Dodaj do ulubionych

Żołnierz, który został tancerką

22.10.06, 12:25
To ja tez moge strescic ksiazke,troche dodac wlasnych bzdetow i poslac do
GW ? A ile placa za to?
Obserwuj wątek
    • elladan14 Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 12:31
      w czasie wywiadu rozmawiała z meżęm....o boże...jaki facet sie z nią
      ożenił....jak daje rade...
      biedne te dzieci....:(
      pozdrawiam-kamila
      • mataporypane Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 12:38
        elladan14 napisała:

        > w czasie wywiadu rozmawiała z meżęm....o boże...jaki facet sie z nią
        > ożenił....jak daje rade...
        > biedne te dzieci....:(

        Wierzysz we wszystko,co ktos napisze?
        • elladan14 Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 12:42
          a wiadomo to??w takim kraju jak chiny to sie wszystko może zdarzyć....;)
          • kochanica-francuza Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 20:26
            elladan14 napisała:

            > a wiadomo to??w takim kraju jak chiny to sie wszystko może zdarzyć....;)
            poza Chinami takie rzeczy też się zdarzają

            jak on z nią może żyć - a weź i zapytaj go, a nam dupy nie zawracaj

            wiedział w co wchodzi
            • majster_g Biedne dzieci?! 23.10.06, 08:26
              Dlatego, ze maja matke, ktora rozumie jak byc czlowiekiem? Kobieta i mezczyzna,
              kims z mniejszosci, artysta i artystka, milionerka rozumiejaca bol?

              Moze mnie adoptowac kiedy chce ;-)
              • akermanski Re: Biedne dzieci?! 23.10.06, 15:27
                Piękna jest ta opowieść, pełna sukcesu. Tancerka wyszła z biedy dzięki talentowi
                i pracy. Okryła swoją prawdziwą tożsamość i nie bała się jej wybrać. Obyśmy
                wszyscy mieli tyle szczęścia i odwagi co ona.

                ............................
                Lubię humor absurdalny: www.patafian.pl
          • camel_3d Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 22:35
            co ty...w Polsce tez jest fajnie:) Niedlugo bedzie w szkolach, ze ziemia jest
            plaska, a to wszystko o kuli to wymysly:)
      • wirtu4 [...] 22.10.06, 12:57
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • paney Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 13:31
          zacznijmy od tego, że nie "ona", a "on" - względnie "ono". poza tym gratuluje
          spaczonego spojrzenia na sprawy damsko-męskie. skoro uważasz, że dobrze ubrany i
          pokrojony (na stole chirurgicznym) facet, jest lepszą matką od moze i biednej,
          moze i brzydkiej, ale kochającej swoje dzieci i męża kobiety, to nic tylko
          płakać nad Tobą - śmiać się nie wypada... w ógle jak facet, może być matką???
          kontynuując wątek dzieci - fantastycznie się pewnie będą czuły, gdy w koncu
          zrozumieją, że ich "mamusia" miała kiedyś ptaszka, one same zostały adoptowane
          po to by zaspokajać chore zachcianki "rodziców", a tatuś jest zboczeńcem,
          którego podnieca niokreslona płeć "mamusi". normalnie - żyć, nie umierać!
          • xtrin Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 14:06
            > w ógle jak facet, może być matką???

            Najwyraźniej nic nie wiesz o transseksualiźmie. Ta osoba jest i zawsze była
            kobietą, tak więc do roli matki jest równie uprawniona jak każda inna kobieta,
            która z jakiś względów dzieci biologicznych mieć nie może.
          • oktawianc Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 18:05
            Ależ masz ubogie, by nie rzec prymitywne spojrzenie na ludzką seksualność i
            uczuciowość.
            • paney Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 22:59
              czy jeśli nie przemawiają do mnie lewackie slogany, o tym że płeć jest sprawą
              umowną, małżeństwo to niekoniecznie związek między kobietą i mężczyzną, albo że
              dwóch tatusiów lepszych jest od domu dziecka, to znaczy że mam prymitywne
              spojrzenie na życie uczuciowe? transseksualista nie jest dla mnie kobietą w
              męskim ciele, a zwyczajnym zboczeńcem. i niech sobie będzie - jego sprawa. niech
              sobie dorobi biust, manipuluje przy swoich organach, depiluje pachy, wstrzykuje
              estrogen... słowem - udaje kobiete. to jego sprawa. ale jak taki ktoś, zaczyna
              przekonywać innych ludzi, o tym jaki to on jest normalny, tylko po to by
              przekonać o tym samego siebie, to zaczynam czuć pewien niesmak i zastanawiac
              się, do czego nas lewactwo doprowadzi...
              • viking2 Re: Żołnierz, który został tancerką 23.10.06, 05:08
                paney napisał:

                > czy jeśli nie przemawiają do mnie lewackie slogany, o tym że płeć jest sprawą
                > umowną, małżeństwo to niekoniecznie związek między kobietą i mężczyzną, albo że
                > dwóch tatusiów lepszych jest od domu dziecka, to znaczy że mam prymitywne
                > spojrzenie na życie uczuciowe? transseksualista nie jest dla mnie kobietą w
                > męskim ciele, a zwyczajnym zboczeńcem. i niech sobie będzie - jego sprawa. niech
                > sobie dorobi biust, manipuluje przy swoich organach, depiluje pachy, wstrzykuje
                > estrogen... słowem - udaje kobiete. to jego sprawa. ale jak taki ktoś, zaczyna
                > przekonywać innych ludzi, o tym jaki to on jest normalny, tylko po to by
                > przekonać o tym samego siebie, to zaczynam czuć pewien niesmak i zastanawiac
                > się, do czego nas lewactwo doprowadzi...

                Czekaj, czekaj, paney to troche nie tak. Zgadzam sie z Toba, ze slogany na temat
                umownosci plci i malzenstw gejowskich to nonsens, promowany w imie poprawnosci
                politycznej i taniej popularnosci w malych ale krzykliwych grupach specjalnych
                interesow.
                Ale jest przy tym druga strona medalu, czyli cos, co moznaby okreslic mianem
                "pomylki natury" - kobieta zamknieta w ciele mezczyzny (albo na odwrot) poprzez
                jakis maly i pozornie nieznaczny "poslizg" w czasie kiedy tworza sie geny i
                chromosomy w organizmie plodu. Nie mowie tu o rozmaitych zboczencach,
                korzystajacych z uslug pokatnego chirurga-narkomana, ktory kroi ludzi w jakiejs
                norze na przedmiesciach Hollywood, tylko o przypadkach udokumentowanych
                medycznie, co do ktorych panuje zgodnosc pomiedzy lekarzami badajacymi te akurat
                przypadki. Obejrzalem kiedys reportaz w tv opisujacy te zjawiska i w checi
                zrozumienia o co tu chodzi troche poczytalem on-line (z pewnoscia nie wszystko
                prawda ale i nie wszystko sama lewacka propaganda). Lekarze - renomowani
                specjalisci, pracujacy w znanych klinikach, a nie na tylnym siedzeniu samochodu
                na odludnym parkingu - uznaja te przypadki wlasnie za cos w rodzaju defektu
                wrodzonego, tak jak, powiedzmy, dziecko, ktore rodzi sie bez reki albo z krzywym
                biodrem. Oczywiscie, ze brak reki czy krotsza noga to nieszczescie i dla
                rodzicow i dla dziecka. Tak jak niepoprawna "krzyzowka chromosomatyczna", by tak
                to nazwac, jest nieszczesciem dla osoby nia dotknietej - ulomnosc jest moze
                mniej dokuczliwa niz brak nogi, bo nie ogranicza sprawnosci fizycznej i jest
                niewidoczna (mniej widoczna?), ale, jak przypuszczam, tak samo dotkliwa.
                Moze tak bylo i w tym przypadku? Wedlug artykulu, ten pacjent zjawil sie "z
                teczka pelna dokumentacji medycznej" - jak rozumiem, wynikami badan genetycznych
                i opiniami medycznymi od jakichs liczacych sie autorytetow.
                Inna sprawa, ze - tak jak napisalem na poczatku - prawdziwych medycznie
                uzasadnionych przypadkow zmiany plci jest przypuszczalnie garstka, a wiekszosc
                stanowia wlasnie "operacje z wyboru", czy jak tam moznaby nazwac dokonania
                pokatnych rzeznikow.
                • paney Re: Żołnierz, który został tancerką 23.10.06, 06:42
                  wczesnie wstajesz...

                  a w zwiazku z tym co napisales, mam pytanie - czy traktowałbyś taką "kobietę"
                  jak każdą inną? w pełnym tego słowa znaczeniu. mając swiadomosc ze mentalnie
                  była kobietą od momentu poczęcia, tylko że jakiś genetyczny poślizg spowodował,
                  że urodziła się nie z tym co trzeba... no powiedzmy jeszcze, że troche grubawy
                  głosik by jej został :)
                  • oktawianc Re: Żołnierz, który został tancerką 23.10.06, 08:56
                    Ja na to patrzę z perspektywy ludzkiego nieszczęścia. A człowiek z takim
                    defektem jest głęboko nieszczęśliwy. Zadne lewactwo czy co tam wymyślisz, nie ma
                    tu znaczenia. Wystarczy zwykła empatia. To, że w Tobie myśl o takich kobietach
                    budzi wstręt to Twój problem. Mam zresztą wrażenie, że nieracjonalny. Nie bój
                    się, lewactwo nie doprowadzi do tego, że co drugi człowiek zrobi sobie operację
                    zmiany płci, albo zmieni oreientację seksualną, nie jest to też zaraźliwe. Co
                    najwyżej lewactwo doprowadzi do tego, że ludzie ci będą mogli cieszyś się życiem
                    jak każdy inny. Bez pogardliwych spojrzeń takich jak Ty.
                    Żyj i daj żyć innym.
                    • paney Re: Żołnierz, który został tancerką 23.10.06, 21:09
                      moim zdaniem wstręt do takich mężczyzn (nie mylmy płci), jest jak najbardziej
                      racjonalny, oczywisty i co najwazniejsze - naturalny. dewiacje tolerować można,
                      ale promować czy pochwalać - nigdy w życiu...
                      • oktawianc Re: Żołnierz, który został tancerką 23.10.06, 23:16
                        A możesz jakoś rozwinąć myśl? Co takiego naturalnego w tym wstręcie? Jaka to
                        racjonalność go wywołuje? Jeśli uważasz, że takie atawistyczne wstręty mają
                        prawo bytu, to na tej zasadzie powinniśmy bić każdego kto nam się sprzeciwia. To
                        przecież naturalne i racjonalne... A ja myślałem, że człowiek ma brzmieć dumnie
                        i miarą naszego rozwoju jest wyzwolenie od prymitywizmu.
                        A co to według Ciebie jest tolerancja? Bo dla mnie tolerancja będzie wtedy,
                        kiedy tacy ludzie będą mieli prawo do istnienia w przestrzeni publicznej, kiedy
                        bedą szanowani za to jakimi są ludźmi a nie za poprawność religijną, czy
                        jakąkolwiek inną.
                        • paney Re: Żołnierz, który został tancerką 24.10.06, 07:48
                          ten Nietzsche w podpisie to jakas prowokacja?
                          • oktawianc Re: Żołnierz, który został tancerką 24.10.06, 09:32
                            To jest odpowiedź? To przyznam, że jej nie ogarniam.
                  • viking2 Re: Żołnierz, który został tancerką 24.10.06, 06:15
                    paney napisał:

                    > wczesnie wstajesz...
                    >
                    > a w zwiazku z tym co napisales, mam pytanie - czy traktowałbyś taką "kobietę"
                    > jak każdą inną? w pełnym tego słowa znaczeniu. mając swiadomosc ze mentalnie
                    > była kobietą od momentu poczęcia, tylko że jakiś genetyczny poślizg spowodował,
                    > że urodziła się nie z tym co trzeba... no powiedzmy jeszcze, że troche grubawy
                    > głosik by jej został :)

                    Wiesz, ciekawa rzecz, ale w tym programie, ktory widzialem, pacjentki (bo juz po
                    wszystkich operacjach, kuracjach, hormonach i czym tam jeszcze, wszystkie
                    przypadki uwienczone sukcesem - pewnie tych, ktore sie nie udaly nie chcieli
                    pokazywac) to byly jedna w druga piekne kobiety. Slowo Ci daje, ze gdybym na
                    wlasne uszy nie slyszal trojga lekarzy z renomowanych klinik, to nie
                    uwierzylbym, ze to nie byly "kobiety od zawsze", z braku lepszego okreslenia.
                    Czy traktowalbym kogos takiego jak kobiete? A diabli wiedza, czlowieku, jestem
                    zonaty od cwierc wieku. Chyba juz odzwyczailem sie od rozwazania w kategoriach
                    "o, z taka to bym sie spotkal..." - bo i tak nie znajde drugiej takiej jak moja
                    wlasna. Ale zdarzaja sie przeciez malzenstwa, w ktorych jedno jest w pelni
                    sprawne fizycznie, a drugie np. w wozku inwalidzkim albo niewidome. Chyba zalezy
                    od sytuacji, od osobowosci, poziomu intelektualnego, mentalnosci.
                    Ale gdyby czas sie cofnal, bylbym z nikim niezwiazany, sytuacja zetknelaby mnie
                    z osoba "pooperacyjna" (nie od razu by to bylo wiadomo, bo przeciez nikt nie ma
                    na czole napisane) i zaistnialaby jakaz "wzajemna chemia" - to uczciwie Ci
                    powiadam, nie wiem. Ale tez nie otrzasam sie ze zgrozy i nie zarzekam sie, ze
                    "nigdy, przenigdy".
              • marla16 Re: Żołnierz, który został tancerką 26.10.06, 13:55
                nie ma co dyskutowac, mozna stworzyc szczesliwa rodzine w jakiejkolwiek konfiguracji plciowej, osoby opiekujace sie dzieckiem nie koniecznie musza byc soba na wzajem zainteresowane, zeby dziecko szczesliwie dorastalo potrzebna mu jest milosc i dbalosc od opiekunow. Oczywiscie, najlepiej gdy dziecko moze miec dwoje rodzicow innej plci, ktorzy kochaja i szanuja siebie na wzajem i to samo przekazuj dziecku. Ale gdy dziecko idzie do adopcji to oznacza, ze taki luksus jak normalna biologiczna rodzina go nie spotkal. I tyle.
          • piesn_smierci Re: Żołnierz, który został tancerką 26.10.06, 15:37
            paney jesteś idealnym przykładem na głupotę i brak empatii i niewiem co jeszcze
            żal mi cię, żal mi twoich dzieci i partnera z takimi chorymi poglondami biedna
            jesteś,
      • xtrin Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 14:19
        > w czasie wywiadu rozmawiała z meżęm....o boże...
        > jaki facet sie z nią ożenił....jak daje rade...

        Najwyraźniej jakiś się ożenił :).

        > biedne te dzieci....:(

        Biedne dzieci, bo zamiast zostać zabite bądź wychowywane w koszmarnych warunkach
        chińskiego domu dziecka mają dom i kochających rodziców? Ciekawą masz definicję
        słowa "biedne".
      • oktawianc Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 18:00
        Ludzie mają przedziwne problemy...
        Co Cię tak bardzo razi w tej pani? A dzieci to niby czemu biedne? Nie wydaje Ci
        się, że Twoja ocena jest powierzchowna, a przez to krzywdząca? Czy liczy się
        płeć czy to jakim jest się człowiekiem? A dla dzieci ważne jest, że mama była
        kiedyś mężczyzną, czy to, że je kocha i dba o nie?
    • aussieozz podobno Jan Maria R. byl dziewczynka 22.10.06, 12:47
      przerwal kuracje chormonalna i ten glos tak pozostal...
      • mishuggah Re: podobno Jan Maria R. byl dziewczynka 22.10.06, 12:55
        aussieozz napisała:

        > przerwal kuracje chormonalna i ten glos tak pozostal...
        a Ty przerwałaś edukację i zamiast HORMONALNĄ piszesz CHORMONALNĄ
        • aussieozz Re: podobno Jan Maria R. byl dziewczynka 22.10.06, 13:04
          sorki
          od 20 lat nie mieszkam w Polsce, wybaczysz?
          • mishuggah Re: podobno Jan Maria R. byl dziewczynka 22.10.06, 13:07
            aussieozz napisała:

            > sorki
            > od 20 lat nie mieszkam w Polsce, wybaczysz?
            tylko dlatego, że masz fajny cytat w opisie :)
            • elladan14 [...] 22.10.06, 13:12
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • changchun Re: podobno Jan Maria R. byl dziewczynka 22.10.06, 13:55
            mieszkasz w australii wiec angielski pewnie znasz- tam tez pisze sie "chormons"?
    • rafaello_di_caramba [...] 22.10.06, 13:32
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • wiarusik Ha! :) 22.10.06, 13:37
      Ja pierwszy wczoraj poruszyłem ten temat:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=343&w=50724212
      Czyżby Gazeta zapuszczała żurawia ode mnie?;)
    • hermina5 Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 13:54
      W sumie to jest bardzo piękna historia, czytałam o tym juz dość dawno temu,
      tyle tylko, ze całe zycie tego człwieka, tutaj streszczne na kilku stronach,
      wcale nei było od A do Z tak szczęsliwe, jak na obrazku.
      Z homoseksualizmem na wschodzie sprawa te zukłada sie dość dziwnei - w
      tradycyjnych trupach aktorskich role kobiet zawsze grali meczyzni - te divy
      zazwycvzaj stawały sie kochankami sponsorów - sprawa przypomina trochę stary
      dobry teatr elzbietański, wiec nie ma sie co podniecać, jesli nie zna sie
      realiów.
      • mataporypane Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 15:08
        O hermino 5 ! Udalo ci sie nic nie napisac piszac 5 linii.Warto tracic czas?
        • hermina5 Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 15:11
          Cóz, raczej zastanów się czy warto w ogóle czytać, skoro nie rozumiesz, co
          przeczytałeś:)
          • oktawianc Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 18:26
            Zawsze warto czytać, bo a nuż ktoś napisze coś z sensem :p
            • hermina5 Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 20:48
              Nie ma najmniejszych obaw - tego sensu również się nie zauwazy, jesli nie
              rozumie się czytanych tekstów.
              • oktawianc Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 22:41
                To jakaś gra? Nazywa się: a jeśli?
        • viking2 Re: Żołnierz, który został tancerką 23.10.06, 05:11
          mataporypane napisał:

          > O hermino 5 ! Udalo ci sie nic nie napisac piszac 5 linii.Warto tracic czas?

          Krzywdzisz Hermine5 w sposob niewybaczalny zupelnie! Wyraznie przeciez widac, ze
          napisala nie 5, a 7 linii! I jeszcze nawet kawalek osmej...
    • xtrin Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 14:22
      Bardzo ciekawa historia. Kobieta pełna pasji, wiedząca do czego dąży i gotowa na
      wielkie poświęcenia by to osiągnąć. A w tle komunistyczny reżim i przedziwna
      polityka.
      • dr.rocco Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 14:44
        Fajna sprawa , facet zostal kobieta i sie realizuje jako kobitka :)
        mozna by zrobic z tego wersje komediowa
        • xtrin Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 16:12
          Transseksualizm to poważna choroba i jak najbardziej "fajną" sprawą jest to, że
          osoby nią dotknięte mogą spełnić się w życiu.
      • mataporypane Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 15:09
        xtrin 22.10.06, 14:22 + odpowiedz


        Bardzo ciekawa historia. Kobieta pełna pasji, wiedząca do czego dąży i gotowa na
        wielkie poświęcenia by to osiągnąć. A w tle komunistyczny reżim i przedziwna
        polityka.

        Bzdet tygodnia napisales/as ble ble ble
        • xtrin Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 16:12
          W którym to niby miejscu?

          A płeć użytkownika zalogowanego niezwykle prosto sprawdzić.
          • oktawianc Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 18:43
            A w jaki to sposób? Bardzo mnie to zaciekawiło... Może trzeba zapytać?
        • majster_g Re: Żołnierz, który został tancerką 23.10.06, 09:26
          mataporypane napisał:

          > Bzdet tygodnia napisales/as ble ble ble

          A jak nazwac to co powyzej?
    • adalbert_august Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 14:45

      Choroba umyslowa
      • sztuka.latania Pochodź najpierw w cudzych butach zanim ocenisz... 22.10.06, 16:25
        Aż przykro czytać niektóre wypowiedzi świadczące o wąskich horyzontach i
        zacofaniu. Ja również odebrałam tą historię jako piękną, nie widzę powodów, by
        cokolwiek nazywać tu "chorym". Dzieci z pewnością otoczone są miłością i
        szczęście, że znalazły matkę, zamiast faktycznie trafić do domu dziecka.
        Niesamowie jest to, że ojciec zaakceptował decyzję o zmianie płci, w
        społeczeństwie, w którym rodzice marzą o chłopcach, ojciec zaakcpetował, że jego
        syn stanie się córką.

        pozdrawiam
        • oktawianc Re: Pochodź najpierw w cudzych butach zanim oceni 22.10.06, 18:14
          To prawda; ojciec bohaterki musi być nietuzinkowym człowiekiem. Szkoda, że nie
          pochylono się nad jego sylwetką...
          Pozdrawiam.
        • xtrin Re: Pochodź najpierw w cudzych butach zanim oceni 23.10.06, 00:58
          Ten człowiek jest, czy raczej był chory - transseksualizm jest chorobą. Piękne
          natomiast jest to, że udało mu się ją pokonać.
          Także mie zadziwiła postawa ojca - niezwykłe i wspaniałe.
        • paula.damska Piękna historia 10.11.06, 10:32
          To wspaniała historia, dobrze że dla tej tancerki się tak pięknie skończyła i
          jest kobietom. Jestem kobietom i ją podziwiam, że wykazała tyle determinacji
          żeby być fizycznie jedną z nas, bo przecież w sferze duchowej nią była. Godne
          podziwu jest to, że zdecydowała się zmienić płeć w Chinach w kraju totalitarnym
          i zdecydowanie męskim gdzie dotychczas narodziny dziewczynki były dla rodziców
          problemem i często przerywano takie ciąże co spowodowało że liczba kobiet się
          zmniejszyła i młodzi mężczyżni mają problem ze znalezieniem partnerki życiowej.
          Podobno właśnie taki niedobór kobiet w społeczeństwie może dodatkowo
          determinować część chłopców do przyjmowania dziewczęcych ról co jest dla nich w
          jakiś sposób atrakcyjne z uwagi na to, iż jako dziewczynki a poźniej kobiety są
          w centrum zainteresowania i mogą przebierać w partnerach. Oczywiście nie dotyczy
          to większości chłopców czy też mężczyzn ale raczej tych, którzy mają takie
          predyspozycje lub żyją właśnie w takim otoczeniu.
      • enlightened Re: Żołnierz, który został tancerką 22.10.06, 17:48
        Przynajmniej to jest "choroba umyslawa" na ktora czlowiek nie ma wplywu, bo
        taki sie urodzil. Problem jest z Katolami - bo ci swoja chorobe umyslowa
        wybieraja z wlasnej woli...
    • czaromir Przecież to już jest temat z długą brodą... 22.10.06, 16:22
      Ale maria jest specjalistką od wykorzystywania cudzych pomysłów albo pisania o
      czymś co jest tak oczywiste, że nikt by nie wpadł na to żeby to opisać. Czyż
      nie pani Mario???? No cóż - taka widać siła kreacji dziennikarskiej. Obciach.
      • luciferia . 22.10.06, 18:16
        Wypowiedzi, jakie tu przeczytałam zupełnie mnie szokują. Nie wiedziałam, że
        można mieć aż tak wąskie horyzonty myślowe.
        Tak się niestety czasem zdarza, że ktoś, kto powinien urodzić się kobietą,
        rodzi się mężczyzną i na odwrót. Trzeba być bardzo prymitywnym, żeby jeszcze
        kogoś takiego obrażać. Sami nie jesteście sobie w stanie wyobrazić takiej
        sytuacji. Ta kobieta nie była szczęśliwa ani wśród hetero, ani wśród
        homoseksualistów. Szcęśliwa jest dopiero kiedy stała się tym, kim zawsze była
        naprawdę.
        Wystarczy tylko trochę ruszyć głową, by zrozumieć, a nie wylewać z siebie kubeł
        gówna, jak to wielu forumowiczów, nie tylko na Gazecie ma w zwyczaju.
        • terence Re: . 22.10.06, 18:53
          no tak ale do tego potrzeba wysiłku intelektualnego, zastanowienia się, próby
          zrozumienia...dystynkcji w rozumowaniu...
          za dużo wymagasz chyba od ludzi... wolą utarte myślenie , utarte poglądy, gotowe
          zwroty... no i ta anonimowość na forum
          a więc chlust wiadrem pomyj...
          • genbabska Re: Rozumiem, ale sie dziwię... 22.10.06, 19:13
            Rozumiem dyskomfort transseksualisty. Ale z drugiej strony poddawanie się takim
            operacjom to samookaleczanie. Nawet pod ręką najlepszego lekarza zawsze jest
            się wpół drogi między jedną a druga płcią. Jest się dziwadłem, niestety.
            Wymarzona wizja nigdy sie nie ziści. Płciowość takiej osoby i tak jest
            dysfunkcjonalna. Ciało - wstydliwie chowane pod fatałaszkami, bo sztuczna pierś
            jest tylko sztuczną piersią, tak samo - sztuczna pochwa. I całe życie trzeba
            się szprycować lekami hormonalnymi. Nie wiem, czy zniesienie dysonansu
            psychicznego jest warte tego, żeby płacić za to aż taką cenę. Podpisuję się w
            tej kwestii pod stanowiskiem Kościoła, a on jest przeciwny takim operacjom.

            Tekst powinien mieć obudowę. Rozmowa z jakimś ekspertem - itp. Trochę się to
            pojawiło w GW jak sensacja.
            • sztuka.latania Re: Rozumiem, ale sie dziwię... - czyżby?? 22.10.06, 19:28
              Właśnie o to chodzi, że najwidoczniej dyskomfort psychiczny, jak to elegancko
              nazywasz, jest nawyraźniej zbyt silny! Wyobraź to sobie, że jesteś kobietą a
              codziennie w lustrze widzisz męską twarz - jak byś się czuła? Ciało jest ci
              obce, dusza cię boli. Myślisz, że przyjmowanie hormonów jest takie straszne?
              Zresztą, sztuczna pierś ... a mało kobiet ma sztuczne piersi? I jakoś żyją.
              Takich decyzji nie dokonuje się u osób, które mają jakieś wątpliwości, także sam
              fakt dokonania operacji o czymś świadczy.
              • genbabska Re: Rozumiem, ale sie dziwię... - czyżby?? 22.10.06, 20:14
                Co innego pierś powiększona, co innego - dosztukowana. Dawki hormonów są duże (
                wystarczy już jeden uboczny skutek, nadciśnienie, i robi się kłopot). Człowiek
                koncentruje się jednym: żeby nie wypaść ze sztucznie nadanej formy. Jeden
                dyskomfort zastępuje drugi. Ja nie zazdroszczę...

                Może to wina lekarzy, bo oni w gruncie rzeczy namawiają na takie eksperymenty.
                Ćwiczą się w swojej sztuce, potrzebny jest im królik doświadczalny. Bywa ,że
                nawet nie uprzedzają o kosztach finansowych takiej przemiany. Znam historię
                osoby, której na dalsze leczenie zabrakło kasy właśnie. Tkwi dziś nam
                marginesie życia społecznego. Okrutnie okaleczona.
                • hermina5 Re: Rozumiem, ale sie dziwię... - czyżby?? 22.10.06, 20:57
                  A słyszałaś o czymś takim jak rekonstrukcja piersi po jej wycięciu w wyniku
                  choroby nowotworowej? To też jest coś innego?

                  Polecam poczytać dwóch ludzi - Imielińskiego i Dulkę, którzy problemem
                  transseksualizmu zajmują się w Polsce od lat. Tego się nei robi wg własnego
                  widzi mi się - zanim ktoś w ogóle dostanie się na taką operację przechodzi
                  testy przez kilkanascie miesiecy . A poza tym wybacz - ale wystarczy zobaczyć
                  jedną samokastrację, zeby zapomnieć raz na zawsze o opweracji zmiany płci
                  postrzeganej w kontekscie "okaleczenia"
                  • genbabska Re: Rozumiem, ale sie dziwię... - czyżby?? 22.10.06, 22:31
                    Przyczyną tych problemów jest błąd w układzie chromosomów. Ale czy aż tak
                    radykalnie należy tę aberrację naprawiać? Czy jakimś środkiem zaradczym nie
                    mogłaby być np. fachowa psychoterapia?

                    Są kobiety, które po mastektomii decydują się na rekonstrukcję piersi. Ale są i
                    te - i nawet pozowały takie do kalendarza - które tego nie robią. Mają płaski
                    biust z widocznym szwem pooperacyjnym i nie robią z tego tragedii. Bardzo je
                    za takie podejście do ich zdrowia i urody szanuję.

                    GW źle robi, wprowadzając czytelników w tak strasznie trudny problem
                    (tansseksualizm) cukierkowym tekstem Kruczkowskiej.
                    • oktawianc Re: Rozumiem, ale sie dziwię... - czyżby?? 22.10.06, 22:53
                      Problem jest bardzo indywidualny. Wydajesz się mierzyć go jedną miarką, swoją.
                      Jeden człowiek da sobie radę ze swoimi dysfunkcjami, inny nie. Dla jednej osoby
                      szwy po obciętej piersi, nie będą wielkim problemem(choć wątpię by znalazło się
                      kilka procent takich osób), dla innych będzie to największa życiowa tragedia.
                      Tobie się wydadaje, że problem tożsamości płciowej nie jest usprawiedliwieniem
                      dla operacji zmiany płci, zwłaszcza, że jest to zgodne z linią kościelną...
                      Jednak nie masz bladego pojęcia jak cieprpią ludzie z tym problemem. Nawet jeśli
                      znasz kogoś takiego, nie wiesz co to znaczy być kimś takim. Przy Twojej
                      konstrukcji psychicznej i braku tego problemu, łatwo dojść do wniosków jakie
                      prezentujesz, jednak od środka problem wygląda zapewne mniej prosto. Piszesz o
                      psychoterapii. A co było wcześniej; psychoterapia czy operacje zmiany płci? Jaka
                      jest skuteczność psychoterapii? Jeszcze mniejsza niż "leczenie" z homoseksualizmu?
                      Zresztą nie w tym rzecz. Bowiem rzecz w tym, że każdy ma prawo do szczęścia, a
                      ci ludzie w ten, nieszkodzący przecież nikomu(oprócz bogoterii wszelkiej maści),
                      sposób szczęscie osiągają. Nic więc osobom postronnym do ich wyboru.
                      • genbabska Re: Rozumiem, ale sie dziwię... - czyżby?? 22.10.06, 23:11
                        I w GW egzemplifikacją tego trudnego, jak piszesz - silnie zidywidualizowanego -
                        problemu jest bajkowa historia żołnierza chińskiego. To kpina z
                        inteligenckiego czytelnika.

                        Natomiast nie będę dyskutować o wykładni kościelnych zakazów... Dla mnie one
                        sens mają.
                        • sztuka.latania Re: Rozumiem, ale sie dziwię... - czyżby?? 22.10.06, 23:19
                          Wszystko rozbija się o wykłądnię KK. Jeśli przyjmujesz to, co Ci mówi ksiądz z
                          ambony i nie chcesz się wysilić na empatię, to nie mamy o czym rozmawiać.
                          Jednak kościół popełnia podstawowy błąd - zapomina o indywidualności jednostek
                          ludzkich - a nie do każdego pasuje ta sama miara. Więcej nie napiszę, bo już mi
                          brak cierpliwości do (czytania) takich komentarzy.
                        • oktawianc Re: Rozumiem, ale sie dziwię... - czyżby?? 23.10.06, 08:48
                          W jakiejkolwiek formie, jednak dobrze, że problem jest eksponowany. Z czasem
                          najtwardszy beton zmięknie, jeśli wiesz co chcę powiedzieć...
                          Twoje wysublimowane poczucie rzeczywistości ucierpiało od bajkowej historyjki?
                          Jakie to wstrętne, że tacy ludzie i ich bajkowe życie są głośno omawiane, a fuj.

                          Dyskutować trzeba o wszystkim, o wykładni kościelnych zakazów i nakazów też. To
                          nie jest martwa materia, kościół też się zmienia, mimo iż za wolno. Dla mnie też
                          mają sens, choć z częścią z nich się nie zgadzam. Różnica polega na tym, że ja
                          je uważam za pochodzące od człowieka i potrzebne w pewnym momecie pożycia
                          społecznego, tym samym zakazy te z czasem się dewaluują. Ty uważasz je za
                          pochodzące od Boga i to trochę zamyka Twoje postrzeganie krzywdy ludzkiej.
                          Homoseksualsta będzie przede wszystkim grzesznikiem a nie cierpiącym człowiekiem.
                          • majster_g Re: Rozumiem, ale sie dziwię... - czyżby?? 23.10.06, 09:05
                            oktawianc napisał:

                            (...)
                            > Homoseksualsta będzie przede wszystkim grzesznikiem a nie cierpiącym
                            > człowiekiem.

                            A co bedzie, jak nie bedzie cierpial? Jak bedzie szczesliwy, zakochany, tanczyl
                            z dugim mezczyzna na srodku parkietu z roza w zebach?
                            • iluminacja256 Re: Rozumiem, ale sie dziwię... - czyżby?? 23.10.06, 09:58
                              Jak to co? zacznie mu sie wmawiać, ze jest chory, a to co robi jest złe.

                              A jak dla mnei nei ma nic piękniejszego niż widok dwójki zakochanych ludzi - a
                              pleć nei ma kompletnie znaczenia .
                              • majster_g Re: Rozumiem, ale sie dziwię... - czyżby?? 23.10.06, 10:21
                                iluminacja256 - życzę Ci dużo róż! :-)
                            • oktawianc Re: Rozumiem, ale sie dziwię... - czyżby?? 23.10.06, 10:49
                              majster_g napisał:

                              > A co bedzie, jak nie bedzie cierpial? Jak bedzie szczesliwy, zakochany, tanczyl
                              >
                              > z dugim mezczyzna na srodku parkietu z roza w zebach?

                              To mu jakiś łysy, a mocno wierzący młodzieniec wytłumaczy organoleptycznie, że
                              powinien się wstydzić i pocierpieć odrobinkę. :)
                              • majster_g Re: Rozumiem, ale sie dziwię... - czyżby?? 24.10.06, 08:29
                                oktawianc napisał:

                                (...)
                                > To mu jakiś łysy, a mocno wierzący młodzieniec wytłumaczy organoleptycznie, że
                                > powinien się wstydzić i pocierpieć odrobinkę. :)

                                Ten gatunek, co pochodzi od Giertycha tak ma ;-)
                                • oktawianc Re: Rozumiem, ale sie dziwię... - czyżby?? 24.10.06, 09:37
                                  Oni podobno pochodzą od smoka wawelskiego... :D
            • xtrin Re: Rozumiem, ale sie dziwię... 23.10.06, 01:10
              genbabska napisała:
              > Rozumiem dyskomfort transseksualisty. Ale z drugiej strony poddawanie
              > się takim operacjom to samookaleczanie. Nawet pod ręką najlepszego
              > lekarza zawsze jest się wpół drogi między jedną a druga płcią.
              > Jest się dziwadłem, niestety. Wymarzona wizja nigdy sie nie ziści.
              > Płciowość takiej osoby i tak jest dysfunkcjonalna. Ciało - wstydliwie
              > chowane pod fatałaszkami, bo sztuczna pierś jest tylko sztuczną piersią,
              > tak samo - sztuczna pochwa. I całe życie trzeba się szprycować lekami
              > hormonalnymi. Nie wiem, czy zniesienie dysonansu psychicznego jest warte
              > tego, żeby płacić za to aż taką cenę. Podpisuję się w tej kwestii pod
              > stanowiskiem Kościoła, a on jest przeciwny takim operacjom.

              Oczywiście, że taka osoba nie będzie fizycznie w pełni kobietą czy mężczyzną,
              ale mimo wszystko będzie o wiele bliżej tego kim rzeczywiście jest. Tobie może
              to się nie wydawać tego warte, ale dla osób poddających się takim operacjom jest
              to zdecydowanie warte. To nie wygląda tak, że wchodzi osoba z ulicy i zmienia
              płeć bo tak właśnie jej się zachciało. Decyzje o takich operacjach zapadają po
              wielomiesięcznej terapii psychologicznej jeżeli uzna się, że to jedyny sposób i
              dana osoba jest do tego przygotowana. I absolutnie nie zgadzam się z tym, by
              takie operacje całościowo odrzucać - taka operacja potrafi bardzo pomóc.

              > Tekst powinien mieć obudowę. Rozmowa z jakimś ekspertem - itp.
              > Trochę się to pojawiło w GW jak sensacja.

              Dziwi mnie, że dla kogoś transseskualizm jest sensacją. Wydawało mi się, że to
              sprawa na tyle znana, że nie jest potrzebna żadna obudowa i opinia eksperta. Jak
              widać po komentarzach jednak - chyba rzeczywiście to by się przydało.
              • majster_g Re: Rozumiem, ale sie dziwię... 23.10.06, 08:47
                xtrin napisała:

                (...)
                > Dziwi mnie, że dla kogoś transseskualizm jest sensacją. Wydawało mi się, że to
                > sprawa na tyle znana, że nie jest potrzebna żadna obudowa i opinia eksperta.

                Sensacja to sa wypowiedzi Giertychow. Ale mozna pisac wiecej o
                transeksualizmie, bo w spoleczenstwie, ktore wie o seksie wszystko i umie o
                seksie ladnie mowic i pisac, to bedzie napewno bardzo ciekawe. ;-)
    • heraldek Balet zawsze byl radosnymi harcami pedalow........ 22.10.06, 23:25
      ...teraz przynajmniej wiadomo dlaczego spada populacja Niemiec....
      ...Gina w wiekszosci wypadkow lotniczych, marnuja sperme w dalekim
      Oriencie zamiast klepac po chrzescijansku swoje baby..
    • genderka_yaris Re: Żołnierz, który został tancerką 23.10.06, 02:06
      To symptomatyczne dla nauki KK, by w imię miłości kazać ludziom cierpieć, aż do
      granic unicestwienia. Kto uważa, że jądro nauki katolickiej ma coś współnego z
      humanizmem lub empatią, to nie zna, albo nie chce zrozumieć podstawowego
      założenia wiary katolickiej jakim jest posłuszeństwo boskim prawom przez całe
      życie i w każdej sprawie - do końca. A to co rozumiemy pod pojęciem humanizmu
      czy miłosci bliźniego, ma u Boga odległy priorytet.

      Problemem wielu katolików, którego Ci zazwyczaj nie dostrzegają, lub dostrzegają
      w sposób niedostateczny są skutki ich niedoskonałości - każdy wielokrotnie
      okazał w przeszłości i okaże w przyszłości nieposłuszeństwo Bogu. Ocenę tego
      nieposłuszeńdstwa Bóg każe zostawić sobie. Mimo to Ci katolicy, z racji wiary w
      bliższe niż inni obcowanie z Najwyższym, często uważają się za kogoś lepszego
      niż reszta ludzi - szczególnie lepszych od tych napiętnowanych przez najwyższe
      władze koscielne.
      Watykan określa operacje chirurgiczne transseksualistów jako czyn moralnie
      niedopuszczalny, ale przypomina też "nie osądzaj", "nie mów fałszywego
      świadectwa". Jednak katolików, których dokładna wiedza o transseksualiźnie
      pochodzi z boskiego objawienia, podobne zalecenia chyba nie obowiązują.
      Proponują leczenie modlitwami, egzorcyzmy itp. działania. Szkoda, bo Mt 21,31c.
      A może niektórzy transseksualiści też?

      Z definicji nie chcę nikomu życzyć by musiał na własnej skórze przekonać się
      czym jest transseksualizm, ale jak czytam teksty osób podobnych Genbabskiej, czy
      Paney to przyznam się, że pokusa takiego życzenia jest niemała. I to nie ze
      wzgledu na pseudonaukowy i pseudointeligencki bełkot o lewactwie (w ZSRR transów
      wsadzano do więzień), błędach w chromosonach (których?), skutkach ubocznych
      hormonów (prócz wąsko wyspecjalizowanych endokrynologów nikt nie ma wiedzy jak
      leczyć transseksualistów hormonami), lub sugestii cukierkowego transseksualizmu
      (Brandon Terena to też był trans). To za słowa o rozumieniu dyskomfortu, a potem
      napisaniu rzeczy pokazujących, że kompletnie nie wie o czym pisze. Znajomość
      jednej osoby ts to dużo, dużo za mało by twierdzić na ten temat coś
      reprezentatywnego.
      • genbabska Re: Ależ jesteś mądra "genderko" 23.10.06, 15:24
        Oświeciłaś mnie. Tak bronisz transów, a depczesz moją religię. Jesteś okazem
        tolerancji, empatii, dobroci i umaterializowaniem szczytnych idei humanizmu. I
        o wszystkim masz ogromną wiedzę. Dobrze... Aż się kulę pod wrażeniem Twojej
        eksperckości. Już nic nie powiem, ja - dyletant. Zrywam się z tego forum. Nie
        będę się mierzyć z Twoją autorytatywnością. Tkwisz w opłotkach swojego niby
        nowoczesnego myślenia, a wszystko tak okropnie upraszczasz (szczególnie
        kwestię Boga)- ręce opadają.
      • viking2 Re: Żołnierz, który został tancerką 25.10.06, 02:44
        genderka_yaris napisała:
        > czym jest transseksualizm, ale jak czytam teksty osób podobnych Genbabskiej, cz
        > y
        > Paney to przyznam się, że pokusa takiego życzenia jest niemała. I to nie ze
        > wzgledu na pseudonaukowy i pseudointeligencki bełkot o lewactwie (w ZSRR transó
        > w
        > wsadzano do więzień), błędach w chromosonach (których?), skutkach ubocznych
        > hormonów (prócz wąsko wyspecjalizowanych endokrynologów nikt nie ma wiedzy jak
        > leczyć transseksualistów hormonami), lub sugestii cukierkowego transseksualizmu
        > (Brandon Terena to też był trans).

        Genderka, to nie oni pisali o chromosomach, tylko ja (przeczytaj moje dwa posty
        wczesniej). I podtrzymuje to, bo musi istniec jakas realna przyczyna, dla ktorej
        noworodek fizycznie plci meskiej bedzie rozwijal sie psychicznie ze
        swiadomoscia, mentalnoscia, instyktami i jestestwem kobiety. Prosze Cie, tylko
        nie wyjedz teraz z metafizyka w rodzaju kar boskich, niezbadanych wyrokow,
        nieznanych nam celow i zamierzen istoty nadrzednej (jak by ja tam nazwac) i cala
        reszta tej religijnej histerii. Do tej pory napisalas calkiem do sensu, prosze,
        nie popsuj wrazenia.
        Wracajac do chromosomow i genow, podtrzymuje swoja teze o zachwianiu ich
        rownowagi. Nie umiem odpowiedziec na pytanie "jakich?" - cala medycyna nie umie,
        bo gdybysmy juz wiedzieli, to nie byloby nic latwiejszego niz badanie plodu i
        naprawienie "poslizgow". Przypuszczam tez, ze w niedalekiej przyszlosci bedzie
        to rzeczywistoscia, a zacznie sie od naprawiania oczywistych ulomnosci
        fizycznych (dziecko rodzace sie bez reki, niewidome, z krotsza noga i tak
        dalej). A rozwinieciem tej galezi medycyny bedzie (mam nadzieje!) wprowadzanie
        poprawek i regulowanie oczywistych bledow genetyczno-chromosomatycznych
        popelnianych przez nature w czasie rozwoju plodu. Z pewnoscia tez pojawia sie
        naduzycia w rodzaju "plec dziecka na zyczenie" (chca koniecznie chlopca, rozwija
        sie im w brzuchu matki dziewczynka, dalejze wiec szukac kogos, kto to im
        "skoryguje") - nie bardzo mam pomysl co z tym fantem bedzie nalezalo zrobic. Mam
        na mysli zakazac, pozwolic, kontrolowac, przyjac postawe "robta, co chceta",
        edukowac?
        Zakaz bedzie natychmiast oznaczal pojawienie sie kolejnej pokatnej kategorii
        "uzdrawiaczy" - genetycznego odpowiednika rzeznikow z przedmiescia Hollywood,
        ktorych juz wspomnialem. Masz jakis pomysl?
        • oktawianc Re: Żołnierz, który został tancerką 25.10.06, 10:33
          Oni też pisali.
          serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,3700078.html
    • ultrakrak transwestyta zamiast tybetu 23.10.06, 03:29
      transwestyta zamiast tybetu - piekne te chiny, nieprawdaz?
      a powietrze w szanghaiu w lecie nie sklada sie tylko z deszczu i wichury - w
      przewazajacej czesci sklada sie z pierdow chinczykow, potu niemytych zoltych
      cial i smogu z fabryk i obzyganych taksowek
      • majster_g Re: transwestyta zamiast tybetu 23.10.06, 08:28
        ultrakrak napisał:

        > transwestyta zamiast tybetu - piekne te chiny, nieprawdaz?
        > a powietrze w szanghaiu w lecie nie sklada sie tylko z deszczu i wichury - w
        > przewazajacej czesci sklada sie z pierdow chinczykow, potu niemytych zoltych
        > cial i smogu z fabryk i obzyganych taksowek

        Wreszcie zrozumialem, co znaczy termin: "rozne horyzonty".
      • pe1 Re: transwestyta zamiast tybetu 23.10.06, 10:28
        ultrakrak napisał:

        > transwestyta zamiast tybetu - piekne te chiny, nieprawdaz?

        marsz do encyklopedii, troglodyto
    • pastma Podczas czytania jadłam kanpkę i.. 24.10.06, 10:08
      zemdliło mnie. Naprawdę nie ma już ciekawszych tematów? Kogo to obchodzi, że
      jakiś jest gdzieś w Chinach jakiś świr, który poprawił niedoskonałego Pana Boga?
      Takich świrów jest dziś masa.
      • oktawianc Re: Podczas czytania jadłam kanpkę i.. 24.10.06, 10:33
        Ale Ty delikatna jesteś... Na przyszłość zabieraj się do lektury z miską pod ręką.


        pastma napisała:

        > zemdliło mnie. Naprawdę nie ma już ciekawszych tematów? Kogo to obchodzi, że
        > jakiś jest gdzieś w Chinach jakiś świr, który poprawił niedoskonałego Pana Boga
        > ?
        > Takich świrów jest dziś masa.
        • mecenas89 Kobieta ? Mezczyzna ? 24.10.06, 18:05
          niewiem jak zwróciłbym sie do tej pani(a) ... ale do tego co zrobił ma pełne
          prawo ! Nikt jej tego nie zabroni . A jeśli czuła sie uwięziona w ciele
          męzczyzny to całkiem normalne . 20% mezczyzn odczuwa chęc zamienienia sie w
          kobiete , choc na chwile ...
          • bialy_kruk_km Re: Kobieta ? Mezczyzna ? 08.11.06, 10:31
            A po co kombinować?
            Przecież wiesz, jak się zwracać do tej pani - zgodnie z jej życzeniem, jej wyglądem i jej dokumentami. Czyli: "Proszę pani".
      • milena.rl Re: Podczas czytania jadłam kanpkę i.. 02.11.06, 12:23
        Hmm.. "świr", "pełno takich swirów". Jesteś kobietą? Bo wiesz.. kobiety powinny
        być obdarzone, tak myślę, pewną wrażliwościa, także społeczną.
    • vesper_lynd Re: Żołnierz, który został tancerką 27.10.06, 21:33
      Chyba nie zrozumiałam idei przewodniej tego artykułu. Przedstawienie potretu tak absurdalnego (a przy tym bardzo serio), że bardziej się nie da - pułkownika-tancerza-transseksualisty z Chin, obecnie "mamy" trójki dzieci i dobrej żony...? Ej, Wysokie Obcasy, wiem że kwestie gender są Wam bliskie sercu, ale nie dajmy się zwariować, siedem stron o postaci, która może być interesująca w ramach powikłania swojej płci z sytuacją polityczną kraju w którym żyje? Szczerze - zamiast tak spiętrzonej egzotyki - wolałabym przeczytać o jakimś Franciszku z Podkarpacia który czuje się FranciszKĄ, ale w NASZYM kraju nie zrealizuje swojego marzenia, bo nie jest znanym tancerzem, tylko szarym obywatelem IV RP. Może zamiast oddalenie tematu od czytelnika poprzez przedstawienie takiej "ciekawostki" jak żołnierz-tancerka z drugiej części globu lepiej wydrukować reportaż o transseksualistach w Polsce i problemach z jakimi się borykają tutaj? Co prawda oni pewnie chętnie się nie ujawnią, ale w Internecie jednak nie jest ciężko znaleźć ich strony.
      • jendrek121 Re: Żołnierz, który został tancerką 02.11.06, 20:07
        tak w ogóle to niezła puszczalska z bohatera/-ki artykułu. Powinni dać adres,
        może prócz dziennikarzy jeszcze ktoś się załapie?
      • ereshkigal Re: Żołnierz, który został tancerką 06.11.06, 05:04
        jakis sens w tym jest .....bo w Polsce tak jak zaczelo sie mowic o
        homoseksualistach tak o transseksualistach sie nadal milczy...
        ale artykul piekny i mysle ze dajacy nadzieje polskim transom:)
    • ana_nn Żołnierz, który został tancerką 17.11.06, 21:02
      'powietrze jest jak skroplona para' ?
      a jak przepraszam skrapla sie pare ? para to skroplona woda...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka