sorel.lina
16.10.17, 13:22
... i dotychczasowi zwolennicy "dobrej zmiany" zaczynają już jej mieć dość.
Łukasz Warzecha, jeden z najbardziej znanych prawicowych publicystów został oskarżony w obozie dobrej zmiany o nielojalność, ostentacyjnie wyrzucony z TVP i poddany ostracyzmowi środowiska. Jednak publicysta nie uległ presji i zdaje się zasługiwać na miano prawdziwie niepokornego dziennikarza, w przeciwieństwie od usłużnych kolegów-tub propagandowych z mediów rządowych.
(...)
"Powiedzmy szczerze: cały plan dekoncentracji, wywołujących taki entuzjazm pisowców, to po prostu plan uderzenia w krytyczne wobec PiS media.”- mówi publicysta.
W gabinetach politycznych liczono zapewne, ze Warzecha po represjach spokornieje. Tak się jednak nie stało.(...) Warzecha przechodzi jednak szybko do uderzenia w sedna problemu dobrej zmiany, czyli wojny totalnej – notorycznego stosowania reguły grubej kreski, niekończących się czystek i inspirowania istnej walki klas. Wojny, w której atakując kolejne grupy społeczne rząd zmusza je do podjęcia walki o swój los.
(...)
Co rzadkie wśród prawicowych publicystów Warzecha bardzo trzeźwo spogląda także na sprawę reformy sądownictwa, którą uważa jako perfekcyjne zobrazowanie opisywanej powyżej zależności:
„Bardzo dobrze widać to było przy okazji konfliktu o sądownictwo czy o zawody prawnicze w ogóle. Obserwując media społecznościowe – ale też słuchając ludzi władzy – można było odnieść wrażenie, że wśród sędziów czy komorników nie sposób znaleźć ani jednej uczciwej i ciężko pracującej osoby. „Zaorać kastę!” – to hasło zrobiło największą karierę.”
„Czemu władza tego, w oczywisty przecież sposób fałszywego podejścia nie stara się korygować? To jasne – bo jest dla niej wygodnym instrumentem wywierania presji i organizowania własnych zwolenników wokół wspólnego wroga: elit. (...). Bez kłopotu udaje się rządzącym wśród jakiejś części wyborców pobudzić odpowiedni sentyment. Składa się na niego wiele emocji: słuszne poczucie krzywdy wynikające z przekonania, że przez lata III RP niektóre grupy były traktowane jako gorsze i nie mające nic do powiedzenia; naturalna zazdrość i zawiść; podejrzliwość wobec tych, którzy mają lepiej (musieli, panie, nakraść). Pod ten rezerwuar emocji PiS podłączył się bardzo umiejętnie.”