa zaprowadził.
      Tak może zachowywać się każdy normalny facet wobec swojej kochanki ale żeby zaimponować swojej przyszłej żonie robi o wieeele, wiele więcej.
      Daje Ci namiastkę normalnego związku, z Twoja rodzina w tle - dokładnie tyle, ile potrzeba abyś była na wyciągnięcie ręki ale za dużo mu nie zabrała. Może po raz enty powtarzać, że Cię kocha i może kiedyś będziecie razem mieszkać. To "może kiedyś" daje mu "już dziś" dobry seks na zawołanie i miłe chwile.

      I nie bagatelizowałabym jego rodziny. Oni Ciebie nie zaakceptowali w roli żony dla syna. On Ciebie takiej nie chce, jego rodzina Ciebie nie chce. A Ty nie chcesz tego dostrzec.
      • zmeczonadogranic1988 Re: Co robić? 21.04.14, 17:37
        Nie rozumiecie mnie. Jego mama mówiła o tym ze będzie super tata. Przy mnie. Jego rodzice byli dla mnie uprzejmi i sympatyczni. Po prostu on - w nowym pracowym towarzystwie- stracił poczucie co jest dobre a co złe. Moim rodzicom na razie powiedziałam ze zaręczyny na Swieta.
        • edw-ina Re: Co robić? 21.04.14, 17:44
          A czy jest dobre coś poza zaobrączkowaniem cię i założeniem rodziny? Bo z twojego punktu widzenia tylko to jest ok. A z mojego jest ok nie wchodzenie w poważny związek, kiedy nie jest się na to gotowym. Bo tragedii z takich powodów było już bardzo wiele.
        • sea.sea Re: Co robić? 21.04.14, 17:54
          Mówiła, no i co. A czemu nie zapraszają Cię na te wszystkie imprezy, wyjazdy? Wyciągnij wnioski. Gdybyś była dla nich wymarzoną synową, na uszach by stanęli, żeby Ci sprawić przyjemność, żeby się z Tobą zbliżyć, żebyś poczuła się częścią rodziny i sami by namawiali syna, żeby z Tobą zamieszkał albo się zaręczał - tak samo, jak Twoi rodzice dopytując o pierścionek i deklaracje. A oni Cię ignorują. Jak myślisz, dlaczego?
        • triss_merigold6 Re: Co robić? 21.04.14, 18:08
          Gratuluję!
          A kandydat na narzeczonego wie, że zaręczyny będą w Święta?
          • pom Re: Co robić? 21.04.14, 18:40
            Chłopak jeszcze wytrwa kilka szturmów i w końcu zwieje, chyba że zdesperowana panna przekłuje gumkę i będzie musiał płacić alimenty, bo do ołtarza i tak go nie zaciągnie. To już na szczęście nie te czasy a i rodzina go nie będzie ku temu popychać.

            Widać panna jest impregnowana i nie spocznie, póki będzie oddychać.
            Zaczynam normalnie współczuć chłopakowi.
            • verdana Re: Co robić? 21.04.14, 18:50
              Po ostatnim wpisie nie mam wątpliwości. Troll. Już przy kawalerce w centrum, aby było bliżej do rozrywek (cóż za absurd) było widać, a teraz jest to tzw. oczywista oczywistość.
              • pom Re: Co robić? 21.04.14, 19:01
                Akurat kawalerkę w centrum rozumiem. Na jego miejscu też bym podobnie celowała. 40m to już przyzwoite studio, wszędzie blisko, życie tętni, nocą łatwiej wrócić do domu.
              • differentview Re: Co robić? 23.04.14, 10:04
                > Po ostatnim wpisie nie mam wątpliwości. Troll. Już przy kawalerce w centrum, ab
                > y było bliżej do rozrywek (cóż za absurd) było widać, a teraz jest to tzw. oczy
                > wista oczywistość.

                exactly!:) ale jedno jest pewnie prawda- ze pije z rozpaczy, tyle ze nad wlasna glupota i brakiem zajecia;)
        • enith Re: Co robić? 21.04.14, 18:54
          zmeczonadogranic1988 napisała:

          > Nie rozumiecie mnie. Jego mama mówiła o tym ze będzie super tata. Przy mnie. Je
          > go rodzice byli dla mnie uprzejmi i sympatyczni. Po prostu on - w nowym pracowy
          > m towarzystwie- stracił poczucie co jest dobre a co złe. Moim rodzicom na razie
          > powiedziałam ze zaręczyny na Swieta.

          To jest wprost niewiarygodne, jak desperacko łapiesz się powiedzianych przez kogoś głupot. Co z tego, że matka powiedziała, że syn będzie super tatą? Jakie to ma znaczenie w twojej sytuacji? Desperacją śmierdzi od ciebie na kilometr, łapiesz się wszystkiego, co podtrzymuje twoją iluzję, jak tonący brzytwy. A pan obserwuje. Obserwuje i powolutku zaczyna wyciągać wnioski, że mu z tobą i twoją wizją waszej przyszłości nie po drodze.
          Pierścionka się nie doczekasz, to na pewno, nawet, jeśli po chamsku przedziurawisz kondoma i zaliczysz wpadkę. Co najwyżej dostaniesz alimenty na dziecko. Pan się z tobą nie ożeni i nie ma znaczenia ani status majątkowy, ani miejsce pochodzenia. TY mu po prostu jako żona i matka dzieci nie pasujesz. Pasujesz mu w takiej roli, jaką od pięciu lat grasz. A gdy pan się wreszcie zakocha i totalnie straci głowę dla innej kobiety, kawalerkę i porche zmieni na mieszkanie trzypokojowe i SUV nienaciskany przez nikogo. Bo dla tej kobiety będzie chciał. A dla ciebie nie chce. Pojmij to wreszcie.
        • pom Re: Co robić? 21.04.14, 18:55
          Nie rozumiecie mnie.

          Nie, to Ty JEGO nie rozumiesz.


          Jego mama mówiła o tym ze będzie super tata. Przy mnie. Jego rodzice byli dla mnie uprzejmi i sympatyczni.


          A kiedy tak miała niby powiedzieć? Przy okazji kupna synowi mieszkania? Czy może na tym wyjeździe na wakacje, kiedy jeszcze rozważała pewne możliwości, które się najwyraźniej zdezaktualizowały?

          Po prostu on - w nowym pracowym towarzystwie- stracił poczucie co jest dobre a co złe.

          A Ty oczywiście to wiesz, co jest dla nego dobre? Masz go za bidusia, który się w życiu pogubił, bo ma inny pomysł na dzisiejsze swoje życie?
          Czy on ćpa, nadużywa, bzyka co popadnie? Dlaczego mu odmawiasz imprez, sportów, kolegów, szpanerskiego życia, które go rajcuje i jeszcze długo będzie?
          Dlaczego ma być taki jak TY?

          Moim rodzicom na razie powiedziałam ze zaręczyny na Swieta.
          Gratulacje! :D Chłopak fajnie sobie teraz spędza czas i nawet zielonego pojęcia nie ma co go czeka, dżizas :D
        • morticia50 Re: Co robić? 21.04.14, 18:56
          super .oczywiście jak się mama przy nim wysypie będzie jeszcze lepiej.widzę,że dojrzałaś do zakończenia tego związku.
          niewiarygodne jak stalkerski upór w Tobie tkwi.
          jako mama dorosłych dzieci i syna i córki powiem Ci,że Twoja postawa przeraża mnie i daje do myślenia.już wiem,że nalezy zachować głeboki dystans i proletariacką czujność wobec przyszlych niedoszłych partnerów dzieci .i żadnych wspólnych wakacji żadnych zaproszeń i ukrywanie statusu majątkowego.jakich porad oczekiwałaś ? przebij gumkę?postrasz samobójstwem?porad jak manipulować człowiekiem?
          • triss_merigold6 Re: Co robić? 21.04.14, 19:04
            A tam, to troll.
            • maracooja Re: Co robić? 21.04.14, 19:08
              Troll nie troll, ja tam jestem w stanie bez trudu wyobrazić sobie taką dziewczynę w realu.
    • rycerzowa Re: Co robić? 21.04.14, 18:53
      zmeczonadogranic1988 napisała:

      > Nie rozumiecie mnie.

      Rozumiemy cię lepiej, niż ci się wydaje:
      Jesteś zakochana i chcesz być ze swoim chłopakiem na zawsze.
      Jak każda zakochana dziewczyna.

      I mówimy ci: z tej maki chleba nie będzie.

      Używając forumowych określeń:
      1. On nie jest ciebie wart.
      2 Jest nieodpępniony.

      Rada: Odpocznij. Jesteś naprawdę zmęczona do granic.
      • zmeczonadogranic1988 Re: Co robić? 21.04.14, 19:17
        Jestem zmęczona. Chce końca tych świąt. Nie odezwał sie. Złożył życzenia i tyle. Widać Szwajcaria ciekawsza. Żal. Pije i płacze.
        • enith Re: Co robić? 21.04.14, 19:28
          Zmęczona, wyciągnij wreszcie z tego wnioski. Z jego wszystkich zachowań, a nie tylko tego, że kiedyś zabrał cię do spa i przy znajomych mówi, że kocha. Spróbuj na to spojrzeć obiektywnie, jakby to nie dotyczyło ciebie, a np. przyjaciółki. Co byś jej poradziła? Jak oceniłabyś mężczyznę, który po pięciu latach związku kupuje sobie imprezowe mieszkanie, wyjeżdża z rodzicami lub znajomymi, a przyjaciółki kompletnie nie uwględnia w swoich planach? Spójrz na to z boku i zobacz wreszcie, jak twój związek wygląda dla nas, osób postronnych. Rodzicom powiedz prawdę, że nic z tego nie będzie, bo czuję podskórnie, że ty ciśniesz na to małżeństwo, bo cisną twoi rodzice. To bardzo zły doradca, taka presja bliskich. A potem wyjedź gdzieś sobie sama pozbierać myśli i ochłonąć. A z panem rozmów się definitywnie, gdy już wróci z wojaży.
        • algavre.live Re: Co robić? 21.04.14, 22:01
          Przecież zaręczyny na święta wymyśliłaś dopiero co? Wątki Ci się już mylą. I dlatego akurat wierzę w to, że pijesz;) i... że trollujesz. To "nie odezwał się, czy złożył życzenia"?!
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Co robić? 23.04.14, 01:39
      Skomentuję tylko jedną z Pani wypowiedzi. Pani nie poświęciła swojemu chłopakowi pięciu lat. Poświęciła je Pani sobie. Teza, że to są lata dla mężczyzny, jest manipulacją dla niego, a iluzją dla Pani. Stawia się Pani w wyższościowej pozycji ofiary, która teraz domaga się zadośćuczynienia w postaci ślubu.
      Moim zdaniem, to że Pani chłopak tej manipulacji nie ulega, dobrze o nim świadczy. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • sonia_siemionowna Re: Co robić? 23.04.14, 01:53
      Ale czego Ty chcesz? Zmienić go w kogoś innego?

      Facet jest z Tobą szczery - on nie chce 'następnego kroku', nie chce stabilizacji, zaręczyn, wspólnego mieszkania itp.

      Macie zupełnie inne oczekiwania i ja bym się w takiej sytuacji rozstała i szukała kogoś, kto chce tego, co ja. Trudno, takie jest życie.

      Twój partner ma takie samo prawo nie chcieć stabilizacji, jak Ty - jej chcieć. I żadne 'chciejstwo' nie jest tu lepsze ani gorsze, bo nie ma jednej recepty na życie, każdy żyje jak chce.

      Masz do wyboru, albo czekać, aż mu się odmieni (nie masz gwarancji) albo odejść. Ja bym odeszła, ale zrobisz, jak zechcesz.
    • myelegans Re: Co robić? 24.04.14, 02:02
      Nie czytalam watku, wiec nie wiem, co juz zostalo poradzone, ale IMO z tej maki chleba nie bedzie.
      Chlopak nie jest na etapie i wyraznie Ci to komunikuje, ani deklaracji, ani checi wspolnego spedzania czasu, ani wciagania we wlasne towarzystwo. Nie jest na etapie stabilizacji i NIC nie poradzisz. Moze mu przyjdzie, a moze nie, moze to bedziesz ty, ale najprawdopodobniej nie. Za duzo sie w zyciu naogladalam, nawet 10 letnie zwiazki, ze wspolnym mieszkaniem, ale bez deklaracji ze strony pana nie zaowocowaly, a po zerwaniu w ciagu roku pan do oltarza nowa panne prowadzil.
      Tak samo bylo w moim mezem, mieszkal z dziewczyna przez 3 lata, po 2 letnim chodzeniu, ale nigdy nie widzial jej w roli zony i matki swoich dzieci. Ona nalegala, naciskala, on zerwal, wyprowadzil sie. Po roku dziewczyna juz miala dzidziusia z innym panem, ktory byl na etapie. Moj maz dojrzal 5 lat pozniej, ale dziewczyna byla na etapie wczesniej.

      Jak masz parcie na malzenstwo i dzieci, to urwij to jak najszybciej, bo tylko we frustracje wpadniesz, bo desperacje juz widac. Zdesperowany czlowiek jest latwa ofiara i szacunku nie budzi.

      Powodzenia i mysl teraz o sobie i buduj WLASNE zycie w oderwaniu od chlopaka, ktory wlasne zycie juz ma i nie ma tam miejsca dla Ciebie, co ci wyraznie pokazuje.
      • pole_koniczyny Re: Co robić? 24.04.14, 09:09
        Zgadzam się z większością wypowiedzi w tym wątku. Facet nie chce być z Tobą na poważnie i tak naprawdę z Twojego punktu widzenia średnio ma znaczenie dlaczego. Ważne jest, że jesteś teraz w doskonałym miejscu, aby poznać kogoś nowego i lepiej to wykorzystaj.

        Od siebie dodam tylko jedno - faceci oświadczają się i żenią bo się zakochali. Wiara, że facet który od kilku lat nie potrafi się określić nagle magicznie przy Tobie dojrzeje i pójdzie do ołtarza jest naiwna. Mężczyzna raczej nie kalkuluje w ten sposób, że czas ucieka i czas by coś z tym zrobić.

        Co do łapania faceta na ciążę... Pomijam już moralny aspekt takiej decyzji. Ale jesli wierzysz, że zamożny facet z dużego miasta, mający rodziców z którymi się mocno liczy ożeni się z tobą ze względu na dziecko, to jestes strasznie strasznie naiwna. W najgorszym razie dostaniesz propozycje pieniedzy na aborcje, w najlepszym - solidne alimenty na dziecko. I tyle.


        • morticia50 Re: Co robić? 28.05.14, 12:14
          jakis przełom w akcji?
          • ho_credo Re: Co robić? 26.08.15, 17:42
            Zliczyła kontrolowaną wpadke i chłopak ją zostawił

            forum.gazeta.pl/forum/w,898,158427953,,Jestem_w_matni_Nie_wiem_co_dalej_.html?v=2

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka