jezykozwierz
19.08.08, 11:09
Witam! Jakiś czas temu w wątku "ja i on" pisałam tak oswoim
problemie:
"Jesteśmy małżeństwem od 4 lat, znamy się - 9. Ja mam 27, mąż 28
lat. Nie mamy dzieci. Od początku naszej znajomości bardzo się
pokochaliśmy, a nie było łatwo. Nasze rodziny nie były zachwycone,
zwłaszcza jego. Ja z miasta, on ze wsi. Miał na siebie przepisane
gospodarstwo. Ja nigdy nie chciałam mieszkać na wsi, ale tak bardzo
go kochałam. On się bronił przed tą miłością. Odchodził, starał się
zniechęcić, ale ja walczyłam jak lwica. Wiedziałam że miłośc
wszystko zwycięży. On postawił sprawę jasno - możemy być razem tylko
jeśli zdecyduję się po ślubie wprowadzić do niego i jego rodziców.
Zrezygnowałam z dotychczasowych planów i postanowiłam że tak zrobię.
Nie było mi łatwo - zmiana środowiska, trudne warunki bytowe w tym
gospodarstwie (np. z toaletą). Ale byłam dzielna. Aż pewnego dnia
zaczęły się pretensje jego rodziców. Musiałam się wyprowadzić, on -
zastanawiał się 2 miesiące czy wyprowadzi się ze mną czy zastaje z
rodzicami. Wybrał mnie, ale od tego czasu już nic nie jest tak jak
było. Ciągle mamy pretensje do siebie, ja nie mogę mu wybaczyć, że
nie potrafi być stanowczy w stosunku do rodziców. Mogą mi lub jemu
nawtykać a on nie stanie po naszej stronie. Nie mam już sił, nie
potrafię walczyć za nas dwoje... Co robić?"
Po wielu przemyśleniach i Waszych radach zostałam. Dużo
rozmawialiśmy i postanowiłam dać nam jeszcze szansę. Wszystko jakoś
powolutku się układa, oboje bardzo się staramy, czasem wychodzi a
czasem nie. Ale tu pojawił się inny problem. To że moi teściowie
mnie nie akceptują dało się odczuć na samym początku małżeństwa ale
nie wiedziałam o co im chodzi. Niedawno dowiedziałam się kilku
interesujących faktów. Np., że oni (znaczy teściowie) na naszym
ślubie opowiadali jak to próbowali swojemu synowi wybić mnie z
głowy. Potem dowiedziałam się że uważają mnie za lenia (bo studia to
nic nie są warte), że mało zarabiam, że napewno jestem bezpłodna bo
jescze nie mamy dzieci, że buntuję mojego męża itp. Ponieważ tego od
nich nie słyszałam - tylko raz wspomnieli o tym, że robić mi się nie
chce (i że mało zarabiam ale to było już później po studiach)nie
wiedziałam czy to może być prawda. Rozmawiałam z mężem, on
potwierdził że to mogło mieć miejsce. Jak ja powinnam się teraz
zachować? Mam spotkać się z nimi i udawać że nic się nie stało?