Gość: Artur Re: Rachunek cierpienia IP: *.broker.com.pl 24.11.04, 14:12 "Nawet, jeśli kogoś świadomie zaprosimy do własnego domu to możemy go świadomie wyprosić. Żadna kobieta nie jest bezwolnym, przedmiotowym inkubatorem. Jej ciało jej sprawą." Popieram, kobieta nie tylko nie jest ciałem, ale jest przede wszystkim istotą czującą, duszą, posiadającą to materialne ciało. Z tego też powodu jeśli zaprosi z powodu matczynych uczuć dziecko do swego łona, najcudowniejszy kwiat miłości, nie wyrzuci je precz w krainę śmierci ale utuli i obmyje matczynymi łzami miłości. (www.tuiteraz.com) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buba Matka jest tylko jedna IP: *.in-addr.btopenworld.com 24.11.04, 14:40 To mi przypomina popularny przed laty dowcip. Pani zadaje wypracowanie pt. "Matka jest tylko jedna". Nazajutrz Jasiek przynosi wypracowanie: "Wracam wczoraj ze szkoly. Zlew pelen szkla, Matka lezy w rozbabranym lozku, pijana jak zawsze. Widzi mnie i mowi: Skocz no, Jasiek do kuchni i sprawdz czy w lodowce nie zostaly jeszcze ze dwie butelki piwa. Ide do kuchni, otwieram lodowke, krzycze: Matka! Jest tylko jedna!" Nie wiem za Boga dlaczego mi sie ten dowcip przypomnial po lekturze postu Artura, ale postanowilam sie podzielic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybka i narybek POZDRAWIAM CIĘ JENDZO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 15:30 Bardzo serdecznie i zgadzam się z Twoją argumentacją oraz Cieszę się , że ktoś tak wytrwale dyskutuje i rzetelnie przekonuje całkiem sensownymi argumentami na forum. Przeczytałam całą dyskusję na ten temat i muszę powiedzię , że całkiem sporo uzyskałam dzięki Twoim wywodom. Dodam , że jestem bardzo szczęśliwą 33- letnią kobietą , żoną i matką dwójki dzieci, zawodowo param się i medycyną i psychologią, a oprócz tego mam za sobą dość traumatyczne dzieciństwo, wcale niewesołe doświadczenia życiowe( nie tylko moje , ale i mojej rodziny i mojego kochanego małżonka), nie jestem katoliczką i nie pochodzę z katolickiej rodziny. Kiedyś z mężem dyskutowaliśmy o aborcji i ku mojemu bardzo dużemu zaskoczeniu, mąż powiedział , że nawet gdyby mnie zgwałcono, nie pozwoliłby na usunięcie tego dziecka. Nie chcę nikogo prowokować, ale po jakimś( niedługim) dopiero czasie zrozumiałam , że każde ludzkie życie wymaga szacunku i że to nie drugi człowiek(obojętnie jak bliski czy daleki) jest panem życia czy śmierci. Ja też nie jestem panem swojego życia ani swojej śmierci. A wszystkim feministkom życzę nieco więcej pokory, mniej miłości własnej i więcej dawania wolności innym ludziom. Dajcie czasem nam odpocząć od swojej nachalnej ideologii! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joplin Re: Ryby i narybki głosu nie mają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 19:27 Feministki mają głos. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Re: POZDRAWIAM CIĘ JENDZO IP: *.fbx.proxad.net 24.11.04, 20:27 Bardzo dziękuję za ten post, Rybko:))! Czasem człeku już tchu braknąć zaczyna, gdy tak stale... jak grochem o ścianę... Ogromnie ważne, gdy ktoś wesprze.... Pozdrawiam rownież bardzo serdecznie! j. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buba No widzisz, jendzo, i ty mozesz byc guru dla kogos IP: *.in-addr.btopenworld.com 24.11.04, 22:41 Bardzo sie wzruszylam czytajacw twoim poscie, ze twoje pytania posuwaja nauke do przodu. Posuwaj, posuwaj, ma cherie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza W zlośliwosciach IP: *.fbx.proxad.net 24.11.04, 22:46 jestes dobra, gdzie mi, tam, jendzy, do Ciebie... Ale jak chodzi o argumenty merytoryczne, to kiepsciutko..., oj kiepściutko... I cieniutko... Fuj, frustracja sie rodzi, frustracja... Dlatego tak jadem zieje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buba Zlosliwpsci? Moi?? Skadze znowu! IP: *.in-addr.btopenworld.com 24.11.04, 23:22 Jestem dla ciebie lagodna jak baranek. Nie msz nawet pojecia na co mnie stac, jak sie spreze. Ale do tego ptrzebny jest partner. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wypoczęta Re: POZDRAWIAM CIĘ JENDZO IP: *.net / *.nowadeba.net 24.11.04, 20:56 Rozweseliłas mnie, rybko.Dajże mi odpocząć od twojej nachalnej ideologii, dobrze ? Ródź ile chcesz, słuchaj męża, ale ode mnie WARA ! Rozumiesz? A może nie? WARA CI OD INNYCH KOBIET ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wypoczęta Re: Rachunek cierpienia IP: *.net / *.nowadeba.net 24.11.04, 20:51 Możesz tak o tym pisać,troszkę to częstochowskie, ale fakt - gdy zaprosi.A czasem wyprosi . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JJ Wyrok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 23:18 dyskusja wyszła na zewnątrz i bije sie na pięści. Dlatego proponuję stronie atakującej pytanie: Jaki wyrok Państwo zaproponują za dokonanie aborcji? Jeśli dożywocie - da sie uwierzyć, że wierzycie w to co mówicie (trzeba wówczas zacząć budować nowe więzienia). Jeśli dwa lata w zawieszeniu - to sami nie wierzycie we własna definicję czynu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybka i narybek Re: Rachunek cierpienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 15:15 Wiesz, na ogół ludzie mnie i mojego kochanego małżonka zapraszają , a nie wypraszają , także katolicy, żydzi ( wyznawcy religii mojżeszowej choć nie wszyscy Żydzi , których znam są wierzący), pomimo że wierzymy w Jezusa Chrystusa nieco inaczej niż po częstochowsku. Pewnie od niektórych feministek zaproszenia bym nie dostała, ale trudno- przecież nie wszyscy muszą mnie lubić i chcieć kulturalnie rozmawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buba Re: Rachunek cierpienia IP: *.in-addr.btopenworld.com 25.11.04, 15:46 I tu sie zgadzamy - ode mnie zaproszenia bys nie dostala, albowiem nie wpuszczam do domu nikogo, kto goloslownie i bez chwili namyslu zarzuca mi, ze "szafuje ludzkim zyciem " (patrz swoj nastepny post). Ale moze zaprosi cie jendza. Uwazaj tylko aby nie zechciala nagle "dac ci po ryju" przy pierwszej okazji kiedy nie zgodzi sie z jakimis twoimi pogladami, rybenko, - w imie humanitaryzmu rzecz jasna. Troje pisze sie tak jak wlasnie napisalam, a nie 3-oje, skoro sie juz pouczamy w sprawach jezyka ojczystego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Skoro mnie wzywasz, Bubo, IP: *.fbx.proxad.net 25.11.04, 17:01 to się odezwe... Hm, na to, by 'dostać w ryja', nie zasłużyłaś; 'w ryja' bowiem, jak już CI wielokrotnie pisałam, zasadniczo dają sobie prawdziwi mężczyźni... w uzasadnionych z ich perspektywy okolicznościach. Tobie najwyżej można by dać klapsa w tyłek, a i to należałoby wykonać tak, coby człeka o pedofilie nie posądzili... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buba Brawo! "prawdziwi mezczyzni wala po ryju"! IP: *.in-addr.btopenworld.com 25.11.04, 23:24 W takim razie mam nadzieje, ze twoj partner nie jest prawdziwym mezczyzna. Stawiaj raczej na prawdziwych dzentelmenow, ktorzy ani nie wala po ryju, ani tym bardziej, o zgrozo, nie daja klapsa w pupe swoim damom. Chyba, ze damy tego sie domagaja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybka i narybek TO SIĘ CHYBA NAZYWA ZGRYŹLIWOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 00:10 w języku polskim. Czyżby feminizm korelował ze zgryźliwością? I teraz nawet wiem dlaczego nie zaprosiłabyś nas do siebie, a do tego zastanawiam się czy byłoby warto nawet jeśli zechciałabyś mnie wpuścić... A ludzkim życiem szafujecie , oj szafujecie choćby tylko w sferze słownych deklaracji. Nasłuchałam i naczytałam się dość o tym, że nie wspomnę ile się napatrzyłam. Doprawdy- trochę mniej zacietrzewienia, przecież mi nie przeszkadza czyiś feminizm, bo pewnie niktórym paniom jest potrzebny. Ale niektórym nie i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buba To sie nazywa cytat. IP: *.in-addr.btopenworld.com 26.11.04, 14:08 Wlasciwie przemyslalam cala sprawe poprzedniej nieprzspanej nocy, i uznalam, ze powinnismy wszyscy przestac jendzy dokuczac, a zamiast tego uznac ja za jendze Specjalnej Troski i otoczyc czuloscia i zrozumieniem. Kobieta, dla ktorej prawdziwi mezczyzni to tacy co wala po ryju potrzebuje naszego feministyczbego wsparcia. Pokazmy, ze stac nas nie tylko na ironie wzgledem slabszych umyslowo, ale takze na zwyczajna kobieca solidarnosc i kobiece cieplo. A zatem - jendzo! Nie! Siostro! Mozesz zawsze liczyc na moze ramie, moje zrozumienie, moje wspolczucie. Nie bede juz przejmowala sie tym, co mowisz, tylko tym co CZUJESZ. Pomoge ci wypedzic demony z serca. Pomoge ci podniesc sie z kolan. Pomoge ci odzyskac godnosc CZLOWIEKA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Re: To sie nazywa cytat. IP: *.fbx.proxad.net 27.11.04, 07:49 Zmeczona i zarazem Wypoczeta Bubo, nie wiem, czy jestes swiadoma, ale wlasnie sie przyznalas, ze nie spisz po nocach, zastanawiajac sie nad szczytnym celem, mianowicie: jak dokuczyc jendzy. W rzeczy samej, znakomita wiekszosc Twoich postow w tym watku zdaje sie na tym,niezwyklej wagi, zadaniu koncentrowac. Hm, wiem juz, co o mnie myslisz, poznalam Twoja forumowa misje (mam nadzieje, ze to Ci sie nie przeklada na real, choc... jesli CI nawet sen z powiek spedzam to zaczynam sie niepokoic...), moze zatem zechcesz na koniec powiedziec cos sensownego ad rem, czyli - ze przypomne - na temat artykulu pani Kingi Dunin? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buba milosierna Re: To sie nazywa cytat. IP: 213.122.210.* 27.11.04, 11:57 Nie, droga moja jendzo. Nie bede ci obciazala glowki zadnymi sensownymi wypowiedziami na temat feleietonu Kingi Dunin, bo wszystko juz zostalo powiedziane i zobacz co z tego wyniklo. Najwazniejsze jest teraz aby cie oslonic przed opiniami, z ktorymi sie nie zgadzasz. Zajmij sie soba. Jest piekny dzien - pojdz na spacer, poglaszcz kota, posluchaj ladnej muzyki, zadzwon do przyjaciolki, jesli jeszcze z toba rozmawia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Re: To sie nazywa cytat. IP: *.fbx.proxad.net 27.11.04, 13:03 Na temat napisalas tyle: 'Nie, droga moja jendzo. Nie bede ci obciazala glowki zadnymi sensownymi > wypowiedziami na temat feleietonu Kingi Dunin' - rozumiem, ze dlatego, ze zadna takowa sensowna wypowiedz w Twojej glowie sie nie rodzi. Natomiast wszystko inne, co sie w niej rodzi na moj zwlaszcza temat, to sa wypowiedzi nie warte zadnego komentarza. Dlatego daruje sobie:) j. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Atlantyk Pozdrawiam, Pani Kingo IP: *.urpl.gov.pl / 62.233.201.* 25.11.04, 08:22 Niech się Pani nie zraża listami od święcie oburzonych. W kraju, gdzie lewica propaguje zakaz aborcji, prezydent deklaruje zawetowanie każdej próby jej legalizacji, a "lewicowa" frakcja w parlamencie głosuje przeciwko refundowaniu środków antykoncepcyjnych, nie może dziwić całkowity paraliż społecznej aktywności środowisk liberalnych. Mam na myśli oczywiście liberalizm społeczny, a nie gospodarczy, bo ten ostatni jest jak najbardziej trendy i w modzie. Nie ma sensu argumentować poziomu odczuwania płodu udziałem w lekcjach biologii. Korespondenci z niezliczonych kółek parafialnych i różańcowych zaraz Pani odpiszą, że gdyby zamiast uczyć się biologii w komunistycznej szkole pobierała Pani wzorem dr Boby nauki w domu od tatusia oszołoma to by Pani wiedziała, że plemnik też ma duszę, płód może bez przeszkód zdawać maturę, ziemia jest płaska, kobieta z przeszkodą mechaniczną nie ma prawa do zapłodnienia in vitro bo to wielkokrotne morderstwo itd., itp. Ale niech się Pani trzyma. Ludzi podzielających Pani poglądy jest większość, tylko oni milczą. Oniemieli z wrażenia. Ale jeszcze się przebudzą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybka i narybek A ja pozdrawiam i trzymam zaJENDZĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 15:01 Do - BUBY: daruj sobie te salonowe manieryzmy i makaronizmy, sztuczne to , upozowane i niepotrzebne. Troszkę już w życiu przeszłam ( np. kiedyś na dyżurze umarły mi w ciągu jednej godziny 3 kobiety na raka)i widziałam jak ludzie kurczowo i z wielką namiętnością potrafią się trzymać życia. Znam dramat ciotki mojego małżonka, która abortowała 4 ciąże ( dziś od 4lat leczy schizofrenię prostą) i ma rodzinę w gruzach i rozsypce. Staram się mieć szacunek i pokorę do każdego życia i czyjejś w WOLNOŚCI podjętej decyzji, nie oburzam się na feministyczne ( także pani Dunin) argumenty proaborcyjne ( choć pozostaję przeciwniczką aborcji), ale przeraża i zastanawia mnie czasem bezwzględność i łatwość z jaką zwolenicy i sceptycy aborcji czy eutanazji szafują ludzkim życiem. Sama pochodzę z rodziny wielodzietnej i zarówno nam jak i mojej mamie było nieraz bardzo niewąsko i może dlatego uważam , że do każdej trudnej życiowej decyzji należy podchodzić z rozsądkiem , ostrożnie i INDYWIDUALNIE, SZANUJĄC WYZNAWANE PRZEZ KOGOŚ WARTOŚCI , nie tłamsząc ich żadnymi światopoglądami czy ideologiami.I jeszcze na koniec: byłam kiedyś w szpitalu świadkiem takiej sceny:salowa , która miała już 3je dzieci, niezbyt dobrego męża , biedę i poważną , głęboką wadę wzroku zaszła w niechcianą 4 ciążę, którą chciała "zgubić" przesuwając szafy i ciężkie rzeczy na dyżurach. Zobaczyły to jej i moje koleżanki z pracy, powstrzymały ją, bo zaczęła już podkrwawiać i groziło to również utratą jej zdrowia. Trafiła do szpitala- odwiedziłam ją tam i rozmawiałyśmy. Przyznała , że źle robiła , że bała się i boi co dalej, ale postanowiła ,że urodzi, bo mąż poprawił się trochę i uzyskała wsparcie od rodziny i koleżanek.To było 12 lat temu, ale uświadomiło mi ważną rzecz: nie żyjemy na bezludnej wyspie i nie tylko dzięki sobie. Po prostu ważny jest drugi człowiek, trzeba chciecić i umieć dawać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wypoczęta Re: Pozdrawiam, Pani Kingo IP: *.net / *.nowadeba.net 25.11.04, 18:15 Pozostaje grupka tych napastliwych .Nieraz bywalo w historii,że nieliczni chorzy rządzili zdrową większością - nie jestem tu optymistką , czytając dyskusję.Chorzy bardzo chcą rządzić innymi - z reguły im mniej rządzą sobą, tym więcej pragną władzy nad innymi.Chorzy są pozbawieni uczuć - mają za to rację i wyższośc moralną,oczywiście w swoim mniemaniu - chociaż nawet tu, na forum kłamią , klonują się itp.Mimo to stawiają się w roli sędziów moralności . Religie zawsze ubijały swoje interesy konfliktując ludzi .Teraz trudno palić heretyków , ale ta grupka musi przecież mieć swoją satysfakcję.Zakaz aborcji daje im mnóstwo frajdy z upodlenia innych ludzi , z ich gnębienia .Religia odpowiada tylko na zapotrzebowanie - a dodatkowo , w mętnej wodzie konfliktu - bogaci się . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybka i narybek Ach! Tu Cię boli! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 00:48 To o kasę chodzi? A podaj może przykłady bogatych nie - katolików, a PRAKTYKUJĄCYCH chrześcijan? Bo jak od 20 lat jestem chrześcijanką nie spotkałam naprawdę bogatego i zamożnego praktykującego chrześcijanina. Chyba , że masz nową definicję bogactwa. Zresztą Biblia mówi , że "korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy" i że "łatwiej będzie wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu do Królestwa Niebieskiego". A tak to zamiast kasy poraz kolejny zostałam napastliwą i chorą mniejszością, która pragnie władzy nad zawsze prawdomówną większością , kłamliwym, klonującym się sędzią moralności , który chce palić heretyków, żeby mieć satysfakcję z gnębienia i upodlania innych ludzi... Było- nihil novi sub sole. To się chyba nazywa projekcja- taki psychologiczny mechanizm obronny, używany gdy np. ktoś przeżywa wewnętrzny konflikt , odczuwając przy tym lęk. Zapomniałaś jeszcze tylko dodać , że jesteśmy ( "my - oni" jakież to sprytne w bezpiecznym i anonimowym Internecie)jeszczy bandą zakołtunionych , staromodnych oszołomów. Ciekawe jeszcze tylko ,w którym momencie skonfliktowałam czyjeś interesy, a w dodatku miałam z tego satysfakcję? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wypoczęta Re: Ach! Tu Cię boli! IP: *.net / *.nowadeba.net 26.11.04, 17:16 Zaraz zaraz.Jeśli napiszę,że hipermarkety robią kasę na handlu , a ty mi odpowiesz,że od lat kupujesz w hipermarkecie i kasy nie posiadasz , to własnie będzie takie nieporozumienie, jak powyżej.Kto nakręcił histerię antyaborcyjną i ją wspiera? Kto podjudził ludzi do walki ze sobą? Kto się ostetntacyjnie bogaci, jaka instytucja? Ty jestes conajwyżej klientką.A teraz wyobraź sobie,że sprawę donoszenia ciąży państwo pozostawia konkretnej kobiecie , bo jej ona przecież dotyczy.Co się zmieniło na zaprezentowanym obrazku ? Co TY pzrez to stracisz ? Co zyskasz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Pozdrawiam, Pani Kingo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.11.04, 21:59 ja również popieram i gorąco pozdrawiam :) zapraszam: * walczymy-nadal.blog.pl * tak-dla-aborcji.blogspot.com * kobietom-niesmy-wolnosc.blog.pl * aborcja.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glut Jesli brak cierpienia usprowiedliwia aborcje... to IP: *.com.pl / *.com.pl 25.11.04, 15:58 Jesli brak cierpienia usprowiedliwia aborcje to czemu czepiają sie tych co "nadużywali" pawulonu w łódzkim pogotowiu ? G Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wypoczęta Re: Jesli brak cierpienia usprowiedliwia aborcje. IP: *.net / *.nowadeba.net 25.11.04, 18:18 Przecież wiesz - dlatego,że używali go w stosunku do ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WUJEE OJ wypoczęta- WYPOCZNIJ OD TEGO FORUM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 23:45 dobrze Ci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WUJEKdobraRADA OJ-wypoczęta-WYPOCZNIJ OD TEGO FORUM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 23:50 dobrze Ci radzę. Ja też tak zrobię - dla zdrowia ( psychicznego) i urody. Bo jeszcze wszystkie będziecie takie szpety jak K. Dunin , a tego bym nie chciał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wypoczeta Re: OJ-wypoczęta-WYPOCZNIJ OD TEGO FORUM IP: *.net / *.nowadeba.net 26.11.04, 17:18 Zgadnij , gdzie mam to, czego bys chcial. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WUJEKdobraRADA NIE- no co TY?SERIO? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 19:55 TO JA JUŻ CHYBA NAWET WOLĘ lorda Farquada i smoczycę razem wziętych niż panią Dunin i jej ferajnę. serio - serio. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mj Re: Rachunek cierpienia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.11.04, 21:06 ..a moze powinien pan sie zglosic do lekarza. bo to co ma pan w glowce nie jest zbyt zdrowe. powinien byc pan na tabletkach - psychotropowych - co by choc troche kontrolowac te panska wyobraznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Otis Tarda Re: Rachunek cierpienia IP: 213.76.173.* / *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.04, 10:28 No cóż. Nie jesteś pierwsza, ani pewnie nie ostatnia. Czytałem już w tej dyskusji, ze "opaliłem się czegoś" i że kłebią mi sie w głowie dziwne myśli. Nawet jeśli, no to co z tego? Pytanie, nawet wariata i psychopaty, zostaje pytaniem. Więc nie wykręcaj się diagnozą mojego stanu, tylko odpowiedz. Nota bene, zastanawia mnie, kto jest większym psychopatą. Czy ja, który bezmyślnie (ale tylko jako przykład) używam utylitaryzmu w odniesieniu do ludzkiej(zwłaszcza, że uważam gwałcenie feministek za złe), czy może osoba, która robi to samo w odniesieniu do życia. I to całkiem serio. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zaciekawiona Re: Rachunek cierpienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 23:33 > ów płód znalazł się w kobiecie na > skutek jej świadomej decyzji. I było jej całkiem przyjemnie Wow!! Jestem pod wrażeniam!! To znasz metode aby zapłodnienie nastapilo tylko wtedy gdy kobieta podejmie taka decyzje?? I jeszcze zawsze bylo jej przyjemnie? No nie badz taka, podziel sie z nami swoim odkryciem !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Otis Tarda Re: Rachunek cierpienia IP: 213.76.173.* / *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.04, 10:21 A słyszała Pani o "tabletkach antykoncepcyjnych"? Są w użytku od jakiegoś pół wieku, więc wypadałoby się zapoznać z najnowszysmi odkryciami medycyny. Co prawda, nie gwarantują, że kobieta zajdzie w ciążę gdy tego CHCE, ale gwarantuje (no, powiedzmy, daje "bardzo wysokie prawdopodobieństwo"), że NIE zajdzie jeśli NIE CHCE. Zaś co do pryzjemności... hmm... wolę się nie wypowiadać, ale trudno mi znaleźć - w normalnej sytuacji (DISKLAJMER: gwałt, przymus, przemoc nie są czymś normalnym) innej przyczyny uprawiania seksu niż 1) chęć posiadania potomka 2) przyjemność (rozumiana niekoniecznie jako orgazm, jeśli o to pytasz). Równie gorąco dziękuję za wirtualną zmianę płci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zaciekawiona Re: Rachunek cierpienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 15:23 > A słyszała Pani o "tabletkach antykoncepcyjnych"? (...) Owszem, ale jak sama piszesz daja wysokie prawdopodobienstwo a nie pewnosc - a i tak sa najskuteczniejsze. (BTW nie kazda Polke na nie stac i nie kazda w ogole moze ich uzywać - bywaja przeciwwskazania). Myslalam ze znasz jakis cudowny srodek anty (poza przyslowiowa szklanka wody oczywisie) ale rozumiem ze nie. > Zaś co do pryzjemności... Z moich doswiadczen niestety wynika, ze czasem na przyjemnosc ma sie nadzieje a ona nie przychodzi ... :(( Myslalam ze i tu masz jakis cudowny srodek, ale znowu nic... > Równie gorąco dziękuję za wirtualną zmianę płci. ?? Jestes zwolenniczka spiskowej teorii forum? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agata Re: Rachunek cierpienia IP: *.net.pl / *.net.pl 26.11.04, 00:08 pierwszym prawem człowieka jest prawo do życia. Widziała Pani jak dokonuje się aborcji? Jak rozszarpuje się te maleństwa na kawałki i wrzuca zwyczajnie do kubła? Szkoda że te dzieci nie mogą na Panią liczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan jerza Re: Rachunek cierpienia IP: *.crowley.pl 26.11.04, 12:04 No tak, tylko wpierw trzeba im dać jakieś znieczulenie. Wtedy będą "wyłączone z rachunku cierpienia". :-D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan jerza Re: Rachunek cierpienia IP: *.crowley.pl 26.11.04, 12:21 "Teraz muszę rozczarować wszystkich, którzy pisali do mnie z przekonaniem, że uznawanie za wartość minimalizacji cierpienia jest moim odkryciem. Żałuję, ale to stary wynalazek. Wystarczy poszperać wokół hasła "utylitaryzm". Ech... Pani Dunin! Stwierdzenie, że to co mówię jest słuszne, ponieważ oprócz mnie mówił (mówili) to samo ktoś inny (inni), jest argumentem bardzo słabym, by nie powoiedzieć - żadnym. Bo można by zapytać: a skąd z kolei wiadomo, że to co tamci mówią jest słuszne? W ten sposób niczego się nie uzasadnia. "I wreszcie słówko do tych, którzy nieuważnie przeczytali i z triumfem oznajmiają: no tak, w takim razie można zabić człowieka nieprzytomnego, bo nie będzie nic czuł. Napisałam jasno i wyraźnie, że system wartości, który proponuję, nie jest bezwzględny. I podobnie jak inne nie może być stosowany zawsze i wszędzie." Ależ proszę się nie wzbraniać przed myśleniem! Stwierdzenie, że "wobec tego można zabić człowieka nieprzytomnego miało panią skłonić do chociaż odrobiny refleksji.. Jeśli to zbyt trudne to postaram się to trochę ułatwić. Otóż, gdybym chciał być odrobinę złośliwy, powiedziałbym, że człowieka nie wolno zabić nie dlatego iżby mogło to być dla niego "przykre przeżycie", ani nawet nie dlatego, że mógłby tego sobie aktualnie nie życzyć, ale z o wiele bardziej zasadniczych względów - naprawdę! Cała więc koncepcja, że tych ludzi którzy akurat nie odczuwają w momencie zabijania niczego przykrego, można zabić, bo "są z rachunku cierpienia wyłączeni", są "co najwyżej współczynnikiem wpływającym na nasze odczucia" jest bardzo płytka i niemądra. Bywają ludzie nieprzytomni, w śpiączce, jest też taka rzadka choroba, która powoduje że człowiek jest całkowicie pozbawiony możliwości odczuwania bólu. Zgodnie z pani "przemyśleniami" ich również można "wyłączyc z rachunku cierpienia" i bezkarnie zabijać, kiedy będą komuś w jakiś sposób utrudniać życie (pani zapewne powiedziałaby "powiększać czyjeś cierpienia")? Jednak sama pani przyznaje, że "ten system nie może być stosowany zawsze i wszędzie". A ja chciałbym wiedzieć dlaczego? Dlaczego w tym przypadku nie należy go stosować, a w przypadku płodu można? Przecież jeśli chodzi o odczuwanie cierpienia, to nie istnieją tu żadne różnice: w obu przypadkach to odczuwanie nie istnieje! Więc może chodzi jednak o coś więcej niż tylko "odzczuwanie przykrości"? Może zabicie drugiego człowieka jest złe nie tylko dlatego, że może go to boleć? Czy aby na pewno to sobie pani przemyślała? Przypuszczam, że w pierwszym przypadku wzbrania się pani przed zastosowaniem swojego "systemu wartości", gdyż fakt, że wynika z niego zabijanie niewinnych ludzi jest nazbyt oczywisty i obnaża absurd takiego rozumowania. Natomiast w przypadku płodu, na skutek różnic w wyglądzie, rozmiarach oraz na skutek ogłupiającej propagandy, jego człowieczeństwo nie jest czymś co się automatycznie i od razu każdemu narzuca. Zatem tutaj można zastosować ten pani naprędce sklecony "system wartości" gdyż jego absurd nie ujawnia się natychmiast. I myślę że o to właśnie chodzi: nie o żadne rzeczywiste wartości, nie o uczciwe intelektualnie poszukiwanie prawdy, tylko o gorączkowe poszukiwanie jakichś pseudointelektualnych konstrukcji, którymi mozna "zagadać" własne wątpliwości, zagłuszyć głos własnego sumienia, dorobić usprawiedliwienie do swoich błędów itd. itp. To też można nazwać swoistym "utylitaryzmem": używanie rozumu i wiedzy nie po to iżby rzetelnie poszukiwać prawdy i sprawiedliwości, ale by wytwarzać sobie jakieś koślawe ideologie, przydatne w danej chwili dla zaspokojenia jakichś wewnętrznych czy zewnętrznych zapotrzebowań czy interesów. Na krótką metę może się to wydawać pożyteczne, ale w dłuższym okesie działa destrukcyjnie na intelekt. Jedno kłamstwo się nie utrzyma - trzeba do niego dokładać następne. W ten sposób coraz bardziej odrywamy się od rzeczywistości i zanurzamy w ideologiach i nowomowie. Jeśli ktoś nas oszukuje, to pół biedy, ale jeśli sami siebie okłamujemy to któż nam pomoże? Czy to się aby na pewno opłaca? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybka i narybek PANIE JERZA GRATULUJĘ WYPOWIEDZI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 14:46 z której mnie Pan wyręczył, bo pewnie lepiej bym tego nie ujęła. Dziękuję! I moje szczere pozdrowienia oraz podziw , że tak wytrwale, spokojnie i bez zbędnych emocji potrafi Pan tłumaczyć podstawowe sprawy i wartości.Jendzy też się udawało, choć usiłowano ją zakrzyczeć i najzwyczajniej w świecie obrażać. Myślę , że Pan wyznaje podobne wartości jak ja: NAJWYŻSZĄ WARTOŚCIĄ JEST LUDZKIE ŻYCIE, które niektórzy poddają Bożej woli , a które kontynuowane jest w rodzinie z pokolenia na pokolenie, a ta z kolei starsza i trwalsza jest niż wszelkie kościoły, instytucje , państwa i ideologie, a uświęcona przez boży autorytet.Na pewno Pan się domyśli o co mi chodzi. Nikt nam tego nie zabierze, wojujące feministki też, choć przypuszczam , że większość z nich najbardziej w życiu boi się samotności. Pani Dunin też na szczęśliwą nie wygląda, ale i one są nam potrzebne razem ze swoją ideologią, mimo że coraz bardziej przypomina mi ona apoteozę egoizmu. Wiem , że nie każdy musi i chce mieć rodzinę, ale to przykre kiedy rodzinne wartości są tak brutalnie atakowane , wyszydzane i obśmiewane jak to robi m.in.pani Dunin. Czasem kiedy przeczytam jej teksty odnoszę wrażenie , że ktoś kiedyś wyrządził jej okropną krzywdę, a może krzywdzi nadal i stąd ta cała feministyczna nagonka. Pewnie niektórym potrzebna , ale nie mi.Chyba dobrze byłoby gdyby feministki ogólnie zmierzyły sobie poziom poczucia krzywdy, bo ta emocja nie jest dobrym punktem startowym do tak istotnych i rzetelnych merytorycznie dyskusji. Nauczyłam się tego w małżeństwie od cudownego faceta jakim jest mój małżonek. Z postów w innym miejscu wiem , że jest Pan katolikiem i tym bardziej się cieszę , że Pan tak to ujął i napisał. Pozdrawiam i życzę dalszych takich celnych i potrzebnych wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan jerza Re: PANIE JERZA GRATULUJĘ WYPOWIEDZI IP: *.crowley.pl 30.11.04, 10:12 Bardzo dziękuję za miłe słowa, bardzo podnoszące na duchu i również serdecznie pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: il Re: Rachunek cierpienia IP: *.aquanet.pl / 194.24.238.* 26.11.04, 14:36 a po cóż Pani Kingo w tak górnolotnie sformuowanym liście odnosić, czy porównywać swoje wypowiedzi do wypowiedzi "znanego publicysty". Potrzeba większego autorytetu? Czy co? Ja piszę "tak", ale on za to dosadniej! Więc proszę sie nie czepiać. No, nieźle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marysia Pani Kingo IP: 81.15.254.* 27.11.04, 18:11 z niedowierzaniem przeczytałam Pani felieton Pani Kingo. I przykro mi,że poraz kolejny bagatelizowany jest temat świętości zycia. Dlaczego nie powiemy w końcu prawdy: że jeśli zachodzimy w ciaże przez własną głupote i niewiedze to musimy ponieść tego konsekwencje? Ze nie wolno zabijać dlatego,że mi nie po drodze. Przecież można urodzić i poszukac dla dziecka domu dziecka, setki bezpłodnych par chce adoptować niemowlaki. A czy ktoś zadał sobie trud dotarcia do kobiet, które cierpią przez aborcję, mają po tym problemy psychiczne, poczucie winy , którym uniemożliwiło to zajście w kolejne ciąże? O tym nie mówicie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: delta Rachunek Sumienia IP: 168.143.113.* 28.11.04, 02:25 Jak Pania dupa swedzi,Szanowna Pani Dunin,to prosze sobie ja umyc. A nie budowac do tego cala filozofie,bo to zajmuje mniej czasu i w dodatku jest z pozytkiem dla higieny czlowieka nie tlko zreszta fizycznej; zyczliwy milosnik Pani pseudo-artykulow. pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Człowiek urodzony Re: Rachunek cierpienia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.04, 09:56 Oj, Dunin, Dunin. Brak ci wiedzy więc szczekasz jak kundel. Odpowiedz Link Zgłoś
reniatoja Re: Rachunek cierpienia 30.11.04, 11:31 Zastanawiam sie, co truje Kinge Dunin. Co najmniej 90% jej felietonow traktuje o płodach, gwałtach, aborcjach, przesiąkniętych jest ironią wobec przeciwników aborcji i generalnie postawą "jestem najmądrzejsza na swiecie i znam odpowiedzi na wszystkie pytania, jakie mogą człowiekowi przyjsć do głowy". Nie napisze kobieta czegoś o złotej polskiej jesieni, o najnowszych trendach w modzie obuwniczej, o gotowaniu czy kitowaniu okien, tylko ciagle o dupie i konsekwencjach z tym związanych. Chora Kinga, trzeba ja leczyć, gdzie nie klikne na Dunin, tam aborcja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buba Z branzy obuwniczej zalecane sa szeroko IP: *.in-addr.btopenworld.com 30.11.04, 19:45 felietony z rubryki "W tenisowkach". Najwiekszy krzyk mody w tym sezonie. Czyn dobro, nie uzywaj slowa "dupa". Odpowiedz Link Zgłoś
jarekg8 Re: Rachunek cierpienia 03.12.04, 17:04 Czy na lekcji biologi uczą jaki człowiek jest godzien życia? Czy starzec lub chory mający podobny poziom świadomości i uczuć jest również godzien takiego potraktowania? Na szczeście zostaliśmy wyposażeni przez Stwórcę w sumienie, które nawet jeśli czytamy jego prawa, pozwala nam widzieć zło. Oczywiście nie nie szkolone poprzez to Prawo sumienie pozwala sobie na inną ocenę. Cóż dociekający prawdy o źródłach życia są za nie wdzięczni Stwórcy. I podporządkowują sie pod jego doskonałe prawa. Sam człowiek poprzez samowolne działania doprowadził do sytuacji jaka jest obecnie. Dla ludzi okazujących zbożne oddanie jest wspaniała nadzieja życia wiecznego na Ziemi w rajskich warunkach. Pozdrawiam Jarosław Gamracy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mark-y inny temat-proszę o tolerancję:) IP: *.lubin.dialog.net.pl 03.12.04, 20:01 Kochani!! Likwiduję szybko perfumerię, musi wszystko pójść przez miesiąc a towaru mam więcej niż w niektórych hurtowniach. JEŚLI cokolwiek potrzebujecie z kosmetyków kolorowych, makijaż, ZAPACHY FIRMOWE ORYGINALNE-WODY I DEZODORANTY, kosmetyki pielęgnacyjne-kremy, balsamy, wszystko co chcecie-nawet pasty do zębów, szczoteczki, myjki z luffy i szczotki do włosów, pumeksy, chemia gospodarcza MOŻECIE kupić u mnie w sklepie w Chocianowie, albo w Lubinie dostarczam na miejsce, wysyłam także pocztą - cała Polska:) koszty przesyłki WG poczty-koszt paczki-przy zakupach od 300zł nie płacisz za paczkę- ZERO KOSZTÓW przy dostawie do Lubina lub odbiorze w sklepie w Chocianowie. Płatność za towar przy odbiorze osobistym-jeśli paczka-to wpłata na moje konto. Szukam też odbiorców hurtowych -możesz kupić towar do swojego sklepu-płacąc gotówką po super korzystnych cenach-wystawiam faktury VAT! Sklep w Chocianowie - ul. Kolejowa 14 przy placu PKS-można przyjechać coś sobie taniutko-nawet po hurcie wybrać, albo zamówić przez internet u mnie dostarczę:)w Lubinie. Bardzo proszę powiadom wszystkich swoich znajomych:) Wkrótce też moje aukcje-w przyszłym tygodniu-na allegro- mój nick: mark-y PozdróFFka i dzięx:)) moje gg: 2737817 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Rachunek cierpienia IP: *.uz.zgora.pl 03.01.05, 10:41 Bawię się na trzebaku. Nie mam kasku na głowie, bo zabawa byłaby niepełna... Zdaję sobie sprawę z niebezpieczeństaw upadku. Oczywiście w końcu upadam i rozwalam sobie twarz... Czy uważacie że powinnam pokutować za winę, bezmyślność (choć z konsekwencji zdawałam sobie sprawę) i resztę życia mieć twarz z którą będę się męczyć i na której wygląd będę zwalać wszelkie niepowodzenia? Dlaczego zabronilibyscie mi operacji plastycznej, która przywróciłaby moje życie do "normalnośći". Przecież o upadku nie zapomniałabym nigdy! Do trzepaka miałabym uraz na zawsze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AIA Re: Rachunek cierpienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 11:47 Moja bajka w odpowiedzi: Bajka: Zabić czy nie zabić płód Tego wieczoru doszło do intymnego zbliżenia. Nie zastanawiałam się nad tym, jakie moga byc tego konsekwencje. Po prostu przyciągało mnie do niego, chciałam być z nim w łózku i czerpać przyjemność z bycia razem, i z seksu. W kilka dni po tym zajściu poczułam się nieswojo. Zaczęło do mnie docierać, ze w czasie sotosunku byłam bez zabezpieczenia. - O rety, a jak z tego bedzie dziecko! pomyślałam zatrwonożona i kolejne dni miałam już,przchlapane, bo ciągle myślałam o tym, ze mogła być wpadka. I tak się stało - powiedziała Anna. - I co teraz zrobisz? - zapytała ją koleżanka. - No cóż, muszę usunąć. - A może tak zapytasz ojca dziecka? - zapytła Jaonna. - Pytałam. On jest takiego samego zdania. We wnętrzu Anny pojawił się szloch nienarodzonego. Wszystko w nim cierpiało i bolało. - Nie chą mnie! - puścił w eter myśl. Nie chą mnie, a przecież zrobili wszystko, bym był! Anna biła się z myślami. Czy rzeczywiście mam usunąć? W końcu się na to zdecydowała. W pare tygodni później już nikogo w niej nie było. Ale gdzieś wysoko cierpiała dusza, której nie pozwolono się narodzić. Czekała na kolejne fzyczne ciało w kimś, kto będzie chciał ją przyjąć do swojego domu. - Czy czujesz się dobrze po zabiegu? - zapytała Joanna. - Bardzo dobrze i humor mi dopisuje. Teraz na pewno już będę pamietała o zabezpieczeniu, bo to mi dało nauczkę na całe życie - odpowiedziala Anna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MKN Ostroznie z podrecznikami IP: 218.1.97.* 20.01.05, 11:54 Przez ostatnie dwa lata studiowalam biologie na Uniwersytecie Londynskim i nauczylam sie tak na prawde tylko jednej rzeczy - nauka nigdy nie daje jednoznacznych odpowiedzi. Nie ma eksperymentu ktory by zakonczyl sie 100% wynikiem. 95% przyjmuje sie zazwyczaj za wynik pozytywny, ale niektore wnioski opiera sie na 75%. Tak naprawde wbrew temu co jest napisane w czarnobialych podrecznikach zyjemy w swiecie niepewnosci. Czy zawsze pamietamy o tym kiedy podejmujemy decyzje na tak delikatne tematy jak aborcja? Ja staram sie korzystac z zasady ostroznosci 'precautionary principle'. Unia Europejska stosuje te zasade w wiekszosci regulacji dotyczacych ochrony srodowiska. Jesli nie wiadomo jaki wplyw na srodowisko bedzie miala dana dzialalnosc czlowieka, to przyjmuje sie ze ten wplyw bedzie niekorzystny i dzialalnos jest niedozwolona. Byc moze ta zasada moglaby miec zastosowanie i w innych dziedzinach prawa. Kto to wie... Ostroznie z wynikami badan naukowych - biologia na prawde nie jest czarnobiala. Odpowiedz Link Zgłoś
karlikneale Re: Rachunek cierpienia 20.01.05, 12:11 Przez ostatnie dwa lata studiowalam biologie na Uniwersytecie Londynskim i nauczylam sie tak na prawde tylko jednej rzeczy - nauka nigdy nie daje jednoznacznych odpowiedzi. Nie ma eksperymentu ktory by zakonczyl sie 100% wynikiem. 95% przyjmuje sie zazwyczaj za wynik pozytywny, ale niektore wnioski opiera sie na 75%. Tak naprawde wbrew temu co jest napisane w czarnobialych podrecznikach zyjemy w swiecie niepewnosci. Czy zawsze pamietamy o tym kiedy podejmujemy decyzje na tak delikatne tematy jak aborcja? Ja staram sie korzystac z zasady ostroznosci 'precautionary principle'. Unia Europejska stosuje te zasade w wiekszosci regulacji dotyczacych ochrony srodowiska. Jesli nie wiadomo jaki wplyw na srodowisko bedzie miala dana dzialalnosc czlowieka, to przyjmuje sie ze ten wplyw bedzie niekorzystny i dzialalnos jest niedozwolona. Byc moze ta zasada moglaby miec zastosowanie i w innych dziedzinach prawa. Z drugiej strony w przypadku aborcji wybieramy miedzy niepewnoscia i pewnoscia... Jakos nie widze jednoznacznej odpowiedzi na horyzoncie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lokalny7 Re: Rachunek cierpienia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.05, 22:40 Czytanie ze zrozumieniem tekstu czytanego się kłania!!! W szczególności chodzi o to "pytanie" Odpowiedz Link Zgłoś