Dodaj do ulubionych

Nie przechodź grypy

30.09.10, 12:45
Jasne, byłam wczoraj u lekarza 38 stopni temperatury, szmery w oskrzelach, okropny kaszel a lekarz na to, antybiotyk 7 dni ale zwolnienie niepotrzebne. Więc skoro leżenie nie jest konieczne to i ten antybiotyk też nie.
Obserwuj wątek
    • marta.kornecka Nie przechodź grypy 30.09.10, 15:05
      Nie rozumiem tego... jak ktoś się rozłożył, to niech leży w łóżku, a nie przychodzi do pracy i tylko innych zaraża... przecież z gorączką, to nawet nie ma mowy, by się skupił na tym, co robi. Dlatego my chyba z pracy wybierzemy się wspólnie na szczepienia. Polecam to innym.
      • triss_merigold6 Re: Nie przechodź grypy 30.09.10, 17:22
        I jeszce może poświęć na to urlop? Żeby nie przychodzić do pracy przez kilka dni tylko leżeć w łózku, trzeba najpierw dostać się do lekarza i uzyskać zwolnienie.
        • red.matylda Re: Nie przechodź grypy 01.10.10, 11:13
          Dlatego lepiej się zaszczepic i mieć później swiety spokoj. Zamiast latac po lekarzach, aptekach i siedziec w domu tygodniami mozna cieszyc sie zyciem:)
          • triss_merigold6 Re: Nie przechodź grypy 01.10.10, 12:39
            Tak, jasne. Tylko, że szczepienie nie chroni przed innymi infekcjami wirusowymi, które niedoleczone pięknie przechodzą w infekcje bakteryjne. I też należałoby zostać w domu parę dni.
    • alinka_li Nie przechodź grypy 01.10.10, 13:53
      Przyznaję się, nie doczytałam artykułu do końca, bo szlag mnie trafił:(
      Ja bym bardzo chciała zostać w domu, gdy jestem chora, ale w pracy to jest źle widziane! To szef wymaga, by łyknąć paracetamol i stawić się na posterunku. Oczywiście jak choróbsko rozłoży porządnie, to wyjścia nie ma, te 2- 3 dni można w domu zostać, ale jak mam później słuchać gadania, to wolę pójść do pracy. Fakt, praca lekka i niewymagająca, szef poza tym OK...
      Myślę, że to jest większy problem w polskich zakładach pracy, niż wydumana moda w korporacjach na zgrywanie bohatera z grypą.
    • sowapolna Nie przechodź grypy 04.10.10, 21:21
      Zeby to tak można było ostatnio ,powiedzmy to wprost zwiazki TAK ZWANA SOLIDARNOŚC sprzedaly nas pracowników prezesowi za chorowanie zabieraja wszystko pracujemy w takich warunkach ze to jest nie do uwierzenia zimą do minus 18 a latem nawet plus 50 stopni nasze kochane rzady doprowadziły do tego że pracodawca jest wszystkim a pracownik niczym i ma sie tylko cieszyc że pozwala mu sie zarobic te tysiac pare złotych .Tak wiec to nie moda to przymus strach zmusza ludzi do takiego postepowania ,czy autor artykułu jest naiwny czy tylko udaje ze nie wie jak jest w tym ( popieprzonym )kraju
    • mojra3 Nie przechodź grypy 07.10.10, 20:54
      Ja mimo wszystko wolę nie chorować, a faktycznie trzeba mocno się na starać, by nie podłapać czegoś od innych w pracy:/ Przychodzą smarkają, kaszla, podają okichane przed sekudną dłonie albo dokumenty. Koszmar! A ja jestem przeciwna też antybiotykom, lepiej przed się zabezpieczyć, zahartować i jak już coś brać to naturalne, czosnek i preventik tran z rekina z witaminami a czasami wieczorem dobry grzaniec winny. To mii starcza. Jakoś się trzymam.
    • malenka0047 Nie przechodź grypy 18.12.10, 12:37
      W dzisiejszych czasach zauważyłam, że każdy kto wspomina że choruje na grypę mówi to tak jakby miał kaszel który zaraz przejdzie. Grypa nie jest chorobą na którą sie umiera ani która jest nieuleczalna - tylko z pozoru. Każdy ma gwarancje że nic mu nie będzie jeśli ją leczy nie tylko farmakologicznie, czyli lekami, ale również i ... PRZEDEWSZYSTKIM leżeniem i wypoczynkiem. Pierwszy raz kiedy spotkałam się z skutkami niewyleżenia grypy to było chyba z 4-5 lat temu. Mój kolega - Łukasz - był świetnie zapowiadającym się sportowcem. Grał w piłkę nożną, odnosił sukcesy, dobrze sie uczył, był miły i przystojny ... jak ja to mówię "skarb a nie facet". Pewnego razu zachorował na grypę ale jakto leżenie w domu? I co ja będę w tym domu robił? Brał gripexy i inne leki i normalnie wychodził z domu. Po może miesiącu albo dwóch bardzo źle sie czuł, czuł się tak jakby tracił siły, poszedł do lekarza. Wszedł do gabinetu, a za może 5-10 minut przyleciał po niego helikopter aby go zabrać do Warszawskiego szpitala z Bydgoszczy. Diagnoza była okrutna: natychmiastowy przeszczep serca. Chłopakowi jego własne serducho nie wytrzymałoby bo brał proszki i ćwiczył. Efekt jest taki sam nawet jakby brał proszki i pił alkohol. Brak leżenia co jest najważniejszym elementem leczenia - działa właśnie jak takie toksyczne połączenie. Nie czujesz sie lepiej tylko gorzej. Opadasz z sił, serce sie boli albo kłuje i nie wiesz dlaczego. Dokończę o Łukaszu... wszystko zamknęło się w czasie 1,5 roku od momentu diagnozy. Miał sztuczne serce, potem przeszczep który się nie przyjął. Tego roku ledwo na siłach zdał maturę a potem zabrał dziewczyne nad morze na parę dni. Na drugi wieczór od przyjazdu zadzwonił że jest z nim źle - wrócili, pojechał do szpitala do Warszawy i już w nim został. Nie uratowali go :( Łukasz zmarł. Tragiczne? Niesamowicie. Jak to ktoś kiedyś powiedział: "Z małej chmury duży deszcz". Drugi przykład to ja sama. To było po śmierci Łukasza jakieś... 2 lata temu pracowałam i nie chciałam brać wolnego. Czułam sie coraz gorzej i seducho już też zaczęło się buntować i coraz częściej kuło. Ale wreszcie powiedziałam dość. Leżałam 2 tygodnie w domu. Przypomniał mi się Łukasz i dlatego stwierdziłam że musze o siebie zadbać. A trzeci przykład? Moja babcia mówiła mi o księdzu w naszej parafii że niewyleżał grypy i prosze - problemy z sercem. Znajoma sprawa. Dlatego jak słysze że ktoś choruje a nie siedzi w domu to mnie krew zalewa i sie wściekam. Proszki, antybiotyki to tylko jakieś 20% sukcesu! 80% to nasza postawa. Przykład? Czy jak sie odchudzacie to tylko bierzecie proszki? NIE! Chodzicie na siłownie, inaczej sie odżywiacie, zmieniacie swój tryb życia na bardziej aktywny. Z chorobą też trzeba powalczyć ale inaczej. Leżeniem, odpoczynkiem, lekami jeśli trzeba. A praca nie zając - nie ucieknie. Jak szef robi krzywą mine to powiedz że przyjdziesz do pracy, ale jeśli twój stan się pogorszy - zapłaci za to. To co napisałam to nie moje fanaberie - to NIESTETY czysta prawda, a wy lepiej uczcie się na czyiś błędach. Bo nie ma co przepłacać swoim zdrowiem. Pozdrawiam. malenka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka