Dodaj do ulubionych

Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!!

16.07.08, 18:17
Moja sytuacja wygląda następująco – 3,5 roku po ślubie, ciąża 31 tydzien.
Chcę się dowiedziec czy jest szansa na poprawe zachowania męża np.
dziekiterapii i na czym ona ma polegac.

Mąż nie długo po ślubie pokazał swoją prawdziwą twarz czyli jak
potrafiprzeklinać i krzyczeć kiedy jest zdenerwowany, komentował zachowanie
moichrodziców, że są źli dla mnie ( bez racjonalnych podstaw). Unikał spotkan
wgronie rodzinnym, co bardzo mnie bolalo.
Zawsze reagowałam na jego agresję krzykiem, prośbami lub płaczem,
samawpadałam w szał, złość, ze tak mnie traktuje.
W ciąży jego agresja nasiliła się, moje reakcje na nią też , brak
apetytu,brak snu lub koszmary.
Awantury były o to , ze moja matka nie chce się zwolnić z pracy, żeby
zajmować się dzieckiem (zostałyby jej świadczenia przedemerytalne), że
muszęwrócić do pracy, nie mamy zorganizowanej opieki. (a on dosyć dużo
zarabia) Awantury były dla mnie bolesne głównie dlatego, ze obrażał moich
bliskich,dawał do zrozumienia, ze nie chce dziecka. Inne awantury, były o
szczególy np.ze nie dokladnie wytarlam łazienkę.
Na drugi dzień z reguły przymilał się, był dobry. Tak jakby nic się nie stalo.
W kwietniu sygnalizowałam jego matce i siostrze, (ojciec zginal w
wypadku,jak maz miał 3 lata), ze jest bardzo wybuchowy i nie umiem sobie z tym
poradzić.
W czerwcu zaprosiłam do domu swoich rodziców, żeby z nim porozmawiali.
Okazal im totalny brak szacunku, traktowal ich z gory jak smieci. Przy wyjsciu
dalam im dyktafon z nagraniem jednej z awantur, moja mama u siebie w domu
zemdlala z przerażenia jak to usłyszała, przyjechala mnie zabrac do siebie
izagrozila mezowi doniesieniem do prokuratury i ze ma się wyprowadzić z mojego
mieszkania. Na drugi dzien blagalnym tonem poprosil, żebym wróciła, ale już w
domu posypaly się przykre slowa. Przez ostatnie 1,5 miesiaca był zły na
moichrodzicow, obrażal ich przy mnie. Mowil, ze nigdy nie chce ich widziec,
ze wnuczka nie będzie przez nich zabierana. Zmienil się jego stosunek do
dziecka na pozytywny, ze to jego geny i krew. A jednoczesnie była mowa o
rozwodzie, o tym ze sobie kupi mieszkanie. To mi sprawialo ból, jednoczesnie
przyjmowałam coraz bardziej możliwość rozstania. Jednoczesnie były tez dni
kiedy milo
spędzaliśmy czas.
Na początku lipca odwiedzila nas jego matka, przekazałam jej, na czympolega
problem – brak szacunku ze strony męża, przekleństwa, konflikt z rodzicami.
Jego siostra oskarżyła mnie, że o mało nie doprowadziłam do śmierci matki,
która się tym przejęła. Wpłynęlo to na mnie dołujaco, bo nie chce jej zrobic
krzywdy a powinna znac prawde. (nagrania jeszcze nie słyszała, balam się, ze
dostanie zawalu) Ostatnio zrobił mi jeszcze 2 awantry. Od 2 dni jest
mily i mi dogadza. Czy to się kiedyś skonczy ? Jestem nieszczesliwa z powodu
konfliktu rodzinnego i wybuchowego charakteru meza . Boje się o zdrowie
dziecka. Mam w nocy koszmary, ze dziecko jest chore przez mój stres w ciazy.
Psychicznie jestem coraz słabsza, zmeczona.
Obserwuj wątek
    • womania Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 16.07.08, 18:57
      dziewczyno, przeczytaj jeszcze raz co napisalas, spakuj walizki
      sobie albo jemu i rozejdzcie sie zanim dziecko na tym ucierpi. NIE
      MASZ OBOWIAZKU byc z nim i tworzyc rodziny. placzem i krzykami nic
      nie zalatwisz.
      ja mialam horror przez ciaze i jak dziecko bylo male. zazdrosc,
      wybuchowosc, moje placze, samookaleczanie sie. nic nie dalo. dzis -
      dziecko 1,5 roku - mysle ze nie trzeba bylo sie poswiecac i probowac
      tworzyc z nim rodziny. dzis on sie stara i przeprasza ale dla mnie
      to juz za pozno. wiem ze to kwestia tygodni jak sie wyprowadze. i
      wiem ze bedzie sie wsciekal. i twoj tez sie bedzie wsciekal. taka
      toksyczna rodzina sie nie zmienia i niezle wdepnelas. szkoda gadac.
      wyprowadzaj sie czym predzej, wolaj policje przy kazdej awanturze i
      uniezaleznij sie od niego. NIE MUSISZ z nim byc. I nie daj sobie
      wmowic zadnej winy ze strony jego rodziny.
      wiej poki nie zwariowalas.
    • 18_lipcowa1 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 16.07.08, 19:34
      hmmmm
      twoj maz Cie nie szanuje,poniza, wyzywa od najgorszych, wyzywa na
      tobie wszelkie frustracje, ma Cie za nic, ma twoich rodzicow za
      smieci - nie wiem czy jest szansa na poprawe
      ja bym sie zwinela przy pierwszej mozliwej okazji ale jak znam zycie
      bedziesz przy nim tkwila bo dziecko,bo kasa, bo to maz, bo nie
      wypada i bedziesz pisala takie posty na forum.
      Szkoda mi dziecka ktore bedzie to widzialo.
      • karol-26 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 16.07.08, 23:12
        Zupełnie jakbym czytała swoje zwierzenia! Tuż po ślubie inna twarz, a w ciązy
        jeszcze gorzej. Wylała wiadra łeź i marzyłam o rozwodzie.
        Dopiero teraz zaczyna sie coś przełamywać i na prawde wierzę, że to początki
        dobrego związku.
        Sądzę, że u nas problem wywodzi sie stąd,że pochodzimy z baaaardzo różnych
        rodzin. U męża wszystko załatwia się krzykiem i puszcza w niepamięć. Nić wiec
        dziwnego, że i mnie tak traktował. Awanturowała sie i wyzywał, bo np. w domu
        zabrakło chleba, a później udawał, że nic sie nie stało. Ale dla mnie stało się
        i to bardzo dużo się stało! Każdą awanturę przeżywałam strasznie, tym bardziej,
        że u mnie w domu nikt na nikogo nigdy nie krzyczał (serio). Nie wdawałam się w
        kłótnie (a raczej starałam się) a gdy emocje opadły tłumaczyłam możliwie jak
        najkrócej i najspokojniej,że chętnie dla niego robie np. to wspomniane jedzenie
        a jak coś mu brakuje to wystarczy spokojnie i normalnie powiedzieć a ja to
        chętnie jakoś załatwie.
        Trzeba też dużo rozmawiać o źródłach problemu ale bez pretensji.
        Niedawno, w chwili desperacji, tak jak ty,wplątałam w to nasze rodziny, i też
        było tylko gorzej. Mąż czuł, że wszyscy stoja przeciw niemu ze mną na czele.
        Myślę że i twój mąż tak się czuję, bo szuka śilnego związku z dzieckiem "moja
        krew, geny" ( każdy potrzebuje jakiejś osoby po swojej stronie tak jak i ty
        teraz). Nie oznacza to,że na tym tylko polega związek z dzieckiem. Na pewno
        prawdziwie go kocha.
        Czytając forum może będziecie się śmiac co za idiotka dała sie tak traktować,
        poniżać siebie i swoich rodziców. Jak sięgnę pamięcią wstecz, to łzy same cisną
        sie do oczu.Ale dziś powiem, że warto było pocierpieć i POWALCZYĆ. Dziś móż
        rozumie mnie już się zmienił i nadal chce się zmieniać, a jak zdarza się mu
        znów podnieść głoś (rzadko i nie w taki sposób jak dawniej) to sam szybko sie
        zreflektuje i przeprosi.
        Myślę, że mamy podobne przezycia (co wynika z twojego postu), dlatego chcę ci
        powiedzieć, że na pewno warto sie mocno pozastanawiać jakie jest źródło agresji
        twojego mężą i czy On jest w stanie zrozumieć, że chcesz z nim budować związek
        ale na zupełnie innych relacjach i czy faktycznie chce z toba to robić ( przy
        wzajemnej wyrozumiałaści). Jesli tak to ja szczerze wam kibicuję.
        Wirze mi, że wiem jakie to trudne czasem upokarzające i jak mwiele czasu wymaga.
        unieśc się honorem i rozstać jest łatwiej a poza tym na to zawsze bedziesz miała
        czas. Zastanów się czy chcecie popracować nad związkiem.
        i najważniesze- jak pisałam w ciązy wylałam wiadro łez, a urodziła dziecko
        zdrowe i najpogodniejsze jakie kiedykolwiek widziałam:)nie bój sie będzie
        dobrze:) Życze tobie i maleństwu spokoju. Pozdrwiam cię goroąco i zyczę
        wszystkiego dobrego
        • karol-26 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 17.07.08, 08:14
          przede wszystkim przemyśl swoje zachowanie- krzyki, płacze, prośby. moim
          zdaniem to nigdy nie działa iwarto zamienić na spokojną gadke. ale teraz, gdy
          jesteś w ciąży, to jest niemal nie do przeskoczenia bo stres, hormony... ale
          zobaczysz za pare tygodni będzie inaczej.
          mieszanie w to osób trzecich, by ci staneli po twojeje stronie a przeciw niemu
          jest głupie i stawia was w pozycji wrogów!, a chyba zgodzisz się ze mną że
          małżonkowie nie mogą zajmować takich pozycji. nie dziw sie że po tym nie zapałał
          miłością i oddaliło to was
        • fena2 Do karol-26 17.07.08, 09:55
          Dzięki za slowa otuchy:) Bardzo teraz tego potrzebuję, że wszystko bedzie
          dobrze z dzieckiem. Duzo sie naczytalam o wplywie stresu w ciazy, ponoć na
          dziewczynki to gorzej wplywa. A bedziemy miec dziewczynke . Staralam się też
          kilka razy spokojnie z nim porozmawiać, czasem mnie ignorowal, zmienial temat.
          Wysylalam do niego maile z prośbą o zmianę zachowania. Rodzinę zaangazowalam jak
          juz nie widzialam wyjscia, po kłotni. Bylismy ogladac wozki, a wieczorem zrobil
          mi awanturę,ze nie mamy zoorganizowanej opieki, zlobka dla dziecka i nic nie
          bedzie wczesniej kupowane jak sie tego nie zalatwi. Nie wytrzymalam wtedy.

          Jak Ci sie udalo zmienic zachowanie meza? Tylko przez rozmowy z nim , czy
          byliscie na jakies terapii?
          Ja nie moglam zniesc podwojnego zycia, ze w domu obrazal moich rodziców, a
          przy nich byl mily i kulturalny. Jak jeszcze nie wiedzieli o jego agresji w
          domu. Pytalam wiele razy dlaczego tak sie zachowuje, podawal powody ,ze są zli
          dla mnie ( ze nie zapraszaja mnie do siebie, ze nie pomagaja mi). Czulam sie
          troche jak w sekcie, ze wmawia mi cos co nie jest prawdą. Nie moglam tego znieść.
          Jak pytalam dlaczego jest taki agresywny, krzyczy wulgarnie to odpowiadal,ze
          to byla przeciez normalna klotnia.
          Ja mysle, ze źrodlo jego agresji to brak ojca, meskiego silnego wzorca,
          mojego uwaza za "starego kutasa", ciote i pantoflarza.
          • karol-26 Re: Do karol-26 17.07.08, 14:39
            nie byliśmy na terapii. Nie sądze, że uda ci się męża zabrać teraz na terapie.
            Żeby się na to zgodził, musiałby widzieć swój błąd i chcieć się zmienić, a jeśli
            dobrze rozumię to on problrmu nie widzi, bo wg. niego to normalne kłótnie
            młzeńskie. Raczej potraktuje to jako atak na jego osobę.
            Jak się zachowywałam w czasie awantur i tuż po to pisałam wyżej. W chwilach
            sielanki mówiłam spokojnie i bez pretensji. Piszesz, że ignoruje twoje próby
            rozmowy. a jak z Nim rozmawiasz? ja nie widziałm jeszcze faceta, na którym
            wrażenie robią długie babaskie monologi przeplatane krzykiem i płaczem ( a
            szkoda, bo kobiety to na prawdę przeżywają) Do rozmowy nie zmusisz, ale w końcu
            znajdzuesz swój własny sposób, by do niego dotrzeć. ja mogę tylko zasugerować,
            by w takiej probie rozmowy był zawsze wyraz miłość twojej do niego.
            Czy pomyślałaś jak musi się czuć facet, który nie miał ojca, a lada chwila sam
            ma się nim stać dla córeczki? może nadmiernie go bronie ale moim zdaniem musi
            się bać jak cholera (nieswiadomie). pewnie nie wie co należy do obowiązków ojca
            a co matki bo i skąd ma to wiedzieć. Może on rzeczywiście martwi się o opiekę
            dla corci. Patrząc z tej perspektywy może warto zorientować się gdzie i za ile
            żłobek/ninia i przedstawić to mężowi. Przy każdej okazji zapewniaj, że jest
            dobrym tatą np. kupnie wóżka- fajny dla niej wybrałeś, rozowa o żłobkach- cieszę
            się, że troszczysz się o nią.
            Korzystaj z tych chwil sielanki dla budowania dobry relacji między wami.
            wyborazam sobie jak peka ci serce jak słyszyszco mowi o twoich rodzicach. jest
            to straszne ale to moze wyraz złosci na ciebi, na nich i minie. watpie by byłto
            powód do rozwodu. najwazniejsi jestescie Wy- Wasza 3 i jak wam sie ułozy to i z
            rodzicami będzie inaczej
            Temperamentu tych naszych choleryków na 100% nie zmienimy nigdy (tak jak i
            naszych temperamentów nic nie zmieni) ale wieeele da się zrobić. Tylko przez
            spokój, konsekwencję i dużo wyrozumiałości. trzeba wiedziec, ze to długotrwała i
            ciezka praca. niech ci pocieszy ze ja tez mam ta prace lapie dołki i dołeczki
            ale jest lepiej słowo daje!
            teraz to skup sie na radosci z rychłych narodzin córci iwez poprawke na to ze
            jestes w ciaz i dlatego wszystko dołuje cie 100 razy bardziej wiec nie podejmuj
            radykalnych kroków.
            • fena2 Mam dola... 17.07.08, 15:26
              Mam takiego dola od 4 dni, po rozmowie z jego siostra i po oskarżeniach, ze
              nie jestem w stanie wyjsc z domu od 2 dni, tylko siedzę przed internetem.
              Poprostu swiat mi sie zawalil, rodzina rozwalona. Poprostu jest mi bardzo
              smutno. Chcialam zrobic tyle rzeczy w domu, a nie mam na to sily.
              • karol-26 Re: Mam dola... 17.07.08, 15:49
                napisalaś wyzej ze od2dni ci dogadz, wiec skad te doły i poco rozmowy z siostra?
              • anika305 Re: Mam dola... 17.07.08, 17:31
                dlaczego nie pojedziesz do rodziców na wakacje, naładować baterię.
                Do doła przyczynia się też burza hormonów, ale tego się nie przeskoczy...
                Nie przejmuj się reakcją siostry-ona tez nie miała ojca. A jego matka jeśli
                dobrze zrozumiałam nie miała męża. Twój mąż był jedynym facetem w ich rodzinie.
                spójrz na to tak-narzekasz na tego jedynego, którego wychowały najlepiej jak
                potrafiły...
                Pomocy najlepiej szukać poza rodziną bo co będzie jeśli teściowa odbierze to
                jako pozwolenie na wcinanie się w wasze życie?
        • fena2 Re: konflikt meza z rodzicami dp karol-26 21.07.08, 10:00
          "Niedawno, w chwili desperacji, tak jak ty,wplątałam w to nasze rodziny, i też
          było tylko gorzej. Mąż czuł, że wszyscy stoja przeciw niemu ze mną na czele."
          A jakie macie teraz relacje z Waszymi rodzinami ? Poprawily się ?
          Ja teraz rozmawiam z rodziną przez telefon tylko jak meza nie ma w domu,
          rodziców przyjmuje na klatce schodowej, nie wchodza do domu.
    • anika305 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 16.07.08, 20:23
      A ja nie wiem co Ty chcesz poprawiać- tu wszystko jest do zmiany. Facet nie ma
      szacunku do Ciebie, Twoich rodziców, Twojej rodziny. Skąd pomysł, że będzie
      szanował Twoje dziecko? Zaakceptował fakt,że będzie dziecko? To trochę mało jak
      na dobrego ojca. Gdyby cieszył się, że zostanie ojcem to szanowałby chociaż
      matkę swojego dziecka.Ja tego nie rozumie. Nie zmieniłaś jego zachowania przez 3
      lata,nie chciał mieć dziecka, a mimo to jesteś w ciąży... na co Ty liczysz?
      chcesz go nauczyć szacunku? jak? On został tak wychowany, skoro teściowa i
      bratowa nie widzą problemu i twierdza, że to Ty jesteś be. Facet wspomina o
      rozwodzie , o własnym mieszkaniu.
      Ja bym się bała, że wymyśli coś głupiego.
      wyprowadź się do rodziców, skoncentruj się na sobie i na dziecku, które
      potrzebuje spokoju.
      Ja nie widzę kobiety w 31 t.c. na terapii małżeńskiej.Zbyt dużo emocji.
    • biedro_neczka Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 16.07.08, 21:16
      Uciekaj od niego jak najprędzej, jeszcze przed porodem. Jak urodzi
      się dziecko to niestety jego złość może się jeszcze pogłebić. Nie
      będzie mógł znieść, że poświęcasz cały czas dziecku, że dziecko
      płacze, ma kolki. Czasami płacz dziecka niektórych wyprowadza z
      równowagi, a zwłaszcza ten typ męższczyzny.
    • biedro_neczka Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 16.07.08, 21:23
      dodam jeszcze, że ja I ciążę także strasznie się denerwowałam,
      płakałam, ale z innego powodu (mąż nie mógł znaleść pracy, był
      bardzo przygnębiony i strasznie się tym przejmowałam, wybuchały
      konflikty). Odbiło się to na dziecku: syn nie dał mi normalnie spać
      przed 2 lata, 2 lata co noc budził się co godzinę, co pół godziny, a
      nawet co parę minut (w dzień nie był lepszy). Do pracy chodziłam
      niewyspana, z czerwonymi oczami. Nie było mowy o spaniu w łóżeczku,
      tylko w wózku i żeby choć troszkę pospać kołysałam go w tym wózku
      własnie prze 2 lata! Wspominam to jako koszmar.
      Natomiast w II ciąży byłam bardzo spokojna, co zaowocowało spokojnym
      i pięknie śpiącym w nocy dzieckiem.
    • alexxa6 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 16.07.08, 21:34
      wygląda na to że macie bardzo podobne charaktery, wybuchowi, kłótliwi,
      egoistyczni.Oboje.Nie zdolni do kompromisów i w razie konfliktu, zamiast
      próbować się porozumieć, Ty wzywasz na odsiecz swoją rodzinę, nie dziwię się że
      Twój mąż tak reaguje i okazuje pogardę.Wygląda na to że oboje nie dorośliście do
      życia w rodzinie.Albo ciężka praca przed Wami, by wspólnie dojść do porozumienia
      albo rozwód z wielkim hukiem.
      • memphis90 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 03.08.08, 15:32
        No wreszcie ktoś to powiedział! To nie jest tak, że mąż krzyczy= jest be, baba
        krzyczy= jest biedna, poszkodowana. Ciekawe, jak o tych kłótniach opowiedziałby
        sam zainteresowany? Może usłyszelibyśmy to samo, ale w wersji: żona w ciąży
        stała się agresywna, co chwila krzyczy, zupełnie nie patrzy w przyszłość (kto
        zajmie się dzieckiem? gdzie znajdziemy nianię), buntuje przeciwko mnie swoją i
        moją rodzinę? Zauważyłam dziwną zależność na tym forum- jakakolwiek skarga na
        męża/faceta spotyka się z głaskaniem po główce, oj, jakaś ty biedna, jaka
        poszkodowana, jaki on cham, jak cię nie szanuje, najlepiej nic nie rób, tylko
        odejdź! A wina za nieudany związek nie leży po jednej stronie...
    • nataliak9 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 21.07.08, 12:24
      wydaje mi się, że za bardzo angazujesz swoja rodzinę i jego matkę.
      to zrozumiałe, że człowiek chce miec wsparcie w bliskich, po to jest
      rodzina. ale nie uważam żeby twoja matka musiała miec nagranie
      kłótni a teściowa musi znac prawdę.otóż jestescie pełnoletni i za
      wasze czyny nie odpowiadaja rodzice, bo tak jest jak sie ma 5, 9 czy
      naście lat. robiąc tak jak ty uważam, że wzniecasz nienawiśc u
      wszystkich wzajemnie.jasne, że mozna sie radzić itp. ale szczegóły
      będące intymną sferą pary powinny zostac między nimi. teściowa
      chora, matka mdleje no i po co? czy to cos zmieniło? a tylko wszyscy
      gorzej sie mają. odejdz od niego albo rozważ terapię, poradę
      psychologa itp. pozdrawiam.-
      [url=www.TickerFactory.com/]
      [img]LUIZA[/img]
      [/url]
      • fena2 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 24.07.08, 11:01
        To fakt, ze po zaangazowaniu rodziny zrobilo sie jeszcze gorzej. Maz poprostu
        nienawidzi mojej rodziny ( wczesniej tez ich nie lubil), ale teraz nie chce miec
        z nimi zadnego kontaktu.
        Jesli nie bylabym w ciazy nie prosilabym ich o pomoc, poprostu mąż zrobil mi
        awanture, że nie kupimy wozka dopoki opieka dla dziecka nie bedzie
        zoorganizowana. Od poczatku zakladal, ze moja mama zwolni sie z pracy, zeby sie
        opiekowac ( sam wciagnal moich rodzicow w nasze sprawy ) Po tej awanturze mialam
        taki koszmar, ze dziecko sie urodzi chore z powodu mojego stresu, nerwów
        stwierdzilam, ze muszę kogos poprosic o pomoc, zeby maz sie uspokoil, przestal
        sie awanturowac.
        Wczoraj bylismy u psychologa, zobaczymy czy to cos pomoze. Dla mnie to
        ostatnia deska ratunku.
        • tutti82 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 27.07.08, 09:52
          wiesz może wolałabym aby mój mąż czasami na mnie nakrzyczał chociaż
          wiedziałabym co sie dzieje. podobnie jak ty jestem w 30tyg ciży miał
          być to naszcześliwszy czas w moim życiu a tu sie okazało że muszę
          leżec ale tródno. gdy byłam w trzecim miesiącu mąż postanowił
          wyjechać za granicę do pracy w polsce dobrze zarabiał ale chciał
          spróbować czegoś nowego. ja jak zwykle powiedziałam że sobie poradzę
          i zostałam sama. w czerwcu mąż przyjechał na 2tyg urlop czekałam na
          niego w sumie 3 miesiące a on w czasie urlopu spedził ze mną dzień i
          to tylko dlatego że zawiózł mnie do lekarza na wizytę. wczoraj
          próbowałam z nim rozmawiać na ten temat a on na moje pytanie ile
          czasu spędził ze mną podczas urlopu odpowiedział że dwa tygodnie.
          kiedyś jedliśmy wspólne obiady, razem pilismy kawę a teraz on musiał
          mieć podany obiad czy śniadanie o określonej godzinie i zwylke
          zabierał go do drugiego pokoju. gdy tylko wyjechał zaczął dzwonić i
          pisać nirmalnie tak jak podczas wczesniejszego wyjazdu tylko że ja
          nie chcę już z nim rozmawiać. jak wróci to znowu bedzie to samo
          drugi raz już sobie z tym nie poradzę.
        • memphis90 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 03.08.08, 15:34
          > To fakt, ze po zaangazowaniu rodziny zrobilo sie jeszcze gorzej. Maz poprost
          > u
          > nienawidzi mojej rodziny ( wczesniej tez ich nie lubil), ale teraz nie chce mie
          > c
          > z nimi zadnego kontaktu.
          I Ty się dziwisz? Gdyby mój mąż nagrał naszą kłótnię i wezwał na pomoc swoją
          mamusię, to też nie miałabym ochoty jej ogladać.
    • trzydziestoletnia Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 27.07.08, 14:10
      fena2 napisała:

      > (..) dyktafon z nagraniem jednej z awantur, moja mama u siebie w domu
      > zemdlala z przerażenia jak to usłyszała (..)

      A maz juz tego sluchal? To przede wszystkim on powinien uslyszec siebie z boku.
      • fena2 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 28.07.08, 09:39
        Powiedzialam, mezowi, ze mam nagrane jak sie wydziera i chce ,zeby sobgie
        tego posluchal. Nie interesowalo go to i nie uslyszal.
        Na sile mu dyktafonu do ucha nie wcisne.
        • womania Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 28.07.08, 15:28
          ja jednak uwazam ze to nie jest sredniowiecze i ze nie trzeba
          pozwalac sie tak traktowac 'dla dobra rodziny, milosci ani zadnego
          innego afektu ani dobra'. bo to jest sytuacja zla. Ty w izolacji (ja
          tez bylam, stres, klotnie itd, a tez dziewczynka wyszla baardzo
          radosna i zdrowiutka. takze tym sie dodatkowo nie martw - dzieci
          maja swoja karme, swoj los i energie).
          Wszystko zalezy od Twoich priorytetow: czy pozorna rodzina, czy Twoj
          spokoj - i dziecka. moze to jednoznacznie teraz brzmi, ale:
          wyjedz sobie do rodziny. masz naprawde do tego prawo, i zapewniaj go
          ze wrocisz. i bedac u rodziny zastanow sie nad zyciem, nad tym jakie
          masz opcje, czy sobie bys ewentualnie sama poradzila (jestem pewna
          ze tak).
          wszystko dla ludzi, rowniez rozwody, ucieczki, i zycie w pojedynke.

          przeczytaj teraz to wszystko jeszcze raz - caly watek - i sprobuj
          sie postawic w roli doradcy. jakby to nie byl twoj problem. wtedy w
          pelni to zobaczysz. zdystansuj sie.
          pozdr.
          • fena2 Re: Po drugiej wizycie u psychologa 01.08.08, 10:32
            Wczoraj bylismy drugi raz u psychologa. Pani przekazala kilka
            swoich trafnych uwag, mąż obiecal, ze juz nie bedzie sie awanturowal, krzyczal
            wulgarnie - i dobrze trzymam go za slowo. Nadal utrzymuje, ze zero kontaktów z
            moja rodzina i nie bedzie wywozenia dziecka. (czyli wiezięnie, ograniczenie
            wolności mojej i dziecka)
            Ja czuję, ze cos we mnie pękło , że nie jestem szczęśliwa jak kiedyś,
            poprostu mi bardzo smutno. Nie wiem czy narodziny dziecka polepszą czy jeszcze
            pogorszą mój stan. Rozsypalam sie na kawalki i nie jestem juz ta samą osobą.
            Nie umiem sie sama poskladac, wracają wspomnienia tych przykrych, obraźliwych
            slow, które usłyszałam od meza. Nie umiem wybaczyc, jestem na to za slaba,
            rozpamietuje, jeszcze niedawne wydarzenia. Gdybym miala amnezje pewnie żyłoby
            się lepiej.
            Zawiodl mnie najbliższy człowiek, któremu ufalam, który jeszcze przed
            slubem zapewnial, ze „wszystko będzie dobrze”. Kiedy go najbardziej
            potrzebowałam – w okresie ciązy- nie wspieral mnie tylko dobijal psychicznie. I
            tak po ludzku jestem zla i smutna, ze to ja znowu ponosze konsekwencje, karę za
            to, że wtajemniczyłam rodziców. On jest radosny i uśmiechnięty, co tydzień
            spotyka się ze swoja siostra. Bez mojej wiedzy kupił sobie mieszkanie (ponoć 3
            pokojowe) , splaca kredyt, wczesniej kino domowe, za które można by opłacić
            opiekunke przez ponad rok. Na imieniny i urodziny nie dostalam od niego nic
            (choc to nie jest najwazniesze), położył przede mną książkę, która ja mu kupiłam
            na urodziny „Jak być super ojcem”, chciał ja zniszczyc na moich oczach, żeby
            sprawic przykrość. I sprawil, bo latalam po tą książkę, w deszczu, żeby ja
            przeczytal i był SUPER OJCEM. To były najgorsze urodziny w moim życiu.
            Widzę, ze najwazniejsza jest dla niego kariera ( zrobienie habililitacji),
            pieniądze. Jak rodzice zapytali dlaczego bral slub, odpowiedź, bo … załatwiła
            wszystkie formalności. Jak się, ze mną żenił nie miał dużo pieniędzy, mieszkał w
            akademiku, a ja miałam mieszkanie ( więc pewnie dlatego).
            • womania Re: Po drugiej wizycie u psychologa 01.08.08, 14:01
              kochana, sama sobie odpowiedz.
              jak jestes naiwna - wierz w to, co obiecal.
              powiem ci jedno: jak bedzie dziecko, bedzie jeszcze gorzej.
              wez Ty jeszcze raz to wszystko przeczytaj i przejrzyj na oczy.
              uciekaj poki nie ma dziecka!! szczegolnie jak masz dokad. lub go
              wygon jak ma gdzie mieszkac.
              pozdrawiam
              • marzeka1 Re: Po drugiej wizycie u psychologa 01.08.08, 14:27
                "Nadal utrzymuje, ze zero kontaktów z
                moja rodzina i nie bedzie wywozenia dziecka. (czyli wiezięnie, ograniczenie
                wolności mojej i dziecka)"- czyli jak bedzie dziecko, będzie jeszcze gorzej, jak rzecz będzie kartą przetargową w waszych awanurach i bedzie dorastać patrząc na nienawidzących,syczących na siebie rodziców.Tego chcesz dla swoje córki? lpeiej się rozstać,mąż niech płaci alimenty na dziecko i widuje niż macie życ w takiej atmosferze,bo to źle odbije się na dziecku.
            • memphis90 Re: Po drugiej wizycie u psychologa 03.08.08, 15:38
              >Nadal utrzymuje, ze zero kontaktów z
              >moja rodzina i nie bedzie wywozenia dziecka. (czyli wiezięnie, >ograniczenie
              >wolności mojej i dziecka)

              Dziewczyno, opamiętaj się, Ty też Was w to wpakowałaś, sama zaaranżowałaś taką
              sytuację, ze mąż nie chce widzieć teściów. Zacznij brać odpowiedzialność za to,
              co robisz i mówisz, a nie tylko strugasz ofiarę przemocy w rodzinie. Opiewanie
              snów z chorym od stresu dzieckiem to też nic innego, jak szantaż emocjonalny!
            • najlepszymax Mąż feny 05.08.08, 16:40
              Login żony odnalazłem przypadkowo na forum gazety (nie usunęła z pamięci) i tak
              czytam i nie wierzę.
              Warto przed wydawaniem opinii poznać co druga strona ma do powiedzenia.
              Kilka rzeczy, które zostały przemilczane przez moją żonę, może celowo nie wiem,
              ale w ten sposób brakuje tutaj sprawiedliwego osądu tej sytuacji z Waszej
              strony. Może trochę emocjonalne i chaotyczne, więc z góry przepraszam.

              Problemem jest ingerencja jej rodziny w nasz związek. Kilka przykładów, bo to
              one oddają sytuację jaka panuje.
              Jej matka po jakims spotkaniu, na którym się nie zjawiłem, bo byłem zajęty w
              domu (umówiłem się wczesniej z kims, kto pomoze mi przemeblowac pokój, bo
              dziecko w drodze.), a tymczasem matka w sobote o 14 organizuje spęd rodzinny.
              Dzwonie i pytam się czy może to zrobic w niedziele, bo sobota 14 to czas, by cos
              w domu porobic. Nie mam za wiele czasu w ciągu tygodnia, bo pracuje na 3 etatach
              (szkoły) i po pracy jestem psychicznie wyzuty. Matka odpowiada, że nie może bo
              ma egzamin czy coś (to może się w sobote uczyc mysle co za różnica). Nie
              pojawiam się, a potem się dowiaduje od własnej siostry, że jej matka dzwoni do
              niej i próbuje nakłonić ją do donoszenia co dzieje się w naszym związku
              (zostania szpiegiem) i zachowania tego jako tajemnicy miedzy moja siostra a nią.
              Dla mnie nie jest problem póżniej nie ma problemu (kolejna niedziele) wpaść jej
              rodziny na 2-3 godziny, mimo ze nastepnego dnia mam egzamin na uprawnienia
              elektryczne. Wzrasta częstotliwość telefonów 3 -4 dziennie na linii jej matka
              żona to norma. Wizyty 2 dziennie pod byle jakim pretekstem – np. przywozi 3
              ogórki z działki i jakies kwiaty polne czy cos.
              Na moją prośbę odnośnie opieki matki nad dzieckiem, tak żeby zona wróciłą po
              macierzyńskim do pracy matka mowi ze nie będzie opiekowała, bo robi mi to na
              złość (wali prosto z mostu). Baba ma świadczenie emerytalne, mieszka w tej samej
              miejscowosci, ale ma temat daleko gdzies.
              Po naszej kłótni z żona nagrywa i daje nagranie do odsłuchania rodzicom. Wpada
              matka z bratem grozi mi sądem, zwolnieniem z pracy, że nie zrobie habilitacji i
              w ciagu 5 minut musze się wyprowadzic bo mieszkanie zony jest. ( w ciągu roku w
              remont wpakowałem 40 tys. tak na marginesie)
              Nastepne etapy: matka umawia się na działce z żoną i wymusza na córce
              składanie raportów o tym co dzieje się w naszym związku córka posłusznie wobec
              matki to robi (wygadała się zona przede mna ). Zona gdy dzwoni matka, brat
              pytając ja się czuje czy nie robie krzywdy, żona kłamie zmysla, ze to tam ktos
              inny – po prostu oszukuje meza. Nie mam do niej zaufania – do żony.
              Teraz kilka słów o podłożu naszych kłótni: ingerencja rodziców - zona nie widzi
              w tym problemu, nie mogę z nia porozmawiac o tym jak pozniej z opieką dziecka
              złości się denerwuje , płacze. Nigdy nie uderzyłem jej i nie zamierzam – choc
              ona celowała do mnie różnymi rzeczami. Jeśli ona podnosi glos bo nie chce
              ze mna rozmawiac o swoim powrocie do pracy(zaklada ze będę się zylował i
              pracował na cały dom). Wyprowadza mnie z równowagi gdy jak przychodzę do domu po
              ciezkim dniu brak obiadu, burdel w mieszkaniu, chlew. Pytam co robi przez cały
              dzien – odpowiada ze siedzi przed netem, albo kablówka. Nawet nie jest w stanie
              własnej bielizny (starej ) wrzucić do kosza. Kwesta wychowania, ale jestem czuły
              na tym punkcie i wyprowadza mnie to równowagi. Faktem jest ze jeśli się
              zdenerwuję to przeklinam choc po tej aferze i zwłaszcza teraz kiedy zona jest w
              ciazy staram się zmienic na lepsze.
              Codziennie łaże po zakup obiadu, owoców bo w ciazy, ale normalnie zona chodzi
              zdrowa nic jej nie dolega. Chodze po ciuchy dla dziecka, na szkołe rodzenia,
              zakupy wyprawki dla dziecka, wózka, itp.
              spacery z żoną, itp.
              A tak jeszcze odnośnie matki to ingeruje w moje zakupy, że wydaje 12 tys. Na
              komputer, kino domowe. Kobieta która zarabia 2 tys. Nie jest w stanie zrozumiec
              (jest po szkole handlowej ma prawo), że to moja sprawa, zwłaszcza ze to 12 tys.
              wyciągam w miesiąc, ale mam dość pracy w średniej szkole bo z młodzieżą
              psychicznie ciężko (masowo nauczyciele uciekają zwłaszcza Ci młodzi, bo to
              generalnie syf i psychika siada szybko). Planuję jeden etat na uczelni i trochę
              spokoju min. więcej czasu dla własnego dziecka.
              Mam doktorat, 2 kierunki studiów i swój honor – nie zamierzam utyrzymywac
              kontaktu z jej rodzicami i chce by Fena choc troche się starała, a nie kładła
              lagę na wszystko i nie widziała w w ingerencji matki nic złego, ale to jest
              klasyczna przyczyna rozkładu małżeństwa.
              • optymistyczka Re: Mąż feny 05.08.08, 17:36
                Ciągle się zastanawiałam dlaczego wszyscy stoją za biedną
                dziewczyną.Przeczuwałam,że jest coś nie tak z nią.Ona święta,a Ty beee.Twoja
                żona nie dorosła jeszcze do bycia żoną,skoro nie potrafi odłączyć sie od
                mamy.Nie mogłabym żyć pod taką presją,że w każdym momencie mogłabym być drugi
                raz nagrana i nagranie zostanie przekazane rodzicom.Dam Ci jedną radę.Jeśli
                Twoja żona nie dorośnie i nie ograniczy kontaktu z mamusią,to czarno to widzę.
                Świetna rodzina.Mąż pracuje do nocy,ma szukać opiekunki,a żona nawet nie potrafi
                posprzątać za sobą,czy ugotować obiadu.Gorzej nie mogłeś trafić.Od kogo
                dowiedziałeś się,że jej matka dzwoniła do Twojej siostry?Porażka,matka powinna
                iść to psychiatry:) Dziwne,że zgodziła się,żebyś wziął jej córkę za żonę:) Życzę
                Ci dużo szczęścia i mam nadzieję,że jakoś się dogadacie,ale tutaj żona musi
                wziąć wszystko w swoje ręce i postawić się trochę rodzicom żeby pozwolili wam żyć?
              • mirena0 Re: Mąż feny 05.08.08, 18:04
                Tak jak pisałam wcześniej ja i mój mąż mamy trudne charaktery i często między
                nami dochodzi do spięć,ale nigdy nie było takiej sytuacji,żeby mój mąż opowiadał
                o naszych kłótniach swoim rodzicom i z mojej strony jest tak samo.Nawet jak się
                pokłócimy i są ciche dni,które najdłużej trwały 1 dzień,to nikt nie leci do
                swojej mamy,bo jesteśmy dorośli i potrafimy rozwiązać swoje problemy miedzy
                sobą.Z tego co piszesz jej matka jest zdolna do wielu rzeczy skoro nawet chciała
                "omamić"Twoją siostrę.Po jakiego dzwonka ona jeszcze do niej dzwoniła?Może
                jeszcze sąsiadów zaangażuje i da podsłuch do mieszkania,wtedy będzie na
                bieżąco:)Myślałam,że takie chore teściowe są tylko w filmach,ale chyba w
                rzeczywistości też są :)
                Będziecie mieli dziecko i to jest najważniejsze,ale ważne jest też to żebyście
                umieli dzielić obowiązki.Nie może wszystko spadać na jedną osobę.Skoro teraz
                Twoja żona nie ma czasu na porządki to nie chcę myśleć co będzie jak pojawi się
                dziecko,bo wtedy trzeba być na większych obrotach.
                Jeśli Twoja żona nie porozmawia ze swoją mamą,żeby wam dała trochę wolności i
                pozwoliła żyć,to nie widzę tego dobrze,bo ja sama nie potrafiłabym tak
                żyć,ciągle pod presją.Ja z moim mężem też się kłóce i też czasami przeklinami
                podczas kłótni(wiem,że tak nie powinno być),ale podczas emocji człowiek powie
                czasami coś czego za chwilę żałuje.
                Twoja żona musi ograniczyć kontakty z mamą inaczej nic z tego związku nie
                będzie.Pozdrawiam i życzę powodzenia!
              • kicia031 Re: Mąż feny 05.08.08, 18:22
                O kurcze,przeczytalam i wspolczuje dziewczynie. Ile w tobie kompleksow,tatanych
                pogarda wobrec innych. Do tego postawa roszczeniowa wobec tesciow, brrrr.

                jak czytam cos takiego, to ide swego chlopa ucalowac za to, ze jest normalny.
                • mirena0 Re: Mąż feny 05.08.08, 18:25
                  Kicia,ja współczuję Twojemu mężowi skoro nie rozumiesz tego co chłopak
                  napisał.Ciekawe czy kochałabyś swoich teściów jakby Ci się kazali wyprowadzić w
                  ciągu chwili.Nie masz pojęcia o życiu.
                  • kicia031 Re: Mąż feny 05.08.08, 18:47
                    O zyciu mam niestety wiecej pojecia niz bym sobie zyczyla. Nie przepadam za
                    swoimi tesciami, ale nie oczekuje od mojego partnera, by ich przyjmowal na
                    schodach, choic mieszkamy w moim mieszkaniu. Nie kontroluje rozmow
                    telefonicznych mojego partnera, nie wtracam sie w to, ile razy dziennie rozmawia
                    ze swoimi rodzicami ani innych jego dzialan. nie pouczam tesciow kiedy maja
                    organizowac spotkania rodzinne I nie oczekuje, ze porzuca prace zawodowa., by
                    zajmowac sie moim dzieckiem.

                    oto przyklad postawy roszczeniowej:
                    a tymczasem matka w sobote o 14 organizuje spęd rodzinny.
                    Dzwonie i pytam się czy może to zrobic w niedziele, bo sobota 14 to czas, by cos
                    w domu porobic.
                    Matka odpowiada, że nie może bo
                    ma egzamin czy coś (to może się w sobote uczyc mysle co za różnica).



                    Na moją prośbę odnośnie opieki matki nad dzieckiem, tak żeby zona wróciłą po
                    macierzyńskim do pracy matka mowi ze nie będzie opiekowała, bo robi mi to na
                    złość (wali prosto z mostu). Baba ma świadczenie emerytalne, mieszka w tej samej
                    miejscowosci, ale ma temat daleko gdzies.

                    baba smie pracowac, a nie zyc ze swiadczen przeemerytalnych, bo ziec nakazal
                    zajmowanie sie niemowlakiem. ja piorkuje.



                    Po naszej kłótni z żona nagrywa i daje nagranie do odsłuchania rodzicom. Wpada
                    matka z bratem grozi mi sądem,

                    Niezle rzeczy musialy byc w tym nagraniu.

                    . Zona gdy dzwoni matka, brat
                    pytając ja się czuje czy nie robie krzywdy, żona kłamie zmysla, ze to tam ktos
                    inny – po prostu oszukuje meza.

                    Panstwo policyjne?


                    Faktem jest ze jeśli się
                    zdenerwuję to przeklinam choc po tej aferze i zwłaszcza teraz kiedy zona jest w
                    ciazy staram się zmienic na lepsze.

                    No super ze autor watku sie stara, ale wrzaski i bluzgi to przemoc psychiczna.

                    Codziennie łaże po zakup obiadu, owoców bo w ciazy, ale normalnie zona chodzi
                    zdrowa nic jej nie dolega.

                    Czy to naprawde takie wielkie poswiecenie zrobic zakupy, by kobieta w 7 miesiacu
                    nie musiala dzwigac?

                    , że wydaje 12 tys. Na
                    komputer, kino domowe. Kobieta która zarabia 2 tys. Nie jest w stanie zrozumiec
                    (jest po szkole handlowej ma prawo), że to moja sprawa, zwłaszcza ze to 12 tys.
                    wyciągam w miesiąc,.
                    Mam doktorat, 2 kierunki studiów i swój honor –

                    Ale na 2 kierunkach studiow nie nauczyli kultury i szacunku do ludzi. A w
                    malzenstwie planowanie wydatkow to nie sprawa jednej strony, tylko dogadania sie
                    i slusznie zaniepokojona jest zona gdy maz w przededniu porodu wydaje
                    calomiesieczny dochod na gadzety bez uzgodnienia z nia.
                    • najlepszymax Re: Do kicia031 05.08.08, 19:18
                      Ty to kicia chyba nie masz nic do roboty, bo widać siedzenie na forum cały dzień
                      to Twoja praca. Może ty masz wizję, że chłop to tylko do roboty i dla spełniania
                      zachcianek. Proponuję psychologa niech zdiagnozuje twój stan. Tak jednostronnej
                      i odpornej na argumenty drugiej strony to chyba ze świecą można szukać. Myślę,
                      że twój udział w tym wątku się skończył, bo nic nie wnosi poza wypunktowaniem
                      winy jednej strony. Żegnam.
                      • kicia031 Re: Do kicia031 05.08.08, 20:09
                        Tak sie sklada, ze to ja utrzymuje swoja rodzine, wiec nie trafiles. Nic w tym
                        dziwnego, bo na mnie twoja specjalnosc - bluzganie na ciezarna zone, nie robi
                        zbyt wielkiego wrazenia.

                        Watek jest twoje zony, ktoprej prywatnosc naruszyles po raz kolejny, wiec
                        pozwole sobie poczekac, az ona mnie pozegna.
                        • morsz-czuk Do Kicia 05.08.08, 20:20
                          Kicia coś mi się wydaje,że za bardzo się angażujesz w życie rodzinne innych
                          osób.Skoro masz taką idealną rodzinę,to tego się trzymaj,ale nie bluzgaj
                          innych,bo widzę,że nie uważnie przeczytałaś tego co facet napisał.
      • najlepszymax Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 05.08.08, 10:12
        A jeśli to mieszkanie stoi na kogoś z jego rodziny i zostanie przepisane na
        niego to żona wtedy nie ma nic do tego mieszkania. Poza tym jeśli przy jego
        dużych dochodach (tak jak to wynika z tekstu) i koncie gdzie tylko on jest
        właścicielem przy pożyczce z banku (mniej niż 50% wartosci mieszkania) bank nie
        sprawdza czy żona sie zgodzi czy nie tylko udziela zainteresowanemu pożyczki).
        Pewnie tak to zrobił, bo frajerem pewnie nie jest ten mąż umęczonej Feny.
        • donna28 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 10.08.08, 10:08
          zapomniałeś zmienić nicka na fikcyjnego i odpowiedziałeś na swój własny post.
          Zdarza się.;P
    • memphis90 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 03.08.08, 15:23
      > Mąż nie długo po ślubie pokazał swoją prawdziwą twarz czyli jak
      > potrafiprzeklinać i krzyczeć kiedy jest zdenerwowany,
      A ile się znaliście przed ślubem? 3 m-ce? Ile macie lat? 18? 20?

      > Zawsze reagowałam na jego agresję krzykiem, prośbami lub płaczem,
      > samawpadałam w szał, złość, ze tak mnie traktuje.
      > W ciąży jego agresja nasiliła się, moje reakcje na nią też , brak
      > apetytu,brak snu lub koszmary.
      Obydwoje zachowujecie się jak małe dzieci. Sama piszesz, że obydwoje załatwiacie
      awantury krzykiem- obydwoje jesteście odpowiedzialni za to, jak te kłótnie
      wyglądają. I jeszcze biegniesz ze skargą i nagraniem kłótni do mamusi??? I czego
      oczekujesz- że mamusia postawi złego męża do kąta i da mu klapsa po łapkach? A
      on skruszony powie "przepraszam, jestem kupa"? Nie potraficie rozmawiać, nie
      potraficie rozwiązywać konfliktów, nie umiecie się porozumieć. Jak chcesz
      wychowywać swoje dziecko- nieważne sama czy z mężem- też krzykiem i awanturami w
      odpowiedzi na jego krzyk?

      Przy wyjsciu
      > dalam im dyktafon z nagraniem jednej z awantur, moja mama u siebie w domu
      > zemdlala z przerażenia jak to usłyszała, przyjechala mnie zabrac do siebie
      > izagrozila mezowi doniesieniem do prokuratury
      A swoje krzyki i szał też nagrałaś? Jakbyś się czuła, gdyby mąż dał takie
      nagranie swojej matce i ta zaczęła Cię opiep...?

      Jedyna rada- TERAPIA dla OBYDWOJGA!Dorośnijcie i nauczcie się rozwiązywać swoje
      konflikty bez wrzasków i agresji. Nauczcie się kontrolować emocje. Możecie się
      rozstać- ale problem pozostanie i powtórzy się w kolejnych związkach...
    • mirena0 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 04.08.08, 16:50
      minęło już 4 lata jak wzięliśmy ślub z moim obecnym mężem.Mamy trudne charaktery
      i często się kłócimy,czasami są to głupoty.Przeczytałam z dużą uwagą twoją
      wypowiedź i jestem w szoku!Jeśli mój mąż nagrałby naszą kłótnie i dał ją do
      odsłuchania swojej mamie,to na drugi dzień już bym nie była jego żoną.Jak można
      o swoich problemach mówić mamie?Można się poradzić,ale żeby nagrywać własnego
      męża.Ile ty masz lat?10?Wydaje mi się,że nie dorosłaś jeszcze do bycia żoną,a
      tym bardziej do bycia mamą.Wcale się nie dziwie,że twój mąż nie chce mieć
      kontaktu z Twoim rodzicami,bo sama nie chciałabym ich widzieć po takiej
      sytuacji.Nie obwiniaj za wszystko męża i tego,że rodzina sie rozpadła,bo sama do
      tego doprowadziłaś.Dała nagranie rodzicom,a teraz udajesz święta.Nigdy już nie
      będzie dobrze,ale jak chcesz uratować ten związek,to załatwiaj swoje problemy z
      mężem,a nie z mamą.jeśli będziesz angażować rodziców w wasze życie,to zostaniesz
      sama.On tego nie wytrzyma i Cię zostawi.Nie życzę Ci źle,ale zastanów się z kim
      tworzysz związek z mamą czy z mężem?
      • kicia031 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 04.08.08, 20:34
        le zastanów się z kim
        > tworzysz związek z mamą czy z mężem?

        Tak, i zastanow sie, do kogo uciekniesz z dzieckiem jak pan wielbiciel bluzgow
        przejdzie od wrzaskow do czynow i ci przygrzmoci.
      • triss_merigold6 Interesujące 05.08.08, 08:45
        Dotąd wszędzie w zaleceniach dla ofiar przemocy domowej pisano, żeby
        nie ukrywać problemu przed otoczeniem. Jeśli pan drze mordę, wyzywa
        i wylicza kasę to stosuje przemoc domową ergo pani nie musi udawać
        przed rodziną, że kwitnie w sielance. BTW jeśli pan przejdzie do
        rękoczynów to pani z niemowlęciem nie znajdzie pomocy u rodziny
        ślubnego tylko u własnej.
    • kicia031 A ja sie troche odetne 04.08.08, 19:46
      Pod 2 wzgledami:
      1. z wlasnego przykrego doswiadczenia wiem ( jestem choleryczka) ze wrzski i
      awantury nie prowadza do rozwiazania problemow. Bedziecie mic wspolne dziecko i
      niezaleznie od tego, czy malzenstwo przetrwa, bedziesz miala z tym czlowiekiem
      kontakt przez dziesieciolecia - warto zainwestowac w to, by stosunki byluy
      poprawne, zachowac klase i nie znizac sie do poziomu adwersarza, Polecam
      herbatke hIpp uspokajajaca dla niemowlat ;-))

      Punkt 2 - rozumiem, ze twoj maz kuopil sobie mieszkanie - macie wsolnote
      majatjkowa? Nie mogl wziac kredytu bez twojej zgody. za to zapomnial kupic tobie
      prezent na urodziny itp, a ty swoich rodzicow we wlasnym mieszkaniu przyjmujesz
      na klatce schodowej?
      Lepiej sie powaznie zastanow, czy z tej maki bedzie chleb.
      • wielbicielnaruto czas stawić czoła problemom 04.08.08, 20:22
        1. Wciąganie rodziców - czy zawsze musisz chować się za spódnice
        mamusi? Jest problem - czas na stanowczość. 2.Zawodzi Twoje
        zaufanie, wrzeszczy i przeklina? Pogoń dziada z domu - ma gdzie iść,
        do nowego mieszkania. PS Kupił sobie mieszkanie? Połowa jest twoja.
        3.Rodzina męża - na nich nie licz, najwyżej doleją jeszcze oliwy do
        ognia.
        Wnioski:
        Masz jedno życie - nie musisz żyć z takim dupkiem.
        Grzecznie zakomunikuj - awantura, pakujesz jego walizki.
        Wózek i opiekunka - niech załatwia, nie jest małym chłopczykiem a ty
        jesteś w ciąży.
        Kobieta potrzebuje mężczyzny i oparcia a nie zgreda, chama i
        pięciolatka w jednym
        • mrrrfrrr Re: czas stawić czoła problemom 04.09.08, 03:25
          wielbicielnaruto napisał:


          > do nowego mieszkania. PS Kupił sobie mieszkanie? Połowa jest twoja.
          No nie do końca, tak jak nie do końca znamy status prawny tego konkretnego związku.
          Poza tym /zawsze mnie smieszą takie autorytatywne wójcie i ciocie "dobra rada"/ :
          jeśli połowa jego mieszkanie jest jej to tym samym
          połowa jej mieszkania jest jego itd.
          Oczywiście wszystkie kicie, misie i biedroneczki
          wnet wyjaśnią Państwu jak żyć lecz zanim to się stanie winszuje spokoju,
          cierpliwości i głębokich oddechów.
    • optymistyczka Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 04.08.08, 20:44
      Biedna kobieta w ciąży.Chowa się za spódnicą mamusi i dziwi się,że mąż się
      wścieka.Ciekawe jak Ty byś się czuła,gdy to on zdawał relację swojej mamie.Wiem
      jedno jakby mój mąż był "mamy synkiem" i słuchał mamy zamiast mnie,to bym go
      wywaliła z domu.
      Z drugiej strony jesteście małżeństwem to chyba wydatki trzeba dzielić na pół.Co
      z tego,że więcej zarabia?tz.,że ma Ciebie i dziecko utrzymywać?To nie te
      czasy,że żony bawią dzieci w domu,a mąż pracuje cały dzień.Opiekunkę macie razem
      znaleźć,a nie tylko on.Ja ze swoim mężem szukałam niani do dziecka.Nie wyobrażam
      sobie,żeby on sam to robił,czy robił zakupy dla dziecka.Biedna
      pokrzywdzona...Zobacz na to z drugiej strony.Jak on ma Tobie zaufać,jak
      podłożyłaś mu świnię?Pokłóciłaś obie rodziny i masz pretensje do wszystkich
      tylko nie do siebie.
      Twoja mama nie może się zająć dzieckiem? Pisałaś,że ma już jakieś zasiłek,to jej
      nie wystarcza?Zamiast pomóc córce to woli pracować.Umyj oczy dziewczyno i nie
      zwalaj całej winy na męża,bo tak najlepiej.
      • kicia031 otymistyczka 05.08.08, 07:38
        wydatki trzeba dzielić na pół.C
        > o
        > z tego,że więcej zarabia?tz.,że ma Ciebie i dziecko utrzymywać?T

        Twoja mama nie może się zająć dzieckiem? Pisałaś,że ma już jakieś zasiłek,to je
        > j
        > nie wystarcza?Zamiast pomóc córce to woli pracować.Umyj oczy dziewczyno i nie
        > zwalaj całej winy na męża,bo tak najlepiej.

        Powiedz mi tylko blagam, z jakiej choinki sie urwalas?
        • optymistyczka Re: otymistyczka 05.08.08, 09:30
          To Ty mi odpowiedz z jakiej Ty się choinki urwałaś?Jestem już po ślubie 10 lat i
          nigdy tak nie było,że mąż płaci wszystkie rachunki,opłaca opiekunkę itp.,a ja
          trzymam swoje pieniądze na koncie.Zawsze dzieliliśmy wszystko po równo.Nie
          wyobrażam sobie takiej sytuacji,że ciągnę pieniądze od męże,a moje rosną na
          koncie.Zawsze uważałam,że trzeba sobie pomagać.Tak samo,nie pojmuje tego,że
          znalezienie opiekunki należy do faceta.Od kiedy?Czyli według naszej
          poprzedniczki facet ma pracować,dawać kasę i jeszcze szukać opiekunki,a ona ma
          tylko siedzieć z dzieckiem?Sorry,ale ja zaraz po macierzyńskiem wróciłam do
          pracy,żeby nam było łatwiej w życiu.Nie rozumie was dziewczyny jak możecie tak
          siedzieć bezczynnie i ciągnąc kasę od mężów,to trzeba mieć tupet.Pozdrawiam.
          • uli Re: otymistyczka 05.08.08, 11:43
            Wiesz co, część Twojego posta to jest na pewno jakas czesc prawdy - o syndromie
            ofiary itd. Tutaj nalezy postawic granicę. Wydaje mi się, że dużo osób
            usprawiedliwia przemoc męża autorki wątku. Wrzaski i kłótnie to jest przemoc, bo
            w tym przypadku nie prowadzą do niczego. Jest ofiara, jest kat, oboje graja w
            swoją grę. Może im sie uda wyjść z ról, może nie, zalezy, jak bardzo są
            zdeterminowani do zmian i czy potrafia wyjsć z wygodnej, bo znanej, pozycji.

            Chciałam napisac o tym, że to jest koniec czasów siedzenia z dzieckiem w domu.
            Ja właśnie siedzę z dzieckiem w domu, mam 2 fakultety, zawiesiłam swoją
            działaność gosp. To nasz wybór. Na pewno sie nie przelewa, ale jakoś mam
            wrażenie, że jestem w stanie zająć sie swoim dzieckiem najlepiej, i że te lata
            nie wrócą. Pieniądze to nie wszystko.
            Ludzie mają w związkach, to co sobie ustalą. I autorce watku chyba lepiej
            pokazać sposób ustalania (nie okrężną drogą przez rodziców i teściów) a nie
            ubliżać jej wskazując siebie za przykład. Jesteś agresywna ze swoją misją "mycia
            ludziom oczu".

            A propos kolejnej cześci posta - mama autorki wątku nie ma obowiązku zajmowania
            się wnuczkiem. Pomijając fakt, że dziecko to nie rzecz, ani nie koza, którą
            oddaje się byle gdzie, byle komu na wypas. Powtórzę za Kicią - w jakim świecie
            żyjesz?

            To forum nie jest po to, żeby ludziom dowalić.

            Pozdrawiam

            Uli
            • optymistyczka Re: otymistyczka 05.08.08, 14:27
              Zastanawiam się dlaczego wszyscy usprawiedliwiacie autorkę,że ona taka biedna
              itp.Nie znacie wersji męża.Może ona nie jest taka święta,bo nie sądzę,żeby wina
              była po jednej stronie.Może ona też jest wobec niego agresywna i on tak na nią
              reaguję.tego nie wiemy,więc nie należy obwiniać jego,a ją głaskać,bo jest w
              ciąży.Zgadzam się z tym,że rodzice nie muszą się zajmować wnukami,ale to nie
              znaczy,że w tym momencie mąż ma sam szukać opiekunki do dziecka i robić
              wszystkie opłaty.Dziecko jest wspólne i jest najważniejsze,ale trzeba patrzeć
              też w przyszłość,żeby kiedyś dziecku zapewnić dobrą przyszłość.Zawsze z mężem
              dzieliłam wszystkie obowiązki i opłaty.Nie miałabym sumienia zdzierać z
              niego.Tak samo pracuje jak ja.Mamy dwie wypłaty,a to pozwala nam zorganizować
              dzieciom wiele dodatkowych przyjemności.Podejrzewam,że jakbym siedziała w
              domu,to nie byłoby nam tak lekko jak jest teraz.
              Myślę,że to jest wszystko kwestia dogadania,ale jeśli autorka tekstu woli takie
              życie,to proszę bardzo.
              Z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia,jakby mój mąż nagrywał nasze kłótnie
              i dawał swojej mamie.Nie potrafiłabym z takim człowiekiem żyć i zaufać.
              Każdy robi jak uważa,ale jak nie potrafi się dogadać i wszystkie obowiązki zwala
              na jedną osobę,to nie wróży to dobrze.Pozdrawiam.
              • uli Re: otymistyczka 05.08.08, 15:04
                Pewnie - masz rację, wina, jesli mozna uzyć tego słowa, lezy zazwyczaj po obu
                stronach. Nie znamy wersji drugiej strony, i pewnie nie poznamy, ale to autorka
                postu prosi nas o pomoc. Ani Ty, ani ja tej pomocy nie potrzebujemy, bo nasze
                zycia się układają, chociaż wybrałyśmy odrębne rozwiązania, więc nasze zycia
                chyba nie mogą służyć za punkty odniesienia do związku, w którym wszystko stoi
                na głowie i w którym to chyba nie pieniądze i podział obowiazków jest problemem.
                Wydaje mi się, że sadyści pozostają sadystami nawet jesli ich
                partnerzy/partnerki pracują i bardzo się przykłądają, żeby było dobrze. Ostatnie
                tygodnie ciąży (jak i pierwsze chwile po porodzie) to też jest raczej taki
                moment w zyciu, że nie da się znaleźć nowej pracy, jest się niejako skazaną na
                otoczenie. To akurtat nie jest syndrom ofiary, to po prostu taki moment w zyciu.

                Autorka zrobiła błąd prosząc obie rodziny o pomoc - rozumiem, że był to akt
                desperacji. Jest to bardzo zły sposób na rozwiązywanie problemów. Ale nie ma też
                co na niej wieszać wszystkich psów. Ludzie mają prawo popełniać błędy, jesli
                potem je widzą i potrafia przeprosić. Jedyne, co jest dla mnie smutne i
                straszne, to to, że tak późno zorientowała się, że nie może dać soba pomiatać.
                Piszesz, że nigdy byś nie wybaczyła swojemu partnerowi, gdyby nagrywał wasze
                kłótnie i odtwarzał rodzicom - podejrzewam, że nigdy też nie znęcałaś się nad
                swoim partnerem, nie targałaś na jego oczach prezentów urodzinowych od niego.
                Nie ma co stawać po tej drugiej stronie konfliktu, jak dla mnie. Autorka ma
                problem, bo on jest sadystą, a ona wierzyła, że jakos to bedzie, i że może
                przyzwyczai się do bycia ofiarą. Nie wiem co radzić takim ludziom. Radziłabym,
                żeby przemyśleć swoje życie i spróbować na nowo poza związkiem.
                • optymistyczka Re: otymistyczka 05.08.08, 15:22
                  Skoro piszesz,że nie należy oceniać sytuacji skoro nie znamy drugiej strony,to
                  dlaczego piszesz,że jej mąż jest sadystą?Skoro nie znasz drugiej strony
                  medalu.Nie wiem jaka jest autorka?jak ona zachowuje się wobec niego,bo tego nie
                  napisała,albo nie chciała napisać.Nie należy skreślać jej męża nie wiedząc jaka
                  jest wersja.
                  Zastanawia mnie to,dlaczego autorka zdecydowała się na dziecko,bo pisała,że
                  zaraz po ślubie było źle.Nie zastanawia Cię to? Ja nie zdecydowałabym się mieć
                  dziecka z kimś z kim mi jest źle i z kim nie chciałabym założyć rodziny.Nie
                  piszę,tu o wpadce,bo autorka jest 3,5 roku po ślubie(z tego co pisze),więc
                  dziecko musiało być planowane.Coś mi tutaj nie gra,bo nikt nie decyduje się na
                  dziecko w takim momencie.Dla mnie to jest kosmos,jeśli małżeństwo nie potrafi
                  rozwiązać problemów,tylko biega po rodzicach,a nagranie to jest szczyt dzieciństwa.
                  • uli Re: otymistyczka 05.08.08, 15:26
                    TEz mnie to zastanawia, skad ten pomysl z dzieckiem, pytam o to w jednym poscie,
                    ale na razie autorka nie odpowiedziala.

                    Wydaje mi się, że to związek sado-masochistyczny, tak mi podpowiada intuicja ;)
                    Tak się ludzie czasem dobierają...Rzadko kiedy jest dwóch sadystów albo dwoje
                    masochistów.
          • eastern-strix Re: otymistyczka 05.08.08, 11:47
            Zgadzam sie z Toba w 100%. Na tym forum popularne jest jakies opacznie pojete pseudo-feministyczne podejscie, ktore tak naprawde jest niczym innym tylko emanacja roszczeniowego trybu zycia i lenistwa.
            Tak,dawno temu kobiety siedzialy w domu a mezczyzni je utrzymywali. Problem w tym,ze kobiety nie mialy wtedy zadnych praw, bo nie uczestniczyly w przestrzeni publicznej - cos za cos. Mialy wygodne zycie ale byly 100% zalezne od mezczyzn.
            Jesli Panie chca miec rowne prawa,to nalezy przyjac odpowiedzialnosc, bo wolnosc to odpowiedzialnosc, w tym finansowa odpowiedzialnosc za rodzine.
            Jesli mama nie chce isc na wczesniejsza emeryture (ma do tego pelne prawo), to obje powinniscie szukac opiekunki i oboje powinniscie podjac decyzje jak dzielicie wydatki z tym zwiazane.
            Moj juz-prawie-maz zarabia duzo wiecej ode mnie i w zwiazku z tym sam splaca kredyt za dom, w ktorym mieszkamy, a ktory jest jego. Natomiast rachunki i wydatki dzielimy po polowie.
            Mamy XXI wiek drogie Panie.
            • uli Re: otymistyczka 05.08.08, 11:59
              Mamy XXI ale równość to nie zawsze znaczy wszyscy do pracy na 8 godzin. Wybór i
              wolność i prawdziwy feminizm to znaczy również móc i umieć powiedzieć sobie:
              nasze dziecko jest ważniejsze niż praca i kariera. Powołaliśmy je do życia i
              jesteśmy za nie odpowiedzialni - emocjonalnie i finansowo. Niania to jest
              rozwiązanie, oczywiscie, ale niania odchodzi, a z nianią wiara dziecka w to, że
              jest przez nianię kochane. Nikt tego nie pisze. Ja tez myślałam, że tak będzie,
              też tak własnie planowaliśmy. Ale dziecko to człowiek, który myśli i czuje. Tak
              samo jak matka i ojciec. wybralismy cos innego, bo oddanie dziecka w wieku kilku
              mies obcej osobie bylo nie na naszą wrażliwosc.
              Nie wiem dziewczyny, dla mnie siedzenie w domu z dzieckiem to świetna sprawa ale
              też najcięższa praca, jaką w życiu wykonywałam. Nieprzeliczalna na złotówki ani
              na euro. Czemu nikt tego nie widzi, że wychowywanie młodego człowieka to nie
              jest tylko zabawa ale ogromna odpowiedzialność.
              Ten post to off topic, wiem, ale musialam to napisac.

              • uli Do Autorki wątku 05.08.08, 12:22
                Czemu zdecydowaliście się na dziecko?? Co Wami kierowało? Jak wtedy między Wami
                bylo?
              • tatyana22 Re: otymistyczka 12.08.08, 12:36
                Racja. Mamy XXI wiek, który nie oznacza, że mamy biec tylko torem kariery i
                pieniędzy. Największą inwestycją jest praca włożona w wychowanie dziecka i jest
                to praca ciężka. Mojemu narzeczonemu tego udowadniać nie muszę. Sama chciałam
                półroczne dziecko oddać niani i iść do pracy, bo kasa. Ale to on mnie namawia
                bym jednak została w domu przez trzy lata i się dzieckiem opiekowała. Razem to
                rozważamy i na pewno zanim dziecko na świat przyjdzie dojdziemy do porozumienia.

                Co do pieniędzy... Po macierzyńskim ja nic nie będę wnosić do naszego domu, ale
                odkąd razem zamieszkaliśmy, a nie jesteśmy jeszcze po ślubie, mamy wspólne
                pieniądze i tak jest najlepiej. Moja praca jest teraz w domu - mam L4, a jego w
                biurze. Potem będę mieć na głowie dziecko, za wychowanie którego nikt nie płaci,
                ale wysiłku włożyć w to trzeba tyle, że mój narzeczony to rozumie i doceni i
                taki układ mu najbardziej odpowiada.
      • jansen25 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 05.08.08, 21:57
        optymistyczka napisała:
        Twoja mama nie może się zająć dzieckiem? Pisałaś,że ma już jakieś
        zasiłek,to jej wystarcza?Zamiast pomóc córce to woli pracować.
        A dlaczego nie zaproponujesz, żeby to matka męża zajęła sie wnukiem?
        • nemeth Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 08.08.08, 14:19

          Od kiedy to babcie czy jedna czy druga mają obowiązek zajmowania się wnukami????
          • jansen25 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 08.08.08, 18:09
            Zadna babcia nie na obowiązku. Ale o tym nie wiem ten "uczony" zięć,
            który na siłę wciska teściowej dzieciaka.
            Współczuje tej dziewczynie (żonie).
            Ale o tym, ona sie nie dowie, bo "nalepszymaz" chyba odciął ją od
            komputera.
    • estutweh Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 06.08.08, 01:31
      Oboje macie ze soba problem, i jak tu ktos dobrze napisal, nie jest to wina
      jednej strony. Wina zawsze lezy po dwoch stronach.

      Lepiej zacznijcie ze soba rozmawiac. Niedlugo bedziecie mieli dziecko. Dlaczego
      ono ma patrzec na zracych sie, palajacych do siebie nawzajem zloscia rodicow?
      Nie kazcie dziecku ponosic wine za wasze bledy.

      Staraliscie sie o dziecko, czy wyszlo niespodziewanie? Powinniscie wczesniej
      ustalic, czy zona bedzie pracowac czy nie, jakos dojsc do kompromisu. A nie
      mieszac w to matke zony i mowic, ze moglaby rzucic prace i bawic dziecko. A niby
      jakim prawem? Jak chce, to niech pracuje, nikt jej tego zabronic nie moze. Wiec
      glupota bylo zakladanie, ze tesciowa sie zajmie dzieckiem. Nie musi. Albo
      znajdzcie opiekunke, albo zona zostanie w domu, i np. wroci do pracy jak sie
      dziecko troche "odchowa".

      A co z tym niby mieszkaniem nabytym przez Pana Meza? Jak to jest z tym
      sprzataniem i gotowaniem obiadu?

      • mwiktorianka Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 17.08.08, 13:31
        Wiecie co,ja nie zamierzam zagłębiac się kto ma racje,a kto jej nie
        ma zazwyczaj wina leży po środku.My i tak nie jestesmy w stanie
        obiektywnie ocenic sytuacji bo tak narwdę jej do konca nie znamy...W
        wypowiedzi męża feny zszokowała mnie jednak pewna rzecz; mianowicie
        oczekiwanie od tesciowej,a wrecz wymuszanie na niej opieki nad
        wnukiem...no chyba facet oszalał albo jest wyjatkowo bezczelny!Niby
        z jakiego powodu teściowa ma się opiekować wnukiem?Przecież to
        obowiązek rodziców.Skoro nie dopuszcza facet możliwości typu żona na
        wychowawczym,bo nie chce sam zarabiac na dom to niech zatrudni
        opiekunkę.Trzeba być wyjatkowym egoistą do tego kompletnie
        pozbawionym odpowiedzialności żeby zrobić dziecko,a potem wymuszać
        na innych opiekę nad nim..żałosne naprawdę.A jeszcze bardziej dziwne
        jest to,że jego dzieckiem ma sie zajmować znienawidzona
        tesciowa,która ingeruje w małżeństwo córki...doprawdy zadziwiające...
        • zott36 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 18.08.08, 21:18
          Feno , wspolczuję :(.
          Drogi Mezu Feny , przeczytaj jeszcze raz to co napisałes .
          Dobrze Kicia napisła , ze Twoj post jest bardzo pogardliwy .
          Jak mozna tesciową nazywac babą , wytykac , ze zarabia 2 tysiące i
          mowić wprost, ze nie zamierzasz tolerowac jej rodziców.
          Nie masz szacunku do żony i jej rodziców.
          Jak można w ogóle wymagać od teściowej , zeby zajmowała się Twoim
          dzieckiem.
          Sam zrobiłeś( ruszałes tyłkiem) , to sam się nim zajmuj , a jak nie
          masz czasu to załatw opiekunke . Chyba Cie stac skoro 12 tys jestes
          wstanie wydac na sprzet do grania. Teściowa ma swoje zycie .
          Feno , na Twoim miejscu wziełabym rozwód i wróciła do rodziców .
          Zadbałabym o swoje zdrowie psychiczne i o dziecko.
          Od meza wyciagnelabym duzzzze alimenty , w koncu go stac.
          NAgranie zachowaj dla sądu, przyda sie.
          • triss_merigold6 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 18.08.08, 21:49
            Nie pomogą doktoraty kiedy człowiek chamowaty...
            Biduś ma typowo belferski syndrom WIEM LEPIEJ.
            Skoro pan potrafi puścić 12 tysięcy na zabawki to stać go lekkim
            twistem na opiekunkę do dziecka i na niepracującą żonę. Wymaganie od
            nielubianej teściowej, żeby zrezygnowała z pracy jest...nie będę
            bluzgać.
            Kobietę w 7 miesiącu ciąży maksymalnie zestresowaną i znerwicowaną
            rozumiem jak najbardziej.
            Panu - kopa.
            Od pana - alimenty.
            Nagrania zachować.
            BTW wszystkie porady dla ofiar przemocy opierają m.in. na
            informowaniu otoczenia, że do przemocy dochodzi. Bdb, że Fena
            poinformowała rodzinę i nagrała bluzgi.
            Napiszę wprost: kobieta w ciąży ma prawo do spokoju a najbliższe
            otoczenie powinno się dostosować. Mąż zwłaszcza.
            • delecta Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 18.08.08, 22:27
              triss_merigold6 napisała:

              > Nie pomogą doktoraty kiedy człowiek chamowaty...
              Świetne, nia słyszałam tego...
              Zgadzam sie z każdym Twoim słowem. Zastanawia mnie poza tym brak
              feny na forum. Coś mi się zdaje, że mężuś ma w tym swój udział:(

          • morsz-czuk zott36 19.08.08, 08:58
            Zott36 zastanów się co piszesz,bo jakby mi teściowa powiedziała,że nie będzie
            zajmowała się naszym dzieckiem żeby mi to zrobić na złość,to też bym o niej
            mówił baba i tez bym takich teściów nie tolerował.Nie chce to niech nie
            pilnuje,ale co to za tekst:"Nie będę pilnowała dziecka,żeby Ci zrobić na
            złość".Ciekawe czy któraś z was kochałaby swoją teściową jakby usłyszała takie
            słowa.Kolejny raz zwracam uwagę,że niedokładnie czytacie teksty.Nie bronię
            faceta,bo może jest nerwowy,ale ma swoje racje,a z drugiej strony co to za
            żona,która nigdy nie ugotuje obiadu i nawet za sobą nie sprząta.Sam bym się
            wściekł.Jakbym przychodził z pracy i wszędzie bałagan.Oj,dziewczyny wasza
            solidarność jest chora:)
            • zott36 Re: Do Morsz-czuka 20.08.08, 09:41
              Zastanowilam sie co napisałam .
              I jeszcze raz napisze , ze ten facet nie ma szacunku do swojej
              tesciowej . Pokazał to w swoim poscie. Ewidetnie mowi, ze rodziców
              zony nie akceptuje. Tez bym takiego ziecia nie lubila.
              Dziewczyna pisze , ze rodziców przyjmuje na klatce schodowej -
              uważasz , ze to jest normalne???
              I jeszcze raz powtorze . Teściowa nie jest nianką !!! , Ona swoje
              dzieci juz odchowała . Ma swoje zycie, swoje przyjemnosci , swoje
              hooby , swoje problemy.
              Dzieci moj drogi powinni wychowywac rodzice a nie dziadkowie. I
              zapamietaj sobie to raz na zawsze.
              A jak Maz posprzata albo obiad ugotuje , mimo , ze zona w ciazy
              siedzi w domu , to rece mu odpadna?
              Malzenstwo , to zwiazek 2 ludzi . I czasy kiedy był Pan władca i
              słuzaca sie skonczyly .
              I jeszcze raz napisze , ze meza autorki watku , kopnełabym w....
              Jak to mowi moj tata , "pol swiatu tego kwiatu" .
              I ma racje.
              • morsz-czuk zott36 20.08.08, 10:26
                Nie bronię ani jej ani jego,ale skoro tak jak piszesz małżeństwo to związek
                dwóch ludzi i tutaj się z Tobą zgodzę.Facet napisał,że poprosił swoją
                teściową(nie narzucił jej tego)o opiekę nad dzieckiem,a ona mu odpowiedziała,że
                zrobi mu na złość i nie zajmie się dzieckiem.Dla mnie to jest chore jak można
                coś takiego powiedzieć.Komu zrobi na złość jemu czy swojej córce?To trzeba mieć
                tupet.Ciekawe jak jej córka się w tym momencie poczuła.Kolejna sprawa,po co
                teściowe się wtrącają w ich życie?Robi facet porządki i teściowa dzwoni ze
                spotkaniem,prosi o przełożenie,bo robi przemeblowanie,to teściowa ewidentnie
                robi na przekór. Pewnie jakby wiedział wcześniej,to by nie planował porządków,a
                z drugiej strony,czy facet zawsze musi chodzić ze swoją żoną na jakieś
                spotkania.Moja żona jak się chce spotkać ze swoimi rodzicami,to się spotyka i
                nie ciąga mnie ze sobą.Czasami wolę posiedzieć w domu i odpocząć niż biegać po
                znajomych i jest ok.Kwestia dogadania.Wracając do tematu,co teściową obchodzi,co
                sobie facet kupił i za ile?Kupił do za zarobione pieniądze i jakim prawem
                teściowa się wtrąca co ma kupować,a co nie.Dla mnie to jest chore.Nigdy w życiu
                nie słyszałem o takim wtrącaniu się teściowej.Moja teściowa tez czasami ma
                humory,ale nigdy się nie wtrącała do naszego,a tym bardziej nie mowiła co mamy
                robić czy co mamy kupić,jak mamy chodzić i jak mamy siedzieć.
                Jeśli chodzi o przyjmowanie na klatce schodowej,to tak nie wiemy do końca o co
                chodzi.Może po tych akcjach,teściowie zrozumieli coś i nie mają odwagi wejść do
                domu,bo nie sądzę,żeby ich nie wpuścił.
                Z tego co facet pisze,to kwestia obiadów i sprzątania nie pojawiła się w okresie
                ciąży tylko trwała od początku.Sorry,ale dla mnie to nie jest żona...Nie
                mówię,że kobieta ma tylko sprzątać i gotować,bo mają sobie pomagać,ale ja kocham
                moją żonę oczywiście nie tylko za to,że jest taka zaradna.Zawsze dba o ciepło w
                domu,o dzieci.Nigdy nie było tak,żeby dzieci nie miały obiadu czy nie były
                przygotowane do szkoły.Ja jej w tym pomagam,ale jednak to ona w tym jest
                lepsza.Zawsze dba o porządek.Czasami robimy sobie "dzień dziecka" i zjemy coś w
                mieście,ale to żona dba najlepiej o wszystko.
                Piszesz ostre słowa o facecie,ale uważam,że nie słusznie,bo facet ma dużo racji
                w tym co pisze.Nie jest idealny,ale czy ona jest?(może powinna pogadać z
                rodzicami żeby dali im trochę swobody w związku).Małżeństwo,to jedność,a nie
                oddzielność. Pozdrawiam.
                • zott36 Re:Morszczuk 20.08.08, 21:40
                  Ja nie wnikam az tak dogłębnie , co się u nich dzieje.
                  To co on napisał wcale nie musi byc prawda , i dokldnie to samo
                  tyczy sie Feny.
                  Ja tylko zwracam uwagę na to w jakim tonie napisał maz autorki tego
                  posta.
                  A jest to ton pogardliwy w stosnku do żony i teściowej.
                  Chociażby siwadczą o tym słowa >„Mam doktorat, 2 kierunki studiów i
                  swój honor – nie zamierzam utyrzymywac kontaktu z jej rodzicami”
                  >„Baba ma świadczenie emerytalne, mieszka w tej samej
                  miejscowości, ale ma temat daleko gdzieś.”
                  To są wypowiedzi tego Pana.
                  Przepraszam Ciebie bardzo , ale gdyby mój mąż w ten sposób pisał o
                  moich rodzicach /mamie to by przestał być moim mężem.
                  Rodziców ma się jednych i należy ich szanować . W końcu to oni nas
                  spłodzili , wychowali , i obdarzali miłością.
                  Mężów można mieć na pęczki.
                  Maz ewidentnie nie ma do jej rodziców szacunku , czyli również do
                  niej .
                  I nie można tego tłumaczyć , bałaganem w domu, brakiem obiadu .
                  Czy Fena tego typu słowa kierowała do rodziców meza ?
                  Poza tym gdzie są rodzice tego Pana , może jego mamusia ruszy swój
                  Tylek i zajmie się jego dzieckiem.? O swoich rodzicach jakoś nic nie
                  wspomina.
                  Współczuje tej dziewczynie. Znajdź Ty sobie kobitko normalnego
                  faceta , który będzie Ciebie o raz rodziców szanował . To , ze
                  jesteś z nim w ciąży o niczym nie przesądza. Tym bardziej , ze masz
                  się gdzie podziać. I pamiętaj pieniądze to nie wszystko , szkoły
                  również o niczym nie świadczą czego Pan maz dał przykład.
                  Pozdrawiam
                  • morsz-czuk zott36 21.08.08, 13:36
                    Jesteś bardzo agresywna w swoich wypowiedziach.Tak jak wcześniej pisałem nie
                    potrafisz się ustosunkować do tego co napisałem,ani do tego co napisał ten
                    facet.Masz dzieci?Jeśli tak,to powinnaś umieć obiektywnie oceniać sytuację gdy
                    sie o coś kłócą.W tym wątku akurat sobie nie radzisz.Uparłaś się jednego i przy
                    tym stoisz.Faceta gnoisz jak się da.Jestem bardzo ciekawy jak Ty byś się
                    zachowała gdybyś to Ty poprosiła swoją teściową czy mogłaby się zająć twoim
                    dzieckiem,bo chcesz wrócić do pracy po macierzyńskim,a ona by Ci powiedziała,że
                    nie zajmie się,bo chce Ci zrobić za złość.Pewnie zaprosiłabyś na drugi dzień
                    teściową na obiad po takim tekście :-)Poza tym jakby Ci się wtrącała co masz
                    kupić i co robić,to też byś to zmilczała.Kolejna sprawa jestem bardzo
                    ciekawy,czy Twój maż były zadowolony z Ciebie jakbyś cały dzień siedział w
                    domu(pomijając ciążę),czy nawet jak wróciłabyś z pracy i miałabyś gdzieś
                    gotowanie obiadu dla dzieci i sprzątanie.Pewnie by Ci jeszcze herbatkę przyniósł
                    do łóżka ;)Kolejna sprawa piszesz,że facet się wychwala,że ma studia i doktorat
                    i dobrze niech się chwali,bo dlaczego nie?Nie każdy może skończyć studia,a tym
                    bardziej być doktorem.Nie wspomnę tego,że to właśnie tego faceta żona wychwalała
                    się i poniżała męża wątku,że to ona ma mieszkanie,że to jest jej mieszkanie,a on
                    mieszkał w akademiku?tz.,że co?Ja tez miałem mieszkanie przed ślubem,ale nigdy
                    mi nie przyszło na myśl,żeby powiedzieć mojej żonie,że to jest moje
                    mieszkanie,bo miałem je przed ślubem,a ona mieszkała z rodzicami.Wiem jedno
                    facet wydaje się spoko,a że sobie krzyknie,to się nie dziwię.Każdemu puszczają
                    nerwy,tym bardziej,że jego żona to chyba jest "księżniczką" skoro ma gdzieś
                    jakieś obowiązki domowe.Dałem ten wątek przeczytać mojej żonie i tak samo
                    stwierdziła,że wina jest po obu stronach.Stwierdziła,że to jest chore,że
                    dziewczyna nagrywa kłótnie małżeńską i zanosi mamusi.Jak stwierdziła moja
                    żona-dziewczyna ma problemy z sobą i powinna jeszcze parę lat poczekać na bycie
                    żoną i matką,bo bycie żoną i matką,to pewne obowiązki,a nie
                    leżenie"bykiem".Zgadzam się w 100% ;)Skończyłem z Tobą wątek rozmowy,bo nie
                    widzę sensu tego ciągnąć skoro masz jeden punkt widzenia.Pozdrawiam i życzę dużo
                    miłości w małżeństwie,a mniej złośliwości ;)
                    • zott36 Re: zott36 21.08.08, 23:17
                      Ja rowniez nie mam zamiaru wiecej z Toba dysutować.
                      Myślisz stereotypowo i masz przed oczami jeden model rodziny.
                      Zona musi zajmować sie domem , dziadki bawic wnuki, studiami należy
                      sie chwalic przed znajomymi/rodziną. Należy miec wspolne mieszkanie,
                      oraz wspolne konto/portfel.
                      Nie jesteś wstanie zrozumiec , ze sa zwiazki/małzenstwa opierające
                      się na zupełnie innych zasadach niż Twoje małżenstwo.

                      Wyobraź sobie , że sa rodziny , gdzie żona nie sprzata, nie gotuje ,
                      nie prasuje( korzysta z pomocy domowej lub meza) , ma własne
                      mieszkanie ( intercyza cos Ci mowi?) , dzieci wychowuje tylko
                      wspolnie z mezem ewentualnie oddaje do zlobka, przedszola , lub
                      przychodzi pani opiekunka, ma własną firme, wlasne konto(czytaj.
                      pieniadze) , a studia robi dla wlasnego dobra. Sa rowniez meżowie ,
                      ktorzy się nie awanturuja i nie przeklinaja ( kwestia wychowania i
                      tego co sie z domu wyniosło).

                      P.S Nie wiem tylko czy Twoja głowa jest wstanie to pojąc , czego Ci
                      zyczę z całego serca.
                      • zott36 Re: Do Morszczuka 21.08.08, 23:17
                        Ja rowniez nie mam zamiaru wiecej z Toba dysutować.
                        Myślisz stereotypowo i masz przed oczami jeden model rodziny.
                        Zona musi zajmować sie domem , dziadki bawic wnuki, studiami należy
                        sie chwalic przed znajomymi/rodziną. Należy miec wspolne mieszkanie,
                        oraz wspolne konto/portfel.
                        Nie jesteś wstanie zrozumiec , ze sa zwiazki/małzenstwa opierające
                        się na zupełnie innych zasadach niż Twoje małżenstwo.

                        Wyobraź sobie , że sa rodziny , gdzie żona nie sprzata, nie gotuje ,
                        nie prasuje( korzysta z pomocy domowej lub meza) , ma własne
                        mieszkanie ( intercyza cos Ci mowi?) , dzieci wychowuje tylko
                        wspolnie z mezem ewentualnie oddaje do zlobka, przedszola , lub
                        przychodzi pani opiekunka, ma własną firme, wlasne konto(czytaj.
                        pieniadze) , a studia robi dla wlasnego dobra. Sa rowniez meżowie ,
                        ktorzy się nie awanturuja i nie przeklinaja ( kwestia wychowania i
                        tego co sie z domu wyniosło).

                        P.S Nie wiem tylko czy Twoja głowa jest wstanie to pojąc , czego Ci
                        zyczę z całego serca.
                    • purpurowa_komnata Re: zott36 22.08.08, 00:01
                      Ja bym nie prosiła teściowej tylko zatrudniłabym niańkę. 2 kierunki
                      studiów i doktorat- to nie jest wcale takie trudne.(Żeby nie było,że
                      zazdroszczę-wiem o czym piszę i tyle).
                      Jest cała masa mężczyzn, którzy niby poszukują pracy a zalegają
                      przed telewizorkiem z piwem- a o zrobieniu prania czy obiadu nawet
                      nie pomyślą-to nie jest istotne,ze żona z pracy wróciła-jest zmęczona
                      (aby ukrócić złośliwości to przykład z mojego dość bliskiego
                      otoczenia).
                      Krzyknąć to sobie może na samego siebie a nie wyżywać się na żonie w
                      dodatku ciężarnej.
                      A dziewczyna ratuje się jak może-nie dziwię się jej, choć jak zwykle
                      w małżeństwie prawda leży często po środku.
                      • purpurowa_komnata Re: zott36 22.08.08, 00:02
                        To było w odpowiedzi na światłe wywody Morszczuka.
    • kati1973 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 22.08.08, 09:36
      Najpierw terapia, potem powrót
      Nigdy odwrotnie
      Szanse są, tylko musi sobie zdawac sprawe z problemu i chciec sie
      poddac terapii
      Jesli zalezy, zrobi to najpierw zebys wrocila
      Ale nie zgadzaj sie na powrot dopoki nie bedzie zakonczona terapia
      Ty rowniez sie jej poddaj
      • aniucha333 Re: Stres w ciązy, problemy z mężem, POMOCY!!! 02.09.08, 23:44
        Ja nie moge wierzyc ze ludzie tutaj na tym forum bronia faceta ktory
        poniza swoja ciezarna zone!!! I wy jej wciskacie syndrom ofiary???
        Albo zalecacie terapie malzenska???

        Ona musi zwiewac od tego psychopaty jak najdalej dla dobra swego
        dziecka i samej siebie.

        Co to za komplentne zero poniza kobiete w ciazy??? Kontroluje je
        emaile, czyta jej posty, kontroluje jej rozmowy tel.??? Mezu Feny -
        ona ma do tego prawo!!!

        Zenujace jest to ze ktos chwali sie swoim wyzszym wyksztalceniem i
        habilitacja i tak traktuje swoja zone!!! Ja tez mam 2 fakultety i co
        z tego??? Zwalnia mnie to z szacunku do ludzi???

        Mezu Feny - zapamietaj sobie jedna rzecz - nic nigdy w naturze nie
        ginie - to zlo i pieklo ktore zgotowales swojej ciezarnej zonie
        wroci do ciebie i ze zdwojona sila. Zycze ci tego z calego serca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka