kochanic.a.francuza Re: Pokolenie bez etatu 13.02.11, 11:32 "Co tu snuć jakieś wizje powszechnej szczęśliwości, jeśli ktoś musi utrzymać siebie, rodzinę i armię urzędników powołanych do dręczenia współobywateli." Coraz wiecej `plakow zaczyna to rozumiec. Nie tylko tych, ktorzy sami doswiadczyli bycia przedsiebiorca, ale tez ich najblizsze rodziny, znajomi. Dzieki tej wiedzy wzrosnie szacunek dla pracy jako takiej i dla siebie nawzajem. Kiedys o przedsiebiorcy mowilo sie pogardliwie "prywaciarz", "prywaciara". Z czasem zasluza sobie na szacunek, takze i ci mali, jednoosobowi przedsiebiorcy. No i nastepne pokolenie dostaje szkole zycia, wiedze, ktorej nie mogli otrzymac od swoich rodzicow: ze kapitalizm to nie bajka, ze samo byc zadawala tylko wlasna mame. Zeby zostac w swiecie docenionym trzeba dac z siebie wiele. Odpowiedz Link Zgłoś
ereta Re: Pokolenie bez etatu 13.02.11, 19:21 kochanic.a.francuza ;;; a dobrze wykonana praca to nie jest DANIE Z SIEBIE WIELE? Często kosztem zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
ereta Pokolenie bez etatu 13.02.11, 19:17 JEDYNE CO CIŚNIE SIĘ NA UDTA: DZIKI KRAJ, DZIADOWSKI KRAJ, ZŁODZIEJSKI KRAJ. NIE MA SIĘ CO DZIWIĆ, ŻE Z ZAGRANICY NIE WRACAJĄ DO POLSKI I WOLĄ TAM PRACOWAĆ JAKO ZWYKLI PRACOWNICY (dyplomy w kieszeni) ZA GODNĄ, A NIE GŁODOWĄ PŁACĘ. Odpowiedz Link Zgłoś
ufffaa Pokolenie bez etatu 13.02.11, 19:18 Razi mnie naduzywanie okreslenia "humanista". Takowymi obwoluja sie zazwyczaj ludzie, ktorzy w szkole mieli problemy z matematyka i innymi przedmiotami scislymi. W swojej naiwnosci uwazaja sie automatycznie za humanistow. Prawdziwi humanisci z krwi i kosci zdarzaja sie rzadko, a ci tak zwani, o korych jest tutaj mowa, nie byliby w stanie ukonczyc studiow o innym profilu, gdyz brak im ku temu intelektualnych predyspozycji. Odpowiedz Link Zgłoś
uszk Re: Pokolenie bez etatu 13.02.11, 22:37 Tak, masz rację, ten "humanista" w Posce to jak wiele innych przywilejów (np. przynależność do korporacji prawniczych, wcześniejsze emerytury) często taka legitymacja mniejszego wysiłku - tego i tego się nie uczę bo ja mam umysł humanisty, nie wiem nic na ten temat bo jestem polonistą. Nie powinno tak być. Tak samo z umysłem ścisłym jednak. Wybitny umysł ścisły nie poradzi sobie bez otoczenia, które jest na wskroś humanistyczne względem jego zdolności. Akurat samo słowo uniwersytet zakłada wszechstronność, nie wyobrażam sobie studentów na uniwersytecie nie operujących podstawami geometrii, matematyki, teorii zbiorów. Tylko my w Polsce mamy matematyków w szkołach, którzy nie rozumieją matematyki szerzej niż jako mechaniczne rozwiązywanie kolejnych zadań wg przykładu. Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: Pokolenie bez etatu 14.02.11, 00:14 nie wyobrażam sobie stud > entów na uniwersytecie nie operujących podstawami geometrii, matematyki, teorii > zbiorów. Niewątpliwie potrzebne niesamowicie na przykład na dziennikarstwie. Odpowiedz Link Zgłoś
uszk Re: Pokolenie bez etatu 14.02.11, 00:34 A nie potrzebne? Choćby, żeby zwrócić uwagę kiedy polityk powie "większa połowa" albo zrozumieć "kwadraturę koła", lub wiedzieć, że są różne systemy liczbowe, zbiory nieskończone... Im większą wiedze ma dziennikarz tym więcej jest w stanie wyciągnąć od świata i ludzi, które opisuje. Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: Pokolenie bez etatu 14.02.11, 12:57 kiedy polityk powie "większa połowa > " albo zrozumieć "kwadraturę koła Do tego wystarczy wiedza z podstawówki. Im większą wiedze ma dziennikarz tym więcej jest w stan > ie wyciągnąć od świata i ludzi, które opisuje. Na podstawie tej logiki powinien nauczyć się też najnowszych teorii fizyki kwantowej i teorii strun oraz biologii molekularnej. Odpowiedz Link Zgłoś
strangeday Re: Pokolenie bez etatu 14.02.11, 14:20 Jeśli nie rozumie chociaż podstaw i ogólnych następstw odkryć fizyki kwantowej, to zwykły ignorant i nieuk, a nie dziennikarz. Albo inaczej - może się spełnić np. w "Głosie Pcimia". Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: Pokolenie bez etatu 14.02.11, 14:46 Jeśli nie rozumie chociaż podstaw i ogólnych następstw odkryć fizyki kwantowej, To wiedza ze szkoły średniej, a nie studiów. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Pokolenie bez etatu 14.02.11, 23:27 A czy ty w ogóle zrozumiałeś ideę wątku? Chyba nie bardzo. Chodzi o nadużywanie słowa 'humanista'. Ze SJP: 'nauki humanistyczne «nauki, których przedmiotem badań jest człowiek jako istota społeczna i jego wytwory»'. To znaczy, że humanistą jest osoba bardzo wszechstronna i o ogromnej wiedzy i zainteresowaniu również przedmiotami ścisłymi, bo te są również wytworem człowieka. A dziennikarz jest po prostu zawodem, który polega na pisaniu artykułów do prasy i to wszystko. Zrozum: dziennikarz może być jednocześnie humanistą, ale NIE KAŻDY dziennikarz jest humanistą. Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Aha 15.02.11, 14:44 Samcik, autor poczytnego bloxa, to zapewne noga z wymienionych przez Ciebie przedmiotów. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Aha 16.02.11, 12:36 Akurat ten autor to przykład kogoś komu wydaje się, że coś wie. Dodatkowo niewiarygodny i posądzany o pisanie artykułów sponsorowanych w czasie boomu na rynku mieszkań. Humanistą to on na pewno nie jest jak i do dobrego ekonomisty daleko. Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Re: Pokolenie bez etatu 15.02.11, 14:45 Ups, przepraszam, to uszk wymienił te dziedziny. Odpowiedz Link Zgłoś
ufffaa Re: Pokolenie bez etatu 14.02.11, 09:32 Nauka matematyki nie powinna byc rozumiana jako oderwane od zycia dywagacje. Matematyka poprzez swoja zlozonosc uczy logicznego i abstrakcyjnego myslenia, takze w dziedzinach humanistycznych. Np. nie da sie dobrze opanowac jezyka obcego, bez rozumienia logki konstrukcji owego, stosowania odleglych porownan, itp. Bez owych narzedzi ulatwiajacych myslenie wszelkie uczenie sie to tylko tepe zapamietywanie na pewien ograniczony czas. Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: Pokolenie bez etatu 14.02.11, 12:55 Np. nie da sie dobrze opanowac jezyka obcego, > bez rozumienia logki konstrukcji owego, stosowania odleglych porownan, itp Znam doskonale język obcy bez używania matematyki. Z tą matematyką to mit-dla większości ludzi jest ona nieprzydatna poza pewnymi skromnymi podstawami. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Pokolenie bez etatu 14.02.11, 23:30 Tak jasne. Dziwne tylko, że jak patrzę na ogłoszenie o pracę to prawie zawsze wymaga się zdolności ANALITYCZNEGO myślenia, a nigdy nie widziałem, żeby potrzebowano kogoś z myśleniem intuicyjnym. Odpowiedz Link Zgłoś
ufffaa Re: Pokolenie bez etatu 25.02.11, 08:27 Drogi rabarcie, nie matematyka bezposrednio, ale logika jest przydatna w nauce jezykow obcych. A owa cwiczysz uczac sie matematyki. To tak jak zdobywanie kondycji fizycznej poporzez uprawianie np. joggingu. Odpowiedz Link Zgłoś
rabart 2 lata bez pracy. Chce być śmieciarzem w UK. 13.02.11, 19:38 2 lata bez pracy. Chce być śmieciarzem w UK. Niestety nie mam pieniędzy na wyjazd. Skończyłem dwa kierunki studiów, znam dwa języki obce(angielski w stopniu biegłym)-potwierdzone certyfikatami. Od dwóch lat bezskutecznie szukam pracy. Wolę naprawdę wyjechać na Zachód, tam zamiatać ulice i mieć na jedzenie i mieszkanie. Jako śmieciarz będę zarabiał więcej od przeciętnego Polaka w Polsce. A postawa roszczeniowa w Polsce to płaca za którą stać cię na jedzenie i opłatę mieszkania(kawalerka 1200-1500 złotych, a przeciętna płaca to 2tysiące netto jak masz szczęście). Odpowiedz Link Zgłoś
schwarzwaldmaedel Re: 2 lata bez pracy. Chce być śmieciarzem w UK. 13.02.11, 19:44 typowo polskie myslenie. skoro nic Cie tu nie trzyma, a uwazasz ze znasz jezyk to wyjedz na staz, praktyke cokolwiek, ale nie zaczynaj jako smieciarz bo jako smieciarz skonczysz. Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: 2 lata bez pracy. Chce być śmieciarzem w UK. 13.02.11, 20:10 Nie mam pieniędzy na bilet i mieszkanie-nie mogę wyjechać. Odpowiedz Link Zgłoś
schwarzwaldmaedel Re: 2 lata bez pracy. Chce być śmieciarzem w UK. 13.02.11, 20:28 a szukales platnych praktyk??? nie wiem jak jest w Anglii, w Niemczech dla scislowcow sa takowe........ Odpowiedz Link Zgłoś
organza26 Re: 2 lata bez pracy. Chce być śmieciarzem w UK. 14.02.11, 00:47 > a szukales platnych praktyk??? nie wiem jak jest w Anglii, w Niemczech dla scis > lowcow sa takowe........ Rozumiem, że w takowych płacą za bilet w jedną stronę i pensję wypłacają za miesiąc z góry??? Odpowiedz Link Zgłoś
rasklaat Re: 2 lata bez pracy. Chce być śmieciarzem w UK. 13.02.11, 22:13 rabart napisał: > 2 lata bez pracy. Chce być śmieciarzem w UK. Niestety nie mam pieniędzy na wyja > zd. Masz ambitne plany. Śmieciarz (binman, dustman) w UK to dobrze płatny zawód o który nie jest łatwo nawet miejscowym, zwłaszcza teraz kiedy samorządy tną budżety. Jeśli chcesz być smieciarzem to wypada biegle znać język (working class english/chavish) którym posługują się twoi in spe koledzy z pracy, ich zainteresowania (football, booze, skunk, wank mags) i mieć bardzo elastyczną definicję dobrej zabawy i poczucia humoru (ryczenie śmiechem na widok zdjęcia z imprezy na którym pijanemu w trupa wkłada się glowę do toalety/zdechłego kota w spodnie/etc). Prawo jazdy na cięzarówkę tez pomaga. Powodzenia w każdym razie. Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: 2 lata bez pracy. Chce być śmieciarzem w UK. 14.02.11, 00:11 ch zainteresowania > (football, booze, skunk, wank mags) i mieć bardzo elastyczną definicję dobrej > zabawy i poczucia humoru (ryczenie śmiechem na widok zdjęcia z imprezy na który > m pijanemu w trupa wkłada się glowę do toalety/zdechłego kota w spodnie/etc). Brzmi jak zainteresowania polskiej kadry zarządzającej w korporacjach. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzy Pokolenie bez etatu 13.02.11, 20:47 Etat nie jest potrzebny ;) ---------- Szukasz oryginalnego prezentu? www.SwiatStarodrukow.pl Pikantne szczegóły: www.youtube.com/watch?v=V8V6NGXggCg Facebook: www.facebook.com/pages/Mapy-Kalendarze-Starodruki/141374639207470 Blog: www.Starodruki.wordpress.com Odpowiedz Link Zgłoś
think-tank-tonk Pani psycholog mówi obok tematu 13.02.11, 20:49 Tak jakby nie przeczytała uważnie listu na początku artykułu. Faktycznie, użalanie się nad sobą, postawa roszczeniowa, oczekiwanie, że będzie się pępkiem świata, to niebezpieczne mrzonki. Ale ten list jest nie o tym. To właściwie wyznanie przekładalne na bardzo proste pytania dotyczące rynku pracy, systemu socjalnego, czyli tego wszystkiego, co daje obywatelowi poczucie elementarnego bezpieczeństwa. Znam to doskonale z autopsji, pracując w wolnym zawodzie, w którym nie mam najmniejszych szans na etat. W praktyce musiałem wyjechać z kraju, żeby znaleźć się w państwie o systemie socjalnym na tyle rozwiniętym, żebym mógł przyłączyć się do niego bez konieczności opłacania potwornie kosztownych składek. Niestety, Polska została skonstruowana dla etatowców. Mając etat, zyskujemy ogromne przywileje, i dlatego ten etat jest tak trudno osiągalny. A poza nim nie ma nic: płacenie sobie samemu składek za ZUS i NFZ to grube kilkaset złotych co miesiąc, za usługi na marnym poziomie, nie gwarantujące ani przyzwoitej emerytury, ani porządnej opieki lekarskiej. Nikt na wolnym rynku nie wywalałby takich pieniędzy na tak marną ofertę. A alternatywy nie ma. W efekcie przedstawiciele wolnych zawodów funkcjonują w Polsce poza systemem. Każda poważna choroba, kalectwo, niespodziewane zdarzenie losowe to dla nich życiowa katastrofa. Ale nawet nie chodzi o to najgorsze. Chodzi o życie codziennie w poczuciu totalnej niepewności jutra, zagrożenia i frustracji. Przecież my płacimy podatki na to państwo, a jesteśmy jakby obywatelami drugiej kategorii. To państwo w żaden sposób nie gwarantuje naszego elementarnego bezpieczeństwa na poziomie wegetatywnym. Przed każdym z nas zionie czarna otchłań niepewnej przyszłości. Do tego nie mamy często dostępu do normalnych usług finansowych, co powoduje dodatkowe wykluczenie. Jesteśmy grupą słabą, niezbyt liczną, nieistotną w kalkulacjach wyborczych. Żeby spełnić nasze postulaty, politycy musieliby poluzować nieco przywileje etatowców, na co ci nigdy się nie zgodzą. Żyjemy w społeczeństwie, w którym teoretycznie nasza praca jest otoczona szczególną opieką. W praktyce jesteśmy pozostawieni sami sobie, a w takich warunkach trudno wykrzesać z siebie entuzjazm do podejmowania nowych wyzwań, bycia przebojowym, walczenia o siebie. ja mam to szczęście, że w moim zawodzie zarabiam obecnie stosunkowo dużo. Po latach posuchy znalazłem się na fali wznoszącej. Ale nadal nie mam żadnej pewności, co stanie się za parę miesięcy (taki jest mniej więcej horyzont moich zleceń), czy będzie mnie stać na wakacje, nie mówiąc już o poważniejszych wydatkach. Przynajmniej chroni mnie system socjalny bogatszego (lub lepiej powiedzieć: bardziej oszczędnego) niż Polska kraju zachodnioeuropejskiego. Przynajmniej nie czeka mnie skrajna nędza. Ale w Polsce stałbym cały czas na brzegu przepaści. To specyficzna kondycja. To rodzaj stresu, jakiego doświadczają osoby bezrobotne. Ja jestem bezrobotny co dwa miesiące. Odpowiedz Link Zgłoś
smetek_pstry Re: Pani psycholog mówi obok tematu 13.02.11, 21:45 Bo jest psychologiem, a nie ekonimista czy socjologiem. Odpowiedz Link Zgłoś
zielona-kalina Re: Pani psycholog mówi obok tematu 21.02.11, 09:30 Zgadzam się z Tobą w pełni. Też uprawiam wolny zawód. Nie obciążam systemu, nie jestem na zasiłku, płacę podatki. Ale ja nie mam nic. Nie mam ubezpieczenia, bo mnie nie stać na regularną daninę. Nikt nie da mi kredytu.Ale ode mnie jeszcze wymaga się rodzenia dzieci, najlepiej dwójki, żeby zalepić rosnącą dziurę demograficzną :) Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Ciekawwostka z rynku pracy............. 13.02.11, 20:50 koleżanka, szefowa oddziału firmy z branzy technicznej zrobiła rekrutacje w Poznaniu. Potrzebowała pracownika, nazwijmy to pracownika fizycznego myslacego, czyli kogoś, kto odczyta rysunek techniczny, umie posługiwac sie wiertarka, gilotyna do ciecia, umie odczytac wymiar sufmiarka, osadzi łozysko na wałek..... itp proste prace, kazdy chłopak po dobrym technikum to wykona, placa 2000 netto, umowa wynik rekrutacji: około 100 CV to absolwenci politologii 60 - CV marketing i zarzadzanie 80 - asbsolwenci akademii Rolniczej 50 - administracja tymczasem ktoś kto wykona prawidłowo 1 otwór na wiertarce zgodnie z dokumentacja techniczna - ZERO !!!! ktoś kiedys wymyslił technikum, czyli szkołe srednia, w której 1 dzien w tygodniu uczniowe byli na warsztatach i pracowali, na spawalni, na kuzni, na stolarni, na tokarkach i taki absolwent to pozniej nawet umiał w domu cos naprawic, itp...... no ale pozniej ktos wymyslił, ze technikum to przezytek, wiec wszyscy do liceum i na studia ale czy to jest dziwne, ze nie ma szans na rynku pracy dla tylu politologów !!!! kto zaplaci za ich "wiedze " ???? Odpowiedz Link Zgłoś
uszk Re: Ciekawwostka z rynku pracy............. 13.02.11, 22:26 Podobnie jest w każdej zachodniej gospodarce, myślisz, że dlaczego połowa moich kolegów ze studiów pracuje na budowach, w ogrodnictwie itd. na wyspach, w skandynawii? Dlaczego w Niemczech jest 3mln Turków? Te 3 miliony to specjaliści hi-tech? Żeby uregulować system szkolnictwa do potrzeb rynku należałoby wprowadzić solidną odpłatność za studia - ALE, jednocześnie obniżyć podatki, nie utrzymywać uczelni z pieniędzy publicznych. Wtedy - byłoby więcej ludzi nauczonych zawodu (pod warunkiem pojawienia sie dobrych szkol tegoz zawodu), ale spadłyby też ich dochody, ten sam problem, który dotyka absolwentów uczelni wyższych mógłby dotknąć specjalistów-rzemieślników i robotników fizycznych. A może wręcz większa ich ilośc wyjechalaby za granicę! I jeszcze gorzej by się miała firma Twojej koleżanki. Ktoś kiedyś wymyślił socjalizm... Pamiętaj, że jeśli mamy konkurować na świecie nie możemy produkować za wielu robotników fizycznych czy nawet hydraulików, tokarzy, mechaników. Bo to nie są dzisiaj branże rozwojowe a raczej "konserwatorskie". Dlatego państwo musi raczej wspierać naukę wyższych lotów, tzn. mniej namacalną i mniej konserwatywną. Brakuję nam ludzi produkujących przebojowe idee, zakładających firmy niszowe, produkcyjne. A jeśli już zakładają to brakuje im jeszcze wizjonerstwa - np. gdyby PKP był firmą prywatną z tradycjami powinien mieć własną szkołę maszynistów itd. Państwo ma szkolić specjalistów do prywatnych firm?? Państwu brakuje nie tyle pieniędzy co know-how i zdolności organizacyjnych żeby zadbać o takie pierdoły jak wyszkolenie dla każdej miejscowości hydraulików. Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Ciekawwostka z rynku pracy............. 13.02.11, 23:05 i tutaj sie zgodze..... odplatnosc za studia wyeliminowała by setki absolwentów dziwnych kierunków., dla ktorych na 100 % nie ma pracy ciekawe było to, ze 3/4 tych politologów wykształciło sie na swój koszt [ i częściowo państwa ] na prywatnych uczelniach !!! w kwestii konkurencyjej gospodarki dyskutował bym czy oby napewno 3 studentów stworzy bardziej perspektywiczna firmę, niz 3 absolwentów dobrego technikum !!! myślę, że sporo ludzi traci czas i państwowe pieniądze na naszych uczelniach Powinniśmy uczyć przedsiębiorczości, kreatywnego myslenia, sprawnego działania, tymczasem rzeczywistośc mamy taka, że przychodzi 70-letni dziadek na wykład i mruczy coś pod nosem, przysypiając na wykladzie Muszę przyznać, że działam w branzy technicznej i NAJWIĘCEJ przydatnej wiedzy zdobyłem w technikum, a studia to raczej naklezy traktowac jako hobby. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Ciekawwostka z rynku pracy............. 13.02.11, 23:06 "Żeby uregulować system szkolnictwa do potrzeb rynku należałoby wprowadzić solidną odpłatność za studia - ALE, jednocześnie obniżyć podatki, nie utrzymywać uczelni z pieniędzy publicznych." Tylko zobacz jaki jest opór przed wprowadzeniem czesnego za studia. Zupełnie jakbyśmy byli jednym z najbogatszych krajów i stać nas na opłacanie studiów hobbystyczych typu politologia. Nie jesteśmy najbogatsi, ale też nie jesteśmy najbiedniejsi. Na studiach 'wieczorowych' płatnych jest zawsze więcej chętnych niż miejsc, więc przestańmy robić z siebie ofiary. Odpowiedz Link Zgłoś
uszk Re: Ciekawwostka z rynku pracy............. 13.02.11, 23:23 Polacy nie kontrolują i nie rozliczają swoich uczelni tak jak i Kościoła przecież. Jak odbierzesz dotacje państwowe to trzeba będzie zwalniać, dostosować do studentów, bić się o nich, wychodzić naprzeciw potrzebom rynku, gospodarki, tworzyć nowe pomysły przyciągające studentów i co gorsza REALIZOWAĆ je, a nie spoczywać i pokrywać obietnicami. Większość polityków funkcjonuje podobnie - są dotacje, struktury, dodatkowe chałtury na uczelniach w razie czego (iluż profesorów w polityce). Społeczeństwo jest dość niewolnicze mentalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Ciekawwostka z rynku pracy............. 14.02.11, 10:44 Coś w tym jest. Ja wciąż nie mogę zrozumieć dlaczego uczelnia utrzymywana z publicznych pieniędzy jest traktowana jak prywatny folwark grupy profesorów? I nie można ich w żaden sposób ruszyć, bo 'uczelnie są autonomiczne'. Odpowiedz Link Zgłoś
uszk Re: Ciekawwostka z rynku pracy............. 15.02.11, 08:03 A dlaczego polityce nie mają odwagi do realizacji dobrych choć naruszających rozpasanie społeczne pomysłów? Często radzimy: bądź przedsiębiorczy, załóż, zrób, wyjedź, naucz... A przykład z życia elit pokazuje co innego, najważniejsze to dostać się do jakiejś społecznej korporacji, bo jej nikt nie ruszy. Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink science po 15.02.11, 15:19 "i stać nas na opłacanie studiów hobbystyczych typu politologia" To się chyba w Polsce tak przyjęło, że to są takie hobbystyczne bzdety. Bo wiadomo, ni to prawo, ni to co innego - interdyscyplinarny znaczy 'na niczym się nie zna'. I faktycznie kończy się to z reguły 5-letnią kolonią jesienno-zimowo-wiosenną dla 20-letnich dzieci żądnych wiecznej imprezki. Z drugiej strony: na którym kierunku studiów takie dzieci są w mniejszości? A weźmy np.: en.wikipedia.org/wiki/Institut_d'Études_Politiques_de_Paris Też dla hobbystów? I proszę, nie tylko dyplomaci, ale i CEO 2 z 40 największych firm francuskich. To tylko oczywiście taki przykład z górnej półki. Na całym świecie są jakieś sciences po i to na różnych uczelniach i nikt tego nie kwestionuje. Odpowiedz Link Zgłoś
organza26 Pokolenie bez etatu 14.02.11, 01:58 Co za idiotyczne wywody. Jak słusznie wiele osób zauważyło 'pani psycholog' puszcza wodze fantazji zupełnie nie na temat. W tym potoku słów jest kilka trafnych uwag, lecz ogólny wydźwięk tego artykuliku budzi zażenowanie. Tylko tutaj chodziło raczej o wzbudzenie taniej sensacji i podniesienie czytności 'Wysokich Obcasów'. Do 07.02.2011 byłam zatrudniona na umowę o dzieło, zarabiałam i nadal zarabiam śmieszne pieniądze. Nie miałam ich żeby wykupić sobie prywatne ubezpieczenie zdrowotne. Jeśli w tym czasie potrąciłby mnie na ulicy samochód czy musiałabym mieć wycięty wyrostek robaczkowy itp itd to te kilka tysięcy złotych za mój pobyt w szpitalu zapłaciliby moi starzy, spracowani zarabiający grosze rodzice. Nazywanie mnie roszczeniową bo chciałam mieć głupie ubezpieczenie zdrowotne i nie narażać rodziców na takie koszta jest chamstwem pierwszej wody. Co do zbyt dużej liczby magistrów: problem polega na tym, że rodzice ludzi mniej więcej w moim wieku dużą część swojego życia, jeżeli nie większość przeżyli w komunie, gdzie człowiek po studiach (w większości przypadków) był ustawiony do końca życia. To były czasy kiedy zwykły robotnik żył w miarę godnie i miał stabilną sytuację finansową. Młodzi ludzie nie szturmowali uniwersytetów, bo bez dyplomu mogli prowadzić normalne, bezpieczne finansowo życie. Początek lat dziewięćdziesiątych i jego drapieżny kapitalizm pokazał, że upragniona wolność ma też swoją bardzo dużą cenę. Ludzie masowo zaczynali wypychać swoje pociechy na studia aby uniknęły sytuacji, kiedy uczciwie i ciężko pracujące na pełen etat małżeństwo z dwójką lub trójką dzieci ledwo wiąże koniec z końcem. To było wręcz hasło: chcesz coś osiągnąć musisz skończyć studia! Rezultat był w sumie do przewidzenia. Tylko jeszcze do niedawna nikt za specjalnie nie liczył ani komentował ile ludzi studiuje. Gdyby teraz przekonać ludzi, że hydraulicy/ślusarze/tokarze w Polsce zarabiają kokosy, sytuacja byłaby podobna. Na wykonywanie tych zawodów rzuciłaby się chmara ludzi co skutkowałoby przesyceniem rynku pracy i w rezultacie spadkiem zarobków i jakości warunków zatrudnienia. To mówię ja, magister filologii angielskiej studiów dziennych na państwowym uniwersytecie z tradycjami, pracująca jako telemarketerka i dorabiająca korepetycjami:) Zatrudniona od tygodnia na umowę zlecenie i z tego tytułu mająca (po raz pierwszy od skończenia studiów w lipcu 2009) ubezpieczenie zdrowotne... Na moje i przede wszystkim moich rodziców szczęście żaden wypadek ani wyrostek się nie zdarzył (odpukać);) Poza żenującym artykułem szalenie ciekawa i potrzebna dyskusja. Pozdrawiam wszystkich mądrych ( z dyplomem lu bez) ludzi.:) Odpowiedz Link Zgłoś
m1r4640 Pokolenie bez etatu 14.02.11, 06:00 jakie to za "swietne" wyksztalcenie i umiejetnosci skoro sami nie rozumiecie dlaczego piszecie: "mam "swietne" niepotrzebne wyksztalcenie,gowno umiem" chce miec prace jaka chce i chce swietnie zarabiac! Odpowiedz Link Zgłoś
szatek100 Re: Pokolenie bez etatu 14.02.11, 09:42 PRZYCZYNĄ BRAKU ETATÓW W POLSCE JEST PERMANENTNA NIEWYDOLNOŚĆ NEOLIBERALNEJ POSTBALCEROWICZOWSKIEJ GOSPODARKI III RP. Nie pozwólcie GWnianej propagandzie wmówić sobie, że to wasza wina- to stary,stosowany na całym świecie trick neoliberalnych hochsztaplerów (proponuję poczytać np. "Globalizację" Z. Baumana). Chodzi o to, byście nie tworzyli zbiorowości społecznej, lecz zbiór pojedynczych atomów, z których każdy bez szemrania uczestniczy w grze, w której szanse na znalezienie się w gronie zwycięzców wynoszą 20-30% (bo tyle procent młodych ludzi może bez pomocy rodziców zapewnić sobie standard życia umożliwiajacy wykonywanie podstawowych zdawałoby się roli społecznych- wynajęcie mieszkania, założenie rodziny i spłodzenie dwójki dzieci).PAMIĘTAJCIE! JEŻELI UWAŻACIE, ŻE ZASADY GRY WAS NIE PROMUJĄ MACIE ŚWIĘTE PRAWO DOMAGAĆ SIĘ, ABY ZASADY ZOSTAŁY ZMIENIONE. NIe pozwólcie wmówić sobie poczucia winy. Pretensje do siebie moglibyście mieć wtedy, gdyby statystyki wskazywały, że ludzie z Waszymi problemami to margines w tym kraju. Tymczasem w rzeczywistości kilkadziesiąt procent ludzi <30 roku życia albo siedzi na bezrobociu, albo ma nędzne umowy-zlecenia albo też (wreszcie) ma ten wymarzony etat- tyle, że za g*wniane pieniądze. Styropianowa banda stworzyła kraj, który nie nadaje się do życia. Byliście potrzebni w 2007, aby odsunąć od władzy Kaczyńskiego, który nie klękał przed różowymi oraz mieszał "Ryśkom" w interesach. Obiecano Wam złote góry. Teraz, kiedy staje się jasne, że Polska to de facto enklawa Ameryki Łacińskiej w samym środku Europy jesteście dołowani i obrażani przez propagandę. Nie dziwi mnie, że GW-no przeprowadziło wywiad z osoba o takich, a nie innych poglądach. Już od jakiegoś czasu Wybiórcza prowadzi krucjatę przeciwko wykształconym (tym samym, których kilka lat temu sama pchała na studia). Poglądy pani psycholog są głupie i obrzydliwe. Co to znaczy "nie oczekujcie czegokolwiek w związku faktem, że istniejecie?" A o prawach człowieka słyszała ? Słyszała o licznych umowach międzynarodowych , które podpisała również III RP bananowa ? Nasze "elity" zachowują się dokładnie tak samo, jak komuniści- system jest dobry, tylko ludzie nie dorośli. Jak widać mechanizmy sprawowania władzy niczym się nie różnią bez względu na to , kto rządzi. Zainteresowanych odsyłam do "Folwarku Zwierzęcego" Orwella. Po drugie interesuje mnie kolejny keyword współczesnej nowomowy. Chcę mianowicie zapytać, co to jest "postawa roszczeniowa" i gdzie są jej granice? Czy jeśli oczekuję np., że państwo będzie ścigać bandytów , którzy pobili mnie przed moim domem, to jest to postawa roszczeniowa ? Albo kiedy oczekuję, że państwo zapewni mi ochronę medyczną albo równe drogi ? Jesli nie , to dlaczego z rynkiem pracy miałoby być inaczej ?W KAŻDYM CYWILIZOWANYM KRAJU JEST RZECZĄ OCZYWISTĄ, ŻE PAŃSTWO NIE TYLE MA ZAPEWNIAĆ PRACĘ, CO MA AKTYWNIE PRZECIWDZIAŁAĆ BEZROBOCIU. NIE DAJCIE SOBIE WMÓWIĆ, ŻE TO "MYŚLENIE SOCJALISTYCZNE". W USA CZY WIELKIEJ BRAYTANII GŁOWIĄ SIĘ DZIŚ, JAK OBNIŻYC BEZROBOCIE, CHOĆ NAWET W KRYZYSIE JEST TAM ONO NIZSZE, NIŻ KIEDYKOLWIEK NA "ZIELONEJ WYSPIE". ZACHODNIE PODRĘCZNIKI SOCJOLOGII UCZĄ, ŻE BEZROBOCIE POWYŻEJ 10% MOŻE OZNACZAĆ ROZRUCHY SPOŁECZNE JAK OSTATNIO W TUNEZJI I EGIPCIE. Tymczasem w Polsce przez ostatnich 20 lat bezrobocie wynosiło średnio 15% a to i tak dzięki temu, że statystykę zaniżały śmieciowe prace na zlecenie (pracuje tak ponad 1/4 narodu - zdecydowanie największy odsetek w UE). Polska w szczycie hossy notuje takie poziomy bezrobocia, jak kraje zachodnie na dnie recesji. Czas najwyższy pogonić tą nieudolną, skorumpowaną bandę krętaczów, która na mocy "flaszkowej rewolucji" w Magdalence od dwudziestu lat pustoszy kraj. Oni dziś twierdzą, że nic nie da się zrobić, ale historia uczy, że przy odpowiedniej motywacji mozna osiągnąć wiele. Czas juz na "terapię szokową" dla naszych elit. Aby jej dokonać , będziecie potzrebować jedynie dwóch argumentów a mianowicie: SZNURA I LATARNI Radykalnie ? Może. Zanim mnie wyśmiejecie pamiętajcie, że wbrew temu, co Wam się obiecuje wiele lepiej już w Polsce nie będzie. Nasz wzrost gospodarczy jest szybszy, niż na zachodzie niemal wyłacznie dzięki inwestycjom ze środków UE i długów. W najbliśzych kilkunastu latach mamy w perspektywie zebranie owoców postbalcerowiczowskiej zapaści demograficznej, która zmiażdży system emerytalny i doprowadzi do drastycznego spowolnienia (brak młodych do pracy zmniejszy atrakcyjność inwestycyjną a starzejące się społeczenstwo będzie coraz mniej ambitne, kreatywne i skłonne do ryzyka). Zamiast ględzić na forum zróbcie coś, wreszcie, albo wasze dzieci i wnuki będą Was przeklinać ! Odpowiedz Link Zgłoś
three-gun-max Co to jest psycholożka? 14.02.11, 10:49 Czy to coś typu "saperka"? Jeśli tak to gdzie można kupić? Odpowiedz Link Zgłoś
stek22 Pokolenie bez etatu 14.02.11, 16:36 Jaki koń jest każdy widzi. Nie trzeba do tego psychologa. Artykuł nic nowego nie wnosi. W artykule napisane jest, że nie zgadza się, że aby zyskać trzeba zabrać. A jak jest w realu. Na giełdzie jedni zyskują kosztem tych co tracą. Skądś ten pieniądz musi być. Jako przedsiębiorca chcę jak najwięcej rynku dla siebie. Tort jest ograniczony, a wielu chętnych. Zgłaszając się do pracy mam nadzieję odebrać je konkurentowi. W przetargu odebrać rynek innemu kontrahentowi.Itp. Bez rozczulania się trzeba umieć rzeczy nazywać po imieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k po co ludzie studiuja ???? 14.02.11, 16:40 W chwili obecnej znowu studiuje na studiach magisterskich sa UEP Poznan musiałem przerwac studia, bo nie było ,mnie stac na zaoczne nawet Teraz mam swoja firme, na uczelni poszerzam horyzonty... Jestem strarszy troszke od kolegów z uczelni, jestem o krok od zadania pytania tak 30% ludzi PO CO STUDIUJESZ ??? regularnie opuszczaaja zajecia, na wyklady nie chodza... egazmin to tylko sciagi prace zaliczeniowe - z internetu a później cale forum rozgoryczonych magistrów...... Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: po co ludzie studiuja ???? 15.02.11, 22:21 > regularnie opuszczaaja zajecia, na wyklady nie chodza... > egazmin to tylko sciagi > prace zaliczeniowe - z internetu Regularnie chodziłem na zajęcia, czytałem wszystkie materiały i więcej, egzaminy nie były problemem. Prace pisałem z przyjemnością i były wysoko oceniane. Samo zdanie magisterki było dla mnie czystą przyjemnością i z chęcią omówiłem temat z profesorami. Od dwóch lat jestem bezrobotny.W ostatnim roku na ponad 300 wysłanych CV dostałem 4 odpowiedzi z pytaniami lub prośbami o darmowe teksty, po których nastąpiła cisza. Witam w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: po co ludzie studiuja ???? 15.02.11, 22:41 a tak z ciekawosci spytam jaka uczelnia i jaki kierunek ??? rabart napisał: > > regularnie opuszczaaja zajecia, na wyklady nie chodza... > > egazmin to tylko sciagi > > prace zaliczeniowe - z internetu > Regularnie chodziłem na zajęcia, czytałem wszystkie materiały i więcej, egzamin > y nie były problemem. Prace pisałem z przyjemnością i były wysoko oceniane. Sam > o zdanie magisterki było dla mnie czystą przyjemnością i z chęcią omówiłem tema > t z profesorami. > > Od dwóch lat jestem bezrobotny.W ostatnim roku na ponad 300 wysłanych CV dostał > em 4 odpowiedzi z pytaniami lub prośbami o darmowe teksty, po których nastąpiła > cisza. > > Witam w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: po co ludzie studiuja ???? 16.02.11, 12:47 rabart napisał: > > regularnie opuszczaaja zajecia, na wyklady nie chodza... > > egazmin to tylko sciagi > > prace zaliczeniowe - z internetu > Regularnie chodziłem na zajęcia, czytałem wszystkie materiały i więcej, egzamin > y nie były problemem. Prace pisałem z przyjemnością i były wysoko oceniane. Sam > o zdanie magisterki było dla mnie czystą przyjemnością i z chęcią omówiłem tema > t z profesorami. > Od dwóch lat jestem bezrobotny.W ostatnim roku na ponad 300 wysłanych CV dostał > em 4 odpowiedzi z pytaniami lub prośbami o darmowe teksty, po których nastąpiła > cisza." Słuchaj, nie wiem jak to do końca jest z Tobą, bo przedstawiasz obraz nędzy i rozpaczy kiedy czasy wielkiego bezrobocia dawno minęły. W dużych miastach generalnie praca jest dla każdego, oczywiście nie zawsze taka jaką sobie wyobrażaliśmy, ale taka jest rzeczywistość i trzeba do niej się dopasować. O tym jest zresztą artykuł. Być może błędnie założyłeś, że to co robiłeś na studiach szalenie interesuje pracodawców. Tak naprawdę to jakie studia kończyłeś liczy się tylo przy szukaniu pierwszej pracy. Później wyłącznie doświadczenie zawodowe. > Witam w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: po co ludzie studiuja ???? 16.02.11, 17:57 kiedy czasy wielkiego bezrobocia dawno minęł Bezrobocie cały czas utrzymuje się na tym samym poziomie: www.stat.gov.pl/gus/5840_677_PLK_HTML.htm Praktycznie nie ma zmian większych od kilku procent, jeśli uwzględnić wyjazd 2mln szczęśliwców po 2004 roku co zmieniło statystyki. bo przedstawiasz obraz nędzy i r > ozpaczy Taki jest obraz Polski. W dużych miastach genera > lnie praca jest dla każdego, Bzdura. Wysyłałem CV w zeszłym roku do Krakowa,Poznania,Wrocławia,Warszawy. Żadnej pracy nie znalazłem. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: po co ludzie studiuja ???? 17.02.11, 14:28 "Taki jest obraz Polski." Taki jest Twój obraz Polski, nie jest aż tak źle jak to przedstawiasz. Nie wiem jak to jest u Ciebie. Moi znajomi - czy to studiujący czy nie, wszyscy gdzieś pracują. Chociażby w sprzedaży, gdzie biorą każdego kto potrafi się podpisać. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor_a_l Re: po co ludzie studiuja ???? 16.02.11, 14:23 A propos ciekawostek związanych z pracą... Przebieg mojej kariery zawodowej to zbiór takich właśnie ciekawych i chyba typowych dla naszego rynku pracy - co by to nie oznaczało- niesamowitych historii. Jestem absolwentką jednego z najlepszych uniwersytetów w tym kraju, na którym dośc szybko przy okazji "wymagistrzania się" odczułam, że to fabryka. Pan profesor bowiem od początku był zainteresowny jedynie swoja pupilką i jej pracą, a pozostała trzydziestka magistrantów to tylko dla oka. Pierwszą prace w zawodzie znalazłam na studiach. Nędzne grosze były spełnieniem moich marzeń. Potem wróciłam z tym swoim idealizmem na wieś, bo mimo wszelkich starań, nie udało mi sie znaleźć w stolicy kolejnej pracy po zakończeniu umowy. Zaczepiłam się - to idealne słowo - na szczatku etatu, a wkrótce okazało sie, że aby ten szczątek utrzymać, musze nieustannie kończyc kolejne nieprzydatne i najczęsciej nie interesujące mnie studia podyplomowe. Zdaje sobie sprawe, że w tym momencie odbieram przysłowiowy chleb autentycznym specjalistom w tych dziedzinach, ale nie mam wyrzutów, ponieważ - i tu kolejna ciekawostka - kilka lat temu zwolnił sie w sąsiedniej miejscowości etat zgodny z moimi kwalifikacjami. W czasie rozmowy jednak pani dyrektor zaprzeczyła, że taka sytuacja ma miejsce, odmówiła przyjęcia podania. Po 2 tyg. przyjęła dziewczę z licencjatem po miejscowej niewielkiej uczelni, które poza brakiem doświadczenia i niższym stopniem awansu miało te przewage nade mną, że wykorzystało swoje znajomości. To była jednak tylko zasłona dymna, ponieważ inna osoba w tym czasie ukończyła roczne studia podyplomowe i jeszcze w trakcie ich trwania zajęła to stanowisko, o którym mowa. Ja dzis dalej wiszę na etacie bez szans i planuję kolejne studia, tym razem magisterskie. Nie planuję nadal korzystania z moich znajomości, bo sie brzydzę takimi ukladami... Ale czy słusznie? Historię pozostawiam no comments. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: po co ludzie studiuja ???? 16.02.11, 15:41 Nie rozumiem co masz przeciwko wykorzystaniu znajomości? Chyba lepiej się pracuje z kimś kogo się zna niż z obcą osobą? Odpowiedz Link Zgłoś
dolor_a_l Re: po co ludzie studiuja ???? 16.02.11, 19:06 pisząc "znajomości" mam na mysli wujka burmistrza, ciocie radną, druga ciocie dyrektora itp. Mierzi mnie kumoterstwo i nie lubię zawdzięczać nikomu tego, kim w życiu jestem. Takie zasady, przynaję, dośc anachroniczne mam, niestety i wychodze na nich ja widac. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: po co ludzie studiuja ???? 17.02.11, 14:42 Tylko, że nic tego nie zmieni. Oprócz administracji państwowej i spółek skarbu państwa jest mnóstwo organizacji prywatnych gdzie kumoterstwa zazwyczaj nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
raviric Pokolenie bez etatu 14.02.11, 21:58 No to może zamiast rozpaczać nad tym jak nam jest źle i jak mało nam płacą może sami weźmiemy sprawy w swoje ręce? Jest wiele sposobów na założenie własnej firmy i poprawę własnej sytuacji. Po pierwsze potrzebny jest pomysł, ale potem mogą nam pomóc inkubatory przedsiębiorczości czy datacje unijne. Jest też wiele firm, takich jak wirtualne biura, które mogą pomóc przy zakładaniu firmy czy prowadzeniu sekretariatu. Trzeba mieć pomysł i można próbować. Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Pokolenie bez etatu 15.02.11, 00:33 Ale o czym ty mowisz, humanista ma zostac "krwawym" kapitalista ???? niewolnikiem pieniądza................. w życiu.... woli narzekać na forum... Kilka wątków wyżej jakiś jeden jęczał ze wyjechał by z kraju do pracy za granica, ale nie może, bo pracodawca musiałby by mu kupić bilet i zapłacić z góry wynagrodzenie !!!! a myślałem ze komunizm skończył sie w 89 r.............. Odpowiedz Link Zgłoś
organza26 Re: Pokolenie bez etatu 15.02.11, 08:41 'Jestem strarszy troszke od kolegów z uczelni, jestem o krok od zadania pytania tak 30% ludzi PO CO STUDIUJESZ ??? regularnie opuszczaaja zajecia, na wyklady nie chodza... egazmin to tylko sciagi prace zaliczeniowe - z internetu ' Gdybym uczęszczała na taką 'uczelnię' to bym się tym nie chwaliła... > Kilka wątków wyżej jakiś jeden jęczał ze wyjechał by z kraju do pracy za granic > a, ale nie może, bo pracodawca musiałby by mu kupić bilet i zapłacić z góry wyn > agrodzenie !!!! Człowieku, ty nawet czytać ze zrozumieniem nie umiesz. Takie umiejętności nabywa się w podstawówce, a ty się na studia wybrałeś... Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Pokolenie bez etatu 15.02.11, 09:33 UEP - to według roznych rankingów 2-3 uczelnia ekonomiczna w Polsce Odpowiedz Link Zgłoś
organza26 Re: Pokolenie bez etatu 15.02.11, 10:42 To już wiadomo dlaczego nie skończyłeś tych studiów. Nie miałeś pieniędzy na utrzymanie, a miałeś na otworzenie firmy??? Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Pokolenie bez etatu 15.02.11, 11:54 skoro nie umiesz czytać napisze raz jeszcze byłem na studiach, ale kryzys "azjatycki" w 2000 roku zmusił mnie do rezygnacji ze studiów, zostałem bez pracy ZAMIAST JĘCZEĆ NA FORUM GW ze jest zle, wyjechałem w 2002 do pracy do Francji, majać 100 euro w kieszeni pracowałem na poczatku na budowie, pozniej w firmie logistycznej w Paryżu Po pacy chodziłem 3 razy w tygodniu na kurs francuskiego od 20.00 do 22.00 Wróciłem po 2 latach, znalazłem prace, ale nie było mnie wciąż stać na studia Odłozylem troche pieniedzy i załozyłem mini firme, jednoczesnie pracujac na etacie Po trzech latach zrezygnowałem z etatu Studiuje po to, żeby wiedzieć jak rozwijac firme, rozszerzyć horyzonty i nie dac polknąć sie konkurencji DO JECZACEGO FORUMOWICZA: ORGANZA 26 rozumiem, ze u mamusi w domu jest super, i mozna sobie ponarzekać na forum, nic nie robiąc więcej. Czasami trzeba popracować nie zawsze tam, gdzie sobie wymarzylismy, nawet na budowie, troche dostać "w dupe", wtedy lepiej się funkcjonuje,w życiu, a szczegolnie w biznesie a ciebie pewnie mamusia rozpiesciła i teraz oczekujesz ze pracodaca kupi ci bilet, zaplaci za miesiac z gory i co moze jeszcze, ugotuje kaszke na sniadanie...???? Nie robmy komedii ..... Odpowiedz Link Zgłoś
organza26 Re: Pokolenie bez etatu 15.02.11, 15:09 Twoja logika i umiejętność czytania po prostu powalają:))) Nigdzie w tej dyskusji nie opisywałeś swojej historii z detalami a do mnie piszesz: 'napisze raz jeszcze':D Gdybyś umiał czytać to byś przeczytał mój wpis kilka postów wyżej i wiedziałbyś, że pracuję (czasami po 12h dziennie) i żadna mamusia mnie nie utrzymuje. > a ciebie pewnie mamusia rozpiesciła i teraz oczekujesz ze pracodaca kupi ci bil > et, zaplaci za miesiac z gory Doprawdy Leszku, żeby tak oczywistej ironii nie wychwycić, aż mi ciebie trochę szkoda...:) Uwierz, że są ludzie, którzy nie mają nawet tych 100 euro, które ty posiadałeś wyjeżdżając za granicę. O to mi chodziło. Z resztą jak sam piszesz, to było w oku 2000 a teraz mamy 2011 i przy wyjeździe za granicę, nawet prosto do pracy 300-500 euro na pierwszy miesiąc życia (jadąc maksymalnie po kosztach) to jest niezbędne minimum. Takie pieniądze to dla masy młodych ludzi (nieważne czy magistrów czy nie) zawrotna suma. Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Pokolenie bez etatu 15.02.11, 21:03 No w 2000 roku to faktycznie super było ...:))) zeby wjechac do UK to trzeba było mieć minimum 300O-5000 funtów przy sobie na granicy, lub wykupiona szkole jezykowa na pol roku z gory praca najczesciej nielegalna lub pollegalna bez ubezpieczenia, umowy, tymczasem teraz praktycznie w całej UE praca legalna,ktora bez problemu mozna ja w internecie znaleśc i umowe podpisac beda w Polslse , bilet kupić za 10 euro w Ryanair no ale lepiej jeczeć i narzekać..... podobno to taka nasza narodowa spoecjalnośc Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: Pokolenie bez etatu 15.02.11, 22:11 Bilet nie kosztuje 10 euro-ok sam bilet tak, ale jeszcze są opłaty dodatkowe. Poza tym potrzebujesz: -pieniędzy na jedzenie na dwa trzy miesiące -pieniędzy na komunikacje w mieście -pieniędzy na opłatę mieszkania z góry na miesiąc plus kaucja To całkiem spora suma-dla mnie jako osoby bezrobotnej nieosiągalna-obliczałem i wyszło mi gdzieś około 10-15 tysięcy złotych na same mieszkanie i jedzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Pokolenie bez etatu 15.02.11, 22:32 w listopadzie leciałem do Londka w 2 strony za 89 zł, trzeba tylko duzo wcześniej rezerwować, regula jest taka, ze musi byc termin rezerwacji musi być dłuższy niż 30 od daty wylotu, i musisz placic karta Maestro przedplacona po drugie w UK placa tygodniówki, więc potrzebujesz tylko kesz na tydzień - 30 funtów na sieciówke Yester Card do 3 zony, lub 36 do 4 zony - 50 funtów na zarcie - - około 50-70 funtów na miejsce w pokoju podsumujmy: Bilet lotniczy + dojazd z lotniska 20 funtów + 36 sieciowka+50 zarcie+ 70 spanie = 176 funtów czyli mozemy zaokraglic do 1000 zł, co mozesz zarobić na kasie w pierwszym lepszym markecie czy w MCdonalds w 2 miesiace No ale zgodnie z Polska tradycja lepiej ponarzekać i wymyślec ze potrzebuje 10 czy 15 tys i juz nasz bezrobotny usprawiedliwiony Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 02:33 Są opłaty związane z przelotem, za bagaż oraz inne. Sam bilet to nie wszystko. > po drugie w UK placa tygodniówki, więc potrzebujesz tylko kesz na tydzień I w tydzień znajdę pracę? Daruj sobie żarty. > - około 50-70 funtów na miejsce w pokoju Kto mi wynajmie pokój na tydzień? Przede wszystkim muszę wynająć pokój w hostelu albo hotelu na tydzień by poszukać pokoju-nie mam nikogo znajomego za granicą. Więc najpierw potrzebuję pieniędzy na pobyt w hostelu lub hotelu i poszukiwanie miejsca do wynajęcia. Do każdego pokoju jakiego widziałem należy wpłacić kaucję i opłatę za miesiąc z góry. > podsumujmy: Bilet lotniczy + dojazd z lotniska 20 funtów + 36 sieciowka+50 zarc > ie+ 70 spanie > = 176 funtów czyli mozemy zaokraglic do 1000 zł Tylko w świecie twojej fantazji-w rzeczywistości trzeba zapłacić dużo więcej-i co jak nie znajdę po tygodniu pracy? Mam spać pod mostem? Wybacz ale pleciesz totalne bzdury. Odpowiedz Link Zgłoś
muc-ha3 Re: Pokolenie bez etatu 18.02.11, 20:03 ...ale chodzi o to żeby nie musieć już tak wyjeżdżać to na dłuższą metę nie jest zabawne i to nie jest wyjściem z sytuacji ta emigracja zarobkowa. fajnie jest jak masz 25 lat ale jak 35 to już się robi nudne. jak chcesz założyć rodzinę i wychowywać dzieci w takim ciągłym stanie "nieważkości" między pl a londynem? no chyba że cię to nie interesuje Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 02:36 > tymczasem teraz praktycznie w całej UE praca legalna,ktora bez problemu mozna j > a w internecie znaleśc i umowe podpisac beda w Polslse , Nie będziesz miał problemu z określeniem portalu gdzie taką pracę można odnależć i podpisać umowę w Polsce? Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 18:39 - nie da sie znaleść pracy przez internet - nie da sie polecieć do Londka za 20 futnów JUZ WIEM !!! Ty jesteś PAN NIEDASIE [ nie da sie !!! ] Chwileczke,.... podobno jestes po studiach, czy chłop ze wsi niewykształcony i nieobyty ??? Chcesz mi powiedzieć, ze człowiek po studiach nie znajdzie sobie pracy w necie w UK, czy innym miejascu Europy??? o co kamann ?? Człowieku nie ośmieszaj sie...ze po studiach jesteś { no chyba ze to jakaś "prywatna wyzsza szkoła pierdzenia w stołek} to w takim razie jest wytłumaczenie zawsze byłem za tym, zeby przyjmowac na studia po wypelniuniu testu IQ !! rabart napisał: > > tymczasem teraz praktycznie w całej UE praca legalna,ktora bez problem > u mozna j > > a w internecie znaleśc i umowe podpisac beda w Polslse , > Nie będziesz miał problemu z określeniem portalu gdzie taką pracę można odnależ > ć i podpisać umowę w Polsce? Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: Pokolenie bez etatu 17.02.11, 00:10 Leszek-poprosiłem cię o pokazanie mi tego portalu gdzie mogę znależć pracę w UK w Polsce i podpisać umowę w Polsce. Nie odpowiedziałeś. Wygląda na to że bardziej trollujesz niż masz na celu przekazanie czegokolwiek pożytecznego. Chętnie zmienię opinię-zależy to od ciebie. Chcesz mi pomóc-proszę bardzo-żadnej rady nie odrzucam. Trollowanie-tak. - nie da sie polecieć do Londka za 20 futnów Londynu-no i co ja zrobię jak tam polecę? Będę żebrał o jedzenie? Potrzebne są jeszcze pieniądze na transport po mieście, opłatę mieszkania na miesiąc plus kaucja. W dodatku potrzebuję innych rzeczy-telefon do kontaktu z pracodawcą chociażby. Wcale nie jest tak prosto jak to przedstawiasz.Wydaje mi się, że zdecydowanie trollujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Pokolenie bez etatu 17.02.11, 12:21 Najprosciej jest to zrobić za pomoca posrednika działającego w polsce, Nie jest to najlepsze rozwiązanie, bo polacy biorą duza prowizje, co miesiac z wynagrodzenia ale jest to najłatwiejsze pewnie trzeba sporo czasu poswięcic na weryfikacje tego typu firmy ( w sieci ) Najlepiej jest poszperać na portalach posredników zagranicznych, np działających w UK znajdziesz tam sporo ofert pracy, aplikować, w ten sposób można podpisać umowę i jechać już na pewne stanowisko Nieco bardzie zaawansowana mozliwoscia jest poszukiwanie pracodawcy na portalach państwowych agencji zatrudnienia, typu JOB centre w UK, czy ANPE we Francji, czesc ofert umozliwia kontakt z pracodawca poprzez agencje zatrudnienia, czesc ofert umozliwia bezposredni kontakt z pracodawca ja osobiscie korzystałem z 3 opcji, szukałem pracy przy winobraniu, dzwoniłem po winnicach, frazncuzi przysylali umowe, wszystko zalezy od zaawansowania znajomosci jezyka Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Pokolenie bez etatu 17.02.11, 14:40 @rabart A co Ty przedstawiasz? Na jakąkolwiek realną propozycję zmiany masz szereg argumentów dlaczego nie da się. W życiu oprócz wykształcenia liczy się również zaradność i rzeczy jak np. zdobycie trochę gotówki na start w tej zaradności się mieszczą. Niestety, poznałem ludzi, którzy kompletnie nie mają zdolności organizacyjnych i którzy całe życie widzą tylko przeszkody. Nawet jak im podasz pod nos oferty pracy, oferty mieszkania to i tak z tego nie skorzystają, bo oczekują, żebyś załatwił pracę i mieszkanie za nich, bo inaczej to 'żadna pomoc'. Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Pokolenie bez etatu 17.02.11, 14:55 No wlasnie, takie NIEDASIE :)) Odpowiedz Link Zgłoś
ansie1 Re: Pokolenie bez etatu 18.02.11, 13:06 Kilka razy w swoim życiu wyjeżdżałam za granicę do pracy. Za każdym razem wszystko załatwiłam sobie przez internet lub telefonicznie. Najczęściej szukałam pracy wraz z zakwaterowaniem. Może nie były to prace bardzo ambitne (gastronomia, opieka nad dziećmi) ale na początek dobre i to. Jako mężczyzna i tak masz więcej możliwości. Drogą mailową ustalałam z pracodawcą lub agencją pośr. wszystkie szczegóły dot. pracy, płacy, dojazdu, zakwaterowania itd. Pytałam się nawet o takie sprawy czy brać ze sobą łyżki i ręczniki? Za każdym razem tak udawało się wszystko zaplanować, że pracodawca nawet przyjeżdżał po mnie na dworzec lub lotnisko (już oszczędzone pieniądze na bilety), odstawiał do mieszkania i nawet czekał na mnie obiad (tak było ostatnio). Jeżeli znajdziesz pracę w restauracji to najczęściej zagwarantowane masz 1 lub 2 posiłki na ich koszt i jeszcze często coś do domu Ci dadzą. Po tygodniu masz wypłatę zatem masz już jakieś pole do manewru. Po kilku miesiącach gdy finansowo poprawi się możesz szukać lepszej pracy. Co do opłat za zakwaterowanie to najczęściej pracodawcy są wyrozumiali i idą na rękę pracownikom. Tylko bądź uczciwy, miły dla ludzi, nie marudź, dobrze pracuj wtedy inni Ci pomogą. Tutaj stwierdzam, że w krajach zachodnich trafiali mi się niezwykle wyrozumiali i życzliwi pracodawcy. Czy to przypadek? Oczywiście zawsze starałam się przyjeżdzać z jakimiś pieniędzmi na początek (za pierwszym razem pożyczyłam trochę od rodziny) ale poznawałam tam osoby, które miały ze sobą tylko walizkę z ubraniami oraz 10 funtów w ręku i też dawały radę. Wierz mi w dzisiejszych czasach można załatwić sobie pracę za granicą znacznie łatwiej i szybciej niż w Polsce i na początek nie trzeba mieć takich dużych sum o jakich mówisz. Masz dostęp do internetu, świetnie znasz dwa obce języki to sobie poradzisz. Szukaj. Na Twoim miejscu zainteresowałabym się możliwością pracy jako nauczyciel języka obcego gdzieś w biedniejszych krajach. Są różne międzynarodowe organizacje, które takie projekty organizują. Wymagają w zasadzie tylko b. dobrej znajomości języka obcego najczęściej angielskiego potwierdzonego certyfikatami. Ty uczysz biedne dzieci angielskiego, a oni zapewniają Tobie dach nad głową, wyżywienie i jakieś szczątkowe wynagrodzenie. Poznajesz ludzi z różnych krajów, nawiązujesz kontakty po kątem zawodowym i ruszasz dalej. Ale to Ty musisz z nimi nawiązać kontakt i dogadać się co do całej logistyki. Nikt tego za Ciebie nie zrobi. I za nim odpiszesz podając tysiąc powodów na nie, sprawdź najpierw jak to wygląda w rzeczywistości. polecam zacząć od Google. Uf, rozpisałam się, ale czy warto było? Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Pokolenie bez etatu 18.02.11, 13:36 Uffff....., dzieki za ten wpis, bo wydawało mi się, że jestem na forum jakąś samotna wyspa zaradrości (+ kolega najlepszygeorge) na tym morzu niezaradnosci , atakowany przez armie niedowiarków, Odpowiedz Link Zgłoś
organza26 Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 11:06 > no ale lepiej jeczeć i narzekać..... A o co chodzi z tym jęczeniem i narzekaniem? Mnóstwo młodych ludzi wyjeżdża za granicę (ja też to przerabiałam) lub tyra w Polsce przez 40 albo i więcej godzin w tygodniu nie mając nawet ubezpieczenia zdrowotnego i emerytalnego, nie wspominając nawet o takich luksusach jak normalna umowa o pracę i płatny urlop z tego tytułu. Jeśli ktoś ciężko i uczciwie pracuje, płaci podatki, to powinien mieć w normalnym cywilizowanym kraju prawo do tak podstawowych rzeczy. Ty natomiast twierdzisz, że osoba w takiej sytuacji nie ma nawet prawa zauważyć, że coś jest bardzo nie tak. Chore i niewolnicze myślenie... Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 12:59 Oczywiście, że są pewne początkowe koszty stałe, które mieć musisz, ale w obecnych czasach nie są to jakieś zawrotne kwoty. Można spróbować pożyczyć od rodziny, znajomych, itp. Wyjazdy za granicę nie są już czymś egzotycznym. On przecież napisał jak sobie poradził 11 lat temu mimo iz było znacznie trudniej niż teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
organza26 Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 13:12 > no ale lepiej jeczeć i narzekać..... A o co chodzi z tym narzekaniem. Ja zasuwam po 45 albo i więcej godzin w tygodniu, radzę sobie finansowo nie najgorzej. Jestem w pełni czynna zawodowo od 2 lat, natomiast umowę zlecenie mam od niecałych dwóch tygodni, czyli ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne. Do tej pory w Polsce byłam zatrudniona wyłącznie na umowę o dzieło (opcję z zagranicą przerabiałam, a jakże). Nie wspominam nawet o takich luksusach jak normalna umowa o pracę, gdzie dostaje się płatny urlop. Uważam, że w cywilizowanym, normalnym kraju wyżej wymienione rzeczy powinny przysługiwać każdemu uczciwemu, ciężko pracującemu człowiekowi obojętnie czy z dyplomem czy bez. Według Twojego niewolniczego sposobu myślenia to normalne, że dzieje się tak a nie inaczej, a o ludziach, którzy zauważają, że jest coś cholernie nie tak mówisz, że jęczą i narzekają... Smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 14:42 Ale o co ty masz pretensje? Jeżeli chcę umowę o pracę, to szukam tylko ofert pracy, które taką umowę oferują. Jeżeli chcę pracować na własny rachunek to zakładam własną działalność. Jeżeli rzeczywiście potrafisz coś na co jest zapotrzebowanie to śmiało możesz tak zrobić. W czym jest problem? Poszukaj po prostu pracy, gdzie oferuje się umowę o prace i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
arsenk Re: Pokolenie bez etatu 17.02.11, 14:25 naszą narodową specjalnością są plecy:)) Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Re: Pokolenie bez etatu 17.02.11, 18:04 "No w 2000 roku to faktycznie super było ...:))) zeby wjechac do UK to trzeba było mieć minimum 300O-5000 funtów przy sobie na granicy, lub wykupiona szkole jezykowa na pol roku z gory" Można też było mówić nieźle po angielsku i pojechać sobie do znajomego Brytola/Jankesa w UK/Irlandczyka. Celnik nie każdemu sprawdzał portfel. Chociaż przyznaję, były takie sprawdzanka, krótsze wizy niż standardowe turystyczne i zawracanko z granicy też częste. "tymczasem teraz praktycznie w całej UE praca legalna,ktora bez problemu mozna j a w internecie znaleśc i umowe podpisac beda w Polslse , bilet kupić za 10 euro w Ryanair" Znalazłbyś mi coś do Paryża w tej cenie, na kwiecień np. Poza tym, to bardzo ciekawe, co piszesz o prostocie znalezienia pracy. Niezła mitologia. Podanko ziuuuuuuu... umowa ziuuuuuu... bilecik i wio? Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Pokolenie bez etatu 17.02.11, 20:15 "Znalazłbyś mi coś do Paryża w tej cenie, na kwiecień np. Poza tym, to bardzo ci > ekawe, co piszesz o prostocie znalezienia pracy. Niezła mitologia. Podanko ziuu > uuuuu... umowa ziuuuuuu... bilecik i wio?" Jakoś prawie 2 czy nawet 3 miliony Polaków pracuje za granica, większość legalnie. W UK nawet ci co sprzataja domy czy nianie sa legalnie.... a NIEDASIE .... wiadomo, juz zmeczeni bezrobociem, no ale usprawiedliwieni .... sami przed soba, przecież BO TAK JEST I NIC ZROBIĆ NIE DA SIE !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Re: Pokolenie bez etatu 18.02.11, 21:03 No i nie znalazłeś mi do Paryża za dychę. Może do UK znajdziesz? "Jakoś prawie 2 czy nawet 3 miliony Polaków pracuje za granica, większość legalnie. W UK nawet ci co sprzataja domy czy nianie sa legalnie..." Ja tego nie kwestionuję, że pracują legalnie. Tylko to nie polega na pchnięciu podanka z facjatą i wio. Nie jestem NIEDASIEM, nigdy nie byłem nawet w PUPie, więc nie znam psychologicznej natury problemu NIEDASIÓW. A niania czy sprzątanie to żaden rozwój zawodowy. Tyle mnie interesuje, co Twoje proponowane komuś innemu call center. Pisałem tylko, że to nie jest takie hop-siup kobznąć się za granicę mając wcześniej zgarniętą fuchę, a też nie tylko pieniądze się bierze pod uwagę podejmując decyzję o zmianie środowiska. Sam byłeś może? I jak się pracowało? Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Pokolenie bez etatu 19.02.11, 01:54 "No i nie znalazłeś mi do Paryża za dychę. Może do UK znajdziesz?" Nie umiesz czytac?? pisałem 20 funtow, i za tyle sa bilety Raynair do Londka, bo leciałem jesienia w dwie strony ze 3 razy z poznania, Paryż jest drozszy, i tylko z Kraka "Pisałem tylko, że to nie jest takie hop-siup kobznąć się za granicę mając wcześniej zgarniętą fuchę, a też nie tylko pieniądze się bierze pod uwagę podejmując decyzję o zmianie środowiska. Sam byłeś może? I jak się pracowało? " Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Re: Pokolenie bez etatu 21.02.11, 09:56 "Nie umiesz czytac?? pisałem 20 funtow, i za tyle sa bilety Raynair do Londka" To później. Ja odpowiadałem wcześniej na to: "tymczasem teraz praktycznie w całej UE praca legalna,ktora bez problemu mozna ja w internecie znaleśc i umowe podpisac beda w Polslse , bilet kupić za 10 euro w Ryanair no ale lepiej jeczeć i narzekać..." Nie będę się dochodził już o drobiazgi, ale nie rób ze mnie dekla jakiegoś imputując to i owo. Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Re: Pokolenie bez etatu 21.02.11, 09:59 "Paryż jest drozszy, i tylko z Kraka" Chyba nie tylko, ale ok, to też jest drobiazg. Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Re: Pokolenie bez etatu 21.02.11, 10:28 "- znajomość jezyka francuskiego - moja dziewczyna i pracuje dla francuskiej firmy w Poznaniu, za bardzo bardzo fajne pieniadze - kontakty i znajomosci zaowocowały powstanie wlasnej firmy :)" Ok, ok. To też wszystko zależy od szczęścia. Znam osobiście kilku absolwentów uniwersytetów paryskich, w tym Sorbony oraz Paris V, doskonale posługujących się językiem francuskim od około 10 lat we Francji i miewały/miewają poważne problemy ze znalezieniem satysfakcjonującej pracy, zwłaszcza w Polsce (o ile powrót im jest w ogóle na rękę - to oczywiście osobny temat). W Polsce jest wciąż za duże bezrobocie, a nie każdy do takich rzeczy jak call center się nadaje. To mit, że każdy może w ten sposób pracować. No i trzeba mieć szczęście - w call center bardzo często można tylko zgnić i mieć kolejne bezwartościowe pozycje w resume. Inna sprawa, że w takiej Francji jest też dużo większy szacunek do tego, czego się uczysz i w czym specjalizujesz - ocena wartości pracy jest zupełnie inna. Nie ma takiego podejścia, że wszystkich, którzy nie pasują w danym momencie do rynku, wysyła się do przysłowiowego "call center" czy telemarketingu. Większy jest nacisk, by ktoś zdobywał doświadczenie w konkretnej dziedzinie. Może to pochopny wniosek, ale tyle wynoszę z rozmów z tymi znajomymi. W Polsce pamiętam, będąc kilka lat temu świeżo upieczonym absolwentem, rady specjalistów od HR, by wysyłać podanka, gdzie się da, bo "humanistyczne" wykształcenie to tylko takie tam - nieistotne, jakie. W każdym razie, to, co jest pozytywne w tym wywiadzie, to sugestia, by się nie frustrować nadmiernie pewnymi problemami, skoro one są naturalne. I to w zasadzie wszystko. Wybacz, że odpisałem trzy razy, ale robię kilka rzeczy na raz i miewam tzw. L’esprit de l’Escalier. Odpowiedz Link Zgłoś
bolibok "psycholożka" do garów! 15.02.11, 14:52 bo o pracy i rzeczywistości życia w tym kraju nie ma zielonego pojęcia - ot typowo warszawskocentryczne farmazony - jakże typowa postawa dla GWna polecałbym takim egzaltowanym panienkom pomieszkać trochę w jakimś małym miasteczku na ścianie wschodniej, poszukać godnej pracy bez znajomości i układów i skonfrontować wypowiadane przez siebie głupoty z prawdą - jaka by ona nie była Odpowiedz Link Zgłoś
jestemtrollem Re: "psycholożka" do garów! 15.02.11, 18:33 Ona nie jest egzaltowaną panienką, a panią, której do emeryturki bliżej niż dalej, a w dodatku psychologiem, który, co ktoś już bardzo ładnie wyżej wyjaśniał, nie ma większego pojęcia o socjologii z natury rzeczy. I jak wielu psychologów uparcie prywatyzuje problem, który dotyczy tysięcy ludzi i wynika najprawdopodobniej z okoliczności zewnętrznych, a więc powtarzanie zaklęć o "pracy nad sobą" i bajdurzenie o rzekomo roszczeniowych postawach akurat jego nie rozwiąże. Gdyby zamiast babrać się w idiotycznych rozważaniach o definicji godnej pracy, czy też urzędnikach niszczących życie przedsiębiorców, zauważyła, że tu frustracja wynikająca z sytuacji społecznej jest problemem, mogłaby opracować jakieś propozycje radzenia sobie z nim. Ale ona jest zbyt rozkojarzona; z jednej strony nie lubi mazgajenia się i chce, żeby klient wziął odpowiedzialność za własne zycie, ale nie dociera do niej, że żeby to zrobić, należy rozpoznać naturę problemu. A nie każdy problem wynika z nieprzystosowania czy działań jednostki, bo czasem ona na sytuację, w jakiej przyszło jej funcjonować, nie ma wpływu - i z tym też trzeba sobie radzić. Ale po zdiagnozowaniu problemu. Obarczanie człowieka odpowiedzialnością za jego pozycję na rynku pracy i zalecanie, żeby się nie mazgaił, nie jest zbyt sensowne przy tak wysokim bezrobociu i powszechności pracy na umowę zlecenie czy dzieło. Jej to jednak w ogóle nie interesuje. Potraktowała ten wywiad jak pretekst do wygłoszenia kilku bardzo powierzchownych spostrzeżeń na temat polskiej rzeczywistości i sprzedania kilku tekstów dowodzących, jaką to jest interesującą osobą, ale zapomniała kompletnie o problemie autorki listu, jakby to ona, pani psycholog, była tu jakąś gwiazdą, która po prostu nie ma czasu zajmować się cudzymi kłopotami, bo chce nam opowiedzieć o sobie. Żal tyłek ściska, gdy się to czyta, mimo że znalazło się w tym tekście kilka trafnych uwag. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: "psycholożka" do garów! 16.02.11, 13:01 Że co? Jak wszyscy 'humaniści' piszą takie wywody, to nie dziwię się, że nikt nie chce ich zatrudniać. Odpowiedz Link Zgłoś
jestemtrollem Re: "psycholożka" do garów! 16.02.11, 15:36 No, czytałam twoje i zostanę przy moich. Przynajmniej patrzę na sprawę szerzej niż prorynkowy szczurek. I skąd pomysł, żem humanistka i do tego niezatrudniona? Odpowiedz Link Zgłoś
muc-ha3 Re: "psycholożka" do garów! 17.02.11, 10:24 zgadzam się z Tobą jestemtrollem w 100% Odpowiedz Link Zgłoś
marinellla Re: "psycholożka" do garów! 17.02.11, 12:50 Jestemtrollem, słusznie prawisz. Mnie po tym wywiadzie skoczyło ciśnienie /czemu, pisałam wyżej/, ale Ty wybitnie rozsądnie rozpracowałaś, dlaczego i aż muszę przytaknąć raz jeszcze :) Komuś pomieszała się funkcja, którą powinien pełnić. I w efekcie tekst jest nie na temat i wkurzający. Ciekawe, czy psycholożka powiedziałaby tak w twarz np. córce swojej przyjaciółki, czy może miałaby trochę poczucie, że popisuje się swoimi przemyśleniami nieprzystającymi totalnie do rzeczywistości. Odpowiedz Link Zgłoś
ateofi Re: "psycholożka" do garów! 17.02.11, 21:01 jestemtrollem napisała: > I jak wielu psychologów uparcie prywatyzuje problem, który dotyczy tysięcy ludzi i wynika najprawdopodobniej z okoliczności zewnętrznych, a więc powtarzanie zaklęć o "pracy nad sobą "i bajdurzenie o rzekomo roszczeniowych postawach akurat jego nie rozwiąże.> ------------------------------------- Jasne, bo najłatwiej jest winić "okoliczności zewnętrzne" aniżeli trochę przeanalizować sytuację na rynku, poświęcić trochę czasu na wertowanie ogłoszeń i przygotowanie porządnego CV. Ta pani trafiła w sedno sprawy, te tysiące ludzi, o których piszesz to właśnie Ci, którym się nie chce ogarnąć i zabrać na poważnie za szukanie pracy, bo myślą, ze byle studia dadzą im Bog wie jaką pracę i zarobki i każdy ma im się kłaniać w pas. A tu guzik!! Ich dyplomy są nic nie warte dla pracodawców! > Gdyby zamiast babrać się w idiotycznych rozważaniach o definicji godnej pracy, czy też urzędnikach niszczących życie przedsiębiorców, zauważyła, że tu frustracja wynikająca z sytuacji społecznej jest problemem, mogłaby opracować jakieś propozycje radzenia sobie z nim. Ale ona jest zbyt rozkojarzona; z jednej strony nie lubi mazgajenia się i chce, żeby klient wziął odpowiedzialność za własne zycie, ale nie dociera do niej, że żeby to zrobić, należy rozpoznać naturę problemu. A nie każdy problem wynika z nieprzystosowania czy działań jednostki, bo czasem ona na sytuację, w jakiej przyszło jej funcjonować, nie ma wpływu - i z tym też trzeba sobie radzić. Ale po zdiagnozowaniu problemu. Obarczanie człowieka odpowiedzialnością za jego pozycję na rynku pracy i zalecanie, żeby się nie mazgaił, nie jest zbyt sensowne przy tak wysokim bezrobociu i powszechności pracy na umowę zlecenie czy dzieło.> --------------------------- Chwileczkę, dlaczego rozważania o godnej pracy uważasz za idiotyczne, przecież właśnie od tego należy zacząć. Po drugie, co oznacza wg Ciebie "frustracja wynikająca sytuacji społecznej", bo według mnie to nic nie znaczący bełkot. Sytuacja społeczna jest taka, jaką ludzie stworzyli sami bądź wybierając taką a nie inna władzę, urzeników itp... , to nie jest jakiś odosobniony twór. A prawda jest taka, że czasy się zmieniają i trzeba się dostosować się do bardziej trubrulentnego otoczenia. Oczywiście są patologie, polscy urzędnicy i pracodawcy bywają "różni", są regiony gdzie bezrobocie jest bardzo duże i są kłopoty, ale nie można często własnej bierności i słabych kwalifikacji tym tłumaczyć. Ludzi radzących sobie w takich trudnych warunkach szczerze podziwiam. > Jej to jednak w ogóle nie interesuje. Potraktowała ten wywiad jak pretekst do wygłoszenia kilku bardzo powierzchownych spostrzeżeń na temat polskiej rzeczywistości i sprzedania kilku tekstów dowodzących, jaką to jest interesującą osobą, ale zapomniała kompletnie o problemie autorki listu, jakby to ona, pani psycholog, była tu jakąś gwiazdą...> --------------------------------- To, co pisała autorka listu, to kwintesencja postawy roszczeniowej i w takim przypadku to już tylko psycholog może pomóc. Jeszcze laska dziwi się, że a takim podejściem nikt jej nie chce zatrudnić!!! Prosze, o to co napisała, żygać się chce jak się to czyta!!! >Przecież jesteśmy po studiach, przecież jesteśmy zdolni. Rodzice nam mówili, że wykształcenie coś znaczy! Możemy skomleć o szansę na pokazanie, ile jesteśmy warci, a nikt nam jej nie da... Uniwersytety i uczelnie kształcą humanistów na pęczki, potem nie mamy co z sobą zrobić w życiu. Niektórym się udało, najczęściej tym, którzy wcale nie pokończyli studiów w terminie, tym, którzy wybrali pracę zamiast tzw. inwestycji w siebie. Być niepotrzebnym i niezauważonym, mając duże możliwości, to nasza klątwa. Może nie mamy siły przebicia, może nam się nie poszczęściło, a może znajdujemy się w tej połowie, której statystycznie ma się nie udawać. Ale dlaczego akurat my?!> Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: "psycholożka" do garów! 17.02.11, 21:14 Ta pani trafiła w sedno sprawy, te tysiące ludzi, o k > tórych piszesz to właśnie Ci, którym się nie chce ogarnąć i zabrać na poważnie > za szukanie pracy, bo myślą, ze byle studia dadzą im Bog wie jaką pracę i zarob > ki i każdy ma im się kłaniać w pas. Zieeew, nie tysiące tylko 4 miliony. 2 mln w Polsce bezrobotnych plus 2 mln emigrantów za pracą. Oczywiście to wszystko ich winna bo nie mają ładnego CV.Gratuluje intelektu. Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: "psycholożka" do garów! 17.02.11, 21:45 rabart napisał: > > Zieeew, nie tysiące tylko 4 miliony. 2 mln w Polsce bezrobotnych plus 2 mln emi > grantów za pracą. > Oczywiście to wszystko ich winna bo nie mają ładnego CV.Gratuluje intelektu. Człowieku, co ty chcesz od tych "biednych " emigrantów Sporo z nich klnie, ze nie wyjechała klika lat wczesniej oczywiscie, ze większosc z nich pracuje poniżej kwalifikacji, odkladaja kase, ucz sie jezyka ale za klika lat zaloza wlasne firmy, albo tutaj..... albo tam a TY SIEROTKA JEDNA WCIAŻ BEDZIESZ PISAŁ NA FORACH GW Ze taki biedny jesteś, wciąż bezrobotny, i bedziesz licytował sie, iile CV wyslales Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: "psycholożka" do garów! 17.02.11, 22:07 Po co upraszczasz jego wypowiedź i obrażasz? Uwierz mi, że wielu absolwentom napisanie prostego, czytelnego CV, z którego wynika co dany człowiek umie i jakie ma doświadczenie i zdolności, sprawia ogromny problem. A samodzielne napisanie interesującego listu motywacyjnego to dla większości abstrakcja. W firmie, w której pracowałem przewijało się wielu absolwentów i spora część kandydatów sprawiało wrażenie wtórnych analfabetów. Każdy oczywiście zapewniał o świetnej znajomości angielskiego, tylko, że na rozmowie z Amerykaninem ta świetna znajomość zamieniała się na poziom wczesnoprzedszkolny. Podobnie z umiejętnością liczenia w pamięci: "ile to jest 121 - 29?" było nie do przejścia dla co trzeciego magistra :/ Odpowiedz Link Zgłoś
ateofi Re: "psycholożka" do garów! 21.02.11, 01:11 rabart napisał: > Zieeew, nie tysiące tylko 4 miliony. 2 mln w Polsce bezrobotnych plus 2 mln emigrantów za pracą. Oczywiście to wszystko ich winna bo nie mają ładnego CV.Gratuluje intelektu.> -------- Z mom intelektem jest wszystko w porządku. Nie napisałam nigdzie, że całe bezrobocie w Polsce jet spowodowane brakiem "ładnego CV", bo to jest dużo bardziej skomplikowany problem. W bardzo wielu przypadkach jest tak, że po studiach absolwent nie umie napisać poprawnie CV ani listu motywacyjnego. Widziałam u siebie w firmie niejedno CV lub list motywacyjny i włos się na głowie jeżył. Były błędy ortograficzne, były niechlujne kserówki ze skreśleniami, które od razu lądowały w niszczarce. Również miałam okazję zweryfikować np. "bardzo dobrą znajomość" excela, ponieważ szukałam dla siebie zastępstwa z powodu ciąży. Sprawdziłam 4 dziewczyny z polecone z agencji i żadna nie umiała zrobić "wyszukiwania pionowego". Co więcej, dzisiejszym absolwentom często brakuje umiejętności praktycznych oraz analitycznych. Nie potrafią swojej wiedzy wykorzystać w pracy. Dzieje się tak dlatego, że dzisiejsze studia uczą cwaniactwa i oszukiwania, a nie zaradności. Jedna laska, która u nas pisała test sprawdzający wiedzę na księgową dostawała podpowiedzi przez komorkę i niestety była po SGH. Nawet nie wspominam o tym, że po prostu kłamie się na potęgę w CV. Natomiast oczywiście są i inne przyczyny bezrobocia zależne np. od tego w jakim regionie się mieszka. Jest i niedobre i ieprzejrzyste prawo, biurokracja, korupcja, nienowoczesna gospodarka oparta na konkurowaniu kosztami pracy, niedopasowanie kształcenia do potrzeb rynku, trendy demograficzne. Jest wreszcie mentalność wielu ludzi, podobna do tej z PRL, że "mi się należy". Odpowiedz Link Zgłoś
smetek_pstry Re: "psycholożka" do garów! 18.02.11, 02:18 > To, co pisała autorka listu, to kwintesencja postawy roszczeniowej i w takim pr > zypadku to już tylko psycholog może pomóc. Jeszcze laska dziwi się, że a takim > podejściem nikt jej nie chce zatrudnić!!! Prosze, o to co napisała, żygać się c > hce jak się to czyta!!! > >Przecież jesteśmy po studiach, przecież jesteśmy zdolni. Rodzice nam mówil > i, że wykształcenie coś znaczy! Możemy skomleć o szansę na pokazanie, ile jeste > śmy warci, a nikt nam jej nie da... > Uniwersytety i uczelnie kształcą humanistów na pęczki, potem nie mamy co z sobą > zrobić w życiu. Niektórym się udało, najczęściej tym, którzy wcale nie pokończ > yli studiów w terminie, tym, którzy wybrali pracę zamiast tzw. inwestycji w sie > bie. Być niepotrzebnym i niezauważonym, mając duże możliwości, to nasza klątwa. > Może nie mamy siły przebicia, może nam się nie poszczęściło, a może znajdujemy > się w tej połowie, której statystycznie ma się nie udawać. Ale dlaczego akurat > my?!> O to, to. Byłam skłonna współczuć autorce listy, do momentu doczytania pretensji. O oddawaniu etatu przez starych, o napewno kombinatorach, którzy studiowali i pracowali ( jeszcze śmieli pracę dostać i ich nie pokarało), po końcowy "czemu ja, o losie". Zostało to zauważone w rozmowie. Widzę, że znowu ta psycholog budzi kontrowersje. Chciałam zauważyć, że nie wszyscy psycholodzy są tacy, że będą głaskać po głowie i współczuć. Dziewczyna powinna przyjrzeć jakie robi błędy, zacisnąć zęby i dalej szukać pracy. Nie czekać, aż ją ktoś zauważy, bo to nic nie da. Jak powiedział Saint-Exupery -" Chciałem zmienić świat. Doszedłem jednak do wniosku, że mogę jedynie zmieniać samego siebie". Odpowiedz Link Zgłoś
smetek_pstry Re: "psycholożka" do garów! 18.02.11, 02:20 Tfu "listu", bo zaraz broniący koleżanki po fachu humaniści przyczepią się.. Odpowiedz Link Zgłoś
ateofi Re: "psycholożka" do garów! 21.02.11, 01:32 smetek_pstry napisała: > O to, to. Byłam skłonna współczuć autorce listy, do momentu doczytania pretensji. O oddawaniu etatu przez starych, o napewno kombinatorach, którzy studiowali i pracowali ( jeszcze śmieli pracę dostać i ich nie pokarało), po końcowy "czemu ja, o losie". Zostało to zauważone w rozmowie. Widzę, że znowu ta psycholog budzi kontrowersje. Chciałam zauważyć, że nie wszyscy psycholodzy są tacy, że będą głaskać po głowie i współczuć. Dziewczyna powinna przyjrzeć jakie robi błędy, zacisnąć zęby i dalej szukać pracy. Nie czekać, aż ją ktoś zauważy, bo to nic nie da. > --------------- Dokładnie tak! Pamiętam, gdy kończyłam SGH w 2002 roku, też było nieciekawie z pracą, ale musialam coś znaleźć. Z akademika musiałam wyprowadzić się we wrześniu, więc trzeba było znaleźć pracę i kogoś do wynajęcia mieszkania. Nie mogłam prosić rodziców o pieniądze, bo mieszkanie byłoby znacznie droższe niż akademik. Wtedy w ciągu 3 tygodni a zaczęłam tuż po obronie drugiej magisterki wysłałam ze 100 CV i listów motywacyjnych mailem i pocztą do agencji pośrednictwa oraz w odpowiedzi na ogłoszenia w gazecie GW praca. Z 20 agencji pracy może ze 3 odpowiedziały i dzięki jednej z nich i odrobinie szczęścia i bez znajomości i "pleców" dostałam pracę w której jestem do dziś i jestem badzo zadowolona. Z odpowiednią motywacją wszystko jest łatwiejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
iwona.piekielska Pokolenie bez etatu 16.02.11, 09:22 Jestem już prawie absolwentką psychologii (niedługo obrona) i zaintersowała mnie rozmowa z panią Nowakowską. Jest w niej wiele prawdy, rzeczywiście realizm jest nam potrzebny. Potrzeba jednak jeszcze pewnej empatii, aby nie gasić w człowieku nadzieji. To, że w taki a nie inny sposób spostrzegamy, w tym wypadku szanse zawodowe jest naszym prawdziwym odczuciem. Przypisywanie nadmiernej wewnętrznej atrybucji, to znaczy przypisywanie osobie zbyt dużej odpowiedzialności za zaistniałą sytuację może prowadzić do wielu negatywnych efektów: depresji, braku poczucia kompetencji i własnej wartości. To prawda, sami wybieramy studia i drogę zawodową, ale mówiąc w taki sposób zapominamy, że młodzi ludzie naprawdę starają sie podejmować decyzje najlepsze z możliwych. Nikt nie chce skazywać siebie na bezrobocie! Iwona 24 Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 13:14 No właśnie chodzi o realizm i zrozumienie rzeczywistości. Wytłumacz mi proszę czym się kierują te masy młodych dziewczyn wybierając psychologię - jeden z najpopularniejszych kierunków, po którym mało kto będzie pracował 'w zawodzie'? Te studia są porządane, jeżeli chcesz pracować w kadrach, sprzedaży, negocjacji, itp., ale większość 'psycholożek' to wyobraża sobie, że po studiach każda otworzy swój gabinet i będzie prowadzić psychoterapię po 300 pln za godzinę - tak jak na amerykańskich filmach. Odpowiedz Link Zgłoś
cartahena Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 15:03 Tak z ciekawosci sie zapytam: gdzie pracujesz, ze masz tyle czasu na pisanie na forum? Juz nie mowie o udzielaniu "porad" i dzieleniu sie madrosciami? Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 15:35 Ja pracowałem przez kilka lat jako inwestor/spekulant na giełdach światowych. Niedawno 'retired' z tej działalności. Oszczędnie żyłem, to przez następne kilkanaście nie musiałbym pracować, ale szukam jakiegoś zajęcia. Wczoraj facet nie przyjął mnie do pracy, bo powiedział, że się zmarnuję na tym stanowisku :/. I najlepsze: nie mam formalnie wyższego wykształcenia! Odpowiedz Link Zgłoś
jestemtrollem Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 15:40 To akurat jest widoczne. Wiesz po czym można to poznać? Po tym, że wierzysz w to, że człowiek i jego funkcjonowanie w świecie jest proste jak konstrukcja cepa. A to cecha charakterystyczna rynkowych rycerzy bez wykształcenia/z wąskim wykształceniem specjalistycznym. Szukaj lepiej pracy, żebyś nam tu na tym forum nie utknął na dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
cartahena Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 15:44 Bardzo podobaja mi sie Twoje wypowiedzi i sposob formulowania mysli. Masz tez duze poczucie humoru. Rzadko zdarza mi sie kogos pochwalic na forum :-). Odpowiedz Link Zgłoś
jestemtrollem Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 16:06 Cholera jasna, raz coś powiem serio i chwalą mnie za poczucie humoru. Co za życie... Odpowiedz Link Zgłoś
cartahena Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 15:46 A dlaczego nie zalozysz wlasnej dzislalnosci? Masz juz kapital, szkoda marnowac czas skoro jestes jeszcze mlody. Moze zatrudnisz przy okazji troche humanistow lub innych absolwentow? Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 15:55 No przecież napisałem, że zakończyłem tą działalność. Być może poprowadzę call centre, to wtedy zatrudnię paru młodych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Pokolenie bez etatu 16.02.11, 16:31 Call center - swietny pomysł na biznes, i niewielkie zaangazowanie kapitałowe i male ryzyko kilku humanistów moglo by sie dogadac i zaczać porzadnie zarabiac !! Odpowiedz Link Zgłoś
schwarzwaldmaedel Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 17:17 hah call center!!!! to jest czad!!! pracowalam w Poznaniu - swiatowej stolicy poscieli z lam czy innych stworow - uwaga: codziennie (zdaje sie ze w soboty tez, juz nie pamietam) po 6 godzin za 800 zlotych na miesiac oczywiscie....ale tylko jak sie pokaz udal!!!!! Oczywiscie wszystko na lewo, wiec zero swiadczen. O matko jak to dobrze ze ja juz w Polsce nie mieszakam......w Niemczech nie chcieli mi uwiezyc ze pracowalam za 1,5 euro na godzine. To dostalam po "awansie" i zmianie branzy czyli Multiplex...nie wiem co bylo gorsze polska posciel z lamy czy polska siec kinowa.....W 2004 roku moglabym oczywiscie pracowac w zawodzie archwisty tez za 800 zloty, ale postanowilam na szczescie zmienic kraj. Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 17:57 SWOJE CALL CENTER !!!! swoja firma, kumasz ???? w Poznaniu największe call center ARVATO płaci całkiem przyzwoicie, ale tylko tym co siedza na obsłudze zagranicznej, mniej więcej 2000-2500 na rękę a w takich badziewiach jak Lam Giold to mozliwe, co piszesz Odpowiedz Link Zgłoś
schwarzwaldmaedel Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 21:23 rere kum kum.... W Lamie to tez sie Call Center nazywalo haha!! Praca jest chooojowa bez wzgledu na to ile za nia dostajesz. Kolezanki w Niemczech dzwonily do Polski polecajac leki w szpitalach, dostawaly 10 euro za godzine. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Pokolenie bez etatu 17.02.11, 13:58 Ja podałem tylko przykład, a Ty oczywiście od razu krytykujesz. Call centre jest dochodową działalnością z punktu widzenia właściciela, więc nie wiem o co się pieklisz. Jeżeli komuś nie odpowiada praca telemarketera zawsze może starać się o lepszą pracę, np. 'front office' w dużym banku inwestycyjnym. To akurat mogę osobiście polecić. Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Pokolenie bez etatu 17.02.11, 15:03 najlepszygeorge napisał: > Ja podałem tylko przykład, a Ty oczywiście od razu krytykujesz. Call centre jes > t dochodową działalnością z punktu widzenia właściciela, więc nie wiem o co się > pieklisz. > muszę przyznać, ze to bardzo Ciekawy pomysł. szczególnie zrobić Call Center dla małych firm z UE, musze pogrzebać w sieci :) pozbieram humanistów z forum do pracy :))))))))))))) a tak a'propos to mniej więcej jaki kesz potrzebny na start ??? kalkulowałeś już coś ?? Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 17:59 Rozumiem, że wyjechałaś do Niemiec. Jak szukałaś pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
schwarzwaldmaedel Re: Pokolenie bez etatu 16.02.11, 21:21 nie szukalam. wyjechalam na studia. musialam praktycznie powtorzyc cale studia z Polski, bo za granica o UAM nie slyszeli....trwalo to dlugo bo musialam sie sama utrzymac, a to na poludniu Niemiec nie jest takie proste. Zaluje ze nie wyjechalam duzo wczesniej. Szukam w tej chwili doktoratu, nadal pracuje w mojej "studenckiej" firmie, na razie nie narzekam. Odpowiedz Link Zgłoś
ppffff Pokolenie bez etatu 16.02.11, 23:25 Pani psycholog, ja Panią proszę... Jestem humanistką z doktoratem, skończyłam kilka podyplomówek. Od kilku lat pracuję (jeśli pracuję) na podstawie umów-zleceń, umów o dzieło. Kiedy nie mam pracy, idę sprzątać. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz zjadłam tzw porządny obiad. Proszę mi więc nie sadzić dyrdymałów o konieczności czekania aż mi jakieś krzaki, czy inne drzewa urosną. Owszem, poczekać to ja sobie mogę, o ile mam co do garnka włożyć. Tajemnicą poliszynela jest to, jak wyglądają konkursy na uczelniach wyższych, jaki nepotyzm skrzyżowany z kolesiowem panuje w miejscach, nazwijmy je umownie - pozauczelnianych. Nie chcę robić zawrotnej kariery. Ja chcę żyć godnie, czyli żeby mi wystarczyło od pierwszego do pierwszego. I nie chcę więcej nalewać piwa moim byłym studentom, stać na bramce w knajpie, sezonowo zbierać owoce, bo mi mózg wygniwa z nicnierobienia. Czy to też nazwie Pani postawą roszczeniową? Swoją drogą dokonała Pani dość ciekawego odkrycia. Zawsze byłam przekonana, że na kierunkach humanistycznych kształci się literaturoznawców, nie literatów. Chylę czoła przed taką znajomością tego, czym jest humanistyka w naszym szkolnictwie wyższym. Odpowiedz Link Zgłoś
marinellla Re: Pokolenie bez etatu 17.02.11, 12:53 Psycholożka Ci odpowie, że masz absurdalne roszczenia i należy popracować za darmo. Żyć światłem i odziewać się w powietrze. Proste. ... Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Pokolenie bez etatu 17.02.11, 14:10 Akurat to jest przypadek tak dziwny, że aż wydaje się mało wiarygodny. Nie jest łatwo znaleźć dobrą pracę, ale nie jest aż tak beznadziejnie, żeby osoba z doktoratem musiała sprzątać. Taka postawa kojarzy mi się właśnie z polską mentalnością - jeden przedstawia obraz nędzy i rozpaczy, a za chwilę przyłącza się cała gromada przytakujących 'narzekaczy'. Odpowiedz Link Zgłoś
jacekk13 O co chodzi z tą psycholożką albo prezeską? 17.02.11, 19:11 Co to za twór? Odpowiedz Link Zgłoś
dzika_monika Re: O co chodzi z tą psycholożką albo prezeską? 17.02.11, 23:19 to lansuje Gazeta Wyborcza od paru lat Odpowiedz Link Zgłoś
ateofi Świetny tekst!! 17.02.11, 20:30 >Zresztą raczej trzeba się czegoś oduczyć - mianowicie przeświadczenia, że coś mi się należy z racji samego istnienia.> ------------------ W jednym zdaniu został podsumowany problem większości narzekających nie tylko humanistów po studiach, ale generalnie osób leniwych i niezaradnych, które myślą, że byle jaki dyplom da im z automatu super pracę i zarobki!!! Otóż nie Drodzy Państwo, nie da!! Po pierwsze, studia trzeba wybierać z głową i odpowiedzialnie, a wiele osób wciąż robi to "dla papierka". Niestety dla pracodawców dyplom przestał być wyznacznikiem wartości, bo wiele z prac magisterskich jest kupionych, albo robionych w "Wyższej Szkole Tworzenia bezprobotnych". Co więcej, już nawet dyplom MBA nie robi takiego wrażenia, jak jeszcze kilka lat temu, bo nie wiadomo na jakiej uczelni został zrobiony. Młodzi zbyt często się ograniczają i wybierają kierunki, na które nie ma zapotrzebowania i również nie dbają o zdobycie umiejętności przydatnych w szukaniu pracy. Naprawdę warto czasem powertować strony z "Gazetą Praca" i zobaczyć, kogo firmy szukają do pracy a przede wszystkim, jakich kwalifikacji oczekują. Wiele z nich się powtarza: dobra znajomość języków obcych, obsługi komputera, dobra organizacja pracy, zdolności analityczne, odporność na stres, kreatywność itp... Ważne jest też umiejętność autoprezentacji i "sprzedania swoich kwalifikacji" podczas rozmowy, a nawet wcześniej bo już na etapie CV i aplikacji. Czasami zgrozą wieje, jak widzę CV przynoszone do mojej firmy, są np. błędy ortograficzne. Dobry rekruter od razu zauważy też, czy kandydatowi zależy na pracy i jakie ma do niej podejście. Odpowiedz Link Zgłoś
cartahena Re: Świetny tekst!! 17.02.11, 21:53 Wiele z nich się powtarza: dobra znajomość > języków obcych, obsługi komputera, dobra organizacja pracy, zdolności analityc > zne, odporność na stres, kreatywność itp... Z twego postu wynika, ze firmy nie oczekuja nic konkretnego, wiec dlaczego prawie wszystkie pisza, ze chca osoby z wyzszym wyksztaceniem? Ale z drugiej strony wymaganie, ze ktos bedzie odporny na stres jest idiotyzmem, poniewaz nikt normalny odporny na stres nie jest. Odporni sa socjopaci... Odpowiedz Link Zgłoś
chimera03 Re: Świetny tekst!! 17.02.11, 22:08 Tekst nie jest świetny tylko absolutnie do dupy. Problem bezrobotnych czy tez wykorzystywanych ludzi z wyższym wykształceniem jest realny i wcześniej w Polsce nie występował. Można powiedzieć że pojawił się w XXI wieku - przyczyna najbardziej i najszybciej przychodząca na myśl to po prostu szybki wzrost liczby studentów. Inna sprawa czy ci ludzie mieli by pracę bez studiów. Oczywiście da się to rozpatrzyć w kategoriach winy, owszem rzeczywistość jest jaka jest ale przecież może być inna i ktoś ją kreuje. I nie dziwie się że absolwenci kierunków humanistycznych, a więc ludzi z trochę wyższego sortu niż menadżer Tesco, są wku...eni widząc jakie cechy decydują o sukcesie w dzisiejszej rzeczywistości. Niektóre zdania w tekście dość dziwne, typu sprzedać coś panu i tak dalej i tak dalej. Nie każdy na tym świecie rodzi się kupcem. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Świetny tekst!! 17.02.11, 23:01 " Tekst nie jest świetny tylko absolutnie do dupy." Problemem jest, również u ciebie widoczna, pogarda dla ludzi pracujących przez ludzi z wyższym wykształceniem. Z twojej wypowiedzi wprost wynika, że menadżer tesco to ktoś głupszy i prymitywniejszy od absolwenta kierunku humanistycznego, który jest jak to sama określasz: człowiekiem trochę wyższego sortu. Z takiego podejścia i nadmiernego przekonania o własnych zdolnościach i umiejętnościach tylko z powodu ukończenia studiów wyższych, bierze się właśnie frustracja opisana w artykule. Absolwenci dość boleśnie odczuwają zderzenie z rzeczywistością, kiedy okazuje się, że tak naprawdę nie maja żadnych umiejętności cennych na rynku pracy. Złość, poczucia bycia oszukanym są w tym momencie naturalne i uzasadnione. Jednak to czy dany człowiek ogarnie się i dostosuje do rzeczywistości, jak to jest w artykule zalecane, lub czy zdecyduje się tkwić w swoim rozczarowaniu zależy już tylko od niego. Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Świetny tekst!! 17.02.11, 23:17 Przypomniał mi się fajny tekst z marketingu: " Nasza firma jest taka super, ma najlepsza opinie na rynku, mega rozwiązania, ma takie super produkty, " TYLKO NIKT ICH NIE CHCE KUPOWAĆ !!!!! czyli co?: klienci są głupi?, czy produkty nie takie super. Podobnie na rynku pracy Odpowiedz Link Zgłoś
chimera03 Re: Świetny tekst!! 17.02.11, 23:48 Moim zdaniem gadki o dostosowywaniu się do rzeczywistości są żałosne. Żyjemy w czasach skrajnie "kupieckich" gdzie pewna jest już tylko śmierć, nawet nie podatki, a więc daruj sobie to ględzenie które jest dowodem twojej kompletnej ignorancji. I nie da się przewidzieć koniunktury na rynku pracy. Zawsze będę się dziwił ludziom mówiącym o tym że trzeba przeglądać ogłoszenia i patrzeć na zapotrzebowanie. Przypuśćmy że jest np. zapotrzebowanie na informatyków, młodzież nie jest taka głupia jak dziś i wszyscy idą na informatykę. Po pewnym czasie jest już przesyt i na ma zapotrzebowania na informatyków. Proste jak drut. Zgodzę się że dla najlepszych miejsce znajdzie się zawsze i w każdej branży, tylko - raz - najlepszych jest bardzo mało, i dwa - im ciekawsza i bardziej szlachetna dziedzina tym mniej miejsc nawet dla tych najlepszych. Ludzie pewnie myślą że znają tą śpiewkę, ale według mnie ludzie wskazujący na wypaczenia globalnego systemu mają sporo racji. Mam tu coś dla ciekawskich: online.wsj.com/article/0,,SB112190164023291519,00.html Aha, jestem on, nie ona Odpowiedz Link Zgłoś
ateofi Re: Świetny tekst!! 21.02.11, 01:45 chimera03 napisał: > Moim zdaniem gadki o dostosowywaniu się do rzeczywistości są żałosne. Żyjemy w czasach skrajnie "kupieckich" gdzie pewna jest już tylko śmierć, nawet nie podatki, a więc daruj sobie to ględzenie które jest dowodem twojej kompletnej ignoancji. I nie da się przewidzieć koniunktury na rynku pracy. Zawsze będę się dziwił ludziom mówiącym o tym że trzeba przeglądać ogłoszenia i patrzeć na zapotrzebowanie. Przypuśćmy że jest np. zapotrzebowanie na informatyków, młodzież nie jest taka głupia jak dziś i wszyscy idą na informatykę. Po pewnym czasie jest już przesyt i na ma zapotrzebowania na informatyków. Proste jak drut. Zgodzę się że dla najlepszych miejsce znajdzie się zawsze i w każdej branży, tylko - raz - najlepszych jest bardzo mało, i dwa - im ciekawsza i bardziej szlachetna dziedzina tym mniej miejsc nawet dla tych najlepszych. Ludzie pewnie myślą że znają tą śpiewkę, ale według mnie ludzie wskazujący na wypaczenia globalnego systemu mają sporo racji. Mam tu coś dla ciekawskich: > Aha, jestem on, nie ona> ------------------ Jasne, lepiej siedzieć na tyłku z założonymi rękami i narzekać, jaki świat jst zły. Ja znalazłam pracę przez wertowanie ogłoszeń w GW praca, ale zanim ją znalazłam to w ciągu 3 tygodni wysłalam 100 CV do różnych instytucji. Byłam na wielu rozmowach bez sukcesu, ale nie poddawałam się. Odpowiedz Link Zgłoś
dzika_monika tekst stulecia 17.02.11, 23:25 ...I nie dziwie się że abso > lwenci kierunków humanistycznych, a więc ludzi z trochę wyższego sortu niż mena > dżer Tesco nie to jest zajebiste: wyższy sort po kierunku humanistycznym jak się szuka ludzi do pracy to humaniści są najniższym sortem :) jest ich najwięcej nic nie umieją i co najważniejsze niczego nie chcą się nauczyć Odpowiedz Link Zgłoś
ateofi Re: Świetny tekst!! 21.02.11, 00:50 chimera03 napisał: > I nie dziwie się że absolwenci kierunków humanistycznych, a więc ludzi z trochę wyższego sortu niż menadżer Tesco, są wku...eni widząc jakie cechy decydują o sukcesie w dzisiejszej rzeczywistości. Niektóre zdania w tekście dość dziwne, typu sprzedać coś panu i tak dalej i tak dalej. Nie każdy na tym świecie rodzi się kupcem.> ------------- A niby dlaczego wg Ciebie studenci kierunków humanistycznych to ludzie "wyższego sortu niż manedżer Tesco". W czym taka pani socjolog czy psycholog jest lepsza? Jeżeli ktoś jest menedżerem w Tesco, to raczej musi mieć dobrze poukładane w głowie, bo odpowiada za dużą liczbę pracowników. Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Świetny tekst!! 17.02.11, 22:18 > Z twego postu wynika, ze firmy nie oczekuja nic konkretnego, wiec dlaczego praw > ie wszystkie pisza, ze chca osoby z wyzszym wyksztaceniem? Ale z drugiej strony > wymaganie, ze ktos bedzie odporny na stres jest idiotyzmem, poniewaz nikt norm > alny odporny na stres nie jest. Odporni sa socjopaci... Ze stresem związana jest praca w sprzedaży, ciagła pogoń za planem sprzedaży, rywalizacja, ceny, konkurencja a jak sprzedasz dużo to zwykle kontrahenci nie płaca, i znowu zjeb od szefa ze faktury przetermonowane i tak w kółko... Dlatego tak dobrze płaca w działach handlowych, bo potrzebni sa ludzie odporni na stress, ludzie, którzy beda handlować, a nie gadać ZE COŚ SIĘ NIE DA !! Bo jak handlowcy nie sprzedadza to firma upadnie... "Ale z drugiej strony > wymaganie, ze ktos bedzie odporny na stres jest idiotyzmem, poniewaz nikt norm > alny odporny na stres nie jest. Odporni sa socjopaci..." i nie pisz tutaj takich humanistycznych farmazonów, jak nie wiesz o co kamann...... Odpowiedz Link Zgłoś
cartahena Re: Świetny tekst!! 17.02.11, 22:45 Nie wiem co to sa "humanistyczne farmazony", bo jestem po kierunku scislym i to dosc dawno skonczonym, na UJ. To, czy ktos jest odporny na stres w duzym stopniu, bo chyba o to chodzi, wyniknie dopiero w trakcie pracy. Dlatego pisanie w ogloszeniach: odpornosc na stres, kreatywnosc, analityczny umysl, bla bla bla jest nieco bez sensu, bo gdzie taki mlody czlowiek mial przetrenowac lub sprawdzic te cechy u siebie? Ogloszenia te sa pisane sztampowo przez jakichs niedouczonych hr-owcow. W pracy najwazniejsze sa konkretne umiejetnosci, a cechy osobowosciowe na ogol i tak da sie ukryc na poczatku. Pamietam jak szukalam pracy jako mloda osoba, niedlugo po studiach. Tak dobrze wypadlam w rozmowie z paniami psycholozkami z firmy zajmujacej sie rekrutacja, ze uwierzyly, ze jestem pewna siebie i przebojowa, podczas gdy w rzeczywistosci bylam wtedy dosc niesmiala i bardzo w stosunku do siebie krytyczna. Tak wiec tak zwane pierwsze wrazenie bardzo czesto jest mylne. Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Świetny tekst!! 17.02.11, 22:59 Ze ogłoszenia sa pisane sztampowo, i bez sensu, to sie zgadza Zwykle wymaga sie wyzszego wykształcenia, tam gdzie wystarczy srednie, no i ten wszechobecny angielski, którego często nawet mało kto jest w stanie zwewryfikować w małej firmie Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Świetny tekst!! 17.02.11, 23:10 No bo się zagalopowaliśmy w nowoczesności i 'profesjonaliźmie'. Te wszystkie dziwaczne anglojęzyczne nazwy stanowisk - każdy czymś kieruje, a przepraszam: zarządza, wymagane wykształcenie wyższe i znajomość angielskiego prawie na każdym stanowisku. Wymagane doświadczenie na stanowiska asystenckie (!). Wszystko po to, aby wydawać się bardziej profesjonalnym. Efekt momentami jest odwrotny do zamierzonego, zwłaszcza jak rekrutacja na wklepywacza danych do tabelki przypomina rekrutację na kierownika wyższego szczebla :) Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Świetny tekst!! 17.02.11, 23:20 "Ale z drugiej strony wymaganie, ze ktos bedzie odporny na stres jest idiotyzmem, poniewaz nikt normalny odporny na stres nie jest. Odporni sa socjopaci..." Tu się mylisz. Ludzie zachowują się inaczej w środowisku stresogennym, dokładniej możesz np. świetnie liczyć w pamięci w warunkach normalnych, natomiast nie być w stanie dodać prostych liczb w warunkach stresu. Odporność na stres jest pożądana w pracach gdzie trzeba podejmować szybko decyzje i/lub rozwiązywać problemy. Zgadzam się, iż zbyt powszechnie wpisuje się hasła (jeszcze komunikatywność, umiejętność pracy w zespole, analityczne myślenie, itp.) do ofert pracy, przez co straciły one na znaczeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
naranja_d Re: Świetny tekst!! 05.05.11, 12:55 Z tym CV masz 100% racji. Ja posiedziałam trochę nad swoim. Ściągnęłam ładny szablon. Potem go przerobiłam, żeby był unikatowy. Wstawiłam dobre zdjęcie. Nie zmieniałam właściwie nic w treści a od razu zaczęłam dostawać zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną. Odpowiedz Link Zgłoś
dzika_monika Przecież jesteśmy po studiach, przecież jesteśmy z 17.02.11, 22:50 Przecież jesteśmy po studiach, przecież jesteśmy zdolni....... to mój ulubiony tekst 5 lat "studiów" czesania pod włos i zdziwko że nie ma pracy ... a kto dziś nie ma studiów chyba tylko ja, Kwaśniewski i Gates Odpowiedz Link Zgłoś
superjacenty Re: Przecież jesteśmy po studiach, przecież jeste 18.02.11, 03:56 np. "prof" W. Bartoszewski... :) Odpowiedz Link Zgłoś
pampierosy Re: Pokolenie bez etatu 18.02.11, 06:38 Mam wrażenie, że niemal wszyscy komentujący odnosząc się do sytuacji gospodarczej, na forach pod róznymi artykułami piszą coś w stylu: "ci co narzekają nie potrafią się dostosować, jak nie podoba ci się praca to znajdź inną, albo jedź na Kubę, albo taka jest globalizacja itd. Kapitalizm współczesny traktują jako niezmienną, naturalną rzeczywistość, a warunki w jakich przyszło nam żyć mamy traktować tak jak średniowieczny chłop swój los (kler i szlachta mówili mu: siedź cicho bo porządek feudalny ustanowił Bóg. Występując przeciwko naszej dominacji bluźnisz przeciwko Bogu, masz coś przeciwko Bogu?). Globalizacja, korporacyjny kapitalizm, pogarszające się warunki życia i pracy coraz większej części pracowników traktujemy jak konieczność, do której się trzeba dostosować, tak jak trzeba dostosować się do np. sytuacji po powodzi czy huraganie. Tymczasem obecny porządek to efekt dzialania okreslonych grup ludzi, ten porządek jest odbiciem ich interesów, a my siedzimy cicho i w gruncie rzeczy mamy mentalność niewolnika, a wielcy tego świata robią z nami co chcą. Odpowiedz Link Zgłoś
jestemtrollem Re: Pokolenie bez etatu 18.02.11, 12:58 Bo to są ludzie, którzy lubią wierzyć, że oni zawsze będą w tej ekonomicznej piramidzie ulokowani w okolicy wierzchołka - oczywiście dlatego, że są tacy fantastyczni i zdolni. (Choć jeśli np. firma im padnie, to będzie to z całą pewnością wina urzędników i przepisów. No ale to już kwestia atrybucji, dawno rozgryziona przez psychologów społecznych.) Uwierzyli w bajkę o tym, że jeśli komuś się udało, to jest to wyłącznie zasługa jego starań i przeciwnie - jeśli nic mu nie wychodzi, to jest to tylko jego wina. Wydaje im się, że każdy mógłby wleźć na szczyt, gdyby tylko włożył w to odpowiednio wiele pracy. Zapominają jednak, że aby ten system w ogóle mógł funkcjonować, rzesza ludzi musi być na dole, u podstawy piramidy, a spora część z nich będzie tam trwać przez całe swoje życie. System upadłby, gdyby proporcje miały się odwrócić. A mimo to gadają tak, jakby byli święcie przekonani, że odniesienie sukcesu faktycznie jest sprawą wyłącznie cech i pracy jednostki, którą można obarczyć pełną odpowiedzialnością za jej pozycję w tym układzie. Przy takim rozumowaniu upokarzające sytuacja tych na dole nie budzi żadnego odruchu współczucia czy chęci zmiany - bo przecież to jednostka decyduje o swoim położeniu! Ponadto, syty głodnego nie zrozumie: ci ludzie już nie pamiętają, jak to jest po prostu nie mieć z czego żyć i jak to upośledza człowieka. I kolejna sprawa: zwalanie winy na ofiarę zawsze pomaga uwierzyć w to, że nas taka sytuacja nie spotka. "To ci trwale bezrobotni są tacy beznadziejni, że po prostu muszą być bezrobotnymi, ja za to jestem na tyle dobry, że taki los mi nie grozi". "Ci humaniści są tacy niedouczeni, że oczywiste jest, że nikt ich nie chce zatrudnić/ zatrudnić legalnie" - ale fakt, że obecnie mamy po prostu bardzo wysokie bezrobocie wśród absolwentów, też im umyka. To co, nagle młodzi ludzie stali się tacy beznadziejni w porównaniu z kilka lat starszymi od siebie? A może sytuacja uległa zmianie? A ponieważ łyknęli kapitalizm w takim wydaniu jako neutralną, niekwestionowalną rzeczywistość, wydaje im się, że dyskutować z jego prawidłami, to tak jakby podważać prawa fizyki. A im mniej wspólnego mają z naukami społecznymi, tym trudniej im to wytłumaczyć, bo przecież ta ideologia, w przeciwieństwie do peerelowskiego komunizmu, jest całkowicie transparentna. A więc będą głosić, że należy walczyć, walczyć, walczyć, bo kto nie walczy, ten frajer. A frajer może żyć jak pies i robić za pół darmo po to, by w końcu zdechnąć, gdy się rozchoruje i nie będzie już mógł pracować. Dawno już przecież wyrośliśmy z bajań o godności człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k Re: Pokolenie bez etatu 18.02.11, 14:00 jestemtrollem napisała: > > > > > A ponieważ łyknęli kapitalizm w takim wydaniu jako neutralną, niekwestionowalną > rzeczywistość, wydaje im się, że dyskutować z jego prawidłami, to tak jakby po > dważać prawa fizyki. A im mniej wspólnego mają z naukami społecznymi, tym trudn > iej im to wytłumaczyć, bo przecież ta ideologia, w przeciwieństwie do peerelows > kiego komunizmu, jest całkowicie transparentna. A więc będą głosić, że należy w > alczyć, walczyć, walczyć, bo kto nie walczy, ten frajer. A frajer może żyć jak > pies i robić za pół darmo po to, by w końcu zdechnąć, gdy się rozchoruje i nie > będzie już mógł pracować. Dawno już przecież wyrośliśmy z bajań o godności czło > wieka. czekamy jeszcze na poemat, jak to swietnie w PRL-u było, równo i sprawiedliwie...... pasowałby do tej układanki Odpowiedz Link Zgłoś
jestemtrollem Re: Pokolenie bez etatu 18.02.11, 15:20 Widzisz, jak ty nic nie rozumiesz? Ale nie zaskoczyło mnie to specjalnie. Żyj sobie nieniepokojony refleksją. Grunt, że masz co do gara włożyć. Żegnam czule. Odpowiedz Link Zgłoś
tajlerdarden Chory jest cały system... 18.02.11, 08:31 Chory jest system i chorzy jesteśmy my - przez ten system uwarunkowani. Odpowiedz Link Zgłoś
tjaryma6 Pokolenie bez etatu 18.02.11, 09:00 Zacznijmy od tego, że Pani z wywiadu powinna sama powiedzieć z czego ona żyje i czy ma umowę o pracę, dzieło czy co tam jeszcze. To nie jest tak, że humaniści chcą czegoś za darmo, żeby było łatwo itd. Ja jestem lektorem języka angielskiego, robię doktorat na filozofii hobbystycznie. Uczę od 10 lat i tylko rok przez ten cały czas byłem na etacie, a tak samozatrudnienie. Bo w tym chorym kraju każdy chce na pracowniku przyoszczędzić, a najlepiej, żeby pracował za darmo. W naszym kraju podobno w europie jest najwięcej kobiet, które mają firmy, ale tylko dlatego, że u nas nawet sprzątaczki się samozatrudniają. Odpowiedz Link Zgłoś
gronostaj8 humaniści?! :D 18.02.11, 09:06 to że się nie lubi matematyki to nie znaczy że jest się humanistą... humanista to człowiek uwielbiający piękno i kulturę wyższą, znający doskonale historię, znający kilka języków obcych oraz umiejący trzeźwo oceniać i komentować sytuację. Chociaż skończyłem politechnikę to w sprawach "kulturalnych" nieraz wiem więcej niż absolwenci kierunków "humanistycznych". Oprócz studiów to trzeba mieć jeszcze jakies zainteresowania, a nie tylko alkohol i kucie bezsensownej teorii. Odpowiedz Link Zgłoś
tjaryma6 Re: humaniści?! :D 18.02.11, 11:42 Nie, humanista to ktoś, kto jest krytyczny i ma ku temu sensowne argumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: humaniści?! :D 18.02.11, 18:14 Ojej, zostałem od dzisiaj humanistą! Dziękuję tobie :D Odpowiedz Link Zgłoś
jestemtrollem Re: humaniści?! :D 18.02.11, 19:27 Jeśli masz takie ambicje, to pewnie ucieszy cię dobra rada. Otóż w takiej sytuacji mówimy "dziękuję ci". Tobie podziękowałam, ale dziękuję ci - chyba że chcesz położyć szczególny nacisk na osobę adresata i nie burzy to stylistyki. Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Komentować sytuacjęęę. 18.02.11, 21:23 "a nie tylko alkohol i kucie bezsensownej teorii" Jeżeli u Ciebie pojęcie "teoria" jest tak zwulgaryzowane, to powinieneś sobie darować tę chełpliwość w kwestii własnego "obycia". Z pojęciem "kultura" jest u Ciebie zresztą podobnie. Cmok, cmok, fiu, fiu, piękno i kultura wyższa. Odpowiedz Link Zgłoś