Kolejny choleryk

02.01.16, 20:50
Mój mąż jest 100% cholerykiem który na domiar złego od dawna nie dosypia po nocach. Rezultat jest taki że jest drażliwy, wszystko go denerwuje. Nie znam dnia ani godziny kiedy nastąpi jakieś spięcie. Najgorzej jest kiedy wszyscy jesteśmy w domu na przykład w świeta. Psuje atmosferę bo on jest zmęczony nie ma kiedy wypocząć, bo polityka, bo dzieci....Każdy powód dobry a ja już jestem naprawdę zmęczona tym jego wiecznym marudzeniem. Co prawda wpuszczam jednym uchem wypuszczam drugim ale jest to dla mnie strasznie uciążliwe. Dzieci tylko się przychodzą zapytać o co tym razem tacie chodzi. A ja już nie wiem o co mu chodzi. Nq co dzień jest w miarę ok ale on ma takie okresy są dłuższe przerwy jest fajnie miło a potem taki etap i codzienne narzekanie użalanie się nad sobą jaki to on jest biedny sfrustrowany. Mam dosyć wiele lat znoszę różne rzeczy ale po prostu jestem zmęczona.
    • milamala Re: Kolejny choleryk 02.01.16, 21:08
      A nie ma on czasem jakis zaburzen emocjonalnych, depresji czy czegos.
      Choleryk cholerykiem ale takie wieczne niezadowolenie i marudzenie to nie rodzaj temperamentu.
      • anika9999 Re: Kolejny choleryk 02.01.16, 21:14
        Coraz bardziej to podejrzewam ale on oczywiście do psychiatry nie pójdzie. Na początku podejrzewałam że to może z powodu bezsenności ale to za długo trwa. Nie wiem co mu powiedzieć żeby poszedł do lekarza. Tym bardziej jest to dziwne że jest wybuch a za chwilę euforia
    • 71tosia Re: Kolejny choleryk 02.01.16, 22:56
      Cyklotymia? Moze poczytaj czy pasuje do zachowania meza. Moze problemy z snem to raczej wynik a nie powod zaburzen?
      • anika9999 Re: Kolejny choleryk 03.01.16, 09:19
        Przeczytałam i pasuje. Może to faktycznie to, przedtem czytałam też o zaburzeniach afektywnych dwubiegunowych. Tylko co z tym faktem teraz zrobić? Bo im więcej to wszystko analizuję to faktycznie to coraz bardziej wygląda na jakieś zaburzenia psychiczne. Ale jak mu powiem życie z nim jest coraz bardziej uciążliwe i dla mnie i dla dzieci.
        • alsk9 Re: Kolejny choleryk 03.01.16, 10:12
          Chcesz powiedzieć, że z mężem wogóle nie rozmawiacie o problemach i nie jesteś w stanie mu powiedzieć wprost że jest problem w domu?
          To może rozwiedź się od razu, nie czekając czy mąż zechce się leczyć czy nie i nie podając mu powodu odejścia.

          Tak, mówisz to NORMALNIE, WPROST, ZDECYDOWANIE i KONSEKWENTNIE.
          A jak nie umiesz, to przejdź się do jakiegoś ośrodka interwencji kryzysowej i porozmawiaj z fachowcami, żeby ci powiedzieli jak masz działać i jakich argumentów użyć w rozmowie.
    • anika9999 Re: Kolejny choleryk 03.01.16, 17:45
      Bardzo cięzko się z nim dogadać od dawna. Nigdy nie wiadomo co spowoduje eskalację agresji słownej. Jest to męczące bo nie wiadomo czego się spodziewać. Czasami poważne problemy traktuje ze spokojem i rozwiązuje je od ręki a pierdoła powoduje wybuch. Po prostu ręcę opadają. Przed chwilą była stała wymiana zdań pod tytułem że one nie ma gdzie wypocząć bo dzieci co chwilę przychodzą i coś gadają a on nie może się zrelaksować. Że dzieci mają co chwila wolne a on nie ma nic itp. Nikt go nie rozumie o co mu chodzi...To jest temay który pokutuje od lat że nie ma miejsca dla siebie nikt go nie szanuje. Specjalnie zorganizowaliśmy dla niego gabinet, który stał pusty 2 lata. W końcu na weekendy przejęłą go córka to jest że on nie ma gdzie wypocząć i stara śpiewka. Mam odruch wymiotny jak to słyszę po raz kolejny, wakacje wyjazd zagraniczny to samo bo on nie wypocznie. A ja mu zabraniam jeździć na wycieczki zakładowe (to było 8 lat temu od tego czasu stwierdziłam że niech jedzie w cholerę ja przynajmniej odpocznę). Mam go dosyć i tego jadowitego trucia od lat. Od rozwodu chyba tylko dzieci mnie powstrzymują. Ja się denerwuję jak tylko słyszę że przyjechał do domu w jakim jest humorze czy aby znowu nie będzie szukał dziury w całym. I coraz częśćiej rzeczywiście myślę że on ma problemy psychiczne
      • akn82 Re: Kolejny choleryk 03.01.16, 18:40
        No pewnie ma problemy psychiczne. Ty, po tylu latach także.
        Polecam Ci terapię. A mąż też się zmieni - zobaczysz.
        A jak się nie zmieni, to pewnie sam odejdzie :)

        Pozdrawiam.
      • 71tosia Re: Kolejny choleryk 03.01.16, 21:35
        mezowi pewnie pomoglyby lagodne atydepresanty. Moze tez warto pobrac troche magnezu. Kolezanka lekarz powiedziala mi ze nie taka mala czesc populacji ma obnizony nastroj z powodu ciaglego niedoboru witaminy D3 (niedobory zwiekszaja sie w zimie). No i pomaga uprawianie sportu, podobno to dosc efektywny sposob zwalczajacy lagodne depresje.
        Moze gdy maz bedzie w lepszej formie postraj sie bez awantur raczej mowiac 'bardzo martwie sie o ciebie' namowic na wizyte u lekarza?
    • renata1152 Re: Kolejny choleryk 05.01.16, 20:15
      Twój mąż to typowy '''wampir tyranizujący'''.
      Życie z takim człowiekiem to jak życie na polu minowym.
      '''Współmałżonkowie tyranów wiedzą ,co znaczy żyć na polu minowym.
      Każdy niewłaściwy krok może spowodować wybuch.
      Gniew zwraca się przeciwko tobie,dzieciom albo przedmiotom nieożywionym.
      Analizując uważniej,dostrzeżesz ,że eksplozje nie następują przypadkowo.
      Skupiają się wokół określonych tematów.
      Wampiry stawiają miny ,żeby powstrzymywać innych od poruszania tych kwestii.
      Z czasem członkowie rodziny uczą się,świadomie albo nieświadomie,
      unikać pól minowych, nagradzając w ten sposób tyranów za wybuchy złości,
      albo inne odmiany emocjonalnych wampirów za wszelkie inne sceny ,które robią.
      Metodę pola minowego skutecznie stosują setki tysięcy tyranów
      rodzaju męskiego w celu wykręcenia się od obowiązków domowych.''''''''

      autor Albert J.Bernstein
      '''Emocjonalne wampiry''''
      Rozpoznaj ''wampiry'''i naucz się z nimi walczyć

      Jestem w trakcie czytania tego poradnika.
      Jeśli chodzi o święta ,że jest to taki drażliwy czas do awantur to
      wynalazłam z dziećmi na to określenie'''''syndrom przedświąteczny'''
      Nic już wtedy nie trzeba dodawać ,każde z nas wie wtedy o co chodzi.
      W tamtym roku tradycji również stało się zadość.

      Książkę można wypożyczyć a otworzy ci oczy na wiele spraw.
      Wszystkiego najlepszego w tym roku życzę i stalowych nerwów
    • rilla-m Re: Kolejny choleryk 08.01.16, 12:45
      Wiesz, mam wrażenie że piszesz o moim mężu... Ja nie znosze wspólnych niedziel (w soboty na szczęście pracuje), bo zawsze jest o coś awantura, obrażenie się, nieodzywanie, zły nastrój. I tak jak Ty, nigdy nie wiem kiedy, i o co ta awantura będzie. Potrafi wybuchnąć o bzdury. A za jakiś czas będzie euforia. I tak ostatnio wygląda nasze życie - od euforii, do totalnego spadku nastroju. Też podejrzewam jakieś problemy psychiczne, bo nie wydaje mi się to być normą... A ja nie umiem żyć w takiej wiecznej huśtawce...
    • pade Re: Kolejny choleryk 08.01.16, 13:44
      1. "Psuje atmosferę bo on jest zmęczony nie ma kiedy wypocząć, bo polityka, bo dzieci...."
      Czy Twój mąż potrafi wypoczywać? Ma jakieś hobby, uprawia sport?
      2. " Co prawda wpuszczam jednym uchem wypuszczam drugim ale jest to dla mnie strasznie uciążliwe. Dzieci tylko się przychodzą zapytać o co tym razem tacie chodzi. A ja już nie wiem o co mu chodzi."
      Wpuszczając jednym uchem, drugim wypuszczając dajesz mężowi przyzwolenie na takie zachowanie. Oraz pokazujesz, że go nie słuchasz, ignorujesz. Z tego co piszesz ja widzę, że Twój mąż jest "niedopieszczony". Domaga się uwagi jak małe dziecko, nie potrafi się komunikować w dorosły sposób ani w dorosły sposób zaspokajać swoich potrzeb.
      3. W imię czego to wszystko znosisz?
      Dlaczego jak dorosła osoba nie możesz oznajmić mężowi, że gdy zachowuje się tak i tak (przedstawić konkretne zachowanie) to Ty jesteś zniechęcona, sfrustrowana etc. i masz prośbę, żeby zmienił sposób komunikacji, bo inaczej będziesz wychodzić z pomieszczenia gdy on zacznie narzekać?
      To powyżej to tylko przykład. Chodzi o to, żeby:
      -pokazać mężowi fakty, nie Twoje interpretacje czy oskarżenia a fakty, jakbyś patrzyła okiem kamery
      -powiedzieć jak się czujesz kiedy on się tak zachowuje, jak bardzo jesteś tym zmęczona
      -poprosić o zmianę zachowania
      -zapowiedzieć konsekwencje, jeśli zachowanie się nie zmieni.
      Twoja obecna postawa utrwala zachowanie męża.
      • anika9999 Re: Kolejny choleryk 08.01.16, 14:49
        Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Rozmów na ten temat było jakiś miliard, wszystko jest ok pod warunkiem że że jest dobry dzień. A jak przychodzi gorszy to wszystkie ustalenia szlag trafia i wychodzi z niego wilk. Na razie daję mu magnez i witaminę D3 zgodnie z sugestiami Tosi. Pracę ma aktywną dlatego sportów za bardzo uprawiać nie chce. Może na wiosnę go zmuszę do biegania.
        • pade Re: Kolejny choleryk 08.01.16, 15:35
          Nie chodzi o same rozmowy, ale o egzekwowanie ustaleń!
          Ale ok, rozumiem, że praca nad wymagałaby również od Ciebie wysiłku, a Ty wolałabyś, żeby mąż się tak po prostu zmienił, sam z siebie.
          Cóż, trzeba mieć nadzieję, że witaminy pomogą:)
          • anika9999 Re: Kolejny choleryk 08.01.16, 18:24
            Prawda jest taka że jak on wpada w taki trans ja po prostu sztywnieję i boję się jego agresji. W trakcie takiego wybuchu nie ma mowy o żadnej racjonalnej wymiany zdań o egzekwowaniu nie wspomnę. Nie raz zdarzyło mi się po prostu wyjść.
            • pade Re: Kolejny choleryk 08.01.16, 22:20
              Skoro tak się dzieje, to tym bardziej powinnaś opracować strategię na wypadek takich zachowań (wyjście z pomieszczenia, powiedzenie, że jeśli się nie uspokoi wezwiesz policję). Nie możesz za każdym razem truchleć ze strachu chyba, że boisz się, że mąż Cię uderzy. Jeśli faktycznie się tego obawiasz to macie dużo większy problem niż bycie "cholerykiem".
              • anika9999 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 16:02
                Nie chodzi o agresję fizyczną ale o taki nagły wybuch złości albo o takie "sączenie trucizny". Obydwa zachowania u mnie powodują reakcję obronną.
                • mamrot3 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 17:10
                  Zdaje się, że podlegasz przemocy psychicznej, a ta wyniszcza nie mniej niż fizyczna. Zatroszcz się o siebie, jeśli nie chcesz, aby Twoje zdrowie psychiczne nie pozostało tylko wspomnieniem. Atmosfera w rodzinie na pewno też nie służy dzieciom. Przemoc i je okalecza, choćby nie ulegały jej bezpośrednio.
                • zuzi.1 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 17:37
                  Z tego co opisujesz to nie wiadomo jak na razie czy problem meza to choleryczny charakter czy cos gorszego. Przeczytaj moze stary watek: Cechy charakteru i zachowania przemocowca i zastanow sie czy zachowania meza nie wygladaja podobnie do niektorych tam opisanych przypadkow. W kazdym z tych przypadkow nie wolno sie bac, kryc po katach przed wybuchem, bo takie zachowania poteguja kolejne wybuchy. Nalezy odpowiedziec kilka czy kilkanascie razy rowniez wybuchem, tylko znacznie mocniejszym, jezeli wyczerpalas juz wszystkie mozliwosci pokojowego i slownego dogadania sie z mezem. I zobacz wowczas jakie beda jego reakcje na Twoja reakcje, czy kolejny wybuch bedzie szybko, jaka bedzie sila tego wybuchu.
                  • anika9999 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 18:21
                    Dzięki za odpowiedź. Jak dzieci pójdą spać to przeanalizuję to co mi poleciłaś. Napiszę może więcej. Kiedyś to częściej było tak że był wybuch z zaskoczenia a po chwili było ok. Najbardziej nakręcał się kiedy ja nic nie mówiłam. To powodowało że czuł się lekceważony i nakręcał się. Teraz czasami jeszcze mu się takie coś zdarza ale rzadko. Teraz to jest w dużo mniejszej intensywności ale bardzo często. To jest takie notoryczne narzekanie na politykę, na przyszłą emeryturę, na to jaki on jest sfrustrowany, jaki zmęczony bo nie ma gdzie wypocząć itp. I tak na okrągło. Jak już zaczyna po raz kolejny o tym samym to zaczyna mi się robić niedobrze. A jeśli nie odpowiem to znowu się czuje lekceważony i kółko się zamyka. Masakra jakaś. Wielokrotnie mu mówiłam że się powtarza ale dla mnie to jest toksyczne. Faktycznie taki wampir emocjonalny który wysysa wszystkie moje siły witalne. Naprawdę nie wiem co było gorsze nagły wybuch dwa razy w roku czy ta sama trucizna co drugi dzień. Chyba jednak to pierwsze. Przedtem taki nie był dlatego wydaje mi się to nienormalne
                  • pade Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 18:30
                    Na agresję odpowiedzieć agresją????
                    • zuzi.1 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 18:48
                      Oczywiscie ze tak, albo maz zobaczy, ze to nie przelewki i przystopuje zachowania albo sie rozkreci mocniej i wowczas to juz tylko psycholog i terapia.A na zarzuty trzeba odpowiadac konkretami, ok jestes zmeczony, w takim razie spij w sb do oporu a ja zajme sie dziecmi, a w ndz Ty zajmiesz sie dziecmi a ja sie wyspie, bo tez jestem zmeczona. Mozna zorganizowac jakis weekend tak, zeby byc z dziecmi poza domem u rodzicow np. a jemu dac sie zwyczajnie wyspac jesli bardzo duzo pracuje i wowczas obserwowac jego reakcje. Jezeli on jest ciagle zmeczony to nalezaloby zrobic kompleksowe badania, morfologia, zelazo, ferrytyna, tarczyca, magnez, bo moze ma problemy ze zdrowiem i wtedy nalezaloby to leczyc, a moze dotknelo go wypalenie zawodowe i depresja i to tez nalezaloby leczyc. Przyczyn jego zachowan moze byc wiele, ja zaczelabym poszukiwania od kompleksowych badan. Przy zmeczeniu mozna sie wspomagac zen szeniem, pomaga.
                      • pade Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 18:54
                        Po pierwsze nie wiem czy zauważyłaś, ale autorka męża nie słucha. Tak, rozumiem, że marudzi w kółko o tym samym. Ale ona go nie słucha i on się czuje zlekceważony.
                        Im bardziej jest lekceważony, tym bardziej jego frustracja narasta. Autorki też.
                        W końcu mąż autorki wybucha, a ona jak reaguje? Truchleje ze strachu i dalej milczy.
                        Kiedy i ona zacznie się wydzierać jak poczują się dzieci??
                        Ci ludzie muszą się przede wszystkim nauczyć komunikować.
                        A potem odpoczywać.
                        • anika9999 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 19:25
                          Jak sobie tak przeczytałam co napisałaś to stwierdziłam że masz 100% racji. Ja nie reaguję bo nienawidzę się z nim kłócić a poglądy wygłasza takie że gdybym zareagowała to awantura byłaby nieziemska. Przytakuję więc żeby jak najszybciej się zamknął i przestał zachowywać jak kretyn a on się czuje lekceważony i nie rozumiany. Mało kto niestety zgadza się z nim a on koniecznie wszystkich musi do tych swoich poglądów przekonać. i Dlatego nawraca znowu i znowu z moim ojcem na przykład rzucają się sobie do gardeł. Ja mam tego dość .W domu chcę wypocząć a nie wysłuchiwać jakiegoś nawiedzonego kaznodziei z psiej wolki
                          • pade Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 19:37
                            Być może tematy, które porusza tak naprawdę są zastępcze. Może on wcale nie chce rozmawiać o polityce, ale nie potrafi w inny sposób zwrócić na siebie uwagi.
                            Rozumiem, że masz tego dosyć, ale on nie ma świadomości tego co robi i dlaczego tak robi. Ktoś mu to musi uświadomić, ale nie w kłótni jako zarzut, tylko z życzliwością.
                            Idźcie na kilka spotkań do terapeuty małżeńskiego. Przeczytajcie książki na temat komunikacji, potrzeb.
                            Polecam np. tę:
                            lubimyczytac.pl/ksiazka/270483/powiedz-to-inaczej-17-zasad-rozwiazywania-konfliktow
                            Jeśli nic nie zrobisz, w końcu się znienawidzicie.
                            • mamrot3 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 19:52
                              pade napisała:

                              > Idźcie na kilka spotkań do terapeuty małżeńskiego. Przeczytajcie książki na tem
                              > at komunikacji, potrzeb.
                              Już to widzę, jak opisywany Pan da się nakłonić do proponowanych zachowań.
                              • pade Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 19:55
                                Od razu na pewno się nie da:)
                                Ale jest nadzieja, że jak żona raz, drugi wysłucha z zainteresowaniem tego, czym on się chce podzielić, to potem mąż wysłucha żonę i dotrze do niego jak jej jest z nim (jego zachowaniami) ciężko.
                              • anika9999 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 20:09
                                Może to dziwne ale rok jeździliśmy na terapię małżeńską i przebrnęliśmy dużo gorszy kryzys. Było raz lepiej raz gorzej ale jakoś dawało się wytrzymać
                                • mamrot3 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 20:23
                                  ... czyli jest nadzieja :)
                                • pade Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 20:26
                                  Ale życie w małżeństwie nie polega na wytrzymywaniu...:(
                                  Wróćcie na tą terapię w takim razie, spróbujcie raz jeszcze, albo rozstańcie się.
                          • zuzi.1 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 20:09
                            To przekonywanie na sile do swoich pogladow wszystkich swiadczy o tym, ze niestety jest kretynem. Nikt normalny tak sie nie zachowuje. Byc moze Pade ma racje, ze jego zachowania wynikaja z jakiegos mega niedowartosciowania, kompleksow etc. A co to znaczy, ze gada jak kaznodzieja z psiej wolki? czy to dotyczy tematow religijnych czy raczej chodzi o sposob w jaki sie wypowiada? Napisalas, ze rozmow bylo wiele, ale czy zdobylas sie choc w jednej na to, aby mu wprost powiedziec, ze Twoim zdaniem mowi glupoty i do tych swoich glupot probuje przekonywac sila innych. Czy zapytalas sie po co to robi, w jakim celu, dlaczego mu tak zalezy na tym, aby ktos uwazal to samo co on? Czy Ty wyrazasz przy nim swoje zdanie, czy unikasz i stosujesz metody strusia?
                        • zuzi.1 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 20:16
                          Tego typu ' dyskusji' nie prowadzi sie przy dzieciach, ale w dogodnych okolicznosciach bez dzieci. To prawda, ze musza sie nauczyc komunikowac. Tylko jak komunikowac sie z osoba ktorej poglady i zachowania uwazamy za kretynskie?
                          • mamrot3 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 20:27
                            zuzi.1 napisała:

                            > Tylko jak komu
                            > nikowac sie z osoba ktorej poglady i zachowania uwazamy za kretynskie?
                            Należy poniechać element oceny.
                            • zuzi.1 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 20:39
                              Ale w taki sposob to mozna z sasiadem a nie z mezem :-) ja bym go jednak uswiadomila, ze ma bardzo oryginalne poglady i malo kto sie z nim zgadza, wiec przekonywanie innych do swoich pogladow nie ma za bardzo sensu.
                    • mamrot3 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 19:18
                      Nakręci się spirala nienawiści. Nie pojmuję, co pozytywnego miałoby to wnieść.
                      • zuzi.1 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 20:26
                        Chodzi o postawienie takiego czytelnego veto, koniec, nie mam zamiaru dluzej znosic takich twoich zachowan. Czasem po prostu trafia bardziej ten sam sposob ' dyskusji', ktory osoba z ktora mamy problem stosuje. To sa zachowania jedynie tymczasowe, albo przystopuja rozkrecanie osobnika albo go rozsierdza do czerwonosci.
    • paris-texas-warsaw Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 20:38
      A czemu nie dosypia po nocach? Może on się uzależnił od polityki, od oglądania wiadomości, etc. Musi o tym gadać, wścieka się, jak nie ma z kim pogadać, żyje tym, etc. Może dlatego nie chce wyjeżdzać, etc. Byliscie kiedyś gdzies bez dostępu do informacji politycznych, gazet, etc. Może go wytraca z równowagi, jak mu dzieci w tej aktywności przeszkadzają. Nie jest to tak widoczne jak np. alkoholizm, ma jakiś element "wartości" (kto się nie interesuje polityką?!?), etc. Nie ma rodziców alkoholików, albo coś w ten deseń. Na takie coś żadna komunikacja nie pomoże, tylko jego terapia. jak nie wiesz, to spróbuj zrobić mu weekend tylko dla niego, pogadaj o polityce, a potem zrób coś zupełnie bez polityki i zobacz, jak bedzie reagował. Spytaj, jakie wakacje by go interesowały, zrób taki weekend wyjazdowy jaki on by chciał i zobacz, jak to on zorganizuje. Znam kogoś tak uzależnionego od pewnych programów (na 2 telewizory), żona też je oglada, a tak poza tym to od programu do programu;)
      • mamrot3 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 20:46
        A ja się nieśmiało pytam, dlaczego kobieta ma stawać na głowie, aby uzdrowić małżeństwo, gdy jej partner nie wykazuje żadnej aktywności? Czyżby nadal było jak przed wiekami, że kobieta ponosi całkowitą odpowiedzialność za związek? "Partnerstwo" to nadal puste słowo?
        • paris-texas-warsaw Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 20:54
          Zupełnie nie to było moim celem. Wydaje mi się tylko, że Anika wypracowała sobie model reagowania zony alkoholika, woli spokój przy nawijaniu przez cały czas o polityce, niż jakąkolwiek próbę przywrócenia faceta do rzeczywistości i boi się jego reakcji, co już jest jakąś patologią. A jednocześnie, jak nie zna się na uzeleżnieniach, to sama jakoś tego nie oceni. Może jakiś test na alkoholizm zrobić z netu choćby, tylko zamiast alkohol wstawić np. program polityczny czy dyskusja polityczna.
          • mamrot3 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 21:17
            Nie tyle odniosłam się do Twojego postu, co podzieliłam się ogólniejszą refleksją, wynikającą z lektury tego forum.
            • pade Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 21:45
              Bo pisze tu kobieta, żona a nie mąż?
              Jak widać jej strategia na przeczekanie nie działa, więc albo poczyni jakieś kroki, albo nie.
              • mamrot3 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 21:53
                pade napisała:

                > Jak widać jej strategia na przeczekanie nie działa, więc albo poczyni jakieś kr
                > oki, albo nie.
                Obym była złym prorokiem, ale wydaje mi się, że Autorka wątku ma wszelkie szanse, aby brnąć dalej we współuzależnienie.
                • renata1152 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 22:34
                  Radzę samej udać się do psychologa i porozmawiać o problemie.
                  Dla mnie również ciężko było to zrozumieć ,ale zmiany trzeba zacząć od siebie samej.
                  ''Żona nie dostosuje męża do swoich wymagań,
                  może jedynie własną postawą spowodować,
                  że mąż będzie chciał postępować tak,aby sprawiać jej przyjemność.
                  Żona musi zrezygnować z prób zmiany męża,ale raczej starać się zmienić siebie
                  i sposób odbierania rzeczywistości.Jeżeli mąż nie zaspokaja jakichś jej potrzeb
                  czy istnieją pomiędzy małżonkami poważne różnice w podejściu do tych samych zjawisk,
                  należy o tym rozmawiać i starać się wspólnie znaleźć rozwiązanie.
                  Jak niewiele daje koncentrowanie się na zmianie zachowania drugiej osoby,wiedzą
                  rodziny alkoholików.Im większe zainteresowanie zachowaniem pijącego,
                  im więcej akcji wokół zmiany jego postępowania,tym mniejsze rezultaty
                  w wyzwoleniu z tego niszczącego nałogu'''
                  Autorka Iwona Majewska-Opiełka
                  ''''Droga do siebie''''
                  Ciężko to zrozumieć ,ale trzeba zacząć od siebie.
                  • anika9999 Re: Kolejny choleryk 10.01.16, 07:59
                    On ne jest uzależniony od polityki, rzadko ogląda i słucha programów informacyjnych i publicystycznych.Podałam po prostu przykład co ostatnio wałkuje a tak się składa że wałkuje politykę i codziennie to samo. Ja na terapii indywidualnej też już byłam i przez parę lat było ok ale teraz znowu nie jest
                    • pade Re: Kolejny choleryk 10.01.16, 10:38
                      A macie jakieś wspólne tematy, o których rozmawiacie? Robicie coś razem?
        • alsk9 Re: Kolejny choleryk 09.01.16, 20:56
          Jak przeczytałam o tym, że on gada i gada choć nikt go słuchać nie chce i dla otoczenia jego wywody są mega męczące, to też mi się skojarzyło, że facet może być uzależniony od czegoś i nie radzi sobie z samym sobą. Może jednak go do psychiatry wysłać. Bo strategia autorki "dostosuję się do jego jazd byle był spokój" brzmi jak strategia żony alkoholika na tuszowanie jego pijanych powrotów.
          Dzieci nie są ślepe ani głuche. Coś dorośli muszą z tym zrobić, nie czekać aż nastoletnie dzieci zaczną odreagowywać za ciężkie na ich wiek emocje...
          • paris-texas-warsaw Re: Kolejny choleryk 10.01.16, 11:52
            Anika, ja myslałam, że jestes tu nową osobą. Ale zobaczyłam, że już wiele wątków pisałaś. Teraz to sa kolejne wyrywkowe kwestie i wątpię, czy ktos to ogarnie. Tak pobieżnie, to pisalaś, że psychoterapeuta namawiał Cię na intensywna terapię 2x tydzień, na którą chyba nie poszłaś, mąż ma problemy seksualne i jak pisałaś "nie może już", czyli pewnie powinien być albo na coś leczony od strony fizycznej, albo psychofizycznej, i mimo, że "już nie może" to jesteś o niego chorobliwie zazdrosna, na to nakładają się problemy z dziećmi, w tym córką, której od zawsze nie lubisz i synem, który notorycznie kłamie. Chyba najlepszym wyjściem będzie udać się do specjalistów, bo co można poradzić, jak w sumie młody facet nie uprawia seksu, co jak rozumiem chyba jakoś na Was wpływa, a rozważać, czy gada o polityce czy nie i czy jest poddenerwowany. Wg mnie takie wyciąganie poszczególnych kwestii z takiego konglomeratu kwestii nie ma szans powodzenia. Ale może się mylę. Tak jak Ciebie denerwuje córka, tak jego w ogóle może dzieci denerwują etc. etc. etc. Koło się nakręca, a nawet kula, bo w większej liczbie wymiarów to się dzieje.
            • ortolann Re: Kolejny choleryk 10.01.16, 18:15
              Też przejrzałam sobie historię wpisów aniki. I zastanawiam się skąd się bierze ta mnogość problemów w jej życiu. Albo one są faktyczne, albo to jej spojrzenie na sprawy. Ciekawa jestem bardzo relacji pozostałych członków jej rodziny. Bierzemy tu pod uwagę, że to mąż tyranizuje rodzinę, ale czy nie ma takiej możliwości, że to ktoś inny wywiera tak przemożny wpływ na tę rodzinę, że jedno z dzieci ignoruje zasady higieny, drugie notorycznie kłamie, a mąż odcina się od takiego życia rodzinnego?
              • anika9999 Re: Kolejny choleryk 10.01.16, 20:50
                Długo miałam nadzieję że problemy są normalne w rodzinie ale teraz to już nie wiem. Na dzisiaj syn już nie kłamie bo przekonał się że dużo bardziej opłaca mu się mówić prawdę a córka problemu z higieną nie ma. Jest w bardzo dobrej szkole i sobie radzi. Myślę że to chyba toksyczne relacje między nami źle wpływają na wszystkich.
                • ortolann Re: Kolejny choleryk 11.01.16, 07:31
                  Tak, tym tropem bym szła. Pisałaś gdzieś o terapii, jaką przechodziłaś - jest możliwość, żeby do tego wrócić? Skoro dzieci sobie radzą, to może warto zadbać o relacje między rodzicami i zdrowie każdego z nich z osobna.
                  • anika9999 Re: Kolejny choleryk 14.01.16, 07:21
                    Z ostatnich dwóch dni problem masakryczny bo sztućce w zmywarce a on nie ma czym zamieszać herbaty (!), codziennie wałkuje temat emerytur bo mimo że dobrze zarabia nie będzie miał nic i jest sfrustrowany. Mnie też to frustruje ale do cholery nie codziennie musimy o tym gadać a to już wygląda na jakąś obsesję. I milion pobocznych problemików że drzwi nie zamknięte od pokoju itp. Jak w takiej atmosferze można normalnie żyć? Przyszłam wczoraj z zebrania było ok a tu w ciągu kilku sekund zmiana i awantura. Dla mnie to jest nienormalne on się powinien leczyć ale jak mu coś o tym mówię to oczywiście robię z niego wariata i on nigdzie nie pójdzie. Nie wiem czy wspomniałam ale już kiedyś rok leczył sę na depresję
                    • mamrot3 Re: Kolejny choleryk 14.01.16, 09:05
                      W moim odczuciu niebawem Ty sama będziesz cierpieć na depresję. Nie sposób normalnie funkcjonować w opisanej atmosferze.
                      • anika9999 Re: Kolejny choleryk 14.01.16, 13:41
                        Dzieci się go nie boją bardzo są za nim i uwielbiają spędzć z nim czas. Kiedyś to były wybuchy takie choleryczne wtedy się bały. Teraz od dłuższego czasu to jest takie marudzienie, narzekania w większości jak dzieci nie ma w pobliżu. Kiedy są to jest na zasadzie "znowu coś ojcu nie pasuje"
                    • alsk9 Re: Kolejny choleryk 14.01.16, 11:46
                      A teraz spojrzenie dzieci na to co się dzieje:
                      - ojciec straszny, stresogenny, męczący, boimy się jego i jego wybuchów, gdy jest w pogliżu chodzimy zdenerwowani na paluszkach i boimy się oddychać
                      -matka jedyne co umie to albo się z nim kłóci i wtedy boimy się także jej, albo chodzi po domu z ponurą miną i sfrustrowana, nieszczęsliwa, nieradząca sobie z sytuacją bo ojciec znowu się rzucał, a my się bardzo przejmujemy tym, że ona jest nieszczęśliwa i chcemy by to się zmieniło, ale ona tylko narzeka na ojca a potem robi to co ojciec jej każe, i nic więcej, to przez jej zachowanie nic się w domu nie zmienia
                      - jesteśmy zakładnikami rodziców, to oni tworzą piekło w którym my musimy żyć, bo jesteśmy od nich zależni a oni umieją tylko gadać i licytowac się ktory bardziej winny złej atmosferze w domu.
    • anika9999 Re: Kolejny choleryk 14.01.16, 13:44
      Ale jeśli mam być szczera to naprawdę miliard razy wolę wybuch dwa razy do roku niż takie codzienne jęczenie. On kiedyś taki nie był, był wesoły dusza towarzystwa a teraz to jest taki zgorzkniały pan w średnim wieku. Może jakiś klryzys wieku średniego go dopadł
      • anika9999 Re: Kolejny choleryk 31.01.16, 13:50
        Kolejny spaprany weekend po którym się zastanawiam po co mi to. Coraz częściej myślę o rozwodzie, ale nie dam rady sama finansowo z dziećmi. Wczoraj awantura o zbitą butelkę cały dzień do niczego szkoda gadać
    • renata1152 Re: Kolejny choleryk 31.01.16, 14:34
      Ile lat ma mąż? . Jeżeli ma problemy z potencją to jest to nadciągający
      problem z miażdżycą . Nie ma nic gorszego niż nie rozładowany popęd seksualny.
      Mąż leczył się z depresji. Wiele to tłumaczy z jego zachowania.
      To jego wieczne ''ględzenie'' dla mnie wygląda na osobowość paranoika.
      Sama idź do psychologa i porozmawiaj o problemie.
      To ty musisz być silna i wiedzieć jak się poruszać po polu minowym,
      które zastawia sfrusrtowany mąż. Kiedyś też się dziwiłam dlaczego w
      takich przypadkach to żona powinna korzystać z porady psychologa.
      Ma wiedzieć jak żyć z takim osobnikiem.
Pełna wersja