anika9999
02.01.16, 20:50
Mój mąż jest 100% cholerykiem który na domiar złego od dawna nie dosypia po nocach. Rezultat jest taki że jest drażliwy, wszystko go denerwuje. Nie znam dnia ani godziny kiedy nastąpi jakieś spięcie. Najgorzej jest kiedy wszyscy jesteśmy w domu na przykład w świeta. Psuje atmosferę bo on jest zmęczony nie ma kiedy wypocząć, bo polityka, bo dzieci....Każdy powód dobry a ja już jestem naprawdę zmęczona tym jego wiecznym marudzeniem. Co prawda wpuszczam jednym uchem wypuszczam drugim ale jest to dla mnie strasznie uciążliwe. Dzieci tylko się przychodzą zapytać o co tym razem tacie chodzi. A ja już nie wiem o co mu chodzi. Nq co dzień jest w miarę ok ale on ma takie okresy są dłuższe przerwy jest fajnie miło a potem taki etap i codzienne narzekanie użalanie się nad sobą jaki to on jest biedny sfrustrowany. Mam dosyć wiele lat znoszę różne rzeczy ale po prostu jestem zmęczona.