problem z mamą

28.06.08, 11:34
od dwóch miesięcy jestem mężatką. Niedwno okazało się, że teść ma
raka. Nie jest on czlowiekie ani miłym ani symaptycznym ale to teść.
Moja mama wie o sytuacji, jednak ani razu nie zapytała mojego męża
jak tam ojciec, jak badania, wyniki. Nie zadzwoniła też do
teściowej, tłumacząc się ze dzwoniła do niej już dwa razy po naszym
weselu. Tłumaczyła się, że to ona potrzebuje uwagi i ma dużo spraw
na glowie. Moja mama jest wdową od dawna, tata umarl tez na raka,
więc wie jak ta choroba niszczy. Czy uważacie ze mam słuszne
pretensje do mamy o brak zainteresowania sytuacja? Do tego nie można
na nią liczyć nawet jak zapraraszamy na niedzielne ogladanie filmu z
wesela, twierdzi ze ma juz plany zwiazane ze swoimi kolezankami, z
koorymi spedza kazdy weekend. Chyba to nie jest normalne?
    • triss_merigold6 Re: problem z mamą 28.06.08, 11:54
      Jest normalne. To cudownie, że Twoja matka ma własne życie a nie
      domaga się non stop opieki i zainteresowania. Teściowie cierpią na
      niedosyt uwagi?
      • ewazdrzewa7 Re: problem z mamą 28.06.08, 12:33
        hmm chyba nie, zrezta to nie oni narzekaja ze nikt sie nimi nie
        zajmuje, uwazam tylko ze nic nie kosztuje zapytanie ziecia jak
        ojciec.... chyba to normalne ze ludzie, naet nie ci najbliźsi
        wspieraja w czasie choroby?
        • triss_merigold6 Re: problem z mamą 28.06.08, 14:29
          Ale Twoj teść nie jest dla Twojej matki najbliższą osobą. Zięcia
          również ma na stanie dość krótko.
    • kajda28 Re: problem z mamą 28.06.08, 15:25
      również uważam że twoja mama zachowuje się normalnie. pomyśl o tym że rozmowy na
      temat choroby twojego teścia mogą jej przypominać bolesne chwile - jej mąż
      przecież umarł na raka. Może nie ma ochoty już do tego wracać, znowu to
      przeżywać. A na weselu chyba była więc po co ma to oglądać, widocznie ma dobrą
      pamięć i nie musi sobie niczego przypominać. Ona jest dorosła, ty jesteś dorosła
      daj jej żyć tak jak chce,przynajmniej dopóki nie robi ani sobie ani nikomu
      innemu krzywdy.
      • rlena Re: problem z mamą 28.06.08, 15:48
        Zainteresowanie zdrowiem tescia, i zwrocenie sie z tym do ziecia,
        byloby objawem normalnego ludzkiego odruchu. Pytamy nawet o zdrowie
        obcych ludzi. Jest to sprawa delikatnosci uczuc. Jesli matka tego
        nie robi, to jest jej wybor, i nie ingeruj w to wiecej. Szkoda i
        trudno.

        • ngrzeczna Re: problem z mamą 28.06.08, 16:14
          myślę,ze się czepiasz i to bzdura nie warta rozmyslania,ani nawet jakiegos konfliktu
          zapyta czy nie zpyta
          jakbym miała kogos w rodzinie chorego na raka to wogóle bym nie chciała z nikim o tym gadac i zeby mnie ktokolwiek wypytywał,a juz szczególnie teściowa
          i tez byłabym szczęśliwa przeogromnie jakby moja mama miała swoje życie i swoje kolezanki,a nie ciągle żyła naszym życiem...
          • verdana Re: problem z mamą 28.06.08, 17:19
            No bo rak to wstyd i hańba...
            Dla mnie mama zachowuje się tak, jakby Twój mąż po prostu jej nie
            obchodził - nie chodzi tu bowiem o zdrowie obcego jej człowieka,
            jakim jest teść, ale o samopoczucie psychiczne najbliższej Tobie
            osoby - czyli Twojego męża. Nie interesujac sie zdrowiem tescia daje
            dowod, ze nie interesuje jej kompletnie to, co sie u Ciebie dzieje.
            Nieladnie. jest róznica miedzy wscibstwem i życiem cudzym zyciem, a
            zainteresowaniem nieszczęsciem, jakie dotyka najbliższą rodzine.
            • vickydt Re: problem z mamą 28.06.08, 18:27

              > No bo rak to wstyd i hańba...

              akurat po Tobie nie spodziewałabym się takiej oceny. Prędzej kobieta ma dość
              tematu, szczególnie, jeśli była emocjonalnie z mężem, który zmarł na to samo
              schorzenie, mocno związana.

              --
              Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
              • verdana Re: problem z mamą 28.06.08, 18:31
                Hm, chyba jak napiszę cos ironicznie, to bedę musiała to wyraźnie
                podkreslać. Dwa razy.
                To zdanie było odpowiedzią na post poprzedni, ktorego autorka
                twierdziła, ze gdyby ktos w rodzinie miał raka, to ona z nikim na
                ten temat nie chcialaby mowić... A to dla mnie z lekka przerazajace.
                • ngrzeczna Re: problem z mamą 28.06.08, 20:10
                  Zresztą może wyszła z założenia, że niestosownie będzie wypytywać o to czy rak
                  się rozwija, czy sobie poszedł, czy może ojciec umiera już i szykują się na
                  pogrzeb. A wszystko to w klimacie oglądania kasety z wesela, popołudniowej kawce
                  i drożdżowym z wiśniami. Skoro ma kobieta osobiste doświadczenia, to mogła dojść
                  do wniosku, że nie chce wypytywać.

                  > To zdanie było odpowiedzią na post poprzedni, ktorego autorka
                  > twierdziła, ze gdyby ktos w rodzinie miał raka, to ona z nikim na
                  > ten temat nie chcialaby mowić... A to dla mnie z lekka przerazajace.


                  A ja verdana myślę własnie tak jak osoba,którą cytuje powyżej.
                  Właśnie dlatego,że byłby to dla mnie bolesny temat to nie chciałabym o tym
                  rozmawiac z kims dla mnie obcym.
                  Tylko dlatego,ze jestem zwiazana z moja rodzina i byłaby to dla mnie tragedia,a
                  dla kogoś byc moze tylko ciekawostka,albo pytałby po prostu z grzeczności.
                  • verdana Re: problem z mamą 28.06.08, 22:41
                    Z kims obcym? Czyli z zieciem, ktory jest zrozpaczony, bo jego
                    ojciec choruje? No tak, przyjmujac , ze mąz corki jest calkowicie
                    obcym facetem, ktorego uczucia nas nie obchodza, a śmierc w jego
                    rodzinie jest tylko ciekawostka, tak mozna przyjąć. Zadziwiajace
                    rozumowanie - śmierć w rodzinie corki jako ciekawostka, ktora matka
                    nie powinna się interesować.
                • kawka74 Re: problem z mamą 28.06.08, 22:22
                  autorka
                  > twierdziła, ze gdyby ktos w rodzinie miał raka, to ona z nikim na
                  > ten temat nie chcialaby mowić...

                  Wiesz, Verdano - ja na temat choroby mojej matki nie chciałam nawet myśleć, a co
                  dopiero mówić. I do tej pory nie mam na to ochoty, a jeśli - co jest,
                  oczywiście, bardzo przykre - dowiaduję się, że kogoś ta choroba dotknęła,
                  wyrażam współczucie i zmieniam temat. To jest, nawet po wielu latach, tak wielka
                  trauma, że absolutnie się nie dziwię brakowi zainteresowania.
                  • verdana Re: problem z mamą 28.06.08, 22:38
                    No i szkoda. Ludzie chorzy i ich rodziny w takim wypadku nagle
                    zostaja same ze swoim problemem. Nikt nie chce mówic o tym, co ich
                    gnebi, jak by byli tredowaci.
                    Mój syn czeka na wyniki. Rozumiem, ze jak beda złe to zostaniemy z
                    tym sami, a rodzina nawet nie zapyta, jak sie czuje, jakby juz umarł.
                    Przykre to bardzo. Nie tylko jestes chory, ale nie masz nawet do
                    kogo ust otworzyc.
                    • kawka74 Re: problem z mamą 28.06.08, 22:46
                      A opiekowałaś się osobą chorą na raka? Chorą terminalnie? Jeśli nie, to trudno,
                      żebyś zrozumiała, o czym mówię; jeśli tak, to podziwiam bohaterstwo. Bo ja nie
                      jestem cholernym bohaterem, bo dwa lata plątałam się pomiędzy domem, w którym
                      już nie było normalnie, a oddziałem onkologii, bo byłam właściwie sama z całym
                      potwornym bagażem odpowiedzialności, strachu, przygnębienia i bezradności.
                      Przykro mi z powodu sytuacji Twojego syna i mam nadzieję, że wszystko będzie
                      dobrze, ale nie projektuj tej sytuacji na mnie i na innych, którzy mają to
                      piekło za sobą. Ja się nie dziwię, że nikt nie chce przeżywać tego piekła po raz
                      drugi.
                      • verdana Re: problem z mamą 28.06.08, 22:54
                        Wsópłczuję, ale mimo to się nie zgadzam.
                        Rozumiem, ze mozna nie pytac o to znajomych. Ale czy jeśli zachoruje
                        ktoś z Twojej rodziny - a zięć JEST rodziną, to także uznasz, ze
                        nalezy sie wycofać - i nawet nie pytac o zdrowie jego ojca? Nie
                        opiekowac sie, nie pomoc, ale zwyczajnie, po ludzku zapytać?
                        • kawka74 Re: problem z mamą 28.06.08, 22:59
                          Wiesz, ja do tej pory jak słyszę słowo 'nowotwór', to truchleję. Minęły trzy
                          lata, a mnie się nadal robi zimno. Nic nie chcę wiedzieć, nie chcę nic słyszeć
                          ani o nic pytać, bo mi całe dwa lata choroby mojej matki stają przed oczami i
                          znów mam koszmary.
                          Także przykro mi, ale w tej kwestii na mnie trudno liczyć.
                          • vickydt Re: problem z mamą 28.06.08, 23:12
                            Dokładnie. Poza tym niektórzy nie życzą sobie wiecznych pytan o cos, co moze byc
                            nieuchrone. Pytania w stylu "a katarek już przeszedł tacie?" w sytuacji choroby
                            śmiertelnej powodują właśnie truchlenie. Może matka chce być taktowna i tyle.
                          • verdana Re: problem z mamą 29.06.08, 10:55
                            Takze w przypadku czegos , co dotknęło by Twoje dziecko - bo nie da
                            się ukryć, że choroba ojca męża dotyka i córke. Czyli zostawilabys
                            dziecko, aby podobnie jak ty borykalo się z cudza choroba samotnie.
                            Rozumiem, ale mimo wszystko - nie pprieram. Jednorazowe
                            zapytanie "jak ojciec?" zmartwionego zięcia wystarczyłoby, aby
                            wiedział, ze nalezy do rodziny.
                            • kawka74 Re: problem z mamą 29.06.08, 11:16
                              Obawiam się, że nadal nie rozumiesz. Gdybyś rozumiała, powstrzymałabyś się od
                              ocen i wyroków.
                            • kajda28 Re: problem z mamą 29.06.08, 18:41
                              ale autorka postu nic nie pisała że mama nie pyta zięcia o stan zdrowia jego
                              taty, ona nie ma ochoty dzwonić do jego rodziców i pytać się bezpośrednio ich. O
                              stan zdrowia swata pewnie nie musi pytać bo jest informowana przez swoją córkę i
                              jest na bieżąco.
                • vickydt Re: problem z mamą 28.06.08, 23:04

                  mozliwe, zmeczonam dzis:)
                  --
                  Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
        • aiczka Re: problem z mamą 30.06.08, 17:52
          > Zainteresowanie zdrowiem tescia, i zwrocenie sie z tym do ziecia,
          > byloby objawem normalnego ludzkiego odruchu.
          Jednocześnie czasami nie zawsze wypytujemy o szczegóły zdrowotne innych,
          uważając to za zbytnią ingerencję w ich życie prywatne, za wścibstwo (sami nie
          każdemu mamy ochotę opowiadać o zdrowiu swoim/swojej rodziny). Być może mama nie
          koniecznie czuje się na tyle blisko związana z Twoja drugą rodziną, żeby o nią
          wypytywać.
    • vickydt Re: problem z mamą 28.06.08, 18:26
      to wreszcie rozumiem, po co ludzie kręcą te nudziarskie filmiki, na których
      wujek Stefan pałaszuje kotleta a kuzyn Zdzichu zasnął z gębą w sałatce: żeby
      potem zmuszać rodzinę do ich oglądania i jęczeć na forum, gdy rodzinie wychodzi
      już to uszami. Odczep się od matki i tyle. Ma prawo żyć własnym życiem.
      • verdana Re: problem z mamą 28.06.08, 18:35
        Życie własnym życiem, a elementarne zinteresowanie własna corka to
        chyba jednak nie jest sprzeczne.
        Rozumiem, ze zainteresowanie wlasnym dzieckiem powinno kończyć się w
        chwili jego odejscia z domu. Jego losy, problemy, tragedie powinny
        rodzicow już kompletnie nie interesowac - maja przecież wlasne
        życie. Milość do dziecka powinna trawac do chwili jego wyprowadzki -
        potem niech zostanie sam ze swymi problemami, rodziców juz nie ma.
        • zefirekk Re: problem z mamą 28.06.08, 19:17
          ale to nie o córkę chodzi tylko o zięcia (a ten to nie rodzina :)). Zresztą może wyszła z założenia, że niestosownie będzie wypytywać o to czy rak się rozwija, czy sobie poszedł, czy może ojciec umiera już i szykują się na pogrzeb. A wszystko to w klimacie oglądania kasety z wesela, popołudniowej kawce i drożdżowym z wiśniami. Skoro ma kobieta osobiste doświadczenia, to mogła dojść do wniosku, że nie chce wypytywać.
          Wyolbrzymienie sprawy.
          Autorce wątku, jak bardzo zależy żeby mama wiedziała, czy teść już "zszedł" to niech mamę poinformuję, bez względu na to czy jej ta wiedza potrzebna czy nie.
          • verdana Re: problem z mamą 28.06.08, 22:10
            Co za bzdura - zapytac ziecia, jak sie miewa jego ojciec ma byc
            nietaktownym wscibstwem i pytaniem o pogrzeb?
            Rozumiem dziewczyny, ze jak ktos z Waszych bliskich zachoruje, to
            życzycie sobie, aby nikt z rodziny - rodzice, dzieci, znajomi o
            niego nie zapytali, w ogole nie poruszali tematu?
            Zwracam tez uwage, ze zięć sie denerwuje, że wyniki (a moga być
            lepsze, nie gorsze, albo wlasnie bardzo zle) wplywaja na cale zycie
            córki. No, ale jesli uwazacie, ze o raku sie nie mowi, bo wiadomo,
            ze czlowiek chory to żyjący tru- - to trudno oczekiwac innych
            reakcji.
            Rozumiem, ze jak mama zejdzie, to zięć tez nie bedzie musiał byc
            poinformowany, bo co z tego , ze matka żony umarla - nieistotna
            wiadomośc .
          • vickydt Re: problem z mamą 28.06.08, 23:10
            no wlasnie konfiguracja pretensji do mamy we mnie wzbudzila taki sam "zachwyt".
            Połączenie męczenia rodziny (sama autorka traktuje to jako "duszenie kota" a nie
            przyjemność, bo o unikanie przyjemności matki nie oskarża. Czyli przynajmniej
            zdaje sobie sprawę z tego, że oglądanie epopei weselnych przyjemne nie jest ;))
            kasetami z wesela z brakiem zainteresowania rakiem teścia jest dla mnie
            koktajlem niestrawnym.

            Nie każda rodzina jest ze sobą syjamsko nierzerwana i nie każda mamusia dzwoni
            wieczorem do córeczki, czy ta aby papusiała kolację, brr.

            --
            Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
    • burza4 Re: problem z mamą 29.06.08, 11:47
      od mojego ślubu minęło parę lat - moi rodzice i teściowa spotykają
      się jedynie u nas na święta, nie mają nawet swoich numerów telefonu,
      więc o dzwonieniu tym bardziej nie ma mowy. I nikomu to nie
      przeszkadza - jakoś obie strony nie mają ciśnienia na sztuczne
      bratanie się - a mi do głowy nie przyszło robić z tego problem. Obie
      strony mają swoje życia i sprawy - nie ma obowiązku utrzymywania
      bliskich kontaktów. 2 telefony w ciągu 2 miesięcy to w zupełności
      wystarczający objaw zainteresowania, tym bardziej że jak rozumiem w
      przypadku twojej matki - robi to wyłącznie z musu, bo potrzeby
      przyjaźni nie odczuwa.

      moja mama też nie pyta mojego męża o matkę. Generalnie jeśli coś się
      dzieje, to sama o tym wspominam, więc niespecjalnie widzę powód,
      żeby jeszcze miała dopytywać się męża co i jak.

      w tej sytuacji chyba rozdmuchujesz sprawę - teściowie nie mają z tym
      problemu, twój mąż nie ma, po co ty masz pretensję - za nich?

      osobiście jestem bardziej niż zadowolona z faktu że i teściowa, i
      moi rodzice mają własne życie i ich życie towarzyskie nie ogranicza
      się do obowiązkowych niedzielnych obiadków.
      • ewazdrzewa7 Re: problem z mamą 29.06.08, 19:54
        Ciekawe czy byłabyś tak strasznie zadowolona jakbyś chciła się
        widywać ze swoją matką i mieć z nią dobry kontakt i wsparcie jakby
        ona na każdą inicjatywę mówiła ze nie ma czasu bo sie juz umowila z
        kolazankami. Dodam ze nie jesteśmy ani my ani tesciowie ani mama
        rodzinami niedzielno-obiadowymi. Ale uwazam ze czasem trzab sie
        spotkac i spedzic ze soba czas. A moja mama przyjezdza do nas jak
        obieamy ze bedzi grill czy jakies inne atrakcje. Przez rok byla u
        nas moze 5 razy- to chyba nie za czesto. Moj maz nie jest dla niej
        obcy i chetnie prosi go o pomoc i przysługi trakktujac go wowczas
        jak czlonka rodziny, gorzej jak trzeba kims sie zainteresowac lub
        moze pomoc....
        • annb Re: problem z mamą 29.06.08, 20:23
          dziwne bo tutaj piszesz o tym ze mama jest pomocna
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=898&w=80169563&a=80169563
          tak sie zmienila przez miesiac?
          i nie dziwie sie ze twoja mama nie jest zainteresowana stanem
          zdrowia takiego czlowieka
          • kklekss A ja nie wierzę 29.06.08, 20:58
            Ewie , która spadła z drzewa , chyba się strasznie nudzi ...........
          • kawka74 Re: problem z mamą 29.06.08, 21:21
            To może w takim razie zastanówmy się, czego Ewazdrzewa chce, bo ja już nie wiem.
        • burza4 Re: problem z mamą 30.06.08, 16:32
          ewazdrzewa7 napisała:

          > Ciekawe czy byłabyś tak strasznie zadowolona jakbyś chciła się
          > widywać ze swoją matką i mieć z nią dobry kontakt i wsparcie jakby
          > ona na każdą inicjatywę mówiła ze nie ma czasu bo sie juz umowila
          z > kolazankami.

          kochanie, ja byłabym wniebowzięta. Bo ja też nie mam czasu. Bo jeśli
          mam być szczera, to wolę wypad do znajomych, do kina, do knajpy, za
          miasto, niż ślęczenie przy stole i ględzenie o niczym. Kocham moich
          rodziców, ale nasze światy nie są kompatybilne, nie jestem w stanie
          rozmawiać z nimi np. o problemach w pracy, bo to co robię jest dla
          nich czystą abstrakcją. Omawianie dolegliwości znajomych jakoś mało
          mnie pociąga.

          Ale uwazam ze czasem trzab sie > spotkac i spedzic ze soba czas.

          tiaa, mus to mus...

          A ja uwazam, że nie jest to konieczne. Można mieć dobre relacje, nie
          wisząc na sobie, dając sobie swobodę. Naprawdę nie masz nic
          ciekawszego do roboty niż siedzieć w weekend z mamą?

          A moja mama przyjezdza do nas jak > obieamy ze bedzi grill czy
          jakies inne atrakcje. Przez rok byla u > nas moze 5 razy- to chyba
          nie za czesto.

          moja mama była u mnie ostatnio z rok temu, choć mieszkamy w tym
          samym mieście. Nawet na grilla nie leci:) bo w niedzielę woli sobie
          odpocząć od codziennych obowiązków. Nie ukrywam - że ja również.
          O co mam miec pretensję?

          Jakoś nie widzę problemu z tym, że robię jej różne przysługi - od
          tego mnie ma.
Pełna wersja