Forumowi kretyni

18.02.13, 20:09
Czytając komentarze na wątku "Hyc, hyc" zadaję sobie odruchowo pytanie: czy warto ulegać aż tak silnym emocjom, gdy natrafia się na dowolny elektroniczny bzdet?
Demokracja, o której również dyskutowaliśmy i to wielokrotnie, daje każdemu prawo do swobodnego wyrażania opinii. Naturalnie, że można polemizować nad granicami przyzwoitości, których przekraczać się nie powinno, jednak przejmowanie się wszystkim, co ktoś z siebie wydusi (także i wyłącznie po to, by forum jakie prowadzi, nie zginęło w mrokach przeszłości) na temat dowolny.
Pojawia się bowiem przy tej okazji szereg pytań.
Czy kiedy ktoś opisuje Polskę jako kraj do cna zdeprawowany i zamieszkały przez bandę skretyniałych dewiantów i złodziei, to czy mam natychmiast wydzielać kilogramy adrenaliny, by zareagować stanowczo i otworzyć oczy każdego kretyna na realia, których nie tylko nie zna, ale po prostu swym skarłowaciałym i zamkniętym w klatce uprzedzeń rozumem nie pojmuje? Czy kiedy nazwie kogoś z nas złodziejem, donosicielem, tumanem czy innym negatywnym słowem, to czy natychmiast musi się pojawić kontemplacyjna refleksja? I dalej - czy w takiej sytuacji ktokowliek musi czuć się dotknięty na honorze i walczyć o dobre imię?
Jeśli ktoś uzna, że droga życiowa, którą kroczy jest dlań optymalna, to trzeba mu życzyć, by byłą jak najszersza i w miarę gładka, bo idealnej "obwodnicy" problemów nikt bowiem jeszcze nie zbudował i nie zbuduje, choćby wylewał hektolitry żółci, nienawiści, a nawet najprzedniejszego asfaltu.
Jeśli ktoś wyśmiewa czyjąś biedę, a sam - i to nieustannie i przy każdej okazji (podkreślając własny rzekomo wysoki i stabilny status majątkowy) - wszystko przelicza na "Juro", to przecież nie my, ale tenże wieczny malkontent, doświadcza tantalowych męk gdy ma wysupłać kilka jurocenciaków z lilipuciej torebeczki.
Dżentelmeni - jak mawia porzekadło - nie rozmawiają przecież o pieniądzach, choć w tym miejscu trzeba przyznać, że autor maksymy - być może celowo? - posłużył się rodzajem męskim.
Jeśli ktoś chce np. przepłacić prenumeratę czasopisma, gdyż liczy się dla niego spodziewana treść a nie dotkliwość wydatku, to przecież - gdy kretyn wyśmieje "rozrzutność", jakiej on sam nigdy by się nie dopuścił - przyjemność lektury nie będzie przez to mniejsza.
Jeśli ktoś przeznaczy określoną kwotę na dowolny bzdet, to przecież nie będzie się martwił szyderczym komentarzem - w domu każdego z nas znajdzie się z pewnością wiele zbędnych przedmiotów, których zakupu dokonano pod wpływem źle ocenionej przydatności lub po prostu kaprysu chwili. A przecież życie na luzie polega właśnie na owej dozie szaleństwa, które warto popełnić, by delektować się właśnie swobodą decyzji - nawet potencjalnie błędnej.
Człowiek chłonący radość życia nie będzie przeglądał przed podróżą kilkudziesięciu ofert noclegowych, bo gdzieś może być o parę złociszów taniej. Natomiast w nadziei ciekawych doznań wsiądzie do samochodu nie by oszczędzić na czymkolwiek, ale by doznać estetycznych wrażeń, którymi nie będzie się dzielił na pokaz, ale też sam do nich chętnie powróci - wyłącznie dla własnych emocji.
Kupi też jeden wypiek by zjeść go we dwoje, miast żreć wiktuał stabilizowany znoszonym mokasynkiem - bo tak taniej, niż przy restauracyjnym/kawiarnianym stoliczku.
A nade wszystko, człowiek rozumny dopuści i zaakceptuje, że ktoś woli żreć na stojąco przy rurze wydechowej z klapą bagażnika uniesioną nad łbem, że wypiłby łyk wody wprost z owego znoszonego mokasynka - godzi się bowiem z taką, a nie inną decyzją osoby drugiej - choćby obcej.
Dlatego odradzam emocje negatywne, gdy natrafia się na teksty, które w zamyśle mają upokorzyć ich adresata. To problem autora takiej wypowiedzi, lecz nie atakowanego w mniej lub bardziej aluzyjny sposób.
Współczuć zatem forumowym kretynom?
Broń Boże!
Czytać, czytać i jeszcze raz czytać!
Takie teksty odkrywają bowiem całą wewnętrzną pustkę ich autorów.
Życie w samotności niektórzy starają się wypełnić obrazem "potwornego świata" w jakim żyją ci, którym po prostu zazdroszczą.
Wypieranie przybiera różne barwy.
Ich jest wyłącznie szare.
Nawet, gdy widzą tęczę na niebie.
Jedyne pocieszenie, że choć ta jest za darmo.

    • kkkkosmita Re: Forumowi kretyni 18.02.13, 20:26
      1. czy warto ulegać aż tak silnym emocjom, gdy natrafia się na dowolny elektroniczny bzdet?
      2. Czy kiedy ktoś opisuje Polskę jako kraj do cna zdeprawowany i zamieszkały przez bandę skretyniałych dewiantów i złodziei, to czy mam natychmiast wydzielać kilogramy adrenaliny,
      3. Dlatego odradzam emocje negatywne, gdy natrafia się na teksty,


      ad 1. Rzecz jasna nie warto. Należy jednak uwzględnić, że emocje powstają... trochę poza rozumem.
      ad 2. Jeśli dzieje się to na publicznym dostępnym dla każdego forum...
      to milczenie jest odbierane jako zgoda na postawioną diagnozę.
      To jest sytuacja w której nie wiadomo jak się znaleźć.
      Nakarmić trolla i zaznaczyć swoje zdanie odrębne... czy milczeć przyzwalająco....
      Osobiście nie szukam samodzielnie atrakcji... ale jeśli już jestem zmuszony, żeby je znaleźć...
      to czasem powiem co myślę...
      ad 3. A odradzaj sobie! big_grintongue_out
      Ale peanów pochwalnych to ja raczej wyśpiewywać w takich sytuacjach nie potrafię! big_grin


      http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
Pełna wersja