Dodaj do ulubionych

Strach przed utratą

08.06.09, 13:35
Mam jednego syna, miałam bardzo ciężkie początki-operacja małego,
nietolerancje,poszerzenia,choroby. Nigdy nie planowałam więcej
dzieci gdyż mam taki wewnętrzny lęk poza tym on jest moim całym
światem, na nim skupiam moją uwagę, jemu ofiarowuję całą miłość i
niewyobrażam sobie abym mogła ją jakoś podzielić. Natomiast wszyscy
z mego otoczenia wysuwają artyrelię: musisz mieć drugie dziecko bo
jeśli jemu się coś stanie to będziesz mieć jeszcze jedno i tu
wchodzą w grą opowiesci bo syn/córka jedynacy tego i tamtego zginęli
tak i tak... Te teksty od wszystkich
(rodziców,teściów,znajomych,przyjaciół,ciotek...) wprowadzają mnie w
głęboki stan lęku o moje dziecko i myśli wbrew mnie o posiadaniu
następnego potomka. Czasem nie mogę o niczym myśleć tylko o tej
sprawie i wpadam w depresje. Pomóżcie jakimiś radami.
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: Strach przed utratą 08.06.09, 13:46
      Jako jedynaczka moge ci powiedziec, ze ciezko jest byc jedynakiem.
      mam te swiadomosc, ze gdy moi rodzice i ciotka odejda, zostane
      sama, bez rodziny - nie licze specjalnie na dzieci, ktore przeciez
      beda mialy swoje zycia.

      Bardzo zaluje ze nie mam rodzenstwa.

      Co nie znaczy, ze masz sie zmuszac wbrew swoim naturalnym potrzebom -
      ale pomysl i o tym aspekcie sprawy.
    • kania_kania Re: Strach przed utratą 08.06.09, 13:55
      Decyzja o kolejnym dziecku to decyzja Twoja i Twojego meza/partnera. Nikt poza
      Wami tej decyzji nie ma prawa podejmowac. Wszystkie rozmowy na ten temat ucinaj
      mowiac, ze to nie ich sprawa.

      porozmawiaj szczerze ze swoim mezczyzna, dowiedz sie co on sadzi na ten temat.
      Opowiedz mu o swoich lekach. Od tego macie siebie na wzajem. A pociatki i krewni
      i znajomi krolika moga decydowac o swoich dzieciach a nie o Twoich.

      Po takich przejsciach masz prawo miec takie a nie inne podejscie. Masz prawo
      chciec oddac Synkowi cala swoja milosc i czas. A im nic do tego.

      A ja jestem jedynaczka i calkiem to sobie chwale.

      Kania
    • rumpa Re: Strach przed utratą 08.06.09, 14:51

      dzieci masz tyle ile chcesz, mnie nic do tego i tym znajomym i
      rodzinie też. Dlaczego nie zamkniesz im buzi jakims ostrym tekstem?
      Ciagle nie rozumiem jak można się komus wp..przać w tak intymne
      sprawy i jeszcze w taki sposób.

      ALE
      pomijajac ich wścibstwo i absolutnie nie dołączjac do chóru
      wielbicieli rodzin wielodzietnych
      akurat twoja motywacja jak dla mnie deczko niezdrowa jest. To już
      wolę - więcej dzieci nie chcę, bo mnie to nudzi albo nie mam kasy
      albo chce robić karierę
      ale jak słyszę o jedynej miłości, cąłym świecie itd to mam dreszcze
      i ogarnia mnie współczucie dla dziecka.

      a co z ojcem dziecka?
      bo jak dla mnie jakby go nie było...
      to z kim masz se to drugie dziecko zrobić?
    • marzeka1 Re: Strach przed utratą 08.06.09, 15:03
      Wiesz, normalna matka kocha swoje dziecko, chce dla niego jak najlepiej, ale gdy
      czytam:
      "poza tym on jest moim całym
      światem, na nim skupiam moją uwagę, jemu ofiarowuję całą miłość i
      niewyobrażam sobie abym mogła ją jakoś podzielić. "- aż mam dreszcze, serio,
      współczuję temu dziecku. Tak zaborcza miłość matki jest z reguły męcząca i
      tłamsząca dla dziecka.
      Uderzyło mnie jedno- ani słowa o mężu, a to on jest twoim parterem, z nim
      budujesz związek, dziecko masz tylko jakiś czas, a potem ono odchodzi.
      • betticzka Re: Strach przed utratą 08.06.09, 15:09
        Myślę,że ty również kochałabyś do bólu, do zwariowania,do zatracenia
        swoje dziecko przypominając sobie moment gdy wieziesz je do szpitala
        po miesiącu bycia na świecie w stanie agonalnym i słyszysz od
        lekarzy,że to była kwestia może paru godzin aby go nie było...
        • marzeka1 Re: Strach przed utratą 08.06.09, 15:24
          Mam 2 dzieci, też jedno z nich było kiedyś w stanie krytycznym ale kochając je,
          wiem, że one są ze mną na jakiś czas. Kocham je, ale nie są dla mnie CAŁYM
          światem,bo to z mężem przede wszystkim tworzę związek, dzieci są -powiem
          górnolotnie- owocem miłości i tylko na jakiś czas. Nie znasz historii o tak
          zakochanym w dzieciach matkach, że nie pozwalają im się usamodzielnić,
          szantażują emocjonalnie (bo mamusia WSZYSTKO dla ciebie poświęciła), nienawidzą
          parterów/partnerek dziecka???? Na forach pełno jest takich historii, dlatego nie
          jest mądrą miłością miłość do bólu i zwariowania, warto to sobie uświadomić,
          dziecko trzeba kochać MĄDRZE.
        • rumpa Re: Strach przed utratą 08.06.09, 15:27
          moje dziecko też miało umrzeć albo byc rosliną przez resztę życia.
          Nie mniej nie mam takich odczuć.

          Moja szwagierka straciła troje dzieci, o mało nie straciła czwartego -
          bardzo się pilnuje żeby nie wpaść w taki kocioł uczuć - mówi o tym
          otwarcie - wiesz dlaczego? - bo nie chce dziecku zrobić krzywdy.

          • pucka1234 Re: Strach przed utratą 08.06.09, 15:46
            porąbane odpowiedzi ja nie mogę betticzka, kolezanki umieją kochac
            mądrze, dokonywać racjonalnych wyborów, kierować się rozumem nie
            sercem, aaa jeszcze o partnera dbać i podobne blabla

            doskonale cię rozumiem mimo ze nie byłam w sytuacji podobnej do
            twojej
            ale jedną ciąże straciłam
            i to co się działo wtedy w mojej głowie tez pamiętam
            i choroby dzieci też przeżyłam i to co wtedy się ze mną działo tez
            pamiętam
            i uwazam że masz prawo tak czuc i myslec

            ja rowniez decyzje o kolejnym dziecku podejmowalam samodzielnie w
            mojej glowie i sercu a dopiero potem wlaczalam w to męża - w tym
            sensie że ja jako ta która ma to dziecko nosic w sobie, przeżyć ew
            kolejne poronienie i skrobankę, przeżyć wymioty nudnosci zaparcia
            rozschodzącą się bliznę po cesarce, zagrożenie zdrowia i życia
            własne i/lub dziecka - czułam się uprawniona do zającia stanowiska
            jako pierwsza.


            nie rozumiem tych którzy tego nie rozumieją
            • marzeka1 Re: Strach przed utratą 08.06.09, 15:56
              " porąbane odpowiedzi ja nie mogę betticzka, kolezanki umieją kochac
              mądrze, dokonywać racjonalnych wyborów, kierować się rozumem nie
              sercem, aaa jeszcze o partnera dbać i podobne blabla "-
              - nie, no oczywiście, bo baby to tylko emocje wybebeszone i wszystko podlane
              musi być sosem histerii, do tego krzyki, rwanie włosów z głowy. Bo baba w życiu
              rozumem się nie posłuży, po co, skoro rządzą nią hormony- tak lepiej?

              Zrozum, ona MA PRAWO do takich emocji,ale emocje nie powinny rządzić jej życiem,
              jeśli chce dobrze i mądrze wychować dziecko. Bliska utrata dziecka wywołuje lęk,
              panikę i niefajna huśtawkę uczuć, ważne, by wiedzieć, że to emocje- a one
              przejdą.Jej dziecko żyje, przeżyło, rozwija się . Nie chce,nie musi mieć więcej
              dzieci, ale niedobra jest motywacja, którą tu prezentuje, bo na dłuższą metę nie
              jest dobra dla dziecka.
            • rumpa Re: Strach przed utratą 08.06.09, 15:59
              Ty po prostu nic nie rozumiesz
              Nikt tu nie pisze że ma mieć kolejne dziecko
              Nikt nie pisze, że nie ma prawa czuć się tak jak się czuje, po tym
              co przeszła
              Tylko co , rozkaładamy rączki i nóżki, ja się tak czuję i już ,a w
              nosie mam jakie to przyniesie efekty? rozwali małżeństwo,
              zmaltretuje dzieciaka?
              tak , tu piszą również kobiety, które potrafią wziąć emocje za
              twarz, kiedy jest to konieczne - dla dobra ich dzieci, małżenstwa i
              ich samych. Potrafią nabrać dystansu a nie nakręcać się w
              nieskończoność. Nie zawsze same - ja korzystałam z pomocy
              psychoterapeuty, bo inaczej bym sobie nie poradziła i wylądowała
              prawdopodobnie w taki samym stanie jak autorka wątku.

              • betticzka Re: Strach przed utratą 08.06.09, 20:32
                Dziwny zbieg okoliczności z naszymi dziećmi tak ciężko chorymi, dziwnie również,
                że to wyszło dopiero po mojej odpowiedzi hmmm i to dwie dziewczyny pod rząd hmm.
                Nie uważam,że robię mojemu dziecku krzywdy... mało tego doszłam do wniosku, że
                nie tylko jest moim światem a nawet wszechświatem. Mój post był o moim dziecku
                bo generalnie chodziło w nim o dzieci i moje odczucia, nie zakładałam postu o
                moim mężu i naszych odczuciach :-).
                • marzeka1 Re: Strach przed utratą 08.06.09, 21:08
                  Betticzko, jeśli wszystko jest OK, to jest OK i nie ma sprawy. Dziecko może być
                  i dla ciebie całą galaktyką, jeśli tylko z tego powodu będziecie ty i dziecko
                  szczęśliwi.
                  "i to dwie dziewczyny pod rząd hmm"- na serio uważasz, że inne nie mają
                  doświadczeń z chorymi dziećmi?
                  Życzę spokoju i pozdrawiam.
                • rumpa Re: Strach przed utratą 08.06.09, 21:36
                  Po prostu jesteś znacznie mniej niezwykła niż sobie wyobrażasz.
                  podobnie jak twoje przeżycia...ciężkie ale w żaden sposób nie
                  unikalne.
                  A że nie uważasz że robisz swemu dziecku krzywdę, cóż, to specyfika
                  takich problemów. Może zresztą nie robisz - przy takim nastawieniu
                  byłabyś chlubnym wyjatkiem. Ale jakoś wątpię...
                  Jesli jednak dwie obce kobiety piszą ci prawie to samo w ciagu paru
                  minut, to może zamiast podejrzewać spisek, zastanów się czy nie mają
                  racji.
                  Acha, moja koleżanka przyszła kiedys do mnie bluzgając jak mogła
                  jakaś baba jej powiedzieć że przegrzewa dziecko - co za chamstwo i w
                  ogóle...przecież ona jest matką i jej dziecko jest dla niej całym
                  światem i ona wie lepiej. No cóż , zawsze jak zostawiała swojego
                  syna u mnie , zaczynałam od rozebrania biedaka. Był mokry od potu.
                  niby takie oczywiste a ona tego nie widziała. I ciągle się dziwiła
                  że choruje...
                  A co do twoich odczuć - jak dla mnie i nie tylko - bardzo
                  niepokojące.
                  I wybacz, moje odczucia sa takie, że jak spotykam panią - moje
                  dziecko mój świat - to mi się włącza dzwonek alarmowy. Może nie
                  lubię egzaltacji i takiego przejęcia własną głębią i niezwykłością,
                  że osoba aż nie zauważa, że nic w niej nie ma wyjatkowego.

                  • pucka1234 Re: Strach przed utratą 09.06.09, 08:30
                    wg mnie autorka wątku założyła wątek w chwili gdy było jej naprawdę
                    źle, gdy czuła się przytłoczona presją otoczenia a sama - osłabiona
                    przeżyciami - coraz bardziej stłamszona tym co mówią inni, dobita
                    tym że w głebi serca czuje inaczej - postanowiła się wypisać. a to
                    już woda na młyn wszystkich super matek=żon=kochanek które mają
                    super opanowane=ułożone życie, i teraz sprowadzą autorkę wątku do
                    parteru także nie pozostanie jej nic jak się powiesić,. Mam dwójkę
                    dzieci pierwsza ciąża super, druga makabra, chciałam mieć trójkę ale
                    wspomnienie drugiej ciąży, pobytów w szpitalu z małym, widok cięzko
                    chorych dzieci leżących miesiącami bez specjalnych szans na normalne
                    życie tak mocno utkwił we mnie że nie jestem w stanie zdecydować się
                    na trzecią ciąże. Czy jestem z tego powodu osobą godną potępienia?
                    KAŻDY ma prawo kierować się emocjami, ja również kocham moje dzieci
                    ponad wszystko są dla mnie najważniejsze, każdą chorobę czy anomalię
                    przeżywam okropnie ale nie uważam abym maltretowała psychicznie moje
                    dzieci, nie uwieszam się im na szyi nie izoluje od świata itp. to co
                    kotłuje mi się pod czaszką to jedno, to co wychodzi na zewnątrz to
                    drugie. autorka wątku powiedziała szczerze co jej siedzi w środku, i
                    gratuluje, nie każdego stać na szczerość, to co ja miałam jej do
                    przekazania to to, aby SAMA podejmowała w tak kluczowych sprawach
                    decyzję, bo sama psychicznie i fizycznie musi tego chcieć, potem
                    dopiero zadowalamy męża i świat dookoła moje Panie. To dla mnie
                    zdrowy egoizm i taki popieram. Co nie znaczy że mąż dla mnie to
                    dawca plemnika, to osoba współdecydująca, ale - w takich kwestaich -
                    jego zdanie to zdanie numer dwa.
                    • rumpa Re: Strach przed utratą 09.06.09, 10:02
                      nie mam super opanowanego życia, niestety, tylko moje problemy są
                      akurat w innych rejonach.
                      Nikt nie uważa że z racji posiadania jakiejś ilości dzieci ktoś jest
                      osobą godną potepienia :)))
                      łoooo jezu, te kobitki z nadmiarem emocji - trochę chłodu, ludzie!

                      miałaś ciężki poród ok, z nim czy bez - nie chcesz mieć więcej
                      dzieci -ok, zrozum, nikt tutaj się o to nie czepia!!!
                      Tu chodzi o tę konkretną motywacje do nieposiadania więcej dzieci,
                      przeczytaj jeszcze raz posty i zobacz co ona opisuje - lęki, nie
                      konkretne zagrożenie i strach, tylko lęk - nie umie powiedzieć
                      ludziom żeby się zamknęli, boi się o życie dziecka, o podział uczuć.
                      jak myslisz fajnie się żyje w takiej atmosferze? .Moje dzieci też są
                      ważne, też przeżywam jak są chore czy coś tam się dzieje ... ale
                      punkt pierwszy - jak jest po wszystkim to jest po wszystkim i nie
                      wpadam w jakiś wir pod tytułem - moje dziecko w zagrożeniu - nie
                      urodziłam drugiego dziecka po to żeby miec w zapasie, co nie zmienia
                      faktu że urodzenie drugiego syna dało korzyści pierwszemu - nie jest
                      pępkiem swiata, MUSI sie dzielić - tak będzie w życiu, gdy ode mnie
                      odejdzie i pójdzie żyć jak chce. Wtedy ja zostanę w swoim
                      wszechświecie, z moim mężem, z którym w dalszym ciągu wolę spędzać
                      czas niż z dziećmi - co jak dla mnie jest oczywiste - w końcu tego
                      faceta sobie wybrałam :)i ma hmmm atuty :))). Moi synowie odejdą,
                      jeden za 12 lat, drugi za 8, by żyć w swoim świecie, ze swoim
                      kumplami, dziewczynami, żonami , dziećmi. Będą wpadać, mam nadzieję,
                      ale tylko tyle, do mojego życia. Bo ja będe miała własne.

                      tak każdy ma prawo kierować się emocjami - tyle że emocje czasami są
                      chore, zwichrowane, czasem nie wygasają i się nakręcają. Dlatego
                      mamy rozum. Sam rozum jest zbyt suchy i oschły - dlatego mamy
                      emocje. Kierowanie sie tylko emocjami przypomina chodzenie na jednej
                      nodze.

                      autorka wątku założyła wątek w chwili gdy było jej naprawdę
                      > źle, gdy czuła się przytłoczona presją otoczenia a sama -
                      osłabiona
                      > przeżyciami

                      Wszystko co piszesz kwalifikuje panią do dokładnego przyjrzenia się
                      sobie i poszukania pomocy fachowej. Nie jest normalne i zdrowe jesli
                      dorosła kobieta nie umie zamknąć buzi ludziom którzy ją dręczą .
                      Wyczerpanie przeżyciami - ok, ale przeżycia były jakiś czas temu,
                      jeśli nie jest w stanie się z nich wydobyć, to też jest problem -
                      nie do gnojenia i mówienia że jest kiepska, tylko do szukania
                      pomocy, a nie nakręcania sie jaka ona cierpiąca i zapatrzona w
                      dziecko, cały wszechświat.i do tego unikalna :))) popatrz na reakcję
                      jak dwie babki pod rząd jej napisały że też mają to za sobą,
                      szokujące prawda, na forum czytanym przez tysiące kobiet :))))))


                      • pucka1234 Re: Strach przed utratą 09.06.09, 11:09
                        ech rumpa zgadzam się z tobą co nie zmienia faktu że sie z tobą nie
                        zgadzam ;-) widze że dziewczyna w dołku więc chcę ją trochę
                        podwindować do góry, mówienie "przestań się użalać nie jesteś taka
                        wyjątkowa" niespecjalnie do mnie trafia, ja tam wolę mysleć o sobie
                        i swoim życiu jako czymś ważnym ;-) po co mówić "jesteś
                        beznadziejna" to jej mówią wszyscy dookoła, czy nie można się skupić
                        na zmotywowaniu do działania zamiast dobijać kolejny gwóźdź? tak ją
                        życie potraktowało że podporządkowała siebie dziecku, trudno z opisu
                        stwierdzić czy było to potrzebne czy nie aż w takim stopniu, ale
                        stało się. wolę powiedzieć coś pozytywnego, niż gnoić ot co.
                        • rumpa Re: Strach przed utratą 09.06.09, 11:23
                          wszystko racja
                          tylko nie życie ja tak potraktowało - co oznacza jakąś niezmienność i
                          ostateczność, tylko - z takich i innych powodów - tutaj do rozeznania
                          - ona się tak dała życiu potraktować. Co oznacza że może się temu
                          przyjrzeć i próbować coś z tym robić, a nie poddać losowi, emocjom i
                          biegowi wydarzeń.

                    • betticzka Re: Strach przed utratą 09.06.09, 10:56
                      Dziękuje Ci bardzo. Właśnie o to mi chodziło o ten strach i
                      wmawianie,że "muszę" mieć następne dziecko bo mojemu coś się stanie.
                      Kocham moje dziecko i oczywiście nie chodziło mi o to,że kocham je
                      dosłownie na zabój. Uczę je samodzielności, dobrego kontaktu z
                      rówieśnikami i jestem matką, która cieszy się każdą chwilą ze swoim
                      dzieckiem-bawi się z nim,wydurnia,uczy i czasem też bywam surowa.
                      Moje dziecko jest radosne, otwarte, grzeczne (to opinia różnych
                      ludzi). Najpierw rośmieszyły mnie komentarze innych odnośnie
                      robienia krzywdy mojemu dziecku, później nieco zdenerwowały. Kocham
                      wiele osób na tzw. "zabój" moich rodziców, mojego chrześniaka(to
                      właściwie takie moje pierwsze dziecko),męża,moją przyjaciółkę.
                      Chodzi o to ,że mam tyle lęku w sobie a inni tylko podsycają ten
                      lęk, a ja plączę się w moich myślach i jest mi bardzo źle.
                      • betticzka Odpowiedź była skierowana do puki 09.06.09, 11:10
                        • rumpa wiem 09.06.09, 11:31
                      • rumpa Re: Strach przed utratą 09.06.09, 11:15
                        Uczę je samodzielności, dobrego kontaktu z
                        > rówieśnikami i jestem matką, która cieszy się każdą chwilą ze
                        swoim
                        > dzieckiem-bawi się z nim,wydurnia,uczy i czasem też bywam surowa.


                        Wszystko fajnie, tylko że to są tylko słowa i teoria. jak to
                        wychodzi w realu, zależy od tego co ma się w środku - a Ty masz
                        strach i lęk.

                        Uczysz je dobrego kontaktu?
                        Jak?
                        Przecież sama go nie masz - nie umiesz powiedzieć ludziom żeby się
                        zamknęli i nie rozmawiali z Tobą w taki sposob.Durny mówiąc wprost.
                        Co to znaczy dobry kontakt?

                        Moje dziecko jest radosne, otwarte, grzeczne (to opinia różnych
                        > ludzi)

                        To też nic nie mówi. Ja też taka byłam - do czasu, aż przekazywany
                        mi non stop lęk zaczął działać. Moja matka do dziś się dziwi co się
                        zrobiło z takiego fajnego dziecka - no dobra, już sie nie dziwi, po
                        8 latach mojej terapii wróciłam plus minus do siebie. Ale zawsze
                        uważała że to "inni" mnie zepsuli, cheche

                        Kocham
                        > wiele osób na tzw. "zabój" moich rodziców, mojego chrześniaka(to
                        > właściwie takie moje pierwsze dziecko),męża,moją przyjaciółkę.
                        > Chodzi o to ,że mam tyle lęku w sobie a inni tylko podsycają ten
                        > lęk, a ja plączę się w moich myślach i jest mi bardzo źle.

                        Kochanie na zabój, lęki na zabój, brak asertywności.
                        Inni nie są problemem - naprawdę.
                        Im szybciej to zrozumiesz, tym szybciej poczujesz się lepiej.
        • mgla_jedwabna Re: Strach przed utratą 09.06.09, 00:13
          Jak do zwariowania i do zatracenia to jest sygnał, żeby poszukać fachowej pomocy u psychologa lub psychiatry.
    • sanciasancia Re: Strach przed utratą 09.06.09, 10:26
      Mam wrażenie, że ta sytuacja nie jest do końca normalna.
      Nie powinnaś obarczać dziecka swoimi lękami w żadnej formie, w końcu Twoim
      zadaniem jest wychowanie samodzielnego człowieka, a nie kogoś uwieszonego na
      cycku mamusi. W ten sposób głównie krywdzisz dziecko.
      W celu uniknięcia klasycznej riposty "co Ty wiesz o tym, jak się czuję", nasze
      pierwsze dziecko umarło, mamy drugie i pełną świadomość tego, że nie możemy
      obarczać córki tym, co z mężem przeżyliśmy.
      • betticzka Re: Strach przed utratą 09.06.09, 11:07
        Kto kogo obarcz-to zrobiło się naprawde śmieszne. Moje dziecko jest
        najszcząsliwszym dzieckiem na świecie-ma kochających rodziców,
        babcie i dziadków;jest radosny i pogodny-gdzie w tym obarczanie
        chyba w zabawie z niem, wygłupach,spacerach i nauce.
        • rumpa Re: Strach przed utratą 09.06.09, 11:30
          Jakbym moją matkę słyszała.
          Musisz sie liczyć z tym że nic z tych rzeczy może nie zgłuszyć, nie
          zneutralizować strachu sączącego się z matki.
          A to że otaczają kochający ludzie - cóż, to znowu komunał - od samej
          miłości ważniejsze jest to czy mądrze. Informacja że na zabój wysyła
          nas do liceum, jesli chodzi o emocje i ich rozumienie.
          Możliwe że masz taki sposób bycia - i w środku jesteś nieco dojrzalsza
          niż w sposobie przekazywania informacji.
          • sebalda Re: Strach przed utratą 10.06.09, 14:39
            Byłam w nieco podobnej sytuacji. Córka zaraz po urodzeniu była w śmiertelnym
            niebezpieczeństwie, jeśli chodzi o zdrowie, co rzeczywiście wiąże chyba matkę
            jeszcze ściślej z dzieckiem. Wyszła z tego, ale przez długi czas drżałam o jej
            zdrowie i rozwój.
            Choć choroba była nabyta w szpitalu i nieobciążona dziedzicznie, długo
            odrzucałam myśl o drugim dziecku, chyba z podobnych względów co Ty. Byłam bardzo
            zaangażowana w wychowanie córki, starałam się zapewnić jej jak najlepszy rozwój
            psychofizyczny, ciągle ją chwaliłam (inna sprawa, że miałam za co), ale w pewnym
            momencie zapaliło się u mnie czerwone światełko: poczułam, że mogę ją zakochać,
            że za bardzo się na niej skupiam, że wychowam ją na niesamodzielną
            egocentryczkę. Czas był najwyższy; kiedy miała niecałe 4 lata zdecydowałam się
            na drugie dziecko. Urodziłam zdrowego synka, który takim pozostał (to znaczy
            zdrowym, silnym i odpornym). Kocham go nad życie. Dzięki niemu dałam odetchnąć
            córce, co nie oznacza, że zaczęłam ją zaniedbywać. To nadzwyczajne, ale miłość
            do dzieci mnoży się w nieskończoność. Do patologii zaliczyłabym chyba kochanie
            dzieci w różnym stopniu, to znaczy, kochać można w nieco inny sposób, ale zawsze
            jednakowo mocno. Taki przynajmniej jest ideał, który, nie chwaląc się, udało mi
            się osiągnąć.
            Teraz dzieci są zdrowe, normalne, samodzielne i, mam nadzieję, szczęśliwe. Ja
            jestem nadal szaleńczo kochającą, ale normalną matką i każdemu doradzam decyzję
            posiadania dwójki dzieci, dla dobra zarówno ich samych, jak i rodziców. Ale
            oczywiście decyzja należy do Ciebie. Nie namawiam, przedstawiam jedynie moje
            doświadczenie i mój punkt widzenia.
    • burza4 Re: Strach przed utratą 10.06.09, 19:19
      Lęk o syna nie minie nawet przy 5 dzieci, ale... sama mam jedynaczkę
      i choć jest zdrowa i bezproblemowa, to są chwile kiedy piekielnie
      się o nią boję. Gdyby miała rodzeństwo - bałabym się mniej, bo
      byłabym pochłonięta większą ilością spraw i nie miałabym czasu na
      głupoty:(. Utrata dziecka jest tragedią, utrata całej przyszłej
      rodziny - jest druzgocąca. Z tego co piszesz wnioskuję że twój syn
      jest jeszcze mały. Nie rób nic na siłę, może dojrzejesz do decyzji o
      powiększeniu rodziny.

      dopiero teraz dociera do mnie, że kiedyś moja córka może być bardzo
      samotna - różnie w życiu bywa, małżeństwa się rozpadają, rodzice
      odchodzą. I tak sobie kiedyś pomyślałam, że ja święta spędzałam u
      babci, w gronie kuzynów, było po 20 osób - śmiech, zamieszanie, a
      moje dziecko będzie kiedyś siedziało samo jak palec z mężem, bo nie
      będą mieli z kim się w święta spotkać. Lepiej gdyby miała jakąś
      życzliwą duszę kiedy nas zabraknie. Z siostrą tłukłyśmy się ile
      wlezie, nie zawsze się rozumiemy, mamy inne charaktery i poglądy.
      Ale JEST.

      Rodzeństwo to najpiękniejszy prezent, jaki możemy dać swoim dzieciom.
      • miacasa Re: Strach przed utratą 10.06.09, 19:44
        > Rodzeństwo to najpiękniejszy prezent, jaki możemy dać swoim dzieciom.

        Burza, dzieci teoretycznie powinno mieć się dla siebie, moja córka od czasu do
        czasu raczy mnie stwierdzeniem "ale ja nie chciałam mieć siostry". My jednak
        chcielibyśmy mieć ich więcej bo sami mamy rodzeństwo i bardzo sobie cenimy jego
        istnienie, szczególnie po śmierci rodziców.
      • rumpa Re: Strach przed utratą 10.06.09, 20:31
        Na forum nowotowrowym jakś czas temu pisała dziewczyna jedynaczka
        której oboje rodzice zachorowali na nowotwór - jedno w jednym
        szpitalu, drugie w drugim a pośrodku ona i jej dziecko - była na
        skraju załamania psychicznego i fizycznego. Nie wiem czy jej rodzice
        też chcieli żeby miała wszystko ale ... trochę im nie wyszło...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka