differentview
28.12.16, 11:06
Pare dni temu, w pierwszy dzien swiat, przy sniadaniu- wybuchla u mnie w domu wielka awantura. Dotyczyla kwestii swiatopogladowo- politycznych. W blizszej rodzinie wszyscy maja dosc zblizone poglady ale okazalo sie, ze dalsza rodzina, z ktora rzadko sie widujemy ma poglady mowiac delikatnie- dosc konserwatywne i sa wielkimi entuzjastami "dobrej" zmiany. Jako gospodarze probowalismy z moim facetem sie nie angazowac ale i nam w koncu puscily nerwy i naprawde zrobilo sie nieprzyjemnie.
Jednak o co mi chodzi. Teoretycznie ludzie moga miec rozne poglad. Ale cos takiego dzieje sie w dyskusjach, ze w ktoryms momencie proba zachowania neutralnosci i spokoju- po prostu przestaje byc mozliwa. Pewnie dlatego, ze nie chodzi tylko o poglady ale rowniez emocje, ktore sa ukryte pod tym pogladami. Tzn. na wierzchu jest poziom racji, pogladow ale pod spodem jest drugi poziom- jakby nieswiadomy- ukrytych pod tymi pogladami emocji. I nad ta wymiana emocji trudno zapanowac. Ja przynajmniej nie potrafie i wtedy ponosi mnie agresja. Pytanie- jak radzicie sobie gdy czujecie, ze czyjes poglady czy postawy powoduja ze zaciskaja sie Wam piesci i macie ochote "rzucic sie do gardla" tej osobie;)