28.02.11, 12:31
Traci desperacja, z przyczyn zerwania wyglada, ze osaczasz facetow, boja sie i uciekaja.
A co do niezlych warunkow wewnetrznych (o ktorych jestes gleboko przekonana) chyba jednak nie jest tak super skoro uciekaja?
Obserwuj wątek
    • rs_gazeta_forum Samotne 28.02.11, 19:17
      Już od jakiegoś czasu wpadam na podobne refleksje.
      A sam mam jedną - wszyscy ci piszący oczekują, że miłość zjawi się na żądanie. Wystarczy spotkanie w pubie, kilka wyjść do kina i JUŻ, JEST. Może to i dobre dla związków nastolatków, ale do związków na całe życie?
      Miłość buduje się we wzajemnym poznawaniu, we wspólnym przebywaniu, we wspólnych marzeniach. To proces, a nagły przepływ hormonów. Ten ostatni też jest konieczny, ale dalece niewystarczający.

      P.S.
      Swoją drogą żal trochę, że wypadłem z tej grupy wiekowej ;).
      • ryszard_mis_ochodzki to musi być nieźle zryty czerep 03.03.11, 20:04
        jesli umiarkowanie atrakcyjna kobieta(niezle tzn powyzej przecietnej?), inteligentna po studiach nie moze znalezc amatora, a wlasciwie gorzej bo ze znalezieniem to ona jak widac nie ma problemu, tylko ze absztyfikanci po miesiacu, dwoch gora 6ciu uciekaja gdzie pieprz rośnie tzn ze to musi byc naprawde ostro szurniety babsztyl

        bo naprawde jak jest ladna to w dymaniu nie przeszkadza nawet jesli jest glupia( a niejest podobno) i ma glupie poglady

        to musi byc niezla psychopatka aby tak odganiac facetow
        • pokoj102 Re: to musi być nieźle zryty czerep 03.03.11, 23:19
          Ech, ryszard jak powie to już powie...
          sama refleksja...
          Stanę w obronie autorki - a na co jej tylko taki bzykalny? Może pragnie czegoś więcej: miłości, zrozumienia, a trafia właśnie tylko na takich Guciów!

          Wcale nie musi być trzepnięta, tylko akurat same trzepaki się jej trafiły!
        • sid-the-sloth Re: to musi być nieźle zryty czerep 05.03.11, 14:43
          Widzisz, nie każdy żyje w takim dziwnym świecie, gdzie kobiety rozpaczliwie szukają faceta, który może je łaskawie chcieć lub nie. Zdarza się również tak, że kobieta w relacji damsko-męskiej jest podmiotem działań i jedną z dwóch stron decyzyjnych, wybiera facetów, odrzuca takich którzy jej nie odpowiadają. Serio! Nie każda dostaje orgazmu na sam widok portek.
    • jerty Samotne 28.02.11, 22:53
      Współczuję kobietom 30 letnim które nie były w długotrwałym związku.
      Ja 30 letnia, mam za sobą pięcioletni związek. I spore doświadczenie w tym względzie. Koniec związku nie był przyjemny. Od momentu zamknięcia etapu związku czyli 4 lat przyjażnimy się. Interesujemy sobą ale wiemy, że panta rhei...
      Od tamtej pory nie byłam w żadnym poważnym związku. W licznym romansach przegoniłam nawet swoje plany i fantazje. Jestem trudna, zimna, mało rozmowna, niedostępna dla tych których nie znam. A interesujący facet ... nie jest dobrym materiałem na męża. Zresztą ja też nie szukam stabilizacji. A raczej przyjażni. W target wiekowy też nie trafiam, rówieśnicy nigdy nie byli w kręgu moich zainteresowań. Ze starszymi też nie jest lżej, bo singiel nie oznacza, że chce mu się poznać kobitę do związku. I tak my kobiety zostajemy w d... Może zmienić płeć ? Tak, mam sporo poczucia humoru. Samotność nie jest moim wrogiem, a 3 x K mnie nie kręci.
      • neotehuana Re: Samotne 01.03.11, 14:54
        A czego im wspolczujesz? Kobieta nie potrzebuje stalego zwiazku, gdy ma lat mniej niz 30. Po co niech sobie poeksperymentuje sie i zabawi. Na ud...e sie ma jeszcze druga polowe zycia.
        • jerty Re: Samotne 01.03.11, 15:06
          Czego im współczuję ? Braku doświadczenia. W związku poznajemy siebie samych. A to jest kluczowe do nawiązywania jakichkolwiek relacji międzyludzkich.
          Wiesz im człowiek starszy tym większe ma oczekiwania względem tej osoby a bez treningu, obeznania z realiami nie ruszy. Będzie stał w miejscu.
          • ryszard_mis_ochodzki treningu? trenowac to sobie mozesz miesnie kegla 03.03.11, 20:08
            a nie bycie w zwiazku buahahaha
    • ojojoj123 Re: Samotne 01.03.11, 09:39
      Twój komentarz jest nie tylko niepotrzebnie złośliwy, ale zwyczajnie prostacki. Założenie, że samotma kobieta musi być albo a) zaborcza albo b) brzydka oznacza, że sam/sama nie masz pojęcia na temat związków.
    • ojojoj123 Re: Samotne 01.03.11, 09:41
      agagin napisała:

      > Traci desperacja, z przyczyn zerwania wyglada, ze osaczasz facetow, boja sie i
      > uciekaja.
      > A co do niezlych warunkow wewnetrznych (o ktorych jestes gleboko przekonana) ch
      > yba jednak nie jest tak super skoro uciekaja?

      Twój komentarz jest nie tylko niepotrzebnie złośliwy, ale zwyczajnie prostacki. Założenie, że samotma kobieta musi być albo a) zaborcza albo b) brzydka oznacza, że sam/sama nie masz pojęcia na temat związków.
      • agagin Re: Samotne 01.03.11, 14:48
        No wlasnie mam. I mase kolezanek w tym wieku, kolegow tez i wiem jak to wyglada z kazdej strony. Uwazanie siebie za ideal i pepek swiata nie pomaga w znalezieniu partnera, chyba ze sie ma kupe kasy i na to ktos poleci.
        • larsonka Re: Samotne 01.03.11, 22:18
          I ja uważam, że Twój komentarz jest złośliwy. Dziewczyna zastanawia się co z nią jest nie tak, powątpiewa w swoją wartość. Gdzie Ty tutaj dostrzegasz desperację albo Jej postrzeganie się jako pępek świata? Jedno drugiemu przeczy.
          • agagin Re: Samotne 02.03.11, 14:41
            "Czekam na to już 10 lat. Wszystkie próby kończą się fatalnie." - tu dostrzegam desperacje. Na to sie nie czeka jak na zbawienie, okazja przychodzi albo nie, jak nie - to sie dziala i samemu szuka okazji. I co to znaczy, ze fatalnie sie konczy? Nie wyszlo? nie byl dosc dobry, bedzie inny i tyle, zeby zaraz lamentowac, ze fatalnie jest, no tragedia po prostu.....
            "Mam prawie 28 lat i mimo niezłych warunków zewnętrznych (jak twierdzi otoczenie) oraz wewnętrznych (o których sama jestem przekonana)" a tu dostrzegam gloryfikacje wlasnej osoby ;)
        • escott Re: Samotne 02.03.11, 05:11
          Chyba jednak nie bardzo - na pęczki jest zupełnie przeciętnych i wręcz wyraźnie brzydkich kobiet, które bez problemu sobie kogoś znajdują. Kłopot takich kobiet jak autorka listu wynika z bezlitosnych statystyk: w ogóle jest mniej facetów niż kobiet, mniej jest facetów dobrze wykształconych niż kobiet (a kobiety dobrze wykształcone niechętnie rezygnują z tego wymagania) i mniej jest facetów, którzy mają taką potrzebę stałego związku jak kobiety, bo tak nam zrobiła biologia. No i do tego niebotyczne są wymagania obu stron co do tego, jaki ma być związek, niekrępujący, ale głęboki, dający obu stronom szansę na realizację swojej indywidualności, ale oparty na bliskości i bla i bla i blablablabla.
    • neotehuana Samotne 01.03.11, 14:22
      Jesli szukasz wsrod swoich rowiesnikow to zapewne nie znajdziesz tam odpowiedniego mezczyzny do stalego zwiazku. Faceci w tym wieku chca sie jeszcze wyszalec, a nie pakowac w cos tak zobowiazujacego jak milosc. Sa mlodzi i atrakcyjni, pragna coraz to nowych podbojow seksualnych i cieszyc sie nimi.
      • jerty Re: Samotne 01.03.11, 15:01
        Po pierwsze miłość nie musi trwać wieczne, a najczęściej bywa że to tylko etap w życiu.
        Związki naszych rodziców (z 20 kilku letnim stażem) opierają się na innych zasadach. Kiedyś się zakochali, miłowali, mimo różnic mili wspólne plany. A potem to już żyć bez siebie nie mogą.

        A teraz i 50 latki chcą szaleć bo taka tendencja, bo przyzwolenie społeczne.
        Jeśli 30 latek nadal czuję potrzebę wyszumienia się, to pytanie czy dekadę pózniej będzie mu się chciało przejąć rolę ojca, męża itd. Moim zdaniem raczej nie.
        Sęk w tym że jest więcej interesujących kobiet niż interesujących wolnych mężczyzn. Gdyby proporcje były inne. Pewnie nie pisałabym, a robiłabym zupełnie coś innego.
    • bene_gesserit Re: Samotne 01.03.11, 15:53
      Autorka listu twierdzi, ze wszystko z nia w porzadku, ale ilestam prob wejscia w zwiazek dalo fatalne rezultaty. Nie wierze w takie bajki. Albo robi cos, co zraza ewentualnych chlopakow na dluzej, albo (nieswiadomie) wybiera tylko takich, ktorzy nie chca sie na dluzej angazowac - albo angazowac w ogole.
      Naprawde - zamiast zalic sie darmowemu dodatkowi do ogolnopolskiego dziennika, lepiej zafundowac sobie porządną terapie, pewnie w tym przypadku grupową.
    • ufffaa Samotne 01.03.11, 17:08
      Tresc listu jest bardzo niespojna, a autorka zaprzecza sama sobie. Z jednej strony pisze, ze czeka na udany zwiazek z mezczyzna juz od 10 lat (w tym wieku!). Z drugiej, ze nie chce sie definiowac przez zwiazek z mezczyzna. A wiec skad ta desperacja?! Wszystko tchnie jakims dla mnie niezrozumialym dazeniem na sile do zycia w parze. Wiecej luzu, samo przyjdzie. Zycie nie konczy sie na trzydziestce.
      • megaron2 trzeba się cenić 01.03.11, 18:38
        Bardzo dobrze, że bohaterka ma świadomość własnej wartości i własnych - uzasadnionych -oczekiwań wzgledem mężczyzn. Niemniej jednak żyje się tu i teraz, a czekanie na wymarzonego faceta może nie mieć końca. A są pene biologiczne potrzeby: trzeba jeść, pić i spółkować. Wszelkie te przyjemności są dostępne w wielu wariantach i w rozmaitej jakości. Co byście powiedzieli o kimś, kto jest gotów umrzeć z głodu, jeżeli nie będzie go stać na kawior?
      • escott Re: Samotne 02.03.11, 05:16
        Mam wrażenie, że takie zastrzeżenia jak "nie chcę się definiować przez związek z mężczyzną" wynikają z absolutnego terroru niezależności. Kobieta, która nie chce żyć sama, źle się czuje bez tego faceta (czy kobiety) u boku i nieopatrznie się z tym zdradzi natychmiast zbiera litry pomyj. Potrzeba związku i faceta to po prostu najstraszliwsza, najbardziej karygodna i dyskwalifikująca słabość - zwłaszcza w oczach innych kobiet, faceci wcale aż tak się tych "desperatek" nie boją. Bo przecież wypada pisać, że życie solo jest super, że wtedy dopiero można się rozwijać bo jest więcej miejsca na bieliznę w szafie, a jak komuś to nie pasuje to "dąży na siłę do życia w parze"...
        • bene_gesserit Re: Samotne 02.03.11, 12:24
          E, mysle ze akurat tego nie ma sie co czepiac. Kazda z nas spotkala pewnie co najmniej kilka razy w zyciu taka definiujaca sie, ktora kazde zdanie (takze zapytana o swoja wlasna opinie nt czegos) zaczynala od 'a bo moj Misio', odmieniajac tego Misia przez wszystkie deklinacje w kazdej wypowiedzi pietnascie razy. Mnie tez to mierzi, aczkolwiek zjawisko rozumiem.
        • pokoj102 Re: Samotne 03.03.11, 17:21
          Zgadzam się z tym terrorem niezależności i z tym, że zwarte na końcu zastrzeżenie autorki: "nie chcę się definiować przez związek z mężczyzną" jest ważnym znamieniem naszych czasów.

          Kobieta szukająca miłości często (jeśli nie zawsze) uważna jest za desperatkę. Taka, która szuka męża i mówi o tym, to już najgorsze zło. Ogólnie kobieta samotna, której z tym źle, odbierana jest negatywnie. Nie wiem czemu? Tak jakby było to oznaką jej słabości. Ale nie takiej słabości, której trzeba "pożałować" tylko takiej, przez którą należny ją zawstydzać i wyśmiewać. Bo przecież powinna być pewną siebie singielką w szpilkach i z karierą, a facetów traktować tak, że albo się trafi, albo i nie...

          Szukanie męża niestety nie jest na topie...





          Zgadzaescott napisała:

          > Mam wrażenie, że takie zastrzeżenia jak "nie chcę się definiować przez związek
          > z mężczyzną" wynikają z absolutnego terroru niezależności. Kobieta, która nie c
          > hce żyć sama, źle się czuje bez tego faceta (czy kobiety) u boku i nieopatrznie
          > się z tym zdradzi natychmiast zbiera litry pomyj. Potrzeba związku i faceta to
          > po prostu najstraszliwsza, najbardziej karygodna i dyskwalifikująca słabość -
          > zwłaszcza w oczach innych kobiet, faceci wcale aż tak się tych "desperatek" nie
          > boją. Bo przecież wypada pisać, że życie solo jest super, że wtedy dopiero moż
          > na się rozwijać bo jest więcej miejsca na bieliznę w szafie, a jak komuś to nie
          > pasuje to "dąży na siłę do życia w parze"...
    • pokoj102 Atrakcyjne samotne kobiety 01.03.11, 17:41
      Znam sporo atrakcyjnych, a o dziwo samotnych kobiet. Okazuje się, że jednak wiele zależny od wnętrza. Oczywiście kobiety, o których mówię mają piękne wnętrza, ale... niedostępne. Podobnie jak autorka listu pragną miłości, ale nie potrafią się na nią otworzyć i dać jej szansy. Przez brak doświadczenia nie wiedzą, że nieczęsto zdarza się, iż książę na białym koniu naglą zjawia się przed kobietą i porywa ją ku wspólnego życiu. Nad miłością, także tą potencjalna trzeba popracować, trzeba poznawać mężczyzn, rozmawiać z nimi, wychodzić na spotkania i - w tym sedno - nie tylko z takimi, którzy się nam podobają i z którymi ewentualnie mogłybyśmy coś, mężczyzn poznawać trzeba jako gatunek (wszystkich panów w tym miejscu za to określenie przepraszam), dawać im szansę jednym słowem. Czekając na ideał, można się zaczekać, a przecież miłość i ta bardziej i ta mniej udana może być wspaniała przygodą!

      Podsumowując - nie szukajcie ideału tylko dawajcie szansę! Nie każda relacja damsko-męska musi od razu do czegoś zmierzać, bawcie się życiem, a w końcu na pewno "coś zaskoczy".
    • waldituniek Gdzie te kobiety? 02.03.11, 08:01
      A ja przyznam, ze czuje to samo tylko ze z drugiej strony. Mam juz te trzydziesci pare lat, i nigdy nie moge znalezc miłosci. Mam dobra prace, dom, ciekawe zainteresowania, nie mam nałogow, jestem w stanie zapewnic rodzinie doskonałe warunki. Przyznam, nie jestem przystojniakiem. Przez lata liceum i studiow zawsze byłem sam, mimo ze studia były dosc "sfeminizowane". Liczył sie wyglad, a tego nie miałem. Po studiach szanse zmalały, mimo ze probowałem roznych metod aby poznac kobiety, m.in. lekcje tanca towarzyskiego (po tylu latach tancze doskonale). Kobiety mowia, ze jestem fajny kumpel, ale ja nie chce byc tylko kumplem. Szukam miłosci, chce miec zone, rodzine, dzieci. Czy naprawde wymagam tak wiele?
      • bene_gesserit Re: Gdzie te kobiety? 02.03.11, 12:26
        Wymagaj od siebie - idz-ze na terapie.
        • oliff Re: Gdzie te kobiety? 02.03.11, 14:19
          Na terapię? Bez przesady.

          Z perspektywy kobiety powiem tyle, że mężczyzna, aby kogoś zdobyć musi byc uparty, ale nie nachalny. Wiem straszne jesteśmy i wymagamy niemożliwego, ale tak to działa.

          Jeśli jakaś Ci odmawia to pomyśl sobie, że to nie koniec świata, śmiej się z tego, baw się tym, zaproponuj jakąś alternatywę, coś mniej zobowiązującego (prosty przekaz, że ktoś szuka zony bywa odstraszający). nawet jeśli kobieta jest na nie, nie obrażaj się, bądź przy niej, rozmawiajcie. Ze swojej strony zawsze uwielbiałam mężczyzna, którzy byli blisko, a odmowa randki czy związku nie powodowała końca znajomości. Nie to nie, ale przyjaźnić się można dalej, przyjaźnić, poznawać... Trzeba być wytrwałym :)

          No i mężczyźni mają to szczęście, że przy fajnym charakterze wygląd może sobie figurować na dalekim, dalekim miejscu...


          bene_gesserit napisała:

          > Wymagaj od siebie - idz-ze na terapie.
          >
          • bene_gesserit Re: Gdzie te kobiety? 02.03.11, 16:06
            Terapia to zadna przesada.
            Mozna sobie samemu nastawic zlamana noge i chodzic na krzywo zrosnietej, dziwiac sie, ze sie utyka. Mozna isc do ortopedy, zagipsowac na jakis czas i smigac po zdjeciu gipsu. To samo z terapeuta. Przyczyna samotnosci moze byc w gruncie rzeczy banalna i latwa do zmiany. Zamiast kolejny rok czekac na cud, mozna dac sobie szanse, udac sie do specjalisty i - byc moze nawet i w krotkoterminowej terapii - zmienic sie na tyle, ze sytuacja raptownie sie zmieni.
            • kadanka Re: Gdzie te kobiety? 02.03.11, 19:07
              jak sie nie zmieni wlasnego nastawienia to chyba zadna terapia nie pomoze. znam ludzi ktorzy chodza latami na rozne terapie i jedyne czego oczekuja od terapeuty to potwierdzenie wlasnego myslenia, wlasnego obrazu swiata. jak terapeuta nie daj boze powie cos innego, zrobi cos innego zamiast glaskania po glowie i mowienia "jakis ty biedny" to zmieniaja terapeute:D
              oczywiscie nie twierdze ze terapie sa nieskuteczne - mowie tylko ze spora czesc ludzi ktorzy narzekaja jacy to sa nieszczesliwi tak naprawde boi sie wszelkich zmian.
              • bene_gesserit Re: Gdzie te kobiety? 03.03.11, 02:04
                Ale to samo mozna odniesc do innych lekarzy. Sa ludzie, ktorzy wola dostac kolejne 'magiczne' tabletki zamiast, bo ja wiem, zmienic tryb zycia i diete, co by ich szybko wyleczylo. Samotnosc mozna leczyc, tyle wiem - chociaz oczywiscie, jak z kazda dolegliwością - trzeba tego chciec.

                Chodzilo mi o to, ze nie ma co z tego robic bog-wie-jakiej-zagadki czy wyroku na cale zycie - to jest do zmiany, czasem nawet bardzo latwej i prostej.
      • agagin Re: Gdzie te kobiety? 02.03.11, 14:36
        kiedys pewien brzydki (oj byl brzydki, ale nie straszyl dzieci na ulicy jeszcze) bardzo inteligentny facet mi powiedzial: mezczyzna nadrabia kultura, inteligencja i humorem. I wiesz co? Mial racje! Tylko trzeba tez do tego dodac pewnosc siebie ;)
        • pokoj102 Re: Gdzie te kobiety? 02.03.11, 15:13
          Popieram. A poczucie humoru - PRZEDE WSZYSTKIM!
        • bene_gesserit Re: Gdzie te kobiety? 02.03.11, 16:08
          Cudowne rady. Jestes niesmialy? Przestan i zacznij byc pewny siebie! Cos jak: nie umiesz latac? To skacz przez okno i zacznij!
          • pokoj102 Re: Gdzie te kobiety? 02.03.11, 16:58
            Pan, któremu dajemy rady nie wspominał, że jest nieśmiały, tylko że urodą nie grzeszy. A ja próbuję powiedzieć, że Wy kochani Panowie możecie być brzydcy jak noc, ale jeśli umiecie rozśmieszyć kobietę, możecie też zdobyć jej serce.

            Wolałabym zabawnego i kochającego brzydala niż zimnego pięknisia, który co rano okupowałby łazienkę ;p
            • jerty Re: Gdzie te kobiety? 03.03.11, 01:06
              ja tam wolę inteligentnego, interesującego, z poczuciem humoru, brzydala no ale żeby się mył...
            • ryszard_mis_ochodzki którym klawiszem sie wlacza poczucie humoru? 03.03.11, 20:22
              przepraszam ze pytam ale nie moge znalezc tego klawisza

              a bardzo ale to naprawde bardzo chcialbym byc zabawny i miec dobre poczucie humoru

              pomozecie?
              • jerty Re: którym klawiszem sie wlacza poczucie humoru? 03.03.11, 20:59
                Rychu nie szalej, bo tu babiniec i one gotowe ciebie zjeść.
              • cartahena Re: którym klawiszem sie wlacza poczucie humoru? 03.03.11, 22:34
                Sorry, ale jestes zwyklym burakiem. Brak ci zarwno humoru jak i oglady. Nie masz szans u kobiet.
                • pokoj102 Re: którym klawiszem sie wlacza poczucie humoru? 03.03.11, 23:14
                  Ależ nie dyskryminujmy Ryszarda.

                  Skoro nie ma poczucia humoru na pewno jest ładny :) No jakiś przymiot musi mieć. A jak jest nieładny i niezabawny to na pewno, ale to na pewno świetnie gotuje!
            • next-door Re: Gdzie te kobiety? 07.03.11, 00:57
              Naukowcy amerykańscy przeprowadzili ciekawy eksperyment. Połączyli w jednym miejscu i czasie losowo w pary kobiety i mężczyzn. Każda parę posadzili blisko siebie i kazali rozmawiać przez godzinę wyłącznie o sprawach intymnych. Przez druga godzinę uczestnicy mieli tylko milczeć i patrzeć sobie w oczy. I wiecie co? Większość biorących udział w eksperymencie przyznało, że poczuło wyjątkową bliskość i zażyłość z drugą osobą. A dwie pary nawet pobrały się...I co wy na to?
              Gdzie te teorie o dwóch połówkach jabłka? Życie to totolotek.
    • ladyjm Re: Samotne 07.03.11, 08:52
      ja znam sporo samotnych fajnych (!) dziewczyn w okolicach 30tki i tylko jednego samotnego faceta, ktorego zaklasyfikowalabym jako fajnego wiec cos w tym jest. a zapewne mam wiecej znajomych facetow niz statystyczna kobieta bo mam 3 braci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka