Dodaj do ulubionych

List tygodnia

28.01.06, 04:14
wez sie w garsc kobieto! nie postepujac konsekwetnie sama z siebie robisz
ofiare. nie mow o wstydzie bo to smieszne, czym jest wstyd wobec twojej
tragedii. nie zyjesz po to, zeby byc nieszczesliwa i poniewierana, nikt na to
nie zasluguje. powinnas go zostawic(moze na jakis czas,moze da mu to do
myslenia), nawet jesli go kochasz, wspomnienie milosci jest lepsze niz
nienawisc, ktora w krotce ci dopadnie.
i nie mow o byciu dumna bo gdybys byla naprawde dumna nie dalabys sie
poniewierac. jestem wsciekla na ciebie i kobiety jak ty, mam wrazenie, ze dla
was istotniejsze sa pozory szczescia niz ono samo. A zycie ucieka...
Obserwuj wątek
    • szpil1 Re: List tygodnia 28.01.06, 15:22
      Chcesz cofnąć czas o rok, żeby koszmar zniknął, a jednocześnie starasz się o
      dziecko? Gdzie tu rozsądek? Kobieto, czy ty chcesz unieszczęśliwić dziecko? Wez
      się w garść. Płacz nic tu nie pomoże. Przecież nie jesteś jego własnością,
      możesz wziąć rozwód i ułożyć sobie życie.
      • kasik7873 Re: List tygodnia 28.01.06, 20:54
        "Kiedy sensu juz nie ma to sens sie zaczyna".
        -Św.Pamieci Ks. Jan Twardowski.
        i "...i kiedy Bóg drzwi zamyka to otwiera okno.
        Piekne odpowiedzi dziewczyn... do góry głowa i zmykaj.
    • krasnal45 Re: List tygodnia 29.01.06, 14:05
      Dziewczyno!!!!!! Na co Ty czekasz???...Nie licz na to że coś sie zmieni!!!
      Uciekaj póki jeszcze nie jest za póżno!!! Uwierz mi, będzie coraz
      gorzej!...znam to z autopsji, prawie z autopsji...ktoś przeżył z czymś takim 15
      lat zanim doszedł do wniosku że nie było warto. Posłuchaj głosu
      rozsądku...UCIEKAJ PÓKI JESZCZE NIC CIĘ NIE WIĄŻE!!!!
      • 4me1 Re: List tygodnia 29.01.06, 16:30
        Dziecko z alkoholikiem? Jak mozna skazywac kogos kto przychdozi na swiat wcale
        nie z wlasnej woli na takie zycie? Jakie dziecnstwo czeka Twoje dziecko? To egoizm.
    • ohmy Re: List tygodnia 29.01.06, 17:07
      Starasz się o dziecko z alkoholikiem? Scenariusze z alkoholikami pokazują, że
      nie mają oni względów dla dzieci. On to wie, bo już teraz boi się, że Cię
      skatuje jak będziesz w ciąży. Wierzysz, że jesteś tak ważna, że on zmieni się
      pod Twoim wpływem? To chyba jednak naiwność. Nic nie jest ważniejsze od wódki.
      A już na pewno nie żona.
      Nie wierzysz, że znajdziesz innego partnera, jak odejdziesz od niego? Na pewno
      nie jednego.
    • triss_merigold6 Re: List tygodnia 29.01.06, 17:24
      I użalić się nad Tobą prawda? A po latach Ty na OIOM pobita, dzieciak do domu
      dziecka... super scenariusz. Weź kopnij to coś co uważasz za faceta i zacznij
      żyć normalnie.
      Idiotka. Wie, że facet jest alkoholikiem, że bije i chce sobie z nim dziecko
      robić. I list do prasy pisze jaka honorowa i nieszczęśliwa.
    • alasme Re: List tygodnia 29.01.06, 20:03
      Zawsze mnie zastanawia, co trzyma kobiety w takich ukladach? Przeciez to chore.
      Nie moge sobie wyobrazic, dlaczego one sa z facetami, ktorzy je bija? Z jakiego
      waznego powodu sa z nimi nadal? "Bo jak jest trzezwy, to jest taki dobry dla
      dzieci". I przeciez taki uklad, ze zona jest bita nie stal sie z dnia na dzien,
      tylko trwa juz dlugo. Przeciez kiedys byl ten pierwszy raz i ten drugi, na
      ktory sie pozwolilo, a potem nastepne. Przeciez gdyby te kobiety odchodzily od
      tych facetow od razu, nie byloby takiego scenariusza. Zawsze mozna sobie to
      wytlumaczyc, ze co by bylo gdyby on umarl, spalil sie dom itp., to tez
      musialabym sobie poradzic i dalej zyc. Trwaja w chorym zwiazku i zawsze
      powtarzam, ze widocznie lubia byc bite, bo gdyby im to przeszkadzalo, to by to
      przerwaly. I nie wierze, ze przed slubem, czy przed wspolnym zamieszkaniem, nie
      bylo zadnych sygnalow, ze facet jest brutalem i moze nam zrobic krzywde.
    • kelko Re: List tygodnia 29.01.06, 22:48
      A może porozmawiałaby Pani z terapeutą? Czasami trudno jest wyciągnąć się samej
      z takiej sytuacji. Szczególnie, że nie może Pani z różnych powodów porozmawiać
      z rodziną czy przyjaciółmi. Proszę spróbować! Zanim pojawi się dziecko. Bo
      jeśli Pani partner zacznie Panią "rzucać po pokoju", kiedy Pani będzie w ciąży,
      albo potraktuje w ten sposób malucha, to co będzie? Chce Pani ryzykować zdrowie
      lub życie tego dziecka? I Pani własne życie?
      O terapeutów najlepiej pytać ludzi, którzy już gdzieś chodzili i wypróbowali
      (wbrew pozorom nawet w Polsce to dosyć spora grupa), a gdyby nie, to jest np.
      strona Polskiego Towarzystwa Psychologicznego lub Psychiatrycznego. Tam jest
      lista certyfikowanych terapeutów. Pozdrawiam i proszę to przemyśleć.
    • p.wieslawa List tygodnia 30.01.06, 09:32
      Zmykaj szybko,po co terapeuta? sama doskonale wiesz,że jest źle!Nie zmieni
      się,szybko decyduj ,bo każde zastanawianie się tylko niepotrzebnie przedłuża!
      Komu sie skarżyć? Po co? Niczego nie zmieni!Sama widzisz ,co jest .Odejść póki
      czas!Nie bądź męczennicą!
    • madzi Re: List tygodnia 30.01.06, 12:02
      szanowna Pani.wiem,ze nie jest łatwo podjąć taką decyzję.wiem,ze kobiety żyjące
      z alkoholikami są jak zablokowane.nie potrafią podjąc decyzji.wierzą, że
      następnego razu już nie będzie.i tak za każdym razem.a te następne razy są i to
      coraz częściej.niech Pani szybko ucieka.Mamie na pewno serce bardziej pęka z
      niepokoju o Pania niż z tego,że mogłaby Pani zostawić męża.i proszę mi
      wierzyć,że nawet ciąża nie uchroni Pani przed biciem.wiem to bo ojciec mojej
      siostry bił Mamę nawet gdy byla w 7 miesiącu.nie życzę tego nikomu.tak jak
      nikomu nie życzę bać się wracać do własnego domu.ja się bałam.proszę pomyśleć
      czy chce Pani tego dla własnego dziecka.dla Siebie.pozdrawiam.
      • aja9 Re: List tygodnia 30.01.06, 19:02
        Nie czytałam artykułu ”Na skalnym Podhalu”, ale opowiedział mi o nim mój
        partner życiowy. Pomyślałam sobie to samo – żałosne. I zapomniałam. Bo chciałam
        zapomnieć. W sobotę przyniósł WO nr 4 (354) i mówi , żebym przeczytała
        koniecznie list tygodnia, bo jest tragiczny. Przeczytałam. Zaczynamy rozmawiać
        na temat autorki.
        -Dlaczego go nie zostawi? – pyta mój partner
        -Bo go zapewne jeszcze kocha , bo jest honorowa i nie przyznam się do porażki
        jak sama napisała. - odpowiadam.
        Bo jest taka jak moja mama, która tak bardzo się wstydziła, że ma męża pijaka,
        że zapomniała o dzieciach. Jej wstyd był ważniejszy niż, my. Kiedy niedawno się
        do tego przyznała, zrozumiałam wreszcie, że nie właściwą osobę obwiniałam za
        ten koszmar i za to, że stałam się Dorosłym Dzieckiem Alkoholika(DDA).
        Nie pozwól aby Twoje dziecko kiedyś stało się DDA.To bardzo boli.

        pozdrawiam


    • bozenagawkow Re: List tygodnia 31.01.06, 13:33
      Ten stan, w którym znajduje się teraz autorka listu nazywa się
      współuzależnienie. tak jak alkoholik jest chory na alkoholizm, tak osoba z
      nimzycjąca,najczęściej żona jest osoba od niego współuzaleznioną. Jedyną rada,
      której może zechcesz posłuchac, to jest, żebyc jak najszybciej skontaktowała
      się z terapeutą, który zajmują się leczeniem uzaleznień od alkoholu. Taki
      terapeuta znajduje się w każdym szpitalu, przy każdej grupie AA-alkoholików.
      Tylko taka osoba może Ci pomoc wyjśc z zaczarowanego koła współuzależnienia i w
      taki czy inny sposob uwolnić się od alkoholika. Nie ulega kwestii, że nie ma
      ona prawa w jakikolwiek spsoob Ciebie poniżac, a już na pewno podnosić na
      ciebie ręki. Ale zeby to przerwac, uwolnić się od tego potrzebujesz fachowej
      pomocy.
    • yaponka Re: List tygodnia 31.01.06, 20:53
      A ja się dziwiłam, że kobiety których mężowie katują je i dzieci nie
      dostrzegają zawczasu sygnałów. Ale m że jednak dostrzegają? Tylko mają to
      gdzieś. Bo ważniejsze żeby nie być samą i co sąsiedzi powiedzą.
    • winka53 Re: List tygodnia 12.02.06, 18:36
      <tylko to trzeba powtorzyc...wez sie w garsc..bo wsytd przynosisz
      innym kobietom....pa
    • focusek Twoja sprawa 25.05.06, 13:24
      jeśli godzisz się na takie traktowanie i na bycie ofiarą, zwłaszca że masz
      rodzinę która mogłaby ci pomoc i to zmienić. Ale najgorsze jest to, że szukasz
      sobie "wspolnika w cierpieniu" i starasz się o dziecko. Jesteś jeszcze gorsza
      niż twoj szanowny zapijaczony małzonek, który chociaz trochę mysli i martwi się
      jak wytrzymasz jego bicie w "wysokiej ciąży". Dno dna, jeśli podoba ci się w
      tym bagnie to taplaj się w nim sama a nie pragniesz utopić w nim własne dziecko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka