Dodaj do ulubionych

Luksus na który nas stać

18.06.07, 21:04

"Niedawno w 'Gazecie' można było przeczytać rozmowę z panią doktor z Ameryki
('Słabi pacjenci i gwiazdy medycyny'). Zarzuca ona polskim lekarzom brak
profesjonalizmu, ale wcale nie w czysto medycznych aspektach, tylko w relacji
z pacjentem."

Jeszcze w czasach słusznie minionych leżałam w szpitalu i byłam świadkiem
wizyty lekarki z Ameryki, ktra wcześniej pracowała w owym szpitalu i teraz po
latach przyszła odwiedzić swoich kolegów.
Personel medyczny pokazał z dumą odmalowane sale, i zaprosił na kawę, a pani
doktor postanoweiła skorzystać z toalety dla pacjentów, obok której szanowne
gremium właśnie przechodziło, w tym momencie pan odrynator siłą przetrzymał
koleżankę i zaproponował, że zaprowadzi ją do WC dla personelu.
Polsko-amerykańska pani doktor długo i głośno krzyczała, że takiej segregacji
to ona już od dawna nie toleruje i nie godzi się na korzystanie z kibla
innego niż wszyscy pacjęci. Niestety miejsce to było w stanie takim jak
pozostałe takie miejsca w PRL.
Dzisiaj toalety są raczej czyste, ale segregacja pozostała.

Gratulecje Pani Kingo.
Obserwuj wątek
    • halina1980 Luksus na który nas stać 18.06.07, 23:29
      Felieton bardzo dla mnie przykry. Nie tyle ze względu na treść, co miejsce i
      autorkę. Jeszcze jeden głos pełen niechęci i krytyki w ogólnej wrzawie. Ale
      dlaczego akurat w moich ulubionych WO? I jeszcze, żeby to pisała jakaś
      niefrasobliwa konformistka, ale akurat pani?

      Czuję się jakby na rodzinnej imprezie najbliższa mi duchowo, a jednocześnie
      najbardziej wyzwolona z obecnych osób, np. moja siostra, zaczęła się mnie
      głośno dopytywać, dlaczego jestem sama i czy nie uważam, że czas już sobie
      kogoś znaleźć.

      Jestem zażenowana nie tym, że jestem sama albo tym, że jestem lekarzem. Żenuje
      mnie i dziwi brak empatii i wyczucia sytuacji u osób, od których bym tego
      oczekiwała.

      No nic, the way to true is narrow, you always walk alone...

      Ja np. dużo czasu poświęcam swoim pacjentom. Nikogo nie zbywam byle receptą.
      Wszystkich badam bardzo dokładnie. I uważam, że bardzo dobrze się dogadujemy.

      A jestem patomorfologiem i na co dzień zajmuję się robieniem sekcji zwłok.
      • swietajno Re: Luksus na który nas stać 19.06.07, 14:04
        Wlasnie o to chodzi ,nie rozmawiasz z pacjentami ,bo juz nie ma o czym ,wiec
        gdzie tu twoja krzywda czy obrazanie twojego zawodu ?Ja ,jako pacjentka, musze
        wyjatkowo zgodzic sie z p.Dunin ,bo opisala stan faktyczny.Naleze do krnabrnych
        leczacych sie , jedyna lekarka ,ktorej ufam podala mi jedna wskazowke -
        "Medycyna poszla w kierunku farmakologii a nie nauk biologicznych" .Dzieki
        temu antybiotyk np. ,biore raz na 14 lat , jak juz nie mam wyjscia.
        Dziecko lecze prywatnie , bo rece mi opadaly , gdy widzialam te "tony "
        reklamowanych swinstw ,ktore wciskaly mi panie z przychodni , tylko po to by z
        siebie zrzucic odpowiedzialnosc i w papierach byl porzadek.Nie jestem
        sympatykiem PiS i te aresztowania w swietle fleszy , tez mnie mierzily ,ale
        Ziobro jako syn lekarza , musial znac skale lapowkarstwa w waszym srodowisku.
        • halina1980 Re: Luksus na który nas stać 19.06.07, 23:12
          To nie jest tak, że ja się obsesyjnie dopatruję własnej krzywdy i obrazy mojego
          zawodu. Bo ten rzekomy stan faktyczny jest, zauważ, bardzo jednostronną i
          subiektywną opinią - która całość uogólnia, a wszystkich lekarzy, całą służbę
          zdrowia, wrzuca do jednego worka.
          To jest felieton, który nie wnosi nic nowego, ani nic dobrego. Buduje jeszcze
          wyższy mur niechęci i nieufności między pacjentami a lekarzami. Tworzy jeszcze
          ostrzejsze podziały, podjudza i tak już rozjuszony tłum. Oliwa w ogień i mąka
          na młyn.
          To nie jest tekst, którego oczekuję od opiniotwórczej osoby o szerokim,
          rozumnym i ludzkim spojrzeniu na rzeczywistość. To jest tekst jak z "Faktu" i
          ma tyle wspólnego z faktem, co "Fakt".
          A ostateczna konkluzja, że lepiej skorzystać z rady sąsiadki niż lekarza, jest,
          och, jest po prostu często wielokrotnie szkodliwa.
          ...
          Zresztą, może ja to biorę zbyt poważnie. Może po prostu chodzi o to ziarno
          prawdy / no, dobrze, kilka ziaren /, które w tym całym krzyku FAKTYCZNIE są.
    • iffa4 Re: Luksus na który nas stać 18.06.07, 23:48
      Nie przepadam za lekarzami. Tez uwazam, ze czesto brakuje im oglady, kultury,
      empatii.
      Z drugiej strony widze na co dzien ich prace. Walke z dyrekcja o pieniadze na
      nowy sprzet, limity NFZ, tlumy pod gabinetami, tony papierow do wypelnienia i
      dyzury, dyzury, dyzury.
      Kazdy kij ma dwa konce. Lekarz jest nieprzyjemny - a pacjent czesto jeszcze
      bardziej. Lekarz jest chociaz wykapany - pacjent bardzo czesto nie. Angielski
      lekarz rodzinny ma pod opieka 300 pacjentow - polski zwykle okolo 2500.
      Zrobilo mi sie bardzo przykro, ze dolaczyla sie Pani do nagonki antylekarskiej.
      Jasne, kazdy moment jest dobry na wytkniecie niedociagniec, tym niemniej
      poczulam sie jak po przeczytaniu forum na Onecie pod jakimkolwiek artykulem o
      lekarzach.
      A slynne 'zastrzyki w brzuch', o ktorych mowila Pani z takim przekasem, daja
      sobie pacjenci sami rutynowo (jesli wymaga tego choroba), rowniez
      kilkunastoletnie dzieciaki. Czyli nic wielkiego.

      Do piekielnicy1 - z lazienek dla pacjentow po kilkunastu minutach ginie papier
      toaletowy i reczniki jednorazowe. Bywaja rowniez odkrecane kurki, kiedys zginal
      zlew. Wielu pacjentow nie ma zwyczaju splukiwania wody w sedesie po sobie ...
      staja brudnymi butami na deske klozetowa ... Przyklady mozna mnozyc i mnozyc.
      Trudno w aktualnej mizerii szpitali postawic na oddziale jedna salowa wylacznie
      do pilnowania toalet i mycia ich co chwile. Myte sa wiele razy dziennie, ale
      niestety icz czystosc pozostawia wiele do zyczenia. I nie winilabym tu
      personelu. Wiec jesli sie chce miec odrobine komfortu w pracy (czytaj czysta
      lazienke), musi byc segregacja. Moze za kilkanascie lat uda sie nia zniesc ...
      • kamilahelena Re: Luksus na który nas stać 20.06.07, 18:18
        no coz jak zwykle wychodzi na to, ze to pacjenci sa winni, to slynne
        (spoleczenstwo, ktore powinno dorosanc", a przeciez P.Dunin opisala fakty: brak
        umiejetnosci komunikowania sie, brak empatii. i nie ma co obrazac sie krzyczec
        o wspolnym froncie, o niedocenianiu itp., itd. To jest niestety fakt, kiedy
        Pani i Pani przedmowczyni(?) bylyscie ostatnio po drugiej stronie np.lozka
        szpitalnego. Czy ktoras z Was lezala na tym lozku a nie stala przed nim ? Ja
        mam doswiadczenia ze szpitalnego lozka i nie z przed lat a z czasow ostatnich.
        Nie zarzucam lekarzom braku wiedzy, nie zarzucam im nieuprzejmosci,
        lapowkarstwa i korupcji. Nie mam negatywnych doswiadczen z polskiego szpitala -
        w zasadzie. Ale nigdy zaden lekarz nie raczyl mi sie przedstawic,- co np. w
        niemieckich szpitalach jest norma, zaden z lekarzy nie raczyl mi odpowiedziec
        na moje pytania na co sa leki, ktore dostaje, ich nazwe i dzialanie - co w
        niemickim szpitalu jest rowniez norma, i to naprawde nie jest wazne, ze pacjent
        moze tego nie zrozumiec. w koncu to MOJA choroba, MOJ organizm i MOJE prawo
        zeby wiedziec. I o tym jest artykul p.Dunin i jesli tego panie nie
        zrozumialyscie, to oznacza, ze ona ma RACJE. I polscy lekarze - w duzej czesci,
        bo oczywiscie nie nalezy uogolniac - powinni sie doszkalac, nawet jezeli sa tak
        marnie oplacani, w zakresie umiejetnosci komunikacji z pacjentem. To napewno
        przyniesie im korzysci, bo byc moze wtedy pacjenci beda w stanie polubic
        lekarzy i w takich sporach jak obecny wykazac sie zrozumieniem dla zadan
        lekarskich. A i lekarze byc moze wykaza sie wiekszym zrozumieniem dla tych
        okropnych, jak z Pani postu wynika, pacjentow, ktorzy nie chca sobie robic
        zastrzykow w brzuch, mimo, ze to nic wielkiego.
        Pozdrawiam serdecznie
    • biedrona1234 Luksus na który nas stać 19.06.07, 11:30
      Podzielam zdanie autorki artykułu-lekarze z państwowej służby zdrowia, z
      którymi miałam do czynienia, czesto traktowali mnie przedmiotowo-szybka
      diagnoza, wypisanie recepty i nastepny proszę. Najbardziej zabolały słowa
      mojego ginekologa, który swoją droga jest chwalony przez pacjentki za
      profesjonalizm. Powiedział "tracę czas na rozmowę z panią". Była to odpowiedz
      na moje mało fachowe podpytywanie o przyczyny moich dolegliwości. A swoją drogą
      tego dnia mój lekarz spóźnił się o dobre pół godziny.
      Mam też pozytywny przykład - moja pani okulistka, do której chodze prywatnie.
      Spotkanie z nią jest zawsze miłe-jest uprzejma, uśmiechnięta, życzliwa.
      Wypisuje mi soczewki - nie płacę za wizyty u niej, ale mimo to nie traktuje
      mnie gorzej.
      Może oprócz godziwych zarobków potrzeba lekarzom torchę empatii?
    • beatrycze123 Re: Luksus na który nas stać 19.06.07, 20:32
      Ja tez się zgadzam z autorka artykułu. Nie cierpoię służby zdrowia w ogóle a
      lekarzy w szczególnosci. (uwierzcie, bedac studentką w obcym miescie dostep do
      lekarza graniczy z cudem). Chodze bardzo rzadko (raz na kilka lat), bo częściej
      mi sie nie udaje (nie przyjmują mnie) a jak juz sie uparłam to byłam traktowana
      bardzo chamsko, słyszałam od chirurga seksistowskie uwagi, nikt mi nigdy nie
      wyjaśnił, zawsze wymagano ode mnie dziwacznych dokumentów (książeczka
      ubezpieczeniowa, książeczka zdrowia, raz numer NIP...), bleee...
      • halina1980 Re: Luksus na który nas stać 19.06.07, 22:30
        Wymagali książeczki zdrowia, złośliwcy! I jeszcze ten numer NIP sobie tak
        pedantycznie uwielbiają wpisywać w druki ZUS-ZLA. Faktycznie, dziwaczne,
        dziwaczne...
    • garden_enter Luksus na który Ubekistanu nie stać 20.06.07, 03:25
      Sytuacja zarobkowa lekarzy wynika w jakiejś mierze z wojny cechów w Polsce
      specyficznej. Dość rozbudowana policja (świetnie w porównaniu z
      nauczycielami,górnikami,lekarzami zarabiająca),nie licząc całkiem pokaźnej
      straży miejskiej przejadają taki procent budżetu,że niewiele im odbierając można
      by wyciągnąć z niemal nędzy lekarzy lub nauczycieli na pewno. Gdyby odebrać
      nadwyżkę z masowych ubeckich superemerytur myślę,że oba zawody uratowałyby się
      przed trafieniem przez szlag. Niestety największa mafia w kraju potrafi świetnie
      skanalizować niechęć do lekarzy. Atak na to środowisko jest realizowany na
      każdym szczeblu instytucji siłowych ochoczo i przez to dzięki zaciekłości jakoś
      efekt różnoraki jest. Trzeba to stwierdzić z melancholijną
      oczywistością,niezależnie od szczegółowych czy też najbardziej ogólnych
      słuszności. Myślę,że w jakimś stopniu to podświadome wyparcie poczucia winy
      wobec słóżby zdrowia powoduje tą agresję. Do połowy lat 90 pogotowie jeździło
      głównie Nyskami gdy milicja miała już większość dobrych zachodnich wozów. Jest
      to symboliczne gdyż bezpośrednie ratowanie życia nie może równać się z żadnym
      działaniem. Jest świętością. Ale mnie najbardziej dziwi/nie dziwi czemu żaden
      polityk nie mówi o oszczędności na tym przestępczym półmafijnym molochu.
      • drojb Ogrodniku, weź tabletkę psychotropową 20.06.07, 20:35
        może cię wyleczy z paranoi. A może nadwyżki wziąć z twojej pensji, co misiu?
        • garden_enter Re: Ogrodniku, weź tabletkę psychotropową 20.06.07, 22:28
          Doskonale wiesz,że to prawda,i stąd pewnie twoja reakcja Drojb(?)
    • kiniox Re: Luksus na który nas stać 21.06.07, 21:49
      Dobrze, więc ja też dorzucę kamyk do tego ogródka. Mam wśród przyjaciół lekarzy
      i widzę, jak wygląda ich codzienna walka o godne życie. Nie dalej, jak dwa dni
      temu moja przyjaciółka, której mąż jest m.in. anestezjologiem, napisała do mnie
      tak: "Mąż zaczyna dzisiaj strajk. Polega to na tym, że będzie pracował jak
      zwykle, robił wszystkie zabiegi, ale jako rezydent nie dostanie za to
      pieniędzy. Ale już nawet szlag z tymi pieniędzmi, tyle że coś w tym jednak jest
      nie w porządku". I ja sobie myslę tak, że ludzie (ku zdziwieniu niektórych -
      nawet lekarze) nie są niezniszczalni fizycznie i psychicznie. Nie powinno się
      od nikogo wymagać, żeby był bohaterem. Tutaj zaś argumentuje się tak - najpierw
      bądź świętszy od papieża, a potem my łaskawie rozważymy, czy zasługujesz na
      podwyżkę. Moja przyjaciółka ma rację - coś w tym jednak jest nie w porządku.
    • makrama1 Lata świetlne temu... 22.06.07, 02:43
      Przyczepię się tak trochę pozamerytorycznie. Pani Dunin napisała:
      "Może miałam szczęście, ale ostatnich trzech chamskich lekarzy widziałam lata
      świetlne temu - i wszyscy byli ginekologami."
      Jest to dosyć powszechny błąd i myślę, że dziennikarze nie powinni dostarczać
      mu alibi.

      Lata świetlne to może być "stąd" a nie "temu", bo w tym się mierzy odległość a
      nie czas.
      • lena575 Re: Lata świetlne temu... 23.06.07, 00:42
        Napisała to w sensie "odległości czasowej" ...
        • makrama1 Re: Lata świetlne temu... 23.06.07, 06:34
          lena575 napisała:

          > Napisała to w sensie "odległości czasowej" ...

          No tak, a w sensie nieco mniejszej "odległości czasowej" mogłaby napisać "mile
          morskie temu" albo "kilometry temu". Też ładnie :)
    • slawomir.sklinda do Pani Kingi Dunin 23.06.07, 12:38
      Nie jestem lekarzem, ale z tematem pozostaję na bieżąco – moja żona jest młodym
      radiologiem. Felietonów pani Kingi nie czytuje, ale irytacja mojej żony niejako
      zmusiła mnie do przeczytania tego fatalnego artykułu. Otóż abstrahując od
      obecnego modelu obsługi klienta w przychodniach i szpitalach oraz oceny jej
      jakości, uważam iż aby zmienić coś w tym błędnym kole należy od czegoś zacząć.
      Po artykule Pani Kingi, która jako dziennikarz żywi się frustracją i
      antagonizmami społeczeństwa (bo o czym tu pisać w idealnym społeczeństwie i
      systemie), odniosłem wrażenie że taka właśnie sytuacja jej odpowiada bo artykuł
      nie prowadzi do niczego poza dalszym pogłębieniem podziału wśród Polaków. Po
      osobie roszczącej sobie prawo do sprawowania rządu dusz należałoby oczekiwać
      czegoś więcej. Odnosząc się do podsumowania artykułu: w mojej branży (ekonomia)
      w stopniu znacznie większym niż dzisiejsi młodzi lekarze nie mieliśmy od kogo
      się uczyć bo nasi starsi „koledzy po fachu” doprowadzili ten kraj do ruiny. Na
      szczęście minęły czasy intelektualistów-społeczników i pewnie jak w każdej
      dziedzinie gospodarki za płacę oczekuje się serwisu. Uważam, że jest to relacja
      zwrotna - jaka płaca taki serwis. Moim zdaniem nie można oczekiwać entuzjazmu i
      zapału od lekarza zarabiającego mniej niż hydraulik, czy mechanik (z pełnym
      szacunkiem dla obu przykładowo wymienionych grup zawodowych), bo nakład pracy i
      odpowiedzialność jest nieporównywalna. Tu może być tylko frustracja. I przykro
      mi że Pani Kinga pogrywa populistycznie na tych bardzo delikatnych kwestiach,
      co do których jestem przekonany, że ma pełne zrozumienie. W tym momencie ciśnie
      się na usta pewne uogólnienie, co do moralności całej grupy zawodowej
      reprezentowanej przez Panią Kingę, ale w przeciwieństwie do niej moim celem nie
      jest zdobywanie poklasku większości, więc na tym etapie zakończę moją opinię.
    • hogaforever Przemądra pani Dunin 23.06.07, 13:13
      Po pani, pani Dunin, spodziewałam się czegoś więcej. Tymczasem ku mojemu
      rozczarowaniu nie wzbija się pani w swoim paszkwilku nad ogólniki jak
      z „Faktu”. Zarzuca pani lekarce, że udzieliła pani niesatysfakcjonujących
      odpowiedzi. Pewnie tak było. Potem oskarża ją pani, że ona i wszyscy kolejni
      (!!!!) lekarze, do których pani w sprawie swojej bolesnej przypadłości poszła
      leczyli panią niewłaściwymi, drogimi środkami a ostatni z doktorów – sadysta –
      zalecił pani zastrzyki w brzuch, które sobie pani miała sama wstrzykiwać. Czego
      pani OCZYWIŚĆIE nie zrobiła bo jest pani rozsądną pacjentką. Pani Dunin, powiem
      szczerze że mi ręce opadły. Pani, jednostka opiniotwórcza, rzekomo inteligentna
      osoba wypisuje takie dyrdymały … Na koniec pisze pani, że chociaż podwyżki się
      lekarzom należą (do czego pani chyba jednak nie jest przekonana) to w sumie nie
      wie pani za co, bo jak pani uogólnia – WSZYSCY lekarze w Polsce mają złe
      podejście do pacjenta i żadne pieniądze tego nie zmienią. Pani Dunin, skoro
      jest pani taka strasznie mądra to niech pani napisze co zrobić, żeby było
      lepiej. Krytykować to każdy Polak potrafi.
      • garden_enter Re: Przemądra pani Dunin 24.06.07, 19:16
        Cieszy żywa i zatroskana reakcja na odrobinę ironii. Kinga Dunin powtarza
        stereotypowe narzekanie koncentrując się na normalności absurdu. Być może jest
        to w stanie spowodować u czytelnika refleksję: "no tak,tak samo jak ze mną było"
        i jest to rodzaj pocieszenia. Oczywiście,że nie jest to atak na lekarzy tylko na
        PIS. Ale wymuszanie słów "PIS = RTS Widzew Łódź" itp na czytelniku nikogo do
        niczego nie przekona. :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka