19.09.08, 11:08

Historia w skrócie wygląda tak: mąż przez wiele lat pił, bił mnie i
terroryzował. W jesieni zeszłego roku nawiązałam romans z kolegą z pracy. Nic
nie znaczący. W styczniu mąż poszedł na leczenie. Po trzech miesiącach wrócił
a ja rozstałam się z facetem, bo myślałam, że nasze małżeństwo ma przyszłość.
wyglądało, że tak. Przez 2 miesiące byliśmy szczęśliwi, potem mąż znalazł w
moim telefonie dwa towarzyskie smsy od byłego. Rozpętało się piekło. Jeszcze
próbowałam mu wytłumaczyć, że to przeszłość... Potem on znalazł sobie kogoś,
pomimo to ciągle próbowałam. Wszystko skończyło się w zeszły weekend. Kłótnia,
znowu bicie, obwinianie mnie o wszystko. Spakował się. Nie mogę się z tym
pogodzić.
Obserwuj wątek
    • asiaiwona_1 Re: rozwód? 19.09.08, 11:18
      A nie lepiej było najperw odejść od męża a potem nawiązać romans?
      Oczywiście bicia nic nie usprawiedliwia, ale obecna sytuacja to chyba
      też po części twoja wina...
      • ladaco2 Re: rozwód? 19.09.08, 11:23
        Nie potrafiłam się wtedy z tego wyplątać tak jak nie potrafię teraz. Czułam się
        jak zaszczute zwierzę w pułapce bez wyjścia a człowiek, z którym się związałam
        dał mi iluzję bezpieczeństwa i wsparcia. Nie twierdzę, że jestem czysta jak łza.
        Może właśnie dlatego jest mi tak źle. Nade wszystko chciałabym, żeby się to
        jeszcze ułożyło.
        • annb Re: rozwód? 19.09.08, 11:27
          ulozylo sie
          aha
          czyli ile jeszcze ma ci wtluc abys zrozumiala ze z tym panem
          przyszlosci nie ma?
          • ladaco2 Re: rozwód? 19.09.08, 11:30
            No właśnie...Też sobie zadaję to pytanie... Z drugiej strony powód był zawsze
            ten sam - podejrzenia o zdradę i alkohol. Alkoholu już nie ma a jeżeli uwierzy,
            że nie ma też zdrady, to może?...
            • mamapodziomka Re: rozwód? 19.09.08, 11:37
              to znajdzie sobie inny powod.
              Bedzie cie podejrzewal o knowania z ufoludkami z Marsa. Albo o to, ze zjadlkas
              jego ulubiony jogurt z lodowki.

              • ladaco2 Re: rozwód? 19.09.08, 11:40
                Ja nie wiem, a może nie? Czy wyszukuję sobie powody żeby z nim zostać? Czemu nie
                potrafię się od niego uwolnić? żal mi tych dwunastu lat, wielkiej miłości,
                naszych planów, naszej córeczki, wstyd mi przed rodziną. Co mam robić?
              • asiaiwona_1 Re: rozwód? 19.09.08, 12:23
                wstyd to powinno być jemu, że cię uderzył, tobie, że zdradziłaś. Nie
                widzę wstydu w tym, że odchodzisz bo pobił, raczej odwaga i podjęcie
                "męskiej" decyzji. A jak następnym razem uderzy dziecko?
                • ladaco2 Re: rozwód? 19.09.08, 12:58
                  I wstyd mi, choć z drugiej strony wiem, że gdyby było normalnie w naszym
                  małżeńtwie, tj, bez alkoholu i strachu nigdy bym tego nie zrobiła. Więc jak
                  wiele w tym mojej winy? To jak wypominanie osaczonemu lisowi, że nie mogąc uciec
                  rzuca się na szczekające psy. Dziecka nie uderzy, przez tyle lat nie uderzył to
                  i teraz tego na pewno nie zrobi.
                  • anika305 Re: rozwód? 19.09.08, 13:21
                    W związku podstawą jest szacunek (zarówno dla Ciebie jak i partnera)i zaufanie.
                    U Was nie ma ani tego ani tego. Przeszłości się nie cofnie- jeśli chodzi o
                    zdradę a jak widać on bić tez nie przestanie bo zawsze będzie powód. Czego Ty
                    właściwie oczekujesz? Cudu?
                    Niech on układa sobie życie z obecną panną a Ty poszukaj mężczyzny, który będzie
                    Cie szanował. Żadna kobieta nie może dawać sobą poniewierać.To obniża poczucie
                    własnej wartości i siłą rzeczy powoduje, że nie będziesz szczęśliwa.Powodzenia.
                  • annb Re: rozwód? 19.09.08, 13:23
                    skoru szukasz w tym swojej winy to znaczy ze choroba uderzyla i w
                    ciebie
                    raz raz na terapie dla wspoluzaleznionych i moze jest jeszcze dla
                    ciebie jakis ratunek
                    oby
                    dziecka nie uderzy
                    ta
                    jaaaasne
                    nie wiesz ze w zyciu pewna jest tylko smierc?
                    a to co do niej to tylko przypuszczenia?
    • triss_merigold6 Re: rozwód? 19.09.08, 13:56
      Masz 6 żyć jak w grze komputerowej czy jedno? Jeśli jedno to panu
      mężu pozew rozwodowy i koniec.
      Fakt, trudno sie pogodzić z tym, że się spaprało 20 lat życia.
      • ladaco2 Re: rozwód? 21.09.08, 10:24
        Jestescie okrutne. Nie znajdzie się nikt, kto by tak jak ja wierzył w to, że to
        co się działo przed jego leczeniem, było wynikiem choroby a to co się dzieje
        teraz to jej konsekwencje i echa, które z czasem ścichną? Nikt, kto by potrafił
        tak jak ja uwierzyć w dwie połówki i w to, że jesteśmy po prostu dla siebie
        przeznaczeni i wszystko będzie kiedyś dobrze?
        • chalsia Re: rozwód? 21.09.08, 11:00
          ladaco2 napisała:

