mowic czy nie mowic cdn

18.10.14, 12:11
Zwierze sie, jednoczesnie dziekujac za porady jakie kiedys otrzymalam na forum w kwestii o ktorej bede pisac.
Problemem bylo: mowic czy nie mowic matce, ze byla wspolagresorem poprzez niereagowanie na agresje ojca oraz czy powiedziec sioistrze, ze i ona byla ofiara przemocy.
Dlugo kwestie rozwazalam, dlugo decydowalam, dlugo zastanawialam sie kiedy powiedziec i jak i w koncu to zrobilam.
Matka na poczatku zrobila wrazenie zainteresowania rozmowa ale szybko jej przeszlo. Glownie milczala nie przejawiajac zadnych emocji, w koncu powiedziala: wiem tylko jedno, ze zrobilam wszystko dla twojego ojca do konca jego zycia, dobrze sie nim opiekowalam.
Po tej wypowiedzi tylko wymamrotalam, ze wszystko to powinna zrobic dla mnie jako dziecka i chronic mnie przez wariatem. Ale moja matka jak zwykle zamienila sie w sciane. Wiec powiedzialam spokojnie "scianie"co planowalam i na tym sie skonczylo.
Po czym matka jak gdyby nigdy nic sie nie stalo wrocila do zycia codziennego. Zero emocji z jej strony. Wydawalo mi sie, ze jak dorosle dziecko ze lzami w oczach mowi "zabiliscie mnie emocjonalnie to powinno matke ruszyc. Ale widac nie kazda rusza.
Tak czy owak, jak chcialam tak zrobilam, powiedzialam. Co z tego mam? Teoretycznie nic. Bo nic sie nie zmienilo. Moja matka glucha emocjonalnie jak pien albo bardziej. W naszej realcji nic sie nie zmienilo. Jej zachowanie sie nie zmienilo.
Ale ja nie zaluje. Mnie to mimo wszystko uspokoilo.
Wczesniej chcialam zebu po prostu miala z tylu glowy, ze nie byla ok, zeby nie towarzyszylo jej takie radosne uczucie, ze byla super mama. Nic takiego sie nie stalo. Moja matka wie, ze byla przymoc, wie intelektualnie, ze bylo zle, ale jej to po prostu nie rusza. Wie tez, ze nie byla super mama bo w koncu nie powiedziala, ze jedno wie, ze byla dobra matka tylko, ze byla dobra zona. Ale najwyrazniej nie ma to dla niej znaczenia. Bycie "dobra"zona psychopaty bylo wazniejsze.
Ciesze sie, ze jej powiedzialam, dzis nie mam zadnych zludzen. Jej poziom rozwoju emocjonalnego nie pozwala na nic wiecej nad to co powyzej opisalam.
Czuje sie spokojna i choc nic sie nie zmienilo to mnie spadl kamien z serca.Czuje, ze jakas czesc sprawy jest juz za mna.
Teraz moge isc dalej.
    • vilez Re: mowic czy nie mowic cdn 18.10.14, 12:49
      Dobrze, że powiedziałaś. Mimo, że przybył Ci nowy problem- poradzenia sobie z milczeniem matki. Ale z tym chyba możesz sobie jakos poradzić pzrez uświadomienie sobie przez uświadomienie sobie usytuowania matki. Matka się odcina od problemu jak tylko umie, czyli przez eskapizm. Może rzeczywiście to dla niej ratunek, bo gdyby przyjęła do siebie prawdę, to by się zwyczajnie rozwaliła. A może jest zwyczajnie tchórzem...
      Ale na to już Ty nie poradzisz, to jest jej problem, nie- Twój. Twoja matka jest słabą osobą. Tak po prostu jest.
      Przykre, ale masz jasność.
      Nie próbuj aby przerabiac jej problemu z nią. Teraz wszystko od niej zależy- czy się z tym zmierzy, czy zakopie problem jeszcze głębiej. Ty ochłodź relacje i nie czekaj na cud.
      Powodzenia i już spokojniejszej drogi naprzód.

      • dmuchawcelatawce Re: mowic czy nie mowic cdn 20.10.14, 23:14
        vilez napisała:
        "> Dobrze, że powiedziałaś. Mimo, że przybył Ci nowy problem- poradzenia sobie z m
        > ilczeniem matki. Ale z tym chyba możesz sobie jakos poradzić pzrez uświadomien
        > ie sobie przez uświadomienie sobie usytuowania matki. Matka się odcina od probl
        > emu jak tylko umie, czyli przez eskapizm. Może rzeczywiście to dla niej ratunek
        > , bo gdyby przyjęła do siebie prawdę, to by się zwyczajnie rozwaliła. A może je
        > st zwyczajnie tchórzem..."
        Ciesze sie bardzo ,ze wreszcie sie na to zdecydowalam, pomimo, ze nie bylo latwo, bo jak juz sie zdecydowalam to okazalo sie, ze jej bliska osoba w rodzinie zmarla i bardzo to przezywa, a jej siostra blagala mnie wrecz zebym jej nic nie mowila, ze matka na serce niechybnie zejdzie jak jej powiem. A oto mamusia nie tylko nie zeszla na serce, ale znakomicie sie czuje i nic jej nie dolega nawet malutki wyrzut sumienia.
        Masz racje, gdyby ona potrafila przyjac odpowiedzialnosc za to co zrobila, to na jej miejscu kazdy uczciwy rodzic by sie juz psychicznie nie poddzwignal.

        " > Ale na to już Ty nie poradzisz, to jest jej problem, nie- Twój."
        Dokladnie tak

        "Twoja matka jes
        > t słabą osobą"
        Slaba tez, ale przede wszystkim egoistka. Bo jak zaczelam mowic o jej trudnych doswiadczeniach z dziecinstwa to sie poplakala nad swoim losem oraz losem swojego rodzenstwa. Ale przejscie do tematu losu jej dzieci to bylo juz ciut za duzo. Potrafi sie wzruszac, ale chyba glownie soba.

        "Tak po prostu jest.
        > Przykre, ale masz jasność."
        Calkowita, bezapelacyjna, niczym nie podwazona a wrecz calkowicie udowodniona. Trudno, nie kazdy ma szczescie byc dzieckiem kochanym.

        " > Nie próbuj aby przerabiac jej problemu z nią.'
        o nie, na pewno nie, nawet jej nie lubie. Mam za duzo wlasnych problemow.

        "Teraz wszystko od niej zależy- cz
        > y się z tym zmierzy, czy zakopie problem jeszcze głębiej."
        Zakopie, zdecydowanie.

        '' Ty ochłodź relacje i
        > nie czekaj na cud."
        Na cud nei czekam, i najwyrazniej nigdy nei czekalam, skoro nei jestem zawiedziona. A relacje to chyba od zawsze mamy takie ... dyplomatyczne.

        "> Powodzenia i już spokojniejszej drogi naprzód'
        Dzieki
    • andalus Re: mowic czy nie mowic cdn 18.10.14, 13:16
      czego oczekwiałaś?
      • dmuchawcelatawce Re: mowic czy nie mowic cdn 20.10.14, 23:04
        andalus napisała:

        > czego oczekwiałaś?

        Chyba wlasnie tego co sie stalo, czyli niczego. Skoro nie jestem zawiedziona.
        Dopiero po fakcie moge z czystym sumieniem odpowiedziec na to pytanie.
        Nie potrzebowalam tego zeby matka sie zmienila, bo w to nie wierzylam. Potrzebowalam tylko takiej kropki nad i, udowodnienia, ze matka jest taka jaka ja znalam cale zycie i niezdolna do uczuc wobec swoich dzieci. Teraz moge sie od niej odciac. Moze w pewnym sensie przestac dla mnie istniec.
    • panizalewska Re: mowic czy nie mowic cdn 18.10.14, 18:06
      Gratuluję :) Cieszę się, że to już Cię nie gryzie. Rodzica nie zmienisz, nie obudzisz, bo to dla niego wygodne, bo sam nie chce i trudno. Ale Ty zrobiłaś co mogłaś dla swojego zdrowia psychicznego i jest dobrze :)
      • dmuchawcelatawce Re: mowic czy nie mowic cdn 20.10.14, 23:02
        panizalewska napisała:
        "Rodzica nie zmienisz, nie ob
        > udzisz, bo to dla niego wygodne, bo sam nie chce i trudno
        Dokladnie tak. Niby to wiedzialam, ale porzebowalam takiego 100% dowodu i taki wlasnie otrzymalam.

        "Ale Ty zrobiłaś co m
        > ogłaś dla swojego zdrowia psychicznego i jest dobrze :)"
        takie mam wlasnie poczucie. Czuje sie z tym dobrze. Brzmi moze glupio, bo teoretycznie powinnam oczekiwac, ze matka sie zmieni, "nawroci"itp a skoro nic takiego sie nie stalo to powinnam czuc sie zawiedziona. A jest wrecz przeciwnie.
        Po prostu udowodnila to co o niej wiedzialam w zasadzie od poczatku.
        Teraz juz nie ma niedomowien. Moge ja calkowicie i bez wyrzutow z emocjonalnego zycia wykluczyc.
        • ola_dom Re: mowic czy nie mowic cdn 21.10.14, 09:28
          dmuchawcelatawce napisała:

          > takie mam wlasnie poczucie. Czuje sie z tym dobrze. Brzmi moze glupio, bo teoretycznie
          > powinnam oczekiwac, ze matka sie zmieni, "nawroci"itp a skoro nic takiego sie nie stalo to
          > powinnam czuc sie zawiedziona. A jest wrecz przeciwnie.

          Wcale nie. Czasem "porzucenie nadziei" przynosi ulgę - bo w końcu czujesz, że możesz przestać się szarpać, że Twoje oczekiwania znowu nie zostaną zawiedzione - bo po prostu przestajesz je mieć.

          > Po prostu udowodnila to co o niej wiedzialam w zasadzie od poczatku.
          > Teraz juz nie ma niedomowien.

          Otóż właśnie :)
          Nadzieja bez szans na spełnienie jest nieznośnie męcząca. Nie do wytrzymania.
    • zuzi.1 Re: mowic czy nie mowic cdn 18.10.14, 18:09
      Dobrze, ze to z siebie wyrzucilas, jest Ci lzej na duszy. A co z siostra, widzisz sens w tym, zeby jej powiedziec?
      • dmuchawcelatawce Re: mowic czy nie mowic cdn 20.10.14, 22:58
        zuzi.1 napisała:
        "A co z siostra, widzi
        > sz sens w tym, zeby jej powiedziec"
        Siostre uswiadomilam krotkim zdaniem, ze tez byla ofiara okrutnej przemocy naszego ojca psychopaty, przypominajc jej jedno zdarzenie z dziecinstwa kiedy ja bil i mowil, ze moglby ja zabic. Powiedziala, ze nie pamieta tego. Pewnie, ze nie pamieta, bo wiekszosci nie pamieta, a nawet sobie nie uswiadamiala, ze w ogole jest jakas ofiara. Nie zareagowala na to. Poszla sobie i do tematu juz nie wrocila.
        Nie mamy dobrych relacji wiec chyba nie dane mi bedzie wiedziec czy cos zmienilo sie w jej zyciu. Ale specjalnie mnie to tez nie interesuje. Temat podjelam, krotko, tresciwie, bez emocji. A reszta jak chce musi sie zajac sama.
        • zuzi.1 Re: mowic czy nie mowic cdn 21.10.14, 12:14
          Odnosnie Twojej siostry, to podejrzewalam, ze tak wlasnie zareaguje. Ona nie pamieta, bo byc moze jest duzo mniej wrazliwa emocj. niz Ty i nie bolalo jej to cale zle dziecinstwo tak jak Ciebie plus jej mechanizmy obronne wyciely jej te zdarzenia z pamieci. On moze byc rowniez osobowosciowo podobna do rodzicow .Czy siostra ma generalnie problemy z pamiecia dlugookresowa i biezaca?
Pełna wersja