Dodaj do ulubionych

Pokolenie bez etatu

06.02.11, 13:42
Wykształcenie nie jest towarem…

Absolwent studiów nie musi i nie powinien być osobą o mentalności przedstawiciela handlowego. Propagując ową „mało humanistyczną” tezę o sprzedaży pracy możemy osiągnąć jedynie poziom społeczeństwa pożytecznych idiotów, którzy być może będą w stanie produkować skomplikowane podzespoły lub inwestować na giełdzie, ale pozbawieni będą umiejętności abstrakcyjnego myślenia i refleksji. Może z tym brakiem refleksji przesadziłem, bo będą zmuszeni wypełnić samokrytyczną ankietę w dużej korporacji.
Studia to nie inwestowanie na giełdzie. Trudno zmuszać człowieka zainteresowanego historią starożytnego Rzymu, by wybierał z powodów koniunkturalnych studia inżynierskie. Potrzebni nam są „nieproduktywni” znawcy filozofii, historycy, etycy…

Mam dwie twarze. Twarz „absolwenta nierentownego kierunku”: wieloletnia pasja od czasów licealnych, trudny i wymarzony temat doktoratu, życzliwy odzew z zagranicy, milczenie w Polsce, zostaję doktorem… Starania o pracę na uczelni: NIE, NIE, NIE… Albo bez odzewu. Po pół roku piszę prośbę o zwrot dokumentów, które złożyłem w związku z ogłoszeniem. Nawet nie zostałem powiadomiony o wyniku konkursu. Dokumenty łaskawie zwrócono. Zaczynam analizować skład młodej kardy naukowej i okazuje się, że mam do czynienia z „rodziną na swoim”. Typowa polska patologia: nepotyzm i załatwianie stanowisk. Konkurs? Pod konkretną osobę. Aż chce się śmiać. Współczuję tym, którzy oddali swoje serce studiom. Współczuję zetknięcia z polską rzeczywistością. Współczuję rozgoryczenia, gdy dowiedzą się, że miejsce na uczelni zajęte jest dla narzeczonej syna dziekana, a w szkole musi pracować córeczka czy syneczek pani od fizyki…
Moja druga twarz to oblicze pragmatyka cieszącego się wolnym zawodem. Studia odbyłem bez entuzjazmu, takie naukowe małżeństwo z rozsądku. I dla pieniędzy, bo to właśnie dzięki tym studiom mogę pracować, odpoczywać, pozwolić sobie na hobby czy w końcu założyć rodzinę. Nie jestem zmuszony mieszkać przy rodzicach, dorabiając od czasu do czasu zastępstwem za chorą „panią” w miejscowej szkole. Mogę też pozwolić sobie na dobrą szkołę językową. Po to, by kiedyś zrealizować marzenia.
Obserwuj wątek
    • kadanka Re: Pokolenie bez etatu 06.02.11, 16:05
      pani psycholog bardzo slusznie stwierdza, ze nie ma sie co nad soba rozczulac bo nic z tego nie wynika. aczkolwiek pare jej wypowiedzi jest razacych - zwlaszcza ten pogardliwy ton wobec problemow autorki listu. rozczulanie sie niepotrzebne, fakt. ale w druga strone tez nie nalezy przeginac. filozoficzne dywagacje na temat tego co to jest przyzwoita praca sa troche smieszne. jestem pewna ze autorka przez przyzwoita prace rozumie taka za ktora bedzie w stanie przezyc. TO jest przyzwoita praca, pani psycholog:P
      humanisci zarabiaja grosze w porownaniu z inzynierami, rzadko dostaja umowy o prace - scibola jakies zlecenia, umowy o dzielo. autorka opisuje konkretne problemy czyli naprawde wielka rozbieznosc placowa, problem z zatrudnieniem na etat. a ta rozmowa dotyczy zupelnie innych rzeczy. jestem totalnie rozczarowana tym, co mowi psycholog (poza jedynym slusznym stwierdzeniem, ze rozczulanie sie nad soba do niczego nie prowadzi).
      • sid-the-sloth Re: Pokolenie bez etatu 06.02.11, 16:51
        > aczkolwiek pare jej wypowiedzi jest razacych - zwlaszcza ten pogardliwy ton wobec
        > problemow autorki listu. rozczulanie sie niepotrzebne, fakt. ale w druga strone tez nie nalezy
        > przeginac. filozoficzne dywagacje na temat tego co to jest przyzwoita praca sa troche smieszne.

        Zgadzam się w 100%. Przy filozofowaniu nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem.
        Szkoda, bo mogła być ciekawa dyskusja.
      • xavmato Re: Pokolenie bez etatu 06.02.11, 19:19
        Oczywiście, że nie ma co się nad sobą rozczulać. Jak w Polsce jest źle, to można zawsze (całe szczęście) wyjechać. Śmieszy mnie patrzenie na naukę i studia jako na towar do sprzedania. OK, inżynier sprzeda projekt, prawnik może udzielać porad, artysta stworzyć dzieło, ale... Wiadomo przecież, że profesor - ścisłowiec otrzyma pieniądze na swój projekt, ale historyk specjalizujący się w historii Tatarów czy zakonu bożogrobców już nie... Bo jest "nieproduktywny", podobnie jak filozof... Grozi nam, że staniemy się bezrefleksyjny społeczeństwem wyspecjalizowanych usługodawców. Kołakowski miał szczęście, bo dziś to byłby pizzę rozwoził, by zarobić na życie :D

        Polska nauka musi jeszcze wiele się uczyć, najpierw zwalczyć nepotyzm i blokowanie przez dziadków (których jedynym dorobkiem od 20 lat są artykuły w uniwersyteckich zeszytach) młodych i ambitnych.

        Darmowe studia? Owszem, ale nie dla wszystkich. Nie powinno być tak, że mając do wyboru pracę na angielskim zmywaku czy na kasie w supermarkecie, wybiera się studia na WSP i co roku mamy 100 czy 200 biologów, historyków i polonistów, z którymi nie ma co zrobić. Szczęśliwy ten, który ma ciocię w sekretariacie w szkole, bo najszybciej dostanie jakiś etat. Prawdziwi pasjonaci przepadają w oceanie przeciętności.
        • echtom Re: Pokolenie bez etatu 07.02.11, 08:40
          > Śmieszy mnie patrzenie na naukę i studia jako na towar do sprzedania

          Niekoniecznie. Tu też działa prawo popytu i podaży - ktoś zapłaci ci za to, co mu jest potrzebne, a im bardziej potrzebne i mniej dostępne, tym więcej zapłaci. Jeżeli, powiedzmy, w Polsce jest zapotrzebowanie na 50 nowych filozofów rocznie, a uczelnie wypuszczają 500, nawet przy najczystszych układach nie zagospodaruje się w zawodzie pozostałych 450. Zgadzam się, że pracę zgodną z wykształceniem powinno dostać 50 najlepszych, nie 50 z układami w branży, i to jest wielki problem. A największym problemem jest forsowanie wyższego wykształcenia i masowość studiów, bo powinny być tylko dla ludzi, którzy lubią się uczyć i mają konkretny pomysł na życie. A wysyp humanistów i specjalistów od zarządzania nie jest wynikiem jakiejś szczególnej pasji, tylko funkcją dostępności tych studiów i chęci postudiowania "czegoś" dla papierka z mgr.
          • xavmato Re: Pokolenie bez etatu 07.02.11, 11:30
            Dlatego też napisałem, że studia nie mogą być alternatywą dla angielskiego zmywaka czy perspektywy pracy na kasie w supermarkecie. Tymczasem matura to dziś czysta formalność, a ogłoszenia o uzyskaniu świadectwa dojrzałości w dwa lata budzą rozpacz... Studia nie mogą być przechowalnią na 3 lub 5 lat dla ludzi nie mających pomysłu na życie. Jak sama nazwa wskazuje, to wykształcenie wyższe i nie każdy, komu się nie chce pracować fizycznie czy kasować zakupów musi legitymować się dyplomem. Uczelnie zarabiają wypuszczając masę bezrobotnych. Ale... to nie usprawiedliwia traktowania studiów jako inwestycji. Trudno produkować inżynierów nienawidzących wybranego kierunku studiów. Może wyjściem są odpłatne studia, a darmowe dla najzdolniejszych? Pasjonat niechaj studiuje za darmo, a jak ktoś chce mieć 5 lat poczekalni, to może niech chociaż za to zapłaci?
            • agnieszka_gk Re: Pokolenie bez etatu 07.02.11, 11:49
              A mnie wywiad z panią psycholog bardzo się podobał. Może był zbyt brutalny, ale prawdziwy, i czas skończyć juz z mysleniem, że cos nam się należy; pamiętam jak absolwenci medycyny od zawsze użalali się, że skończyli takie bardzo trudne i ciężkie studia, a teraz nie ma dla nich pracy - no to po co się na nie pchali ? Jeśli chodzi np. o medycynę to taka sytuacja jest od niemal-zawsze, to nie jest tak, że nagle skończył się popyt na danych specjalistów jak było np. 10 lat w przypadku ekonomistów czy 15-20 lat temu inżynierów.
              xavmato napisał:
              "Może wyjściem są odpłatne studia, a darmowe dla najzdolniejszych? Pasjonat niechaj studiuje za darmo, a jak ktoś chce mieć 5 lat poczekalni, to może niech chociaż za to zapłaci?"
              No przecież teraz tak jest ! Na bezpłatne studia dzienne dostają ci, którzy mają najlepsze wyniki, a reszta na zaoczne i wieczorowe odpłatne. Co gorsza, ci najzdolniejsi - to przy polskim kulawym systemie oświaty - to często równiez ci zamożniejsi, z dużych miast, z rodzin inteligenckich, którym łatwiej byłoby opłacić studia, niż tym na wieczorowych, którzy całymi dniami pracują aby zarobić na edukację.
              • kadanka Re: Pokolenie bez etatu 07.02.11, 13:16
                No przecież teraz tak jest ! Na bezpłatne studia dzienne dostają ci, którzy mają najlepsze wyniki, a reszta na zaoczne i wieczorowe odpłatne.

                na zaoczne i wieczorowe b. czesto ida ci, ktorzy dostali sie na dzienne - po prostu chca isc do pracy na pare godzin dziennie.
                to juz nie te czasy ze na zaocznych/wieczorowych są "gorsi" - teraz są ci ktorzy w trakcie studiow chca juz lapac doswiadczenie.
                • xavmato Re: Pokolenie bez etatu 07.02.11, 16:09
                  Szkoły same sobie są winne tworząc miejsca dla "przeczekaczy". Dzisiejsi ( i niedzisiejsi także) zaoczni czy wieczorowi wcale nie byli i nie są gorsi, tylko najcześciej pracują. A jak ktoś chce na dziennych przez 5 lat zaliczać wszystko na dostateczny i bawić się dobrze na imprezach, to niech za to zapłaci. Dziś w oceanie absolwentów topią się pasjonaci czy po prostu ludzie bez znajomości. Przy skłonności rodaków do załatwiania i obsadzania swoimi mówienie o jakiejkolwiek konkurencji jest bezsensowne.
          • sid-the-sloth Re: Pokolenie bez etatu 07.02.11, 20:18
            > A wysyp humanistów i specjalistów od zarządzania nie jest wynikiem jakiejś szczególnej pasji,
            > tylko funkcją dostępności tych studiów i chęci postudiowania "czegoś" dla papierka z mgr.

            Raczej wynikiem tego, że obecnie, nawet do prostych biurowych prac wymaga się "papierka", w związku z tym studia to standard, a skoro tak, to bez studiów wielu prac, do których "papierek" nie jest de facto potrzebny, się nie dostanie. I koło się zamyka.
    • m_vivendi Pani Psycholog - Młotkolog 07.02.11, 15:52
      A mnie w tym wywiadzie uderzyły wąziutkie horyzonty Pani Nowakowskiej, wręcz klapki na oczach i zafiksowana wizja świata. Ona nie rozmawia z redaktorą, lecz zamiast odpowiadać na pytania dyktuje jedyną własną wizję świata. I oby ta wizja byla jakoś atrakcyjna, lecz nie to dość sztampowe i ograniczone spojrzenie. Przejawia sie ono i aż razi w stwierdzeniach:

      "czy jeszcze ktos wierzy w bajeczki o równych szansach?"
      "nie podzielam punktu widzenia z którego komukolwiek cokolwiek sie nalezy"
      "praca to towar i jesli nie ma na niego popytu to nie ma"

      Pani Psycholog wyrazila te poglądy w kontekscie (rzeczywiscie płaczliwego ) listu dziewczyny ktora narzeka że nie moze dostac pracy na etat tylko umowe zlecenie.

      No to Pani Aneta Nowakowska z takimi poglądami z wielkim gwizdem wyleciałaby za drzwi probujac znaleźć prace w instutucjach zwiazanych z aktywizacją zawodową kobiet w Europie Zachodniej.

      Ponadto są to poglądy niezwykle prymitywne, pokazujace ze Pani Psycholog jest oderwaną od rzeczywistosci ekonomiczną ignorantką, która politykę pracy traktuje młotkiem w czółko i na rympał wygłasza brednie takie jak to np "praca to towar, jeśli nie ma na niego popytu to nie ma".

      To wielkie uproszczenie, jeśli nie kompletny idiotyzm w wykonaniu Pani psycholog.

      Na popyt pracy składa sie wiele czynników, polityka podatkowa, polityka pracy, przepisy o przedsiebiorczosci, wielkosc szarej strefy, inwestycje budżdetowe i infrastrukturalne państwa, itp itd. I są to instrumenty którymi państwo w zdecydowanym stopniu moze regulować rynek pracy. Tylko nasze państwo jest w tym względzie nieudolne. Kiedy spojrzę na koleżanki i kolegów humanistów z Francji Niemiec czy Szwajcarii to są zadowoleni ze swoich pierwszych prac ludzie, których pracodawcy najcześciej traktowali jako partnerów a nie jak trybik wyjęty spod ochrony prawa.

      Wiec niech Pani Nowakowska zachowa swą ubożuchną i prościutką wizję "pracy po studiach" dla siebie, bo ci dobrze wykształceni humaniści mają znacznie większą wiedzę i szersze horyzonte niż ona w tym temacie.

      I na koniec jeszcze jeden kamyczek do ogródka ciasnych poglądów Pani Nowakowskiej:

      - Egipt. Tam frustracja spoleczenstwa wynika z tego że młodzi ludzie nie mają szans realizacji swojego życia, bo nie mają pracy. Odpowiedz Pani Nowakowskiej brzmiałaby: "jak nie ma to nie ma". Jednak oni juz zaczeli walkę o reformy w Egipcie, o koniec dyktatury i reformy spoleczne. Egipt to państwo ktore od 1960 roku podwoilo swoją liczbę ludnosci, rządzący natomiast niemal zamrozili rozwój technologiczny i cywilizacyjny w ryzach z polowy stulecia.
      Oby młodym Egipcjanom sie udało i nie dali wykorzystać swego gniewu do innych celów niz tylko wolnosc i demokracja ich kraju.
      • kadanka Re: Pani Psycholog - Młotkolog 07.02.11, 22:06
        m_vivendi napisała:

        > - Egipt. Tam frustracja spoleczenstwa wynika z tego że młodzi ludzie nie mają s
        > zans realizacji swojego życia, bo nie mają pracy. Odpowiedz Pani Nowakowskiej b
        > rzmiałaby: "jak nie ma to nie ma".

        doskonale porownanie:D:D oddaje charakter tego calego nieszczesnego wywiadu - jak nie ma to nie ma, proste:D:D
      • lavernia Re: Pani Psycholog - Młotkolog 07.02.11, 22:59
        Dawno nie czytałam takiego bełkotu pseudopsychologicznego. Rozmowa w ogóle nie na temat. Nie dowiedziałam się niczego, co mogłoby mi pomóc.
        List czytelniczki mógłby być równie dobrze napisany przeze mnie. Mam 27 lat, dwa humanistyczne fakultety i pracuję na umowę o dzieło za 300 (!) zł miesięcznie. Trzymam się kurczowo mojej umowy, bo pracuję w miejscu, o którym marzyłam, a co miesiąc słyszę: "Za kilka miesięcy będą pieniądze na etat, wytrzymaj jeszcze trochę". Ale czas leci...
        Nie użalam się nad sobą. Jednak uważam, że to naprawdę nie jest normalne.
    • smetek_pstry Re: Pokolenie bez etatu 08.02.11, 09:17
      xavmato napisał:

      > Wykształcenie nie jest towarem…

      A rynek pracy nie istnieje :P Po pierwsze jest towarem, bo są uczelnie prywatne, które każą za nie płaci. Po drugie swoje umiejętności z nich wynikające trzeba, straszne słowo - sprzedać, ładnie CV opakować ;) Jeśli dla kogoś jest to poniżej godności, to niech potem nie płaczę, że nie może etatu znaleźć.

      > Absolwent studiów nie musi i nie powinien być osobą o mentalności przedstaw
      > iciela handlowego. Propagując ową „mało humanistyczną” tezę o sprze
      > daży pracy możemy osiągnąć jedynie poziom społeczeństwa pożytecznych idiotów, k
      > tórzy być może będą w stanie produkować skomplikowane podzespoły lub inwestować
      > na giełdzie, ale pozbawieni będą umiejętności abstrakcyjnego myślenia i reflek
      > sji. Może z tym brakiem refleksji przesadziłem, bo będą zmuszeni wypełnić samok
      > rytyczną ankietę w dużej korporacji.

      No tak od razu, mentalność przedstawiciela handlowego, pożyteczny idiota, bo rynek jest be. To jest nadbudowywanie. Jeśli ktoś szuka pracy, to musi zainteresować pracodawcę ofertą, używając tych wstrętnych środków. Kto nie umię, to płaczliwy list piszę.

      > Studia to nie inwestowanie na giełdzie.

      Rozumiem, że przy wyborze studiów nie myśli się perspektywicznie. Nie zastanawia się, gdzie się będzie pracowało, co potem...

      >Trudno zmuszać człowieka zainteres
      > owanego historią starożytnego Rzymu, by wybierał z powodów koniunkturalnych stu
      > dia inżynierskie.

      Oczywiście, że nie. Tylko powinnien się orientować, że jest pewna liczba etatów dla historyków. Więcej rynek nie wchłonie i będą musieli sobie poradzić. To nie jest tak, że historię skończy sto osób, to stworzy się dla nich miejsca pracy. To oni sami mają poszukać. Jeśli okażę się, że pracodawcy tylu nie potrzebują, to jest problem absolwentów.

      >Potrzebni nam są „nieproduktywni” znawcy filozofi
      > i, historycy, etycy…

      To nie jest tak, że skończę X kierunek, to mają mi dać etat. Nikt nic nie będzie dawał. To jest postawa roszczeniowa. Jest określona pula potrzebnych, część osób się zmieści, reszta zajmię czymś innym. W ten sposób to działa. A uczelni polskich w ogóle nie obchodzi, co się dzieję na rynku i produkują bezrobotnych. Wykształcą 500 filozofów, jeszcze drugie tyle zaocznych wezmą (bo kasa misiu, kasa), mimo że potrzebnych jest ze stu. Powinni regulować liczbę miejsc, zgodnie z rynkiem, ale po co, to jest fuj. A potem jest za dużo humanistów, którzy nie mają trudności.
      • lavernia Re: Pokolenie bez etatu 08.02.11, 10:16
        > iżej godności, to niech potem nie płaczę
        > Kto nie umię, to płaczliwy list piszę.
        > Jeśli okażę się

        Napisał nie-humanista...
        • smetek_pstry Re: Pokolenie bez etatu 08.02.11, 17:20
          Jak nie ma się czego czepić, to czepia się błędów. Owszem przyznaje, mam zawsze problem z ogonkami. Dobrze, że są internetowi poprawiacze ;)
      • xavmato Re: Pokolenie bez etatu 08.02.11, 12:05
        Zgadzam się, że czasy, gdzie coś się należało już minęły, albo powinny przeminąć ; ) Problem jest złożony: jednocześnie szkoły wyższe kształcą nadprogramową liczbę studentów, gdyż to im się opłaca. Tak samo traktuje się olewacza studiującego dla dobrej zabawy lub z braku alternatywy jak i pilnego studenta. Jeden i drugi uczą się za darmo.
        W gospodarce rynkowej kiepski produkt nie znalazłby nabywcy. U nas "nabywa się" po znajomościach. Ile było publikacji prasowych o znajomościach w przyjęciu na studia, po urzędach itp. Tak więc rozumiem rozgoryczenie tych, co poświęcili czas i siły tylko po to, by rozbić się o kumoterstwo.
        • agnieszka_gk Re: Pokolenie bez etatu 08.02.11, 15:47
          "Tak samo traktuje się olewacza studiującego dla dobrej zabawy lub z braku alternatywy jak i pilnego studenta. Jeden i drugi uczą się za darmo. "
          Ostatecznie jednak zweryfikuje to rynek; często ci "olewacze" okazują sie bardziej produktywni, skuteczni i efektywni w pracy niż "pilny student typu naukowiec"; wszystko zależy od charakteru pracu. Pracodawcy patrzą na dyplom (ocenę, uczelnię) ale często decyduje jednak rozmowa kwalifikacyjna i umiejętność "sprzedania się".

          "U nas "nabywa się" po znajomościach. Ile było publikacji prasowych o znajomościach w przyjęciu na studia, po urzędach itp. "
          Są zawody, gdzie bez znajomości z pewnością wiele się nie osiągnie typu prawnicy (notariusze, adwokaci), także lekarze. W innych obszarach oczywiście zdarza się po znajmości znaleźć pracę i tak było zawsze i wszędzie. Ale nie ma co generalizować, czy wręcz radykalizować, że tylko po znajomości można znaleźć pracę. Wystarczy przy okazji przeczytać wywiad z 29-latką w tym samym nr WO, która szuka pracy tylko w najbliższej miejscowości, bo do Płocka "za daleko i nikt od nas nie jeździ", a juz wyprowadzić się gdzieś dalej to nie da rady, bo jest zbyt zwiazana emocjonalnie z rodziną. No z takimi ograniczeniami nie da się skutecznie szukac pracy i rzeczywiście można upatrywać swoich niepowodzeń w "znajomościach", złym państwie, złej polityce itd.

          Ja cały czas uważam, że pani psycholog powiedziała wprost o tym jak wyglada rynek pracy i dobrze by było, gdyby i młodzi, i starsi się nad tym zastanowili, a nie narzekali na cały świat.
          • lavernia Re: Pokolenie bez etatu 08.02.11, 16:46
            Niestety pani psycholog rzuciła kilka frazesów rodem z internetowych forów i poradników samodoskonalenia się. A jej pogarda względem autorki listu była dla mnie wręcz niebywała.
            I w przeciwieństwie do większości z Was, ja tego listu nie odczułam jako "płaczliwego" w tonie. Jedynie zwrócił on uwagę na pewną sytuację. I szkoda, że pani psycholog się na tym realnym problemie nie skupiła.
            • m_vivendi Re: Pokolenie bez etatu 08.02.11, 19:02
              > Niestety pani psycholog rzuciła kilka frazesów rodem z internetowych forów

              Zgadzam się. Zaś szczytem profesjonalizmu była w ustach Pani Psycholog zachwalanie podejścia i porada "co mnie nie zabije to mnie wzmocni" - naprawdę żenujacy i jakże wyświechtany frazes.

              W niektórych momentach uwagi Pani Nowakowskiej wydawały mi się sensowne i wartościowe, naprawdę były takie chwile tej rozmowy. Jednak generalne wrażenie z tego wywiadu to wykład kogoś z klapkami na oczach kto wszystko wie lepiej i garbusowi radzi zeby sie wyprostował.

              Jeśli już WO zapraszają do wywiadu pschygologów to chociaz z wiekszą klasą. Mnóstwo dziewczyn po psychologii pracujacych w HR dałoby lepsze rady i opis zjawiska.
              • marinellla Re: Pokolenie bez etatu 09.02.11, 15:46
                O, to, to. We mnie się wręcz zagotowało po tym wywiadzie. Rada - nie użalać się, ogarnąć, mieć realistyczne cele - sama w sobie jest ok. Ale psycholożka miesza w swoich wypowiedziach ironię, pogardę i nieznośne wręcz besserwisserstwo. Ciekawe, czy kiedykolwiek próbowała żyć w dużym mieście za 900 zł miesięcznie i szukać pracy. Jakby to był mój list, to chybabym się poczuła głęboko dotknięta.
                • cartahena Re: Pokolenie bez etatu 10.02.11, 00:07
                  To chyba ta sama pani psycholog, ktora wypowiedzies sie raczyla na temat kobiety po 40. pracujacej wsrod duzo mlodszych od siebie. Ogolnie tak bym strescia jej "porade": nie pchaj sie miedzy mlodych, po pracy idz do domu i zajmij sie swoimi sprawami, a nie miej pretensji, ze Cie nie zapraszaja na spokania w pubie. Podobna niedelikatnosc i bezwzglednosc. Ale mi sie wtedy oberwalo od innych forumowiczow, ze nie spodobala mi sie wypowiedz pani psycholog.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka