mamamalutkiej1
11.02.17, 22:19
Kochani doradźcie co ja mam zrobić. Trzy miesiące temu rozstałam się z ojcem mojej 3 letniej córki. Nie potrafimy ze sobą żyć, ojciec dziecka jest cholerykiem i despota. Lubi dyrygować innymi i zarządzać. Ma trójkę nastoletnich dzieci z poprzedniego małżeństwa i z żadnym z nich nie utrzymuje kontaktu.
Zajmuje sie nasza córka dobrze, dba o jej jedzenie, zdrowie, ubiór, zawsze jest czysta i zadbana. Nie mogę nic złego o nim powiedzieć, podczas spotkań urozmaica jej czas, zabiera na spacery, na kulki, na place zabaw.
Problem jest z tym, ze on się uparl ze chce ja zabierać na noc do siebie. Zabiera ja w każdym tygodniu na jedna noc ( cały dzień przed nocą od 8 rano do 16 następnego dnia) + jeden dzień w tygodniu ( czasami od 8-16, czasami do 12-20 ). Za każdym razem odbiera ja z mojego mieszkania i zabiera do swojego domu. Potem mi ja odwozi lub ja po nią przyjeżdżam.
On pracuje zmianowo i ma dużo czasu, w tym układzie ja tracę tylko jeden dzień z dzieckiem bo i tak w pozostałe dni córka jest z nim zamiast u babci, która się nią opiekuje.
Jak po nią przyjeżdżam to wydaje się być zadowolona jednak za każdym razem jak przyjeżdża od ojca to nie śpi cała noc z nerwów/ wrażeń. Ją wstaje nieprzytomna do pracy bo śpię 2 godziny, dziecko umęczone bo nie śpi cała noc. I tak jest od 3 miesięcy. Nie wiem jak wyglądają noce u ojca, on twierdzi, ze śpi całe noce ale ja w to wątpię. Ostatnio twierdził, ze zawsze pije u niego w nocy mleko gdy u mnie wogole nie budzi się na mleko. Ojciec jest ma bardzo uszkodzony słuch wiec podejrzewam, ze nie słyszy jak córka się przewraca. Do tego podejrzewam, ze dziecko się go boi i samo leży kilka godzin bez snu.
Ojciec jej kilka razy dogadywał ze ma spać w nocy a nie leżeć i takie podobne rzeczy jak by to od niej zależało. Ja zawsze opowiadam jej bajki, włączam światło i tak spędzamy noc a on pewnie mleko i dziecko udaje ze śpi.
Taki układ jaki mamy bo mi pasował jak by pasowało to dziecku. Ale widać ze coś nie gra w tym układzie. Ja bym chciała zeby zabierał ja tylko na dni, a on twierdzi ze ona ma się przyzwyczaić do nocy. Tylko ze ja dłużej nie pociągnę w mojej pracy chodzić ciagle niewyspana a dziecko tez się wykańcza. Taki układ pasuje tylko ojcu.
A ojciec jest despota i co jemu pasuje tak ma być. Boje się kłótni i awantur jak bym się postawiła. On potrafi się drzeć przy dziecku i potem córka ma tylko większego stresa jak ma do niego iść. A sąd i tak prawdopodobnie zasądzi ze tak duże dziecko ma u jego nocować.
Co mam robić czekać? Aż mała się przyzwyczai. Dodam, ze mimo ze dziecko przybywa tyle z ojcem nie maja jakiejś dużej więzi. Dziecko nigdy nie skacze na szyje jak go widzi, co robi z innymi członkami rodziny. Nigdy o nim nie wspomina. Ojciec ma wogole problem ze sobą i utrzymywaniem więzi międzyludzkich, jest pokłócony praktycznie ze wszystkimi, cała swoją rodzina.