          > Jestescie okrutne. Nie znajdzie się nikt, kto by tak jak ja
          wierzył w to, że to
          > co się działo przed jego leczeniem, było wynikiem choroby a to co
          się dzieje
          > teraz to jej konsekwencje i echa, które z czasem ścichną? Nikt,
          kto by potrafił
          > tak jak ja uwierzyć w dwie połówki i w to, że jesteśmy po prostu
          dla siebie
          > przeznaczeni i wszystko będzie kiedyś dobrze?

          nadzieja zawsze umiera ostatnia.
          A tak w ogóle - jesteś współuzalezniona po 20 latach bycia z
          alkoholikiem, więc przede wszystkim powinnaś zacząć uczestniczyć w
          zajęciach dla żon alkoholików.
        • triss_merigold6 Re: rozwód? 21.09.08, 11:10
          Oczywiście, że nie wierzę. Alkoholizm powoduje zmiany w osobowości
          człowieka, dopiero lata terapii i lata bycia trzeźwym alkoholikiem
          powodują poprawę. Po 20 latach chlania pan ma zmiany w mózgu
          konkretne i raczej już fajny nie będzie.
          Idź na terapię dla współuzależnionych.
          • verdana Re: rozwód? 21.09.08, 11:26
            Nie mowiąc już o tym, ze nie nalezy oczekiwać, żeby facet , który
            jest mężem bez slowa przeszedł do porzadku nad faktem zdrady, kiedy
            on wlasnie był na terapii.
        • anika305 Re: rozwód? 21.09.08, 19:47
          nie okrutne a obiektywne...
        • joszka30 Re: rozwód? 21.09.08, 22:32
          Jak nadal chcesz tkwic w iluzji, to proszę bardzo..
          Wspomnę tylko, że Twoj mąz jest juz po leczeniu odwykowym, a nadal
          Cię bije. Teraz na alkohol juz tego nie zganisz..Poza tym udawadnia
          sie winę a nie niewinnośc. jak masz zamiar przekonac go ze romans
          się nie powtórzy? Sama zuwazyłaś, ze ten związek to był skutek
          picia/bicia męża.. A on teraz odwraca kota ogonem?...
          I kiedy będzie dobrze??????????
          Ile lat jesteś mężatką? Od kiedy jest niedobrze? Nie zauwazyłaś się
          sytuacja sie pogarsza? Mąz jest taki sam jak po slubie? Czy moze
          bardziej porywczy, brutalniejszy etc..
          I na czym opierasz wiarę, ze kiedys będzie wszytsko dobrze? Dowody?
          Jak to w przemocy, klasycznie bierzesz na siebie odpowiedzialność za
          przemoc, sytuację. Przypomnę ze to przestepstwo. jak widać marne to
          efekty terapii męża. nadal nie widzi i nie bierze ŻADNEJ
          odpowiedzialności za swoje postępowanie... Ale, jak chcesz tkwić w
          iluzji,że będzie dobrze.... Każdy ma prawo zmarnowac swoje zycie.
          • ladaco2 Re: rozwód? 27.11.08, 08:25
            Pani Agnieszko, Pani mi nic nie podpowie? Wróciłam na forum po pewnym czasie,
            żeby napisać, że ciągle jesteśmy razem i mam nadzieję, że jest coraz lepiej. Nie
            twierdzę, że idealnie ale obydwoje staramy się pracować. Od tamtego czasu mężowi
            udaje się panować nad agresją, chociaż były sytuacje na granicy jego
            wytrzymałości. Podczas leczenia mówiono nam, że wyjście ze skutków alkoholizmu
            to miesiące a niekiedy lata. Oczekuję, że po około roku mogłoby się nam to
            wszystko unormować a do tego czasu - raz pod górkę a raz z górki. Chyba
            najważniejsze, że obydwoje jesteśmy święcie przekonani, że nie ma niczego
            ważniejszego niż my i nasza rodzina.
    • monika_f_s Re: rozwód? 23.12.16, 16:34
      Na twoim miejscu poszłabym do tej kancelarii i zaczęła się przygotowywać do rozwodu. Czy łączą was dzieci że dalej chcesz być z osobą która miała taki stosunek do Ciebie?
      • verdana Re: rozwód? 23.12.16, 17:18
        Myślę, że osiem lat refleksji przed pójściem do kancelarii to jest absolutne minimum:)
        • monika_f_s Re: rozwód? 23.12.16, 17:38
          Przepraszam, szukałam tematów o rozwodach :) Mam nadzieję że autorce wątku wszystko się ułożyło.
          • alpepe Re: rozwód? 24.12.16, 10:57
            Współczuję, taka marna robota, ile ci płacą za wpis reklamowy?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka