Dodaj do ulubionych

Proszę o radę.

01.08.09, 09:40

Witam, nie wiem które forum będzie właściwe, więc jeśli źle trafiłem, proszę o
wybaczenie.

Rok temu poznałem swoją ( za tydzień żonę ), to była miłość od pierwszego
wejrzenia. Oboje mamy po 30 lat, ale tak naprawdę wspólnie twierdziliśmy od
samego początku, że każde z nas właśnie takiej osoby szukało dotychczas. Było
nam cudownie. Szybko, bo po pół roku podjęliśmy decyzję o ślubie, będąc
przekonanym, że oto każde z nas trafiło na miłość swego życia. Ślub odbędzie
się w przyszłym tygodniu.
Wczoraj moja przyszła żona miała wieczór panieński. Ja zostałem w domu. W
pewnej chwili zauważyłem, że na moim komputerze przestało działać GG więc
odpaliłem jej komputer by się przekonać czy awaria ma miejsce tylko u mnie.
Okazało się, że jej GG działa. Postanowiłem wejść w archiwum i przypomnieć
sobie nasze pierwsze rozmowy, naprawdę się uśmiałem. Kiedy już miałem zamykać
laptopa, zauważyłem w archiwum całą masę rozmów z jednym z jej kolegą. W tym
momencie zachowałem się jak idiota i cham, ale ciekawość była silniejsza.
Zacząłem je czytać, ostatnia była z kwietnia i ów człowiek dziękował mojej
przyszłej żonie za zawiadomienie o ślubie obiecując, że przyjedzie - normalna
sprawa. Zacząłem czytać starsze rozmowy i okazało się, że moją przyszłą żonę
łączyło z tym typem coś więcej. Znali się od czasów liceum, ale ich kontakty
nasiliły się od początku 2008 roku. Rozmowy były coraz śmielsze, aż wreszcie
zaczęli przez GG uprawiać wirtualny sex, wymieniać się ostrymi własnymi
fotkami etc. Punkt kulminacyjny nastąpił w lipcu i na początku sierpnia kiedy
zaczęli spotykać się w realu i po prostu pieprzyć. Co gorsza facet ma laskę,
która siedzi w Anglii i sądzę, że po prostu potraktyował moją przyszłą żonę
jak dziwkę, ona zaś sama na to pozwoliła. Jej teksty były przerażające. Nie
miałem pojęcia, że potrafi być taką , przepraszam, wulgarną suką.
Co gorsza, wychodzi na to, że w pierwszych dniach naszego związku namiętność
tej dwójki trwała nadal.
Jestem skurw...czytając nie swoje rozmowy, ale to było silniejsze ode mnie.
Teraz jestem w ciężkim szoku. Co radzicie, proszę o pomoc? Czy mam z nią o tym
porozmawiać?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Proszę o radę. 01.08.09, 10:06
      Cóż, płacisz za wścibstwo. W sumie przykra sytuacja, bo nagle okazało się,że
      osoba, która za tydzień ma zostać twoją żoną, jest ci nieznana.

      "Co gorsza, wychodzi na to, że w pierwszych dniach naszego związku namiętność
      > tej dwójki trwała nadal."- a to już baaaardzo by mnie martwiło.
    • karolina331 Re: Proszę o radę. 01.08.09, 10:13
      Lepiej płacić za wścibstwo niż za naiwność.
      Rozwody są bardzo kosztowne.
      • metalcaucho Re: Proszę o radę. 01.08.09, 10:26
        Ale czy powinienem z nią porozmawiać, przyznać się, że zachowałem się jak
        gó...arz zaglądając w jej korespondencję czy po prostu zapomnieć o sprawie?
        Przyznam, że od wczoraj czuję się mocno poobijany psychicznie.
        • marzeka1 Re: Proszę o radę. 01.08.09, 11:17
          Ale ty WIESZ już o tym, jaka potrafiła być, a nie wiedziałeś tego. Jak ktoś
          wyżej napisał: rozstanie jest tańsze od rozwodu, bo TERAZ nie masz już pewności,
          czy pani szybko chociażby wirtualnych rogów ci nie przyprawi. Nie jest tak????
          Serio potrafisz udawać, że nic się nie stało??? Wiesz, dziewczyna pewnie się
          wścieknie, że znasz to, czego nie powinieneś, ale ciekawa jestem, jak wytłumaczy
          czułe rozmówki, gdy rodziła się wasza namiętność?
          • metalcaucho Re: Proszę o radę. 01.08.09, 11:42
            Oczywiście, że nie potrafię. Czuję się jakbym dostał poważny strzał prosto w
            pysk. Byłem w takim szoku jak to czytałem, że musiałem iść się, przepraszam za
            bezpośredniość, wyrzygać.
            Dziś nie jest lepiej.
            Myślę, że chcę jej powiedzieć i chcę usłyszeć co ona powie mi. Tylko nie wiem
            czy wyłożyć kawę na ławę czy udawać greka i spytać ją o tego kolegę, czy ich coś
            łączyło etc. i sprawdzić czy usłyszę prawdę.
            Proszę o radę.
    • bas-122 Re: Proszę o radę. 01.08.09, 11:51
      Od roku się znacie. Wkrótce ślub. I jeszcze nie rozmawialiście o
      Twojej i jej przeszłości, o dotychczasowych związkach? Dziwne.No
      chyba, że była taka rozmowa i oboje powiedzieliście sobie, że
      przeszłość, to przeszłość.
      • metalcaucho Re: Proszę o radę. 01.08.09, 11:54
        Tak sobie właśnie to wyjaśniliśmy. Ja jej powiedziałem o swoich sympatiach oni
        mi, że nie miała szczęścia do facetów. To nam wystarczyło, byliśmy (cholera
        nadal przecież jesteśmy ) szczęśliwi, zakochani i tylko dla siebie.
        • marzeka1 Re: Proszę o radę. 01.08.09, 12:35
          "Myślę, że chcę jej powiedzieć i chcę usłyszeć co ona powie mi. "- więc to zrób,
          bo chyba lepiej PRZED ślubem zobaczyć reakcję, poznać osobę od tej strony, od
          której się nie znało, niż nakręcać się po slubie. Bo to raczej niewyjaśnione
          będzie cię dręczyło aż wybuchniesz. Nie lepiej PRZED oczyścić atmosferę?
        • monalissaa Re: Proszę o radę. 01.08.09, 12:38
          Witam wszystkich!
          Ty jestes zakochany w kobiecie, ktorej nie ma. W kobiecie, ktora sie
          dla Ciebie stworzyla. Przemysl dokladnie, kto parl do slubu?
          Odpowiedz sobie na to pytanie uczciwie. Odpowiedz sobie na pytanie,
          czy to Ty myslales, ze jestescie dla siebie stworzeni, czy zostala
          Ci ta mysl podsunieta? Z tego, jak piszesz i co piszez mozna
          wywnioskowac, ze jestes czlowiekiem prostolinijnym i uczciwym. Moze
          bylo tak, ze tamlen lovelas za bardzo sie wiazac nie chcial, latka
          kobiecie lecialy i Ty sie napatoliles. Zapytaj swoja narzeczona o
          tamtego faceta. Jesli sklamie, powiedz co wiesz. Bedzeisz jeszcze
          mial czas na odwolanie slubu. Awantura bedzie nie z tej ziemi, ale
          lepsze to, niz zenic sie z kims, kto jest oszukuje juz od progu.
          Zycze Ci madrej decyzji i nie chowaj glowy w piesek. Bedziesz
          kiedys tego zalowal.
          Monalissaa
        • sebalda Re: Proszę o radę. 01.08.09, 13:00
          W związkach jedną z najważniejszych rzeczy jest zaufanie i wzajemna
          uczciwość. Popełniłeś poważny błąd, czytając jej archiwum GG. Uważam
          to za poważne wykroczenie, naruszenie i nieuszanowanie prywatności.
          Czy sam czułbyś się komfortowo, wiedząc, że ktoś Ci to robi?
          Ciekawość pierwszy stopień do piekła. W Twoim przypadku to
          porzekadło idealnie się sprawdziło. Przeżywasz teraz piekło
          rozczarowania i niepewności. I możesz być absolutnie pewien, że
          jeśli nie wyjaśnicie sobie z narzeczoną wszystkiego od razu,
          będziesz to piekło przeżywał do końca życia. Już nigdy jej nie
          zaufasz i zawsze będziesz podejrzewał i kontrolował. To bardzo zła
          wróżba na przyszłość.
          Teraz są dwa scenariusze: albo dziewczyna Ci nie wybaczy, że
          czytałeś jej GG, tym bardziej, że odkryłeś jej bardzo intymne
          sprawy, albo wybaczy, wyjaśni, wytłumaczy i dzięki temu oczyści się
          atmosfera. Ten drugi z pewnością nie nastąpi bezboleśnie i gładko.
          Tylko jeśli Wasze uczucie jest tak mocne, jak piszesz, będziecie
          mogli wyjść z tego obronną ręką. I może to będzie ta wielka próba
          przed podjęciem tak ważnej decyzji, jaką jest związanie się z kimś
          na całe życie? Ale uprzedzam, będzie bolało.
          Powiedz jej prawdę, bo wszak tego samego od niej oczekujesz.
          Obchodzenie dookoła problemu nie dość, że nie da Ci pewnie żadnego
          wglądu w sprawę, bo dziewczyna z pewnością sprawę zbagatelizuje, to
          jeszcze może z kolei wzbudzić jej podejrzenia, że robiłeś coś poza
          jej plecami.
          Co do samej sprawy. Nie jesteście już tacy młodzi, każde miało
          doświadczenia i miało do nich prawo. Kobieta, jak mężczyzna ma prawo
          do własnej, nawet wybujałej seksualności i nie można jej za to
          winić. To było wszak przed Tobą. Jeśli nawet zahaczyło o początek
          Waszej znajomości, to przecież nie od pierwszego dnia wiedzieliście,
          że to co Was połączyło będzie tak wielkie i ważne. Potem wszak ich
          znajomość się skończyła, czyż nie?
          Dzisiejsze kobiety są dużo bardziej wyzwolone niż nasze mamy.
          Potrafią definiować i egzekwować swoje potrzeby uczuciowo-seksualne
          i mężczyźni muszą to zrozumieć. Jeśli kobieta ma bogate
          doświadczenia w tej mierze, nie oznacza to, że jest suką. Po prostu
          wie, czego chce. Jest wolna i nikomu nie robi krzywdy przy
          założeniu, że robi to też z wolnym mężczyzną.Jeśli tego nie umiesz i
          nie potrafisz zaakceptować u swojej wybranki, jeśli jej sposób bycia
          i życia sprzed Waszego związku będzie zawsze rzucał cień na ten
          związek, chyba musisz odwołać ślub.
          Jak rozumiem, Ty byłeś wcześniej grzeczniejszy niż ona i dlatego tak
          Cię to poruszyło? Bo jeśli nie byłeś i oceniasz swoją dziewczynę
          surowo, dlatego że jest dziewczyną, to nie tędy droga. W końcu mamy
          równouprawnienie:) Swoją drogą ciekawe jest to, że gdyby było
          odwortnie i dziewczyna odkryłaby takie rewelacje w życiorysie
          swojego chłopaka, pewnie nie byłoby takiej sprawy.
    • nutka07 Re: Proszę o radę. 01.08.09, 12:50
      Ja bym najpierw porozmawiala. Zapytala o kolege nie zdradzajac sie co wiem
      (wymyslilabym skad przyszedl mi na mysl). Potem patrzylabym jak Pani pielknie
      lga, bo ciezko mi uwiezyc ze sie przyzna. No chyba, ze uwaza ze przed slubem to
      nie zdrada. Trzeba bylo sobie to zapisac albo wyslac emailem archiwum z jej
      kompa na swoj adres.

      Jak juz by mi powiedziala wszystko co chce powiedzialabym jej, ze czytalam
      archiwum. Teraz chwila dla niej. Tekstami o braku prywatnosci sie nie przejmuj.
      Czasami cel uswieca srodki.

      W sumie niezaleznie co ona powie odwolalabym slub po rozmowie.

      Rok czasu to jest naprawde malo zeby sie dobrze poznac. Pewne sprawy potrzebuja
      czasu, zeby wyjsc na swiatlo dzienne.

      Ja tez sie kiedys przejechalam na zaufaniu. Nie sprawdzalam, nie szukalam,
      billingi lezaly w kazdym kacie, pytalam otrzymywalam odpowiedzi. Nie drazylam,
      odpowiedzi przyjmowalam jako prawde bo pokazywalam ze swojej strony nie bede
      miala pretensji w okreslonych sytuacjach. I co, no i pech. Tez nie usiadlam
      specjalnie przed kompem w celu poszukiwan, nacisnelam nie na ten folder co
      chcialam. No i poszlo. Pan po powrocie do domu na moje pytania odpowiadal
      przeczaco i przysiegal, ze pewne sytuacje nie mialy miejsca. Minute pozniej
      mowie mu, co znalazlam a on do mnie tak to prawda. Normalnie jakbym w twarz
      dostala. Pozniej bylo jeszcze takich sytuacji kilka. Klamal do momentu, w ktorym
      nie rzucilam mu dowodem w twarz. Oszukal mnie w sprawach, o ktorych wiele razy
      rozmawialismy. Taki typ.

      Slubu na 100% bym nie brala. Mozecie dac sobie rok czasu na dalsze poznanie sie
      i wyprostowanie stuacji. Ja nie mialam tego szczescia bo bylam juz po slubie i z
      dzieckiem. Zaangazowanie w zwiazek i rodzine bylo wieksze. Wczesniej bym sie
      poprostu spakowala i odeszla. Poczulam sie bardzo oszukana bo z wiedza, ktora
      zdobylam nie zdecydowalabym sie na zwiazek.
    • weronika.3 Re: Proszę o radę. 01.08.09, 13:57
      Na tydzień przed ślubem wyszło na jaw, że mój przyszły mąż okłamał
      mnie w dość istotnej kwestii. Pojawiło się w mojej głowie pytanie,
      wątpliwość, czy aby takie sytuacje /kłamanie/ nie będą się pojawiały
      i później. Porozmawiałam z Mężem, bo chciałam zrozumieć Jego
      motywację, postępowanie. Obiecał, że już nigdy mnie nie okłamie.
      Pobraliśmy się. Dzisiaj wiem, że dobrze zrobiłam dając nam szansę.

      Myślę, że spokojnie możesz zapytać swoją dziewczynę, czy jest pewna,
      że sprawy przeszłości są dla niej ostatecznie zamknięte. Jeśli
      powie, że tak , w sposób który Cię przekona możesz spróbować i
      zaufać. Inna sprawa, że być może , skoro chcesz mieć pewność i
      zaufanie, to powinieneś i Ty rozliczyć się przed nią z tego
      grzebania na jej gg.
    • marianka_marianka Re: Proszę o radę. 01.08.09, 14:21
      Znacie się rok czasu, a już za parę dni bierzecie ślub. To cholernie mało czasu, żeby poznać człowieka. Piszę ze swojej perspektywy, znałam mojego męża 7 lat zanim wzięliśmy ślub. Przez pierwszy rok byłam tak zakochana jak wy, a później różnie bywało, nawet się rozstaliśmy na moment. Ostatecznie stwierdziliśmy, że chcemy założyć rodzinę i oboje byliśmy na to gotowi.
      Skoro znacie się tak krótko, a po kilku miesiącach znajmości zaplanowaliście ślub, to nie możesz się dziwić że pewne zaleciałości z poprzedniego życia zahaczają o wasze.
      Skoro wydałeś się jej okropnie pruderyjny, to nie dziwię się że nie uraczyła Cię określeniami jakie przeczytałeś na gg.
      Dlaczego czytasz prywatną korespondencję? Twoje tłumaczenia jakoby zepsuło się gg, wydają mi się naciągane. Z nudów lub/i ciekawości chciałeś poszperać i oto co znalazłeś... I co lepiej Ci z tą wiedzą?
      Nie masz wyjścia jak porozmawiać uczciwie o tym co wyszperałeś. I od przebiegu tej rozmowy uzależnij decyzję o ślubie.
      To że w ciągu kilku miesięcy nie powiedziała Ci czegoś tak intymnego o sobie nie uważam za rzecz naganną. Może chciała powiedzieć Ci po ślubie lub nigdy. Jej prawo.
      Mój mąż podsumował bardzo krótko swoje poprzednie znajomości i mnie to wystarczyło. Nie chę wiedzieć co robił i mówił podczas seksu z innymi kobietami.
    • kicia031 Ludzie, czy wyscie powariowali? 01.08.09, 14:43
      Ta dziewczyna miala romans z owym "typem"zanim poznala obecnego narzeczonego.
      Spotykala sie z nim jeszcze na pcozatku znajomosci z narzeczonym, potem
      zdecydowala z kim chce byc i z "typem" zerwala.

      Normalna kolej rzeczy!

      Ci ludzie maja po 30 lat, chyba naiwnoscia byloby sie spodziewac, ze nie mili
      innych zwiazkow, zanim sie poznali.

      Gdzie tu nieuczciwosc - chyba tylko w przypadku faceta, ktory byl tak nielojany,
      by czytac cudza korespondencje i tak glupi, by zaglebiac sie w rzeczy, ktore
      beda go teraz straszyc przez nastepne 20 lat.
      Do autora watku: moim zdaniem masz powod do radosci - twoja przyszla zona
      wybrala ciebie nie z braku laku tylko ze wzgledu na uczucie do ciebie.
      • nutka07 Re: Ludzie, czy wyscie powariowali? 01.08.09, 15:14
        Jest napisane, ze spotykala sie na poczatku zwiazku a nie na poczatku znajomosci.

        Moze Autorowi chodzi o charakter tamtej znajomosci. Opieral sie na seksie, jego
        narzeczona byla ta druga. Nie kazdemu musi sie to podobac, nie kazdemu bedzie
        latwo to zaakceptowac. Zwlaszcza, ze widzial zupelnie inna osobe.

        Nie kazdy akceptuje romanse z zonatymi, przygodne znajomosci, jednorazowy seks w
        kiblu itd. Mamy do tego pelne prawo.

        Gdybys dowiedziala sie, ze Twoj facet przed Waszym zwiazkiem regularnie chodzil
        na dziwki, zatrzymywal sie przy trasie na numerek tez bys inaczej na niego
        spojrzala. To jest przeszlosc, w ktorej Cie nie bylo jednak rzuciloby to cien na
        meza. Albo gdybys sie dowiedziala, ze zdarzalo mu sie uderzyc byla partnerke.

        Jestesmy z kims i to co z nim przezywamy, wplywa na nasze postrzeganie go. Negle
        sie okazuje, ze ma inne strony zupelnie oderwane od tego co Ty wiesz o nim.
        • kicia031 Re: Ludzie, czy wyscie powariowali? 01.08.09, 15:51
          Gdybys dowiedziala sie, ze Twoj facet przed Waszym zwiazkiem regularnie chodzil
          > na dziwki, zatrzymywal sie przy trasie na numerek tez bys inaczej na niego
          > spojrzala.

          Pewnie tak, Ale ta dziewczyna nie chodzila na dziwki, i nie zatrzymywala sie
          przy trasie na numerek, tylko miala romans z bardzo goracym sexem z kolega
          znanym jej od wielu lat.

          Nie roszcze sobie prawa do posiadania mojego mezczyzny, nie pytam o intymne
          szczegoly jego zycia erotycznego i nie cgce ich znac ( i vice versa) To, ze z
          kims jestem nie uprawnia mnie do naruszania jego intymnosci.
    • marianka_marianka W skrócie 01.08.09, 15:32
      możnaby to chyba ująć tak, że Autor trochę przesadza.
      Dodałabym tylko swój lekki niesmak po tym w jaki sposób określasz swoją przyszłą żonę:
      "potraktyował moją przyszłą żonę jak dziwkę, ona zaś sama na to pozwoliła. Jej teksty były przerażające. Nie miałem pojęcia, że potrafi być taką , przepraszam, wulgarną suką."
      I za co? Za to, że kogoś znała przed Tobą?
      • kaz-oo Re: W skrócie 01.08.09, 15:52
        Tu chyba nie chodzi tylko o to, że kogoś miała. Odwieczny kompleks dziwki i
        madonny. Miała być żoną, matką jego dzieci a okazało się że potrafi też być w
        seksie wyuzdana, wulgarna, inna niż on ją znał i pokochał. Nic dziwnego, że
        zastanawia się kogo tak naprawdę ma poślubić. Która jej twarz jest prawdziwa. A
        może obie?
        • kag73 Re: W skrócie 01.08.09, 17:37
          Istotne jest czy w trakcie trwania Waszego zwiazku, nadal z
          nim "swintuszyla", czy kiedy byla pewna, ze chce byc z Toba
          przestala.
          Ja sama po pierwszym spotkaniu z moim teraz mezem wcale nie bylam
          pewna czy bedzie moim facetem i poszlam do lozka z moim bylym.
          Po drugim spotkaniu, mialam juz tylko jego w glowie i moj ex nie
          mial szans.
          I to sie liczy.
          A ze Twoja kobieta potrafi byc "wyuzdana" powinno Cie cieszyc i dla
          Twojego dobra nie rob z niej swietej i nie stawiaj na piedestal, bo
          z czasem zaczniesz szukac nowych wrazen u prostytutek.
    • kinkygirl Re: Proszę o radę. 01.08.09, 18:38
      czy ocenilbys korespondencje swojej narzeczonej rownie surowo, gdyby byla
      skierowana do ciebie?

      dlaczego jej teksty byly "przerazajace"? czy obawiasz sie jej seksualnosci? wasz
      seks jest kiepski?
    • brak.polskich.liter Re: Proszę o radę. 01.08.09, 21:24
      Hmm, niech zgadne - sezon ogorkowy w pelni? Dzieci neostrady sie nudza?

      Zakladajac przez moment, ze nie jestes dzieckiem neostrady, mam dla Ciebie rade.
      Zrob dziewczynie przysluge i rzuc ja w cholere.
      Tym samym dasz jej szanse na poznanie kogos mniej powalonego i oszczedzisz jej
      wielu przykrosci in spe.
      Dziekuje za uwage.
    • nick_ze_hej Re: Proszę o radę. 02.08.09, 11:08
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,88415560,88415560,Gdzie_popelniam_blad_.html
      i jeszcze ci rogi przyprawiła.
      Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia...jeleniu;)
    • kol.3 Re: Proszę o radę. 02.08.09, 18:43
      Trudno dokładnie wywnioskować, czy narzeczona utrzymywała zażyłe stosunki z
      tamtym panem w czasie trwania znajomości z Tobą. Jeśli tak to nie ma co mówić o
      ślubie.
      Z obu wątków wynika obraz znajomości typu "pan się stara, pani robi łaskę".
      Wbrew pozorom może wyjść z tego długie i nieszczęśliwe małżeństwo wg modelu
      "ona suka i zołza - on pan-gosposia domowa i poczciwy safanduła". Pani weszła w
      lata i stwierdziła, że na coś się trzeba zdecydować, ideałów nie ma.
      A tamten pan został zaproszony na ślub, znajomość wcale nie została zerwana, a
      więc zawsze może porobić za pogotowie seksualne.
      Masz jedyną w życiu okazję aby pokazać, że jesteś facetem z jajami.
    • amb25 Re: Proszę o radę. 03.08.09, 11:25
      A nie mozesz tego po prostu "olac" mowiac brzydko? Przeciez to bylo
      na pczatku Waszej znajomosci i zwiazku (zakladam, ze potem juz z
      nikim, poza toba, nie uprawiala seksu). Bylo minelo...
      Jesli nie, to odwolaj slub, bo nigdy tego jej nie wybaczysz.
      • nowy99 Re: Proszę o radę. 03.08.09, 13:20
        Kicia 031 ma zupełną rację: poprzedni związek miał tak naprawdę
        miejsce pezd Waszym. Wasz się zachął i normalne, że kobieta nie
        wiedział jeszcze co z tego będzie, ale widać z tego uczciwie
        zakończyła poprzedni. Nie obawiałabym się na Twoim miejscu.
        Ale jeśli Cię to męczy to porozmawiaj, dokładnie powiedz tak jak tu
        nam na forum: jak doszło do przeczytania.
        Moim zdaniem nie zrobiłeś niczego złego: w małżeństwie nie powinno
        być rzeczy tabu, do których druga osoba nie ma prawa wstępu (tu: jej
        komp i GG). Poproś o to by opowiedziała co to za historia i jak się
        zakończyła, czy (???) się zakończyła.
        Bo dziś nie powinna utrzymywać żadnych kontaktów z tym gościem. I
        tego możesz - uważam - się domagać gdyby okazało się inaczej.

        W związek małżeński powinno się wchodzić na czysto, bez
        żadnych "ogonów", wątpliwości i niedomówień. Tym samym uczysz ją
        szacunku do Twojego życia, małżeństwa. Bo chcesz żyć godnie, na
        poziomie, założyć prawdziwą rodzinę.

        A przeszłość miłosną, seksualną(tym bardziej 30-latka) każdy jakąś
        ma. I to nie ma żadnego znaczenia ani nie powinno być absolutnie
        wywlekane przez aktualnego partnera.
        • amb25 Re: Proszę o radę. 04.08.09, 08:43
          tu sie nie zgadzam. Malzonkowie nie musza wiedziec wszystkiego o
          sobie z przed slubu. Ja mojemu mezowi nie opowiadam o moich bylych
          chlopakach, bo uwazam, ze to moja sprawa nie jego. Tak samo jego
          poprzednie dziewczyny jakos mnie nie interesuja. Po prostu ufam mu i
          wymagam tego samego wzgledem siebie. Tylko on czuje potrzebe
          wygadania sie, wiec niech gada. To co bylo przed slubem nie ma dla
          mnie znaczenia. Liczy sie tu i teraz.
          Szacunek to takze prawo do prywatnosci, prawo do nie opowiadania
          drugiej stronie tego czego sie mowic nie chce. Druga strona musi to
          wg mnie uszanowac.
          No i nie mam nic przeciwko temu, ze moj maz utrzymuje kontakty z
          byla dziewczyna. I nie pozwolilabym sobie, zeby ktos stawial mi
          warunek - nie spotykaj sie albo nie pisz do niego, bo to jest twoj
          byly chlopak. Bo JA moge sie spotykac z kim chce, obojetnie jestem
          mezatka czy nie. A jak drugiej osobie to przeszkadza i mi nie
          wierzy to, sorry, fora ze dwora.
          A gdyby przez przypadek albo nie, bez mojej zgody, maz czytal moja
          poczte, albo przegladal moja torebke (nie wiem co gorsze) to
          wolalabym o tym nie wiedziec, bo gdybym sie dowiedziala to porzadnie
          bym sie wsciekla.
          Dlatego ponawaiam swoja opinie: jesli potrafisz jej to wybaczyc (bo
          wydaje mi sie, ze wg Ciebie zrobila cos nie tak) to nie przejmuj sie
          tym. Jesli nie, to porozmawiaj sobie z nia, jesli
          satysfakcjonujacych wnioskow nie wyciagniecie, to odwolaj slub, bo
          wczesniej czy pozniej to Ci nie da zyc.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Proszę o radę. 04.08.09, 18:04
      Relacja, o której Pan się dowiedział, miała miejsce przed Waszym związkiem i
      chwilę w trakcie jego początków. Czyli, tak jak podkreślało tu kilka osób,
      wygląda na to, że Pana przyszła żona zachowała się lojalnie. Dowodem
      potwierdzającym ten stan rzeczy jest fakt, że rozmowy z okresu trwania Waszego
      związku z tym mężczyzną są neutralne, co sam Pan podkreśla. Czyli sprawa dotyczy
      przeszłości.
      I to przeszłości seksualnej, która jest obszarem intymnym i, mimo wszytko, nie
      zbrodniczym, nawet jeśli się, za obopólną zgodą, robi rzeczy śmiałe i
      niepruderyjne. Wolna kobieta może robić co jej się podoba. Wiadomości na ten
      temat Pana partnerka zostawiła dla siebie. Ma prawo decydować, co chce Panu o
      sobie powiedzieć, co z przeszłości chce ujawnić. Pan swoją wiedzę na ten temat
      uzyskał w wbrew jej decyzji. Wiedza ta nie dotyczyła Pana i okresu Waszego
      związku, więc wykorzystywanie jej wydaje się nadmiarowe i chyba trochę
      nieuczciwe wobec partnerki.
      Rozumiem szok jaki Pan przeżył. Tak bywa z nagłym otrzymaniem wiedzy nie
      przeznaczonej dla siebie a w szczególności wiedzy o życiu intymnym innych ludzi.
      Mam jednak wrażenie, że Pan przyjął od razu postawę oskarżycielską. A to nie
      ułatwia zrozumienia, wyrozumiałości, tolerancji ,dyskrecji. Może warto
      zastanowić się, czy to ,co Pan odkrył o swojej narzeczonej, w jakikolwiek
      sposób było odczuwalne w Waszym związku. Może przejawiało się np; w dobrym
      seksie, który Pan akceptował i który był dla Waszego obopólnego
      pożytku, bo wynikał z wcześniejszych doświadczeń.
      Krótko mówiąc, moja rada jest taka, aby zachować swoją wiedzę dla siebie. Bo z
      tego co Pan pisze, nadal kocha Pan swoją narzeczoną, a teraźniejszość nie jest
      równa przeszłości.
      Pisząc to nie wiem, czy aby nie jest to musztarda po obiedzie i czy Pan nie
      podjął już jakiś decyzji. Oby były korzystne dla Pana. Nawet jak Pan już ujawnił
      partnerce swoja wiedzę, poprzestańcie na tym i cieszcie się swoją wspólną
      przyszłością. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka